Dodaj do ulubionych

alkohol w pracy

18.02.14, 17:34
Tak mi się skojarzyło po przeczytaniu wątku o rzuceniu nowej pracy.

W jednej z moich ostatnich prac, w branży, w zawodzie, z dobrą kasą było przyzwolenie na picie alkoholu w godzinach pracy.
Praca byłą mocno zadaniowa i czasami można było ją skończyć i w 2 godziny, a czasem w kilka dni zarobić tyle, że i firma i pracownik byli zadowoleni.
Z tego powodu szef często deklarował koniec pracy i wyciągał flaszkę, szedł po piwa.
Nie można było iść do domu, bo był monitoring tego, że niby jesteśmy w pracy(nie wiem niby w jaki sposób...)
Myślę, że gość był alkoholikiem, nie mógł pićw domu, więc pił w pracy, a nas uważał za dobre towarzystwo.
Grupa byłą 4osobowa + szef.
Ja i jeszcze jeden chłopak byliśmy nowi.
Pozostała dwójka i szef to dobrzy znajomi jeszcze z poprzedniej pracy i prywatnie od lat.
Przyznam, że napiłam się z nimi i szef przekonał mnie tym, że nie jest zabronione samo picie w pracy, a jedynie wykonywanie obowiązków pod wpływem alkoholu i skoro on uznał, że praca zakończona to możemy robić co chcemy...
Odeszłam po miesiącu, bo chciałam dostać kasę za cały miesiąc, bo normalnie nie wytrzymałabym aż tyle.
Nikt mnie do picia nie zmuszał, ale było to żenujące.
Oni się upijali, a wiem też, że namawiali się na picie wcześniej, żeby nie przyjeżdżać autem.

Zapytam retorycznie czy ktoś z was się spotkał z taką sytuacją, ale dla mnie był to taki szok, że nie wierzę, że się powszechnie dzieje.

Wpadłam tam dwa razy jeszcze: po 2 rzeczy prywatne, których zapomniałam i po dokumenty.
Za oboma razami byłam namawiana na napicie się...
Obserwuj wątek
    • peggy_su Re: alkohol w pracy 18.02.14, 17:42
      Nie spotkałam się z czymś takim. Jakaś patologiczna sytuacja. Ja się dziwnie czułam jak ze dwa razy za wyjątkowo dobry wynik prezes postawił całemu działowi wino i poczęstunek w godzinach pracy. Po toaście, ciastku i lampce wina wracaliśmy do obowiązków.

      A ten szef to był właściciel, czy zwykły kierownik?
      • riki_i Re: alkohol w pracy 18.02.14, 17:48
        We wczesnych latach 90-tych chlanie w pracy było na porządku dziennym. Pracowałem w kilku różnych miejscach, na prywatnym i państwowym, i wszędzie pito na potęgę. Ostatnią pracę, w której regularnie się alkoholizowałem w godzinach pracy miałem w 1999/00 roku (posada urzędnicza). Dziś to trudne do pomyślenia, ale miało pewien smaczek (podobnie jak hucznie obchodzone imieniny i inne "okazje"). Było, minęło.
        • lykaena Re: alkohol w pracy 18.02.14, 17:50
          To o czym ja piszę miało miejsce w roku 2012.
          • riki_i Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:10
            Wierzę , ale ogólny trend jest taki, że zjawisko picia w pracy się marginalizuje. No chyba, że to właśnie takie małe kilkuosobowe jednostki.
        • default Re: alkohol w pracy 19.02.14, 08:34
          riki_i napisał:

          > We wczesnych latach 90-tych chlanie w pracy było na porządku dziennym

          Tak, pamiętam to. W mojej instytucji może nie było picia "na porządku dziennym", ale mieliśmy taki "barek" (jedna półka w szafie z dokumentami), gdzie zawsze stały jakieś flaszki i zdarzało się, że pod koniec dnia pracy ktoś proponował, by się "odstresować". Poza tym były huczne imprezy imieninowe - wtedy było oczywiste, że solenizant stawia alkohol - ciasta i czekoladki były drugorzędne, zresztą z racji alkoholu częściej były to śledzie i chleb ze smalcem smile Libacje zaczynały się pod koniec dnia pracy i przedłużały do późnych godzin wieczornych - pamiętam takie imieniny, że rozbawione towarzystwo posyłało ochroniarzy po kolejne butelki wódki....
          Teraz to zupełnie niewyobrażalne. Jedyny alkohol, jaki może się pojawić w pracy, to symboliczna lampka szampana w sylwestra.
      • lykaena Re: alkohol w pracy 18.02.14, 17:50
        Kierownik lokalnego oddziału.
        Takiego malutkiego, bo 4 osób.
        Właściciel był w odległym mieście, miał najwidoczniej zaufanie do kierowników swoich oddziałów.
      • capa_negra Re: alkohol w pracy 18.02.14, 18:20
        Raz się zdarzyło, że po wyjątkowo udanym roku szef obdarował nas alkoholem - na wynos.
        O piciu w pracy nie ma mowy tym bardziej, ze wszyscy zmotoryzowani.
        Pomijając oficjalne imprezy poza firmą gdzie transport zapewniają firmy zewnętrzne.

        Pamiętam natomiast czasy, kiedy w pewnej spółce skarbu państwa, każda decyzyjna osoba miała jakiś koniak w biurku. Był też oczywiście oficjalny służbowy barek.
        Pamiętam również inspektora kontroli skarbowej, który głośno domagał się alkoholu i rzucał tekstami,ze niezadowolony inspektor zawsze coś znajdzie.
        Nie było wyjścia i piłyśmy z nim na zmianę razem z główna księgową.
        Przy nas trochę się hamował, wiec nie dochodziło do sytuacji że trzeba było go wynieść.

        Z końcówki pracy w tej firmie pamiętam również dyrektora handlowego.... człowieka znikąd, a raczej z klucza.
        Ten pił od rana do wieczora, a ponieważ był zamiejscowy to zamiast wynająć mieszkanie mieszkał w hotelu za który nie płacił, a rachunek kazał wysłać do firmy.
        Następnie na jakiś czas wprowadził się do swojego gabinetu.
        Ostatecznie wylądował na miejscowym detoksie i ślad po nim zaginął.

        Pisze o latach 2004-2008, ale nie sadzę żeby się tam wiele zmieniło.
    • lauren6 Re: alkohol w pracy 18.02.14, 18:44
      Nie zdarzyło mi się i myślę, że koleś miał konkretny problem z alkoholem. Jeśli to był oddział większej firmy to dałabym o tym znać jego przełożonym.
    • kruche_ciacho ematka powinna odpowiedziec: 18.02.14, 20:51
      wpadalas dwa razy po rzeczy bo chcialas sie napic big_grin
      • lykaena Re: ematka powinna odpowiedziec: 18.02.14, 20:53
        Mogłam. mogłam wink
    • rosapulchra-0 Re: alkohol w pracy 18.02.14, 20:55
      W jednej mojej pracy praktykowało się picie alkoholu. To była duża firma ubezpieczeniowa, w której byłam asystentką dyrektora oddziału. Ja pracowałam do 17, ale oddział często gęsto był czynny znacznie dłużej i wtedy właśnie następowało mocne rozluźnienie, ludzie sięgali po drinki ze swoich biurek. Przy okazji kolacji wigilijnej, po oficjalnym złożeniu życzeń przez prezesa i zostawieniu nas samych - na stołach lądował alkohol. No i obowiązkowo raz w roku był wyjazd integracyjny, tam się alkohol lał się po prostu strumieniami. Na drugi ludzie wyglądali jak zombie, niektórzy nie zdążyli jeszcze wytrzeźwieć.
    • aquella Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:05
      pracowałam w 2011 w miejscu gdzie w zespole obsługującym maszyny !!! (produkcja) panie po 50ce co drugi dzień miały jakąś okazję do świętowania a zatem i do picia- przy śniadaniu o 8:30 uncertain
    • mindtriper Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:10
      To ja pisałam o piciu w pracy.
      Dla mnie to było okropne.
      Raz wypiłam z szefem, pułkownikiem. I do dziś pamiętam to paskudne uczucie, kiedy nietrzeźwa wracałam tramwajem ok 16 do domu. Potem szłam na to raportowanie dnia z kawą, do której wlewałam wódkę.
      Dziwię się, że reszta pracowników tak dzielnie to znosiła.
    • fituq Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:28
      Osobiście się nie spotkałam, natomiast świeży przypadek mojego znajomego który miał szefa-korpo zaawansowanego alkoholika-facet pił codziennie od południa do rana, podwładnym kazał chodzić z nim na lunch/na kolacje/na imprezy niby pod pozorem dyskutowania o sprawach firmy a w rzeczywistości po to, żeby mieć towarzystwo do chlania. Pił wszędzie i z każdym kto nie umiał odmówić wykonania polecenia szefa. Niestety ten mój znajomy szybko też się uzależnił sad.
      Za to znajome pracujące w szpitalu /lekarze,pielegniarki/ opowiadały o czasach początku lat 90-tych. Była moda "kto nie pije ten kabluje". Wiec przychodząc na dyżur dostawało się od pozostałych w ręce szklankę wódki i puszczało w obieg, żeby każdy z pracowników się napił. Koleżanka była w szoku gdy pierwszy raz przyszła do tej pracy i na dzień dobry zmuszono ją do wypicia wódki, pod presją kilku pozostałych osób które stały nad nią i patrzyły oczekująco czy jest "z nimi" czy "kablara".
      • raczek47 Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:35
        Jakiś inny świat dla mnie opisujecie, jestem naprawdę zszokowana.Nie spotkałam się z czymś takim nigdy(pracuję zawodowo od 1996 roku), nie mówię o imprezach integracyjnych, bo to co innego.Ale takie chlanie i to w czasach, gdy prawie każdy przyjeżdża do pracy samochodem?
        Pewnie potem wracają po pijaku, bo nie wierzę,ze zostawiają auto na parkingu i wracają tramwajem.
    • mayaalex Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:36
      U nas pije sie czesto podczas przerwy na lunch - no ale to jednak picie do jedzenia a nie dla samego picia. I samochodem tez mozna po jednym-dwoch kieliszkach wina jechac wiec problemu nie ma.
      Ja zbyt szybko i mocno reaguje na alkohol, nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.
    • 18lipcowa3 Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:43
      No cóż, w niejednym urzędzie sie tak dzieje,,,,stare czasy
    • sumire Re: alkohol w pracy 18.02.14, 21:50
      nie ma mowy. moja kompania jest bardzo wyluzowana i dużo człowiekowi uchodzi na sucho, jeśli wykonuje dobrze swoją roboty, ale o piciu w pracy nie ma mowy, to byłby natychmiastowy wylot. na imprezach po godzinach owszem, dużo się dzieje, ale wtedy obowiązuje wiadoma zasada - what happens in Vegas, stays in Vegas.

      raz jeden w poprzedniej firmie polał się szampan w środku dnia, przy okazji uroczystego otwierania nowej siedziby. i to jedyny taki casus, z jakim się zetknęłam.
    • anorektycznazdzira Re: alkohol w pracy 19.02.14, 03:30
      Mnie się to nie zdarzyło, ale miałam okazje obserwować z boku picie, nie: chlanie w zakładzie pracy który coś tam wytwarza w branży metalurgicznej. Większość załogi to pracownicy fizyczni,nie licząc biura i było dla mnie szokiem przyzwolenie na ten alkohol. Mam na myśli rozmiar tego picia i zasięg tego przyzwolenia. Niektóre osoby po prostu codziennie stawiały się nietrzeźwe, regularne picie na zmianach popołudniowych, weekendowych czy nocnych (system pracy ciągłej) to właściwie norma była. NIE WIERZĘ że kierownictwo średniego szczebla nie widziało, uważam, ze przymykali oko albo mieli w dupie, albo może sami pili. Nie wiem. Fakt, że "oficjalnie" nie było wolno a w rzeczywistości ciągle to było. Nie muszę dodawać chyba, że wśród załogi hal produkcyjnych czy warsztatów to w ogóle panowało przekonanie, ze to im się należy i upośledzonym umysłowo trzeba być, żeby tego nie rozumieć. Nawet osoby, które same nie piły tak uważały!
      Najgorsze jest to, że to regularny zakład produkcyjny z kategorii przemysł ciężki: piece, maszyny, suwnice, transportery, tony wyrobów metalowych. Masakra.
      O ile wiem, jakiś czas temu zmieniło się coś w zarządzie i zaczęli z tym robić porządek, nawet ktoś tam poleciał za picie, ale załoga raczej uznała, że "no dobra, trzeba trochę się ograniczyć" niż że nachlanie się w takim miejscu jest niedopuszczalne.
    • kocianna Re: alkohol w pracy 19.02.14, 06:21
      U mnie w pracy alkohol jest. Czasami "prywatny" - kiedy robimy spotkanie z okazji świąt, pożegnania pracownika, etc. - na pół godziny przed końcem pracy. Czasami służbowy, jakieś przyjęcie na stojąco w środku dnia albo kolacja. Czasami jest to służbowe chlanie (w delegacji, kolacja z kontrahentami) i Bogu dziękuję, że jestem kobietą i mogę ograniczyć się do odrobiny wina.
    • bri Re: alkohol w pracy 19.02.14, 09:24
      Dwa lata po maturze miałam praktyki w Ministerstwie Obrony Narodowej. Trwało to miesiąc. W ciągu tego miesiąca odbyło się tam chyba z 10 imprez z alkoholem, a bo imieniny, piątek, ktoś dostał awans, ktoś odchodził, komuś się dziecko urodziło - o pretekst nie było trudno. Imprezy zaczynały się o 8:30 rano i kończyły jak zaczynali obiad serwować w bufecie. Byłyśmy tam na praktyce we dwie i praktycznie zmuszano nas do picia razem z resztą. Piło się dużo - przed obiadem wszyscy byli już solidnie wstawieni, śmichy chichy, grube wojskowe żarty itd.

      Potem miewałam szefów, którzy popijali w pracy koniaczek, albo pili z klientami, albo przychodzili na 12:00 jeszcze nietrzeźwi i o 15:00 szli na obiad się leczyć, ale picia w pracy całą załogą nie było, najwyżej po łyczku wina do tortu z okazji jakiś urodzin.
      • bri Re: alkohol w pracy 19.02.14, 09:33
        Te praktyki w MON były w połowie lat 90-tych.

        Przez 10 lat pracowałam w firmie związanej z przemysłem rozrywkowym, w dodatku szef był IMHO alkoholikiem - w pracy nie piliśmy, ale było zatrzęsienie firmowych imprez, eventów dla klientów, reklamodawców, bankietów, nieformalnych wspólnych wyjść, które fundował ktoś ze służbową kartą kredytową, wyjazdów integracyjnych itp. Te imprezy wspominam bardzo miło, lubiliśmy się razem bawić, większość ludzi była przed trzydziestką, jeszcze bezdzietna. Zrobiło się mniej fajnie dopiero jak się powiększyliśmy i zatrudniliśmy drugi rzut personelu, w tym mnóstwo osiemnastolatków - Ci niestety nie potrafili pić z umiarem i politykę dostępu do alkoholu na firmowych imprezach trzeba było zmienić, bo miały miejsce niesmaczne wydarzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka