kama90
26.08.04, 12:41
Minęły zaledwie 2 miesiące od tragedii jaką przeżyłam(po bardzo krótkiej
chorobie zmarła moja mama) a przede mną kolejna próba.Musze podjąc barzdo
wazną decyzję taką z serii-byc albo nie być. Sprawa dotyczy mojej córeczki.
Urodziła się z opadajacą powieką. Niby nic strasznego. wzrok rozwija sie
prawidłowo, dno oka w normie, nie mniej jednak powinna mieć zrobiony zabieg
polegajacy na podnoszeniu powieki.Zabieg podobno nieskomplikowany- taka
kosmetyka.Konsultowałam juz to z kilkoma specjalistami i kazdy twierdzi,ze
nie ma co czekać.Lepiej kuc żelazo póki gorące.Teraz Jej to nie przeszkadza
ale w przyszłości może grozić zez, niedowidzenie.
I tu zaczyna sie problem.pojawiają sie obawy - a jesli wyrażę zgode na zabieg
i coś złego sie wydarzy np. nie wybudzi sie ze znieczulenia, bedą jakieś
komplikacje.Nie przezyłabym tego.Wszyscy wkoło radzą robic zabieg i już.
Łatwo im mówić -nie ich dziecko.Wiem ,że zabieg jest konieczny,ze to dla Jej
dobra.Ale z drugirj strony potwornie sie boję.Wyobraźnia podsuwa mi okropne
scenrisze wydarzeń.Gdyby od zabiegu zależało jej zycie nie wahałabym sie ani
chwili.
Mąż jest za,a ja sie waham.To naprawde trudny orzech do zgryzienia.Wybralismy
juz szpital ,w którym byłby ewentualnie wykonany zabieg-klinika w Katowicach-
byliśmy tam na konsultacji.Wszystko gotowe.Nie ma żadnych przeciwskazan a ja
sie boję. Czy ze mna jest cos nie tak?Czy ja przesadzam?A Wy e-mamy co o tym
sądzicie , jaką decyzje byście podjęły?