fin-dus
22.02.14, 15:33
Jakiś czas temu postanowiłam sobie kupić sukienkę, która byłaby nie z sieciówki, tylko bezpośrednio od osoby, która projektuje i szyje. Pojechałam na jedną licznych imprez, na których ubrania tego typu są sprzedawane. 90% towaru (jeśli nie więcej) stanowiły kiecki w typie: kupiłam tkaninę dresową na metry, ucięłam kawał, zszyłam krzywo szwem na wierzchu, zrobiłam nożyczkami otwór na łeb i krzywo ucięłam na dole. Bardzo proszę 300 zł. Kolor szary obowiązkowy, widocznie za inny trzeba więcej zapłacić.
Oczywiście nie kupiłam nic.
O co w tym chodzi? O to, że to tak łatwo zrobić (no fakt, ja pewnie w domu przy absolutnym braku zdolności też bym mogła), czy to takie fantastyczne, piękne i modne?
Byłam też w Złotych Tarasach w Warszawie, gdzie otwarto butik z ubraniami polskich projektantów. Nie widziałam tam chyba nic, co odbiegałoby od szarodresowego trendu.