mamusia1999
22.03.14, 18:52
kota ze schronu, jest u nas od wrzesnia. zawsze pieszczoch. w czwartek bylam u weta, bo kota miala ...gule na karku i sie inetnsywnie drapala. gula okazala sie giga gruczolem lojowym, ktory zostal oprozniony. gula nei wyjasniala jednak drapania i okazalo sie, ze ma bardzo zaatakowane przez roztocza uszy (w czesci widocznej, powierzchownie schron przeczyscil, ale glebiej masakra). dostala na to zastrzyk (przy okazji rowniez na robaki), do uszu plyn, na kark hot spot.
no i teraz jest tak: kota je,pije, udoskonala uzywanie klapki, korzysta z toalety, wyglada przez okno, bawi sie, czyha na wolne kolana i dostep do lozek. czyli norma. ale jak sie juz gdzies wylozy do glaskania to przez moment jest wprawdzie jak zawsze, ale potem zaczyna mruczec TAK STRASZNIE, ze cala kota w rezonans wpada i zaczyna cukac i to bez konca. malo tego w takie rozedrganie wpada rowniez probujac cos wysepic w kuchni (bo bezblednie rozpoznaje oznaki krzatania sie przy jedzieniu), przestepuje z nogi na noge, mruczy a jak ja poglaskac, to zaczyna sie cala trzasc od mruczenia. wet powiada (dzwonilam), ze dopoki je i jest aktywna, to nic jej nie jest.....a ja sie ejdnak zastanawiam, czy nie ma jakeigos...ja wiem porazenia nerwow od tych wszystkich trutek? o tyle wazne, ze jutro jej musze tego plynu do uszu znow wlac.
myslicie, ze jednak kota ze szcezscia po wstepnym wytruciu roztoczy ma odloty? a jak nie , to co ma?