triss_merigold6
29.03.14, 14:49
Tygodnik "Polityka" zainicjował nowy cykl poświęcony skuteczności działań opieki społecznej, a raczej (nie)skuteczności stymulacji podopiecznych, usamodzielniania, działań asystentów społecznych i realizowania pierdyliona szkoleniowych programów unijnych. Tekst "Prokreacyjnie rozrzutni" opisuje ileś przypadków prób kompleksowego działania opieki i innych podmiotów, zerowe efekty i narastanie problemu uzależnionych od opieki społecznej, życiowo ospałych, zarażonych alkoholizmem od chwil prenatalnych.
(...) Przez 20 lat przez kilka ośrodków fundacji (Dom Fundacji Tarkowskich) przewinęło się parę tysięcy dzieci. Najwyżej 150 udało się trwale uratować. Reszta krąży po Polsce, odziedziczywszy tzw. szwędaczkę. Ospałość życiową dziedziczą jak nazwisko. Potem wracają do Podlodów (miejscowość z ośrodkiem) ze swoimi dziećmi - właśnie zaczyna zjeżdżać trzecie pokolenie.(...)
(...) Szacuje się, że w samej Warszawie mieszka 15 tys. skrajnie zaniedbanych dzieci. Socjologowie zaczęli już wręcz używać terminu dzieci niższej i wyższej jakości . (...) - cyt. z tekstu.
W tekście podawane są przykłady mieszkańców-pogorzelców hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim, wciąż rodzących nowe dzieci mieszkanek ośrodka w Olszynce Grochowskiej, lekko opóźnionych w rozwoju kobiet rodzących po ileś opóźnionych w rozwoju dzieci, kobiety z Hipolitowa zachodzącej w kolejne ciąże i mordującej noworodki i inne równie drastyczne. Przykłady służą pokazaniu, że mimo działań systemowych, osoby objęte opieką społeczną, mnożą się na potęgę i produkują kolejne trwale dysfunkcyjne pokolenie.