dorek3
09.07.14, 09:56
Słuchajcie, czy możliwe jest aby kleszcz po ugryzieniu zniknął tzn nie wbił się?
Zastanawiam się nad kleszczem z wiadomych względów choć potencjalnie nie miałam gdzie go złapać (weekend spędziłam na sprzątaniu własnego mieszkania)
Coś mnie dziabnęło prawdopodobnie w niedzielę w nocy. W ciągu dnia zaczęło swędzieć, po południu pojawiło się zaczerwienienie i widać było miejsce ugryzienia. Fenistil nie pomógł.
Teraz po dwóch dniach mam na biodrze olbrzymi czerwony, ciepły boląco-swędzący placek. Nawet lekko siny w części centralnej. Zaczął mnie pobolewać pobliski węzeł w pachwinie. Smarowałam maścią sterydową i też bez zmian.
Idę dziś do internisty ale tak się zastanawiam czy da się to jakoś różnicować od kleszcza? I co to w ogóle za potwór?
Coś radzicie?