Dodaj do ulubionych

o wegetarianiźmie... smutne

06.07.14, 11:09
Przepraszam z góry, jeżeli urażę czyjeś poczucie estetyki i zburzę sumienie. Niestety muszę o tym napisać. Wczoraj zobaczyłam jeden z wielu filmów obrazujacych los zwierząt rzeźnych we współczesnym świecie. To nie jest tak, że zabija się je po to by zjeść. To sa obozy śmierci, takie jak Oświęcim. A nawet gorsze, bo ludzie wiedzieli że jest wojna, a te zwierzęta nie wiedzą co zrobiły tak złego, że dzieje im się tak źle.
Rozumiem, że jak ktoś chce zjeść steka to poluje w lesie - zwierze żyje wolne i nie bardzo wie kiedy umiera.Albo sobie trzyma zwierzęta i karmi, żeby później zabić i zjeść. I to jest ok. Indianie tak strzelają do małpy że ta siedząca obok na drzewie się nie zorientuje. Itd.

Uważam że człowiek jedzący mięso powinien być przynajmniej świadomy tego, przez jakie piekło przechodzą żywe istoty.

Niemcy praktykują trzymanie świń w ogrodzie - nie nadają imienia a potem zabijają i jedzą. I taka świnia ma spokojne życie a dzieci uczą się skąd kiełbasa pochodzi. Widziałam o tym film.
W PL lepiej kupic mięso od górala, na spółkę z inną rodziną i zamrozić pół zwierzaka, ale nie kupować z "farm śmierci" sad

Czy wiecie na przykład że młode cielaki są zabierane matkom i trzymane w małych boksach kilka miesięcy nie mogąc się poruszać i kontaktować z nimim przez kilka miesięcy przed śmiercią? I po to by mięso było miekkie podaje się im wyłącznie płynne pożywienie..

Nikogo nie obchodzi cierpienie, choroby, ciężarne matki są zabijane. Zwierzęta są kopane, trzymane bez światła, wody. Itd.

Mi chodzi o przemysłową produkcję, tym postem chciałabym uświadomić wam za co płacicie... Jak uda mi się uświadomić choc jedną osobę to będzie dobrze..

Poniżej ten link. Dla mało wrażliwych. Ale jak masz dziś kotlety na obiad to zobacz. TRZEBA ŻYĆ ŚWIADOMIE.

www.mercyforanimals.org/markets/
Nie chcę dyskusji. Tylko o czymś ważnym przypomnieć.
Obserwuj wątek
    • edelstein Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:20
      Poluje w lesie?
      Watki o mysliwych sa typu ci tacy i owacy bez serca, Psychopaci itd.big_grin
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:31
        ... żeby zjeść smile I nie piszę o sidłach tylko o polowaniu na mięso. Uważam że to ok.

        Osobiście planuję nawiązac kontakt z leśniczym, może będzie miał dla nas dziczyznę czasem, a po jagnięcinę pojadę do górali. Ale to ze względu na rodzinę bo ja nie muszę jeść mięsa w ogóle.

        Moi znajomi jeżdżą w góry po mięso, jak się zima zaczyna, bo teraz za gorąco wink

        Wystarczy zjeść coś mięsnego 1 raz w tygodniu i to takie mięso bez antybiotyków i innych niezdrowych rzeczy No i przede wszystkim bez niepotrzebnego cierpienia...
        • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:34
          Najlepiej oczywiście nie jeść mięsa wcale.
          • zakonna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:38
            fajnie, a czym mam karmić psy, które jedzą surowe mięso? Bo chyba nie okazyjną dziczyzną.
            • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:45
              chciałam ci tylko przypomniec skąd pochodzi mięso, które kupujesz w sklepie. I komu za to płacisz.
              Nie odpowiadam za twoje sumienie...
              • zakonna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:48
                chciałam żebyś odpowiedziała na pytanie. Czym karmić zwierzęta domowe, psy i koty, które są mięsożerne?
                • arista80 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:51
                  Ja mam w rodzinie i wśród znajomych mysliwych, osoby prowadzące hodowle i ubój zwierząt, mieszkam na terenach myśliwskich, tak więc bardzo dobrze wiem skąd pochodzi mięso. I nie przeszkadza mi to, aby jeść ze smakiem.
                  • arista80 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:56
                    A tak wogóle to wkurzające są te pseudo uświadamiające gadki w stronę mięsożerców pt "obejrzyk filmik na youtube" a zobaczysz prawdę, która cię objawi i zostaniesz wegetarianem. Na mnie mają efekt odwrotny. Robię się po nich głodna i muszę sobie zrobić kanapkę z szynką.
                    • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:59
                      Ale masz mięso z przemysłowych farm czy od rolników bo to ogromna różnica. Dla twojego zdrowia też.
                      • arista80 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:06
                        Kupuję zarówno w sklepie jak i dostaję od rodziny. Wołowina, wieprzowina często od rodziny (teraz mniej bo starsi i nie mają siły na prowadzenie hodowli). Króliki, drób, konina, jagięcina ze sklepu. Nie każdy ma możliwość zaopatrywania się u rolników.
                        • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:15
                          Dlatego ja wole nie zjesc tego ze sklepu. Rodzina je każde mieso.
                  • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:13
                    Ja bardzo mało mięsa jem, chetniej z domowych hodowli niz przemysłowe. Cos jak z jajkami- wole od kury która trawę poskubała, pogrzebała w piachu niz od takiej co całe życie spędza w klatce.
                • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 11:56
                  Nie muszę ci podpowiadać, prawda?
                  Sama znajdź rozwiązanie i prawdopodobnie nic nie zmienisz.
                  Ja karmiłabym mięsem od górali, można zamrozić dla psów. Planuję wziąć psa ze schroniska i tak zamierzam go karmić: kasza z mięsem.
                  O to ci chodzi?
                  • zakonna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:01
                    mięso od górali?? serio?? skąd mam wziąć mięso od górali?? jeśli nie mieszkam w góralskiej okolicy, koszty już pomijam.
                    • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:11
                      To dawaj co chcesz I cieszę się że mam możliwość pokazania ci za co płacisz i skąd to mięso dla psów pochodzi. Reszta to sprawa twojego sumienia.
                      Nie wiem, dlaczego mięsożerni są zawsze tacy wkurzeni jak się porusza temat torturowania zwierzat w chodowli... Zawsze reaguja agresją.
                      Dlaczego??

                      No na logikę: jak masz psy i nie masz możliwości i ochoty oraz czasu i energii czy dobrej woli to dawaj mięso ze sklepu smile Twoja sprawa twoje sumienie!
                      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:13
                        A to jeszcze dla ciebie dla pełniejszego obrazu
                        www.dailymail.co.uk/news/article-2512203/Animal-rights-activists-film-horrific-abuse-pigs-Tyson-farm.html
                        No NIESTETY to się dzieje czy tego chcemy czy nie sad Ale trzeba o tym wiedzieć.

                        Ten film akurat ktos nakręcił ale na wiekszości farm niestety jest podobnie!
                        • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:14
                          Przecież normalni ludzie tam nie pracują.
                      • niektorymodbija Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:15
                        Agresywne to są twoje teksty i to w najgorszej postaci - manipulacja ubrana w słodkie i "taktowne" słówka.
                        • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:21
                          Manipulacja? A co ja złego robię?? To, że pokazuję prawdę?
                      • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:19
                        O ile czlowiek mięsa jeśc nie musi to trugno psa przerobic na weganina. Przy ludziach i psy sie wykarmia a to lidzie generują zyski przemysłowej hodowli i uboju zwierzat.
                      • iskierka3 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 16:49
                        A dlaczego podkreslilas ochote i dobra wole, gdy prawdziwa trudnosc daje brak mozliwosci, pieniedzy, czasu czy energii? I zakonczylas milym usmieszkiem, ktory ma sie nijak do tresci?
                      • zla.m Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 18:05
                        Ja zawsze jestem wkurzona, kiedy poucza mnie ktoś, kto ma problem z opanowaniem języka ojczystego na poziomie szkoły podstawowej.
                  • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:22
                    kagrami napisała:

                    > chroniska i tak zamierzam go karmić: kasza z mięsem.

                    Z kasz toi tylko gryczaną, albo ryż (fair trade wink )

                    Swoją drogą ciekawe, ile by kosztowało karmienie dużego psa tylko dziczyzną i mięsem od rolnika... Nawet z dodatkami w postaci tego ryżu i warzyw.

                    PS. My z mięs jemy indyka.
                    One też są katowane w trakcie hodowli?
                    • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:28
                      Nie wiem, sama sprawdź skąd pochodzi. Być może nie..

                      Ale raczej tak.
                      • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:31
                        Z tego co wiem, to właśnie nie.
                        Myślałam, że może masz dostęp do jakichś źródeł, których np. bym nie znała.
                        • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:37
                          no to proszę: www.ctvnews.ca/canada/hidden-camera-captures-blatant-animal-cruelty-at-turkey-farm-1.1729233

                          To ukryta kamera na farmie w Kanadzie. Mam nadzieję, że w PL bardziej się je szanuje...

                          sad

                          Jakoś tak się zdarza że te ukryte kamery często rejestrują takie zachowania ludzi wobec zwierząt. No niestety widać częste to jest skoro tyle takich filmów wszędzie w sieci.

                          Badania dowodzą że mięso zestresowanych torturowanych zwierząt jest ponadto toksyczne.

                          Ja też lubię indyka, zjem upieczonego raz w roku chętnie smile Ale przywiezionego od rodziny, która ma drób.
                          • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:45
                            W Ameryce Pn. sprzedaż indyka to zupełnie inne wartości. Farma z Kanady nie jest przykładem miarodajnym w realiach polskich.
                          • vangie Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 14:53
                            > Badania dowodzą że mięso zestresowanych torturowanych zwierząt jest ponadto tok
                            > syczne.


                            linka do tych badan poprosze...
                      • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:20
                        Indyki sa ciut lepiej traktowane niz kury bo sa delikatniejsze.
                  • edelstein Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:40
                    Chce SZ mi powiedziec, ze mam jechac do Polski po mieso? Jakies 100 km W jedna strone to jest.
                    Nie wiem gdzie ty swinie w niemieckich ogrodkach widzialas?
                    • edelstein Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:42
                      Poprawka 1500km
              • edelstein Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:58
                Swietnie wiem skad jest mieso.
              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 09:37
                kagrami napisała:

                > chciałam ci tylko przypomniec skąd pochodzi mięso, które kupujesz w sklepie. I
                > komu za to płacisz.

                Ale wiesz co się dzieje, że setkami tysięcy zwierzątek żyjących na polu marchewkowym podczas uprawy oraz zbioru marchewki? Hekatomba, istny zwierzęcy Oświęcim!

                Chciałem Ci tylko przypomnieć ile cierpienia kosztowało pozyskanie marchewki, którą kupujesz w sklepie. I która podobno łagodzi Twoje sumienie....

                Ksiądz Anatol
            • woman_in_love zakonna poruszyłaś wazny temat 29.10.15, 09:34
              otóż swoje psy mogłabyś karmić karmą zrobioną z psów/kotów schroniskowych i byłoby ok
    • mid.week Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:07
      A marchewka wie kiedy ją zjadasz
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:15
        Zabijesz marchewkę sama????....

        A świnię???...

        No to masz odpowiedź co jest dla ciebie naturalne.
    • helufpi Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:09
      Cóż, społeczeństwo musi się jeszcze trochę wzbogacić, żeby więcej ludzi zaczęło się tym bardziej przejmować. Niestety - mięso pochodzące (tak samo jak odzież!) z humanitarnej produkcji jest droższe i o to w tym chodzi.
      Z drugiej strony kg humanitarnie chowanej kury kosztuje w dużym mieście 20 zł, więc nie jest to jakaś cena z kosmosu, a przecież mięsa nie trzeba jeść codziennie.
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:19
        Chodzi o to żeby ludziom czasem przypomniec, choć to boli...

        Króliki angora (wyrywa się włosy" na żywca"), krowy chodowane na skórę. Bawełna produkowana przy uzyciu pestycydów przez biednych ludzi. Czekolada okupiona niewolniczą pracą dzieci. Świat jest dziwny, ale musimy o tym wiedzieć. Tak uważam.
        Wybierac świadomie. Jak się nie da to trudno - ale trzeba wiedzieć, co zostawiamy po sobie.
        • arista80 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:23
          Na mnie tego typu gadki nie robią żadnego wrażenia.
        • helufpi Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:07
          > Chodzi o to żeby ludziom czasem przypomniec, choć to boli...
          Ale nawoływanie (nie twierdzę, że akurat ty to robisz) "biada wam mordercy zwierząt, opamiętajcie się!" NIC nie daje, a wręcz mam wrażenie, że jest przeciwskuteczne. Co najwyżej poprawia samopoczucie wegan.
          Lepiej moim zdaniem namawiać do drobnych kroków, które każdy może zrobić. Inaczej mamy problem z cyklu "trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać".
          • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:02
            Raz tak raz inaczej - ważne żeby przypominać. Może ludzie kiedyś przestaną być najgorszymi bestiami na Ziemi.
            • misiu-1 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 15:08
              Kiedy patrzysz w lustro, widzisz najgorszą bestię na Ziemi? Musisz się bardzo nie lubić. Wyrazy współczucia.
      • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:24
        helufpi napisał(a):

        > Cóż, społeczeństwo musi się jeszcze trochę wzbogacić, żeby więcej ludzi zaczęło
        > się tym bardziej przejmować.
        Otóż to.
        My unikamy, na ile możemy wszelkich praktyk, które uważamy za niemoralne, ale... tylko do takiego stopnia, w jakim nas na to stać.
        • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:31
          Ale na wyrzucanie jedzenia nas stać. I na przejadanie się.

          Fakt, chyba jeszcze świadomość nie ta, ale coraz więcej ludzi myśli o tym i coś zmienia.

          Ja na przykład min. przekonałam się do sklepów z używaną odzieżą. To tez eko, a przy okazji oszczędność. Dawniej gardziłam smile
          • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:34
            kagrami napisała:

            >
            > Ja na przykład min. przekonałam się do sklepów z używaną odzieżą. To tez eko, a
            > przy okazji oszczędność. Dawniej gardziłam smile
            >
            Ale jest też druga strona medalu: takie sklepy wykończyły małe polskie zakłady odzieżowe - te które jeszcze jakoś sobie radziły po wejściu sieciówek.
            Współcześnie niestety nie ma prostych rozwiązań...
            • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:35
              (sorry za wcześnie wysłałam)
              Nie wspominając już o tym, że wszelkie hasła typu "fair", "eco", itp. są masowo nadużywane odkąd zwietrzono w tym niezły interes. Trzeba mieć naprawdę niezłe rozeznanie, aby móc ocenić, czy masz do czynienia z uczciwą działalnością, czy naciąganiem... sad
              • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:39
                Ale jak już się nad tym w ogóle zastanawiamy i mamy świadomośc - to jest dobrze.
                • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:44
                  Czy dobrze? To jest przede wszystkim cholernie przygnębiające. Bo nawet większość tych oficjalnych oznaczeń jest g.. warta, bo są przedmiotem handlu. Żeby kawa uchodziła za fair trade, wystarczy żeby jakiś znikomy ułamek mieszanki pochodził z plantacji fair trade... Takich kruczków jest masa. De facto nie raz nie dwa organizacje które niby promują etyczne działania, w rzeczywistości - trzepią kasę, jak wszyscy sad Aktywiści-idealiści to margines. Ta wiedza nie sprawia, że czuję się dobrze sad
                  • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:23
                    Żeby jeszcze zyski szly do tych co te kawe zbierają to mialoby sens.
                    • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:05
                      Dobry sposób żeby ehm.. poczuc się lepiej, to kupowac tyle jedzenia i dóbr żeby jak najmniej cierpienia i śmieci po sobie zostawić. Wtedy mozna IMO poczuc się nieco lepiej, wciąż pamiętając o tym, skąd te rzeczy za które płacimy pochodzą..
                      I uświadamiać też dzieci!
                      • misiu-1 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 15:13
                        Ludzie (w tym także dzieci), którzy dzięki kupowaniu przez nas tej "okupionej cierpieniem" kawy czy czekolady mogą napełnić puste brzuchy, bardzo Ci będą wdzięczni, kiedy ograniczysz zakupy. Wreszcie sobie odpoczną. Może w zamian jakiś worek z ryżem spadnie z nieba?
                        • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 18:51
                          To nie dzieci zarabiają tylko mafia A te dzieci nie chodzą nawet do szkoły. Są porywane od rodziców i zmuszane do pracy.
                          • misiu-1 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 21:44
                            kagrami napisała:

                            > To nie dzieci zarabiają tylko mafia A te dzieci nie chodzą nawet do szkoły. Są
                            > porywane od rodziców i zmuszane do pracy.

                            ...a potem zjadane. Mafiosi robią sobie rękawiczki z ich skóry. I breloczki z wątroby. Wyciskają im białko z oczu (najlepiej smakuje na tostach).
                • ophelia78 Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 23:59
                  >Ale jak już się nad tym w ogóle zastanawiamy i mamy świadomośc - to jest dobrze

                  Mam świadomość jak wygląda masowa hodowla zwierząt, z których produkuje się żywność. I w ogóle nie przeszkadza mi to w kupowaniu i spożywaniu mięsa. I myślę, że jakieś 3/4 społeczeństwa tak ma...
              • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:22
                Oj dokladnie. Ludziom mozna wmówić wiele.
          • eo_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:52
            kagrami napisała:

            > Ale na wyrzucanie jedzenia nas stać. I na przejadanie się.
            >
            Pisałam "my" w znaczeniu nasza rodziny. Ani się nie przejadamy, ani nie wyrzucamy jedzenia...

            Nie sprawia to, że możemy kupować wyłącznie produkty najwyższej jakości (z punktu widzenia etyki).
            Do kosztów nie zapomnij doliczyć a) ceny przesyłek z małych sklepów w necie b) paliwa na dojazdy do sklepików i rolników godnych zaufania c) czasu na przestudiowanie roli etyki we współczesnym handlu (tu również sprowadzanie książek z zagranicy, bo polska oferta uboga, a net przy wszystkich swoich zaletach łatwo może wywieść w pole) - bez tego ani du du, nie zrealizujesz sensownie nic, najwyżej wyskoczysz ze sporej kasy.
          • black_halo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 17:16
            > Ja na przykład min. przekonałam się do sklepów z używaną odzieżą. To tez eko, a
            > przy okazji oszczędność. Dawniej gardziłam smile


            aahh neofitka eko stylu zycia. za jakis czas ta mania nawracania ci przejdzie.

            osobiscie jadam mieso i ryby 3-4 razy w tygodniu, kompromis miedzy checia oszczedzania planety i miloscia do stekow.
    • mgr8 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:29
      Niestety ale to co piszesz to jest zwykła manipulacja, połączona ze zwykłą niewiedzą, a na pewno z patrzeniem na świat przez różowe okulary ( jaka jestem wspaniała ).
      Zadam proste pytanie: co będzie jak wszyscy rzucą się do tych twoich górali, żeby kupić 'ekologiczne' mięso ? Odpowiedź: górale zaczną hodować zwierzęta na wielka skalę, w której koszty muszą być jak najmniejsze, aby interes był w dostatecznym stopniu dochodowy.
      Więc żyj dalej w swoim świecie, przekonana jaka jesteś super i jakie masz wrażliwe sumienie. Natomiast ja pójdę zjeść tatara zrobionego z mięsa zakupionego w sklepie firmowym dużego producenta. Jestem pewien, że zwierzę było ubite bardziej bezboleśnie niż u twojego górala. A wiesz dlaczego tak jest ? Bo mięso ubite ze świni która jest zestresowana jest gorszej jakości. Jednocześnie góral nie jest w stanie spełnić takich warunków uboju swojego 'ekologicznego' tucznika, jak duży producent.
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:42
        Ja nie mówie o zabijaniu tylko o życiu zwierząt w obozach śmierci. Całe życie pełne tortur i cierpienia. Bite kopane, nieobjęte opieką, rozdzielane matki z młodymi, trzymane w ciasnych pomieszczeniach. I pomocy znikąd./ A zwierzęta sa wrazliwe i myslące.
        To jest po prostu zbrodnia.
        A samo zabijanie nie jest juz tak złe jak to traktowanie za życia.
        U Góralki owce się pasa na hali.
        • misiu-1 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 15:32
          Ktoś Ci bajek naopowiadał, a Ty uwierzyłaś? To, co powtarzasz, to czarna propaganda, utkana z tkaniny, której wątkiem są kłamstwa a manipulacje osnową, dla większej wiarygodności przetykana gdzieniegdzie pojedynczą nitką prawdy. Taką samą mrożącą krew w żyłach opowiastkę można by napisać o jakiejkolwiek dziedzinie ludzkiego życia - o ociekającym krwią zabitych i krzyczącym cierpieniem rannych ruchu drogowym, o dymiących trzewiach ofiar wypadków lotniczych. Nawet o współczesnej szkole, w której biedne, niewinne dzieci są bite, kopane, nieobjęte opieką, trzymane w ciasnych pomieszczeniach, wystawione na pastwę dilerów narkotyków, a pomocy znikąd.
          Weź zimny prysznic i zacznij patrzeć na świat bardziej trzeźwo. Hodowle są masowe właśnie po to, żeby nikt nie musiał sam sobie hodować świnki. Tak, jak nie musi sam sobie wyplatać butów z łyka, sam sobie szyć ubrań i sam piec chleba. na tym właśnie m.in. polega cywilizacja - na specjalizacji produkcji. Dzięki temu masz dziś komputer z dostępem do internetu i możesz wylewać swoje naiwne żale. Nie miałabyś tego, gdyby ci, co ten komputer skonstruowali i wyprodukowali, musieli zajmować się hodowlą jednej świnki na pól roku dla swojej rodziny.
          • capa_negra Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 16:41
            > Weź zimny prysznic i zacznij patrzeć na świat bardziej trzeźwo.
            A
            Możesz jeszcze zrzucić ubranie wyprodukowane z bawełny zbieranej przez dzieci w prażącym słońcu i uszyte w którejś fabryce w Bangladeszu, zdjąć buty wyprodukowane w fabryce w Chinach za których wykonanie ktoś zapłacił robotnikowi głodowa stawkę (skórzanych przecież nie nosisz bo pochodzą z morderstwa).
            Załóż przepaskę z trawy, weź kij/pałkę do ręki, upleć koszyk z sitowia i zajmij się zbieractwem.
            Spiesz się bo sezon w pełni, a musisz nazbierać zapasów na zimę.
            Oby cie tylko jakiś rolnik z pola kijem nie pogonił gdy będziesz pytać czy czasem jakiś środków ochrony roślin nie stosował bo to nie ekologiczne.
            Nie zapomnij też o poszukaniu kryjówki na zimę bo przecież nie możesz mieszkać w domu który powstał w wyniku trucia okolicy przez jakąś betoniarnię i o zgrozo ogrzewanego ciepłem pochodząc z węgla
            Zacznij zbierać drwa, wykop ziemiankę - spiesz się zima blisko
            • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 18:59
              Mogę to zrobić. Ale na razie wystarczy że nie będę kupować mięsa z masowej produkcji. To już bardzo dużo.
              • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 19:00
                Również dla mojego zdrowia bo to mięso jest po prostu niezdrowe!
                • misiu-1 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 21:38
                  kagrami napisała:

                  > Również dla mojego zdrowia bo to mięso jest po prostu niezdrowe!

                  No pewnie. Jest chore na ptasią grypę. smile
                • babcia.stefa Re: o wegetarianiźmie... smutne 29.10.15, 09:24
                  Jesteś idealnym celem dla eko-sreko-ściemy.

                  Ale nie przejmuj się, pożyteczni idioci, którym wystarczy pomazać marchewkę błotem, albo poopowiadać bzdury o szczęśliwych kurach, mają korzystny wpływ na gospodarkę.
    • vre-sna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:31
      Sadyzm w czystej postaci.
      Jednak, odnoszę się do zalinkowanego filmu, jakiś właściciel tej ubojni musi istnieć. To on jest odpowiedzialny za to piekło zgotowane zwierzętom. Przyzwala na poniżanie i maltretowanie.
      Po tym filmiku powinien zostać skazany za bezpodstawne okrucienstwo, pracownicy zresztą też. A ubojnia zamknięta.
      Przerażające i bardzo przygnębiające sad
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:43
        To nie jest ubojnia tylko typowy amerykański targ mięsny w Kalifornii.
        • vre-sna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:49
          Prawo jest chyba równe wobec wszystkich.
          Jeżeli każdy z tych ludzi jest zarazem właścicielem dręczonych zwierząt, tym łatwiejsze powinno być udowodnienie winy i skazanie.
          • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:11
            Nie w USA, nie tam. Z tego co wiem, to w krajach wysoce uprzemysłowionych najtrudniej jest sfilmować takie rzeczy. W środowisku tych hodowców zwierze to rzecz bez uczuc i godności. Jedyne co można zrobić to nie kupować, jak ma się wybór. Oraz czasem się odważyć i innym o tym przypomnieć.. choć to nieprzyjemne.
            Nie sądzę, że ci hodowcy odpowiedzieli za to.
            • vre-sna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:32
              A to w sumie o tyle dziwne, że w takich krajach jest duże uświadomienie.
              W Polsce takie przypadki odbijają się głośnym echem.
              Nie, nie kupując, Ty sama nic nie zrobisz.
              Ukaranie chorych na znęcanie i poniewieranie, skoro nie działa nauka o nie dręczeniu zwierząt, w tym tych, które i tak mają umrzeć. To jest nieludzkie i nie powinno się zdarzyć.
              Jednakże, jakkolwiek byś nie chciała, ludzie będą jeść mięso.

              • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:42
                W PL nie ma monitoringu, było kilka filmików nakręconych z ukrycia, ale nikt nie pilnuje tego co się dzieje na "farmach". Ja np. nie potrafiłabym tego robić, choć jest mi tak żal.
                Ludzie z WWF i podobnych organizacji odwalają za nas brudną robotę. My tylko możemy z odraza zerknąć na film i podać dalej. Oczywiście nie na FB bo stracimy znajomych...
                W PL jest nawet gorzej, bo zwierzę to ciągle rzecz, wg prawa. Nie ma odpowiednich kar za okrutne traktowanie zwierząt.
                W dzieciach nadzieja, dzieci trzeba uczyc.
                • kagrami 3-latek o zwierzętach - ang. :) 06.07.14, 14:44
                  www.youtube.com/watch?v=tQIMJ648qgg
                  Zobaczcie jak naturalnie 3-latek reaguje, gdy dowiaduje się skąd pochodzi jego obiad (napisy po angielsku).
                  Chłopczyk tłumaczy, że ludzie się powinni zwierzętami opiekować a nie zabijać. Bo one też chcą żyć. ..
                  • edelstein Re: 3-latek o zwierzętach - ang. :) 06.07.14, 17:09
                    Moj syn nie ma takich jazd.Zwierzeta sa do jedzenia, obojetne mu czy to kangur czy owca.Byl u rzeznika nie raz, widzial glowy owiec w calosci i jedynym co mu przyszl do glowy to zapytanie jak taka glowa smakujebig_grin
                    Bardzo lubi steki z kangura.
                    • kagrami Re: 3-latek o zwierzętach - ang. :) 06.07.14, 19:01
                      Moje dzieci też lubią mięso, szczególnie młodszy. Ale miały w życiu moment, kiedy pytały o to skąd pochodzi i miały z tym problem. To normalne I wtedy zalezy jak sie dzieckiem pokieruje.
                      • edelstein Re: 3-latek o zwierzętach - ang. :) 07.07.14, 20:11
                        Moj nie ma problemu.
                        • kagrami Re: 3-latek o zwierzętach - ang. :) 07.07.14, 22:48
                          Myślę że raczej przeoczyłaś ten moment.
                          • edelstein Re: 3-latek o zwierzętach - ang. :) 09.07.14, 15:07
                            Nic nie przeoczylam, moj syn od poczatku wiedzial, ze zwierzeta sie jada o po to sa.
                • zla.m Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 18:23
                  W Polsce obowiązuje ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997, która reguluje postępowanie ze zwierzętami domowymi, gospodarskimi, wykorzystywanymi do celów rozrywkowych, używanymi do doświadczeń, utrzymywanymi w ogrodach zoologicznych, wolno żyjącymi (dzikimi) i obcymi rodzimej faunie. Regulacje te sprowadzają się do ograniczenia cierpienia zadawanego zwierzętom, a związanego z ich wykorzystywaniem przez ludzi. Art. 1, ust. 1 tej ustawy mówi, że zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.


                  Chcesz dobrze, ale nie wiesz jak jest (albo - co gorsza - świadomie kłamiesz). Efekt: wychodzisz na głupią/manipulantkę, przestajesz być wiarygodna, a twoje argumenty są uznawane za co najmniej wątpliwe. Naprawdę, lepiej mniej dramatyzować, a za to nie mijać się z prawdą.
                  • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 19:02
                    Ale wiesz jak jest. Prawo swoje a ludzie swoje. Zajrzyj do najbliższej ubojni jak masz ochotę na horror sad
                    • zakonna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 19:25
                      nie rozumiem tej potrzeby nawracania innych. Ty żyjesz w zgodzie z własnym sumieniem i świetnie. Ja wiem, że mięso muszę kupować i tyle. Bez względu na ilość wstawionych przez ciebie linków.
    • annajustyna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:34
      Mnie wystarczyl filmik, jak w Chinach odziera sie na zywca zwierzatka futerkowe sad.
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 12:43
        Króliki angora sad dlatego sweterki takie tanie są sad
    • e_r_i_n Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:19
      Cudownie, że masz takie dobre serduszko.
      Dbasz o zwierzątka, biednych ludzi, dzieci. I niepełnosprawnych ofkors.
      • vre-sna Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:27
        Sprawianie bólu i dręczenie jakichkolwiek żywych istot jest karalne.
        Mam nadzieję, że ten który kręcił filmik, nie zrobił tego tylko w celach propagandowych, ale przyczynił się też do ukarania tych sadystów.
        • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 13:29
          Widziałam kilka filmów z takich ukrytych kamer i odniosłam wrażenie że pracują tam sadyści. Normalny człowiek tak się nie zachowuje.
          • helufpi Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:16
            To jest akurat chyba nawet udokumentowane naukowo, że ludzie pracujący w takich miejscach mają inny poziom wrażliwości. Pytanie co było pierwsze - jajko czy kura. Pewnie wytłumaczenie jest podwójne - ludzie o takich skłonnościach tam ciągną, a potem jeszcze te skłonności się u nich zaostrzają. Nawet podobno wokół dużych ubojni rośnie poziom brutalnej przestępczości.
          • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:17
            Być może sadyści szukają takiej pracy bo tam im nikt nic nie zrobi. Tak jak pedofil chętnie zostanie pielęgniarzem w szpitalu dziecięcym, itd.
            Kto normalny mógły codziennie przez całą dniówkę zabijać tysiące zwierząt?? To nie jest normalne, napewno. I jeszcze się przejmować ich stanem i samopoczuciem..
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 14:14
        No fakt smile Martwię się o wszystkich i mam na uwadze nie tylko siebie na tym świecie. Więc mam dobre serduszko i pewnie pójdę do nieba smilesmile
        • bromba11 Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 09:43
          tak, pod warunkiem, że przyswoisz sobie, że słowo "hodować" pisze się przez samo "h".
    • echtom Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 15:23
      Ja to wszystko wiem i moje dzieci też. Jednocześnie jestem realistką i wiem, że ludzie nie przestaną jeść mięsa. Świat byłby za to piękniejszy, gdyby jedli go na tyle mało, że hodowla na skalę przemysłową nie byłaby potrzebna. Też mało realne, ale przynajmniej można do tego dążyć, popularyzując kuchnię wegetariańską.
    • goodnightmoon Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 15:49
      Owszem, zwierzęta hodowlane powinny być traktowane godnie.

      Nie obciążałabym jednak odpowiedzialnością (za ewentualne złe traktowanie) konsumentów. Rezygnacja z jedzenia mięsa z dużych farm jest jakimś mechanizmem, ale słabym, zbyt pośrednim i działającym "na oślep".

      Moim zdaniem, należy pójść w kierunku zwiększonej kontroli bezpośrednio w hodowlach i ubojniach i "ekonomicznego" zmuszania hodowców do zaprzestania złych praktyk.

      Wracając do źródła pochodzenia mięsa - niewiele osób ma tak naprawdę możliwość wyboru tego, co trafia na ich talerz. Mieszkając w mieście i pracując, nie miałam możliwości biegać po lesie z giwerą w celu upolowania dzika, czasu żeby jeździć do górali. Zwyczajnie szłam do najbliższego mięsnego i kupowałam kawałek, a będąc w częstych delegacjach - do hotelowej restauracji i nie pytałam kelnera, czy materiał na ten kotlet nie był przypadkiem źle traktowany.

      Stosując twoje podejście łatwo wpaść w inną skrajność - zastanawiać się nad źródłem pochodzenia wszystkiego, co jemy, wtedy każdy kawałek będzie stawać w gardle i zwyczajnie umrzemy z głodu. Bo skąd wiesz, czy jabłka, które właśnie zjadłaś, nie zbierała ciężarna kobieta? Mogła poronić z przepracowania i jak to się ma do twojego sumienia?
    • pochodnia_nerona Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 16:18
      Wszystko to bierze się z podwyższenia się stopy życiowej człowieka. Dawniej trzeba było sobie zwierza samemu upolować, nierzadko ukradkiem, bo w lesie należącym do "pana", albo wyhodować. Mięso było pokarmem ważnym, bo dawało siłę (białko), ale też wyjątkowym. Jeszcze za komuny mięso było czymś "lepszym", odświętnym, bo trzeba było je wystać w kolejkach, co powodowało, że jadło się je w niedziele, święta, wędliny nie wyrzucało się, resztki skrzętnie wykorzystywało.
      Obecnie, kiedy produkcja mięsa jest tania, bo stosuje się mnóstwo chemii, zarówno zwiększającej masę zwierząt, odporność na choroby, jak i powiększającej masę gotowej szynki, człowiek ma mięso na co dzień. Może jeść je na śniadanie, obiad i kolację, a koszt takiej diety jest mniejszy, niż np. 40 lat temu. Jest to mięso bezwartościowe, a nawet szkodliwe, więc jeżeli kogoś nie rusza sumienie, to choćby ten argument powinien skłonić go do rzadszego spożywania produktów mięsnych, z wybranych i tzw. ekologicznych źródeł. Wszystko to wymknęło się po prostu spod kontroli. To naprawdę koszmar - urodzić się zwierzęciem jadalnym na przemysłowej farmie.
      • zla.m Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 18:18
        Ludzie nie przestaną jeść mięsa i nie przestaną przy wyborze kierować się głównie ceną (w każdym razie dotyczy to znaczącej większości populacji). A hodowcy nie zaczną się nagle uwrażliwiać na cierpienie zwierząt, bo musieliby zmienić zawód. Dlatego w mojej opinii rozwiązaniem jest to: hodowanie mięsa w laboratorium. Inna sprawa, że na dziś to bardzo drogie rozwiązanie, a "tradycyjni" hodowcy zapewne blokują jak mogą dotowanie takich badań.
        • pochodnia_nerona Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 20:04
          No ja tam jestem za hodowlą mięsa w warunkach laboratoryjnych, bo wtedy wróciłabym do kotlecików wink Ale wiem, że na razie to byłoby potwornie drogie, a po drugie - jak piszesz, nie spodobałoby się to hodowcom żywych zwierzaków, więc zrobiliby wszystko, żeby to się nie powiodło.
    • koronka2012 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 16:31
      No, uświadomiłaś mnie - tylko chyba obedrę cię ze złudzeń, że zrobiłaś w ten sposób coś ważnego, bo po mnie to spływa.

      Dobrze byłoby gdyby zwierzęta na ubój były traktowane humanitarnie, ale szczerze mówiąc - takie propagandowe akcje kompletnie mnie nie ruszają, kupuję mięso z myślą o obiedzie a nie o warunkach hodowli - i nie mam z tego powodu cienia wyrzutów sumienia.

      Podobnie jak żaden filmik o schronisku dla zwierząt nie skłonił mnie do innej myśli niż ta, że należy większość bezpańskich psów po prostu humanitarnie usypiać, a nie tworzyć getta w imię miłości do zwierząt.
      • echtom Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 16:34
        Mnie filmiki o schroniskach skłaniają do myśli, że psy i koty należy po prostu sterylizować.
    • nanuk24 Re: o wegetarianiźmie... smutne 06.07.14, 22:13
      Rzeczywiscie smutne, az sie splakalam nad talerzem z kotletem. Ale zjadlam wszystko.
      • pochodnia_nerona Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 20:05
        Wiesz, czasem lepiej nic nie napisać, niż napisać i wyjść na pozbawioną empatii idiotkę, sorry.
    • basia-ciociaa Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 19:23
      Nie wejde w ten link. Chciałabym jednak powiedziec slowko na tema zycia w swiadomosci-gdybyscie byly siwadome co do wszystkiego z czym sie stykacie, przerazilbyscie sie po stokroć... Co do zwierząt-tu nie ma kompromisu-jesli jesz zwierze, to MUUUSISZ wiedzieć jak znalazlo sie ono na twoim talerzu.
      • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 19:35
        Nie wchodź. Ja szczerze podziwiam ludzi, którzy potrafią to nakręcić.......... To arcyważne, ale ja bym chyba nie mogła oglądać tego na żywo, ech. Naprawdę SZACUNEK.
      • pochodnia_nerona Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 20:06
        Ja też wolę nie oglądać, a mięso przestałam jeść jakiś czas temu, bo wiem i bez filmików, skąd to mięso jest...
    • barbibarbi Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 19:43
      Od jakiegoś czasu nie jadam cielęciny i jagnięciny, moja rodzina też. Ostatnio "super okazja" cielęcina w super cenie od znajomego znajomego, propozycja kupna "połówki", aż mnie zemdliło, połówka cielaka! No cielak miał pecha, że nie doczekał wieku dorosłego, ale dlaczego ja mam w tym uczestniczyć? Może gdybym głodowała, była na wykończeniu, to tak, ale w normalnych warunkach ja się nie godzę na jedzenie zwierzaków-dzieciaków. Prawie wcale nie jemy wieprzowiny, czerwonego mięsa z kopytnych zwierząt. Jemy prawie wyłącznie indyki, czasami kurczak, ryby i owoce morza. To jest wyłącznie mój wybór, nie czuję wcale, że coś tracę i sobie odmawiam.
      • czarciaryska Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 20:08
        wlasnie to jedzenie dzieciakow zwierzecych jest najgorsze. Slodycz sama na tym pyszczku i niewinne to to, ani nie ma szansy uciec ani sie obronic.. noz w gardlo i wykrwawic takie dzieciatko to trzeba byc posrancem, a zeby komus placic za to, ignorantem.
        • wtopek Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 20:39
          Włosi genialnie przyrządzają cielęcinę, uwielbiam saltimboccę smile
          • kagrami Re: o wegetarianiźmie... smutne 07.07.14, 23:00
            Włosi to psychole wink Kupują polskie konie które straszliwie cierpią podczAS transportu. No ale Włoch musi mieć żywego konia, co tam że cierpi..
            No i niestety też czytałam ostatnio że jacyś włoscy smakosze leśne jeże jedzą A przyrządzają je - oszczędzę szczegółów dość że powiem jak dawniej w Polsce gotowano raki. sad Jednak jeż wyższa forma niż rak, szkoda zwierzaka.
            Włosi.............
            A co do cielęciny to najgorsze życie maja te byczki z wielkich produkcji. Tak jak pisałam stoją w skrzynce jak w karcerze nie mogąc nawet chodzić kilka miesięcy ich "życia". Już lepiej kupić od rolnika bo ten burakami karmi I nie jest to takie małe dziecko tylko zwykle prawie dorosły byczek. No zabity jest, to prawda, ale życie miał zwykle 1000 x lepsze od tego z wielkiej hodowli przemysłowej.. No, dobra i mięso bardziej twarde ale o wiele zdrowsze.
            Moi znajomi mają takie byczki bo przecież żeby krowa dawała mleko to musi mieć młodego i trzeba coś z tym jej młodym zrobić. To tak jakby ktoś zapomniał jaka jest cena mleka..
            Kolęta młode też się zabija i zjada żeby było mleko kozie. No taki świat..
            • cosmetic.wipes Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 09:24
              > Włosi to psychole wink Kupują polskie konie które straszliwie cierpią podczAS tra
              > nsportu. No ale Włoch musi mieć żywego konia, co tam że cierpi..

              Nie "Włoch musi mieć żywego konia". Chodzi o świeżość mięsa. Gdyby konie ubijane były na miejscu, tusze musiałyby być mrożone do transportu.

              > No i niestety też czytałam ostatnio że jacyś włoscy smakosze leśne jeże jedzą A
              > przyrządzają je - oszczędzę szczegółów dość że powiem jak dawniej w Polsce got
              > owano raki. sad Jednak jeż wyższa forma niż rak, szkoda zwierzaka.

              Zadziwiająca wybiórczość. Jeża ci szkoda, ale raka czy ślimaka już nie. Że nie wspomnę o biednych ostrygach zjadanych żywcem.

              > A co do cielęciny to najgorsze życie maja te byczki z wielkich produkcji. Tak j
              > ak pisałam stoją w skrzynce jak w karcerze nie mogąc nawet chodzić kilka miesię
              > cy ich "życia".Już lepiej kupić od rolnika bo ten burakami karmi I nie jest to
              > takie małe dziecko tylko zwykle prawie dorosły byczek.

              Opasy na fermach przemysłowych maja duzo lepsze warunki niż w małych gospodarstwach. Chów taki odbywa się w oborach wolnostanowiskowych, z odpowiednią (są normy) ilościa światła słonecznego, temperaturą, wentylacją (ze wzgledu na duże stężenie amoniaku i siarkowodoru, oraz odprowadzenie wilgoci), doskonale zbilansowana dawka pokarmową - bydła nie da się żywić granulatem, więc dostaje ono siano łakowe i z lucerny, sianokiszonki (pasza najwyższej jakości) kiszonki z kukurydzy, śrutę ze strączkowych, ze wzgledu na zawartość białka. W sezonie letnim pastwisko (tak, tak, opasy latem są na pastwisku) uzupełniane paszą treściwą. Bez dobrze dobranych składników pokarmowych opasy nie bedą właściwie przyrastać, a to jest głównym celem chowu towarowego. Zwierzęta również są zdrowe i pod stała kontrolą weterynaryjną, gdyż każda choroba to zagrożenie epidemią i zmniejszeniem zysków właściciela.

              W sprawie oddzielania buhajków mięsnych od matek PERFIDNIE KŁAMIESZ I MANIPULUJESZ. Opasy są z matkami do około 5-7 miesiąca, żywione są ich mlekiem z równoczesnym stopniowym wprowadzaniem żywienia stałego. Dzięki temu osiagaja przyrosty dochodzące nawet do 1200g/dzień.

              Nie masz pojęcia o chowie bydła, nie wiesz czym rózni się bydło mleczne od mięsnego, ani jak wygląda żywienie i praktyki zootechniczne. Nawet przez myśl ci nie przeszło, że budowa układu pokarmowego zmusza cielęta do zywienia WYŁACZNIE mlekiem przez pierwszy okres życia, a odpowiednie wprowadzanie pasz stałych stymuluje żwacz do prawidłowej pracy.

              Tradycyjny "rolnik" od którego w ramach ochrony planety kupujesz mięso, nierzadko trzyma byczka na uwięzi (łańcuchu) ze wzgledu na brak odpowiedniego miejsca na wydzielenie stanowisk, w ciemnej, zatęchłęj obórce, ściółkę zmienia jak już zwierzę topi się w gnoju, nie żywi paszą zbilansowana, ale rzuca co popadnie - nadgniłe okopowe, spleśniałe siano. I biorąc pod uwagę, ze w małych gospodarstwach trzyma się bydło ogólnouzytkowe, ani przyrosty nie są właściwe, ani nie pozwala się ssać matki, bo mleko idzie na sprzedaż lub do uzytku własnego. Takie cielęta często nie sa nawet rejestrowane, gdyż brak rejestracji ułatwia tzw. ubój gospodarczy. Ponieważ krycie/inseminacja są dokumentowane, to często w papierach podaje się nieskuteczne zacielenie, co pozwala "ukryć" cielę przed jakąkolwiek kontrolą.
              W małym gospodarstwie dużo taniej wychodzą preparaty mlekozastępcze z soi. No chyba, że krowa cierpi na mastitis , to fakt, takim bezużytecznym mlekiem karmi sie cielęta, o zgrozo.

              Nie masz pojęcia o czym mówisz, choćby dlatego, że nie odróżniasz chowu od hodowli. A to ma podstawowe znaczenie w zootechnice.

              > Kolęta młode też się zabija i zjada żeby było mleko kozie. No taki świat..

              W Polsce pogłowie kóz wynosi obecnie około 130 tys. sztuk - to niewiele i składa się głównie z niewielkich stadek po kilka osobników. Stada duże, poddawane ocenie hodowlanej są głownie w północno-zachodniej części kraju. Składają się najczęściej z jednej z trzech ras wysokomlecznych - polskiej białej uszlachetnionej, polskiej barwnej uszlachetnionej i saaneńskiej. Ich wydajność mleczna może dochodzić nawet do 1400 kg. Tak duża wydajność zapewnia mleko również oseskom, więc bądź łaskawa nie opowiadać bajek o masowym uboju koźląt. Tym bardziej, że spożycie koźliny w naszym kraju jest zblizone do zera.
              • triss_merigold6 Bardzo ciekawy post 08.07.14, 09:29
                Bardzo ciekawy post, serio. Edukacyjny. Masz wiedzę.
                • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 09:53
                  Dzięki smile

                  Mam również praktykę - zarówno w hodowli zarodowej, jak i chowie przemysłowym, ekstensywnym i ekologicznym.
                  Obawiam się jednak, że moje ulanie w tym wątku, nie wpłynie na chęć wypisywania głupot przez laików, którym się zdaje, że filmiki z YT opisują obiektywnie cały wszechświat.

                  Szlag mnie trafił.
                  • czarciaryska Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 12:53
                    naprawde do 5 - 7 miesiaca sa przy mamie?
                    Mnie uczono ze zabierane sa od razu zeby zapobiec infekcji
                    • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 13:07
                      Naprawdę.
                      Bydlo mięsne jest przy matkach, bo mleko ma największą ilość dobrze przyswajalnego białka, którego nie zastąpi pasza roślinna. A przyrosty nie biorą się z powietrza.
                      Mleka od krów mięsnych nie uzywa się jako spozywczego, bo ani jego ilość ani parametry nie są takie jak u bydła mlecznego.

                      I o jakich infekcjach mówisz?
                      • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 14:23
                        No to w takim razie krowom mlecznym zabieraja cielaki. Krowa nie może cielaka wykarmić bo mleko dla ludzi potrzebne.
                        Zaopatruje się w sery, maslo i mleko kozie ( to rzadko) w gospodarstwie kozim, tam za nic nie dostaniesz mleka zanim nie odkarmione zostanaą koźlęta.
                        • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 14:59
                          > No to w takim razie krowom mlecznym zabieraja cielaki. Krowa nie może cielaka w
                          > ykarmić bo mleko dla ludzi potrzebne.

                          Tak. Na fermach mlecznych cieleta żywi się mlekiem matki bardzo krótko, w zasadzie wyłącznie siarą. Potem uzywa sie preparatów mlekozastępczych lub (rzadziej) przystawia młode do mamek.

                          Z punktu widzenia użytkowego cielęta w chowie towarowym bydła mlecznego są produktem ubocznym.

                          > Zaopatruje się w sery, maslo i mleko kozie ( to rzadko) w gospodarstwie kozim,
                          > tam za nic nie dostaniesz mleka zanim nie odkarmione zostanaą koźlęta.

                          Odsadzanie koźląt i jagniąt odbywa się dużo szybciej niż bydła, ze względu na róznice w tempie rozwoju tych gatunków. Poza tym zarówno laktacja jak i budowa wymienia, a co za tym idzie technologia udoju kóz i owiec ma nieco inną specyfikę.
                          • czarciaryska Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 15:45
                            No wlasnie o tym mowie, o przemysle mlecznym.
                            Krowa wydziela hormony takie jak inne ssaki podczas porodu oraz zaraz po. Odebranie jej cielaka w wiekszosci przypadkow w ciagu 24 godzin powoduje ogromny stres, zarowno dla matki jak i dla dziecka. www.youtube.com/watch?v=SYJPbrxdn8w wystarczy popatrzec na suke broniaca szczeniat, czy malpy z dziecmi, kotke ktora dba o swoje mlode, krowa tez powinna miec szanse na pobycie z tym dzieckiem a zabiera sie je od razu i podlacza biedaczke do jakiejs maszyny gdzie ja doja jakby sama byla tylko maszyna bez uczuc. Prosze Cie bo widze ze masz wiedze, wytlumacz co dzieje sie z jednodniowym cielakiem ktory jest produktem ubocznym?
                            Powiedz nam jeszcze, czym roznia sie krowy miesne od mlecznych, podobno dodaje sie cos tym mlecznym hormonalnego zeby tego mleka produkowaly duzo wiecej, prawda?



                            • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 15:49
                              Taki cielak jest najczęściej karmiony sztucznie i albo na mieso albo do hodowli. Mloda krowe sie zapladnia, ona rodzi cielaka , poetm jej sie cielaka zabiera bo mleko dla ludzi na sery potrzebne itd.
                              Dlatego ja krowiego mleka nie piję. Sery w ilosci homeoparycznej.
                              • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 15:49
                                homeopatycznej mialo byc.
                              • czarciaryska Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 16:05
                                w jakim wieku sie je zabija?

                                te krowy zapladniane sa podobno non stop na to mleko jak tylko przestana dawac, to znow ciaza i znow mleko. Dlatego tym krowom im starsze tym bardziej wybiedzone i slabsze bo im wiecej ciaz i cielat tym bardziej jej organizm sobie odmawia. One podobno cale zycie sa glodne sad a pod koniec zycia jak maja zaledwie miedzy 3-5 lat i juz nie moga dalej ciagnac i sa bardzo oslabione ( normalnie krowa spokojnie 20 zyje) to je w podziekowaniu za tyle dzieci urodzonych i tyle mleka oddanego, przerabiaja na burgera. Takie mlode zwierzeta tak wykorzystane, a ludzie po prostu nie zdaja sobie sprawy ile ta krowa wycierpiala jak jej te cieleta wyrywali jedno po drugim..

                                Smutne to wszystko , bardzo nienaturalne i bardzo smutne.

                                I nie wiadomo po co jak mleko krowie dla nas ani naturalne ani zdrowe.
                                • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 18:26
                                  > te krowy zapladniane sa podobno non stop na to mleko jak tylko przestana dawac,
                                  > to znow ciaza i znow mleko. Dlatego tym krowom im starsze tym bardziej wybiedz
                                  > one i slabsze bo im wiecej ciaz i cielat tym bardziej jej organizm sobie odmawi
                                  > a. One podobno cale zycie sa glodne sad a pod koniec zycia jak maja zaledwie mi
                                  > edzy 3-5 lat i juz nie moga dalej ciagnac i sa bardzo oslabione ( normalnie kro
                                  > wa spokojnie 20 zyje) to je w podziekowaniu za tyle dzieci urodzonych i tyle ml
                                  > eka oddanego, przerabiaja na burgera. Takie mlode zwierzeta tak wykorzystane, a
                                  > ludzie po prostu nie zdaja sobie sprawy ile ta krowa wycierpiala jak jej te ci
                                  > eleta wyrywali jedno po drugim..

                                  OMG.

                                  Powiedz mi tylko ile według ciebie taka biedna i głodna krowa, żyjąca 3-5 lat mogła urodzić cieląt? Bo coś wspominałąś o "tylu urodzonych dzieciach".
                                • misiu-1 Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 18:52
                                  czarciaryska napisała:

                                  > te krowy zapladniane sa podobno non stop na to mleko jak tylko przestana dawac,
                                  > to znow ciaza i znow mleko.

                                  Czyli mniej więcej tak, jak w stanie dzikim. Ruja-ciąża-poród-karmienie-ruja-ciąża...itd.

                                  > Dlatego tym krowom im starsze tym bardziej wybiedzone i slabsze bo im wiecej ciaz i cielat
                                  > tym bardziej jej organizm sobie odmawia.

                                  A wszak każdy wie, że naturalnym przeznaczeniem krowy jest niczego sobie nie odmawiać i realizować się, cokolwiek by to miało znaczyć.

                                  > One podobno cale zycie sa glodne sad

                                  No przecież. Bohaterscy naukowcy sowieccy już dawno odkryli tę paradoksalną właściwość, że im krowa głodniejsza, tym więcej mleka daje. No, perpetuum mobile prawie.

                                  > pod koniec zycia jak maja zaledwie miedzy 3-5 lat i juz nie moga dalej ciagnac i sa bardzo > oslabione ( normalnie krowa spokojnie 20 zyje) to je w podziekowaniu za tyle dzieci
                                  > urodzonych i tyle mleka oddanego, przerabiaja na burgera.

                                  No pewnie. Po 3 latach życia i urodzeniu 20 cielaków (jak każdy rolnik wie, krowa zaczyna dawać mleko w miesiąc po urodzeniu, a jej ciąża trwa tydzień), zamiast na zasłużoną emeryturę - na kotlety. Horror, panie dzieju.

                                  > Smutne to wszystko , bardzo nienaturalne i bardzo smutne.

                                  Smutne. Zamiast naturalną śmiercią, w paszczy drapieżnika, zginąć jak Janosik - na haku.

                                  > I nie wiadomo po co jak mleko krowie dla nas ani naturalne ani zdrowe.

                                  To kubek w kubek tak, jak komputer, na którym, nie wiadomo, po co, piszesz swoje dyrdymały - ani to naturalne, ani zdrowe. smile
                              • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 16:35
                                > Taki cielak jest najczęściej karmiony sztucznie i albo na mieso albo do hodowli

                                Przepraszam uprzejmie, ale żaden cielak ze stada produkcyjnego nie ma prawa przeznaczonym być do hodowli. Co najwyżej do chowu.
                                Hodowla odbywa się w stadach zarodowych, gdzie utrzymuje się zwierzęta czyste rasowo i przeznacza się je do dalszego rozrodu (hodowli) lub do chowu (towarówka).
                                • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 16:38
                                  Jak zwal tak zwał. Niemniej dziekuje za wyjaśnienia.
                            • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 16:31
                              > No wlasnie o tym mowie, o przemysle mlecznym.

                              Ty teraz mówisz o bydle mlecznym, ale mój pierwszy post był odpowiedzią na twierdzenia autorki wątku, gdzie paplała coś o cielakach na mięso.

                              > Krowa wydziela hormony takie jak inne ssaki podczas porodu oraz zaraz po. Odebranie jej cielaka w wiekszosci przypadkow w
                              ciagu 24 godzin powoduje ogromny stres, zarowno dla matki jak i dla dziecka. target="_blank" rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=SYJPbrxdn8w wystarczy popatrzec na suke broniaca szczeniat, czy malpy z dziecmi,
                              kotke ktora dba o swoje mlode, krowa tez powinna miec szanse na pobycie z tym dzieckiem a zabiera sie je od razu i podlacza
                              biedaczke do jakiejs maszyny gdzie ja doja jakby sama byla tylko maszyna bez uczuc.

                              Trudno mi się odnieść do tego fragmentu, albowiem moja wiedza i doświadczenie w zakresie chowu i hodowli zwierząt sa czysto techniczne. Nie antropomorfizuję zwierząt.

                              Wbrew powszechnemu mniemaniu udój mechaniczny jest dla krowy i przyjemniejszy - równe ciśnienie i czętotliwość, i zdrowszy - opróżnienie wymienia, brak ucisku przez gumy strzykowe, mała możliwość uszkodzeń mechanicznych strzyków.

                              > Prosze Cie bo widze ze masz wiedze, wytlumacz
                              co dzieje sie z jednodniowym cielakiem ktory jest produktem ubocznym?

                              Cielę odstawia się po 3-7 dniach. Przenosi się je do boksów dla młodzieży i tam odchowuje preparatami mlekozastępczymi ze specjalnych poideł ze smoczkiem. Od około 3 tygodnia życia zaczyna podawać się niewielkie ilości paszy treściwej oraz siano. Kiedy cielę pobiera już pasze objętościowe do woli, a treściwe w ilości około 1,5 kg dziennie, odstawia się żywienie płynne.

                              Buhajki w stadach towarowych (produkcyjnych) bydła mlecznego przeznaczane są na opas, wcześniej kastrowane, a następnie na rzeź, jednak ich mięso ma dużo gorsze walory smakowe, niż mieso zwierząt typowo rzeźnych. Mają również dużo słabsze wyniki przyzyciowe jeśli chodzi o wydajność.
                              Jałówki najczęściej przeznacza się na remont stada, czyli zastąpienie starych krów. Czy jałówka zostanie przeznaczona do dalszego chowu, czy na opas zależy od jej potencjalnej wydajności uzytkowej (mlecznej), której oceną zajmują się zootechnicy.

                              > Powiedz nam jeszcze, czym roznia sie krowy miesne od mlecznych, podobno dodaje
                              > sie cos tym mlecznym hormonalnego zeby tego mleka produkowaly duzo wiecej, praw
                              > da?

                              Nie jestem w stanie napisać całego wykładu dotyczącego używotkości bydła, bo ani czasu nie starczy, ani paluchy nie wytrzymają smile
                              W skrócie: w profesjonalnym chowie trzyma się zwierzęta o róznych specjalizacjach. Bydło miesne charakteryzuje się bardzo dobrymi przyrostami, świetną strukturą i jakością mięsa, za to ma niewielkie wymię i nie daje dużo mleka. Mleczne wyglądają "chucherkowato" ale mają doskonale wykształcone wymię. Różnice są jeszcze w kwestiach fizjologii przyswajania i przetwarzania pokarmu, dlatego dawki pokarmowe należy dostosowywać do rodzju użytkowości oraz do okresu i stanu w jakim zwierzę się znakduje - inaczej żywi się krowę wysokocielna a inaczej zasuszaną (wygaszanie laktacji).
                              Tu przykładowe rasy"
                              Typowo mleczna Jersey Nie jest ona wychudzona, ma po prostu taka budowę wink
                              A tu mięsny Charolaise

                              Nie podaje się ani antybiotyków ani hormonów, aby wspomóc laktację. Laktacja doraźnie stymulowana jest odpowiednim zywieniem i właściwą techniką udoju. Oraz długofalowo praca hodowlana i doborem odpowiednich ras.
                              Krowy, które ze względu na chorobę przechodzą antybiotykoterapię są oddzielane od stada, a ich mleko jest utylizowane przez okres terapii i karencji po terapii.
                              Zawartość wszelkich tego rodzaju substancji (niedozwolonych) w mleku powoduje, że nie jest ono dopuszczane do spożycia przez ludzi. Normy są bardzo ostre, każda mleczarnia pobiera próbki KAŻDEJ PARTII mleka.
                              • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 16:36
                                Krowy dojone mechanicznie częściej maja stany zapalne gruczołu mekowego. Odstawianie krowy przynosiloby straty stad dopuszcza sie obecnosc komorek somatycznych w mleku czyli ropy. Smacznego.
                                • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 17:34
                                  > Krowy dojone mechanicznie częściej maja stany zapalne gruczołu mekowego.

                                  W latach siedemdziesiątych chyba.

                                  Przyczyną mastitis najczęściej są zakażenia bakteryjne. Wrotami zakażenia zaś uszkodzenia mechaniczne wymienia. Przy dzisiejszej technologii udoju rzadko spotykane.
                                  Równiez higiena wymion jest zachowana na dużo wyższym poziomie, niz przy ssącym cielaku.

                                  Odstaw
                                  > ianie krowy przynosiloby straty stad dopuszcza sie obecnosc komorek somatycznyc
                                  > h w mleku czyli ropy. Smacznego.

                                  Norma komórek somatycznych jaka dopuszcza mleko do sprzedaży dotyczy zwierząt zdrowych.

                                  I nie opowiadaj bzdur, że komórki somatyczne to ropa. KS to normalne komórki złuszczającej się sluzówki oraz leukocyty. U krów zdrowych stosunek leukocydów do komórek nabłonka wynosi 1:4. Bada się nie tylko ilość KS w ml ale także proporcję. Wzrost leukocytów wskazuje na stan zapalny - takie mleko nie jest kierowane do spożycia przez ludzi.

                                  Nie chcę cię martwić, ale zarówno w mleku kozim jak i owczym także są komórki somatyczne. A w serach z mleka niepasteryzowanego dodatkowo inne ciekawostki suspicious
                                  • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 18:07
                                    Uwielbiam sery z mleka niepasteryzowanego, sa one jednak rzadkością.
                                    • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 18:21
                                      Doskonałe sery owcze robi Roman Kluska. Mozna kupić przez neta, chociaż tanio nie jest. Sklep "Prawdziwe Jedzenie".

                                      Jeśli jednak odważyłabyś się spróbować z mleka krowiego, też niepasteryzowanego, to polecam ser koryciński. Tez do znalezienia w necie. Rewelacyjny.
                                      • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 18:23
                                        Sery pana Kluski upuje i uwielbiam. Sa doskonale i do kupienia w Krakowie.
                              • czarciaryska Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 17:01
                                moilas ze masz praktyke?
                                widzialas kiedys jak cielaka zabieraja krowie czy czytalas tylko o tym?

                                Ja widzialam i slyszalam jak wyla i mi prawie serce peklo.
                                • przeciwcialo Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 17:25
                                  Poza tym zadna dojarka nie opróżnia wymienia tak jak cielę, maszyna wymaga wiecej od krowy.
                                  Prawo popytu i podazy.
                                • cosmetic.wipes Re: Bardzo ciekawy post 08.07.14, 18:13
                                  czarciaryska napisała:

                                  > moilas ze masz praktyke?

                                  Tak.

                                  > widzialas kiedys jak cielaka zabieraja krowie czy czytalas tylko o tym?

                                  Wiesz co to jest praktyka? tongue_out

                                  > Ja widzialam i slyszalam jak wyla i mi prawie serce peklo.

                                  Ja widziałam dużo więcej i nie pękło mi serce. Nazwij mnie teraz zwyrodnialcem.

              • przeciwcialo Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 14:20
                Ja lubie mleko i sery kozie. Kozy w Polsce poki co traktowane sa lepiej niz krowy. jeszcze lepsze sa owcze sery i nie mam na mysli oscypka.
      • cosmetic.wipes Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 08:11
        Rozumiem, że nie jadasz tylko "dzieci" ssaków?

        Kurczak ekologiczny żyje 81 do 90 dni, przemysłowy w chwili uboju ma 7 tygodni. Dorosłe na pewno nie są suspicious
        • czarciaryska Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 12:52
          nie, nie jadam kurczakwo. Ani ryb ani w sumie niczego co ma twarz.
          Najbardziej jednak mi szkoda dzieci ssakow jakos, sam fakt ze powinny byc przy mamie i cieszyc sie dziecinstwem (bo tak jak psiaki czy kociaki tez chca sie bawic i zyc przede wszystkim) a zamiast tego obuchem w leb i do wykrwaiwenia 'bo komus smakuja' , 'bo kasa'. Nie i koniec, uwazam ze jest to moralnie nie do dopuszczenia bo wiekszosc normalnych osob jak widzi taki pyszczek to chce przytulic i chronic takie stworzenie, a nie za,,,,bac i pozrec
          • cosmetic.wipes Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 13:09
            Mój post był był skierowany do barbibarbi.
            • barbibarbi Re: o wegetarianiźmie... smutne 09.07.14, 08:14
              Od jakiegoś czasu jadam wyłącznie indyki, kurczaki i ryby. Nie jest to jakaś filozofia zbudowana na filmikach z youtube, po prostu tak mi się porobiło. Czy ja muszę jeść jagnię? Nie muszę, mogę wybrać coś innego. Mięso wieprzowe zaczęło mi śmierdzieć, okazuje się że jednak upodobania żywieniowe to nawyki i przyzwyczajenia, kiedyś jadłam schabowe i nic mi nie śmierdziało.
    • sloik.kontra.burak i widzisz niewiele to niestety da 07.07.14, 23:22
      - ci, którzy mają serce i sumienie bez filmów wiedzą, że przemysłowy chów to coś niewyobrażalnie okrutnego. A tu są takie co wprost piszą, że ich to nie rusza.

      Lepszy odzew by był jakbyś zatytułowała post: "bezmyślni konsumenci trują się przemysłowym mięsem" wink
      • misiu-1 Re: i widzisz niewiele to niestety da 08.07.14, 07:14
        sloik.kontra.burak napisał(a):

        > Lepszy odzew by był jakbyś zatytułowała post: "bezmyślni konsumenci trują się
        > przemysłowym mięsem" wink

        Jakbyś zgadł(a), że lepszy. Dlatego właśnie propaganda wegetariańska skupia się głównie na rzekomych zagrożeniach zdrowotnych. Bo to skuteczniejsze niż odwoływanie się do jakiejś wydumanej, utylitarystycznej paraetyki.
        • sloik.kontra.burak bo zestrosowane mięso to zdrowe mięso!?? 08.07.14, 19:20
          wolę propagandę wegetariańską bo w przeciwieństwie do twojej, raczej stara się zmusić do myślenia niż bezkrytycznego powielania hasełek w celu zagłuszenia ewentualnych wyrzutów sumienia.
          • misiu-1 Re: bo zestrosowane mięso to zdrowe mięso!?? 08.07.14, 19:40
            sloik.kontra.burak napisał(a):

            > wolę propagandę wegetariańską bo w przeciwieństwie do twojej, raczej stara się
            > zmusić do myślenia niż bezkrytycznego powielania hasełek w celu zagłuszenia
            > ewentualnych wyrzutów sumienia.

            Ja nie uprawiam propagandy. Od czasu do czasu skomentuję co najwyżej propagandę wegetariańską. Bezkrytyczne powielanie hasełek to właśnie to, co robią na forum wegetarianie. Nie trzeba nic zagłuszać, bo jedzenie mięsa nie wiąże się z żadnymi wyrzutami sumienia. A co do "zestresowanego mięsa", to nie jest ono niezdrowe, tylko niesmaczne i wodniste, ponieważ zawiera znaczne ilości kwasu mlekowego. Dlatego producenci mięsa we własnym interesie dbają o to, żeby nie było "zestresowane".
    • jan.kran Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 08:42
      Dla mnie to jest smutne pisanie i zamieszczanie takich filmów bo to jeszcze potwierdza zdanie o tym że wege sa nawiedzeni i próbują wcisnąć jedzacym mięso swój sposób życia.
      Ja jestem wege trzeci rok i to dość ortodoksyjna bo laktovege i wszędzie węszę żelatynę i podpuszczkę zwierzęcą ale kompletnie nie we mnie nic z Apostoła Wegetarianizmu.
      Niechętnie mówię o swoich powodach niejedzenia mięsa , jak kogoś naprawdę interesuje owszem ale nie latam po okollicy z transparentem.
      Ja jem swoje , jedzacy mięso swoje , dopóki mi nikt do talerza nie zagląda i nie komentuje jest ok.
      Jak trzeba to ugotujeę danie mięsne bez histerii i obrzydzeni choć faktem jest że mięso mi często śmierdzi , nie każde , może to kwestia jakości ale nie wyrywam osobie wt ramwaju tego kurczaka czy innego burgera tyko sie przesiadam gdzie indziej.
    • saszanasza Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 13:20
      Dziewczyno, żeby odżywiać się zgodnie z twoimi standardami należałoby najpierw wybudować dom, potem umieścić w nim odpowiedniej wielkości zamrażarkę, zaopatrzeć się w furgonetkę i przy tym zarabiać krocie, by było nas stać na systematyczne wyjazdy w celu zrobienia "zapasów"big_grin
      Dziwne, że równie refleksyjnie nie potraktowałaś kwestii wytwarzania kosmetyków, ubrań, leków, przecież ich produkcja często również okupiona jest cierpieniem/wyzyskiem nie tylko zwierząt ale i ludzi.
      • czarciaryska Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 13:44
        ale przeciez nie jest trudno naprawde unikac z wyboru kiedy nie ma (powtarzam nie ma) koniecznosci korzystania z przedmiotow badz pokarmow ktore produkuje sie nie etycznie.

        Leki czasami rozumiem ale naprawde jezeli chodzi o kwestie zywienia to bardzo proste.

        Nie chodzi o to zeby popasc w skrajnosci ale zeby przytomnie dokonywac wyborow konsumenckich. Niektore przemysly (tak jak przemysl miesny , produkcja tasmowa miesa typu parowki itp) istnieja tylko i wylacznie dlatego ze produkcja odbywa sie za szczelnie zamknietymi dla konsumenta drzwiami, bo jakby czlowiek zobaczyl co za ohydztwa oni wyprawiaja to by nie kupil.
        • saszanasza Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 14:01
          > Nie chodzi o to zeby popasc w skrajnosci ale zeby przytomnie dokonywac wyborow
          > konsumenckich. Niektore przemysly (tak jak przemysl miesny , produkcja tasmowa
          > miesa typu parowki itp) istnieja tylko i wylacznie dlatego ze produkcja odbywa
          > sie za szczelnie zamknietymi dla konsumenta drzwiami, bo jakby czlowiek zobaczy
          > l co za ohydztwa oni wyprawiaja to by nie kupil.

          ależ cosmetic.wipes aż nadto wytłumaczyła, że ten konsumencki "zdrowy/humanitarny" wybór, wcale nie musi takim być i nie wszystko wygląda tak, jak jest przedstawiane przez autorkę wątku.
          za szczelnie zamkniętymi drzwiami produkuje się różne rzeczy. kiedyś miałam koleżankę która pracowała w cukierni i powiedziała, że nigdy do buzi nie weźmie pączka i ni holery nie chciała powiedzieć dlaczego.
          • czarciaryska Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 14:17
            paczki sa niezdrowe wink
            • saszanasza Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 14:25
              czarciaryska napisała:

              > paczki sa niezdrowe wink

              no same w sobie to wiem, ale coś jeszcze podobno im "dolega"wink
        • pochodnia_nerona Re: o wegetarianiźmie... smutne 08.07.14, 20:15
          No właśnie, chodzi o odpowiedzialne i świadome podejście do pożywienia i związanego z nim ewentualnego cierpienia innych istot żywych. Tak, by to cierpienie zminimalizować. Kiedyś w naszym kręgu kulturowo-geograficznym trudno było o inne źródła białka, niż mięso. Ale i tak było ono jedzone raz na jakiś czas, nie codziennie, jak dziś, gdy paradoksalnie, wokół pełno soi, soczewicy do wypęku, ciecierzycy, innych roślin białkowych. Również zamienników mleka i jego przetworów jest od metra. Są też kosmetyki nietestowane na zwierzętach. Więc naprawdę można, jeżeli się chce. No, ale trzeba chcieć. Większości po prostu się nie chce, ma to gdzieś i tyle - taka szczera i brutalna prawda.
          • saszanasza Re: o wegetarianiźmie... smutne 09.07.14, 13:17
            Większości po prostu się nie chce,
            > ma to gdzieś i tyle - taka szczera i brutalna prawda.

            Brutalna prawda jest taka, że większość zapie... po 10 -12 godzin dziennie by spłacić zaciągnięty kredyt i przy okazji mieć co do gara włożyć dzieciom, ubrać je i wykształcić i wcale się im nie dziwię, że mają w poważaniu zwierzęta, ponieważ dla nich priorytetem jest przetrwać samemu od pierwszego do pierwszego.
    • mamusia1999 Re: o wegetarianiźmie... smutne 29.10.15, 09:01
      nie mam nic przeciwko uświadamianiu, propagowaniu etc. ale jakoś sama jestem podatniejsza na bodźce pozytywne niż na szokowanie cierpieniem.
      moja osobista córka odniosła spory sukces pedagogiczny: przestała tokować tylko zgodziła się przez 2 tygodnie przygotowywać wegańskie posiłki dla całej rodziny. i pysznie było. ja sie np lepiej czuje po weganskim obiedzie, niz po steku. owszem weganką pozostała w rodzinie jedyną, ale obiady gotuję wegańskie, spożycie serów, mleka, jajek spadło nam bardzo. mięsa od b. dawna jedliśmy niewiele i jeśli to bio, dziczyzny lub chociaż z ekstensywnej hodowli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka