Dodaj do ulubionych

Taka oto sytuacja rodzinnna...

18.07.14, 09:52
Nieco chaotycznie będzie, z góry przepraszam....
Ojciec umarł kilka lat temu, zostawił matkę bez grosza (czyt. praw do emerytury,renty). Przy podziale majątku zrzekłam się praw do mieszkania, potem umarł dziadek ze strony ojca. Odziedziczone pieniądze, ok. 15.000 zostawiłam matce, wzięłam sobie 8.000. (część na podatek). Wcześniej przez 2-3 lata dawałam matce 200-300 zł. miesięcznie.
Zachowałam za to prawa do 1/4 działki nad jeziorem. Matka aktualnie pracuje jako woźna z podstawową płacą, mieszka z siostrą (licencjat) lat 33 która aktualnie nie pracuje, bo jej się nie opłaca(sic!). Dwa razy w życiu podejmowała pracę w niemczech gdzie zarobiła ok. 30.000 zł. aktualnie na utrzymaniu matki. Generalnie całe życie siedzi w domu. Proponowałam by przeprowadziła się do mnie, mam wolne mieszkanie które i tak opłacam, mogłaby mieszkać po kosztach i pracować, ale stwierdziła że jej się nie opłaca pracować, bo musiałaby wydawać na bilety-/
Ok. 5 lat temu matka odziedziczyła po swojej matce dodatkowo chyba 50.000 zł. Faktem jest że ogółem za część tych pieniędzy wyremontowała domek na działce (ok. 20.000 zł.), nie dołożyłam się wprost, za to pośrednio zostawiając matce pieniądze odziedziczone po dziadku. Siostra za część przywiezionych pieniędzy kupiła sobie komputer, tv urządziła pokój.
Na dzień dzisiejszy matka twierdzi że nie ma pieniędzy, ostatnio pożyczyłam jej 1000 zł. Siostra jest bez pracy. Nie mają na utrzymanie działki, nie mają na życie, biorąc pod uwagę fakt, że nie wiadomo czy siostra kiedykolwiek prac podejmie, ich przyszłość widzę czarno. Aktualnie działkę utrzymuję ja z mężem (podatek, naprawy etc.).
Pogodziłam się już z faktem, że mieszkanie będzie siostry, w końcu musi gdzieś mieszkać, ale obawiam się, że działka i domek nad jeziorem również pójdzie na sprzedaż, bo w perspektywie one nie będą w stanie się utrzymać i trzeba będzie go sprzedać. Nawet jeśli nie sprzedadzą działki, to narobią długi takie, że sprzedaż będzie niezbędna. Ja odkupować od nich tej działki nie planuję, bo zgodnie z zasadą sprawiedliwości, teoretycznie powinna mi ta działka przypaść w spadku....Skoro jednak nic nie wskazuje na to że tak się stanie, bo ostatnio matka ciotce się poskarżyła, że śmiałam zaproponować żeby przepisała na mnie działkę, a na siostrę mieszkanie (wartość podobna sądzę).
Jestem rozżalona i wku...ona że traktuje się mnie jak worek z pieniędzmi (a właściwie mojego męża bo ja również nie pracuję). Matka nawet nie nadmieniła ciotce, że kiedykolwiek jej pomagałam i robię to nadal. Skoro matka nie jest w stanie sprawiedliwie dokonać podziału pomyślałam, że mając na względzie własne dobro odpiszę się od tej działki na jej korzyść, tyle że nie chcę i nie mam zamiaru płacić za ich przyszłe długi i w jakikolwiek sposób się dokładać. Uważam że to, co ode mnie otrzymały dotychczas i otrzymają po zrzeczeniu się praw do działki stanowi wystarczający finansowy zastrzyk. N e wiem, czy nie jestem jednak oszukiwana, bo nie wyobrażam sobie, jak dwie osoby żyjące w sumie skromnie mogły w ciągu 3 lat przetracić ok. 80000-90000 tys. Nie chcę od nich nic, mam nadzieję że nie odziedziczę długów, ale i nie chcę już do czegokolwiek się dokładać.
Macie jakieś pomysły, jak to rozegrać?
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 09:55
      zrzeczenie się prawa do nabycia spadku. możesz już teraz to zrobić.
      • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:02
        i najprawdopodobniej tak to zrobię, tyle że chciałabym się w związku z tych, że dodatkowo po raz kolejny zrzeknę się przysługującej mi części działki (czytaj kasy) zabezpieczyć się na wypadek roszczeń matki o alimenty. uważam że wystarczająco się dokładałam i dołożę.
        • agus-ka Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:19
          Twoja mama pracuje, więc raczej ciężko będzie jej udowodnić, ze potrzebuje alimentów od Ciebie. No chyba że dopiero po smierci ojca zaczeła pracować, to nie wypracuje zbyt dużej emerytury. Pamiętaj, ze o alimenty wnosi zarówno od Ciebie jak i od Twojej siostry.
          Przed alimentami nie da rady się zabezpieczyć. Nawet odebranie praw rodzicielskich nie daje takiej możliwości. Jedyne co możesz to przytrzymac część działki i zaproponować sprzedaż jak trzeba będzie, a pieniądze przekazać w darowiźnie matce.
          Gorzej natomiast przedstawia się sytuacja siostry. Jesli siostra zachoruje, nawet jesli byłby to alkoholizm, to jest w stanie wygrać sprawę o alimenty.

          Reasumując nie zrzekałabym się spadku w tej chwili tylko trzymałabym jako zabezpieczenie. 100% pewności nie masz co się stanie, ale żadne darowizny, zrzeczenia spadków nie zabezpieczą Cię przed wyrokiem alimentacyjnym. Wszystko zależy od sędziego, tu na dwoje babka wróżyła.
          • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:30
            > Gorzej natomiast przedstawia się sytuacja siostry. Jesli siostra zachoruje, naw
            > et jesli byłby to alkoholizm, to jest w stanie wygrać sprawę o alimenty.

            ale od kogo na boga te alimenty? ode mnie?!
            • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:37
              Rodziny się nie wybiera.... Od lat udowadniasz, że stać cię na sponsorowanie siostry i matki. I to pieniędzmi męża z współwłasności małżeńskiej. Więc ?

              www.praktyczneprawo.pl/alimenty-ogolne/alimenty-od-rodzenstwa/
            • stacie_o Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:37
              Tak, od Ciebie.
              • anetchen2306 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:31
                Nie, osoba ze zdiagnozowana choroba akoholowa lub z jej podejrzeniem, nie dostanie alimentow. Jest to sprzeczne z zasadami wspolzycia spolecznego: zgodnie z art. 144 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Alkoholizm jest sprzeczny z zasadami wspolzycia spolecznego.
                • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:35
                  A palenie tytoniu?
                  • anetchen2306 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:42
                    A slyszales, zeby kogos zapuszkowali za palenie tytoniu???
                    Za to, ze popelnil przestepstwo/wykroczenie pod wplywem palenia tytoniu?
                    Obawiam sie, ze palenie tytoniu jest spolecznie dopuszczalne.
                    Oprocz spustoszenia u palacego nie powoduje raczej rozkladu pozycia spolecznego.
                    Nie slyszalam, by ktos "przepali" caly majatek.
                    O przepiciu slyszalam.
                    • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:50
                      Nie, ale mandat za palenie w miejscu niedozwolonym można dostać, poza tym taka mateczka wyceni alimenty na np. 1200 zł bo to tyle, tamto tyle, a fajki 200 zł, i co?
          • cruzbos Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 13:09
            agus-ka napisała:

            Pamiętaj, ze o alimenty wnosi zarówno od Ciebie
            > jak i od Twojej siostry.
            Nieprawda, matka może domagać się alimentów tylko od jednego dziecka, np. bardziej zamożnego.
          • anetchen2306 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:39
            "Gorzej natomiast przedstawia się sytuacja siostry. Jesli siostra zachoruje, nawet jesli byłby to alkoholizm, to jest w stanie wygrać sprawę o alimenty."
            Nie, nie wygra.
            Reguluje to Kodeks prawa rodzinnego i opiekunczego.
            Zaden sad nie przyzna alkoholikowi alimentow: przeczylo by to zasadom zycia spolecznego.
            Zeby zaistnial obowiazek alimentacyjny musza byc jednoczesnie spelnione 3 warunki:
            - niezawiniony niedostatek pozywajacego o alimenty (w alkoholizm wpedza sie sam, dobrowolnie, nie staje sie alkoholikiem w ciagu jednego dnia, z powodu wydarzenia losowego),
            - odpowiednie dochody pozwanego o alimenty,
            - zgodnosc obowiazku alimentacyjnego z normami zycia spolecznego (alkoholizm tym normom zaprzecza).
            Nie strasz ludzi.
        • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:22
          Przestań je utrzymywać, przestań pożyczać, przestań dawać. To worek bez dna.
          a dając - przyzwyczajasz do tego, że to normalne i nic ci się za to nie należy.
          O tym, że córka ciągle dokłada łatwo się zapomina gdy staje się to standardem. Będą pamiętac tylko, że się bezczelnie upominasz o rekompensatę.. Bo to nowość.

          Na wszelki przepływ kasy bierz potwierdzenia. I tobie i im to wyjdzie na dobre.
          Jeśli pożyczasz to albo na przelew z dokładnym opisem (trzeba czy UrzSk nie dotyczy)
          jeśli dajesz gotówkę to z przygotowaną kartką : ja ... poświadczam przyjecie kwoty.... od mojej córki.... na moje potrzeby. i podpis. W razie czego zamachasz świstkiem przed nosem.
          Bardzo to wyprostuje wasze relacje jak zobaczą, że nie mogą od ciebie ot-tak doić i doić..

          Są ludzie "dawcy" i ludzie "biorcy". Sama sobie narzuciłaś obowiązek utrzymywania leni. Sama z siebie zrobiłas dawcę na którym się żeruje więc.....
          Tylko sama możesz to zmienić i się od nich odciąć. Po prostu zmień SWOJE nastawienie.
          I tak byłaś, jesteś i będziesz "ta zła" , która ma i nie daje... patologii...

          Spadek można przyjać z "dobrodziejstwem inwentarza" , ale dopytaj prawnika. Co do alimentów, to niestety jest uznaniowośc sądu, jeśli matka nie będzie miala z czego żyć to sąd może nakazać ci płacić, chyba że udowodnisz "niezgodnośc z zasadami współżycia społecznego".

          Póki co, zacznij gadać matce że kasy nie masz, że praca niepewna, że długi masz. I nie dawaj im ani grosza. Niech się nauczą radzić bez ciebie. Są dorosłe.
          • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:26
            A mąż co na to? Ma cierpliwość i wielkie serce swoja drogą.
            • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:31
              No właśnie... teraz doczytałam, że autorka też nie pracuje (z powodu opieki nad dziećmi? czy dlatego że mąż ma kasę więc uważa że nie musi?)
              Biedny ten mąż, cała rodzina żony siedzi w jego kieszeni i woła o jeszcze.
              • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:36
                alsk9 napisała:

                > No właśnie... teraz doczytałam, że autorka też nie pracuje (z powodu opieki nad
                > dziećmi? czy dlatego że mąż ma kasę więc uważa że nie musi?)
                > Biedny ten mąż, cała rodzina żony siedzi w jego kieszeni i woła o jeszcze.

                z powodu wspólnej decyzji wynikających z dokładnych wyliczeń i analiz finansowych, ale o tym już dawno pisałam i nie chcę się powtarzać
                • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:39
                  Wychodzi na to, że cała rodzina w Twoim bogatym mężu upatrzyła sobie frajera od dawania kasy, a Ty zamiast się temu sprzeciwić i zająć rodziną tworzona z mężem - nie odcięłas pępowiny od rodzinnej patologii i wespół w zespół odbierasz mężowi by dać patologii.
                  • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:02
                    alsk9 napisała:

                    > Wychodzi na to, że cała rodzina w Twoim bogatym mężu upatrzyła sobie frajera o
                    > d dawania kasy, a Ty zamiast się temu sprzeciwić i zająć rodziną tworzona z męż
                    > em - nie odcięłas pępowiny od rodzinnej patologii i wespół w zespół odbierasz m
                    > ężowi by dać patologii.

                    Mój mąż nie jest bogaty nie zarabia kroci, mamy kredyt do spłacenia, dlatego szukam pracy, tyle że ze względu na charakter pracy męża, i wiek dzieci mam ograniczone możliwościuncertain
                    Wcześniej pracując w banku zarabiałam 1300 zł. netto, opiekunce płaciłam 900 na dojazdy 300, dlatego z pracy zrezygnowałam, a właściwie to mnie zredukowali.
                    Biorąc pod uwagę swoje wykształcenie, problemy zdrowotne nie wyciągnę więcej ponad to, a dodatkowo ze względu na wyjazdowy charakter pracy męża muszę pracować w stabilnych godzinach pracy, tak by móc zająć się dzieciakami. W każdym razie wychodzę z założenia że lepszy rydz niż nic, opiekunka już mi odpadniewink, ale muszę szukać pracy w pobliżu, bo nie wyobrażam sobie by moje dzieci całymi dniami siedziały same w domu.
                    Poza tym, jak się w praktyce okazuje, na pewne stanowiska mam za niskie wykształcenie a na inne za wysokieuncertain Myślę o przekwalifikowaniu się, jakiś kursach, ale muszę zorganizować opiekę w tym czasie dla córki...choć teraz wydaje się to łatwiejsze, bo córka starsza idzie do szkoły. Póki co dorabiam sobie sprzedając ubrania po dzieciakachsmile
                    • roksana158 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:35
                      saszanasza napisała:

                      > Poza tym, jak się w praktyce okazuje, na pewne stanowiska mam za niskie wykszta
                      > łcenie a na inne za wysokieuncertain Myślę o przekwalifikowaniu się, jakiś kursach, al
                      > e muszę zorganizować opiekę w tym czasie dla córki...choć teraz wydaje się to ł
                      > atwiejsze, bo córka starsza idzie do szkoły. Póki co dorabiam sobie sprzedając
                      > ubrania po dzieciakachsmile


                      a jakie masz wykształcenie?
                      • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:33
                        > a jakie masz wykształcenie?

                        byle gó...ane, skończyłam liceum, potem 2.5 letnie technikum administracyjno-prawne.
                    • gaga-sie Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:24
                      Sasza, daj spokój, nie pisz szczegółowo o swojej sytuacji materialnej, jeszcze tego brakuje,żebyś się na forum tłumaczyła z waszych decyzji. Pytanie w wątku głównym było sprecyzowane, na nie niech ktoś odpowiada, jeśli ma taką wiedzę.
                  • roksana158 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:34
                    też to zauważyłam, biedny ten mąz, ciągną i ciągną od niego. piszesz że siotra nie pracuje a ty? obydwie jestescie siebie warci. Matka żyruje na tobie a ty na męzu.patologia
                    • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:39
                      Ja pier..ę, sama nie popieram u kobiet tego, że nie pracują, bo uważam, że same siebie krzywdzą, ale co z wami?
                      Kto i co wam pozwala obrażać inną osobę, nazywać patologią, bo podjęła z mężem taką a nie inną decyzję?
                      A kim ty jesteś, że tak kogoś nazywasz? Elitą intelektualną?
                      • roksana158 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:39
                        nenia1 napisała:

                        > Ja pier..ę, sama nie popieram u kobiet tego, że nie pracują, bo uważam, że same
                        > siebie krzywdzą, ale co z wami?
                        > Kto i co wam pozwala obrażać inną osobę, nazywać patologią, bo podjęła z mężem
                        > taką a nie inną decyzję?
                        > A kim ty jesteś, że tak kogoś nazywasz? Elitą intelektualną?

                        to jest forum otwarte, papa
                        • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:41
                          No i jaki to ma związek z obrażeniem innych? Wyjaśnij, bo nie widzę.
                          • roksana158 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:41
                            nenia1 napisała:

                            > No i jaki to ma związek z obrażeniem innych? Wyjaśnij, bo nie widzę.


                            patologia to nazwa, przykro mi że ludzie sie tak doprowadzają i musza byc tak nazywani
                            • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:50
                              roksana158 napisała:

                              > patologia to nazwa, przykro mi że ludzie sie tak doprowadzają i musza byc tak n
                              > azywani

                              Taaaa, z pewnością ci bardzo przykro...
                              O ludzie, co za głupoty, nawet mi się nie chce komentować...
                              • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 17:42
                                Na tym forum kobiety jak widać nawet czasowo tylko niepracujące zawodowo traktowane są gorzej od damskich bokserów i pedofilów razem wziętych.
                            • gaga-sie Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:21
                              Ty za to poczułaś się lepiej, żałosne.
                            • rosapulchra-0 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 17:46
                              roksana158 napisała:

                              > patologia to nazwa, przykro mi że ludzie sie tak doprowadzają i musza byc tak n
                              > azywani

                              Lecz, roksanko, na nogi albo na paluszek, bo na głowę to już za późno suspicious uncertain
                              • ponis1990 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 20:03
                                Roksanko, czy umiesz czytać, że gdy autorka pracowała, to cała wypłata szła chcąc nie chcąc na opiekunkę... czy dziś model facet-głowa rodziny i matka-polka to ,,patologia''? świat się kończy.
                                • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 20:18
                                  Jeżeli mąż zarabia powiedzmy 10000 zł to nie czarujmy się jeśli kobieta zarabia kwoty rzędu do 2000 zł to też jest utrzymywana nawet jak pracuje w pocie czoła na owe 2000 zł.
                                  • klamkas Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 20:30
                                    Chyba, że do budżetu mąż daje 2000 zł a resztę przelewa na tajne konto na Kajmanach wink.
            • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:31
              Odpowiadasz na:
              kozica111 napisała:

              > A mąż co na to? Ma cierpliwość i wielkie serce swoja drogą.

              mąż się strasznie wku...a, ja również zwłaszcza że matka przepala jakieś 200 zł.
              • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:02
                saszanasza napisała:


                > mąż się strasznie wku...a, ja również zwłaszcza że matka przepala jakieś 200 zł
                > .

                i Ty jej jeszcze kasę dajesz???
                czemu?
                przecież razem z siostrą tworzą gospodarstwo domowe.
          • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:27
            ale jak wygląda kwestia alimentacyjna w momencie, kiedy autorka nie pracuje?
            • joanna_poz Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:38
              nie jest to żaden argument (ani w przypadku osoby pozywanej o alimenty, ani tej drugiej).
              sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe danej osoby
              • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:47
                joanna_poz napisała:

                > nie jest to żaden argument (ani w przypadku osoby pozywanej o alimenty, ani tej
                > drugiej).
                > sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe danej osoby

                no to czysto teoretycznie siostra ma lepsze perspektywy, bo jest niezamężna, bezdzietna i ma wyższe wykształcenie.
                słabo mi normalnie jak to wszystko czytam i o tym wszystkim myślę;/
                • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:01
                  saszanasza napisała:

                  > no to czysto teoretycznie siostra ma lepsze perspektywy, bo jest niezamężna, be
                  > zdzietna i ma wyższe wykształcenie.
                  > słabo mi normalnie jak to wszystko czytam i o tym wszystkim myślę;/
                  >

                  mi też uncertain
              • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:01
                joanna_poz napisała:


                > sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe danej osoby

                ale siostra saszy jest młodsza od niej, od zawsze nie pracuje...to sasza też może ją pozwać o alimenty?
                • joanna_poz Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:13
                  zeby pozwac o alimenty trzeba żyć w niedostatku..
                  • lauren6 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:21
                    joanna_poz napisała:

                    > zeby pozwac o alimenty trzeba żyć w niedostatku..

                    No to o jakim niedostatku mówimy, jeśli matka ma majątek, który w każdej chwili może spieniężyć.

                    Nastraszyłyście dziewczynę tymi alimentami, ale do tych alimentów to bardzo długa droga. Matka ma majątek, pracę, jest zdrowa (skoro pracuje) i stosuje bardzo nieładny wybieg dojenia rodziny starszej córki, która się utrzymuje z 1 pensji męża. Trzeba po prostu pogonić matkę z siostrą żeby się ogarnęły, a nie gdybać co będzie jak pozwie. Jak dostanie pozew najwyżej się rozwiedzie z mężem, jej możliwości finansowe zostaną wycenione na 1300 zł minus alimenty na dzieci. Czyli matka nic nie ugra.

                    Moja rada: odetnij się, przestań finansować ich wysoki standard życia.
                    • ichi51e Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 18:50
                      Amen.
                      Dodatkowo czy siostra jest potwornie brzydka? Jesli nie to jesli do toboty sie nie nadaje to powinna zaczac meza szukac. Nalezy ja umawiac na randki o truc glowe ze jest stara panna. Zawsze to troche odciazenie.
                      Z matka pogadac jak z czlowiekiem ze jest ci zwyczajnie przykro.
                      • lauren6 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 19:06
                        Oj stąpasz po cienkiej linii. Zaraz tu wpadną nie-singielki i zjadą Cię, że siostra z byle kim się spotykać nie będzie i nie da się wpędzić jak autorka wątku w bezrobocie z przymusu i dwójkę dzieci. Ona jest wolna i bezrobotna z własnej woli.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 21:24
                          Wiesz, niektóre po prostu poszłyby do pracy zarobić na swoje utrzymanie, zamiast pasożytować na innych. Nie ma znaczenia singielka, czy mężatka. Różnica jest tylko taka, że jedna jest chroniona przez głupie prawo, a druga nie.
                          lauren6 napisała:

                          > Oj stąpasz po cienkiej linii. Zaraz tu wpadną nie-singielki i zjadą Cię, że sio
                          > stra z byle kim się spotykać nie będzie i nie da się wpędzić jak autorka wątku
                          > w bezrobocie z przymusu i dwójkę dzieci. Ona jest wolna i bezrobotna z własnej
                          > woli.

                          Moja teoria o desperacji, byleby gacie były jak zwykle się sprawdza. Potwierdziłaś to swoim wpisem. Oświecę cię, nie trzeba szukać sponsora, można pójść do pracy i zarobić.
                          I jak nigdy zgadzam się z lipcową.
                          Nie wyobrażam sobie utrzymywać siebie, dwójki dzieci i trójki dorosłych ludzi.
                          • lauren6 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 21:45
                            Jesteś tak zacietrzewiona w swojej ślepej nienawiści do matek, że nie widzisz różnicy między utrzymywaniem żony, która opiekuje się dwójką małych dzieci, a jej bezdzietnej siostry, która nic wartościowego w życiu nie robi.

                            Decyzja, że matka nie pracuje i zostaje w domu była WSPÓLNĄ decyzją tego małżeństwa. Tobie nic do tego, a jednak musiałaś wsadzić nos w cudze życie i skomentować. Nie masz nic lepszego w życiu do roboty niż komentowanie cudzych małżeństw.
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 21:53
                              Jak zwykle opisujesz jedynie własne projekcje. Nie nienawidzę matek, to po pierwsze.
                              Po drugie, skąd ty dwójkę MAŁYCH dzieci wytrzasnęłaś? Po trzecie, skąd pomysł, że siostra nie robi niczego wartościowego, a saszanasza tak? Skąd masz 100 % pewność, czy jej dzieci będą pracować i dokładać się do wspólnej kasy, czy będą uczciwymi obywatelami (zakładam, że będą, ale różnie bywa)?
        • xenia123321 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 13:13
          Współczuję sad takie rozczarowanie na pewno boli, nie chodzi mi o kasę ale o to że nawet nie możesz zaufać własnej rodzinie.
    • alba27 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:26
      A może by ta działkę nad jeziorem sprzedać? Ty jej nie chcesz odkupić a one nie są w stanie utrzymać. Podzielicie się kasa wg udziałów i juz jeden problem z głowy. Jęśłi się nie zgodza to powiedz że nie stać Cię na jej utrzymywanie bo nie pracujesz.
      • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:31
        Zdecydowanie przedyskutowałabym wizje z mężem bo on tu trochę jednak za wielbłąda robi.
        • roksana158 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:38
          kozica111 napisała:

          > Zdecydowanie przedyskutowałabym wizje z mężem bo on tu trochę jednak za wielbłą
          > da robi.


          no ale sasza zakasa rekawy io pójdzie do pracy? i męzowi powie ty mnie nie bedziesz utrzymywał bo ja jeszcze umiem zarobić? no jasne
    • mx3_sp Trochę przyganiał kocioł garnkowi. 18.07.14, 10:48
      Ze zdjęcia wynika, że autorka niemowlęciem się nie zajmuje. Siostra żeruje na matce, żona na mężu - wiem, mąż ma obowiązek utrzymania żony tak jak matka córki, obie sytuacje do czasu.
      • cosmetic.wipes Re: Trochę przyganiał kocioł garnkowi. 18.07.14, 10:57
        wiem, mąż ma obowiązek utrzymania żony tak jak matka córk
        > i,
        obie sytuacje do czasu.

        Czas na utrzymywanie 33-letniej nieuczącej się córki już dawno się skończył.
        A jeśli autorka ma wspólność majątkową z mężem, to formalnie on jej nie utrzymuje.
        • mx3_sp Re: Trochę przyganiał kocioł garnkowi. 18.07.14, 11:00
          jak na złączonym obrazku to tylko teoria. Nie dość, że matka córke utrzymuje to jeszcze i szwagier.
          • cosmetic.wipes Re: Trochę przyganiał kocioł garnkowi. 18.07.14, 11:13
            Realnie wygląda na to, że szwagier utrzymuje wszystkich niestety.

            Autorko wątku, czy nie możesz po prostu przestać dawać matce kasy?
      • tabakierka2 Re: Trochę przyganiał kocioł garnkowi. 18.07.14, 11:04
        mx3_sp napisała:

        > Ze zdjęcia wynika, że autorka niemowlęciem się nie zajmuje. Siostra żeruje na m
        > atce, żona na mężu - wiem, mąż ma obowiązek utrzymania żony tak jak matka córk
        > i, obie sytuacje do czasu.

        ale o czym Ty piszesz.
        Autorka jest dorosla, jej mąż również. To ich decyzja kto ile i kiedy pracuje.
        Autorka natomiast nie ma obowiązku utrzymywania mamy i siostry, która mogłaby pracować, ale tego nie robi.
    • lady-z-gaga Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 10:56
      Myślę, że martwisz się przedwcześnie. Poki co matka ma mieszkanie i działkę, więc nie musisz jej utrzymywać. Jesli przetraci cokolwiek, to po jej smierci i tak należy Ci się połowa albo zachowek z tego, co zostanie.
      Przede wszystkim skończ z pomocą finansową - bo de facto to Ty pozwalasz siostrze nie pracować.
    • edelstein Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:00
      Dobrze rozumiem, ze dawalas matce i Siostrze kase z pensji meza?ja bym na jego miejscu juz na poczatku nie pozwolila na utrzymywanie pasozytow.Dodatkowo zrzekalas sie spadkow.Cudnie.Moze wartobyloby zamiast kupowac kolejne ciuchy dla córki zaczac pracowac.
      • edelstein Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:03
        Swoja droga jak Mac taka nac.Nie jestes wcale lepsza od nich.
        • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:05
          No ale ona ma prawo skoro taki jest układ z mężem, ich sprawa, natomiast pasożytnictwo rodziny to inna kwestia.
          • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:09
            Autorka użyła na wstępie sformułowania , że ojciec matce nie zostawił... prawa do emerytury.
            W jej świadomości jak widać jest głęboko zakodowane, że facet ma zarabiać na kobietę, kobieta nic nie musi.

            A pomijajac powyższe, to autorka jest klasycznie WSPÓŁUZALEŻNIONA.
            I to jest jej główny problem.
            Terapia i poukładanie sobie od nowa w głowie co właściwie jest "normalne" a co "patologiczne" jest dla niej bardzo wskazana.

            • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:11
              Pewnie tak, niemniej mama sie przynajmniej częściowo ogarnęła i pewnie jakoś by sobie radziła gdyby nie ogon z dorosłej córki.Osobiscie tez jestem zwolenniczka samodzielności finansowej ale różnie bywa.
              • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:20
                Gdy ktoś wie, że musi liczyć tylko na to co ma W SWOJEJ kieszeni, to inaczej podchodzi do życia, niż gdy wie, że zawsze się znajdzie jakiś frajer w okolicy kto coś da za darmo.
                Takie życie.

                Nie podoba mi się, że autorka ze swojego męża robi frajera by leniwców rodzinnych utrzymywać i wspierać ich możliwość nic nie robienia.
                Póki co matka i siostra mają majątki. Nie są biedne ani niepełnosprawne ani niezdolne do pracy. Mogą zarabiać na wynajmie domku, moga sprzedac działkę i z tego żyć, siostra ma możliwości zarobkowe, itd.
                Matka typowa-będzie jęczeć że nie ma kasy, sama pójdzie do roboty- ale leżącemu do góry brzuchem leniwemu dziecku zawsze da. Tak już jest w patologii.

                Najwyższa pora odciąć od nich pępowinę i przyjrzec się czy to zajmowanie się nimi, nie płynie aby z niechęci do zajęcia się problemami które ma się pod własnym dachem i własną kopułą...
            • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:45
              alsk9 napisała:

              > W jej świadomości jak widać jest głęboko zakodowane, że facet ma zarabiać na ko
              > bietę, kobieta nic nie musi.

              w mojej świadomości nic nie jest głęboko zakodowane, mój ojciec zmuszał (nie pytaj jak) matkę by nie pracowała i zajmowała się domem, miał własną firmę, działalność zawiesił, umarł nie zostawiając jej NIC. w ogóle nie chce mi się o tym pisać, bo to kolejna sprawa na myśl o której mam wku.... matka i my byłyśmy ofiarami przemocy domowej. matka natomiast cały czas ojca idealizuje.
              • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:59
                >matka i my byłyśmy ofia
                > rami przemocy domowej. matka natomiast cały czas ojca idealizuje.


                To widać w Twoich wypowiedziach. Dlatego odetnij tą toksyczna pępowinę od matki. Ona nie chce zmian, chce ciągle kontynuacji tego co było. Druga siostra też jest ofiara systemu. Ale jest dorosła i jedyne co możesz to ją wspierac by.... poszła na terapię dla ofiar przemocy. Jak nie ma kasy to niech sobie wygogluje "Ośrodek interwencji kryzysowej" i tam zadzwoni po namiary.
                Sama idź na solidna terapię żeby się uwolnić od toksycznego spadku emocjonalnego i bez poczucia chorego obowiązku ładowac kasę w utrwalanie patologicznych zachowań.

                NIE "URATUJESZ ICH" JEŚLI ONE SAME NIE ZECHCĄ URATOWAĆ SIEBIE.
                A przede wszystkim nie uratujesz nikogo sama nie mając zasobów ani emocjonalnych ani materialnych. Odpuść ładowanie emocji tam, zajmij się swoim życiem. Potrzebujesz sporo energii, żeby to swoje ogarniać. Zwyczajnie nie stać cię ani nie masz z czego rozdawać.
                • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:06
                  Dokładnie tak, tu nie ma sensu siostrze załatwiać pracy, bo nie w tym problem. Podobnie nie ma sensu dawać pieniędzy.
                  Jak chcesz z rodziną utrzymywać kontakty pozostaje szczera rozmowa, co czujesz, co sądzisz o tej całej sytuacji. Bez złości, pretensji, bez załatwiania za nich podstawowych spraw, kawa na ławę, jak ty się z nimi w całej tej sytuacji czujesz.
                  Z tego co piszesz widać, że są problemy na tle psychicznym, ja teraz nie piszę tego po to by na ciebie przerzucać odpowiedzialność i jakieś obowiązki.
                  Skoro piszesz o problemie to widać, że ci ciąży, dlatego ci odpisuję. Bywa, że ludzie nie rozmawiają ze sobą otwarcie, w rodzinach są takie blokady, każdy się złości w swoim kącie ale w oczy nie powie. Nie wiem jak jest u was, bo was nie znam, podaję ewentualny trop.
                  Że tak się u was dziać może wskazuje, że część rzeczy dowiadujesz się "przez ciotkę" czyli mama nie mówi z tobą wprost.

                  A jeśli dojrzałaś do tego, żeby z nimi ograniczyć kontakty do minimum lub do zera to też jest wyjście.
                  Pytanie co sama czujesz.
                  • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 16:37
                    Na tym etapie emocjonalnym i świadomościowym na jakim jest autorka,
                    próba ratowania matki i siostry wygląda tak, jak wskoczenie do wody przez kogoś kto nie umie pływać by ratować wydaje-się-tonących. Jedyne co uzyska, to sama się utopi i jeszcze spowoduje większe fale które szkód narobić mogą.
                    Najpierw musi się sama nauczyć pływać. Choćby po to, żeby obecnej swojej rodziny nie przytapiać i nie pogrążać by za nią skakali.....
        • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:05
          edelstein napisała:

          > Swoja droga jak Mac taka nac.Nie jestes wcale lepsza od nich.

          a możesz to jakoś umotywować?
          • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:09
            Sasza a powiedz mi jak widzisz przyszłość siostry po odejściu mamy? Gadałyście o tym?
            • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:14
              kozica111 napisała:

              > Sasza a powiedz mi jak widzisz przyszłość siostry po odejściu mamy? Gadałyście
              > o tym?

              nie mam pojęcia, ona ucina wszelkie rozmowy tego typu, zresztą podobnie jak matka. Natomiast ja raczej myślę o swojej przyszłości, a im bardziej myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że powinnam wrócić do pracy, tyle że okazać się może że będę pracowała na alimenty dla matki i siostry-/
              • lady-z-gaga Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:21
                okaza
                > ć się może że będę pracowała na alimenty dla matki i siostry-/

                nie bredź kobieto, nie bredź wink
              • mx3_sp Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:25
                w Alior na dzień dobry, dla żółtodzioba dali 1800 zł brutto.
              • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:26
                Po co ta histeria na wyrost? Jak braknie matki to może siostra sobie poszuka osobistego frajera który ja utrzyma? Przestańcie płacić podatki za cudzą działkę, chyba że w planach macie przejęcie jej przez zasiedzenie - ale to przez 30lat byście jej musieli użytkować.
                Rodzinie powiedz, że koniec ze sponsorowaniem bo sama nie masz.
                I zajmij się swoim życiem i odciążeniem męża a nie dociążaniem.
                • lady-z-gaga Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:32
                  jaką cudzą działkę? Sasza jest włascicielką 1/4ej
                  • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:41
                    a, tak.przeoczyłam że część weszła na nią spadkiem. Współwłasnośc z patologią fajna nie jest smile
                    Więc niech macha kwitami zaplaty i rachunkami i żąda od siostry zwrotu jej części. Aż siostra zajarzy, że też ma obowiązki a to Sasza jej łaskę robi. Albo namówić je na sprzedaż działki, albo na wynajem by zarabiala, sobie za obsługę brac 20% resztę dzielić wg udziałów.
                • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:32
                  Aha, i jeszcze - matka zarabia najniższą krajową? czyli ok 1200zł. Znam niejedną emerytke ktora ma mniejszą emeryturę i jakoś sobie radzi.
                  Matce tłumaczyć, że ma gonić drugą córkę do roboty i przestać dawać kasę.
              • jagienka75 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 17:57
                > nie mam pojęcia, ona ucina wszelkie rozmowy tego typu, zresztą podobnie jak mat
                > ka.


                a co ma powiedzieć? przecież to widać gołym okiem, że po śmierci matki Ty i mąż będziecie siostrę utrzymywać.
                niby jak ona ma się utrzymać, skoro nie chce jej się iść do pracy?
                współczuję.
            • cosmetic.wipes Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:15
              I przyszłość swoją, na wypadek gdyby zabrakło kasy męża (odejście, choroba, śmierć)?
              • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:23
                cosmetic.wipes napisała:

                > I przyszłość swoją, na wypadek gdyby zabrakło kasy męża (odejście, choroba, śmi
                > erć)?

                właśnie dlatego zamierzam wrócić do pracy...nie wyobrażam sobie dopuścić do sytuacji w jakiej znalazła się moja matka, choć akurat tu nie będzie aż takiej analogii...
                • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:25
                  A może oddać działkę w dzierżawę, kasa by jakaś wpadła a i szansa na zadłużenie mniejsza.
                • mx3_sp Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:26
                  no ale prawa do emerytury po mężu też nie będziesz mieć.
                  • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:30
                    mx3_sp napisała:

                    > no ale prawa do emerytury po mężu też nie będziesz mieć.

                    dlaczego nie?
                    • mx3_sp Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:33
                      po wieku sądzę, że nawet sam mąż jeszcze nie nabył tych praw. Oczywiście zakładam sytuację tu i teraz,
                • cosmetic.wipes Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:29
                  No cóż. To sprawa jest dość prosta.

                  Wracasz do pracy, czym sie matce akurat chwalić nie musiszsuspicious
                  Odcinasz mamusię i siostrę od żłoba. Wyjaśniać dlaczego, nie masz obowiązku.
                  Jakby mamusia wniosła o alimenty, to wtedy będziesz się martwić, ale na wszelki wypadek zostawiasz swoją część działki jako zabezpieczenie. Z tym, że siostra jest udoopiona solidarnie z tobą tongue_out
                  Siostra musiałaby mieć niesamowitego farta, żeby uzyskać od ciebie alimenty, bo alimentacja rodzeństwa rządzi się nieco innymi prawami, niż ta, dotycząca rodziców.
                  • kozica111 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:35
                    Wydać siostrę za maż byle sensownie wink
                    • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:37
                      Odpowiadasz na:
                      kozica111 napisała:

                      > Wydać siostrę za maż byle sensownie wink

                      też o tym myślałam, ale ona siedzi w domu i się nie rusza....smile
                      • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:06
                        saszanasza napisała:

                        > też o tym myślałam, ale ona siedzi w domu i się nie rusza....smile

                        A czy siostra nie ma problemów psychicznych? Może choruje na agorafobię?
                        To nie jest normalne, że młoda kobieta siedzi samotnie z matką w domu.
                        • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:16
                          Może mieć, może nie mieć, sprawdzić najlepiej nie dając ani złotówki, jak po dwóch latach bez żadnego finansowego, materialnego wsparcia nie znajdzie pracy tzn. że coś jest na rzeczy.
                          Dziwne, ja nie mam agorafobii, ale do pracy zagranicę bałabym się pojechać czy w sumie nawet do innego miasta, a ona z agorafobią pracowała za granicą, dziwne...
                          • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 13:28
                            Czasem lepiej zdiagnozować problem bo wtedy większa szansa, że można go będzie rozwiązać.
                            Sytuacja jest dziwna o tyle, że siostra nie tylko nie pracuje, ale z tego co pisze sasza, nie ma nikogo bliskiego z wyjątkiem jej i matki oraz ciągle siedzi w domu. Może potrzebna jest szczera rozmowa i nakłanianie jej do podjęcia leczenia, nie zawsze ludzie siedzą w domu dlatego, że są leniami. Nie znaczy to oczywiście dla tych, którzy nie potrafią załapać prostych rzeczy, że ja siostrę usprawiedliwiam i uważam, że sasza ją powinna finansować. Wiele tu się pisze, jak to wspaniale mieć dwoje, troje i więcej dzieci bo nikt tak się nie wspiera jak rodzeństwo, a w dorosłym życiu jak faktycznie są problemy najlepiej głowa w piasek.
                            • alsk9 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 13:44
                              To nie jest dziwna sytuacja jeśli się weźmie pod uwagę wychowanie w rodzinie alkoholowej/przemocowej/zaburzonej. Rodzice popierd..... to i dzieci zaburzone i z wrytymi chorymi schematami.
                              Tylko terapia, może leczenie depresji lub innych zaburzeń, itd. Ale to trzeba chcieć iść do specjalisty. 90% towarzystwa wolami nie zaciągniesz. Czekają na mannę z nieba. A toksyczna matka, lecząca swoje traumy po mężu, tylko dokłada do pieca pilnując by staczająca się córka nic nie musiała robić.
                            • stacie_o Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:14
                              Aleś sobie argument znalazła na poparcie tezy o jedynactwie.....
                              • stacie_o Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:15
                                urwało mi. Ciekawe co by nieposiadanie siostry zmieniło w sytuacji autorki wątku. Chyba tylko tyle, że matka doiłaby mniej
                                • nenia1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:25
                                  No widzisz, sama zauważasz, że nic by nie zmieniło, więc nie wiem czemu zakładasz, że popieram tezę o jedynactwie. Gdzie tu logika?
                                  Wyjaśniam więc, nie popieram tezy o jedynactwie w tym wypadku, tylko mówię, że skoro większość twierdzi, że rodzeństwo jest ze sobą bardzo blisko, pomaga sobie w trudnych chwilach, ma się na kogo liczyć itd. itd. to niech to rodzeństwo z racji bliskiej więzi faktycznie pomoże, bo może trzeba pomóc w inny sposób niż dawanie pieniędzy, co może jedynie utrwalać zachowanie siostry.
                                  Nie jest normalne, że młoda dziewczyna siedzi non stop w domu. Dlatego pytam o możliwe zaburzenia psychiczne bo może w tym tkwi problem, a nie w lenistwie czy wygodnictwie.
                                  Skoro są siostrami to niech sobie pomagają w sposób konstruktywny, który może coś zmienić, to taka alternatywna porada z mojej strony zamiast porad jak się z rodziny wymiksować i połajanek, żeby sama poszła do pracy.
                                  • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:50
                                    > Skoro są siostrami to niech sobie pomagają w sposób konstruktywny, który może c
                                    > oś zmienić, to taka alternatywna porada z mojej strony zamiast porad jak się z
                                    > rodziny wymiksować i połajanek, żeby sama poszła do pracy.

                                    nie da się: jak pracowałam w banku dawno temu, załatwiłam jej pracę, miała zdać testy jedynie...nie zdała. potem załatwiłam jej pracę jako kucharka, powiedziała że nie przyjedzie bo 1000 zł to dla niej za mało. ostatnio zaproponowałam, że odstąpię jej mieszkanie po teściu, bo stoi puste (pisałam kiedyś o dylematach związanych z tym mieszkaniem) i generuje koszty, mogłaby szukać pracy w w-wie, odpowiedziała, że jej się nie opłaca, bo na bilety będzie musiała wydawaćuncertain
                                    cóż jeszcze mam zrobić???
                                    • gaga-sie Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:31
                                      Zostawić je, jak odetniesz im źródło pieniędzy, może wreszcie rozważą swoją sytuację. Trudne, ale chyba niezbędne.
                                      • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 17:50
                                        Dokładnie, żadnych pieniędzy, w tej sytuacji żadnego załatwiania pracy, żadnego materialnego wsparcia, ewentualnie opłacanie wizyt u psychiatry lub psychologa jak faktycznie siostra ma zrąbany łeb, ale tak by pieniądze widział tylko lekarz bo inaczej mogą zostać spożytkowane w inny sposób, może zresztą da się załatwić terapię państwowo.
                        • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:32
                          nenia1 napisała:


                          >
                          > A czy siostra nie ma problemów psychicznych? Może choruje na agorafobię?
                          > To nie jest normalne, że młoda kobieta siedzi samotnie z matką w domu

                          moim zdaniem ma problem ze sobą, ale to nie agorafobia....
                  • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:36
                    cosmetic.wipes napisała:

                    > No cóż. To sprawa jest dość prosta.
                    >
                    > Wracasz do pracy, czym sie matce akurat chwalić nie musiszsuspicious
                    > Odcinasz mamusię i siostrę od żłoba. Wyjaśniać dlaczego, nie masz obowiązku.

                    No właśnie takie mam planysmile Tylko z tą pracą się stresujęuncertain Aktualnie wysyłam CV ale może powinnam porozwizić do konkretnych instytucji/firm, tyle że ktoś kiedyś powiedział mi, że czegoś takiego się już nie praktykujeuncertain
                    • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:37
                      saszanasza napisała:


                      >
                      > No właśnie takie mam planysmile Tylko z tą pracą się stresujęuncertain Aktualnie wysyła
                      > m CV ale może powinnam porozwizić do konkretnych instytucji/firm, tyle że ktoś
                      > kiedyś powiedział mi, że czegoś takiego się już nie praktykujeuncertain

                      jak to?
                      osobiście chyba zdecydowanie lepiej.

                      a mąż nie ma wolnego brata? tongue_out dla Twojej siostry?tongue_out
                      żartuję.
                      • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 16:48

                        >
                        > a mąż nie ma wolnego brata? tongue_out dla Twojej siostry?tongue_out
                        > żartuję.

                        jedynak cholerciawink
                    • cosmetic.wipes Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:40
                      Ty nie słuchaj co się praktykuje, tylko działaj skutecznie. Jesli rozwożenie CV może być efektywne, to zrób to smile
                    • anika772 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:40
                      Lekką ręką zrzekasz się spadku, pozbawiając w ten sposób siebie i swoje dzieci zabezpieczenia finansowego. Najlepiej byłoby odciąć matkę i siostrę od źródełka, zwłaszcza, że mąż też zachwycony nie jest. Relacje z matką i siostrąsię pogorszą, to pewne, no ale coś za coś.
          • edelstein Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:43
            Robisz to samo co matka x lat do tylu.I Sorry twoje dzieci sa duze, wiec wymowka kiepska.
      • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:50
        Odczep się od niej, ona od lat pracowała zawodowo, zredukowano ją w pracy w banku z rok temu i dlatego nie pracuje, wcześniej pracowała.
        • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:00
          Odpowiadasz na:
          gazeta_mi_placi napisała:

          > ona od lat pracowała zawodowo, zredukowano ją w pracy w ban
          > ku z rok temu i dlatego nie pracuje, wcześniej pracowała.

          potwierdzam, choć zredukowali mnie dwa lata temuwink
          • bumbunierka1 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 19:48
            Szkoda Ciebie do banku, saszo. Czytalam Twoje watki na Wnetrzach Mieszkan - masz duze zdolnosci plastyczne. Zawsze mi szkoda, jak ludzie takie rzeczy marnuja. Znam dziewczyne - nie w Polsce, ale to chyba nie gra roli - ktora tak jak Ty tulala sie po jakichs smiesznych stanowiskach i pechowo ja redukowali. W koncu przyjela prace jako sprzedawczyni w firmie projektujacej i sprzedajacej kuchnie. I szybciutko sie okazalo, ze potrafi ludziom rewelacjnie doradzic, dobrac meble do kazdej kuchni, dobrac dodatki - kariera jej sie rozwija jak blyskawica. Trzymam kciuki, zebys znalazla cos fajnego dla siebie.
    • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:52
      I jeszcze raz powtarzam - o ile nie jesteście Kulczykami nie zrzekajcie się nigdy spadku, nigdy.
      Ani nie zapisujcie za życia na kogoś żadnego majątku.
      • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 11:57
        gazeta_mi_placi napisała:

        > I jeszcze raz powtarzam - o ile nie jesteście Kulczykami nie zrzekajcie się nig
        > dy spadku, nigdy.
        > Ani nie zapisujcie za życia na kogoś żadnego majątku.

        masz racje, zweryfikowałam już swoje postanowienie i niczego nie będę się już zrzekać....
        do kulczyków to nam baaaaaardzo daleko, do grycanek raczej też, chociaż w ich przypadku to chyba powinnam się cieszyćwink
      • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:20
        gazeta_mi_placi napisała:


        > Ani nie zapisujcie za życia na kogoś żadnego majątku.

        lepiej po śmierci zapisaćtongue_out trudno może być
        • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:24
          Nie chodzi mi o testament tylko o darowizny za życia, darowiznę ciężko cofnąć w razie czego.
          • tabakierka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:28
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Nie chodzi mi o testament tylko o darowizny za życia, darowiznę ciężko cofnąć
            > w razie czego.

            i w darowiźnie można zastrzec np. dożywotnie użytkowanie (w przypadku nieruchomości).
    • 18lipcowa3 OMG! 18.07.14, 11:58
      Chcesz powidzieć że twój biedny mąz zapitala na 3 dorosłe, niepracujące krowy + ich ''majuntki'' i nic nie mówi?
      Złoty człowiek.
      • saszanasza Re: OMG! 18.07.14, 12:06

        > Chcesz powidzieć że twój biedny mąz zapitala na 3 dorosłe, niepracujące krowy +
        > ich ''majuntki'' i nic nie mówi?
        > Złoty człowiek.

        Chcę powiedzieć że na mnie mój biedny mąż zapitala od dwóch lat, wcześniej zapitalałam sama na siebie i chcę powiedzieć, że nigdy mojemu mężowi nie przeszkadzał fakt, że zapitala na mnie. Akurat w tym nie widzi żadnego problemu, jedynie ja widzę problem.
        • edelstein Re: OMG! 18.07.14, 12:46
          I od dwoch lat pracy znalezc nie mozesz?
          • gazeta_mi_placi Re: OMG! 18.07.14, 12:50
            Jak ma wymagania inne niż niańczenie cudzych bachorów (niania) czy roznoszenie ulotek to co się dziwisz? Trudno o przeciętnie dobrą pracę, nie mówiąc już o całkiem dobrej sad
            Byle jaką pracą za 1000 zł może i by znalazła, ale po co jej taka praca jak nie ma noża na gardle?
            Niech spokojnie szuka dobrej pracy.
            • mx3_sp Re: OMG! 18.07.14, 12:58
              a mylisz, ze czas działa na korzyść kogoś kto ma nie za mocne kwalifikacje/wykształcenia, a oczekiwania płacowe z górnej półki? Jej siostrze też nie opłaca się pracować.
              • gazeta_mi_placi Re: OMG! 18.07.14, 13:17
                Nie mówię o górnej półce tylko o średniej półce, jaki jest sens pracy (o ile nie ma się noża na gardle) za 1200 zł jeśli na opiekunkę ( i to moim zdaniem lekko ją wykorzystując dając marne pieniądze) do młodszego dziecka trzeba dać 900 zł i 200 zł na dojazdy do pracy?
                Jaki sens?
                Pracy należy też szukać z głową, a nie brać co popadnie (pomijam sytuacje typu nóż na gardle, ale autorka takiej nie ma czego chyba niektórzy jej zazdroszczą).
                Tyle.
                Wiem co mówię/piszę bo kiedyś brałam "co popadnie", byle jaką pracę raz nawet dostałam prawie dosłownie z dnia na dzień, ale im dłużej człowiek żyje tym wie, że nie tędy (długofalowo) droga.
                Pomijam drastyczne sytuacje.
                • nenia1 Re: OMG! 18.07.14, 13:24
                  To nie jest takie jednoznaczne, czasem opłaca się pracować za mniejsze pieniądze jak są inne perspektywy typu: możliwość awansu, zdobycie nowych umiejętności, nowych kontaktów zawodowych, uzyskanie doświadczenia zawodowego itp.
                  • mx3_sp Re: OMG! 18.07.14, 13:38
                    w banku to chyba jest perspektywa awansu? Od kasjerki po kierowniczki.
                    • gazeta_mi_placi Re: OMG! 18.07.14, 17:55
                      Stanowisko kierownicze jest jedno, nie tak znowu często zwalniane, kasjerek chętnych nie mówiąc już o innych osobach spoza firmy, ale szukających pracy w tej branży jest z kilkadziesiąt, wygrywa (stanowisko kierownicze) tylko jedna i to niekoniecznie najlepsza/najpracowitsza.
                      Takie jest życie.
          • saszanasza Re: OMG! 18.07.14, 13:48
            edelstein napisała:

            > I od dwoch lat pracy znalezc nie mozesz?

            nie, przez rok tydzień w tydzień jeździłam na rehabilitację głosu, ponieważ w trakcie operacji tarczycy uszkodzili mi strunę głosową i praktycznie nie mówiłam, potem rehabilitowałam kręgosłup, ponieważ przytrafiła mi się dość uciążliwa przepuklina odcinka L4, konsekwencja noszenia dziecka w mei taiu, zresztą do dziś chodzę na masaże i pieprzoną siłownię, której z racji tego że muszę na nią chodzić by wzmacniać mięśnie, szczerze nienawidzę. wierz mi że nie siedziałam przed telewizorem objadając się kawiorem za pieniądze zarobione przez męża.
            • stacie_o Re: OMG! 18.07.14, 14:17
              Nie tłumacz się trollom, nie przegadasz big_grin
              od siebie dodam, że znalezienie pracy, przy wysyłaniu cv w odpowiedzi na ogłoszenie ma skuteczność w porywach do ~10% przy osobistym wstawiennictwie w firmie i wręczaniu papieru dochodzi już do 50-60%. Także bierz te cv i ruszaj wink
            • gazeta_mi_placi Re: OMG! 18.07.14, 17:57
              W chuście nosiłaś dziecko? Zawsze jak patrzę na młode matki w tym dziadostwie myślę tylko o ich biednych kręgosłupach, głupkowata moda, zwłaszcza w przypadku niemowlaków starszych niż noworodek i drobnych matek.
              • saszanasza Re: OMG! 18.07.14, 18:45
                gazeta_mi_placi napisała:

                > W chuście nosiłaś dziecko? Zawsze jak patrzę na młode matki w tym dziadostwie m
                > yślę tylko o ich biednych kręgosłupach, głupkowata moda, zwłaszcza w przypadku
                > niemowlaków starszych niż noworodek i drobnych matek.

                zasadniczo tak, bo mei tai to taka uproszczona chustasmile mnie wtedy było wygodnie i nic nie bolało. w sumie jakoś specjalnie nie wyglądam na chora, choć poducha elektryczna jest mi bardzo bliskawink
    • lafiorka2 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:00
      jak nauczyłaś tak masz... sorki,ale tak sie niestety dzieje.

      siostrunia nauczyła się,że dajesz mamusi a ona sobie skrupulatnie z tego też korzysta.
    • joaaa83 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:16
      >zostawił matkę bez grosza (czyt. praw do emerytury ,renty).
      >

      Nie chcę się czepiać, ale większość by powiedziała, że matce nie należy się prawo do emerytury, czy renty po ojcu, a to co napisałaś zabrzmiało jakby ojciec zrobił coś złego i to celowo.

      Nie znam Twojego męża, ale obawiam się że wcześniej czy później skończy mu się cierpliwość (zwłaszcza jak "przepalają" jego kasę). Póki co nie ruszałabym tej działki, nic matce ani siostrze nie dawała, nie zrzekała się i przestała przelewać nawet drobne kwoty pieniędzy.
      Jeśli brak Ci asertywności, to po prostu ściemniaj, że np. mężowi obcięli premię z powodu oszczędności w firmie, podnieśli Wam czynsz, popsuł się samochód itp.
      • gazeta_mi_placi Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:18
        Albo niech powie, że da tyle i tyle jak siostra znajdzie pracę, a jak utrzyma pracę przez pół roku to dostanie tyle i tyle, a jak nie to sorry, zero grosza, zero.
        Nie dałabym ani jednej złotówki, a nie doczytałam - czemu nie da się sprzedać działki nad jeziorem?
        • hunkis Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 12:55
          Ona nie powinna wchodzić w rolę rodzica ani nadzorcy jakiejś starej siostry. Nie jet od tego by brać za nią odpowiedzialność i tworzyć jakies dziwne zależności.

          U mnie była w dalszej rodzinie podobna sytuacja. Troje rodzeństwa, jedno wyprowadziło się z domu, żyło na własny koszt, samo kupiło mieszkanie, spłacało kredyt, staralo się też zawsze coś dołożyć matce bo ona taka biedna, majątku się zrzekło.
          Matka wdowa mieszkała w domu z pozostałą dwójką. Spory dom, działki, zabudowania gospodarskie. Jedno z tej dwójki jeździło regularnie za granicę pracować, a większośc kasy inwestowało w dom, remontowało, żeby jako tako wyglądał. Od matki nie bralo bo matka przecież biedna więc nie wypada. Od drugiego mieszkającego nie brało, bo on wiecznie zbyt zmęczony by się za robotę wziąć, zarabiał tylko na fajki i flaszkę. Żywila go matka i wspierała bo on biedny. Matka z myślą że sobie sam nie poradzi - zapisala mu dom i większość majątku "za opiekę". Matką chcąc nie chcąc opiekowali się pozostali dwoje bo brat albo nie miał kasy albo pijany a nie wypada staruszki zostawić. Do sadu po swoje działy majątku tez nie wypada się z rodzina kłocić.
          Po latach:
          ten co wyjechał z domu i sam się dorabiał i dokładał matce- jest utyrany pracą i ma jeszcze lata kredytu mieszkaniowego do spłaty przed sobą a żadnego wsparcia ani zabezpieczenia.
          ten co pracował a zarobki wkładał w matki dom by ją wspierać i by rodzina w jakims komforcie żyła - dostał jakąś niewielką część majątku a ostatecznie musi się wyprowadzić z domu bo to nie jego.
          ten co całe życie balował, nie pracował, kasę przepił i przepalił, żerował na matce i pozostałych wiedząc że i tak mu skapnie - ma majtek warty kilkaset tysięcy złotych i po kolei zaczyna go wyprzedawać i przejadać, do pracy nadal się nie wziął, ale finansowo ustawiony jest do końca życia.
        • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:18

          > Nie dałabym ani jednej złotówki, a nie doczytałam - czemu nie da się sprzedać d
          > ziałki nad jeziorem?

          matka i siostra nie chcą, poza tym może i lepiej, bo pieniądze się rozejdą szybko, a dom stoi i stanowi niejako pokrycie ich ewentualnych roszczeń, tj. jak się zadłużą to będzie z czego spłacać...
      • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 13:03
        joaaa83 napisała:

        > >zostawił matkę bez grosza (czyt. praw do emerytury ,renty).
        > >
        >
        > Nie chcę się czepiać, ale większość by powiedziała, że matce nie należy się pra
        > wo do emerytury, czy renty po ojcu, a to co napisałaś zabrzmiało jakby ojciec z
        > robił coś złego i to celowo.

        o tym to nawet nie chcę pisaćuncertain
    • kota_marcowa Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 14:56
      Ha ha ha, czyli reasumując, daliście w sumie dwóm dorosłym nierobom kilkadziesiąt tysięcy złotych, a sami spłacacie kredyt.
      Jednak głupich nie robią, rodzą się sami tongue_out
      • saszanasza Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:02
        ja tego nie zrobiłam z głupoty, tylko dlatego, że to również moja rodzina. nie żałuję tego, natomiast uważam że na tym moja pomoc powinna się zakończyć, pora zadbać o siebie i swoją rodzinę.
        • kota_marcowa Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 15:29
          > ja tego nie zrobiłam z głupoty, tylko dlatego, że to również moja rodzina.

          No nie wiem, dawanie lekką ręką kasy rodzinie, która się pracą nie kala ( w sumie się nie dziwię, też bym wolała brać, niż robić tongue_out ), choć z drugiej strony, to mąż musi tyrać na kredyt.

          Już pomijając, że sponsorując dorosłą, niepracującą siostrę, odbierasz swojemu dziecku.
          • kannama Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 15:54
            właśnie, co by było łatwiej podjąc decyzje pomyśl, że
            1. cały czas okradasz swoje dzieci
            2. robisz szkodę siostrze- jest jeszcze młoda, miałaby czas na ogarnięcie się, pójście do pracy, poznanie kogoś a tak dzięki tobie WEGETUJE

            Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, też miałam skrupuły, aale w końcu sie odcięłam. Z perspektywy 7 lat powiem, że stało sie bardzo dobrze, druga strona wydoroślała, ba zrobiła takie postępy, że teraz mogłaby mnie wspierać smile
    • guderianka Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 16:17
      W każdej sytuacji poniesiesz konsekwencje swoich działań- musisz zdecydować, które konsekwencje będziesz ponosić
      Czy będziesz dawała pasożytować na swojej rodzinie-ale przez to mieć tez jakiś tam wpływ i kontrolę na sytuację finansową
      Czy nie będziesz dawała pasożytować-odetniesz kurek z pieniędzmi, dasz im zyć tak jak sobie chcą i stracisz ewentualny wgląd w sytuacje i ew. spadek
    • koronka2012 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 17:56
      Czytam i przecieram oczy ze zdumienia.

      Nie pojmuję, jak można świadomie zubażać swoje dzieci, zmuszać poniekąd męża do pomniejszania dorobku wspólnego, ryzykować przyszłość własnej rodziny tylko dlatego, że komuś nie chce się zakasać rękawów? a co będzie jeśli np. mąż straci pracę, czy choćby będzie miał dość tej sytuacji i odejdzie? jak wtedy poradzisz sobie z kredytem, który można było mieć z głowy a przynajmniej mieć perspektywę na jego spłatę? czy na własne zabezpieczenie na starość?

      jak i w imię czego można dawać się tak wykorzystywać?
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 18.07.14, 21:20
      Nie widzę różnicy (poza prawną- co nie znaczy, że prawo jest mądre czy sprawiedliwe, stanowi jedynie kompromis społeczny) między tobą a twoją siostrą. Obie jesteście utrzymywane przez kogoś. Mąż nie chce- niech nie daje. Za głupotę się płaci- pisałam sto razy.
      BTW, ty się do niczego nie dokładasz ani nie sponsorujesz, bo nie zarabiasz.
    • foringee Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 14:08
      prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/06/02/wspoluzaleznienie/
      • foringee Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 14:33
        piekniezyc.republika.pl/#040
        tu jest lepsza stronka.
        problem przemocy a alkoholizmu daleki nie jest.
        więc myslę że może ci się przydać lektura.
    • mc30 Re: Taka oto sytuacja rodzinnna... 19.07.14, 22:34
      dla mnie to sytuacja nie do ogarnięcia po prostu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka