Dodaj do ulubionych

Odwozkowanie

    • plain-vanilla Re: Odwozkowanie 07.04.14, 15:29
      To zalezy od dziecka. Starszy syn nie chcial chodzic, wiec jezdzil w wozku. Na wakacjach u babci byl sam, jak mial 4l4m. Babcia bez samochodu, wszedzie daleko, to wozila go w spacerowce.Zakupy sobie wrzucila pod wozek. Ludzie sie ogladali (wakacje w Polsce). Na rowerze razem smigali po parku. Syn jest fizycznie dobrze rozwiniety, wozenie w wozku mu nie zaszkodzilo.
      Mlodsze dziecie wszedzie chodzi samo. Nosic sie absolutnie nie da, wrzask okrutny.
    • fin-dus Re: Odwozkowanie 07.04.14, 15:38
      Ja pożegnałam wózek po kilku niefajnych razach, kiedy to moje dziecko do wózka wsiąść nie chciało za żadne skarby (przekupstwo słodyczowe już nawet w grę wchodziło), za to darło się "na rączki!!!!! na rączki!!!!!". I pchałam ten cholerny wózek, niosąc jednocześnie kilkanaście kilo uwieszone na szyi. Dziękuję bardzo, to już wolę nosić te kilogramy bez wózka smile Zresztą jak wychodziłam bez wózka, to i "na rączki" jakoś łatwiej udawało mi się wyperswadować.

      Ale jak widać - i do tego ktoś potrafi sobie własną ideologię dorobić. Wózkowy (odwózkowy) wyścig szczurów, taaa... Nie ma to jak szukać durnych powodów do obrobienia tyłka innym rodzicom.
      • to_ja_tola Re: Odwozkowanie 07.04.14, 16:06
        DOBRZE,że wcześniej nie znałam tego terminu,bo nie mogłabym mieć tych 30 wózkówwink
    • zebra12 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 17:52
      Dla mnie wózek to wybawienie. Raz, że był moją bagażówką, dwa, że szybciej i łatwiej było mi się przemieszczać, a trzy to w razie uśnięcia dziecka nie miałam problemu.
    • thea19 kocham wozki 07.04.14, 20:11
      i plakac bede jak moje jedyne dziecie nie bedzie podzielalo mojej pasji. 3 lata skonczylo dawno ale wozek dalej w uzyciu (5sztuk jeszcze mam na stanie) bo mi dziecie zasypia w aucie i targac go do mieszkania nie mam sily. a tak i zakupy sie zmieszcza i psa tez moge na smyczy przyczepic i drzwi sobie otworze. jak gdzies w miejsce bardzo ruchliwe pojade, to z wozka mi dziec nie ucieka i wszystko moge zrobic.
    • awidyna Re: Odwozkowanie 07.04.14, 20:14
      Naprawdę jest taka presja na odwózkowanie? OJP. A co kogo obchodzi czy ja z wózkiem czy bez? O czym to ma niby świadczyć? Dzisiaj poszłam bez wózka jutro pójde z wózkiem. I?
    • jowita771 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 20:30
      Nawet nie wiedziałam, że jest jakiś wyścig w tym temacie, ja bardzo lubię wózek, zabieram chętnie, chociaż często córka nawet do niego nie wsiada, ale ja mam miejsce, gdzie mogę poupychać moje klamoty i nie muszę dźwigać zakupów. Pamiętam, że jak pierwsza już całkiem wyrosła z wózka, to nagle okazało się, że mam tyle rzeczy, które muszę zabrać na dwór, że powinnam zacząć nosić plecak.
    • klubgogo Re: Odwozkowanie 07.04.14, 21:31
      Moje dziecko porzuciło wózek na korzyść pchanego przeze mnie rowerka i własnych nóg jak miało 1,5 roku. Tylko że ja mieszkam przy parku więc nigdy nie było nigdzie daleko - i plac zabaw, i kaczki, i bazarek albo sklep - wszystko załatwione pieszo. Kiedy trzeba dziecko siada na ławce, odpoczywa, czasami można na ręce wziąć, czemu nie. Nie widzę w tym problemu. Później córka przywykła do długich spacerów, dzięki czemu nie ma teraz problemu z przemieszczaniem się.
    • nangaparbat3 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 22:01
      Ciesze się, że o tym piszesz.
      Ja jestem niska, nóżki króciutkie, kiedy pojechalam na pierwszy w życiu obóz wedrowny i prowadziło go doch chlopakow po 1,90 kazdy, nie moglam nadążyć. Oni bardzo zyczliwie radzili: stawiaj większe kroki. No tak.
      Kiedy widzę 3, nawet czterolatki przebierające nóżkami za mamą czy tatą, zaraz mi sie to przypomina.
      Wózek warto mieć, bo rozwiązuje od razu dwa problemy: dziecko zmęczone może odpocząć, dorosły nie musi dziecka dźwigać. Wozek powinien być maksymalnie lekki i tani, wtedy nie jest ciężarem ani w sensie dosłownym, ani w przenośnym, nie boimy sie, że ktos nam go ukradnie - bo nawet jak ukradnie, mała strata.
      Nie słyszałam dotad o "pedzie do odwozkowania", i ciesze się, że mnie to omineło szczęśliwie. Do 3 lat na pewno wózka uzywałam (to była tzw. parasolka, radziecka zresztą, z placu) i bardzo sobie chwaliłam.
      • yvona73pol Re: Odwozkowanie 08.04.14, 12:16
        Jaki zajmujacy temat wink
        Ja wozkowo-chustowa z wygody wlasnej i dzieci. Mamy wlasciwie wszedzie daleko, a czesto bardzo wychodzilam z dzieciakami (i podwojnym wozkiem i chusta wink i ekwipunkiem) na wypady takie szesciogodzinne okolo. A to do miasta (pociag, potem sporo dralowania, w zaleznosci gdzie, czasami przesiadki dwie pociagowe), a to na plaze i wtedy prowiant, picie, pieluchy kapielowe i zwkle, dwa reczniki, zabawki do piasku, kto by to dzwigal? A i dzieci w kimono lubily uderzyc w najmniej sprzyjajacej porze, ja jestem daleka od ustawiania im snu na bacznosc i wedlug widzimisie mamusi, chca to spia. Pozniej bralam juz pojedynczy wozek i chuste. Co smieszniejsze, starszy wolal byc wozony, mlodszy wolal chodzic. Teraz juz wlasciwie chodzimy na nogach, nawet daleko, ale przyznam, ze nie mielismy od dawna jakiegos mega-dlugiego wypadu, no i na plaze chyba jednak woz bym wziela jeszcze, chocby jako "torbe".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka