kopenhaska once again

26.01.03, 21:58
nie będę zbyt oryginalna, jak powiem, ze od jutra wybieram sie na
kopenhaską. Przeczytalam juz z chyba 300 postów o tym na tym forum, ale
jeszcze mam pytanka:
1. czy kostka cukru to tyle co jedna łyżeczka, czy muszę sie specjalnie
wykosztować na te kostki??? (1. dnia kawa bez cukru???)
2. czy befsztyk może być filetem z piersi kurczaka/indyka saute??? Niestety
od tego całego BSE nie wezmę wołowiny do ust... (dodam, ze wieprzowiny też
nie, ale to już przez pryszczycę :)))
3. dostałam xero z bodajże "Pani domu" o tej diecie i zauwazylam tam pewne
różnice z wersją krążącą po forum. W gazecie zamiast kompotu występuje
sałatka owocowa z puszki, może być taka z anansa, brzoskwini i papaji?? ja
nie chcę kompotu!!!!!!! A i tam zamiast całego kurczka, jest tylko pierś, co
mnie pocieszyło, bo to jedyna część jako jem, więc cały kurcak mnie
przeraził.
4. jeżeli mam aerobik 18.00-19.00, to mogę jeść obiad o 20, czy to za
późno???
Dzięki za wszystkie odpowiedzi!!!!!!
    • _jagna Re: kopenhaska once again 26.01.03, 22:25
      saccharine napisała:

      > nie będę zbyt oryginalna, jak powiem, ze od jutra wybieram sie na
      > kopenhaską.

      ****Witam "odwazna'. Ja wlasnie dzisiaj zaczelam. Jestem juz po 2 "posilkach"
      i czekam na ten trzeci. Na razie wszystko jest OK. Ciekawa jestem
      jak bedzie jutro.
      Mysle , ze te 13 dni jakos powinno szybko przeleciec
      no i na te -5 kg czekam z utesknieniem...
      Jesli mozesz dawaj znac jak Tobie leci, bedzie razniej we dwojke.
      Ja zamierzam sztywno trzymac sie wszystkiego co jest podane, ale
      mam maly problem, z befsztykiem, nie umiem przyrzadzac . Czy Ty
      moze wiesz ?
      Pozdrawiam serdecznie

      • saccharine Re: kopenhaska once again 26.01.03, 22:42
        hej,jasne, ze będę dawać znać o postępach, bo ja jestem uzależniona od
        internetu! tak samo zresztą od słodyczy, dlatego teraz potrzebuję tej
        diety :)). no ale też zmierzam być wierna diecie do końca, bylebym tylko nie
        zemdlala, bo mi rodzice zabronią. Befsztyk to jest dla mnie największy
        problem, bo ja jestem akulinarna i mój tata mi gotuje, ale akurat jutro go nie
        bedzie ;((. Podobno to ma być zwykły kawał mięsa bez soli i niczego, usmażony
        na patelni. Boję sie, że mi wyjdzie surowy albo go spalę...No i jeszcze boję
        sie szpinaku, bo go nigdy nie miałam w ustach, a slyszałam, że podobno nic
        ciekawego! No i te jajka...

        -5 kg byloby super, ale nie wiem jak bym to utrzymała, biorąc pod uwage, ze
        kłopoty z wagą mam od dziecka.

        3maj się i nie trać nadziei :))

        saccharine
    • _jagna Re: kopenhaska once again 28.01.03, 03:16
      saccharine napisała:

      > Befsztyk to jest dla mnie największy
      > problem, bedzie ;((. Podobno to ma być zwykły kawał mięsa bez soli i niczego,
      usmażony
      > na patelni. Boję sie, że mi wyjdzie surowy albo go spalę...No i jeszcze boję
      > sie szpinaku, bo go nigdy nie miałam w ustach, a slyszałam, że podobno nic
      > ciekawego! No i te jajka...
      >

      ***Czesc saccharine...jak Tobie przelecial pierwszy dzien ?
      Ja juz jestem po drugim dniu i mam sie zupelnie dobrze.
      Glodu nie odczuwam zupelnie, a wrecz przeciwnie czuje
      sie pelna. Jak tak dalej pojdzie to pewnie nic z tych -5 kg.
      Waga nawet nie drgnela. Zobacze jutro rano, gdyz zawsze sprawdzam
      o tej porze (mam juz to we krwi).
      Ten befsztyk, to u mnie byl dzisiaj schab bez soli, dobry.
      Jutro musze kupic szynke a boje sie ze moge zapomniec.
      Szpinak sobie ugotuj i zjedz z jajkami. Pycha...
      Czy moga byc piersi z kurczaka zamiast szynki ?
      Powodzenia i daj znac co u Ciebie...

      • saccharine Re: kopenhaska once again 28.01.03, 11:13
        Pierwszy dzień to była pestka, w ogóle to miała być jakaś głodówkowa dieta, a
        tu tyle jedzenia, ze nie wepchnęłam w siebie wszystkiego :))). W ogóle to mi
        to jedzonko nie leży i te posiłki z tego są najgorsze, ale wierzę, że to
        będzie skuteczne. Szpinak częściowo w siebie wepchnęłam, chociaż byl jak
        trawa, bez soli, w ogóle niczego.Tej sałaty to też zjadłam więcej chyba niż
        przez całe życie, normalnie czułam się jak królik! U mnie befsztyki to pierś
        kurczaka, więc jest ok. A szyneczka jest chudziutka, drobiowa, jak zreszta
        wszystko :)). Idę dziś na aerobik, ciekawa jestem, czy będę miała siłę. Chyba
        spróbuję l-karnityny przed,, podobno niezły fat burner. Ja też się kiedyś
        ważyłam rano, ale póżniej się okazało, że moja wspaniała waga dodaje 3 kilo i
        ją wywaliłam! Więc obecnie nie posiadam wagi, zamierzam sprawdzać efekty na
        spodniach, które nosiłam 2 lata temu, a teraz się nie mieszczę. W sumie ja
        chcę tylko schudnąć, żeby w nich chodzić, bo je strasznie lubię :)).
        3maj się!
        • _jagna Re: kopenhaska once again 29.01.03, 01:52

          saccharine napisała:

          > Pierwszy dzień to była pestka, w ogóle to miała być jakaś głodówkowa dieta, a
          > tu tyle jedzenia, ze nie wepchnęłam w siebie wszystkiego :)))

          ***Masz racje, jedzenia jest chyba za duzo , aby schudnac. Jestem juz po 3
          dniach i glodu to w ogole nie czyje. Czuje sie taka pelna, to chyba po
          tej wodzie, ktorej nigdy nie pijam, poniewaz mi nie smakuje.
          Musze sie pochwalic, ze moja waga jednak drgnela. Dzisiaj rano bylo
          -0.5 kg. Jeszcze tylko 10 dni....

          > ... normalnie czułam się jak królik!

          ***i ja tez sie tak czuje...


          > A szyneczka jest chudziutka, drobiowa, jak zreszta
          > wszystko :))

          ***Oczywiscie zapomnialam kupic szynke i niestety musialam zastapic
          piersia z kurczaka...i zamiast szpinaku jadlam brokuly

          > Idę dziś na aerobik, ciekawa jestem, czy będę miała siłę.

          ***Ja nie cwicze, aby szybko tego co zjem nie spalac, poczekam jeszcze
          te 10 dni...

          Powodzenia...
        • Gość: . Re: kopenhaska once again IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 02:32
    • Gość: Aleksa Dołaczam do was... IP: *.chello.pl 29.01.03, 10:12
      Cześć dziewczyny!
      Cieszę się, ze znalazłam ten wątek i moge do was dołączyć :)
      Dopiero dzis weszłam na forum (sesje mam więc troszke zakuwam), ale na
      kopenhaskiej jestem od piątku 25.I.
      Nie mam wagi i nie chce sie wazyć do końca diety. Wiem, że ważyłam 56 kg (przy
      wzroście 166), a chce schudnąć 4-5.
      Właściwie to nie czuje się głodna- pije duzo wody i herbatki zielona i
      czerwoną. Ale przyznam wam się, że co bardzo często zerkam na karteczkę z
      opisem diety, sprawdzam co będe jadła dziś wieczorem, jutro rano... :) głupie,
      ale rzeczywiście sporo mysle o jedzeniu.
      Dziś przede mna pierwsza próba- przychodza do mnie koleżanki, będą gotowały
      obiadek, potem słodycze, drinki, a ja nic- tylko kurczak z sałata i woda, buu...
      w piątek będzie gorzej - mam impreze! Ale może w sumie to dobrze- taka próba
      charakteru :)
      Na dietę wybrałam termin, gdy mój mężczyzna (mieszkamy we dwójkę) wyjechał,
      więc nie ma pokus, nie ma stresu..

      Jeszcze a propos diety - ja normalnie nie jem mięsa (poza rybami i owocami
      morza), więc wcinam tofu- brr, okropne. Oczywicie samego nie zjem-polewam sobie
      odrobiną sosu sojowego. No i niestety dziś zjem kawałek kurczaka.
      I jedna uwaga a propos przypraw - na stronie www.grubasy.pl jest opis tej
      diety- "dieta na przemiane materii". Kropka w kropke napisane to samo, co mamy
      tu na forum, z tym, że tam jest napisane: "przyprawy:sól, pieprz"! Co wy na to?
      Ja solę odrobinkę, a rybke posypuje tymiankiem.

      Pozdrawiam i trzymam za was kciuki - nie poddajcie się proszę!!!! wiele osób
      rezygnuje po 6 dniu (siódmego prawie nic się nie je, ale to tylko raz).

      - Aleksa -
      • saccharine Re: Dołaczam do was... 29.01.03, 15:05
        Hej Aleksa! Jak miło wiedzieć, że jeszcze ktoś się katuje oprócz nas :)). Mam
        tyle samo wzrostu, co Ty, ale w moim przypadku 56 kilo to ma być waga
        docelowa, chociaż liczę, że po zakończeniu kopenhaskiej jeszcze troche zgubię
        przy diecie nieco mniej radykalnej. Ja tez nie głoduję, ale mam ciągle ochotę
        na jakieś owoce, soki etc. a tu tylko jedno jabłko do lunchu :((. Ja też
        czytałam w paru miejscach, że może być sól, ale jak już zaczęłam bez niej, to
        już pewnie wytrwam. Wiecie może jak jest z jogurtem? To są w końcu 2-3
        szklanki czy 2/3 szklanki? Bo ja wczoraj wcięłam 520 g Danone'a i boję się, że
        to jednak miało byc 2/3 szklanki. No cóż, na razie nie rezygnyję, tym
        bardziej, że odchudzam się razem z mamą i żadna nie chce być tą pierwszą,
        która odpadnie. Więc się nawzajem mobilizujemy. Tofu nigdy nie jadłam i na
        razie nie zamierzam. Mi już starczy, że już dawno wyrzuciłam z jadłospisu
        wszelkie mięso poza drobiem i rybami. Jak to dobrze, że wszyscy moi znajomi
        wyjechali, bo na jakieś imprezie pewnie bym wymiękła.

        Pozdrawiam

        Saccharine
        • Gość: dogma Re: Dołaczam do was... IP: *.acn.pl 29.01.03, 17:39
          Hej,
          no to ja się też doklejam. Zaczęłam wczoraj, ale to już mój drugi raz. Wy to
          jesteście chudziny! Ja zaczęłam się odchudzać od 1 stycznia kopenhaską mając do
          zrzucenia 18 (tak!) kg. Od początku szykowałam się na długotrwały bój i chyba
          tak będzie. Przez 13 dni ubyło mi 4,5 kg. Potem przeszłam na Atkinsa, przez 2
          tygodnie udało mi się pozbyć następne 1,5 kg. Ponieważ tempo spadku wagi wydało
          mi się to trochę za wolne, więc od wczoraj wróciłam do kopenhaskiej. Pierwszy
          tego efekt to koniec ketozy, w której tak ładnie się w Atkinsie trzymałam. Ale
          mam nadzieję, że mi to nie spowolni spadku wagi. Co do soli i pieprzu, to sól
          używam, tyle że z umiarem. Pieprz zaostrza apetyt, więc tu trzeba jeszcze
          więcej rozwagi. Ale nigdzie nie widziała, że są na kopenhaskiej zakazane. Fat
          Flush Plan natomiast odrzuca i sól, i pieprz.
          Jeśli chodzi o jogurt, to ma być 3 szklanki. Ja kupuję dużego naturalnego
          Danone bez cukru.
          Saccharine, ale masz fajnie że masz wsparcie w domu w mamie! Ja muszę się sama
          borykać z pokusami, na dodatek pichcę rodzinie "normalne" jedzenie!
          Ale już tyle razy podchodziłam do tego odchudzania i wymiękałam po połowicznych
          sukcesach, że tym razem musi mi się udać. 5 lat temu ważyłam 55 kg i chcę do
          tego wrócić.
          Trzymajcie dię!
          • Gość: Aleksa Re: Dołaczam do was... IP: *.chello.pl 29.01.03, 20:24
            Gość portalu: dogma napisał(a):

            Zaczęłam wczoraj, ale to już mój drugi raz.
            Ja zaczęłam się odchudzać od 1 stycznia kopenhaską mając do
            > zrzucenia 18 (tak!) kg.

            Hm.. wydawało mi się, że zgodnie z zaleceniami nie mozna zacząć ponownie
            kopenhaskiej przed upływem dwóch lat. Rozumiem, że sie nie przejmujesz i
            niczego nie obawiasz?

            Przyznam wam się szczerze, że ja tak naprawde nei wierzę w tę całą filozofię
            kopenhaskiej, tzn. że jak się przerwie w trakcie to nie mozna zacząć wcześniej
            niż po 6 miesiacach, że jak się żuje gume to od razu oznacza przerwanie kuracji
            i efekt (regulacji przemiany materii) nie wystąpi, no i przede wszystkim nie
            wierzę! w to, że dieta ta reguluje przemiane materii i przez następne dwa lata,
            oczywiście nie obżerając się, nie przytyje się!
            Wierze natomiast, że można schudnąc 4-5 kg. Ale nie dlatego, że sie je jednego
            dnia jajka, drugiego mięso :) czyli restrykcyjnie trzyma się tego, co jest
            napisane w jadłospisie! Po prostu chudnie się, bo się je bardzo mało i nie
            podjada się między posiłkami! I tyle.
            A ja postawnowiłam spróbować tej diety- po pierwsze żeby troszke schudnąc (choć
            jak potem wróce do starej wagi nei będę płakać, jednak warto sie pomęczyć 2
            tygodnie, żeby zobaczyć się 5 kilo szczuplejszą), a po drugie, żeby się
            sprawdzić (może głupi sposób, ale to moja sprawa), żeby zobaczyć czy mam na
            tyle silną wolę, żeby przez 13 dni jeść dokładnie to, co gdzies tam jest
            napisane, nie jeśc słodyczy! i nie podjadać.

            I zaierzam wytrwać do końca. dziś pozytywnie przeszłam druga próbę- były u mnie
            koleżanki, stół zastawiony słodyczami, sałatkami, a ja tylko kurczaczek z
            sałatą i woda. Udało się i co najważniejsze, wcale nie musiałam się jakoś
            powstrzymywać. One jadły, ja piłam i good...

            - Aleksa -
    • _jagna Re: kopenhaska once again 30.01.03, 13:02

      Alez milo sie zrobilo, jest nas coraz wiecej. Ja dzisiaj jestem
      juz po 4 -tym dniu i moja waga wskazuje -1.3 kg. Troche to malo
      dla mnie , ale nie trace nadziei... Jutro CALY kurczak, ale
      chyba ten dzien zamienie na sobote, poniewaz w tygodniu i tak
      zawsze malo jem, a w sobote bedzie troche trudno wytrzymac w
      domu bez jedzenia...
      Zycze wytrwalosci, jeszcze tylko 9 dni...
      Pozdrawiam
      • saccharine Re: kopenhaska once again 30.01.03, 21:38
        Witam was wszyskie "kopenhaskie"!Robi się nas coraz więcej, a na początku
        myślałam, że tylko ja i moja mama chcemy się tak katować :)).Ja dziś miałam 4.
        dzień, bezproblemowo. Wynajduję sobie różne zajęcia, żeby zapomnieć,że jestem
        na diecie, dziś spędziłam 3 h w kinie na "Władcy Pierścieni" i podziałało,
        wyszłam z nadzieją, że niedługo będę miała figurę jak elf :)). Dogma, jestem
        pełna podziwu: 6 kg w niecały miesiąc to dla mnie super wynik!!! Ja po
        niezlych wahaniach wagi (ach ten efekt jo-jo) ostanio ważyłam więcej niż
        kiedykolwiek, i nie mogłam zgubić ani grama, widocznie mój metabolizm trochę
        nawala. Liczę, że ta dieta wreszcie mi pomoże! Chociaż dobrze, że nie mam
        takich pokus jak Aleksa (to spotkanie z koleżankami), bo bym chyba wymiękła...
        Ja juz w ogóle nie zaglądam do lodówki, jestem najedzona, ale jednak trochę
        mibrakuje tych węglowodanów... Jagna, gratuluję Ci tych -1.3 kg, napełniłaś
        mnie nadzieja, chyba sama w konću wytrzasnę skadś wagę i się zważę, bo umieram
        z ciekawości!

        3majcie sie!!!
        • _jagna Re: kopenhaska once again 31.01.03, 14:51

          saccharine napisała:

          Jagna, gratuluję Ci tych -1.3 kg, napełniłaś
          > mnie nadzieja, chyba sama w konću wytrzasnę skadś wagę i się zważę, bo
          umieram
          > z ciekawości!

          ***Dzisiaj niestety nie mam dobrych wiadomosci. Waga ani drgnela,
          utrzymuje sie na tym samym poziomie, a przeciez nic nie jem...
          Tak sobie mysle, jesli dzisiaj jeszcze zjem calego kurczaka
          i 2 jajka to pewnie skutek bedzie odwrotny do zamierzonego.
          (postanowilam nie zamieniac dni). Szkoda tylko ze inne
          "dietetyczki" nie wypowiadaja sie jak u nich przebiega ten
          proces odchudzania. Ja, jesli nie schudne tych 5 kg,
          to przedluze te diete , az do zamierzonego skutku. Nie po
          to odmawiam sobie moich ulubionych migdalow, czy orzeszkow,
          czy w ogole wszystkiego...
          To jest moje silne postanowienie, teraz albo nigdy...
          Dziewczyny piszcie jak Wam leca w dol te kilogramy, bo
          troche sie zalamalam...
          Pozdrowienia...
          • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 31.01.03, 16:00
            _jagna napisała:

            > ***Dzisiaj niestety nie mam dobrych wiadomosci. Waga ani drgnela,

            jagna, no co ty! nie warto się tak katować i denerwowac ta wagą. Na pewno
            schudniesz! Przecież to dieta na poprawę przemiany materii, nie słyszałam, żeby
            ktoś na niej nie schudł co najmniej 4 kilo! A co więcej wiele osób, oczywiście
            odpowiednio się odzywiając po skończeniu diety, chudnie jeszcze 1-2 kilo.
            To, że waga nie ruszyła od wczoraj o niczym nie świadczy. Po pierwsze- policz
            sobie, jesli masz 13 dni diety i chudniesz 5 kilo, to na dzień wypada niecałe
            0,4. Oczywiście to głupie i bezsensowne liczenie, bo pijemy duzo wody i, po
            drugie- przecież nie zaczyna sie tracić na wadze od pierwszego dnia i nie
            każdego traci się tyle samo. Ale widać, że codzienne wazenie sie na nic się nie
            zda. Tylko sie będizesz denerwować....
            No coż, jak wiecie ja wybrałam inna metodę- zważę sie dopiero po skończeniu
            diety, a nawet 2,3 dni po. I wiem, że na pewno będę ważyła mniej!

            pozdr.
            - Aleksa -
          • Gość: dogma Re: kopenhaska once again-waga stoi IP: *.acn.pl 31.01.03, 17:50
            U mnie też niestety waga stoi, a to juz 4-ty dzień. Ale nie upadam na duchu.
            Widocznie przytrzymało mi się trochę więcej wody. Dziewczyny, nie dajcie się
            wadze! My i tak zwyciężymy i będzie musiała spaść!
    • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 31.01.03, 09:14
      Witajcie!!!!!!!

      dziś mój ósmy dzień, uff. teraz juz wiem, ze dotrwam do końca! wczorajszy
      siódmy był najgorszy- zobaczcie na jadłospis :( Ok. 15.00 byłam bardzo głodna
      i wtedy przypomniałam sobie, że poprzedniego dnia zamiast 2 jajek zjadłam 1. No
      więc "odrobiłam" to sobie i to mnie uratowało :) A wieczorem byłam z wizytą u
      mojej mamy- pyszne leczo na stole, przede mną 70cm! świeżutkiego sękacza, itd.
      a ja nic, tylko woda i zielona herbatka. To wbrew pozorom wcale nie jest trudne
      (hmm.. sękacz zapakowałam i zjem malutki kawałek pierwszego dnia po diecie :)

      cały czas trzymam za was kciuki- trwajcie dzielnie!!! :-))))
      • saccharine Re: kopenhaska once again 31.01.03, 12:59
        Hej!!!
        Ja mam dziś 5. dzień, wg mnie to chyba najlepszy z tej całej diety - rybka,
        befsztyk, żadnych jajek :))Dobrze, ze akurat jestem na diecie, bo moja mama
        dostała caly karton chipsów, które uwielbiam i w każdej innej sytuacji bym
        wcięła i później miała wyrzuty sumienia. A tak to jestem dumna z siebie, mój
        tata zrobił sernik na zimno, a ja nic! Tyle razem z bratem się zajadali na
        moich oczach... Cały czs licze, że dziękie tej diecie pójdzie mi trochę z ud,
        to jest mój największy problem, a przecztałam gdzieś, żę kopenhaska pomaga
        świetnie wymodelować sylwetkę. Ok, lecę piec tego pstrąga!

        • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 31.01.03, 15:51
          saccharine napisała:

          moja mama dostała caly karton chipsów, które uwielbiam i w każdej innej
          sytuacji bym wcięła i później miała wyrzuty sumienia. A tak to jestem dumna z
          siebie, mój tata zrobił sernik na zimno, a ja nic! Tyle razem z bratem się
          zajadali na moich oczach...

          Brawo saccharine!!! Tak trzymać! To wcale wbrew pozorom nie jest takie trudne,
          prawda?
          Mam nadzieję, że po skończeniu diety tez nam tak zostanie, nie, że będziemy
          sobie wszystkiego odmawiac, ale że będziemy potrafiły zachować umiar i w pewnym
          momencie powiedzieć- dość, jeden kawałek sernika czy garśc chipsów
          wystarczy. :)))))
    • _jagna Re: kopenhaska once again 01.02.03, 16:09

      Dzieki za pocieszenie. Ja jak zwykle musze sie zwazyc, po prostu musze...
      Dzisiaj jest -1.6 kg mniej , co mnie bardzo cieszy , bo przeciez
      wczoraj bylo straszne obzarstwo. Oczywiscie calego kurczaka zjesc nie
      moglam, chyba zoladek mi sie juz skurczyl, ale to dobrze , bede jadla
      mniej w przyszlosci. Dzisiaj jest "post", nie wiem jak przetrzymam ten
      dzien, bo to jest i sobota i tyle przysmakow czeka na mnie...
      Ale slowo sie rzeklo...teraz albo nigdy...to jeszcze tylko 6 dni...
      Piszcie jak u Was z ta dieta ....
      • saccharine Re: kopenhaska once again 01.02.03, 16:28
        Hej!
        Z tym zmniejszniem żołądka to prawda! Ja dziś miałam kurczaka i po 100 g
        piersi i kilku liściach sałaty nie mogłam w siebie wmusic ani kęsa. Czułam sie
        tak jak bym zjadła wielka michę spaghetti.A jeszcze dziś mam te jajka, nie
        wiem, gdzie ja je wcisnę! W sumie to ja już chcę ten 7. dzień, tyle mięsa i
        jajek to ja dawno nie jadłam, ile można??? Chętnie bym jutro ten befsztyk
        zamnieniła na jogurt, ale może spróbuję troche zjeść. W ogóle nie wiem jak
        będzie z tym drugim tygodniem, chyba moje porcje nie będą zbyt duże, bo mam
        juz trochę dość takiego odżywiania. Nagle wizja frutarianizmu wydała mi się
        niezwykle zachęcająca :))). Na szczęście jutro jest to jabłko, bo już mam na
        nie taką ochotę, jakby to był jakis rarytas! A zwazyć chcę się dziś wieczorem,
        zobaczę, czy ważę mniej co miesiąc temu, gdy stanęłam na wadzę i sie
        rozpłakałam... Mam nadzieję teraz, że teraz będzie lepiej :))
        Pozdrowienia dla wszystkich!!!!
      • Gość: dogma Re: kopenhaska once again IP: *.acn.pl 01.02.03, 16:42
        Witam wszystkie,
        no mnie to chyba żołądek się nie zmniejszył! Wczoraj byłam wieczorem taka
        głodna, że mało brakowało, a bym się wgryzła w ścianę! Dzisiaj jest trochę
        lepiej, a jutro to prawdziwa uczta z ałym kurczakiem :-) dzisiaj myślę, że dam
        radę go pochłonąć, a jak będzie to zobaczymy. Tylko jak ja przeżyję "chudy
        poniedziałek"? No ale Wy sobie radzicie bardzo dzielnie, więc dodaje mi to
        otuchy i wiary, że też sobie poradzę! Tęsknię do Atkonsa, na którego przechodzę
        zaraz po kopenhadze.
        Serdeczności dla wszystkich!
    • _jagna Re: kopenhaska once again 02.02.03, 16:02

      Pozdrawiam wszyskie "kopenhaskie". Ja juz jestem po "poscie",
      szczesliwa, bo to najgorszy 7-my dzien i to w dodatku u mnie
      przypadl w sobote, gdzie tyle zawsze przysmakow kusi...
      Waga niestety nie jestem zachwycona, chcialoby sie szybko
      leciec w "dol" a tu tylko -1.84 kg. Pewnie za duzo jem.
      A tak w ogole to podoba mi sie ta "dieta", glodu nie
      czuje zupelnie i az trudno to zrozumiec , ze w zasadzie
      nie musimy tyle jesc, aby utrzymac sie przy zyciu...
      Najgorsze jest jednak to , ze niestety trzeba zrezygnowac
      z tych swoich przysmakow...Jeszcze tylko 5 dni...samej nie
      chce mi sie wierzyc jak to szybko zlecialo. Ciesze sie, ze
      jutro jest juz poniedzialek, w pracy szybko czas leci
      i nie mysli sie o jedzeniu...
      A jak u Was...dziwie sie ze wytrzymujecie bez wazenia...
      ja musze...
      Pa
      • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 02.02.03, 16:18
        _jagna napisała:

        > A jak u Was...dziwie sie ze wytrzymujecie bez wazenia...
        > ja musze...

        Jagno, ja nie mam w domu wagi! :( Ważyłam się u mamy i u znajomych, ale mają
        takie starego typu, a one nie sa dokładne. Dopiero we wtorek (przedostatni
        dzień) wskoczę u znajomego na elektroniczną.

        Ja trzymam się jakośc, ale niestety wczoraj "ciut zgrzeszyłam"- zamiast 1
        jabłka były 2!

        Pozdrawiam również, Aleksa.
        • _jagna Re: kopenhaska once again 02.02.03, 17:35
          Gość portalu: Aleksa napisał(a):

          > Jagno, ja nie mam w domu wagi! :( Ważyłam się u mamy i u znajomych, ale
          mają
          > takie starego typu, a one nie sa dokładne. Dopiero we wtorek (przedostatni
          > dzień) wskoczę u znajomego na elektroniczną.
          >
          > Ja trzymam się jakośc, ale niestety wczoraj "ciut zgrzeszyłam"- zamiast 1
          > jabłka były 2!
          >
          > Pozdrawiam również, Aleksa.


          ***Aleksa, przeczytalam o tym Twoim "grzechu" ....i chyba mnie skusilas...
          tak jak Ewa Adama. Tez mi bardzo brakuje owocow, a tyle ostatnio
          nakupowalam roznosci i nie wiem jak dlugo bede mogla je jesc tylko
          wzrokiem....
          Koniecznie daj znac o wynikach !
          Pozdrawiam serdecznie...

          • saccharine Re: kopenhaska once again 02.02.03, 19:56
            Ja właśnie "poszczę", ale jak dotrwam do 20.00, to już będzie z górki, bo ja
            nie jem dużo wieczorem, przeważnie się uczę i nie mam na to czasu. Zresztą to
            też jest pozostałość jednej z moich poprzednich diet - wtedy kompletnie
            odzwyczaiłam się od kolacji, mimo że, wcześniej to był mój główny i ulubiony
            posiłek, potrawiłam wchłonąc np. olbrzymi talerz frytek! Na szczęście mi to
            minęło, zaczęłam za to jeść więcej w dzień, więc też nie dobrze! No i w końcu
            wylądowałam na kopenhaskiej. Też mnie to dziwi, ze można normalnie żyć przy
            takich ilościach jedzenia, no ale nic się nie wie dopóki się tego nie
            sprawdzi :)). Kurczę, tylko cały czas nie wiem, co będę robić potem, chyba
            ułożę własną dietę, korzystając z róznych wskazówek, które przeczytałam tutaj
            na forum i w ostatnim Newsweeku, ale taką, żebym nie musiała się wszystkiego
            wyrzekać. Może nie schudnę na tym, ale na pewno nie przytyję. A może moja
            dieta okaże sie jakoś rewelacją, napiszę o tym ksiązkę i zarobię furę
            pieniędzy :))). A bez ważenia też żyję, bo nie mam wagi, a cały czas mi się
            nie chce iść się zważyć, może w przyszłym tygodniu.

            Pozdrawiam trzymam kciuki!
            • _jagna Re: kopenhaska once again 03.02.03, 00:09
              saccharine napisała:

              > ... chyba
              > ułożę własną dietę, korzystając z róznych wskazówek, które przeczytałam tutaj
              > na forum i w ostatnim Newsweeku, ale taką, żebym nie musiała się wszystkiego
              > wyrzekać...

              ***....a tak w ogole to chcialam sie spytac jak zamierzacie sie
              odzywiac po tej "dietce" ? Ja nie mam zadnego pomyslu...
              Chce sie jeszcze pochwalic, ze dzisiaj wlasnie osiagnelam
              "wage" jaka miala przed rokiem... Mam tylko cicha nadzieje,
              ze moja siostrunia nie zlozy mi "wizyty" i nie zacznie mnie
              znowu dobrze odzywiac...Caly rok potem nie moglam "dojsc"
              do siebie.
              Pozdrawiam...

              • Gość: agunka Re: kopenhaska once again IP: 193.59.192.* 03.02.03, 08:34
                Dziewczyny witajcie,
                Az milo poczytac ze tak wspaniale dajecie sobie rade.... ja sprobowalam tej
                diety jakies dwa miesiace temu... dotrwalam (wlasciwie bez problemow) do dnia 6-
                go, ale wyobrazcie sobie, ze bylo mi tak strasznie slabo, serce walilo jak
                mlot, nogi jak z waty, trzesace sie rece.... kurcze, moj kochany w koncu na
                mnie nakrzyczal ze robie sobie krzywde i zle sie to dla mnie moze skonczyc:( to
                nawet nie byla kwestia braku silnej woli, ale nie bardzo moglam normalnie
                funkcjonowac no i... poddalam sie... ale obiecalam i jemu i sobie zmiane diety,
                ktorej sie trzymamy od tamtego dnia... zrezygnowalismy z bialego pszennego
                pieczywa, makaronow, ziemniakow, smazonego miesa itp... rano zwykle jemy mleko
                z musli, albo ciemne pieczywko z ziarnami z serkiem, chuda wedlinka... na lunch
                do pracy przygotowuje dzien wczesniej salatke, w domku wieczorem jemy zwykle
                gotowane/duszone miesko z warzywami swiezymi lub gotowanymi na parze... w
                miedzyczasie owoce.. ja mam wage - 3 kg, a moje Sloneczko -6kg! do szczescia
                brakuje mi z 2kg (bedzie wtedy 55kg przy wzroscie 169cm) i naprawde bedzie git!
                zycze Wam duzo wytrwalosci i usmiechu!
                pzdr,
                Aga
                • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 03.02.03, 09:44
                  Hej Aga,
                  dzieki za to, co napisałaś!
                  Ja własnie dlatego cieszę się, ze podjęłam kopenhaską- tak naprawdę to nie o
                  nią chodzi, nie o szybkie zrzucenie tych kilku kilo, tylko to jest taki
                  pierwszy krok do zmiany żywienia. Ja co prawda z makaronów nie zrezygnuję (raz
                  w tygodniu), ale poza tym co napisałaś, to jeszcze prawie całkowicie odrzucę
                  słodycze i postanowiłam nie jadać pózniej niz o 19.00. To max. bo teraz
                  zdarzało mi się jeśc kolacje o 21,22.
                  Zebrałam juz dużo info o diecie montignaca i na pewno będe się tez kierowała
                  zawartymi tam wskazówkami (gł. indeksem glike.)
                  pozdr.,
                  - Aleksa -
                  • Gość: agunka Re: kopenhaska once again IP: 193.59.192.* 03.02.03, 09:59
                    Hej Aleksa!
                    dokladnie tak... nie ma co sie oszukiwac, ale bez zmiany zywienia zadna dieta
                    nic nam nie da, a jesli to tylko krotkotrwaly efekt... powiem Ci ze ja na tym
                    jedzonku, ktore staram sie przygotowywac, czuje sie rewelacyjnie, nie jestem
                    ociezala, najadam sie tak na 80%, ale jest mi z tym ok... nie moge sie tylko
                    doczekac nowalijek, bo te zimowe warzywka nie smakuja tak jak powinny...
                    podobnie jak Ty, uwielbiam wszelkie makarony, pod kazda postacia, z roznymi
                    dodatkami i sosami... raz na jakis czas nie zaszkodzi zaszalec:))
                    najlepszego, trzymaj sie cieplo!
                    Aga
                    • saccharine Re: kopenhaska once again 03.02.03, 13:11
                      Hej!!!
                      Nie wiem, jak ja to zrobilam, ale od prawie 24 h nic nie jadłam i czuje sie
                      super :)). Tym bardziej, że przymierzyłam spodnie, ktore nosilam jakies 8 kolo
                      temu (oczywiscie, w porownaniu do wagi przed dietą) i sie zmiescilam!!!! Są
                      jeszcze dosyć opięte, ale mam jeszcze cały tydzień diety, aby pasowały
                      idealnie:)). W ogóle to jestem zachwycona, nie wiem, co prawda ile ważę, ale
                      na mojej twarzy wreszcie widac kości policzkowe, widok niespotykany!! Z tej
                      radości chyba wepchnę jakość w siebie te brokuły. Nigdy więcej "śmieciowego
                      jedzenia" !!!

                      Mam nadzieję, że wam też dobrze idzie!!!
    • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 03.02.03, 17:33
      Wróciłam ze szkoły (miałam egzamin, poszedł mi świetnie, więc widać, ze dieta
      nei obniża sprawności umysłowej :)
      W szkole spotkałam znajomych, których nie widziałam 2,3 tygodnie- i kilka razy
      usłyszałam "schudłaś?", "coś ci twarz wyszczuplała", no, ale też "coś źle
      wyglądasz" :)
      czyli - działa!
      • saccharine Re: kopenhaska once again 03.02.03, 21:03
        No to Aleksa, gratuluję!!! Ja sie wybieram po 2 tygodniach ferii do szkoły w
        poniedziałek i też chce tam zrobić podobne wrażenie. Bo na razie to tylko moój
        tata stwierdził, ze zeszczuplałam, chociaż i to dobre :))
      • _jagna Re: kopenhaska once again 04.02.03, 03:17
        Gość portalu: Aleksa napisał(a):

        >
        > usłyszałam "schudłaś?", "coś ci twarz wyszczuplała", no, ale też "coś źle
        > wyglądasz" :)
        > czyli - działa!


        Ja tez Tobie gratuluje. Mnie nikt nic nie powiedzial, moze dlatego , ze
        wszyscy wiedza ? Ale przy moich -2 kg, to i tak nic nie widac...
        Aleksa, ty konczysz pierwsza, wiec musisz nam zdradzic jak bedziesz
        "celebrowac", jakie przysmaki pojawia sie na stole ....?
        Pozdrawiam wszystkie kopenhaskie...
        • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 04.02.03, 10:15
          _jagna napisała:

          > Aleksa, ty konczysz pierwsza, wiec musisz nam zdradzic jak bedziesz
          > "celebrowac", jakie przysmaki pojawia sie na stole ....?

          Jagna, no co ty! :-) Ja nie zamierzam celebrować, żadnych "przysmaków" na stole
          (oczywiście, jesli masz na myśli słodycze i inne łakomstwa). Tak jak wczesniej
          pisałam, traktuję kopenhaską jako wstęp do nowego sposobu odżywiania i nie jest
          tak, że juz nie moge doczekać się czwartku, żeby zjeść porządne 5 dań.
          Planuję jeść skromnie i dietetycznie: na śniadania muesli/ owsianka+kawa+sok;
          obiady warzywa/ryby/fasola i inne strączkowe; na kolacje zupy/warzywa. W
          międzyczasie owoce świeże i suszone i ew.orzeszki. I wsio. A - i duuuzo wody!
          Rezygnuje zupełnie z piwa (nigdy tak naprawde za nim nie przepadałam),
          ograniczę tez znacząco drinki (do tej pory często wieczorami z moim narzeczonym
          lubilismy pijac np.rum z colą). A słodycze owszem, będą się pojawiać, ale jako
          luksus, i to nie te kupowane, ale sama będe robić np. dietetyczne batoniki.
          Od poniedziałku przechodze na dietę monti (bezmięsną).
        • saccharine Re: kopenhaska once again 04.02.03, 12:08
          Wczoraj moja mama stwierdziła, że w sumie to juz bym mogła skończyć tę diete,
          ale ja chce wytrwać do końca, do soboty tak niewiele zostało! Ona się trzyma
          trochę gorzej ode mnie, bo ma dużo pracy, a ja się tylko obijam. I uważa,
          żekażdy kg mniej to początek anoreksji. Niestety, moja mama należy do rodziców
          nadopiekuńczych, ale to nieuleczalne :)). A ona myśli, że jak ktos waży 50 kg,
          to juz ma zaawansowane stadium anoreksji. Notabene, akurat to mi nie
          grozi :)). Dla mnie sukcesem będzie zejść poniżej 60. Żebym tylko wiedziała,
          ile teraz ważę!

          Pozdrawiam i życzę wytrwałości!!!!
      • Gość: dogma do Aleksy: montignac po kopenhaskiej IP: *.solvay.com 04.02.03, 09:05
        Aleksa,jeśli namierzasz się na Montignaca i interesuje Cię jego książka "Jeść,
        aby schudnąć", to właśnie jest w promocji w księgarni wysyłkowej w cenie 23,10
        plus koszt przesyłki.
        Ja sobie stamtąd sprowadziłam Atkinsa.
        wysylkowa.pl/index.php
        • Gość: Aleksa Re: do Aleksy: montignac po kopenhaskiej IP: *.chello.pl 04.02.03, 10:06
          dzieki, Dogma!
          Weszłam na stronke (nie znałam jej wcześniej), tam co prawda ta książka za
          25,70, ale to i tak niewiele :)
          Ja chciałabym przejść na monti od poniedziałku, więc jednak kupie w empiku. A
          to też z tego powodu, że mam jakąś dziwna pocztę- przesyłki dochodza do mnie
          bardzo późno (moge odebrać z poczty po 2 tyg. po tym jak się tam pojawia!), np.
          paczki z allegro otrzymywałam po 4! tygodniach od nadania!.
    • Gość: Aleksa Re: kopenhaska once again IP: *.chello.pl 04.02.03, 21:59
      Witajcie drogie współtowarzyszki niedoli! :)))))
      został mi juz tylko jutrzejszy dzień do końca diety (tej diety!), ale już teraz
      zdaję króciutka relację. W diecie wytrwałam dośc dzielnie (bo jutro na pewno
      już sie nie poddam :), ale stosowałam ją z pewnymi modyfikacjami - nie jadłam
      befsztyków, tylko tofu i ryby, pewnymi zmianami - jednego dnia zapomniałam o 1
      jajku i zjadłam go dnia nastepnego, nie gotowałam kompotu, tylko jadłam jabłko
      lub owoce ze słoiczka dla dzieci; i pewnymi 'grzeszkami'- zamiast 1 jabłka 2,
      na chlebie odrobina dżemu niesłodzonego, do marchewki oddawałam sok z cytryny i
      odrobinę brązowego cukru.
      Tak więc nie spodziewam się, żeby wystapił rzekomy 'efekt' diety w postaci
      wyregulowania przemiany materii, co w konsekwencji ma rzekomo prowadzić do
      nietycia przez następny rok :) .
      Ale efekt w postaci spadku wagi jest - ważyłam się dzis po raz pierwszy od
      rozpoczęcia i okazało się, że osiągnęłam efekt podobny do większości: z 56kg
      mam teraz 51. Czuję się bardzo dobrze.
      Drugą, ważną dla mnie korzyścią ze stosowania tej diety jest to, że teraz będę
      sie bardzo starała, aby tę wagę utrzymać! Wiem, że bardzo wiele osób ma po
      kopenhaskiej jojo (niestety), a nawet zyskuje nowe kilogramy. W przypadku
      niektórych dzieje się tak dlatego, że po zakończeniu rzucają się na 'normalne'
      jedzenie i odbijają sobie wszystkie braki związane z dietą. Inni twierdzą, że
      nadal starali się utrzymać dietę, ale i tak przytyli! Nie wiem, ale trudno mi w
      to uwierzyć.
      Ja w każdym razie będę o moją wagę walczyć z pokusami jedzenia!
      hough.
      - Aleksa -
      • saccharine Re: kopenhaska once again 05.02.03, 16:36
        Hej!
        Alekso, gratuluję, że tak się dobrze trzymałaś, no i przede wszystkim tych -5
        kg! Nie wierzę, że drobne odstępstwa od diety mogą zniwelować efekt, zresztą
        nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś po kopenhaskiej wrócił do normalnego jedzenia
        i nie przytył. Jak gdzieś wyczytałam, 13 dni to zbyt krótki okres, żeby
        poprawić sobie znacznie metabolizm. Organizm będzie próbował wrócić do dawnej
        wagi i trzeba mu to uniemożliwić. Niestety, ja należę do tych przypadków,
        które powinny być na diecie cały czas, tylko mi jakos nigdy to nie wychodziło.
        Może tym razem sie uda. A u mnie dzis 1o dzień i muszę sie przyznać, że bardzo
        wypatruję konća. 1. dnia po (w niedzielę) chce sobie troszeczkę połasuchować -
        na obiad zamówiłam naleśniki z serem, stwierdziwszy, że mieso mi nie
        przejdzie przez gardło. A on poniedziałku chce juz tak na serio zmienić swoje
        nawyki zywieniowe, szczególnie wyelminować słodycze, białe pieczywo,
        zminimalizować ilość makaronu etc.

        3majcie się, to juz koncówka!!!
    • _jagna Re: kopenhaska once again 07.02.03, 14:21

      Witam po krotkiej przerwie. Alexie gratuluje dzielnego wytrwania
      do konca , no i tych - 5 kg. i zycze utrzymania tego , o co tak
      "walczylas"
      Dzisiaj jest to juz moj ostatni dzien, z czego sie niezmiernie
      ciesze. Dzisiaj rano moja waga wskazywala - 4.5 kg, az podskoczylam
      z radosci. Oplacalo sie i wiecej nie potrzebuje, jak na razie.
      Jutro chce troszke pokosztowac tych moich "przysmakow" jakim
      sa roznego rodzaju orzeszki, ale nie za duzo...no i owocow...
      Musze tez przyznac, ze dosyc szybko zlecialo te 13 dni,
      troche silnej woli i sylwetka na lato jak znalazl.
      Zycze wszystkim wytrwalosci i powodzenia...zostaly nam jeszcze
      dwie "odchudzajace" sie i oczywiscie czekamy na rezultaty...
      Pozdrawiam serdecznie...
      • saccharine Re: kopenhaska once again 07.02.03, 16:45
        Już mi trochę smutno, że jeszcze dwa dni do końca. Nie było źle, ale ostatnio
        daje mi się we znaki tęsknota za normalnym jedzonkiem. Muszę wytrzymac do tej
        niedzieli! Powtarzam soobie, że teraz już nie opłaca się przerywać, no i ze
        inni przetrwali, to mi też się uda. Jutro wraz z zakończniem diety zamierzam
        się w końcu zważyć, bo chcę poczuć tę satysfakcję :)). Chyba sie zaopatrzę w
        wagę, żeby na przyszłość się bardziej kontrolować.

        Pozdrawiam was wszystkie i gratuluję Jagnie i Aleksie zakończenia!!!
        • agick dziewczyny.. 07.02.03, 16:59
          ja jestem na atkinsie ale efekty, które macie po kopenhaskiej są zadziwiające..
          czy możecie skierować mnie gdzieś..? link na stronkę albo coś.. na czym to
          polega..?
          • _jagna Re: dziewczyny.. 08.02.03, 16:54
            agick napisała:

            > ja jestem na atkinsie ale efekty, które macie po kopenhaskiej są
            zadziwiające..
            >
            > czy możecie skierować mnie gdzieś..? link na stronkę albo coś.. na czym to
            > polega..?


            --------------------------------------
            proszę uprzejmie- dla ciebie ją skopiowałam


            DIETA OPRACOWANA PRZEZ RZĄDOWY SZPITAL W KOPENHADZE

            DZIEŃ 1+8

            Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy
            Lunch : 2 jajka na twardo, gotowany szpinak, 1 pomidor
            Obiad : 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną (filet lub schab)

            DZIEŃ 2+9

            Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru
            Lunch: 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną, 1 świeży owoc
            Obiad: 1 plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego

            DZIEŃ 3+10

            Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru, 1 grzanka
            Lunch: gotowany szpinak, 1 pomidor, 1 świeży owoc
            Obiad: 2 jajka na twardo, 1 plaster szynki, sałata z olejem i cytryną

            DZIEŃ 4+11

            Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru
            Lunch: 1 jajko na twardo, 1 tarta marchewka, małe opakowanie twarożku (serek
            wiejski)
            Obiad: 1 mała puszka mieszanego kompotu z owoców, 2-3 szklanki jogurtu
            naturalnego ( ugotować kompot )

            DZIEŃ 5+12

            Śniadanie: 1 duża tarta marchewka z cytryną
            Lunch: 1 chuda ryba z cytryną � sok z cytryny dodać do pieczenia
            Obiad: 1 duży befsztyk, brokuły lub sałata

            DZIEŃ 6+13

            Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru, 1 grzanka
            Lunch: 1 cały kurczak (gotowany), sałata z olejem i cytryną
            Obiad: 2 jajka na twardo, 1 duża marchew


            DZIEŃ 7

            Śniadanie: 1 kubek herbaty bez cukru
            Lunch: 1 kawałek zgrilowanego chudego mięsa, 1 świeży owoc
            Obiad: nic

            Chuda ryba � dorsz lub pstrąg
            Gruby plaster � 10 dkg wędlina musi być chuda
            Kawa może być rozpuszczalna lub z ekspresu, zaleca się pić 2 litry wody
            dziennie.

            UWAGA:
            Lunch i obiad można zamieniać miejscami, jeżeli będzie to miało miejsce tego
            samego dnia. Dieta zmierza do zmiany przemiany materii co sprawia że po 13
            dniach można jeść normalnie bez efektu tycia, przez pierwsze dwa lata. Nie jest
            to więc żadna dieta odchudzająca lecz dieta zwiększająca przemianę materii
            dlatego spokojnie działa nawet po zakończeniu kuracji. Jeżeli kurację
            przeprowadza się niewolniczo zgubisz nadmiar tłuszczu 7-20 kg. Kurację
            przeprowadza się przez 13 dni ani 1 dzień mniej ani więcej. Jeżeli podczas
            kuracji wypijesz lampkę wina, piwo, zjesz słodycz, albo żujesz gumę jesz
            dodatkowe jedzenie to od razu przerywasz kurację i w związku z tym ginie efekt.
            Jeżeli kurację przerwiesz przed upływem 6 dni można ją powtórzyć od nowa po 3
            miesiącach.
            Szpinak można zastapić brokułami lub szparagami.


            ***Zycze powodzenia---jagna
            • agick Re: dziewczyny.. 10.02.03, 10:04
              _jagna - dziękuję..
              a jak Twoje osiągnięcia..?
              • _jagna Re: dziewczyny.. 11.02.03, 13:27
                agick napisała:

                > _jagna - dziękuję..
                > a jak Twoje osiągnięcia..?

                Ja juz wczesniej pisalam, -4.5 kg. W sobote i niedziele
                oczywiscie "rzucilam" sie na te moje przysmaki tj. orzeszki
                smietanka do kawy , jakies ciasteczko, owoce , normalny
                obiad itp...no i oczywiscie "kreseczki" pomylily sie i poszly
                troche do gory zamiast jeszcze troche w dol. Sama wiesz jak
                to jest, trzeba sie pilnowac i od poniedzialku uwazam co jem
                i mysle , ze wage utrzymam (takie mam zalozenia). Jest zima,
                ostatnio jestem malo aktywna , pozostaja mi tylko "krzeselka",
                w samochodzie , w domu , w pracy... trzeba po prostu mniej jesc.
                Nauczylam sie jak jesc i co jesc i to jest wazne, a reszta
                zalezy tylko ode mnie...
                Z ciekawoscia czekam na pozostale "kopenhaskie" . Dziewczyny
                odezwijcie sie , jakie macie wyniki ?


Inne wątki na temat:
Pełna wersja