Dodaj do ulubionych

matki-treserki

24.03.14, 12:17
Co sądzicie o matkach tresujących swoje córeczki, mających plan na życie swojego dziecka już od najmłodszych lat i wdrażające go jak menadżerka? A może same takie jesteście? W liceum miałam parę takich egzemplarzy,którym mamusia zaplanowała wszystko od A do Z jeszcze w okresie płodowym. Panienki były hodowane na rasową klacz - super zadbane, dobrze ubrane, z naciskiem ze strony rodziców na dobre wyniki w nauce,naukę języków obcych,dodatkowe zajęcia typu gra na pianinie. Nad jedna taka mamusia trzymała pieczę do ukończenia studiów a kto wie, może nawet dłużej.Dziewczyna naprawdę każdą ważniejszą decyzję i sporo pomniejszych musiała konsultować z mamusią - od wyboru znajomych,koleżanek, po typ życiowego partnera. Wszystko podlegało dogłębnej analizie. Ta laska sama kiedyś mi sie przyznała,że ona się swojej matki po prostu BOI. I chyba boi się do dzisiaj,ale sukcesy w życiu odnosi spore...Pochwalacie taki autorytarny sposób wychowania? A co z matkami,które traktują córki jak maskotki i tłuką do głowy,że ich największym atutem jest uroda i powinny z niej właściwie skorzystać? Jest taka jedna mama-menadżer,której się udało:

https://www4.pictures.zimbio.com/gi/Kris+Jenner+Women+Entertainment+Breakfast+iLGLjMEhIh_l.jpg

i chociaż jej córeczki mają zapewnione wszystko,to ososbiście uważam ich rodzinkę za patologię. Pochwalacie taki sposób wychowywania dzieci i kierowania ich życiem?
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: matki-treserki 24.03.14, 12:37
      ciezko pochwalać stłamszenie drugiej osoby. co innego prowadzić do celu do pewnego momentu, a co innego całe życie ciągnąć na arkanie bezwolną ofiarę.
      a kto to jest ta pani na zdjęciu?
      • shor-tie Re: matki-treserki 24.03.14, 12:55
        Kris Jenner - matka 6-ciorga dzieci, żona nieżyjącego już prawnika Roberta Kardashiana (adwokata Simpsona,oskarżonego o morderstwo swojej żony), trzymająca w rękach rodzinny biznes klanu Kardashianów. Kobieta,która sprzedała prywatność swojej rodziny w talk-show "Keeping with Kardashians" i popchnęła swoja córkę do nakręcenia amatorskiego filmu porno smile
        • ichi51e Re: matki-treserki 24.03.14, 13:11
          Ha! Zgadlam po oczach! Kim podobna do niej strasznie.
          • shor-tie Re: matki-treserki 24.03.14, 13:29
            Podobna,podobna. Matka za młodu była ładna,dzisiaj zresztą tez dobrze się trzyma.Jednak córeczki nie odziedziczyły jej mózgu,bo choć działania tej pani z moralnego punktu widzenia mogą być źle odbierane,to nie można jej odmówić inteligencji czy zmysłu do biznesu. Córki są raczej jej maskotkami/marionetkami - po prostu bezmyślnie robią to,co mama im każe...
    • niktmadry Re: matki-treserki 24.03.14, 12:49
      Pochwalić ciężko ale też ciężko pochwalić te mamuśki, którym wystarcza to, że dziecko do szkoły jest zapisane. Myślę, że w dzisiejszych czasach jakoś dziecko ukierunkować trzeba, zainteresować czymś. Jak mi córka opowiada, że jej koledzy, koleżanki w klasie 5 nie znają tabliczki mnożenia i podstawowych zwrotów po angielsku, które klasa powtarza już kolejny rok to mam mieszane uczucia co do ich rodziców. Ważnym jest by kierować się dobrem dziecka a nie własną niezaspokojoną ambicją i chęcią posiadania najzdolniejszego dziecka. Sama przymuszam dzieciaki do nauki języków i nie uważam bym robiła im tym krzywdę. Do pewnych rzeczy dzieci przymusić należy - nie można dać całkowicie wolnej ręki. Oczywiście pretensje do dziecka za to, że nie zajęło pierwszego miejsca w konkursie wojewódzkim uważam za patologię ale danie dziecku całkowicie wolnej ręki także.
      • iwoniaw Otóż to 24.03.14, 13:04
        Autorko wątku, sprecyzuj, gdzie twoim zdaniem kończy się "tresura" a zaczyna "wychowywanie" oraz "zainteresowanie dzieckiem". Po przeczytaniu pierwszego postu w wątku mam raczej mieszane uczucia - porównywanie do "rasowych klaczy" koleżanek, których rodzice o nie dbali w różnych aspektach, wydaje mi się przesadzone, nic w opisie nie wskazuje na patologię, a część rzeczy w ogóle na "dośpiewane" sobie przez osobę postronną niezbyt życzliwą.

        CytatOczywiście pre
        > tensje do dziecka za to, że nie zajęło pierwszego miejsca w konkursie wojewódzk
        > im uważam za patologię ale danie dziecku całkowicie wolnej ręki także.

        Też tak to widzę.
      • melancho_lia Re: matki-treserki 24.03.14, 13:08
        całkowicie wolna ręka to błąd, ale wciskanie dziecku dodatkowych zajęć w imię "lepszych szans" w życiu to przeginka.
        Owszem można proponować, zachęcać by dziecko próbowało różnych rzeczy, obserwować czym się pasjonuje i interesuje i po prostu iść w tym kierunku.
        Kiedyś jedna matka żaliła się innej (podsłuchane w szatni przedszkola), ze jej córka pada spać jak wracają do domu, a przecież ma po 8 godzinach przedszkola tylko taniec dwa razy w tygodniu, angielski 3 razy w tygodniu i jeszcze naukę pływania. Dziecko ma 5 lat, na większość zajęć wozi je niania. Matka i ojciec ciagle wiszą u komórek... Smutne to.
        • niktmadry No to jak się samemu 24.03.14, 13:13
          nie zagubić i rozsądnie wyznaczyć sobie granicę ingerowania w rozwój własnego dziecka?
          • melancho_lia Re: No to jak się samemu 24.03.14, 13:19
            Widzisz ja u swoich dzieci stawiam na obserwację. Córka lubi tańczyć- chodzi na tańce, syn uwielbia budować i konstruować- chodzi na robotykę.
            Z programem szkolnym jest na bieżąco, ja nie wymagam by był ponad program- ale i tak jest. Bo my tez rozmawiamy, bo zadajemy mu zagadki matematyczne i inne, bo eksperymentujemy w domu. I moim zdaniem to wystarcza. Nie zamierzam zapisywac go na dodatkowy angielski/włoski/chiński ani na siłę robić z niego piłkarza, kiedy ta piłką się nie interesuje.
            Ok, jest jedna moja interwencja- zapisałam go na judo mimo, ze niezbyt chciał na początku. Teraz lubi te zajęcia.
            • niktmadry Re: No to jak się samemu 24.03.14, 13:24
              No tak ale nie każde dziecko jest na tyle rozsądne by mogło robić tylko to co lubi. Moja córka nie lubi nauki języka a jednak ją do tej nauki zmuszam.Gdyby nie lubiła plastyki, muzyki odpuściłabym, kazałabym tylko jakoś zaliczyć przedmiot w szkole. Więc znów wraca to pytanie ile nakazywać? Gdzie jest ta granica między dbaniem o dziecko a zaspakajaniem własnych ambicji?
    • kikimora78 Re: matki-treserki 24.03.14, 13:04
      Do pewnych rzeczy dzieci trzeba zmuszać - np. do mycia zębów i nauczenia się przynajmniej jednego języka obcego. I teraz napiszę coś okropnego, coś, co mnie przez kilkanaście lat doprowadzało do szału, a teraz sama to powtarzam (no, póki co sama do siebie kiedy na różne sposoby "zmuszam" małą do umycia zębów) "kiedyś docenisz i jeszcze mi podziękujesz"
    • mary_lu Re: matki-treserki 24.03.14, 13:10
      Jedna z moich najbliższych koleżanek była tak hodowana. Jej rodzice to Kris Jenner x2. Widzieli, ze mają dziecko niezwykle urodziwe i zdolne i wymyślili jej życie w luksusie.

      Jak na razie - skończyło się strasznie. Choć rzeczywiście z wielkimi pieniędzmi.

      Żeby było "śmieszniej" - gdyby nie interwencje rodziców, dziewczyna być może zostałaby ze swoim pierwszym chłopakiem, który ma obecnie bardzo szczęśliwą rodzinę i pieniądze porównywalne do tego koszmarnego gościa, w którego moją koleżankę wrobiły instrukcje kładzione do głowy od przedszkola.
      • shor-tie Re: matki-treserki 24.03.14, 13:11
        Rozwiń historię tej dziewczyny,bo mnie zaciekawiłaś.
    • bozenka78 Re: matki-treserki 24.03.14, 13:18
      Niczego nie planuję, jeśli chodzi o przyszłość moich dzieci, bo to one same podejmą różne decyzje.
      Ale planuję im zajęcia obecnie, decyduję, że mają umieć pływać i mają umieć grać na pianinie, a co one później z tym zrobią, to już nie moja kwestia, daję im możliwości i jeszcze przy okazji staję na uszach, zeby basen i pianino lubiły.
      Nie da się zupełnie wyeliminować wpływu decyzji matki i światopoglądu matki na życie dziecka.
      Jeśli moja czteroletnia córka zwierza mi się, że jej marzeniem jej zostać baletnicą, to ja wożę ją na zajęcia co tydzień i kupuję jej piękny strój do baletu i mogę ją wozić jeszcze przez kilka lat, ale do szkoły baletowej jej nie zapiszę, bo nie chcę jej niszczyć jej dzieciństwa, uważam, że za 2 lata nie będzie świadoma konsekwencji takiej decyzji, jak wybór takiej szkoły, i nie pozwolę jej na to. To też jest chyba autorytarne, że nie pozwalam. Trudno.
    • anika772 Re: matki-treserki 24.03.14, 14:10
      Wiesz co, trochę żałuję że moja matka (właściwie rodzice) mnie nie "tresowali". Nie było nacisków, dodatkowe zajęcia znajdowałam sama (fakt, oni bez szemrania płacili), ale nie miałam wielkiego pojęcia co może mi się w przyszłości przydać. Nie rozmawiano ze mną za wiele o mojej wizji życia zawodowego. Nie było nacisków na maturalne przedmioty i wybór studiów.
      Może to i dobrze, może dzięki temu nauczyłam się w podejmować własne decyzje. Ale dość często w przeszłości czułam się zostawiona sama sobie.
      Chyba jak zwykle- najlepszy jest umiar.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka