Dodaj do ulubionych

nadopiekuńcza babcia

02.03.14, 16:12
Chodzi o moją mamę. Mieszkają z tatą w innym mieście, przyjeżdżają do nas mniej wiecej co 2 tygodnie odwiedzić wnuczkę, która ma już rok. Na dziadków reaguje dobrze, ale z kolei na moich braci już kiepsko. Było już kilka sytuacji (wigilia i urodziny) gdzie córka cały czas praktycznie przepłakała.

No i tu wkracza moja mama uważając, że to nie jest normalne zachowanie, że na pewno coś ją boli, że na pewno coś jej jest. I tak było odkąd urodziła się córka. Moja mama twierdziła, że NA PEWNO ma: refluks, skaze białkową, wzmożone napięcie mięśniowe, nietolerancję laktozy, i inne. Standardowo jak tylko córka zapłacze to na pewno boli ją brzuch i ma problemy ze zdobieniem kupy.

Ja już nie daję rady. Dziś przez mojego tatę wypytywała się czy córka nie wygina się w C bo ona widziała jak wygina się w c i na pewno ma wzmożone napięcie mięśniowe. Kurde no ileż można. Tylko jej choroby wymyśla, a zaznaczę, że nie ma pracy związanej z medycyną.

Powiem szczerze, że zaczyna mnie to trochę przerażać. Bo wiele razy mówiła, że ona by mi córkę zabrała i sama wychowała. Traktowałam to jako żart, ale coraz częściej obawiam się, że z mamą zaczyna być coś nie tak. Kilka razy powiedziała, że jestem złą matką, bo uważa, że ja o córkę nie dbam, nie chodzę do lekarza, etc.

Jak zmienić jej zachowanie? Jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • awesome810 ja rozumiem, że 02.03.14, 16:51
      można mieć problem z teściową. Ale własną mamę to się uspokaja krótko i na temat, bez zbędnej dyplomacji. Np: dbam o dziecko najlepiej jak potrafię, chodzę do lekarza kiedy trzeba ale nie wynajduję nieistniejących chorób. I proszę mamo uspokój się, bo zaczyna mnie niepokoić twoja postawa.
      Nie utniesz zawczasu to zacznie ci niebawem dziecko leczyć a to dopiero by było....
      • aquella Re: ja rozumiem, że 02.03.14, 16:57
        Ale własną mamę to się uspokaja krótko i na tema
        > t, bez zbędnej dyplomacji.

        popieram, na pocieszenie napiszę, że moja mnie "uświadomiła" przed porodem, że jeśli się zacznie odejściem wód to dziecko umrze. Moja reakcja była mało dyplomatyczna - bo aż się obraziła mądrala.

      • zoja.anna Re: ja rozumiem, że 02.03.14, 17:05
        Mówię do niej krótko i na temat. Obraża się na tydzień dwa, potem jest chwila spokoju i znowu się zaczyna.
        • awesome810 a może 02.03.14, 17:13
          zacznij ją diagnozować? i wysyłać do przeróżnych lekarzy? Tak umęczyć...
          No chyba, że masz na stanie ustawicznie leczącą się hipochondryczkę, wtedy to tylko stara dobra metoda odcięcia na parę tygodni - ale nie, że mama się obraża i łaskawie przebacza, tylko ty się obraź.
    • e-kasia27 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:01
      No, dobra. ale skąd my mamy wiedzieć, czy Twoja mama przypadkiem nie ma racji?
      Może jesteś złą matką, nie dbasz o córkę i nie chodzisz do lekarza?
      Może Twoje dziecko ma refluks, skazę białkową i wzmożone napięcie..., a Ty masz to w nosie.
      • paliwodaj Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:15
        >Bo wiele razy mówiła, że ona by mi córkę zabrała i sama wychowała

        to jest chore bez dwoch zdan....Nie powinnas pozwolic zeby ktokolwiek tak mowil, nawet twoja wlasna matka
        • e-kasia27 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:19
          paliwodaj napisała:

          > >Bo wiele razy mówiła, że ona by mi córkę zabrała i sama wychowała
          >
          > to jest chore bez dwoch zdan....Nie powinnas pozwolic zeby ktokolwiek tak mowil
          > , nawet twoja wlasna matka


          Chore, albo i nie.
          Skoro matka nie dba o dziecko, to babcia ma prawo na to reagować i nawet zabrać jej dziecko, dla dobra tegoż dziecka.
          • x.i.007 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:33
            Skąd przekonanie że nie dba?

            A babcia jak chce dziecko wychować to niech sobie urodzi albo zaadoptuje.
          • marzeka1 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:47
            Cytat Skoro matka nie dba o dziecko, to babcia ma prawo na to reagować i nawet zabrać jej dziecko, dla dobra tegoż dziecka. - a Ty to skąd wiesz? Na razie mamy opis z lekka walniętej babci dziecka, co to wmawia młodej matce choroby wszelkie u dziecka oraz wzięłaby to dziecko na wychowanie, czyli na razie matka nadaje się do mocnego zwrócenia uwagi oraz ograniczenia kontaktów, jeśli to nie pomoże.
      • zoja.anna Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:22
        Moja córka jest zdrowa. Chodzę do lekarza gdy jest taka potrzeba. Tłumaczyłam mamie, że lekarz bada córkę przed szczepieniem, a na szczepienie chodzi się co 6 tygodni. Mama twierdzi, że oprócz szczepień powinnam jeszcze chodzić raz na miesiąc. Mówi, że nie bylam na bilansie półroczniaka i roczniaka (a przecież nie ma takich bilansów).

        wymyślała skazę białkową, nietolerancję laktozy, refluks bo nie chciałam podawać córce mieszanki, tylko karmiłam piersią, a moja mama uważała, że córka sie nie najada i ogólnie zachowanie córki (że nie przesypia całej nocy, że często je) uważała za złe.
    • ga-ti Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:24
      Rada wyczytana kiedyś chyba na forum, dotyczyła nadopiekuńczej babci i niemowlaka. Zabrać babcię na wizytę kontrolną (szczepienną) do pediatry (pediatrę można wcześniej uprzedzić) i niech wypyta, dopyta, zostanie uspokojona, że dziecię zdrowe i odpowiednio zaopiekowane.
      • zoja.anna Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:35
        Nie da rady, rodzice mieszkają daleko. Po za tym jeżeli lekarz ma inne zdanie niż ona to lekarz się myli. Mama jest z gatunku tych wszystkowiedzących najlepiej.
        • jematkajakichmalo Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 19:58
          -no to masz odpowiedz - nic w takim przypadku nie pomoze oprocz ograniczenia kontaktow.
          Mozesz jeszcze powiedziec, ze Ci sie wydaje ze to z mama cos nie tak i ze ma sie do lekaza psychiatry szybko wybrac i zaczac brac leki.
          Jak teraz tego nie ukrocisz to bedzie tylko gorzej. Potem corka bedzie starsza, babacia bedzie chciala ja zabierac na weekend itp. i dopiero bedziesz widziala.
    • marychna31 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:34
      > dobrze, ale z kolei na moich braci już kiepsko. Było już kilka sytuacji (wigili
      > a i urodziny) gdzie córka cały czas praktycznie przepłakała.
      >
      No ale czemu to dziecko tyle płacze? Jakbym była świadkiem takiej rozpaczy dziecka to tez bym podejrzewała, ze coś jest nie tak. Jak ty sobie tłumaczysz powód takiego płaczu? I co mają do tego twoi bracia? Biją ja, znęcają się nad nią, ze ona "tak na nich reaguje"?

      To, że pediatra nie widzi problemu, to by akurat mnie w ogóle nie uspokajało. Pediatrzy niestety nie uczą się w ogóle o zaburzeniach rozwojowych i nie mają o nich pojęcia.
      • x.i.007 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:41
        Naprawdę uważacie że jak się dziecko widzi raz na dwa tygodnie to można o nim wiedzieć więcej niż matka, która je ogląda na codzień, chodzi z nim do lekarza i jeszcze śmie karmić po swojemu? Nie dosyć że taki sporadyczny gość "wie lepiej" to jeszcze sugeruje zabranie dziecka od matki. Nic nie zgrzyta?
        • nunia01 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 18:25

          > Naprawdę uważacie że jak się dziecko widzi raz na dwa tygodnie to można o nim w
          > iedzieć więcej niż matka, która je ogląda na codzień, chodzi z nim do lekarza i
          > jeszcze śmie karmić po swojemu?

          W tym konkretnym przypadku pewnie nie, ale była taka sytuacja w mojej rodzinie. Z tym, że wtrąciła się bratowa nie matka.
          Dziecko mieszkające na co dzień daleko przyjechało z całą rodziną w odwiedziny do rodziny. I bratowa zauważyła, że dziecko ma (chyba) zeza. Uwagi zostały zbyte milczeniem. Bratowa umówiła wizytę u lekarza. Po tej wizycie dziecko musiało być pod stałą kontrolą okulistyczną, nosić okulary i na ileś tam godzin dziennie mieć zasłaniane oko. Szczegółów nie pamiętam, bo sama byłam wtedy dzieciakiem. Bratowa 'dziękuję' nie usłyszała, ale rodzice zapewnili opiekę okulistyczną, która była konieczna przez kilka kolejnych lat. Dla ustalenia uwagi - bratowa nie miała nic wspólnego z medycyną, a jej dzieci problemów ze wzrokiem nie miały.
          • x.i.007 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 18:42
            Ja nie twierdzę że nikt nie ma prawa zauważyć u dziecka problemu, ale jak matka mówi że była z tym u lekarza to chyba zarzuca się temat, a nie straszy odebraniem dziecka.
      • zoja.anna Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 17:45
        marychna31 napisała:
        CytatNo ale czemu to dziecko tyle płacze? Jakbym była świadkiem takiej rozpaczy dziecka to tez bym podejrzewała, ze coś jest nie tak. Jak ty sobie tłumaczysz powód takiego płaczu? I co mają do tego twoi bracia? Biją ja, znęcają się nad nią, ze ona "tak na nich reaguje"?

        ja sobie tlumacze tak, że sie po prostu boi. Bracia jak najbardziej w porządku. Na jednego mojego brata strasznie reaguje. Tylko go zobaczy i od razu płacz. No i co ja mam zrobić? Uspokajam, odwracam uwagę, zaczyna być ok, dopóki znowu nie spojrzy na wujka i znowu płacz. No raczej normalne zachowanie dziecka. Na niektórych ludzi zle reaguje. Nie jest towarzyska, nie lubi być na rękach u innych osób, szczególnie gdy nagle oprócz mnie i męża pojawia się 6 dodatkowych osób. Do tego dochodzi często senność i marudzenie i już córka płacze i ciężko ją uspokoić i ciężko położyć spać.
        • ichi51e Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 18:29
          Moje dziecko tez tak na niektorych facetow mialo (na babki nie) zwlaszcza jak mieli brode albo byli w totalnie innym typie urodowym niz ojciec.
      • lady-z-gaga Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 20:17
        > No ale czemu to dziecko tyle płacze? Jakbym była świadkiem takiej rozpaczy dzie
        > cka to tez bym podejrzewała, ze coś jest nie tak. Jak ty sobie tłumaczysz powód
        > takiego płaczu? I co mają do tego twoi bracia?

        Masz dzieci?
        Tzw lęk społeczny pojawiający się ok 9 - 10 miesiąca życia jest zupełnie normalny.
        Ile miało dziecko w wigilię, jesli teraz ma rok? wink

        P
        > ediatrzy niestety nie uczą się w ogóle o zaburzeniach rozwojowych i nie mają o
        > nich pojęcia.

        Za to nie-pediatrzy mają tendencję do szukania zaburzeń w każdym zachowaniu, ktore sprawia problem rodzicom. Niestety, dzieci bezproblemowe nie są. I nigdy nie będą, nawet jak dorosną smile wink
      • slawekopty Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 22:50
        marychna31 napisała:

        > > dobrze, ale z kolei na moich braci już kiepsko. Było już kilka sytuacji (
        > wigili
        > > a i urodziny) gdzie córka cały czas praktycznie przepłakała.
        > >
        > No ale czemu to dziecko tyle płacze?

        No ale skąd wiesz ile płacze ?? wigilia kilka godzi pewnie max. urodziny też z maluchem nie trwają do rana wink No to dlaczego tak wyolbrzymiasz ??


        Jakbym była świadkiem takiej rozpaczy dzie
        > cka to tez bym podejrzewała, ze coś jest nie tak. Jak ty sobie tłumaczysz powód
        > takiego płaczu?

        a jakby TYLE ryczało na twój widok to jak byś to sobie wytłumaczyła ?

        I co mają do tego twoi bracia? Biją ja, znęcają się nad nią, z
        > e ona "tak na nich reaguje"?
        >

        ty chyba faktycznie masz jakaś patologie w rodzinie sad wszystko ci się z nią kojarzy ??


        > To, że pediatra nie widzi problemu, to by akurat mnie w ogóle nie uspokajało. P
        > ediatrzy niestety nie uczą się w ogóle o zaburzeniach rozwojowych i nie mają o
        > nich pojęcia.

        wyluzuj, możliwe że w twoim przypadku wskazane jest wykazywanie się nadopiekuńczością, ale większość Ludzi ma normalne dzieci a nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu wink

        Slawek
    • mindtriper Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 18:36
      Moja mama to twoja,ale do entej potęgi. Na początku, z pierwszym dzieckiem, przejmowałam się, płakałam, miałam poczucie winy. Syn był dwukrotnie w szpitalu, za każdym razem na obserwacji, ale bez powodu (bezpośrednim powodem obserwacji była gorączka, za pierwszym razem zakończona po dwóch dniach wysypką - czyli trzydniówka w szpitalu).
      Pomysł by wychowywać za mnie (nieudolną kretynkę, żonę upośledzonego inwalidy) dziecko padał kilkakrotnie, szczególnie nasilił się kiedy zaszłam w drugą ciążę.
      I wtedy po prostu stwierdziłam, że to niedopiekuńczość ani nawet nie miłość, ale zwykły świr.
      I zaczęłam reagować na te wszystkie sepsy, aspergery, niedorozwoje kończyn jak na bredzenie świra. Niestety.
    • beatulek Moja też jest nadopiekuńcza 02.03.14, 20:14
      Córka 11 lat - chodzi do PSM na drugim końcu miasta. Blisko zamieszkania babci. Prosiłam swego czasu by mama odbierała córkę ze szkoły o godz 18-30 odprowadzała ją na autobus. Dzwoniła do mnie, że córka jedzie. Ja chciałam ją odbierać z przystanku spod naszego domu gdyż jest tam dość ruchliwa ulica. Dojazd bez przesiadek, dziecko ma przy sobie telefon. Otóż nie - mama się nie zgadza by dziecko samo komunikacją miejską podróżowało "w nocy" (czytaj przypominam 18-30). Owszem odbierała ją ze szkoły ale przywoziła ją pod nasz dom.
      • slawekopty Re: Moja też jest nadopiekuńcza 02.03.14, 22:59
        Ow
        > szem odbierała ją ze szkoły ale przywoziła ją pod nasz dom.

        To złośnica jedna wink
    • lelija05 Re: nadopiekuńcza babcia 02.03.14, 23:08
      Następnym razem uprzedź atak i zacznij diagnozowac rodziców - oboje.
      Że źle wyglądają, mają podkrążone oczy, schudli, mają katar, zaburzenia równowagi i wzroku, nie daj sobie wmówić, że są zdrowi, zrób awanturę dlaczego nie poszli do specjalisty.

      Ale pewnie to i tak nie pomoże, bo skoro twoja mama to taki typ, to po prostu puszczaj uwagi mimo uszu, potakuj, że tak, tak jutro pójdziemy i rób swoje.
    • slawekopty Re: nadopiekuńcza babcia 03.03.14, 08:47
      Żeby okiełznać trochę nerwy, warto zastanowić się dlaczego twoja Mama tak się zachowuje. Przyczyna jest prozaiczna, bo ciebie i twoją córeczkę najzwyczajniej w świecie kocha. Dlatego niestety nie pomogą żadne tłumaczenia i przekonywania sad po prostu trzeba to przeżyć i robić swoje przy jak najmniejszym poziomie konfliktów wywołanych przez rozkochaną we wnusi babcie wink bo stawianie sprawy na ostrzu noża może wywołać u niej (oczywiście niczym nie uzasadnione) podejrzenia że jednak coś źle się opiekujesz JEJ wnuczką. Trzymaj się więc i staraj załagadzać nerwowe sytuacje, przecież to TWOJA MAMA !! No i na koniec najważniejsze ! pamiętaj że za jakiś czas ty zostaniesz Babcią, stań teraz z drugiej strony barykady i pomyśl czego byś nie chciała usłyszeć, doznać od twojej córki której właśnie urodzi się dzidzia!! a ty po prostu chcesz jej "pomóc" w zdrowym rozpoczęciu życia swojego wnuka, wnuczki itp. Czyli rób tylko to co byś chciała żeby było robione kiedyś przez twoje dzisiejsze maleństwo wink
    • ladnyusmiech Re: nadopiekuńcza babcia 03.03.14, 09:15
      ma problemy ze zdobieniem kupy.

      nie mogłam się powstrzymać big_grin

    • mw144 Re: nadopiekuńcza babcia 03.03.14, 09:21
      Przyzwyczaj się, ja od swoich rodziców już kilkanaście razy słyszałam, że zadzwonią po pogotowie opiekuńcze/policję/pogotowie ratunkowe, żeby mi zabrali dzieci, bo nie umiemy się z chłopem nimi zajmować i w domu dziecka będzie im lepiejbig_grin W związku z tym kontakty z wnukami mają sporadyczne i tylko w mojej obecności, bo jak zostawali z nimi sam na sam, to opowiadali im o rodzicach rzeczy, których tu nie zacytuję, bo mnie wytnąwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka