Dodaj do ulubionych

Bo nie pytałaś...

03.03.14, 17:57
Po raz którys spotyka mnie dziwna sytuacja:dowiaduję się o czymś od kogoś zupełnie przypadkowego-a nie od bliskiej mi osoby..Na moje pytanie dlaczego mi nie powiedział-a słyszę bo nie pytałaś...Sprawa wychodzi przypadkowo a osoba której to dotyczy -najczęściej facet odpowiada:że zapomniał powiedzieć wink ,albo że nie pytałaś...Fakt może się czepiam ale mam złe doświadczenia: gość z którym byłam "zapomniał" mi powiedzieć że spotyka się z inną wink. Żeby było śmieszniej dotyczy to bardzo bliskich mi ludzi...czy powinnam się czepiać?
Obserwuj wątek
    • rhaenyra Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 18:15
      ja tak mam z rodzina uncertain
    • solejrolia Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 18:18
      jeśli temat dotyczy Ciebie bezpośrednio, i w jakimś stopniu Ty na tym tracisz, to tak, powinnaś się czepiać.
    • echtom Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 18:21
      Fajna historyjka mi się przypomniała z pracy znajomej. Jakoś tak wyszło z rozmowy, że ich koledze urodziło się dziecko, więc dziewczyny zaskoczone:
      - Czemu nie powiedziałeś, że twoja zona jest w ciąży?
      - Nie pytałyście...
      • koronka2012 Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 20:20
        echtom napisała:

        > Fajna historyjka mi się przypomniała z pracy znajomej. Jakoś tak wyszło z rozmo
        > wy, że ich koledze urodziło się dziecko, więc dziewczyny zaskoczone:
        > - Czemu nie powiedziałeś, że twoja zona jest w ciąży?
        > - Nie pytałyście...

        Z ciekawości - dlaczego facet miałby opowiadać koleżankom z pracy - czyli w sumie obcym osobom - o swojej rodzinie?
        • echtom Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 20:52
          No bez przesady, ludzie w pracy spędzają ze sobą pół dnia i na ogół rozmawiają także o sprawach prywatnych.
    • kalia-kalia Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 18:25
      Ja bym się czepiła.
      • verdana Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 19:11
        To zależy, czy coś na ten temat wiedziałaś wcześniej i nie zainteresowałaś sie dalszym ciągiem, czy też po prostu trudno było zapytać o coś, o czym nie miałaś pojęcia.
        Przykład - facet mówi "moja mama nie zyje" . I teraz, jeśli nigdy nic o matce nie mówił, jego argument "Nie powiedziałem, bo nie pytałaś" jest od czapy. Jeśli jednak mama była chora, a Ty o nią ani razu nie zapytałaś, to zupełnie co innego.
    • helufpi Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 19:16
      Jak ja nie lubię pytania "dlaczego mi nie powiedziałaś?". Postaw się w sytuacji tej osoby. Nie dość, że plotkowano o niej, czego świadomość jest sama w sobie nieprzyjemna, to jeszcze ty masz do niej pretensje, choć przecież w końcu się dowiedziałaś.
      • rhaenyra Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 19:56
        gdzie ty wyczytalas cos o plotkowaniu ?
        • helufpi Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 20:09
          Dopowiedziałam sobie na podstawie własnego bogatego doświadczeniawink W tym przedstawieniu zwykle bierze udział życzliwa osoba trzecia, która lubi się dzielić informacjami z życia bliźnich. Nie musi to być nawet typowa zaoczna psychoanaliza, wystarczy zwykłe klepanie ozorem o wszystkim, co się wie.
          • rhaenyra Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 20:24
            ciekawe masz doswiadczenia ...
    • damodia Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 20:49
      Tia... uwielbiam to. Nacięłam się kiedyś na pana, spotykaliśmy się kilka miesięcy. Pan straszna gaduła, opowiedział od razu o swoich kilku byłych poprzednich kobietach, w tym ostatniej, która go okradła i zostawiła gdy leżał w szpitalu po wypadku, że ma brata, że zamieszkał u rodziny po szpitalu bo nie miał dokąd iść.
      I po tych paru miesiącach spotkań po kilka razy w tygodniu i pięknie rozwijającym się związku na moje pytanie, że mam wrażenie że ciągle coś przede mną ukrywa - pan oświadcza, że ma żonę i dziecko. I to z nimi mieszka, pełnoetatowo jako ojciec i mąż. Na mój opad szczęki i pytanie dlaczego mi od razu nie powiedział? usłyszałam "nie pytałaś".

      Inna znajoma to usłyszała gdy po kilku latach związku okazało się, że pan ma od lat dziecko z inną, ale tej innej to on nie kochał nigdy więc nie było potrzeby o dziecku wspominać.

      Generalnie wiele osób ukrywa to, co im jest niewygodnie mówić, więc wolą planowo przemilczeć by mieć z tego zyski. To zwykłe oszustwo i ku.estwo.

      JEst też typ ludzi mało wylewnych. Żyją swoim życiem wewnętrznym, swoimi sprawami, sami z siebie nic nie powiedzą , nie pomyślą o tym, że może warto się podzielić informacjami z bliskimi... mam takiego brata, z którego wszystko trzeba wołami wyciągać. Jeśli nie zapytam co się dzieje w jego życiu, czy z kim się spotyka, na co choruje, gdzie i kiedy jedzie -to nie wiem nic co się w jej życiu dzieje. Nie mam potrzeby wtrącania się w jej życie, ale wiele spraw można by ułatwić, lekarzy załatwić, albo kontakty rodzinne zacieśniać. np ostatnio pojechał na drugi koniec Polski, gdybym akurat nie zadzwoniła dzień wcześniej i nie zaczęła dopytywać to bym nie wiedziała, że w ogóle gdzieś jedzie i dopiero gdy zaczęliśmy gadać to sobie przypomniał, że ja mam tam chrześnicę i przy okazji mogłam jej przesłać nią prezent oraz kilka rzeczy które zostawili podczas urlopu. Nie wiem dlaczego ale kompletnie nie myśli o tym, że wokoło są inni ludzie z którymi można jakąś wspólnotę tworzyć i o nich też pomyśleć.
    • lusitania2 Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 20:50
      nelamela napisała:

      > Po raz którys spotyka mnie dziwna sytuacja:dowiaduję się o czymś od kogoś zupeł
      > nie przypadkowego-a nie od bliskiej mi osoby..

      widać oni cię za tak bliską osobę, jak sobie siebie dla nich wyobrażasz, nie uważają.

      >Żeby było śmieszniej dotyc
      > zy to bardzo bliskich mi ludzi...czy powinnam się czepiać?

      taaaa, czepiaj się.
      Wiadomo, że im kto bardziej czepliwy, tym bardziej ludzie mają mu chęć opowiadać, co u nich słychać <ironia>.
      • nelamela Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 21:24
        Mhm...ta ostatnia sprawa dotyczy znajomego...z którym często rozmawiam czy to przez skype czy na czacie na fb.Jest obcokraajowcem,mieszka na innym kontynencie...no i właśnie się dowiaduję wczoraj od innego znajomego że od wczoraj jest u niego kobieta z Polski...wink,którą kojarzę choć nie znam...I szczerze mówiąc nie rozumiem jego zachowania...Sprawa i tak by wyszła bo z tego sympozjum są zdjęcia....więc i tak bym się dowiedziała...Fakt on powiedział mi że jedzie na lotnisko ale po brata wink...A żeby było śmieszniej ja kiedyś pytałam go o tą kobietę i powiedział że razem współpracują-ok,rozumiem..To nie jest żaden mój facet żeby było jasne(choć on robi aluzje że jest sam i poszukujący...wink.Nic z tego nie rozumiem.Pozdrawiam...
        • damodia Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 21:34
          No ale po co ci ta wiedza , że jakaś baba jest u jakiegoś faceta na innym kontynencie a z którym ty gadasz przez skype?
          Czy coś konkretnego na tym zyskujesz/tracisz oprócz zaspokojenia ciekawości?
          Facet nie traktuje cię jak przyjaciółki, ma swoje sprawy o których nie ma ochoty ci mówić i tyle. Albo jest kłamcą i woli przemilczeć że jakaś baba u niego jest, bo jesteś jako alternatywa do bzyknięcia więc po co ci ta wiedza.

          W takim przypadku to ty mi powiedz po co ci dokładna wiedza o wszystkim co jakiś facet robi? Wiedza że jakaś baba u niego jest powinna być ci dokładnie zbędna. Chyba, że ostrzysz sobie zęby na jego spodnie.
        • rhaenyra Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 22:07
          yy
          taka pierdółke przezywasz
          myslam ze o cos powaznego chodzilo
          • nelamela Re: Bo nie pytałaś... 03.03.14, 22:32
            Nie nie przeżywam ani nie ostrzę sobie zębów na jego spodnie..O wielu sprawach rozmawialiśmy.Tylko wydaje mi się dziwne że gość nie mówi o tym...Tyle w temacie.Koniec.Pozdrawiam.
        • noname2002 Re: Bo nie pytałaś... 04.03.14, 07:46
          A to dosyć jasne, widocznie Ciebie facet podrywa a nie się przyjaźni, nie chciał Cię zniechęcać tym, że kogoś ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka