Za dwa miesiące będę chrzestną córeczki mojego brata. Planuję dać jakąś niemowlęcą zabawkę za ok. 60 zł. I to wszystko. Dlatego, że nie znoszę mody na drogie chrzestne i komunijne prezenty. Brat 5 lat temu został chrzestnym mojej córki , mimo że zastrzegałam że nie uznaję drogich prezentów dał wtedy 1000 zł (tzn. rodzice mu dali kasę żeby powiedział że to niby od niego, bo on był na bezrobociu). Nie mam zamiaru się rewanżować ani wykosztowywać i zgadzać się z tym idiotycznym trendem. Chrzciny będą w lokalu, wiem że ten prezent nawet nie pokryje wkładu jaki na nas wydadzą (idę ja, mąż i 2 dzieci) ale chyba nie o to w tym chodzi. Wszystko we mnie krzyczy przeciwko tej idiotycznej modzie i jedyny prezent na jaki mentalnie mnie stać to właśnie jakaś zabawka za ok. 60 zł, z której dziecko na pewno będzie mieć pożytek. Zaznaczam, że i ja i brat żyjemy skromnie, choć jemu trochę lepiej się powodzi. I co o tym myślicie. Obraziłybyście się za takie podejście chrzestnej? Zastanawiam się, czy się obrażą, obsmarują przed rodziną i zerwą kontakty

Bo że uznają to za buractwo to jestem niemal pewna, ale nie mam zamiaru zmieniać swoich poglądów.