Dodaj do ulubionych

pytanie o molestowanie

25.08.04, 22:05
witam.
Mam takie pytanie, oczywiście o ile zechcecie się podzielić doświadczeniami...
Wszędzie jest MNÓSTWO informacji o nadużyciach, wykorzystywaniu dzieci... Ale
to nie nowość. Podobno już Freud od swoich pacjentek nasłuchał się tyle o
kazirodczych czy innych relacjach tych dziewczyn z przeszłości, że uznał...
Że to fantazje! Nie mógł uwierzyć, że one wszystkie przeżyły coś takiego...
Czy jest ktoś, kto NIE przypomina sobie, że był molestowany, chociaż w
najmniejszym stopniu? Czy jest tu kobieta (a może facet), który nigdy nie
był "źle" dotknięty? Pytam, bo jestem co raz bardziej przekonana, że nie ma
takich ludzi sad((

A ja?
Religia - macanie przy odpowiedzi w klasie sad((
wczasy - macanie przez "miłego" pana z psem...
nie wspomnę o ekshibicjonistach, to też nadużycie...

bez traumy, ale przykre to, szczególnie jak się patrzy z dorosłej
perspektywy, bo wtedy czułam po prostu zażenowanie...
Obserwuj wątek
    • sakada Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:08
      Jako dziecko - niczego takiego sobie nie przypominam. Za to później... ehh, nie chcę o tym pisać.
      • josik11 Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:10
        ja tez jako dziecko niczego takiego nie pamietam a teraz to bym sie nie dala!
        • marcysia51 Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:12
          Jako dziecko nigdy,niestety w wieku 17 lat miałam przykrą przygodę.Szkoda gadać.
    • nacial Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:21
      Masz rację ,ja pamietam kilka takich sytuacji .Jedną wręcz drastyczna ,o tej
      powiedziałam dorosłym a o innych nie.Bałam sie że nikt mi nie uwierzy a poza
      tym wstydziłam sie.
    • jagienkaa Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:21
      wiesz co, to bardzo ciekawy, acz przerażający temat.
      ja jako dziecko też nie miałam żadnych przygód, mimo tego że już w 6 klasie
      miałam biust jak terazwink, choć dwa razy na ulicy miałam brzydkie propozycje.
      Więc chyba należę do tych szczęściar które nieprzyjemności nie dotknęły.
    • koleandra Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:21
      Jako dziecko - bo miałam 13 lat wtedy.
      Czułam rozpacz i bezsilnośc bo nikt nie brał tego na poważnie i nie chcał
      wierzyć. Potem przestałam o tym mówić. Wstydziłam się.
      A teraz?
      Teraz czuję niesmak.
      • sakada Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 22:27
        Z takich przeżyć w dzieciństwie pamiętam tylko przedszkolankę, która namiętnie lała wszystkich na "goły tyłek". A chłopcom "za karę" kazała często chodzić nago od pasa w dół. Kiedy parę dzieci się poskarżyło rodzicom - panienkę wylali z pracy.
    • vaana Re: pytanie o molestowanie 25.08.04, 23:17
      Mialam ok 8-9 lat, kiedy facet zaciagnal mnie do pewnej piwnicy pod pretekstem,
      ze wola mnie moja mama. Ona byla wtedy w przedszkolu po mojego brata, jedna
      klatke dalej, zawsze czekalam na nich na tym podworku. Pan zrobil wtedy
      obrzydliwa rzecz, moja mama gonila tego czlowieka placzac, byla bezradna, nie
      znala jeszcze zadnych szczegolow, jedynie poznala po mojej twarzy. Facet wsiadl
      do odjezdzajacego autobusu w ostatnim momencie. Od tamtej pory bylam bardzo
      ostrozna, balam sie obcych ale nie uniknelam przykrych doswiadczen. Jedno musze
      powiedziec, ja w mojej rodzinie bylam bezpieczna, ale nie potrafie wyobrazic
      sobie tego, co przezywaja dzieci, gdy na miejscu mezczyzny z mojego dziecinstwa
      stoja ich ojcowie, wujkowie...
      Nie wracam myslami do tego tematu i nie napisalabym o tym, gdyby nie fakt, ze
      ten temat dzis, jak wiele z Was zauwazylo - nas bezposrednio nie dotknie ale
      nasze dzieci czesto mowia bez slow i my - matki musimy umiec odczytac z ich
      twarzy to wolanie o pomoc. O tym powinnysmy mowic i uczyc sie wzajemnie tej
      czujnosci. Moj kolega z podstawowki byl molestowany przez wychowawce na
      zimowisku, nie potrafil nikomu o tym powiedziec, ja bylam jego powierniczka ale
      jego matka nigdy sie tego nie dowiedziala. Z chlopcami jest o tyle gorzej, ze
      pietno homoseksualisty i wykorzystanego dziecka - w jednej osobie, jest
      absolutnie dyskryminujace, zawstydzajace, kompromitujace i po prostu chlopcy
      wola to ukryc, niz sie poddac probie wyjawiajac prawde. Tak, ten problem trwa,
      dzieci w naszym otoczeniu sa molestowane i, jak pokazalo nam ostatnio zycie
      publiczne, rzadko kiedy pedofil ma napisane na twarzy, kim jest.
    • melmire Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 00:03
      Na poczatku podstawowki poszlam do mojego bylego przedszkola, pozdrowic
      ukochanego pana woznego - wsadzil mi lape do majtek! sad
      W sumie wykazalam sie chyba duza przytomnoscia umyslu , udalam ze slysze jak
      mama mnie wola i zwialam. Nikomu o tym nie powiedzialam, a teraz zastanawiam
      sie ile jeszcze dzieciakom zrobil krzywde ...
      • kubusala Re: pytanie o molestowanie, dzieci nie mówią 26.08.04, 00:12
        Dziś gdy patrzę na to z perspektywy lat to wiem,że molestoał mnie w jakims
        stopniu wujek. Pamietam,że bałam sie jak przyjeżdżał, bo całował mnie w usta i
        opowiadał zbereźne rzeczy, a raz rzucił mnie na łóżko i zaczął całować,
        uciekłam na podwórko. Wiecie co jest najgorsze,że ja nie powiedziałam tego
        rodzicom. Dopiero po latach zrozumiałam,ze to co robił to było bardzo złe.
        Dlatego rozumiem dziecko, które nie chce mówić, po prostu rozumiem. Nie masz
        świadomości,że ktoś robi źle, ktoś komu ufasz, kogo lubisz. Gdy słysze,ze
        dzieci sa molestowane przez ojców to chce mi sie ryczeć, bo wiem jak dziecko mu
        ufa, a ten sk...... to wykorzystuje.Ech...

        Tłusta KAsia
        • sakada Re: pytanie o molestowanie, dzieci nie mówią 26.08.04, 00:20
          Wiesz Kasia... myślę, że kiedyś tak właśnie było. Nikt nie mówił o tym głośno, bo to był temat tabu. Ludzie bali się nawet nazwać zjawisko molestowania. Dzieci, którym się to przytrafiło nawet nie wiedziały, że "wujek" zrobił coś złego, choć doskonale to czuły. Teraz jest nico lepiej. A co do ojców molestujących swoje dzieci... pamiętasz "Diabła"? Mój Oskar ma teraz dokładnie 3 miesiące - tyle ile syn tego potwora. Mój niemąż powiedział ostatnio, że chętnie zapłaciłby za 5 minut sam na sam z tym kolesiem...
          • aleksandrynka Re: pytanie o molestowanie, dzieci nie mówią 26.08.04, 12:29
            mój synek miał chyba miesiąc, jak mówiono o tej sprawie. Jak ja płakałam! Do
            dzisiaj o tym myślę... Dla niego - wszystkiego najgorszego!!!
    • edytkus Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 05:14
      Niestety ale tez dolaczam do grona "zle dotknietych" sad
      • oyate Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 08:11
        W prawdzie nikt mnie nigdy nie dotknął źle ale pamiętam jak miałam może z 5-6
        lat. Byłam z koleżanką w lasku (50 metrów od naszego bloku) i chuśtałyśmy się
        na drzewie. Podbiegł jakiś chłopak i chcąc ściągnąć mi spodnie ściągnął mi
        spodnie razem z majtkami. Zeskoczyłam z drzewa, wciągnęłam spodnie i pobiegłam
        powiedzieć mamie. Oczywiście z tego co pamiętam wśród świadków zapanowała zmowa
        milczenia.
    • maruda13 Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 08:27
      Ja tak troche z innej beczki - w zasadzie to ja nie wiem po czym konkretnie
      poznać że dziecko jest molestowane, jak rozmawiać z dzieckiem wobec którego
      istnieją podejrzenia że jest molestowane, jakie zadawać pytania. Jest jedna
      rzecz, której za nic nie potrafię zrozumieć - tyle się mówi nt molestowania i
      tak ciągle zdarzają się sytuacje gdy ktoś częstuje moje dzieci słodyczami i jest
      oburzony gdy one nie biorą.
    • maruda13 Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 08:33
      A na temat to faktycznie sporo było takich "panów" którzy za dziewczynkami się
      oglądali - na szczęście mieścina mała i my - dziewczynki "dzieliłyśmy" się
      historiami o "dziwnych" zachowaniach obcych "panów" a jeśli chodzi o rodzinę to
      nikt o tym nie opowiadał.
    • mamaszyma Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 09:53
      A ja nie byłam przez nikogo źle dotykana. W podtawówce krązyły plotki o panu ze
      świetlicy, ale może to tylko plotki, nie wiem. Ja sobie nie przypominam z jego
      strony żadnych niedwuznacznych zachowań, no ale byłam wtedy dzieckiem, więc
      może... Nie licząc kolegów z klasy którzy latali i klepali nas po tyłkach albo
      tak sie ocierali żeby dotknąć pierś. No ale to było tako w okolicach 3 klasy,
      więc to chyba jeszcze nie molestowaniewink
      Ale faktem jest że dzieci nie mówią, bo się wsydzą, bo nie wiedzą jak, bo nie
      wiedzą że trzeba. Chyba jedynym rozwiązaneim jest szczera riozmowa z dzuieckiem
      na ten temat. Musi wiedziec że nikt nie ma prawa go dotykać. Tylko jak to
      wytłumaczyć kilkilatkowi...

    • triss_merigold6 Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 12:11
      Nie spotkałam się z czymś takim. Chodziłam do przedszkola, zmieniałam
      podstawówki, nikt mnie nie odprowadzał ani nie przyprowadzał ze szkoły,
      normalnie latałam po podwórku z rówieśnikami.
      Chłopcy zaczepiali dziewczynki, podszczypywali ale mówiło się "końskie zaloty"
      i traktowało jako dowód zainteresowania płci przeciwnej.
      Jako nastolatka raz widziałam ekshibicjonistę w parku (nie tylko ja zresztą),
      powiedziałam w LO wychowawcy, posłali patrole i przegonili typa. Jako
      rozwinieta nastolatka spotykałam się z typowymi zaczepkami na ulicy, też bym
      tego nie traktowała jako molestowanie.
      Żadnych obleśnych wujków, żadnych woźnych czy poufałych nauczycieli.
      Albo miałam szczęście albo mam małą wyobraźnię.
      • kalafior_tez_kwiat Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 12:37
        Mnie napastowal brat ojca. Mialam 11 lat a on probowal zaciagnac mnie do lozka.
        Trafiali mi sie non stop "gawedziarze" zaczepiajacy dziewczynki (w tym i mnie)
        i opowiadajacy rozne swinstwa o tym co mezczyzni robia z kobietami i co tatus z
        mamusia. Dlugo musialam leczyc sie ze wstretu do mezczyzn. A moja matka? Gdy
        jej powiedzialam jak potraktowal mnie jej szwagier uderzyla mnie w twarz. Za
        klamstwo! Moja corke bede bronila jak lwica. Zwroce uwage na kazdy jej grymas
        na twarzy, bo wiem jak to jest, kiedy jestes "zle dotykana". I powiem Wam
        kobietki, ze jezeli dorwalabym takiego zboczenca to slowo honoru - nie recze za
        siebie. Chyba bym gnoja zabila !!! I jestem za kastracja takich
        zwyrodnialcow !!!
    • adzia_a Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 12:34
      Też bez traumy, ale się zdarzyło kilka razy.
      Tzn. zarówno dotyk (facet starszy ode mnie), zapraszanie do klatki na cukierka,
      propozycja w pustym przedziale pociągu (o rany, ile ja się strachu najadłam),
      ocieractwo w autobusie. No i ekshibicjoniści też a jakże.

      Też wątpię, czy znajdzie się wiele kobiet, które naprawdę niczego takiego nie
      przeżyły...
    • judytak Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 12:52
      oświadczam, że mnie, jako dziecko, nigdy nikt w żaden sposób nie molestował
      ani fizycznie, ani nawet słowem

      tak w wieku 15-16 lat zaczęła za mną gwizdać klasa robotnicza i wojsko,
      zatrudniona na budowach :o)
      co było dla mnie doskonałą terapią, pomagało mi uwierzyć, że jestem atrakcyjną
      kobietą ;o) (bo przedtem zawsze uważałam, że jestem brzydka)

      pozdrawiam
      Judyta
    • weronikarb Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 13:04
      U mnie też bez traumy a zdarrzyło sie:
      Dotyk przez "wujka", rzonego rodzaju ocieractwa w komunikacji roznego rodzaju,
      no i ekshibicjoniści - na nich to mialam chyba totalnego pecha tylku ich
      spotkalam ze och.
    • szymanka Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 14:07
      Dosłownie kilka dni temu myślałam o założeniu takiego wątku. Niestety ja też
      należę do tych źle dotkniętych.

      - sąsiad - przyjaciel rodziny: prośby o zdjęcie majtek, pokazywanie pism
      pornograficznych, obnażanie się przede mną, prośby o dotykanie, całowanie w
      usta. Nic na siłę, raczej prośby na zasadzie przekupstwa, typu: jak mi dasz
      buzi, to dostaniesz czekoladę itd. Uciekałam przed nim jak mogłam, nie zawsze
      się dało, byłam mała i rodzice czasem zostawiali mnie pod jego opieką.

      - Miałam jakieś 7 lat, obcy facet zwabił mnie do klatki schodowej pod pozorem
      pomocy w szukaniu jakiegoś mieszkania. Na schodach włożył mi rękę w majtki i
      powiedział, że jak nie będę krzyczeć to się fajnie zabawimy. Odpowiedziałam, że
      będę krzyczeć, facet uciekł. Choć szczerze mówiąc mógł zrobić ze mną co chciał,
      nie wydałabym z siebie głosu, wstydziłam się. Byłam zszokowana, wróciłam do
      domu z płaczem, ojciec wybiegł na ulicę szukać faceta, oczywiście nic nie
      zdziałał. To było jedyne zdarzenie o którym wiedzieli rodzice. Teraz dziwię
      się, że nie wpadło im do głowy poinformować o tym policję.

      - Stroiciel pianina, stary dziad. Koniecznie chciał mnie pocałować w usta, bo
      jak nie, to źle mi nastroi pianino i nie będę mogła ładnie grać. Nawiasem
      mówiąc mama była w pokoju obok.

      - Motorniczy tramwaju. Mieszkaliśmy obok pętli tramwajowej i zdarzało się, że
      ostatatni przystanek jechałam w wagonie sama. Motorniczy nie chciał mi otworzyć
      drzwi, dopóki go nie pocałuję, zapraszał na lody do swojego mieszkania.
      Kurczę, miałam jakieś 8 może 9 lat, czego mógł chcieć od takiego dziecka?

      - Wujek. Byłam już trochę starsza, miałam 12, 13 lat. Publicznie, na zasadzie
      żartu, klepał mnie po pupie, "sprawdzał czy rosną mi piersi", nie znosiłam
      tego, obrażałam się. Wszyscy się śmiali, nikt tego nie traktował poważnie. A
      było bardzo poważnie, bo raz kiedy byliśmy sami o mało mnie nie zgwałcił.
      Dopiero gdy zagroziłam, że powiem ciotce - jego żonie, odczepił się.

      - Wychowawca na koloni. Zniknął na całe popołudnie w lesie w towarzystwie
      jednej z kolonistek. Chodziły różne plotki, co oni w tym lesie robili. Faktem
      jest, że wychowawca na drugi dzień zniknął z koloni na dobre.

      Szczerze mówiąc jestem trochę przerażona ilością przypomnianych sobie zdarzeń,
      czasem tylko sygnałów, że coś jest nie tak. Nie zdajemy sobie sprawy ilu takich
      zboczeńców mniej lub bardziej groźnych chodzi po świecie.
    • merlott Re: pytanie o molestowanie 26.08.04, 14:24
      jestem przerazona iloscia przytaczanych przez Was przykladow i strasznie mi
      przykro, ze to Was dotknelo. Ja nigdy o nic takiego sie nie otarlam i jak to
      zawsze w takich przypadkach bywa wydawalo mi sie, ze problem nie jest wielki...

      a teraz mam malutka coreczke i nie wyobrazam sobie, ze cos takiego mogloby sie
      jej przydazyc...
      dziekuje Wam, ze poruszacie takie tematy. budza lub poteguja strach, ale dzieki
      nim moja swiadomosc rosnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka