Wieloletnie sponsoretki

04.03.14, 09:27
Jakiś czas temu poznałem Panią w okolicy pięćdziesiątki, która od 20 lat jest sponsoretką pewnego Pana (ten Pan obecnie jest już po 70-tce i też miałem okazję się z nim bliżej zapoznać).

Pan ma żonę i dzieci oraz do śmierci nie zamierza zmieniać tego stanu. Sponsorowanej Pani wybudował duży podmiejski dom nad jeziorem, pomógł odchować dwójkę synów z jej nieudanego młodzieńczego małżeństwa oraz zatrudnia ją na fikcyjnym stanowisku w swojej dużej firmie. Pani pełni rolę wyjazdowej asystentki (Pan b. dużo podróżuje po Polsce), no i odwiedza ją regularnie w owym domu (zazwyczaj urywają się wcześniej z pracy, no a na wieczór on wraca do żony). Poza pracą kontaktują się ukradkiem (ona dzwoni do niego rzucając wymownym "możesz?" - coby żona się nie zorientowała).

Pan spełnia różne kaprysy utrzymanki - np. wieczór poezji w przydomowym ogrodzie, z zaproszonymi na kilka dni gośćmi z całej Polski i wynajętymi drugoligowymi aktorami do recytowania owej poezji (autorstwa Pani).

Pani w owym układzie pozornie nie brakuje niczego. Ma dom, samochody, pieniądze, wyjazdy i stosunkowo wysoką pozycję zawodowo-towarzyską.

A jednak.... przy bliższym poznaniu Pani okazuje się kompletną ruiną człowieka. Totalnie odrealniona, nastawiona na to, że wszyscy wokół będą jej usługiwać, nie znająca wartości pieniądza, głęboko uzależniona od alkoholu (co skrzętnie ukrywa). Lata zależności do sponsora spowodowały syndrom miłości i nienawiści. Jest od niego toksycznie uzależniona i żyje w jakimś matriksie, gdzie praca nie jest tak naprawdę pracą, związek to nie związek, życie codzienne obraca się wokół fałszywych przyjaźni (światło odbite od niego), a pod zewnętrznym blichtrem kryje się gigantyczna samotność i skowyt umęczonej duszy. Przynajmniej ja tak to odbieram.

Założyłem ten wątek, bo to chyba ciekawe jak wygląda układ sponsorski po wieeeelu latach, o ile uda mu się tak długo przetrwać.

Imho zawsze wyjdzie z tego kał - niezależnie ile lukru i pozłoty jest na wierzchu.
    • zlosnica100 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:35
      Ma to na własną prośbę.Tez znam taki układ, tragiczne, smutne i byle jakie.
    • mindtriper Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:36
      Bo poliamoria to bulszit.
      • zlosnica100 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:38
        I mam taką teorię ze żona wie, albo się domyśla - po tylu latach, a ma jakiś /tez chory / interes by to tolerować.
        • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:59
          zlosnica100 napisała:

          > I mam taką teorię ze żona wie, albo się domyśla - po tylu latach

          Żona wie. Co do tego jak na to reaguje, niestety nie znam szczegółów.
          • triss_merigold6 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:05
            Pewnie przywykła i niedrastycznie.
            • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:24
              Chyba nie do końca przywykła.

              Ponieważ sponsor jest po 70-tce, pojawia się kwestia sukcesji. Obiecał utrzymance kasę z jakiejś wypaśnej polisy na życie, w której zrobił ją uposażoną. No ale ona teraz po alkoholu desperuje, że przecież ubezpieczyciel jej nie wypłaci żadnej kasy, bo jak ona biedulka ma dostarczyć akt zgonu (warunek nieodzowny, jak wiadomo). Jako formalnie obcej osobie urząd nie wyda jej aktu zgonu, no a ta "stara cholera tylko czeka, żeby się mścić i ją prześladować"
      • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:44
        A co to ma wspólnego z poliamorią? wink
        • triss_merigold6 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:48
          Pan serduszko i inne zasoby dzieli pomiędzy dwie panie, jedna pani wie i się godzi, a druga pewnie też nieoficjalnie wie i się godzi. I wszyscy rozumieją uczucia i potrzeby innych, nie narzucają własnych zasad oraz szanują wolność.
          • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:52
            Gadasz bzdury, wiem, że jesteś cięta na ten temat, ale jeszcze trzeba mieć o tym jakiekolwiek pojęcie.
            • triss_merigold6 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:20
              Może nie łykaj każdego kitu jaki lansuje GW i KP, chcąc załatwić stukniętej aktywistce miejskiej posadę w samorządzie warszawskim? To się promiskuityzm nazywa, a nie żadna poliamoria. Dorośli metrykalnie ludzie, opowiadający o trwających 2-3 miesiące związkach, które polegały na sypianiu ze sobą i jeżdżeniu rowerem, nosz qrde są granice żenady.
              • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:22
                Nie czytam artykułów na ten temat w gw, a temat znam już od wielu lat i mam chyba na ten temat ciut większe pojęcie. Może dlatego, że wiedzy nie czerpię z "artykułów na gw" jak ty.
                • shor-tie Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:06
                  morgen_stern napisała:

                  > Nie czytam artykułów na ten temat w gw, a temat znam już od wielu lat i mam chy
                  > ba na ten temat ciut większe pojęcie. Może dlatego, że wiedzy nie czerpię z "ar
                  > tykułów na gw" jak ty.
                  >

                  Czy wobec tego są to historie z klubu go-go,w którym dorabiałaś? tongue_out
                  • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:09
                    Nie.
              • bri Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:37
                Najbardziej to Ty ten temat lansujesz. Gdyby nie Twoje pełen oburzenia posty na e-mamie nie miałabym bladego pojęcia, że temat (stary jak świat) jakoś ostatnio w mediach wypływa.
    • cherry.coke Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:37
      No to nic nowego, utrzymanka sie toto nazywa i znane jest od wiekow (nieodmiennie zabawne w kontekscie piewcow tradycyjnego modelu rodziny).
      Moim zdaniem sponsoretka ma szanse wyjsc z tego w calosci tylko jesli uklad jest przejsciowy i bardzo, bardzo konkretny. Zadnego spelniania kaprysow i angazowania sie.
    • triss_merigold6 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:39
      Znałam jedną. Piszę znałam, bo w pewnym momencie uznałam, że jednak nie chcę mieć koleżanki qr...y. Laska kilka lat starsza ode mnie, była utrzymanką dobrze finansowo ustawionego gościa, niewiele starszego od niej zresztą. Niby byli parą, ale on ślubu, ani dzieci nie chciał. Mieszkała u niego, zabierał ją na wypasione zakupy i bardzo wypasione wakacje, opłacał studia zaoczne żeby nie umarła z nudów, ale kasy do ręki za bardzo nie dawał, na co zresztą mocno narzekała.
      Pan chlał, brał kokainę i lubił burdele, natomiast utrzymanka - niegłupia, znająca angielski, reprezentacyjna w niewulgarny sposób - była mu potrzebna towarzysko-biznesowo, nawet jej nie bzykał specjalnie. Ona po paru latach zaczęła popijać, chodziła po psychologach i seksuologach, ale nie chciała go zostawić dopóki nie znajdzie kogoś kto się nią zaopiekuje, bo co ona sama zrobi przecież nie pójdzie do pracy za 2 tysiące złotych. Po n-tym takim oświadczeniu, połączonym z wylewaniem łez na zły los, zerwałam z panią kontakty.
      • aandzia43 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:45
        Ona po paru latach zaczęła popi
        > jać, chodziła po psychologach i seksuologach, ale nie chciała go zostawić dopók
        > i nie znajdzie kogoś kto się nią zaopiekuje, bo co ona sama zrobi przecież n
        > ie pójdzie do pracy za 2 tysiące złotych
        .

        Odrealniła się biedaczka przez lata życia w matrixie sad
        • triss_merigold6 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:51
          Niekoniecznie, ona zupełnie słusznie zakładała, że musi mieć faceta żeby utrzymać dotychczasowy standard życia. Kto by zatrudnił za bdb. pieniądze 37-letnią (wtedy) babę z pięcioletnią przerwą w pracy zawodowej (przerwa na te studia zaoczne, lol).
          Nawet tego ówczesnego próbowała walić w rogi na samodzielnych wakacjach zagranicznych, ale chętnych na przygarnięcie pani na stałe nie było i o to też miała żal, że nie traktują jej poważnie.
          • aandzia43 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:02
            A to ja wiem, że nikt by jej nie zatrudnił za bardzo duże pieniądze i że facet (ten czy inny) z kasą był jej potrzebny do utrzymania dotychczasowego stylu życia. Odrealnienie nazywam nieumiejętność radzenia sobie w życiu bez dużej kasy spadającej z nieba i brak plastyczności.
    • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:51
      Znałam dziewczynę, którą można pod to podciągnąć. Miała "przyjaciela", starszego gościa, pokracznego knypka, który wyglądał trochę jak Henri Toulouse - Lautrec. Bardzo sympatyczny i fajny facet. Nie był żonaty, więc niby nie to samo, ale spotykała się z nim wyłącznie dla kasy, to była ładna, zgrabna dziewczyna i sypiała z innymi adoratorami smile w tym z jego bratem... niezła to była agentka. Facet to jakoś przełknął.
      Nigdy tego nie pochwalałam i wyraźnie dawałam jej do zrozumienia, co o tym myślę, ale jestem w stanie ją trochę zrozumieć. Miała tragiczną sytuację w domu, i rodzinną, i finansową, a on naprawdę jej wtedy pomógł wygrzebać się z dołka, nie tylko finansowo. Ona za to mu dawała swoje miłe towarzystwo, czasem seks, mógł się pokazać z młodą, ładną dziewczyną. Taki obopólny układ. Wyszedł z tego happy end, przynajmniej dla niej, zakochała się, wyszła za mąż i ma dziecko. Jak to się skończyło dla niego - nie wiem, ale chyba bardziej na minus.
      • przystanek_tramwajowy [...] 04.03.14, 09:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • rhodesian_ridgeback Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 09:57
      Jakie piękne słowo - sponsoretka. Niemal jak saszetka czy cygaretkabig_grin
    • edelstein Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:40

      To zalezy Od czlowieka i jego tolerancji.Nie znam,zadnej sponsoretki ani kochanki.Nie obchodzi mnie Jak inni ukladaja sobie zycie.
    • lily-evans01 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:46
      Układ, który opisujesz, jest chory i wychodzą różne skutki, np. w postaci popijania, niezaradności itp. itd.
      Zastanawiam się jednak, ile z nigdy nie pracujących pań małżonek, nie mających faktycznie kontaktu ze "swoimi" znajomymi (bo jeśli siedzisz w domu, to prędzej czy później większość kontaktów się urywa, zwłaszcza tych szkolnych), żyjących życiem męża, jego biznesowych znajomych i hodowlą kolejnych dzieci - odczuwa to samo i tak samo... Nawet, jeśli zaangażowanie emocjonalne było zupełnie innego rodzaju... Potem chodzą po świecie takie kurioza, które nie są w stanie zaplanować swojego miesięcznego budżetu albo nie umieją zapłacić rachunku, bo nie wiedzą, gdzie...
      • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:47
        lily-evans01 napisała:

        > Układ, który opisujesz, jest chory i wychodzą różne skutki, np. w postaci popij
        > ania, niezaradności itp. itd.
        > Zastanawiam się jednak, ile z nigdy nie pracujących pań małżonek, nie mających
        > faktycznie kontaktu ze "swoimi" znajomymi (bo jeśli siedzisz w domu, to prędzej
        > czy później większość kontaktów się urywa, zwłaszcza tych szkolnych), żyjących
        > życiem męża, jego biznesowych znajomych i hodowlą kolejnych dzieci - odczuwa t
        > o samo i tak samo... Nawet, jeśli zaangażowanie emocjonalne było zupełnie inneg
        > o rodzaju... Potem chodzą po świecie takie kurioza, które nie są w stanie zapla
        > nować swojego miesięcznego budżetu albo nie umieją zapłacić rachunku, bo nie w
        > iedzą, gdzie...

        To wszystko prawda, w małżeństwach też są hodowane życiowe kaleki (znam taką jedną, co nie wie jak się korzysta z usług banku). Jednak mimo wszystko w małżeństwie jest zazwyczaj emocjonalna bliskość, no i nie ma samotnych wieczorów, świąt i sylwestrów (bo on musi z żoną...). Widziałem niejedno i taką rozchlaną, znudzoną i sfrustrowaną paniusię, żonę właściciela dużej firmy budowlanej też. Imho ryzyko popadnięcia w takie klimaty w małżeństwie jest jednak dużo mniejsze niż w układzie czysto sponsorskim. No chyba, że małżeństwo maskuje de facto właśnie taki układ (Pan daje kasę i status, a poza tym wiecznie go nie ma i swobodnie sobie lata na boki).
        • triss_merigold6 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:50
          Patrz, amerykańska literatura obyczajowa opisująca życie klasy średniej w latach 50-tych, ze szczególnym uwzględnieniem wątku uwięzionych w domach niepracujących żon.
        • cherry.coke Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:52
          Pan moze ciezko zapitalac dzien i noc, bo jest pracoholikiem. Pani ma na wszystko, ale dzieci ojca nie znaja, a ona meza tez ledwo, bo jego zycie jest w innym swiecie. Nawet relaksacja u kochanki nie jest potrzebna do nieobecnosci - moze byc obecny cialem w weekendy czy na okazje, a nos w laptopie czy papierach.
        • lily-evans01 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 20:37
          No chyba, że małżeństwo maskuje de facto właśn
          > ie taki układ (Pan daje kasę i status, a poza tym wiecznie go nie ma i swobodni
          > e sobie lata na boki).

          Myślę, że to dość częsty układ.
          Połączony właśnie z przymykaniem oczu na kochanki, bo jak tu sobie dalej poradzić bez kasy pana i władcy.
    • aandzia43 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 10:57
      > Wiem, że niektórzy mają ciasno ograniczone horyzonty życiowe, ale naprawdę życi
      > e nie jest czarno-białe. Niemniej rozumiem, że najwygodniej pojechać ku...mi i
      > człowiek od razu czuje się porządny i lepszy, nie to co te szmaty fuj.

      Nie, nie jest czarno-białe i wiem, że jeśli ma się pokłady zdrowego rozsądku, zdrowy trzon osobowościowy i żelazne nerwy, to można wyjść bez większego szwanku w emocjach i bez zrytego beretu z różnych opresji. Byle te opresje nei trwały zbyt długo. Aspekt czasu wydaje mi się dość istotny, jeśli mówimy o wpływie "nieczystych" zagrań z życiem.
      • cherry.coke Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:04
        Uklady sa najrozniejsze, to co morgen opisuje, to cos bardziej a la "friends with benefits", tylko, ze jedna z wyswiadczanych sobie wzajemnie przyslug byla jakas kasa.
    • default Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:11
      Obserwowałam kiedyś taki dziwny układ, trwający wiele lat, z tym że nie jestem pewna, czy sponsoring w ogóle odgrywał tu jakąś rolę - a jeśli tak, to tym bardziej się dziwię.
      Młoda, atrakcyjna, 21-letnia dziewczyna podejmuje pracę w dużej firmie i wkrótce - z racji ciągłych kontaktów z zamożnymi klientami - poznaje faceta 40+, małego, grubego, o burackiej powierzchowności i takim charakterze. Typowy nowobogacki, słoma z butów, totalne chamstwo oraz prostactwo, mógł być wzorem dla twórców serialu "Tygrysy Europy".
      I zaczyna się romans - facet nie musi się nawet specjalnie kryć, bo żona daleko - pilnuje amerykańskiego odgałęzienia firmy i siedzi w Stanach. Wszystko wygląda jak sponsoring - zabiera dziewczynę na luksusowe wakacje, wynajmuje mieszkanie w Warszawie, kupuje ciuchy itd. Potem buduje willę (szczyt bezguścia, swoją drogą) i tam z nią pomieszkuje czasami, chociaż ona woli jednak mieć swoje osobne mieszkanie.
      I tak to trwa lat kilka, potem kilkanaście... Dziewczynie lata lecą, a facet oczywiście nie zamierza ani się z nią żenić, ani mieć dzieci. Z czym się zresztą nie kryje. Ma swoich dorosłych synów (z jednym z nich dziewczyna jakiś czas ma równoległy romans). Czasem wyrwie się jej w rozmowie, że ma poczucie, że sobie życie marnuje, łezkę uroni, ale układu nie zrywa.
      Co jest w tym najdziwniejsze, to to, że dziewczyna jest zamożnej rodziny, rodzice mają duże sadownictwo + inne interesy i hurtownie, wszystko razem przynoszące ogromne dochody. Związek córki nie podoba im się w ogóle, ręce nad nim załamują, chcą ją przekupić, przebić finansowo owego faceta - kupują jej ogromne mieszkanie w Warszawie - i nic. Do mieszkania się przeprowadziła, ale z facetem spotyka się nadal.
      W dodatku dziewczyna nie jest jakimś tłumokiem i leniem - w międzyczasie robi karierę w korporacji, ze stanowiska skromnej biuralistki stopniowo awansuje na dyrektora oddziału firmy... I dalej tkwi w beznajdziejnym związku z burakiem.
      Dawno z nią straciłam kontakt, ale kiedy ostatni raz rozmawiałyśmy, to układ trwał (chyba już ponad 15 lat)- z przerwami, kiedy burak siedział trochę u żony w USA.
      Sponsoretka ? Masochistka ? Ja z rosnącą zgrozą obserwowałam co wyprawia ze swoim życiem.
      • anorektycznazdzira Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 20:54
        Po mojemu głęboko zaburzona. Czasem przyczyny są nieoczywiste- bo jak np. ojciec jawny alkoholik i przemocowiec to nikt się takim historiom nie dziwi. czasem jest powód, tylko go nie widać. Takie coś bym obstawiała, bo to nie jest normalne...
    • aandzia43 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:13
      Sponsoretki nie znałam, ale znam przypadek pani, która będąc panną bezdzietną pozostawała przez kilkadziesiąt lat w czymś w rodzaju związku ze starszym od siebie, ustawionym i bardzo jej pomocnym w wielu życiowych kwestiach, panem. On miał żonę i dzieci, z żoną nie miał o czym pogadać, bo się nie dobrali już na początku, czasy były dawne, więc rozwody niekoniecznie modne. Z poznaną na gruncie zawodowym dziewczyną czuł się dobrze przez kilkadziesiąt lat nieformalnego, będącego (przynajmniej w pierwszej fazie) trochę sponsoringiem, związku. Babka nie odleciała, nie rozpiła się, bo to była twardo stąpająca po ziemi kobieta, z ambicjami zawodowymi, które ralizowała, bez szczególnych instynktów macierzyńskich. Nie narzekała na życie, miała poza tym panem jeszcze parę innych pasji i zajęć.
    • antychreza Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:31
      Mam taka panią w bardzo bliskiej rodzinie i dość podobne spostrzeżenia. Kilkanaście lat była w sumie bardziej kochanką, niż utrzymanką (pana zwyczajnie nie było stać na jej utrzymywanie, choć pomagał jej finansowo jak mógł), w międzyczasie urodziła panu dziecko. Po śmierci pierwszej żony, pan ożenił się z panią i przeżyli razem dobre 30 lat. Pan ślepo zakochany w pani, wmówił jej, że jest piękna, wyjątkowa, cudowna i cały świat powinien padać jej do stóp. Pani uwierzyła, choć obiektywnie nie było ku temu przesłanek, bo choć za młodu była ładna, to do piękności było jej daleko, a charakter miała delikatnie mówiąc fatalny. Po śmierci pana w pełni wyszło jak zafałszowany obraz siebie i świata ma pani. Aż dziw, że jej dziecko całkiem fajne i normalne wyszło.
      • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:35
        CytatPo śmierci pierwszej żony, pan ożenił się z panią i p
        > rzeżyli razem dobre 30 lat. Pan ślepo zakochany w pani, wmówił jej, że jest pię
        > kna, wyjątkowa, cudowna i cały świat powinien padać jej do stóp. Pani uwierzyła
        > , choć obiektywnie nie było ku temu przesłanek, bo choć za młodu była ładna, to
        > do piękności było jej daleko, a charakter miała delikatnie mówiąc fatalny.


        Trzeba mieć dużo złej woli, żeby coś takiego napisać. Nie rozumiem, co w tym złego, że facet ją kochał i ubóstwiał? Może dla niego była piękna i miała wspaniały charakter? Nie rozumiem was, ludzie. Trzeba jej było wysłać anonima, że jest szpetna i wredna, bo co ma się flądra za dobrze czuć.
        • iwoniaw Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 12:13
          No przyznam, że tu też odpadłam. Zaiste, dziwne, że jeśli pan panią kochał i podobała mu się z wyglądu i charakteru, to jej to mówił, a ona czuła się z tym szczęśliwa. A jakie oburzające! Jak oni śmieli, ot tak po prostu mieć dobry związek i to w dodatku długo i szczęśliwie! Bezczelność big_grin
          • aneta-skarpeta Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 12:30
            masakra- też mi opadła szczęka przy tamtym poście

            mój tata jest taki- kocha moją mamę ponad życie i choć faktycznie była ładna i mądratongue_out to mój tata rozpływa sie nad nią zawsze.

            choć obiektywnie ma parę wad
        • antychreza Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 12:46
          Tak, mam wobec niej bardzo dużo negatywnych emocji i mam z tym bardzo duży problem bo to prawie najbliższa rodzina, a jeden z najważniejszych ludzi w moim życiu ją kochał tak bardzo, że dla niej poświęcił kontakty ze swoim rodzeństwem, które odbudowujemy dopiero dziś, po kilkudziesięciu latach. Kiedy się zorientował co i dlaczego się stało i że nie było warto, było za późno żeby coś zmienić, miał blisko 90 lat i umierał. Ona knuła i szczuła tak, że prawie zniszczyła naszą rodzinę, bo ważne było tylko żeby jej było dobrze i wygodnie, żeby było tak jak chciała w każdej, najbłahszej sprawie. Dzięki jej działaniom dopiero teraz, mając prawie 30 lat dowiaduję się o swoich korzeniach i poznaję rodzinę. Tak, mam złą wolę i nie umiem wybaczyć pewnych rzeczy, ale ona pracowała na to kilkadziesiąt lat.
          • morgen_stern Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 13:26
            Ale nie jesteś obiektywna, bo jej nie cierpisz. Ciekawe, jak wygląda historia z drugiej strony.
            • semihora Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 07:03
              Też jestem ciekawa, bo pewnie zupełnie inaczej...
      • kanna Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 12:03
        30 lat żyła z kochającym ją mężczyzną, w przeświadczeniu, że jest piękna i wyjątkowa. Każdemu tak życzę. Ze potem rzeczywistość zweryfikowała? cóż, bywa...
        Ale co przeżyła dobrego, to jej
        • cherry.coke Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 12:35
          kanna napisała:

          > 30 lat żyła z kochającym ją mężczyzną, w przeświadczeniu, że jest piękna i wyją
          > tkowa. Każdemu tak życzę. Ze potem rzeczywistość zweryfikowała? cóż, bywa...
          > Ale co przeżyła dobrego, to jej

          No nie? W dodatku malo kto w wieku lat 60-70 jest i piekny, i szlachetny, a pani ma przynajmniej za soba 30 lat szczescia...
      • lily-evans01 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 20:41
        Ale piszesz zupełnie o czymś innym, co niewiele ma wspólnego z tematem wątku tongue_out.
        Pan był zakochany, pani też, małżonka szczęśliwie była zeszła - piękna historia życiowa wink.
    • totorotot Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 11:46
      Riki znowu się załapał na fuchę kelniera do wilkiego świata to sie musi pochwalic, ze te jaśnie państwo same ku... i złodzieje, ruja i poróbstwo, sodomia i gomoria wink

      Szampan im chociaż smakował? Czy niedobry i musiałeś latać z wiadrem i mopem?
    • woman_in_love ja znam więcej mężatek umęczonych małżeństwem, 04.03.14, 12:02
      dzieleniem życia z jakimś facetem (już dawno obcym) i zwichrowanych emocjonalnie siedzeniem w domu, niż jak to złośliwie określiłaś nieszczęśliwych "sponsoretek". Całkiem możliwe, że w wieku 50 lat będziesz mieć gorzej niż ona.
    • boo-boo Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 13:03
      " zatrudnia ją na fikcyjnym stanowisku w swojej dużej firmie. Pani pełni rolę wyjazdowej asystentki"
      "Ma dom, samochody, pieniądze, wyjazdy i stosunkowo wysoką pozycję zawodowo-towarzyską."

      Ja zawsze myślałam, że wysoka pozycja zawodowa wynika z czegoś innego niż bycie fikcyjnie zatrudnioną....
      • cherry.coke Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 13:05
        Niekoniecznie, bycie "przy prezesie" tez sie liczy...
        • boo-boo Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 19:22
          "Bycie przy prezesie" to się liczy ale tylko w obrębie tej firemki-to żadna ugruntowana pozycja zawodowa- jak prezes kopnie w kalendarz to pani ze swoją "pozycja zawodową" to co najwyżej może przy autostradzie stanąć i na TIR-y polować.
          • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 19:40
            Ahaaa bo wpisujac sobie doswiadczenie zawodowe w cv bedzie pisac "przy prezesie" a nie "asystentka" czy specjalista ds tego i smego. Podobniez w swiadectwie pracy.
            Litosci, smiem twierdzic ze prace znajdzie szybciej i lepsza niz pani z watku o szukaniu pracy, co to przez 20 lat pracowala osiem w 30 miejscachuncertain
            • boo-boo Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:42
              Pani w CV to sobie może i wpisać "specjalistka"- jak woli tak. Samo znalezienie pracy to nie sztuka- sztuką jest potem wykazanie się w niej zdolnościami i atutami sobie przypisywanymi w CV- zobaczymy jak jej w tej kwestii pójdzie- choć śmiem twierdzić, że ciężko będzie sądząc po opisie tego jaki pani ma stosunek do pracy.
              Jak chcesz to możesz sobie załatwić dużo różnych świstków, że masz uprawnienia na to czy na tamto- pracę pewnie znajdziesz szybko- gorzej już będzie z wykonywaniem jej- na tym polega różnica w tym przypadku- pani ma pozycję w firmie, a nie ugruntowaną pozycję zawodową. I kto tu ma się zlitować....
              • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:57
                boo-boo kolega dyrektor z korpo (FMCG) opowiadał mi o przypadku pewnego pana, kompletnego kretyna, w zasadzie ocierającego się o debilizm salonowy. Ten gość piastował wyższe stanowiska menedżerskie, no i zewsząd go po roku-dwóch latach wywalali, bo prawda o nim wychodziła na jaw. Jednak jego cv puchło i bez trudu za każdym razem znajdował sobie kolejną lukratywną robotę. Zgadzam się z tym co piszesz, ale jednak nie do końca, bo... patrz powyżej.
              • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 11:46
                Boo boo za przeproszeniem nie pier ol ze znalezienue pracy jest latwe, bo co tydzien co najmniej jeden watek typu szukam rok i nic tu powstaje.
      • iwoniaw Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 17:47
        CytatJa zawsze myślałam, że wysoka pozycja zawodowa wynika z czegoś innego niż bycie
        > fikcyjnie zatrudnioną


        Weź poprawkę, że autorem postu jest forumowy gawędziarz-amator. Myślisz, że jakie pojęcie o wysokiej pozycji zawodowej może mieć facet, który w wolnych chwilach usiłuje czerpać poczucie wielkości z opowiadania na forum dla matek, że miał w życiu kontakt (głównie wzrokowy zresztą) z luksusowymi dziwkami? wink
    • totorotot Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 13:18
      Och, Ciebie tez nie zaprosili tylko zatrudnili smile
    • vre-sna Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 18:22
      Straszne.
      Takie życie to życie w szambie. Nie moralnym, kaźdy ma prawo do swoich wyborów, tylko emocjonalnym.
      A pan ma się dobrze w tym wszystkim jak wynika z postu.
      Wy, faceci, naprawdę w macie łatwiej w życiu. Mając w gdzieś inne jednostki, jak Putin opinię świata czujecie się zawsze fajni.
      • vre-sna Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 18:25
        Tzn. komfortowo.
    • undoo Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 18:23
      Jestes pewien, ze we wlasciwym miejscu to umiesciles? Tu raczej piecdziesiecioletnich utrzymanek nie uswiadczysz. Predzej mamy malych dzieci.
    • inguszetia_2006 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 18:34
      riki_i napisał: a pod zewnętrznym blichtrem kryje się gigantyczna samotność i skowyt umęczonej duszy. Przynajmniej ja tak to odbieram.
      Witam
      Jak wygląda "skowyt umęczonej duszy"? To jest pytanie o technikę odbioru;-P
      Pzdr.
      Ing
      • shor-tie Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 20:36
        Co tu dużo gadać,sponsoring to w Wawie bardzo popularny sposób nie tylko na dorobienie,ale na życie po prostu tongue_out Oczywiście nie tylko stolica jest taka zepsuta,na prowincji też się takie rzeczy dzieją...Jak np.w środowisku mojej kuzynki,byłej uczennicy budowlanki.Miała w klasie taką pannicę,która pomimo posiadania chłopaka dorabiała sobie na waciki i nie tylko.Bawiła się w jakieś sex kamerki - na któryś taki seansik,jak zrobiła obcemu facetowi loda,trafił przypadkowo jej znajomy,a na drugi dzień widziała to już cała szkoła.Linki krążyły niby na fejsie,panna nie pokazywała się przez tydzień albo 2 w szkole.Wezwali ojca do szkoły,a jak ten wrócił do domu,to dziewczyna musiała szukać już sobie nowego miejsca zamieszkania.Na któryś zajęciach jeden z uczniów przykleił na tablicy zdjęcie z filmiku nieobecnej koleżanki,a nauczycielka zapytała,czy ktoś zaniesie jej notatki.Nikt nie chciał...Ale dziewczę jakoś się tym nie zakłopotało i nadal dorabia w podobny sposób,bo "ona już tyle pieniędzy na tym zarobiła".Wiem,że ta historia może nie dotyczy bezpośrednio tematu wątku,ale...Jak się tak zaczyna,to co będzie dalej? Jest sporo młodych dziewczyn,dla których sponsoring jest przejawem zaradności i wcale nie są najgorszym sortem galerianek - mogą pochodzić ze zwykłego czy też nawet dobrego domu bez problemów finansowych,a i tak wybierają taką drogę.
      • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 22:12
        inguszetia_2006 napisała:

        > Jak wygląda "skowyt umęczonej duszy"?

        Hmmm, musiałbym opisać 48h w towarzystwie tej Pani, bo zjechała do nas z wizytą. Masakryczne doświadczenie.
    • vre-sna Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 18:39
      Ale koszty tych przywilejów są o kant d. roztłuc.
      Widocznie jest głupia, że tego nie widzi, a tylko odczuwa(skąd to picie?), z tego co opowiadasz, to ma nieźle życie spaprane.
      Czego tu zazdrościć.
    • iwoniaw Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 18:43
      Rikuś, nie do ciebie pisałam. Ale widzę, że się poczuwasz do charakterystyki. no choć tyle big_grin
      Bez odbioru, pajacyku.
      big_grin
    • anorektycznazdzira Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 20:43
      Wszystko prawda, choć można dodać, że istnieją i żony z syndromem sponsoretki.
      Żony przez lata udające że nie widzą jak mąż je wali po rogach i szanuje tylko na pokaz a w rzeczywistości ani trochę. Mają za to zapewniony byt na wysokim poziomie, tzw. pozycję towarzyską oraz prywatne szkoły dla dzieci, ale życie w matriksie i mega-samotność w pakiecie.
      Zaryzykowałabym, że syndrom sponsoretki i pewnego typu żon widuję częściej niż u prawdziwych sponsoretek.
      • k1k2 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 21:24
        > Zaryzykowałabym, że syndrom sponsoretki i pewnego typu żon widuję częściej niż
        > u prawdziwych sponsoretek.

        No ja tez mam podobne obserwacje, do tego minus "dom, pieniadze, samochody i wyjazdy" a plus "pranie, gotowanie, i uzeranie sie z tesciowa"
    • kkalipso Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 21:43
      Znam, nie kumplujemy się obecnie ale ma kontakt z moją dobrą przyjaciółką i jej się zwierzyła.

      Zaczęła pracować dla tego pana ot zwykłe prace domowe (sprzątanie, gotowanie) mieszkają po sąsiedzku. On samotny wyjątkowo brzydki stary pryk ale z dobrze prosperującą firmą i znajomościami. Koleżanka mężatka z dwóją dzieci, rodzina udzielająca się bardzo w kk nie wiem jak by to wyszło na jaw to w mieście byłaby spalona. Mnie tam w sumie nie obchodzi ale pan zamierza wkręcić ją po znajomości do dobrej pracy ( nie będę mówić gdzie ) a ona zdobędzie sporo władzy co mnie drażni bo wiem jak to durna i pusta istota.Bez żadnych kwalifikacji na to stanowisko. Panoszy się bez żadnych skrupułów.

      Nie wiem jak ona tak może, twierdzi, że jest szczęśliwa pewnie dlatego bo na fryzjera jej daje co tydzieńtongue_out
    • fomica Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 21:44
      > A jednak.... przy bliższym poznaniu Pani okazuje się kompletną ruiną człowieka.
      > Totalnie odrealniona (...) Przynajmniej ja tak to
      > odbieram.
      Wiesz, irytują mnie takie analizy. Takie niby życzliwe zainteresowanie i ciekawość, a tak naprawdę po prostu wredne "he he wcale nie jest tak pięknie jak się wydaje".
      Takie osądy łatwo można wydać na temat każdej możliwej kategorii człowieka: niepracującej matki (ruina człowieka, uzależniona od męża, poświęcona dziecku, nie ma nic swojego), pracującej bezdzietnej (ruina człowieka, nie ma rodziny, żyje w sztucznym matriksie korpo świata), singielki (nie ma kogoś bliskiego, tylko błahe, płytkie, przelotne romanse), żony tego niewiernego męża (poniżona, znerwicowana, jest jak stary mebel w domu) albo samego męża (rozdarty pomiędzy kobietami, z poczuciem winy, wieczny brak czasu i spokoju, zamęczany kaprysami).
      Nie wiesz co siedzi w głowie tej pani. Każdy wybór w życiu to rezygnacja na rzecz jednej opcji z dziesięciu potencjalnych innych. Widocznie dla niej ten układ jest jednak nagradzający, skoro nadal w nim trwa, płacąc za to brakiem innych wartości, które może dla niej subiektywnie nie są wcale aż tak cenne jak wydaje się osobom trzecim.
      • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 22:22
        Fomica, zadziwiający tekst popełniłaś. Zrównujesz opisaną patologię podstarzałej sponsoretki z ewentualnymi problemami osób przynależących do kategorii niepracująca matka, pracująca bezdzietna, singielka, żona niewiernego męża i niewierny mąż??? Ja tu nie widzę materiału do porównań. Inne systemy walutowe po prostu wink

        I głęboko się nie zgodzę ze stwierdzeniem "każdy wybór w życiu to rezygnacja na rzecz jednej opcji z dziesięciu potencjalnych innych", odniesionym do tej konkretnej sytuacji. Sponsoring to nie jest żaden wybór czegoś tam kosztem czegoś innego, tylko strukturalna patologia, która wciąga jak bagno i po jakimś czasie wypluwa rozpaczliwie zdegenerowane i cierpiące ludzkie zombie. Nie chce mi się wierzyć, że tego nie dostrzegasz.
        • k1k2 Re: Wieloletnie sponsoretki 04.03.14, 23:49
          hehe... stukturalna patologia...
          riki, sory ale piszesz jak Dulska dla ktorej oczywiste jest jak cudze zycie "powinno" wygladac
          • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 09:14
            k1k2 są pewne zjawiska społeczne, które są jednoznacznie złe

            czy Dulską jest osoba potępiająca pedofilię albo zabójstwo?

            skoro określenie sponsoringu jako strukturalnej patologii jest dla Ciebie dulszczyzną , to przedstaw argumenty pro

            ja napisałem w poście otwierającym z czym wiąże się bycie czyjąś wieloletnią utrzymanką i to jest wzięte z reala

            no więc czekam na sensowną kontrę z punktu widzenia drugiej strony
            • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 09:32
              Riki ale roznica miedzy pedofilia a sponsoringiem jest taka ze w tym drugim ukladzie nie ma krzywdzenia, bo teoretycznie masz uklad na ktory obie strony godza sie bedac w pelni wladz umyslowych.
              To po pierwsz. Po drugie, sam jestes idealem i chodzaca moralnoscia? Ajdontfinksol. Dla mnie to tak samo obslizgle jak zalatwianie pracy rodzince w urzedzie - i coz z tego ze nie za dawanie du py tylko kase? Albo uklady w polityce. Nie oceniam, ot staram sie nie byc czescia tych ukladow i juz.
              • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 09:52
                shumi-mi-las napisała:

                > Riki ale roznica miedzy pedofilia a sponsoringiem jest taka ze w tym drugim ukl
                > adzie nie ma krzywdzenia, bo teoretycznie masz uklad na ktory obie strony godza
                > sie bedac w pelni wladz umyslowych.

                Aaaa, no właśnie nie bardzo! Po to też założyłem ten wątek. Młode kobiety kompletnie nie zdają sobie sprawy, z czym na dłuższą metę wiąże się sponsoring. Myślą sobie - trochę się w to pobawię, a potem będzie normalnie. A sęk w tym, że jak już się wejdzie w te klimaty, to za bardzo nie można z nich wyjść. I potem już nigdy nie jest normalnie. A chyba zgodzisz się, że w układzie sponsorskim stroną skrzywdzoną jest kobieta?

                > To po pierwsz. Po drugie, sam jestes idealem i chodzaca moralnoscia? Ajdontfink
                > sol.

                Absolutnie nie jestem. Ale to chyba przydaje mi wiarygodności? Jakby taki wątek założył któryś z Panów_Wiecznych_Prawiczków regularnie nawiedzających to forum, byłby zarzut , że pitolą od rzeczy.

                > Dla mnie to tak samo obslizgle jak zalatwianie pracy rodzince w urzedzie - i coz z tego ze
                > nie za dawanie du py tylko kase? Albo uklady w polityce. Nie oceniam, ot staram sie nie
                > byc czescia tych ukladow i juz.

                W urzędzie się urzędoli. Każdy się do tego doskonale nadaje. Wiadomo więc, że rekrutacja prawie zawsze będzie szła po układach. Łatwo potępiać, ale gdybyśmy mieli możliwości wsadzania ludzi na ciepłe posadki, to byśmy z tego korzystali. Jak masz poczucie, że jeśli Ty nie wsadzisz swojej osoby, to przyjdzie protegowany od kogoś innego (bo normalnej rekrutacji się nie prowadzi), to co zrobisz? Będziesz Matką Teresą? Założę się, że zastosowałabyś co najwyżej mechanizm psychologiczny "słodkiej cytryny", czyli "wezmę jednak Stasię która coś umie, a nie Wiesię, która ma inteligencję jamochłona - mimo, że to moja bliższa rodzina/krąg towarzyski" .
                • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 09:58
                  Nie riki, nigdy nie przyjelam i nie przyjme pracy po znajomosci i nigdy jej nikomu nie zalatwie poniewaz jest to prosta droga do problemow.
                  Trzymam sie Tej zasady przeszlo 15 lat i jestem pewna ze kolejne 15 wytrwam. Mam zasady.
                  • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:06
                    shumi-mi-las pracowałem kiedyś w instytucji, gdzie nawet sprzątaczki były z układu, a dostać się tam z ulicy było niepodobieństwem. Instytucja prestiżowa, praca takoż - marzenie wielu ludzi. W tych czasach nie było dla niej żadnej alternatywy. To co byś zrobiła? Zrezygnowała z własnych ambicji i marzeń na rzecz własnej czystości moralnej, czy jednak uruchomiła wszelkie możliwe układy, aby tam się dostać?

                    Jak ktoś chce pracować w Urzędzie Rady Ministrów czy mainstreamowych mediach, to co ma zrobić? Przecież tam nie ma żadnej uczciwej rekrutacji.
                    • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:10
                      Zmienic cele? A jak ktos chce byc iosenkarzem a glosu nie ma?
                      • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:13
                        Jak to zmienić cele? Ktoś chce być np. prezenterem telewizyjnym, ma świetne warunki, ale wiadomo, że aby zdobyć tę posadę trzeba być z układu. Jak zmieni cele, to zaprzepaści swoje szanse na karierę.
                      • nolus Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:14
                        shumi-mi-las napisała:

                        > Zmienic cele? A jak ktos chce byc iosenkarzem a glosu nie ma?

                        To żaden problem, Madonnie jakoś się udawało i udaje przez tyyyyle lat. Dobra machina promocyjna,mózg do prowadzenia biznesu albo ludzie,którzy myślą za ciebie i każdy Twój krok. Nawet takiej Mandarynie udało się trochę pośpiewać,a jakie ma zdolności to wiadomo.
                        • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:30
                          Znam nieźle biografię Madonny - ta Pani miała filozofię jednej wybitnej aktorki polskiej (nie napiszę której, bo jeszcze żyje i ma Alzheimera, więc nieładnie się nad nią znęcać), która głosiła, że p...a jej pęknie, ale zrobi karierę!. Madonna dawała absolutnie każdemu, kto mógł jej coś załatwić.

                          Mandaryna była niezłą tancerką, jej karierę (pseudo)piosenkarską wymyślił i zrealizował Wiśniewski. Jej błąd, że się na to zgodziła. W światku artystycznym mężowie pogrzebali wiele obiecujących karier żon (np. Izabela Trojanowska na początku lat 80tych jako piosenkarka)
                          • nolus Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:39
                            riki_i napisał:

                            > Znam nieźle biografię Madonny - ta Pani miała filozofię jednej wybitnej aktorki
                            > polskiej (nie napiszę której, bo jeszcze żyje i ma Alzheimera, więc nieładnie
                            > się nad nią znęcać), która głosiła, że [i]p...a jej pęknie, ale zrobi karierę![
                            > /i]. Madonna dawała absolutnie każdemu, kto mógł jej coś załatwić.

                            Pewnie tak,ale coś tam do zaoferowania chyba trzeba mieć,żeby ten sukces przyszedł i żeby utrzymać się na fali. Sama tylko determinacja to jednak za mało - co pokazuje przypadek Weroniki Rosati np.
                            >
                            > Mandaryna była niezłą tancerką, jej karierę (pseudo)piosenkarską wymyślił i zre
                            > alizował Wiśniewski. Jej błąd, że się na to zgodziła. W światku artystycznym mę
                            > żowie pogrzebali wiele obiecujących karier żon (np. Izabela Trojanowska na pocz
                            > ątku lat 80tych jako piosenkarka)

                            A sztandarowym przykładem w Polsce jest Natasza Urbańska - niby wszystko jest jak trzeba,bo i wygląd, i głos i sporo ambicji,a jednak od lat,za co się ta Pani nie zabierze,to zawsze spiep... Pewnie sporo w tym winy Józka,ale czy tylko...
                            • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 10:51
                              Tak, zgadzam się, coś tam do zaoferowania trzeba mieć. Niestety, pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy. W mediach pełno bardzo słabych aktorów, a taki Arkadiusz Jakubik skarży się, że prawie nie ma propozycji.

                              Natasza to gimnastyczka artystyczna i w tym była naprawdę dobra. W tańcu była jeszcze ok, natomiast do wokalu nie miała i nie ma warunków. Poza tym ja nie dostrzegam w niej barwnej osobowości, a to imho jest niezbędne do prawdziwego sukcesu w tej branży. Jak się idzie po trupach do kariery i ma do zaoferowania głównie buźkę i ciało, to się osiąga to, co osiągnęła Natasza. EOT w tym off topie.
      • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 05:26
        Bo trzeba jakos sobie samemu potwoerdzic, ze.nie ma czego zaazdroscic i samemu ma sie lepiej, bo jest sie ostoja normalnosci.
        Niestety stety znam kilka historii dziewczyn bawiacych sie w sponsoring w mlodosci. Jedna projektuje suknie slubne ktore widywalam juz na celebrytkach, jedna z panwm sponsorem, ktory prywatnie mial przepiekna i inteligentna.zone, zawitala nawet do tvn gdzie probowali lansowac swoj zwiazek. Do dzis nie wiem jak jej sie udalo namowic go na ten cyrk. Podejrzewam szantaz.
        Jedna troche projektowala , troche fotografuje, a jeszcze inna otworzyla z pomoca sponsora biuro nieruchomosci. Wszystkie dazyly do niezaleznosci i ja zdobyly. Jedyne na co sie wkurzac mozna to ze tak latwo im przyszlo, ale z drugiej strony chyba trzeba miec silny charakter, miec poukladane w glowie i miec cel. Inaczej faktycznie mozna sie pogubic. Nie umialabym byc z kims dluzej tylko dla kasy i korzysci. Probowalam kiedys zmusic sie do uczucia w zwiazku ze swietna partia. Cala rodzina gryzla pazury i modlila sie o moj rozsadek. No nie moglam.
        Seks bez milosci mi sie zdarzal, ale w postaci jednorazowych numerkow itp. Ale przebywac z kims dluzej, kto dziala ci na nerwy albo kogo nie lubisz? Nigdy!
        • riki_i [...] 05.03.14, 09:28
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 09:34
            Alez przeciez wyraznie mowie ze to moze wygladac na latwo im poszlo, kiedy jest dokladnie odwrotnie bo wymaga duzej determinacji i odpornosci psychicznej.
      • anorektycznazdzira Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 06:29
        Taką logiką dojdziemy do tego, że obojętnie jaki zawód wybieramy, to jest to wybór i jeśli wybór pada na prostytucję, to nie należy sobie dorabiać teorii, że cokolwiek w tym z patologii tongue_out
        Granice istnieją nawet, jeśli ktoś tam nie wie gdzie.
        • shumi-mi-las Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 06:58
          Ale kim my jestesmy zeby kogos oceniac????
          Wystarczy mi ze wiem ze ja bym nie mogla, nie umiala, ale nie czuje sie.wystarczajaco niewinna zeby kogos krytykowac zwlaszcza jesli ktos koniec koncow wyszedl na prosta. Bardziej pogardzam tworamu medialnymi obciagajacymi na wizji fiuta mezowi i sprzedajacymi siebie wszystkim niz panna ktora ustawia sie zyciowo w oparciu o faceta.
          • riki_i Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 09:36
            Oceniać może każdy. Na tym życie polega, że nieustannie oceniamy - zarówno siebie, jak i innych. Gdybyśmy mieli nie oceniać bliźnich, to należałoby natychmiast zamknąć to forum.

            Nie uważam, że ktoś "wyszedł na prostą", bo skroił sponsora na tyle, że udało mu się otworzyć agencję nieruchomości, solarium albo kwiaciarnię. Poharatanie emocjonalne i tak będzie tkwić w takiej osobie do końca życia.

            "Ustawienie się życiowo w oparciu o faceta" ma wiele odcieni. Sponsoring to imho jednoznaczne zuo , bo całkowicie wyprane nawet z pozorów normalnej relacji (nie jest normą, jak facet wieczorem odpływa do żony i dzieci). Sprzedawanie swojej prywatności, czyli jak piszesz "obciąganie na wizji fiuta mężowi" , to trochę inna bajka.
          • anorektycznazdzira Re: Wieloletnie sponsoretki 05.03.14, 17:02
            Modny forumowy banał: nie oceniać (bożebroń !!!).
            Oczywiście że oceniać, od tego masz rozum, żeby podejmować decyzje, a decyzje podejmuje się wyłącznie w oparciu o ocenę. Jak się tego nie potrafi, to zostaje rzut kośćmi. Ja nie polecam (OCENIAM to jako bardzo nieefektywne podejście), ale ty se tam rób co chcesz... tongue_out
Pełna wersja