Dodaj do ulubionych

Rodzicielska przysluga

18.03.14, 06:15
forum.gazeta.pl/forum/w,566,150104898,,Ospa_zdrowe_rodzenstwo_obecnosc_w_przedszkolu.html?pelna=tak&v=2
Serio uwazacie ze w porzadku jest wyslac zarazajace dziecko do pkola? Zwlaszcza w obliczu ostatnich zdarzen? Ja osobiscie dziekuje za przysluge. Jak czlowiek nie radzi sobie z wlasnym wulkanem energii to moze powinien sie nad swoimi kompetencjami zastanowic?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 06:17
      W sumie coz to jest? Ospa... m.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131024/ZDROWIE/131029765
      • dziennik-niecodziennik Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:31
        "Słyszałam, że ospa to łagodna "wirusówka”. Tymczasem córka ma swędzące pęcherzyki na całym ciele. Nawet w oczach, uszach, pod włosami. Źle śpi, gorączka raz opada, raz rośnie. Do tego Ola skarży się na bóle głowy, kilka razy wymiotowała – wymienia objawy choroby pani Anna, mama przedszkolaka."

        kurde, rozbraja mnie to. dorosła osoba zaskoczona tym ze dziecko z ospą ma pęcherze wszędzie...
        • kagrami Re: Rodzicielska przysluga 02.04.14, 12:10
          Moje dzieci tez tak miały, nawet pod powiekami. Najgorzej wyglądały łydki z tyłu, nie było miejsca bez pęcherza.
    • jowita771 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 06:26
      W takim przypadku, jak opisany bym puściła, bo skoro już tyle dzieci choruje z przedszkola, to wirus i tak krąży i te dzieci, które chodzą miały taką samą z nim styczność, jak córka autorki. W innym wypadku - nie. A już tekst którejś mądrej, że wyświadcza się innym przysługę to jakaś kolosalna bezmyślność. Ludzie maja różne plany, taka "przysługa" może im zdrowo namieszać.
      Z drugiej strony - ospą nie zaraża się przez dwa tygodnie, dwa tygodnie to ona się wykluwa, zaraża się dopiero na jakieś dwa dni przed wystąpieniem wysypki.
      • ichi51e Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 06:31
        Ale to ze ospa juz jest w grupie syna nie znaczy ze jest tez w grupie corki...
        • jowita771 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 06:43
          Pani pisze, że dzieci są mieszane, jak jest ich mało i ostatnio grupa córki jest dzielona na pół, więc kontakt między grupami dzieci mają. Poza tym - jeśli złapała od brata, to jeszcze nie zaraża, a jeśli od innego dziecka, to i reszta grupy mogła od niego złapać. Uważam, że posyłanie do przedszkola, żeby zrobić innym wątpliwą przysługę, jest chamskie, posyłanie, bo córka się nudzi w domu, też, ale trzymanie dziecka przez dwa tygodnie w domu, bo może za dwa tygodnie zachoruje, to też przesada.
        • dziennik-niecodziennik Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:34
          ale przeciez nie ma izolacji, dzieci z różnych grup sie spotykają chociażby w szatniach, na placach zabaw, na salach wspólnych typu gimnastyczna itd. wiec kontakt jest i łudzic sie ze jesli ospa jest w grupie obok a u nas nie to znaczy ze jestesmy bezpieczni - to naiwnosc.
          jest ospa w przedszkolu - spiąć poslady, przygotowac sie psychicznie na chorobę dzieci, obserwowac latorośle i życ normalnie.
    • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 07:12
      Zlinczuj mnie, jak syn miał ospę to córka normalnie do żłobka chodziła.
      Zachorowała dwa tygodnie po nim. W domu była tydzień, potem lekarz zezwolił na powrót do żłobka. Młoda była jeszcze fioletowa (strupki odpadnięte, tylko gencjana zejść tak szybko nie chciała).
      • jowita771 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 07:28
        Moja córka miała ospę w lipcu, pogoda piękna, dziecko się nasiedziało w domu, więc po kontroli, jak pediatra powiedziała, że już nie zaraża i może wychodzić, poleciałam z nią na dwór prawie natychmiast. A tam jakaś babcia była z wnuczka i zaczęła mi truć, że moje dziecko ma ospę i mam zabrać do domu. Najpierw powiedziałam grzecznie, że właśnie byłam u lekarza i córka już nie zaraża, ale baba dalej swoje. Potem zapytałam ją, czy jest pediatrą. Na koniec zaczęła gadać na cały plac, że moje dziecko jest chore, córka mnie zapytała, o co chodzi tej pani, powiedziałam, żeby się nie bała, pani jest chora na głowę, ale zaraz da nam spokój. Pani zabrała wnuczkę i się zmyła. Opiekunowie innych dzieci na placu nie mieli takiego problemu, moja córka nie miała żadnych strupków, tylko plamy po ospie, ale pediatra powiedziała, że takie plamy czasami się utrzymują długo, trzeba tylko używać mocnego filtra, żeby ich nie opalić.
        • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 07:31
          Ja tez trafiłam na taką nawiedzoną mamuśkę. Ospę córka miała w czerwcu. Jak tylko lekarz pozwolił wyszłysmy na dwór (córka fioletowe ślady miala). No jedna mamusia jak na nas wsiadła, że jestem nieodpowiedzialna, ze dziecko chore na ospę przyprowadzam na plac itd. Mówię jej że lekarz nam pozwolił już na takie wyjścia bo córka nie zaraża, ale do tej pani nie docierało. Wychodząc nazwałam mnie jeszcze nieodpowiedzialną idiotką...
          Jakos nikt inny poza nią problemów z córką w fioletowe ciapki nie miał.
          • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 07:32
            A w żłobku panie się śmiały że taka łaciata jeszcze jest i ma fioletowe włosy smile
          • arwena_11 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:40
            A wiesz, że ospa potrafi mieć 2-3 rzuty krost? Jedne schodzą czasami prawie całkowicie a po 1-2 dniach przerwy pojawia się 2 rzut?

            Moja córka przyniosła ospę z przychodni, gdzie byłam z nią, na wyraźne żądanie lekarza ( u syna stwierdzono wirusowe zapalenie płuc ). Została przyjęta w gabinecie, z którego wyszła dziewczynka z kontroli po ospie (cała zagencjanowana ). Równo 2 tygodnie później córka dostała ospy. I nie miała styczności z innymi dziećmi. W przedszkolu nie było ospy, a dwa tygodnie nie chodziła, bo mnie było łatwiej mieć dwójkę w domu. I pediatra też najpierw usiłował mi wmówić, że tamto dziecko nie zaraża. Zrobiłam sajgon w przychodni, bo naruszyli procedury ( dziecko po chorobie zakaźnej, powinno być przyjmowane w izolatce, lekarz powinien zmienić fartuch, umyć ręce, a izolatka po wizycie powinna być zdezynfekowana ). Przyznano mi rację, bo tego dnia zaraziły się wszystkie dzieci mające styczność z chorą dziewczynką.
            • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:46
              No i co w związku z tym? lekarz orzekł, ze jest już zdrowa. Nowe krosty nie przybywały od 5 dni (dwa pierwsze dni wysyp, potem nowych nie było...
              No ale mamusia na forum wie lepiej od pediatry.
    • slonko1335 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 09:17
      Raz, że nie masz stuprocentowej pewności, że dziecko zachoruje, dwa że drugie dziecko zaraziło się właśnie w przedszkolu więc zarażające dzieci już tam były/są i zarażały/zarażają- tak więc trzymanie zdrowego dziecka w domu w tym wypadku wielkiego sensu nie ma...
    • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 09:33
      Przecież napisała, że ospa jest w przedszkolu, a dzieci się miksują. Przed czym nieobecność dziewczynki miałaby te dzieci uchronić?

      Jak czlowiek
      > nie radzi sobie z wlasnym wulkanem energii to moze powinien sie nad swoimi komp
      > etencjami zastanowic?

      A jak Tobie idzie z Twoim przedszkolakiem?
      • ichi51e Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:48
        No nie rozumiem jak mozna nie umiec zabawic dzieciaka (spragnionego towarzystwa matki bo zapewne widzi ja w godz 6-8 i 15-19) przez 2 tygodnie. I tak siedzi w domu ze starszym ktore przeciez ma tylko krosty a po za tym super sie czuje i biega po placu zabaw.
        • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:50
          Dzieci w pewnym wieku bardziej garną się do rówieśników niż do matki. Ale to jeszcze przed Tobą najwyraźniej.
    • iwoniaw Zarażające? 18.03.14, 09:50
      Pani posłała do przedszkola dziecko zdrowe. Rozumiem, że jak twoje dziecko zachoruje na ospę, to nie tylko zostawisz w domu jego rodzeństwo, ale minimum na miesiąc zarówno ty, mąż, jak i pozostali domownicy nie wystawicie nosa za próg, o chodzeniu do pracy nie wspominając - wszak to kompletna nieodpowiedzialność narażać innych dorosłych ludzi, w tym kobiety w wieku rozrodczym, być może nawet nieświadome, że są w ciąży...
      Moje dzieci chorowały na ospę, w klasycznym układzie - pierwsze objawy u kolejnego występowały dokładnie 2 tygodnie po pierwszych objawach u poprzedniego. Chore zostawało w domu i było leczone do czasu, aż pediatra dał zielone światło na wychodzenie do ludzi, zdrowe uczęszczało w tym czasie do placówki, nikt nie widział w tym nic kontrowersyjnego.
      • daga_j Re: Zarażające? 18.03.14, 10:24
        U mnie też było klasycznie, córka przedszkolak zachorowała pierwsza a synek (20 mies.) nieco ponad 2 tygodnie po niej. Oczywiście spodziewałam się, że on zachoruje, ale tak długo się trzymał bez objawów, córka już wyzdrowiała, był początek wakacji, chcieliśmy chodzić na dwór, że zaczęłam myśleć, że jednak on nie zachoruje w tym rzucie, że tak też bywa. Wyszliśmy do piaskownicy, dzieci dobrze się bawiły w towarzystwie rówieśników, mam nawet zdjęcie z tego dnia z innymi dziećmi (chyba trójką) z tej piaskownicy, a następnego dnia synka wysypało... Miałam wyrzuty sumienia, że naraziłam tamte dzieci na kontakt z ospą. Nawet patrzyłam na to zdjęcie i czy spotkam na dworzu te dzieci w kolejnych dniach-tygodniach, czy zachorowały, ale przecież nie będę po osiedlu ich szukać, cóż, albo zachorowały albo nie...
        Dwoje z tych dzieci widuję w aktualnym czasie (kilka lat po ospie) i są całe i zdrowe, więc uff smile
    • helufpi Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:03
      Do przedszkola nie powinno się wysyłać dziecka z gorączką, złym samopoczuciem itd. Ale rodzic nie jest Duchem Świętym, żeby wiedzieć, kiedy dziecko czymś zaraża. Ospą można się zarazić na odległość nawet 10 m i chory zaraża zanim wystąpią typowe objawy. Stąd wszelkie "unikanie zakażenia" jest całkowicie pozbawione sensu.
      Na ospę powinno się dzieci szczepić, moim zdaniem to skandal, że ta szczepionka jest w 100% płatna. Zresztą rodzice dzieci z chorobami przewlekłymi wiedzą, że muszą dzieci zaszczepić, a zdrowym i silnym ta infekcja aż tak nie zaszkodzi.
      • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:06
        Czemu na ospę powinno się szczepić zdrowe dzieci? Z ciekawości pytam...
        • iwoniaw Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:10
          No przecież chorych nie zaszczepisz.
          A powinno się szczepić dlatego, że czasem ospa ma ciężki przebieg. Jak będzie w przypadku konkretnego dziecka, tego przecież nie przewidzisz - jeśli skończy się na paru krostkach i chwili podniesionej temperatury to super, ale nie zawsze tak jest. Ja moich nie zaszczepiłam i młodsze przechodziło ospę masakrycznie (u starszego - lajcik), żadne nie jest chorowite czy podatne specjalnie na infekcje.
          • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:14
            Wiem, ze chorych nie zaszczepię. Chodziło mi o dzieci bez żadnych chorób przewlekłych czy deficytów odporności.
            Ale ospa chyba rzadko ma jakiś cięzki przebieg. Moje dzieci też ospę przechodziły, starszak łagodnie, młodsza trochę gorzej, ale bez przesady. Ja miałam ospę w wieku lat 14 i mimo wieszczenia że będę ciężko przechodzić mialam 5 krost na krzyż.
            • iwoniaw Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:01
              Jakbym była prorokiem wink zaszczepiłabym młodsze, starszego nie. Nie zdążyłam żadnego, chorowali jedno po drugim z różnym przebiegiem. Koniec końców bez szczepień nic strasznego nie stało się żadnemu, ale i tak po doświadczeniu z przebiegiem ospy u młodszego każde kolejne bym już szczepiła w pierwszym możliwym terminie, choćby dla złagodzenia ew. przyszłych objawów.
              • iwi.k1 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 18:39
                Dzieci bardzo różnie przechodzą ospę, niezależnie od wieku. Młodszy chorował w wieku 1,5 roku, kilka krostek i już. Córka 3,5 letnia w tym samym momencie: krosty na języku, we wnętrzu jamy ustnej, na oczach, całe plecy, brzuch, nogi, dosłownie wszędzie - jedna na drugiej. Kilka dni podawałam jej leki uspokajające, żeby mogła to wytrzymać, piła tylko mleko i jadła namoczoną w nim bułkę - kiedy już mogła jako tako przełykać.
                Ja chorowałam w wieku 21 lat i z gorączką ponad 40 st. o mało nie skończyłam w szpitalu.

                Do tej pory śmiech mnie ogarnia, kiedy co poniektóre mamuśki tak bagatelizują ospę.
            • wuika Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:50
              Ale szczepionka na ospę jest bardzo bezpieczna i mało inwazyjna. Po co ryzykować powikłaniami, sepsą, innymi atrakcjami?
        • szmytka1 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:14
          zaszczepiłam, bo: chciałam oszczędzić dziecku cierpienia i stresu; bo może mieć cięzki przebieg; bo widziałam w tv historię niemowlęcia, które zmarło; bo sama mam ślady po ospie a przechodziłam jako dziecko starsze, niby świadome, ze nie trzeba drapać; bo uważam, że trzeba korzystać z postępu medycyny i nawet jeśli dziecko zachoruje mimo szczepienia, to liczę, ze przejdzie chorobę łagodnie; a w końcu bo osobiście znam kobietę (koleżanka ze studiów), która w ciąży zaraziła się ospą i jej dziecko urodziło się z poważaną wadą wzroku.
          • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:15
            jak dorośli w domu nie chorowali to zgoda, szczepienie ma większy sens.
          • mruwa9 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 13:40
            i chociazby dlatego lepiej, zeby ospe przeszedl przedszkolak, ktory zwykle przechodzi ja lagodniej i naturalniej, niz histerycznie unikac zachorowania i fundowac ja sobie w wieku doroslym, z tymi wszystkimi cyrkami, jakie byly udzialem twojej kolezanki.
            Nie wiem, jaka jest skutecznosc szczepionki ani jej dziala nia niepozadane, nie studiowalam tematu, ale byc moze wcale nie uchroni dziecka dozywotnio, albo ma swoje wlasne dzialania niepozadane, bo gdzie drwa rabia..
            • gazdzinazdaleka Re: Rodzicielska przysluga 02.04.14, 14:47
              Zachorowanie na ospę w dzieciństwie też nie chroni dożywotnio. Wirus zostaje uśpiony w organizmie, przy osłabionej odporności może dojść do jego reaktywacji i rozwoju półpaśca z wszystkimi możliwymi powikłaniami.
      • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:08
        Na ospę powinno się dzieci szczepić, moim zdaniem to skandal, że ta szczepionka
        > jest w 100% płatna.

        Na pewno? Wydaje mi się, że dzieci żłobkowe i przedszkolne (które nie chorowały, oczywiście) są szczepione obowiązkowo i bezpłatnie, ale mogłam coś pomylić, bo moje dziecko ma już ospę za sobą i temat szczepień nas nie interesował.
        • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:10
          za moich czasów (czyli te 3-4 lata temu) szczepionka na ospę była płatna.
          Dzieci miałam w żłobku i w przedszkolu.
          • szmytka1 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:15
            ja płaciłam, bo syn jest w placówce niepublicznej,a le dla dzieci z państwowych przedszkoli i żłobków jest program darmowych szczepień, dzieci koleżanek byly szczepione za darmo.
            • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:16
              chodzili do państwowego przedszkola. Kurczę albo wtedy u mnie nie było darmowe, albo nie wiedziałam o tym szczepieniu. A potem już i tak było po ptokach bo przechorowali ospę.
          • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:16
            Moje dziecko chorowało dwa lata temu, w żłobku, wtedy szczepienie nie było obowiązkowe.
            Teraz, sprawdziłam przed chwilą, jest inaczej: pewne grupy dzieci, w tym maluchy do lat 3 chodzące do żłobka, są szczepione bezpłatnie i obowiązkowo.
            Przedszkolaki, które ospy nie przeszły, mają szczepienia odpłatne, o ile nie należą do grup ryzyka albo nie przebywają z dziećmi z tych grup.
            • szmytka1 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:24
              ten program na pewno był już kilka lat temu, ja szczepiłam odpłatnie 2-latka, a teraz syn ma już 6 lat, więc na pewno 4 l temu funkcjonowało, ale może nie byl to jeszcze program ogolnokrajowy?.
              • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:32
                Szczepiłaś syna odpłatnie, a mi chodzi o program szczepień bezpłatnych i obowiązkowych (dla niektórych grup).
                • szmytka1 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:37
                  ale jakbyś przecyztala mój post wyżej to byś wiedziała, ze ja szczpiłam odpłatnie mając dziecko w placówce niepublicznej, a w tym samym czasie koleżanki nie płacily za to szczepienie, bo dzieci w państwowych żłobkach i przedszkolach miały, czyli program działał już 4 lata temu, tyle że nie wiem, czy miał ogólnopolski zasięg
                  • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:52
                    > ale jakbyś przecyztala mój post wyżej to byś wiedziała,

                    Ale nie przeczytałam i nie wiem. Wystarczyło odpowiedzieć, po co ta uwaga?
                    Ponad dwa lata temu istniała możliwość (w Warszawie) bezpłatnego zaszczepienia dziecka na ospę (w żłobku wisiało ogłoszenie, pamiętam), ale nie był to program, o którym mówię - bezpłatny i OBOWIĄZKOWY. Twoje koleżanki szczepiły, bo musiały?
                    • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:54
                      Kurde baby, PMSa macie że takie drażliwe jesteście?
                      • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:56
                        Ej, ja drażliwa? Grzecznie pytam, po co ta uwaga, wystarczyło napisać, o co chodzi.
                        Jeśli źle to zabrzmiało, to przepraszam, ale do drażliwości naprawdę mi daleko, słowo.
                        • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:57
                          Spoko, ale to wyglądało (dla mnie przynajmniej) na zaczątek pyskówki, ale pewnie źle zrozumiałam.
                          • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:01
                            Luz, nic się nie dzieje smile
        • helufpi Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:30
          > Na pewno? Wydaje mi się, że dzieci żłobkowe i przedszkolne (które nie chorowały
          > , oczywiście) są szczepione obowiązkowo i bezpłatnie
          Na pewno. Nie jest i nigdy nie była refundowana centralnie dla wszystkich. Ewentualnie ktoś mógł trafić na jakiś lokalny program/załapać się na darmowe szczepionki, którym niedługo upływa termin ważności.
          W koncepcji szczepień obowiązkowy nie ma zresztą w ogóle uzależnienia szczepienia od tego, czy ktoś chorował czy nie. Przecież wszystkie nawiedzone mamusie by powiedziały, że dziecko już na wszystko chorowałowink
          • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:34
            > Na pewno. Nie jest i nigdy nie była refundowana centralnie dla wszystkich.

            Sprawdziłam w programie szczepień - owszem, nie dla wszystkich, tylko dla pewnych grup, między innymi dla maluchów żłobkowych do 3 roku życia.

            Przecież wszystkie nawiedzone mamusie by
            > powiedziały, że dziecko już na wszystko chorowałowink

            A wpis w książeczce zdrowia? Przecież choroby zakaźne się wpisuje, więc jeśli takiego wpisu nie ma... Nie wiem, nigdy nie kombinowałam ze szczepieniami, miałam odroczenie całkiem legalne, od neurologa ;p (Uzasadnione, żeby nie było)
          • slonko1335 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:35
            Zgodnie z obowiązującym Programem Szczepień Ochronnych szczepienie przeciwko ospie wietrznej jest bezpłatne i obowiązkowe:6

            U dzieci z grup ryzyka do 12 roku życia:

            z upośledzeniem odporności o wysokim ryzyku ciężkiego przebiegu choroby;
            z ostrą białaczką limfoblastyczną w okresie remisji;
            zakażonych HIV;
            przed leczeniem immunosupresyjnym i chemioterapią;
            które nie chorowały na ospę wietrzną, a przebywają w otoczeniu wyżej wymienionych dzieci.

            Szczepienie przeciw ospie wietrznej jest bezpłatne i obowiązkowe u dzieci narażonych na zakażenie ze względów środowiskowych:6,7

            dzieci do 3 roku życia, uczęszczających do żłobków, klubów dziecięcych;
            dzieci z domów dziecka do 12 roku życia.


            Szczepienie przeciwko ospie wietrznej jest zalecane przez Ministerstwo Zdrowia w Programie Szczepień Ochronnych:6

            osobom, które nie chorowały na ospę wietrzną i nie zostały wcześniej zaszczepione w ramach szczepień obowiązkowych albo zalecanych,
            kobietom planującym zajście w ciążę, które nie chorowały wcześniej na ospę wietrzną,
          • helufpi Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 12:09
            A, pardon. Wprawdzie centralnie dla wszystkich nie jest, ale jest obowiązkowa m.in. dla dzieci z DD, placówek opiekuńczych, a nawet żłobków. Ciekawe, czy można by to zinterpretować rozszerzająco na przedszkole? Wprawdzie nie jest to placówka opiekuńcza wg definicji legalnej (bo nie zapewnia całodobowej opieki), ale jest opiekuńcza w zwyczajnym sensie językowym.
        • wuika Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:50
          Bezpłatnie, ale nie obowiązkowo.
    • run_away83 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:18
      Akurat z ospą nie jest w porządku. Niektóre przedszkolaki mają młodsze rozdzeństwo. U kilkumiesięcznego niemowlęcia ospa może przebiegać dużo ciężej niż u kilkulatka. A noworodek, zarażony przez starszego bracisxka, który przywlókł zarazę z przedszkola, może się na ospę wietrzną przekręcić, a nawet jeśli z samej ospy się wyliże, to ryzyko powikłań u takiego malenstwa jest ogromne. Dzieci karmione piersią są chronione przed zarażeniem, o ile matka przechodziła ospę wietrzną i ma przeciwciała. Ale te karmione butelką są wobec wirusa wiatrówki kompletnie bezbronne. A zarażenie może się skończyć niewesoło.

      Ospa wietrzna jest głównym powodem dla którego dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym nie są wpuszczane w charakterze odwiedzających na większość oddziałów poporodowych (bo zarażać można już na dwa tygodnie przed wystąpieniem charakterystycznych objawów).

      W UK, gdzie dzieci masowo chodzą do szkoły i przedszkola ze smarkami do pasa czy parszywy kaszlem; z ospowymi krostami - nie ma mowy, nie wpuszczą za próg.
      • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:29
        Ale nikt tu nie mówi o posyłaniu dziecka z krostami...
        Czytaj ze zrozumieniem.
        • run_away83 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:07
          Ok, nie doczytałam. Chyba muszę sobie zrobić drugą kawę wink

          To o tyle zmienia postać rzeczy, że zaprowadzenie tego potencjalnie zarażającego dziecka w miejsce, które samo w sobie jest ogniskiem zarazy, raczej nie będzie miało wielkiego wpływu na sumaryczne stężenie cząstek wirusa w przedszkolnej sali.

          Temat mnie trzepnął, bo jakiś czas temu jedno dziecko takich "mądrych" rodziców, którzy chcieli mi zrobić "przysługę", omal nie poczęstowało moich synów ospą na dwa tygodnie przed przeprowadzką za granicę - jakby mi się dzieci rozłożyły, to musiałabym przebukować pięć biletów, przełożyć na inny termin transport mebli i reszty dobytku, podpisanie umowy najmu domu i parę innych spraw. Byłabym parę tysięcy w plecy, ciekawe kto zwróciłby mi za to kasę? Nie mówiąc o tym, że mąż musiałby się przeprowadzić tak czy siak (miał podpisaną umowę o pracę w niwym miejscu), a ja zostalabym sama z maleńkim niemowlęciem i dwójką ospowatych starszaków. Dziękuję, kuźwa, za takie "przysługi". Moje dzieci ostatecznie nie złapały tej cholernej ospy, prawdopodobnie dlatego, najmlodszy karmiony piersią, a starszych poiłam przez tydzień odciagniętym mlekiem i modliłam się o cud wink Ale jak mi pierworodny któregoś ranka oswiadczył, że go stopa swędzi, to mało na zawał nie zeszłam..
          • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:10
            Smaka na drugą kawkę mi narobiłaś... Mniam.
      • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:36
        Ale w przedszkolu ospa już jest! To nie jest tak, że chłopiec zaraził się gdzieś tam, a przedszkole czyste - nie, to właśnie stamtąd przywlókł zarazę, co więc zmieni nieposyłanie do przedszkola jego zdrowej siostry?
        • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:40
          A tam zdrowej, pewnie chorej tylko matka makijażem krostki dziecku zamaskuje. Albo wmówi wszystkim że to alergia.
          Bo niektóre już sobie dośpiewały, ze chodzi o posyłanie dziecka z ospą do przedszkola...
          • kawka74 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:01
            Może nie doczytały, bywa i tak.
            Z ospą i jej siłą rażenia bywa bardzo różnie - moja córka nie zaraziła się od swoich kuzynów, zaraziło ją wysypane krostkami niemowlę, z którym minęłyśmy się w przychodni w drzwiach. Udało się też jej nie zarazić nikogo w żłobku, chociaż była już źródłem zakażenia, o czym nie mieliśmy pojęcia.
            Kiedy w końcu wyszłyśmy na dwór, córka miała jeszcze fioletowe ślady, jedna z mam zapytała, czy wszystko w porządku, odpowiedziałam, że tak, że lekarz zezwolił na wyjście, i tyle. O ile mi wiadomo, nikt się nie rozchorował.
            • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:03
              Moja też żłobka nie pozarażala. A chodziła normalnie jak starszak miał ospę.
    • thea19 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:35
      ja niedawno zostalam zaproszona do osob u ktorych dziecko nastepnego dnia zostalo wysypane. oczywiscie sie tego spodziewali bo w przedszkolu ospa szaleje. ja i moj maz nigdy ospy nie mielismy. o malo na zawal nie padlam z powodu ich bezmyslnosci. ospa w moim wieku albo polpasiec - rewelacja. jako dorosla osoba przechodzilam swinke - ponad miesiac cierpienia. a no i jeden z gosci mial zaplanowana operacje 2 tyg po wizycie. super, nie?
      tesiowa zaprosila nas tez, goszczac jednoczesnie ospowata wnuczke bo to przeciez nic strasznego.
      • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:36
        A znajomi wiedzieli, ze nie przechodziliście ospy?
        I mieli zdolności jasnowidzenia, ze ich dziecko zaraz chore będzie?
        • thea19 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:44
          ale chorowanie na ospe w przeszlosci nie ma nic do rzeczy bo jest jeszcze polpasiec. jak mi dziecko choruje albo w przedszkolu cos szaleje to gosci uprzedzam. w trakcie wizyty sie okazalo, ze ich przedszkole choruje, to logiczne, ze ich dziecko (nieszczepione) na 90% tez zlapie i rozniesie
          • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:45
            No właśnie na 90%...
            • thea19 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:51
              a moze 100%? w kazdym razie na celowe zarazanie sa paragrafy skoro nie masz problemow moralnych
              • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:58
                Celowe zarażanie? W opisanej sytuacji?
                Masz ciekawą logikę.
                Nie wszystkie dzieci mające styczność z ospą na nią chorują. Sporo tak, zgadzam się, ale nie wszystkie. Nie uprzedzenie o ospie w przedszkolu w sytuacji kiedy dziecko tej ospy jeszcze nie ma nie jest celowym zarażaniem, no zlituj się kobieto.
                • thea19 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:03
                  tak, skoro dziecko chodzilo do przedszkola, gdzie choroba sobie szaleje, to nalezy liczyc na cud, ze dzieciak nie zlapie. a w ogole co to za problem poczestowac innych. zlap sobie polpasca i wtedy pogadamy. albo powiedz tej od operacji, ze najwyzej zrobia jej za rok. skoro jeden czekala, to moze i nastepny.
                  • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:05
                    Wyluzuj kobieto. Tak samo moze na ciebie nacharchac ktoś w autobusie czy w sklepie. Widocznie jestes poważnie uprzedzona to tych znajomych (albo do dzieciatych znajomych w ogóle) skoro podejrzewasz ich o celowe zarażanie Ciebie półpaścem big_grin
                    • thea19 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:12
                      nie jezdze autobusem i unikam miesc zatloczonych. sama jestem dzieciata wiec uprzedzen nie mam.
                      skoro wiedzieli, ze sa pod ostrzalem, to nie powinni robic spedu. ja swoich wirusow nie roznosze na prawo i lewo.
                      dla mnie ospa i jej pochodne to powazna komplikacja i w zyciu bym sie nie pchala, tam, gdzie moge to swiadomie zlapac
                      • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:14
                        A skąd wiesz, że nic nie złapałaś i nie zarażasz innych gorszym świństwem?
                        Rozumiem, ze siedzisz z dzieckiem w sterylnym środowisku i nigdzie nie wychodzisz?
                        • thea19 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:19
                          a jakim gorszym? a co jest gorszego od ospy przenoszonym droga kropelkowa? mi wystarczy, ze chorowalam pare lat temu na swinke. dorosli fantastycznie przechodza choroby wieku dzieciecego, polecam.
                          do tej pory w przedszkolu byl wirus bostonski - 3tygodnie spedzilam w domu z dzieckiem. sama oczywiscie tez zlapalam. wiecej parchow nie bylo.
                          wiem, ze niektorym wisi na co i kiedy zachoruja i z kazdym syfem beda chodzic do pracy, sklepu, gdziekolwiek. ja nie chce chorowac. to takie trudne do zrozumienia?
                          • slonko1335 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:23
                            >a jakim gorszym?
                            jakimkolwiek, wiesz ile gorszych syfów niż ospa nosisz na sobie? takie pneumokoki na przykład? mogą wywołać sepsę u poniektórych...ja rozumiem, jak wiadomo na sto procent że ktoś chory zakaźnie ale żeby panikować bo być może będzie chory?
                          • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:27
                            To faktycznie się odizoluj w sterylnym mieszkaniu, odkażaj kazdego kto wchodzi do twojego domu, bo a nuż chory jest...
                            Wiesz, ze to się do leczenia kwalifikuje, bo pod paranoję podpada?
                  • slonko1335 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:07
                    No ale złapałaś ospę lub półpaśca od tych dzieci czy wydarzył się ten cud?
                    Moja dwójka ospę miała, dzień przed wysypem kontaktowała się z kuzynem który jej nie złapał żadne z nas półpaśca też nie-to cud?
                    • melancho_lia Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:08
                      Wszyscy powinniście siedzieć, bo CELOWO zarażaliście.
                      OJP
          • landora Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 11:48
            Ale na półpaśca chorują osoby, które przeszły kiedyś ospę wietrzną - wirus pozostaje uśpiony w zwojach nerwowych i atakuje, kiedy organizm jest osłabiony, właśnie jako półpasiec.
            Dlatego m.in. warto szczepić dzieci przeciwko ospie.
            • paszczakowna1 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 12:53
              Z tego co wiem, nawet się teraz uważa, że kontakt z osobą chorą na ospę wietrzną do pewnego stopnia chroni przed wystąpieniem półpaśca. (Jak już się te wirusy w płynie rdzeniowym ma.) Kiedyś wręcz przeciwnie, twierdzono, że kontakt z osobą chorą na ospę wietrzną powoduje wystąpienie półpaśca.
          • wuika Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 18:07
            Półpaśca się nie łapie od kontaktu z chorą na ospę osobą.
            • kagrami Re: Rodzicielska przysluga 02.04.14, 12:08
              Nie masz racji, bo półpasiec aktywuje się w czasie kontaktu z wirusem wietrznej ospy. Od osoby chorej na półpaśca ktos kto nie przeszedł ospy wietrznej - zachoruje na nią. Ja miałam półpaśca gdy moje dzieci miały ospę - zaraziłam się od nich. Półpaśca można mieć wiele razy, ospę 1 raz.
    • wegatka Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 10:36
      Na pewno nie trzymałabym zdrowego dziecka w domu z obawy, że może zarazić innych (choć pewności nikt nie ma). Nie ma to najmniejszego sensu, gdy i tak połowa dzieci w przedszkolu choruje. Żeby uchronić przed ospą te dzieci, które jeszcze nie chorowały, to należałby chyba zamknąć przedszkole na co najmniej miesiąc i dzieci odizolować od siebie. A na coś takiego się rodzice na pewno nie zgodzą.
      Osobiście ospę u dzieci powitałam z radością, bo wiadomo, że im lepiej taką chorobę przejść w wieku dziecięcym, niż dorosłym. I choć pojawiła się raczej w głupim momencie, bo w trzecim dniu wczasów. Wyjazdu jednak nie skróciliśmy. Po konsultacji telefonicznej z naszą lekarką i za jej radą zostaliśmy. Mieszkaliśmy w domku w lesie, więc dzieci łatwo było izolować od innych, a poza tym córka czuła się dobrze. Dwa tygodnie później na ospę zachorowała druga. Nie miałam żadnych pretensji do rodziców dzieci, które w przedszkolu zaraziły moją córkę wink
    • platki_sniadaniowe przesadzacie 18.03.14, 11:21
      Ospa i jak wiele innych chorób zwą się chorobami wieku dziecięcego właśnie dlatego ,że najlepiej znosi się je w wieku dziecięcym.
      Najlepiej dla dziecka jak przejdzie te choroby jako dziecko lapiąc odpornośc na całe zycie.
      Moja starsza córka miała kontakt z ospa w przedszkolu- nie zachorowała
      moja młodsza corka miala ospę - starsza nie zachorowała, albo przeszła ospę zupełnie niezauwazalnie z jakąs pojedynczą krostą.
      Ospa u zdrowych dzieci rzadko ma cięzki przebieg i daje powiklania. Maluchy zazwyczaj przechodzą ją łagodnie.A trzymanie zdrowego dziecka w domu- bezsensu zupelnie.
      Rownie dobrze mozna nie wchodzic do supermarketu bo przed chwila był tu ktoś z rota, z anginą czy wykluwającą sie inna podstepną chorobą.
      • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 11:44
        > Ospa u zdrowych dzieci rzadko ma cięzki przebieg i daje powiklania. Maluchy zaz
        > wyczaj przechodzą ją łagodnie

        Kilkulatki tak. Niemowlęta niekoniecznie. A noworodki... no cóż - różne źródła podają śmiertelność od 10 do 50%...

        I teraz pomysl sobie, ze masz trzyletnie dziecko i właśnie urodziłaś kolejne. I wpada do ciebie z wizytą rodzic, który wie, że jego dziecko z dużym prawdopodobieństwem zaraża ospą (bo w przedszkoku epidemia) i zabiera owo dziecię ze sobą, żeby ci zrobić "przysługę", a po trzech dniach dzwoni i radośnie cię informuje, żebyś wypatrywała krost u swoich dzieci, bo jego niunię wlasnie wyspało.

        I co, cieszysz się, że trzylatek ci się tak wcześnie zaraził i łagodnie przejdzie? Skaczesz z radości?
        • melancho_lia Re: przesadzacie 18.03.14, 11:46
          Jak się ma noworodka to się raczej gości nie przyjmuje.
          Poza tym jak matka chorowała i karmi piersią to dziecko dostaje przeciwciała.
          • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 12:22
            Najmłodszy urodził się tuż przed naszą przeprowadzką na stałe za granicę i przeżywaliśmy istny najazd Hunów, bo wszyscy musieli "zobaczyć dzidziusia" nim wyjedziemy, inaczej by się chyba, za przeproszeniem, zesrali. Nikogo za bardzo nie obchodziło, czy dzidziuś ma ochotę ich oglądać. Większość osób bez skrupółow spławiłam, bo będąc w połogu, z noworodkiem przy piersi i przez wiekszość czasu sama z dziećmi (mąż organizował przeprowadzkę) miałam głęboko w odwłoku podejmowanie gości; ale najbliższej rodziny nie bylam w stanie wyslać na drzewo, gdy zapowiedzieli się "z prezentem dla dzidzi"... Dostałam nauczkę, od tamtej pory wszystkich gości przed wpuszczeniem za próg wypytywałam szczegółowo o zdrowie towarzyszacych im przedszkolaków. I tym sposobem uniknęliśmy potem styczności z dzieckiem, które zachorowało na szkarlatynę i z kolejnym maluchem chorym na wiatrowkę.

            A niby myślenie nie boli...
          • mikams75 Re: przesadzacie 18.03.14, 12:24
            jak sie ma noworodka to sie gosci przyjmuje
            ale jak sie idzie w gosci do noworodka to sie mysli o ew. ospie czy innych chorobach.
            • melancho_lia Re: przesadzacie 18.03.14, 12:27
              Ja tam wolałam mysleć za innych i dopoki dzieci były noworodkami ograniczałam odwiedziny.
        • slonko1335 Re: przesadzacie 18.03.14, 12:27
          Kilkulatki tak. Niemowlęta niekoniecznie. A noworodki... no cóż - różne źródła
          > podają śmiertelność od 10 do 50%...

          No dobrze ale wątek nie jest o niemowlaku ani noworodku tylko zdrowym kilkulatku popylającym do przedszkola w którym i tak szaleje ospa...
          • melancho_lia Re: przesadzacie 18.03.14, 12:31
            No ale a nuż ten kilkulatek będzie miał styczniość z czyimś noworodkiem?
            Trzeba byc przewidującym i jasnowidzącym bo inaczej Ci nieodpowiedzialność i celowe zarażanie zarzucą (i jeszcze paragrafami pogrożą...).
          • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 12:34
            Napisalam już powyżej, ze jak w przedszkolu i tak szaleje epidemia, to jeden potencjalnie zarażający dzieciak nie robi różnicy.

            Ale nigdzie poza przedszkolem nie powinien wychodzić - własnie dlatego, ze może zarazić niemowlę w wózku, które minie na ulicy. Albo dzieciaka na placu zabaw, któremu wlasnie urodził się braciszek.
            • slonko1335 Re: przesadzacie 18.03.14, 12:40
              A takie dziecko w wieku szkolnym powiedzmy którego rodzeństwo złapało ospę w przedskzolu a ono nie miało jeszcze tej przyjemności-do szkoły trzy tygodnie ma nie chodzić bo może zachoruje? a jak matura mu wypadnie w tym czasie to może iśc ją napisać? albo taki test kompetencji? pamiętajmy, że być może jest zarażone....i ciekawe czy zaświadczenie, że brat jest chory będzie na tej maturze honorowane...

              A jak ja siedzę w domu z chorym na ospę dzieckiem to mój mąż może chodzić do pracy czy musi wziac urlop na dwa miechy chyba bo jendo dziecko, wyleanie u drugiego i potem oczekiwanie na wylęgnięcie u niego...? bo przecież może dostać półpaśca pamiętajmy i kogoś tam zarazić...
              • melancho_lia Siedźmy wszyscy w domach 18.03.14, 12:46
                i nigdzie nie wychodźmy ani dzieci nie wypuszczajmy. Bo nuż jeszcze kogoś czymś zarazimy (CELOWO wink )
              • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 12:57
                No akurat ospa wietrzna jest wyjątkowo parszywa pod tym względem - bardzo zakaźna, przenosi się pi prostu przez wydychane powietrze, a zarazliwość zaczyna się już przed wystąpieniem objawów.

                W miarę możliwości należy więc izolować potencjalnie zarażone dzieci, bo inaczej można komuś niechcący wyrządzić poważną krzywdę - nigdy nie wiesz, czy twoje dziecko nie zarazi na placu zabaw albo na zakupach przypadkowo spotkanego dziecka, które ma w domu nowo narodzone rodzeństwo albo ojca dochodzącego do siebie po chemioterapii.

                Kaszlących czy kichających dzieci można na spacerach uniknąć, bo widać i słychać, że coś im dolega i można się domyślić, że mogą rozsiewać wirusy garściami i na wszelki wypadek ominąć szerokim łukiem. Natomiadt faktu, ze dziecku z dużym prawdopodobieństwem wykluwa się własnie ospa wietrzna, nie widac aż do momentu wystąpienia pierwszych objawów, a ono już zaraża. A matki noworodków czy osoby z upośledzoną odpornoscią nie mają moźliwości zamknąć się w domu na siedem spustów... Dlatego akurat w przypadku chorób zakaźnych, które są zaraźliwe już w momencie wylęgania, izolacja jedt potrzebna i wskazana. Jak to sobie zorganizujesz to już nie mój problem.
                • slonko1335 Re: przesadzacie 18.03.14, 13:06
                  Jak to sobie zorganizuje
                  > sz to już nie mój problem.
                  hmm wygląda jednak na to, że Twój bo moje dziecko w takiej sytuacji na tą maturę/egzamin/test by poszło, do szkoły także, mój mąż do pracy chodził , ja do sklepu, do koleżanki, na zajęcia też wychodziłam i żadnego problemu z tym nie miałam....wygląda wiec na to, że to spory problem dla przewrażliwionych mamusiek-muszą koniecznie zamknąć swoje dzieci w domu bo mogą się czymś od przypadkowego człowieka zarazić...ba musisz jakoś robotę w domu dla siebie i męza zorganizować bo taki nieodpowiedzialny ojciec chorego dziecka może bezczelnie przyjsc do pracy i zostawić wirusa na twojej kurtce lub męża a potem przyniesiesz je do domu a i pamiętaj ze w sklepie też może pracowac taki ojciec który ma chore dziecko w domu i wirusy ospy na opakowaniu papmpersów zostawić jak je rozładowywał...do windy na wszelki wypadek też bym nie wchodziła bo jakieś chore dziecko mogło nią do lekarza jechać...itd....
                  • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 14:05
                    Nie jestem przewrażliwiona. Smarki i przeziębienia mnie niespecjalnie stresują, nie sterylizuję niemowlęcych zabawek i podłogi po której pełza dziecko. Mój najstarszy syn chodzi aktualnie do szkoły, skąd co i rusz przynosi jakąś zarazę - ostatnio coś na kształt rotawirusa, którego na szczęscie zdusiłam w zarodku swoimi tajemnymi, szamańskimi metodami big_grin

                    Natomiast o tym, by szczególnie uważać na ewentualną możliwość zarażenia się ospą przez starszaka, bo jest niebezpieczna dla noworodka, zostałam ostrzeżona przez neonatologów w szpitalu jak urodziłam drugie dziecię i wzięłam to sobie do serca.

                    Mówiąc o izolacji miałam na myśli potencjalnie zarażone dziecko, nie całą rodzinę. Z dorosłymi i nastolatkami sprawa ma się tak:

                    - jeśli chorowali w dzieciństwie to mają przeciwciała i wirus ospy wietrznej nie przeżyje w ich organiźmie. Nie mogą więc się zarazić, ani zarażać innych. Dla bezpieczeństwa przyjmuje się, że powinno się zrobić około 10 minut kwarantanny od kontaktu z chorym, do pójscia między ludzi (tyle wirus może przetrwać poza organizmem, czyli na skórze, ubraniach, itd). No i oczywiście myć dokladnie ręce. Czyli - w zasadzie można normalnie chodzić do pracy/szkoły.

                    - jeśli nie chorowali w dzieciństwie lub nie mają pewności (warto sprawdzić poziom przeciwciał we krwi), to są narażeni na zachorowanie, które może mieć ciężki przebieg. Powinni pójść do lekarza, który w zależności od okoliczności zaleci szczepienie i/lub leki przeciwwirusowe; które zminimalizują ryzyko zarażenia się od chorego dziecka i zarażenia innych. Lekarz decyduje, czy dana osoba zaraża czy nie.

                    Jeśli chodzi o półpasiec, to on też jest zaraźliwy, ale nie tak jak wiatrówka - zarazić się można raczej tylko przez bezpośredni kontakt z wykwitami albo z jakąś wydzieliną chorego; nie ma też możliwości zarażania innych w okresie przed wystąpieniem objawów - więc izolacja osób dorosłych majacych styczność z chorym na wiatrówkę dzieckiem, ze względu na ryzyko (niewielkie przecież) zachorowania przez nich na półpasiec, to zdecydowanie byłaby paranoja.

                    Piszac o izolacji miał na myśli tylko dzieci już ewidentnie chore i te, które z dużym prawdopodobienstwem są zarażone, bo nie chorowały
                    wczesniej, a miały kontakt z ogniskiem zarazy w przedszkolu czy szkole lub chorym rodzeństwem.

                    A że przetrzymanie dziecka dwa tygodnie w domu upierdliwe? Czasem trzeba patrzyć trochę dalej niż na koniec własnego nosa. Zatrzymanie w domu zdrowego, ale potencjalnie zarażającego dziecka, gdy i trzeba zostać w domu ze starszym, które choruje, jest tylko upierdliwe. Natomiast wypuszczenie dziecka między ludzi może komuś ułatwi życie, ale gdzieś może spowodować poważne komplikacje - bo zarazi czyjeś dziecko w takim momencie, że trzeba będzie zrezygnować z wakacji/przeprowadzki/planowanej operacji. Albo prawdziwy dramat - bo zarazi noworodka, który z dużym prawdopodobienstwem dozna w wyniku infekcji ciężkich komplikacji, albo umrze.
                    • slonko1335 Re: przesadzacie 18.03.14, 14:20
                      Piszac o izolacji miał na myśli tylko dzieci już ewidentnie chore i te, które z
                      > dużym prawdopodobienstwem są zarażone, bo nie chorowały
                      > wczesniej, a miały kontakt z ogniskiem zarazy w przedszkolu czy szkole lub chor
                      > ym rodzeństwem.

                      No ja też właśnie o tym piszę, znaczy nie o chorym ewidentnie tylko o tym z dużym prawdopodobieństwem zarażenia . Piszę o dziecku w wieku szkolnym na przykład, czy twoim zdaniem ma nie chodzić do szkoły przez 3 tygodnie w oczekiwaniu na ospę? a potem jeśli zachoruje kolejne dwa? co jak w tym czasie wypada ważny egzamin? Lekarka by mnie śmiechem zabiła jakbym przyszła po zwolnienie z matury czy testów do gimnazjum czy egzaminu do szkoły profilowanej na wypadek gdyby moje dziecko zarażało ospą, tak jakby na tą ospę już zachorowało to owszem wtedy by wypisała bez mrugnięcia okiem...
                      • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 14:38
                        Napisałam powyżej - nastolatek, ktory nie przechorował w dzieciństwie ospy wietrznej, a który potencjalnie może się zarazić od młodszego brata przechodzącego własnie wiatrówkę, powunien dla wlasnego dobra wyląfować u lekarza. Nie dlatego, żeby dostać zwolnienie z matury, ale dlatego, że w tym wieku zachorowanie może mieć niefajne skutki (powikłania zdrowotne, długa nieobecność w szkole), natomiast odpowiednio szybkie podanie szczepionki lub leków przeciwwirusowych zminimalizuje ryzyko zachorowania. I jeżeli uda mu się nie zachorować, to normalnie do szkoły może chodzić - bo są tam styka siè z nastolatkami i dorosłymi, którzy w większości ospę przeszli.

                        Izolować należy chire i potencjalnie zarażające dzieci od zdrowych, ale nie mającyxh jeszcze odpornosci dzieci.

                        Mam nadzieję, że teraz wyraziłam się jasno smile
                        • slonko1335 Re: przesadzacie 18.03.14, 14:46
                          Dobrze a dziecko w wieku wczesnoszkolnym ma nie chodzić do szkoły zanim zachoruje? szanse, że natknie się na inne dziecko które ospy nie miało są spore, to, ze któreś z tych dzieci ma młodsze rodzeństwo które ospy nie przechodziło także. Co jak dziecko w takim wieku chce iśc do szkoły/klasy sportowej/artystycznej/językowej/jakiejś elitarnej do któej są egzaminy i musi zdać w tym czasie egzamin? ma z tej szkoły zrezygnować bo może za trzy tygodnie będzie chore na ospę? owszem jak ma ospę rodzic przynosi zaświadzcenie od lekarza że dziecko chore i egzamin odbywa w innym czasie ale co jak jej nie ma jeszcze tej ospy i nie wiadomo czy będzie miało?
                          • run_away83 Re: przesadzacie 18.03.14, 15:01
                            W takiej sytuacji dziecko powinno oczywiście na egzamin iść. Czy nawet chofzić do szkoły. To jest, że tak powiem, konieczność dziejowa. Ale byłoby miło osoby postronne przestrzec, że miało kontakt z chorym na wiatrówkę, nie jest odporne i może zarażać. Wtedy, jeżeli w otoczeniu będzie ktoś, komu ospa moglaby pokomplikować życie, to bedzie miał szansę zminimalizować kontakt i ryzyko zarażenia.

                            Natomiast takie potencjalnie zarażające dziecko, niezależnie od wieku, nie powinno wychodzić miedzy ludzi w sytuacjach, kiedy nie dyktuje tego absolutna konieczność. Czyli - nie powinno łazić po placach i salach zabaw, kinach, kawiarniach, restauracjach, centrach handlowych, klubach sportowych i tak dalej.

                            Ahha - te zasady tyczą sie tylko i wyłącznie chorob zakaźnych typu ospa wietrzna, różyczka, itd. W okresie kiedy dziecko jest zakaźne.
                            • slonko1335 Re: przesadzacie 18.03.14, 18:31
                              Wtedy, jeżeli w otoczeniu będzie ktoś, komu ospa moglaby pokomp
                              > likować życie, to bedzie miał szansę zminimalizować kontakt i ryzyko zarażenia.
                              a nie sądzisz, że ktoś komu ospa może bardzo skomplikować życie powinien się po prostu na nią zaszczepić zamiast wymagać od zdrowego potencjalnie tylko zarażającego zamknięcia się w domu ? taka matka żłobkowicza/przedszkolaka/szkolniaka która chodzi w ciąży i wie, że jej dziecko ospy nie miało powinna po prostu zaszczepić swojego przedszkolaka/szkolniaka coby zminimalizować przytarganie jej do domu przez niego?
                              • run_away83 Re: przesadzacie 19.03.14, 09:13
                                Nie każdy może się zaszczepić, niestety. Na przykład mój średni syn (3 lata aktualnie) ma tymczasowo wstrzymane wszystkie szczepienia, bo gorączkuje jak wściekły od byle czego i często nie reaguje nawet na maksymalne dawki leków przeciwgorączkowych. Mamy już na koncie gorączkę ocierającą się o 40°, atak drgawek i pobyt w szpitalu (gdy młody miał niespełna rok). Neurolog zalecił odroczyć szczepienia - jesteśmy w tej chwili w plecy MMR i trzecią dawkę DTP+Polio+Hib. Jedno i drugie dostanie najpóźniej jak się da, przed pójściem do szkoły/przedszkola.

                                Noworodka też nie można na ospę zaszczepić (duże ryzyko ospy poronnej o ciężkim przebiegu).

                                W ciąży, o ile pamiętam, też nie wolno. A czasem kobiety myślą, że chorowały, a dopiero w ciąży się dowiadują, że nie mają przeciwciał.

                                No dochodzi cała kupa problemów, przy których nie można się szczepić na cokolwiek - ciężkie alergie, niektóre choroby przewlekłe, nowotwory i rekonwalescencja po nich. A dla tych wszystkich ludzi ospa może się skończyć fatalnie.

                                Dobrze, że chociaż niektórzy widzą trochę dalej niż czubek własnego nosa i probują przewidywać konsekwencje swoich poczynań...
                                • slonko1335 Re: przesadzacie 19.03.14, 09:26
                                  Ja rozumiem ale z tego powoduzdrowy człowiek nie musi a nawet często nie może siedzieć zamknięty w domu bo co do chorego zdanie mam identyczne jak Twoje...
                                  Ospa to choroba zakaźna bardzo powszechna i bardzo łatwo rozprzestrzeniająca się i chyba trzeba mieć świadomość tego że można się nią zarazić w każdej chwili jeśli się nie chorowało a nawet jest tego bardzo duże prawdopodobieństwo, zwłaszcza jak się nie jest szczepionym ....
                        • mruwa9 Re: przesadzacie 18.03.14, 15:46
                          run_away83 napisała:

                          > Napisałam powyżej - nastolatek, ktory nie przechorował w dzieciństwie ospy wiet
                          > rznej, a który potencjalnie może się zarazić od młodszego brata przechodzącego
                          > własnie wiatrówkę, powunien dla wlasnego dobra wyląfować u lekarza


                          ale gdyby ow nastolatek mial szanse zachorowac na ospe i bezproblemowo przejsc ja w wieku przedszkolnym, nie musialby w wieku doroslym wpadac w panike na mysl o wejsciu w skupisko ludzkie i ryzyku zarazenia sie wiatrowka.
                          • ichi51e Re: przesadzacie 18.03.14, 17:16
                            ja mialam ospe dwa razy i polpascca. Wszystko potwierdzone badaniami. suspicious sa tacy ktorzy sie rodza odporni i tacy ktorzy sie nie uodpornia.
                            • cosmetic.wipes Re: przesadzacie 19.03.14, 08:12
                              Ja tez mialam dwa razy ospe. Raz jak mialam 6 lat, a potem w wieku lat 12. Koleżanka zachorowala, a moja mama stwierdzila, ze ja już sie nie zaraze, wiec pozwolila mi do niej pojsc. I za dwa tygodnie mnie wysypalo.

                              Na szczescie od wlasnych dzieci juz nie zlapalam.
                          • mikams75 Re: przesadzacie 19.03.14, 18:18
                            ja sie uchowalam w placowkach jako dziecko bez ospy a na stare lata sie zaszczepilam.
                • melancho_lia Re: przesadzacie 18.03.14, 13:09
                  Jak matka noworodka boi się wirusów to niech nie łazi po centrach handlowych i innych zbiorowiskach.
      • landora Re: przesadzacie 18.03.14, 11:49
        Aha, a półpasiec w wieku dorosłym to po prostu sama przyjemność... uncertain
        • mruwa9 Re: przesadzacie 18.03.14, 15:42
          a wiesz w ogole,jaki jest mechanizm zachorowania na polpasca?
    • mikams75 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 12:22
      dzieci i tak mialy kontakt z ospa przez inne grupy, wiec zupelnie nie rozumiem dylematu.
      Jest zdrowa, wiec idzie do przedszkola. Nikt nie trzyma dziecka w domu, bo za dwa tygodnie byc moze zachoruje.
      Wiekszosc chorobotworczych bakcyli rozsiewa sie zanim wystapia jakies objawy i tym sposobem, to kazde dziecko jest potencjalnym zarazicielem, bo przeciez to jest czeste, ze dziecko ma kontakt z kims chorym, chocby w windzie czy autobusie.
      Trzymanie zdrowego dziecka w domu w oczekiwaniu na ewentualna chorobe nie jest normalne wg mnie.
      • mruwa9 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 15:47
        i ciekawe, jak zareagowalby moj pracodawca, gdybym mu powiedziala, ze musze zostac w domu ze ZDROWYM dzieckiem, ktore BYC MOZE zachoruje na ospe za dwa tygodnie.
        • ichi51e Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 16:53
          Tam byla sytuacja ze matka i tak siedziala :p tylko ze jej dzieciak dom roznosil.
          Prawda jest taka ze dobrego wyjscia nie ma. Nie wiem czy w fazie wylegania mozna sprawdzic czy dziecko juz jest chore (np badaniami krwi) nawet gdyby sie okazalo zdrowe to dopoki nie sprawdza tego wszyscy rodzice a reszta zatrzyma dzieci de facto chore ale jeszcze bez objawow zatrzymywanie kogokolwiek i tak o kant d potluc - taka prawda...
          Przedszkole jest przechowalnia dla dzieci rodzicow pracujacych (lub takich ktorym one dom roznosza) z wszystkimi tego plusami i minusami. Hartuja sie.
          • mikams75 Re: Rodzicielska przysluga 19.03.14, 18:22
            nawet jesli by mozna bylo sprawdzic, to ja bym nie klula swojego dziecka z tego powodu.
            Regularnie. Bo jesli wynik bylby ujemny jednego dnia to na nastepny juz to mogloby byc nieaktualne.

            A czy przedszkole jest przechowalnia to juz zalezy od osob tam pracujacych.
        • naturella Re: Rodzicielska przysluga 19.03.14, 07:44
          Moje dzieci są przeciwko ospie zaszczepione, wiec przynajmniej na ten rodzaj rodzicielskiego buractwa typu "córka sie nudzi w domu, a poza tym zrobimy innym przysługę" nie muszę sie wqrwiac.
    • myelegans Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 14:10
      Zrobilam dziecku przysluge i zaszczepilam p/ospie.

      sama tez szczepiona jestem, bo nigdy nie zachorowalam.
    • guderianka Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 15:38
      Czy dobrze rozumiem, że skoro miałam półpaśca to na czas choroby moi domownicy powinni mieć zwolnienie lekarskie i razem ze mną w domu koczować ? big_grin
      • mruwa9 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 15:48
        Polpascem nie mozna sie zarazic
        • guderianka Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 16:56
          Od chorego na półpaśca można się zarazić ospą wietrzną
          • asia_i_p Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:10
            No właśnie różnie o tym mówią.
            Ja znam wersję, że półpasiec to nie wynik ponownego zarażenia, tylko uaktywnienia się osłabionego, a w organizmie obecnego wirusa w wyniku osłabienia organizmu i rzeczywiście zarazić się nim nie da.
            • guderianka Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:12
              Ja znam wersję, że półpasiec to nie wynik ponownego zarażenia, tylko uaktywnien
              > ia się osłabionego, a w organizmie obecnego wirusa w wyniku osłabienia organizm
              > u

              zgoda

              półpaścem się nie zarazisz
              ale sam półpasiec może zarazić ospą (to ten sam wirus)
              • run_away83 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 18:18
                Ale przebieg infekcji i sposób zarażania jest inny!

                Ospa wietrzna jest infekcją ogólnoustrojową, stąd wykwity są na calej powierzchni ciała. Nie tylko na skórze, ale też na sluzówkach. Chory na ospę wietrzną zaraża nawet nie tyle drogą kropelkową (czyli przez wydzieliny), co wręcz samą swoją obecnością - cząsteczki wirusa są w wydychanym przez niego powietrzu, a ponieważ są bardzo małe, nawet jak na wirusy, to przenoszą się w powietrzu na sporą odległość. Nie trzeva więc się z chorym całować, pić z jednego kubka czy podać mu ręki, by się zarazić - wystarczy przejść obok niego (czasem - kilka metrów obok niego), albo przez moment przebywać w jednym pomieszczeniu. Dodatkowo, okrws wylęgania trwa od kilku dni do dwóch tygodni, a duże stężenie wirusa w organiźmie i wydalanie cząsteczek wirusa do otoczenia występuje już 2-5 dni przed wystąpieniem pierwszych objawów. Dlatego każda osoba, która nie ma przeciwciał, a miała kontakt z chorym, przez dwa tygodnie od momentu kontaktu jest potencjalnym źródłem zakażebia dla innych ludzi.

                Półpasiec natomiast jest infekcją miejscową - rozwija się w obrębie fragmentu skóry unerwionego przez kilka zwojów nerwowych, w których namnożył się wirus. Poziom wirusa w organiźmie jest dużo niższy niż w przebiegu ospy wietrznej, nie ma go w wydychanym powietrzu, w płynach ustrojowych jest go bardzo mało. Można się więc zarazić w zasadzie tylko przez bezpośredbi kontakt z wykwitami skórnymi. Dlatego wystarczy ryvorystyczne przestrzeganie higieny, by uniknąć rozsiewania wirusa.

                Poza organizmem wirus ginie po około 10 minutach. Stąd 10 minut kwarantanny wystarczy zdrowej osobie odpornej na wirusa ospy, by mieć pewność, że nie przeniesie cząstek wirusa na inną (zdrową, lecz nieodporną) osobę na przykład na dłoniach.
                • guderianka Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 19:03
                  Można s
                  > ię więc zarazić w zasadzie tylko przez bezpośredbi kontakt z wykwitami skórnymi
                  > . Dlatego wystarczy ryvorystyczne przestrzeganie higieny, by uniknąć rozsiewani
                  > a wirusa.


                  Rygorystyczne czyli zamknięcie się w namiocie tlenowym, zawinięcie w folię i unikanie wszelkiego kontaktu z małymi dziećmi ? tongue_out suspicious

                  Poza organizmem wirus ginie po około 10 minutach. Stąd 10 minut kwarantanny wys
                  > tarczy zdrowej osobie odpornej na wirusa ospy, by mieć pewność, że nie przenies
                  > ie cząstek wirusa na inną (zdrową, lecz nieodporną) osobę na przykład na dłonia
                  > ch.

                  j.w.
                  • run_away83 Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 21:05
                    Nie napisałam rygorystyczna izolacja tylko rygorystyczne przestrzeganie higieny - przede wszystkim dwzynfekowanie wykwitów, dokładne mycie i dwzynfekowanie rąk po jakichkokwiek Abiegach na zmienionej chorobowo skórze i natychmiadtowa utylizacja materiałów użytych do tych zabiegów (gazików, wacików, etc). Poza tym - częste i dokładne mycie rąk, pilnowanie, by ktoś zdrowy nie napił się z kubka, z którego przed chwilą pił chory, i tak dalej. I to wystarcza.
                    • guderianka Re: Rodzicielska przysluga 19.03.14, 08:56
                      Nie musisz mi tłumaczyć- to zestaw rad jak postępowac w przypadku chorób zakaźnych w ogóle. Więc po co ten wątek ? suspicious
    • asia_i_p Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:05
      Ja mam trochę zrozumienia.
      Bo pamiętam, jak przez 6 tygodni potencjalnego wylęgania się choroby izolowałam córkę, która miała kontakt z ospą. Pełne 6, bo ospa się wylęga do 6 tygodni, a ona nie zachorowała.

      Przez 6 tygodni nie wchodziłam z nią do sklepów, nie zabierałam na plac zabaw, kiedy ktoś szedł z przeciwka na chodniku, skręcałam w boczną pustą alejkę. Wyizolowałabym jeszcze i siebie, żeby nie przenieść na ubraniu (bo zachorować nie mogłam, już byłam po), gdyby mnie ciotka pediatra litościwie nie uświadomiła, że na ubraniu raczej nie przeniosę.

      To nie było łatwych 6 tygodni, a dziecko mam raczej spokojne.
      • ichi51e Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:13
        To bylo bardzo ladne z twojej strony. Szacun. Ja bym osobiscie nie poslala nie dlatego ze balabym sie kogos zarazi (jego problem) tylko gdyby bylo faktycznie chore to takie wycieranie go w miejscu publicznym (tj z innymi chorymi dzieciakami ktore bog jeden wie jaki kosmos inkubuja) tylko moze dodatkowo oslabic. Niech sobie spokojnie chorobe przejdzie.
        • asia_i_p Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 17:20
          To było coś, na co sobie może pozwolić matka spokojnej jedynaczki na urlopie wychowawczym, a już niekoniecznie pracująca matka dwójki. Niestety nie zawsze się da.
    • misterni Re: Rodzicielska przysluga 18.03.14, 18:10
      A kto powiedział, że to dziecko jest zarażające?
    • saszanasza Re: Rodzicielska przysluga 19.03.14, 08:27
      Ja nigdy nie dokonywałam takiego wyboru, ale faktem jest że wystarczy jedno dziecko.

      Gdy moja córka miała ospę, do syna przyszedł nauczyciel angielskiego. Jakoś nie przyszło mi do głowy by się dorosłego faceta zapytać czy miał ospę. Był u nas godzinę zamknięty w pokoju z synem. Pod koniec pobytu jedynie nadmieniłam że córka przechodzi ospę, on jakoś się tym nie przejął.
      Kilkanaście dni później zadzwonił że na zajęcia nie przyjdzie bo....ma ospębig_grin

      Jestem więc w stanie uwierzyć że jeżeli w przedszkolu panuje ospa i jest więcej niż jedno potencjalne źródło zakażenia, zdrowe rodzeństwo nie stanowi większego zagrożenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka