saszanasza
18.07.14, 09:52
Nieco chaotycznie będzie, z góry przepraszam....
Ojciec umarł kilka lat temu, zostawił matkę bez grosza (czyt. praw do emerytury,renty). Przy podziale majątku zrzekłam się praw do mieszkania, potem umarł dziadek ze strony ojca. Odziedziczone pieniądze, ok. 15.000 zostawiłam matce, wzięłam sobie 8.000. (część na podatek). Wcześniej przez 2-3 lata dawałam matce 200-300 zł. miesięcznie.
Zachowałam za to prawa do 1/4 działki nad jeziorem. Matka aktualnie pracuje jako woźna z podstawową płacą, mieszka z siostrą (licencjat) lat 33 która aktualnie nie pracuje, bo jej się nie opłaca(sic!). Dwa razy w życiu podejmowała pracę w niemczech gdzie zarobiła ok. 30.000 zł. aktualnie na utrzymaniu matki. Generalnie całe życie siedzi w domu. Proponowałam by przeprowadziła się do mnie, mam wolne mieszkanie które i tak opłacam, mogłaby mieszkać po kosztach i pracować, ale stwierdziła że jej się nie opłaca pracować, bo musiałaby wydawać na bilety-/
Ok. 5 lat temu matka odziedziczyła po swojej matce dodatkowo chyba 50.000 zł. Faktem jest że ogółem za część tych pieniędzy wyremontowała domek na działce (ok. 20.000 zł.), nie dołożyłam się wprost, za to pośrednio zostawiając matce pieniądze odziedziczone po dziadku. Siostra za część przywiezionych pieniędzy kupiła sobie komputer, tv urządziła pokój.
Na dzień dzisiejszy matka twierdzi że nie ma pieniędzy, ostatnio pożyczyłam jej 1000 zł. Siostra jest bez pracy. Nie mają na utrzymanie działki, nie mają na życie, biorąc pod uwagę fakt, że nie wiadomo czy siostra kiedykolwiek prac podejmie, ich przyszłość widzę czarno. Aktualnie działkę utrzymuję ja z mężem (podatek, naprawy etc.).
Pogodziłam się już z faktem, że mieszkanie będzie siostry, w końcu musi gdzieś mieszkać, ale obawiam się, że działka i domek nad jeziorem również pójdzie na sprzedaż, bo w perspektywie one nie będą w stanie się utrzymać i trzeba będzie go sprzedać. Nawet jeśli nie sprzedadzą działki, to narobią długi takie, że sprzedaż będzie niezbędna. Ja odkupować od nich tej działki nie planuję, bo zgodnie z zasadą sprawiedliwości, teoretycznie powinna mi ta działka przypaść w spadku....Skoro jednak nic nie wskazuje na to że tak się stanie, bo ostatnio matka ciotce się poskarżyła, że śmiałam zaproponować żeby przepisała na mnie działkę, a na siostrę mieszkanie (wartość podobna sądzę).
Jestem rozżalona i wku...ona że traktuje się mnie jak worek z pieniędzmi (a właściwie mojego męża bo ja również nie pracuję). Matka nawet nie nadmieniła ciotce, że kiedykolwiek jej pomagałam i robię to nadal. Skoro matka nie jest w stanie sprawiedliwie dokonać podziału pomyślałam, że mając na względzie własne dobro odpiszę się od tej działki na jej korzyść, tyle że nie chcę i nie mam zamiaru płacić za ich przyszłe długi i w jakikolwiek sposób się dokładać. Uważam że to, co ode mnie otrzymały dotychczas i otrzymają po zrzeczeniu się praw do działki stanowi wystarczający finansowy zastrzyk. N e wiem, czy nie jestem jednak oszukiwana, bo nie wyobrażam sobie, jak dwie osoby żyjące w sumie skromnie mogły w ciągu 3 lat przetracić ok. 80000-90000 tys. Nie chcę od nich nic, mam nadzieję że nie odziedziczę długów, ale i nie chcę już do czegokolwiek się dokładać.
Macie jakieś pomysły, jak to rozegrać?