wasia0000
08.03.14, 20:38
Macie sąsiada – typa, któremu większość rzeczy przeszkadza. Ma pretensje, bo w swoim własnym ogrodzie śmiesz być głośno, bo przeszkadza mu, jak pies czasem zaszczeka (nie mówimy o szczekaniu non stop, bez przerwy po kilka godzin), ma pretensje, że dziecko głośno się bawi i krzyczy – ujmując krótko: wszystko jest be. Sąsiad co pewien czas zgłasza pretensje, straszy, że policję wezwie (?), że on sobie nie życzy ,,wrzasków’’, tylko chce mieć święty spokój. Jednak jak dotąd w zasadzie tylko gada, i na gadaniu się kończy.
Jednak wczoraj sąsiad, po raz setny chyba, przyszedł do nas, i oznajmił, że – uwaga – jak się nie uspokoimy, to podpali nam dom.W pierwszym odruchu z naszej strony reakcji zero, bo jak na to zareagować? Zamurowało nas, i jedynie, co powiedzieliśmy, to żeby się zastanowił nad tym, co mówi.
Sąsiad dziwny, i nie jest to przesada. Wiele rzeczy wyolbrzymia, widocznie taki typ, któremu mało co pasuje. I teraz wzięlibyście na serio takie straszenie? Tzn. myślicie, że taki człowiek jest zdolny do czegoś takiego? Mówił to z miną poważną – jak zresztą wszystkie poprzednie gadki. Co zrobilibyście? Olalibyście, czy lepiej trzymali rękę na pulsie (ale jak?)?