idę sobie z dziećmi nad jezioro i widzę zatrzymujący się samochód z którego wychodzi pan i pani (w środku zostało dziecko) podchodzą z reklamówkami śmieci i je zostawiają pod drzewem - grzecznie zwracam uwagę i prosze aby je zabrali - zignorowali mnie całkowicie i odjechali. Wieś mała -daleko od większych miast - oni raczej przyjezdni - zapamiętałam rejestrację ( z sąsiedniego województwa) - ale i tak czuję wściekłą bezsilność - wiedzieli że ich nie zatrzymam w żaden sposób sama z trójką małych dzieci więc zignorowali całkowicie. Jak można być takim bucem