Dodaj do ulubionych

Nie wracajcie nigdy do Polski...

12.08.14, 09:21
ostatnio czesto to slysze - od znajomych i rodziny w Polsce.
Planuje powrot do kraju w przyszlym roku, mam mozliwosc przedluzenia pobytu tutaj - wlasciwie na czas nieokreslony, ale po paru miesiacach na emigracji wiem juz, ze chce wrocic, tesknota jest silniejsza od pieniedzy, ktore mnie tu zwabily.
Tymczasem sporo ludzi nam to odradza - czesto sa to osoby, ktorym (przynajmniej finansowo) wcale zle sie nie zyje, wiekszosc twierdzi ze gdyby tylko nadarzyla sie okazja od razu wyjechaliby z kraju.
Kurcze - o co chodzi? Czy Waszym zdaniem w Polsce faktycznie jest tak zle czy problemem jest nasze narodowe wieczne narzekanie?
Co jest Waszym zdaniem lepsze:
- wyemigrowac do zamoznego kraju, zacisnac zeby, nie myslec o tesknocie i w kilka lat splacic kredyt hipoteczny, uzbierac sporo pieniedzy i podreperowac konto emerytalne
- wrocic do kraju, gdzie sie ma przyjaciol i rodzine, gdzie zylo nam sie tak naprawde dobrze - po czym splacac dom przez nastepne 20 lat i oszczedzac o wiele mniej

Co radzi ematka?
Obserwuj wątek
    • kruche_ciacho Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:24
      kierowac sie tym co dla Was jest dobre i czego TAK NAPRAWDE Wy chcecie
    • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:25
      wrocic do kraju, gdzie sie ma przyjaciol i rodzine, gdzie zylo nam sie tak naprawde dobrze - po czym splacac dom przez nastepne 20 lat i oszczedzac o wiele mniej

      emocje są bardzo ważne- w moim życiu, nie umiałabym funkcjonować bez nich. Emigracja w moim przypadku wchodziłaby w rachubę tylko wtedy, gdybym straciła całą rodzinę (tfu tfu) -wtedy nie miałabym już chyba w ogóle SWOJEGO miejsca
      po drugie- w moim przypadku- świadomość bezpieczeństwa- w Polsce nie jest idealnie, są sytuacje kuriozalne, masa paradoksów, wad systemu. ALE JA JE ZNAM i potrafię się w nich poruszać, wiedzieć gdzie w razie potrzeby znaleźć informacje i pomoc. Bałabym się , że na emigracji nie umiałabym sobie poradzić
      • beba77 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:46
        My wróciliśmy po dwóch latach. Tak jak planowaliśmy wyjeżdżając. Do wyjazdu nie zmusiła nas sytuacja finansowa bo w takim wypadku może było by inaczej. Mieliśmy możliwość pozostania na bardzo dobrych warunkach. Też wiele osób nam mówiło że oni by nie wracali , nie są to wcale osoby którym w PL źle się żyje. Absolutnie nie żałujemy powrotu , te dwa lata były bardzo ciekawym doświadczeniem zawodowym, poznaliśmy inny kraj, fajnych ludzi, młody nauczył się języka a my wiemy że emigracja nie dla nas... I najważniejsze mamy najlepszą pamiątkę z pobytu za granicą - drugiego synkasmile
        • agni71 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:52
          I najważniejsze mamy najlepszą pamiątkę z pobytu z
          > a granicą - drugiego synkasmile


          to zabrzmiało dwuznacznie wink
    • sanrio Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:28
      JA się nie nadaję na emigrację, więc wróciłabym (i wróciłam). Nie wiem skąd takie głosy, mnie żyje się dobrze - może nie zarabiam 20 tysi miesięcznie ale wystarczająco. Wiem, że gdybym została na emigracji byłabym nieszczęśliwa, bogata, ale nieszczęśliwa.
    • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:28
      Rob jak ty czujesz, nie jak ci inni mowia. Jak ci nie jest w Polsce zle, to wracaj. Jesli nie odczuwasz zainteresowania innym krajem, to po co sie meczyc?
      Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale w Warszawie moim zdaniem materialnie ludziom niczego specjalnie nie brakuje.
      • hugo43 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:36
        Dokładnie,więcej zarabiamy w Warszawie niż moglibyśmy na emigracji.zaraz będzie jatka na forumsmile
        • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:42
          hugo43 napisała:

          > Dokładnie,więcej zarabiamy w Warszawie niż moglibyśmy na emigracji.zaraz będzie
          > jatka na forumsmile

          Wiecej nie zarabialismy (ja i moj maz), ale zylo nam sie przyzwoicie (pracowalismy w Warszawie).
        • minimikro Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:45
          Serio? Wow wink

          My wyjechaliśmy na 2-3 lata. Za granicą mąż zarabia więcej niż we dwoje zarabialiśmy w Warszawie (nie tylko w wartościach bezwzględnych, ale też pod względem siły nabywczej). Fakt, że pracuje w zawodzie, a pewnie nie każdy ma ten komfort. wink

          W Warszawie żyło nam się dobrze, ale pracowaliśmy więcej, w efekcie mielismy mniej czasu dla siebie i dziecka. "Tu" jest zdecydowanie spokojniej.
          • hugo43 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 14.08.14, 08:29
            Na nas pracują inni,a my tylko organizuje my im prace.zostaje nam księgowość,zamówienia itp.
            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 14.08.14, 10:24
              > Na nas pracują inni,a my tylko organizuje my im prace.zostaje nam księgowość,za
              > mówienia itp.

              brzmisz jak by to byla korporacja na miare pejsbuka a nie buda z kebabem
    • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:30
      Ja mam tylko jedną radę - jeżeli macie dzieci (zwłaszcza w wieku szkolnym) postarajcie im się zapewnić podstawową stabilizację - bez ciągania w tę i z powrotem. A więc - decyzja musi być naprawdę przemyślana. Cokolwiek wybierzecie.

      Poza tym - każdy wybór ma swoje wady i zalety.

      p.s. jest jakiś kraj gdzie nie trzeba spłacac kredytu za dom?smile
      • evee1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:34
        > p.s. jest jakiś kraj gdzie nie trzeba spłacac kredytu za dom?smile
        Moze autorce watku chodzilo o to, zeby pracujac w tym zamoznym kraju splacic kredyt w Polsce?
      • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:34
        >
        > p.s. jest jakiś kraj gdzie nie trzeba spłacac kredytu za dom?smile

        chyba nie...
        chodzi o to, te pracujac tutaj moge splacic kredyt w Polsce relatywnie szybko. Zwiazalismy sie z bankiem na 20 lat, po 3-letnim pobycie tutaj moglabym sie pozbyc tego niechcianego zwiazku.
        • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:39
          Aaaa... no ale pozostanie problem mieszkania/domu w miejscu zamieszkania.

          Ale to w ogóle off top. Tak naprawdę brałabym pod uwagę sytuację dzieci. IMHO nie jest dobre zmienianie dzieciom środowiska (szkolnego, przyjacielskiego) co chwila z powodu zmieniających się planów rodziców. Moim zdaniem wiek dzieci 4-6 lat to powinien być koniec z eksperymentami. (Nie wiem czy to Was dotyczy)
          • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:45
            joa66 napisała:

            > Aaaa... no ale pozostanie problem mieszkania/domu w miejscu zamieszkania.
            >
            > Ale to w ogóle off top. Tak naprawdę brałabym pod uwagę sytuację dzieci. IMHO n
            > ie jest dobre zmienianie dzieciom środowiska (szkolnego, przyjacielskiego) co c
            > hwila z powodu zmieniających się planów rodziców. Moim zdaniem wiek dzieci 4-6
            > lat to powinien być koniec z eksperymentami. (Nie wiem czy to Was dotyczy)

            Na razie jestesmy sporo na plus nawet oplacajac wynajem mieszkania tutaj.
            Dzieci sprawa dotyczy - tzn corki. Zaczela tutaj szkole i super sie zaklimatyzowala. Po paru miesiacach bez problemu sie komunikuje, chociaz o bieglej znajomosci jezyka trudnoi jeszcze mowic. To jest argument na plus - w sensie zeby tu zostac. System edukacji jest bardzo dobry.
            • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:57
              Ja uważam za bardzo ważne, żeby pozwolic dziecku budowac relacje z ludźmi, w tym z rówiesnikami - prawdziwe relacje, a nie "kolega w każdym porcie" . Jeżeli podstawowe materialne potrzeby są zaspokojone, to jest chyba najważniejsza rzecz.

              Sama musisz ocenić czy jest to także wazne dla Was i jeżeli tak, to na jakim etapie i w jakiej sytuacji jesteście.
        • echtom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:42
          > po 3-letnim pobycie tutaj moglabym sie pozbyc tego niechcianego zwiazku.

          No to wróć za 3 lata smile
          • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:47
            echtom napisała:

            > > po 3-letnim pobycie tutaj moglabym sie pozbyc tego niechcianego zwiazku

            taki byl w sumie plan - tylko nie wiem czy wytrzymam....
            Nie wiem co sie ze mna stalo, to nie jest moj pierwszy pobyt za granica, stara sie robie czy co?
            • echtom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:50
              Myślę, że przy takiej określonej perspektywie łatwiej wytrzymać. To trochę tak, jak z przeprowadzką do innego miasta - najtrudniejsze są pierwsze miesiące, a potem jakoś leci.
        • babowa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:46
          ja bym sie przemeczyła i splaciła kredyt i dopiero wtedy podjeła ostateczna decyzje
          3 lata a 20 to ogromna roznica
          moi znajomi byli w iralndii, posplacali w ciagu kilki lat mieszkaniowe kredyty i wrocili
          mieszkaja bez co miesiecznych obciazen a to juz duzo dla codziennego funkcjonowania
          ale zaluja, tyle ze dzieci maja juz w szkolnym wieku
        • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:16
          > Zwiazalismy sie z bankiem na 20 lat, po 3-letnim pobycie tutaj moglabym sie poz
          > byc tego niechcianego zwiazku.

          no i sama sobie odpowiedziałas
    • melancho_lia Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:38
      Ja nie odczuwam i nigdy nie odczuwałam potrzeby emigracji. Tu jest mi dobrze. Finansowo bywało różnie, ale narzekać nie mogę.
      • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:41
        Hugo ja wyciagam popcorn i czekamtongue_outPP
        Na szczescie mam fajną Rodzinę i zadowwolonych znajomych we Wrocławiu , wszyscy jakoś spokjnie żyją w PL i nikt nie rozdziera szat że Młoda chce robić studia podyplomowe w Krakowiesmile
        • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:04
          jan.kran napisała:

          > jakoś spokjnie żyją w PL

          Taki oksymoron miał być?! Życie w PL to codzienna walka....

          W.
          • melancho_lia Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:16
            Nie zauważyłam jakoś.
        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:33
          Jan.kran, też się zaopatrzyłam w popcorn i czytam z wypiekami wink
          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:34
            dopiero wylazlas z wyra? to sie napralas ostro wczoraj
            • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:37
              Już ci wczoraj pisałam grzecznie - nie sądź innych po sobie, bo raz że nie trafiasz, a dwa to nieładnie. Poza tym odkrywasz się coraz bardziej ze swoimi nałogami.
    • echtom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:40
      Ale chodzi o radę czy wyrażenie swojego zdania? Ja jestem typem wybitnie nieemigracyjnym, związanym z ludźmi, językiem i wszelkimi "kodami kulturowymi" na tyle mocno, że emigrację rozważałabym tylko w wypadku wojny. Dokonując wyborów, nie kieruję się też nigdy pieniędzmi, ale nie mam dużych potrzeb materialnych, więc moja ewentualna rada byłaby bardzo subiektywna i raczej nieprzydatna.
    • eo_n Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:41
      Nie rozumiem, o co chodzi Twoim znajomym. Wróciłabym na Twoim miejscu, skoro odczuwasz taką potrzebę.
    • barbibarbi Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:43
      > - wrocic do kraju, gdzie sie ma przyjaciol i rodzine, gdzie zylo nam sie tak na
      > prawde dobrze - po czym splacac dom przez nastepne 20 lat i oszczedzac o wiele
      > mniej

      Ten akapit mnie zastanowił. Często bywa tak, że ci przyjaciele to gdzieś się rozpierzchli, fajnie fajnie, a potem i tak nikt nie ma czasu, wszyscy zapracowani. Co do rodziny, to lepsze stosunki miewa się na odległość, w zbytnim zbliżeniu wyłażą kwasy.
      "Żyło nam się dobrze" - dobrze, bo byłaś młodsza, może to są czasy szkolne, studiowania które zawsze się wspomina z rozrzewnieniem. To tak jak wspomnienia naszych rodziców, że w komunie to się dobrze żyło, tańczyło, zabawy, wczasy - no tak, było bo to czas ich młodości, najpiękniejszy. Zastanów się, jak masz fajną pracę, stabilizację, znajomych wkoło - nie wracaj.
      • grzalka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:49
        Nam jest dobrze w Polsce. Byliśmy o krok od emigracji (z powodów finansowych), ale udało się uniknąć. Kuzynka wyjechała i tęskni. Ja zapewne z moim zawodem za granica miałabym lepiej niż w PL. Ale tu tez mam dobrze, pieniędzy starcza, rodzina i przyjaciele na miejscu, jestem u siebie.
        • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:13
          grzalka napisała:

          > Ale tu tez mam dobrze, pieniędzy starcza, ro
          > dzina i przyjaciele na miejscu, jestem u siebie.

          A ta rodzina i przyjaciele ma jeszcze czas dla Ciebie po 12-16 godzinnej, codziennej walce o przeżycie na umowie śmieciowej?

          W.
          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:27
            > A ta rodzina i przyjaciele ma jeszcze czas dla Ciebie po 12-16 go

            to mnie generalnie najbardziej ciekawi bo jak jade do kraju i chce sie z kims spotkac to wilomiesieczne ustalenia sa potrzebne a i tak polowie cos wypada
            o wyjsciu gdzies dwa wieczory z rzedu to raczej mozna zapomniec bo sa zajeci


            • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:30
              jamesonwhiskey napisał:

              > > A ta rodzina i przyjaciele ma jeszcze czas dla Ciebie po 12-16 go
              >
              > to mnie generalnie najbardziej ciekawi bo jak jade do kraju i chce sie z kims s
              > potkac to wilomiesieczne ustalenia sa potrzebne a i tak polowie cos wypada
              > o wyjsciu gdzies dwa wieczory z rzedu to raczej mozna zapomniec bo sa zajeci
              >
              >

              Sądzę, że tu akurat nie brak czasu jest powodem big_grin big_grin big_grin
              • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:30
                totorotot napisała:
                >
                > Sądzę, że tu akurat nie brak czasu jest powodem big_grin big_grin big_grin
                >
                big_grin
              • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:33
                a co imitacjo czlowieka jest tym powodem ?
                • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:47
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > a co imitacjo czlowieka jest tym powodem ?

                  w dzień ktos znajomy by Was zobaczył i mogl pomyslec, ze jestescie spokrewnieni, a wieczorem wszystkie knajpy w PL pozamykane skarbeńku
                  • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:50
                    a wieczorem wszystkie knajpy w PL pozamykane skarbeńku

                    ???????????????????
                    • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:51
                      wieczor to dla mnie połnoc, nie 18
                      • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:53
                        totorotot napisała:

                        > wieczor to dla mnie połnoc, nie 18

                        W Wawie kilka otwartych się znajdzie nawet o północy, ale z żarcia to raczej tylko kebab....

                        W.
                        • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:55
                          ale z żarcia to raczej tylko kebab....

                          No co Ty, nie słyszałaś? Kebabów też już nie ma.
                        • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:25
                          poza wawa zdaje sie tylko burdele, z kolei Wasz z Wiejskiej zdaje sie w nocy odpoczywa
                        • alkocholistka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:14
                          the_last_guardian_angel napisał:

                          W Wawie kilka otwartych się znajdzie nawet o północy, ale z żarcia to raczej tylko kebab....

                          Byłeś/aś w Warszawie 20 lat temu? Bo ja mam inne obserwacje.

                      • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:53
                        Tak i wszystko jest zamknięte wtedy na kłódkę.

                        Sorry, zapomniałam wink
                      • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:55
                        Potwierdzam: znalezc w malej miescinie jakas knajpke/kawiarnie czynna po 18 graniczy niemalze z cudem uncertain Zwlaszcza jesienia i pozniej, gdzie konczy sie sezon ogrodkow piwnych ...
                        • asia_i_p Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:17
                          No bez jaj.
                          Nawet w mojej Trzebnicy mamy kawiarnię czynną do 22-giej, restauracja Ratuszowa czynna do 23-ej albo 24-tej (różne źródła różnie podają), Palermo do 22-giej.
                          • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 20:43
                            Ja 3 lata temu, bedac w Jarocinie mialam problem.
                            Wiekszosc czynna do "ostatniego klijenta" czyli do ... godz. 21 wink
                            Dluzej tylko przy hotelach.
                • alkocholistka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:12
                  jamesonwhiskey napisał:

                  a co imitacjo czlowieka jest tym powodem ?

                  twój paskudny charakter, imitacjo Bóg wie czego tongue_out
              • alkocholistka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:10
                totorotot napisała:

                Sądzę, że tu akurat nie brak czasu jest powodem big_grin big_grin big_grin

                Bingo! big_grin

            • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:32
              Może nie mają ochoty się z Toba spotykać ?
              • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:36
                > Może nie mają ochoty się z Toba spotykać ?

                zeby nie konfrontowac swojego zmarnowanego zycia w polsce?
                nie sadze,
            • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:47
              jamesonwhiskey napisał:

              > > A ta rodzina i przyjaciele ma jeszcze czas dla Ciebie po 12-16 go
              >
              > to mnie generalnie najbardziej ciekawi bo jak jade do kraju i chce sie z kims s
              > potkac to wilomiesieczne ustalenia sa potrzebne a i tak polowie cos wypada
              > o wyjsciu gdzies dwa wieczory z rzedu to raczej mozna zapomniec bo sa zajeci

              ---------------> Ja planuje spotkanie z koleżankami a mam ich sporo we Wrocławiu jeszcze będąc w Oslo bo jak jestem na miejscu bywa cieżko.
              Jestem z reguły dwa razy do roku i wtedy koleżanki maja okazję sie spotkać bo mio że miwszkaja w jednym mieście nie maja czasu...

            • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:48
              jamesonwhiskey napisał:
              > to mnie generalnie najbardziej ciekawi bo jak jade do kraju i chce sie z kims s
              > potkac to wilomiesieczne ustalenia sa potrzebne a i tak polowie cos wypada
              > o wyjsciu gdzies dwa wieczory z rzedu to raczej mozna zapomniec bo sa zajeci

              Bo emigranci w ogóle są nastawieni, że klękajcie narodu - do kraju na urlop przyjechaliśmy to skaczcie i dostosujcie się. A my tu mamy (wbrew waszym wyobrażeniom) własne, normalne życie.
              • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:53
                > yjechaliśmy to skaczcie i dostosujcie się. A my tu mamy (wbrew waszym wyobrażen
                > iom) własne, normalne życie.


                do dupy z takim zyciem gdzie nie mozna od tak wyskoczyc gdzies i sie zwyczajnie spotkac
                • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:54
                  Jak CHCEMY to się spotykamy wink
                  • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:55
                    > Jak CHCEMY to się spotykamy wink

                    spoko , u tesciowej na obiedzie
                • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:04
                  jamesonwhiskey napisał:
                  > do dupy z takim zyciem gdzie nie mozna od tak wyskoczyc gdzies i sie
                  > szwyczajnie potkac

                  No pewnie - posiadanie rodziny i znajomych (nieemigrantów) to życie do dupy smile
                  • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:11
                    > No pewnie - posiadanie rodziny i znajomych (nieemigrantów) to życie do dupy smile

                    zapomnialas o coniedzielnym obiadku u tesciowej
                    drugiej pracy, ewnetualnie pierwszej w ktorej garujesz 14 godzin
                    dojezdzie do domku za miastem po robocie 2 godziny w jedna strone bez mozliwosci wyrwania sie z tego zadupia inaczej niz samochodem
                    no normalnie wypas i szau dupy

                    • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:13
                      No Jamesowie - przykro mi, że tak Twoje życie wygląda.
                      • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:17
                        wiem ze jestes wolna i mowiac po angielsku "special"
                        ale to byl opis cudownego zycia w polsce
                        • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:22
                          Twojego zycia w Polsce?
                          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:06
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,152775893,152775893,Ach_sama_juz_nie_wiem_co_dalej.html
              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:37
                aracei, pi---lisz jak potłuczona, w sensie jak zwykle uncertain
              • aneta-skarpeta Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:14
                Bo emigranci w ogóle są nastawieni, że klękajcie narodu - do kraju na urlop przyjechaliśmy to skaczcie i dostosujcie się. A my tu mamy (wbrew waszym wyobrażeniom) własne, normalne życie.

                no wlasnie... mamy znajomych w irlandii, przyjezdzają raz w roku- objezdzają rodzinę i znajomych
                oni mają 2 tygodnie wakacji i ich zycie kręci się wokół imprez, spotkań...
                a my mamy pracę ( nie pracujemy po 15h, ale zawsze to praca) dziecko, jakieś sprawy, czasem inne spotkania- planowane od dawna

                i czasem uda nam się spotkać, a czasem nie

                a wystarczyłoby napisąc maila wczęsniej- ze tego i tego dnia będziemy w warszawie, może się spotkamy, a nie dzień przed, z napiętym harmonogramem, bo wszystkich trzeba obskoczyć
                • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:23
                  Jaj dawno olalem tych co trzeba ich prosic o spotkanie . A dzien przed to dla ciebie za malo? to ile potrzebujesz powiadomienia przed nie zobowiazujacym spotkaniem
                  • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 20:12
                    jamesonwhiskey napisał:
                    > Jaj dawno olalem tych co trzeba ich prosic o spotkanie . A dzien przed to dla c
                    > iebie za malo? to ile potrzebujesz powiadomienia przed nie zobowiazujacym
                    > spotkaniem

                    Dzień przed jest wystarczająco o ile nie ma się już planów. Ludzie w Polsce mają swoje życie, którego nie muszą przestawiać wszystkiego tylko dlatego, że sobie emigrancik akurat wtedy przyjechał.
                    • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 20:55
                      I tak sie wlasnie zachowuja polaczki. Bo on mial w planie wizyte w biedronce I przeciez planu nie zmieni bo jakis emigrancik przyjechal
                      • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 21:02
                        jamesonwhiskey napisał:
                        > I tak sie wlasnie zachowuja polaczki. Bo on mial w planie wizyte w biedronce I
                        > przeciez planu nie zmieni bo jakis emigrancik przyjechal

                        I tak się właśnie zachowują emigranciki, co myślą, że ludzie w Polsce tylko wizytę w Biedronce w planach mogą mieć. Ja się nie dziwię, że ludzie się z Tobą spotykać przy takim chamstwie.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 21:04
                          araceli napisała:

                          > I tak się właśnie zachowują emigranciki, co myślą, że ludzie w Polsce tylko wiz
                          > ytę w Biedronce w planach mogą mieć. Ja się nie dziwię, że ludzie się z Tobą s
                          > potykać przy takim chamstwie.
                          >

                          Rzekła pierwsza chamka na forum.
                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 21:10
                          Taaaa bo polaczki bywaja non stpp na rautach w ambasadzie na wernisazach I premierach teatralnych a w przerwie graja w golfa z burmistrzem I iezko sie wykrecic. Poprostu nic sie nie dzieje w ich nudnych zyciach I po roku patrzysz na kogos a on dokladnie w tym samym miejscu. To polaczki unikaja spotkan bo maja h.. I nudne zycie
                          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 21:12
                            Na marginesie tym ktorym sie wiedzie jakos bardziej hetni na spotkanie I nawet czas maja I nie trzeba piec lat do przodu sie anonsowac
                          • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 21:19
                            Wolę swoje życie niż upicie od rana do wieczora, żeby o swoim zapomnieć tak jak Ty.
                            • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 22:49
                              araceli napisała:

                              > Wolę swoje życie niż upicie od rana do wieczora, żeby o swoim zapomnieć tak jak
                              > Ty.
                              >
                              Twoje insynuacje są obrzydliwe.
            • alkocholistka A pomyślałeś, że powód tego może być zgoła inny 13.08.14, 00:09
              niż brak czasu? Może po prostu cię unikają? To zresztą nie byłoby dziwne biorąc pod uwagę zachowania, które tu prezentujesz.

              jamesonwhiskey napisał:

              to mnie generalnie najbardziej ciekawi bo jak jade do kraju i chce sie z kims spotkac to wilomiesieczne ustalenia sa potrzebne a i tak polowie cos wypada
              o wyjsciu gdzies dwa wieczory z rzedu to raczej mozna zapomniec bo sa zajeci


              • rosapulchra-0 Re: A pomyślałeś, że powód tego może być zgoła in 13.08.14, 00:33
                W jego przypadku nie dziwi nic.
          • sanrio Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:23
            > A ta rodzina i przyjaciele ma jeszcze czas dla Ciebie po 12-16 godzinnej, codzi
            > ennej walce o przeżycie na umowie śmieciowej?
            >

            co to za brednie? Moi przyjaciele nie mają żadnych śmieciowych umów na przykład, spotykamy się w knajpach na obiady, chodzimy na imprezy do klubów, wszyscy wyjeżdżają na wakacje. Nikt nie pracuje 12-16 godzin tylko 8.
            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:27
              ale zarabalas laurke , ok wszyscy ci wierzymy
              no chyba ze ty z rodzina i przyjaciolmi pracujecie w agencja zeglugi powietrznej albo w czyms takim
              to zwracam honor
            • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:33
              sanrio - nie wysilaj się. Cokolwiek napiszesz, oni i tak wiedzą lepiej ile pracujesz, ile zarabiasz i jak spędzasz czas.

              Jeżeli bron Boże okaże się, że lepiej niż oni to (wybierz):

              -kłamiesz, zyjesz w swojej wyobraźni
              -jesteś komuchem, postkomuchem, panią lekkich obyczajów i utrzymujesz się z tanca na rurze.

              itd

              Przerobione smile
              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:41
                joe, jacy ONI?
                Póki co to wypowiada się jeden użytkownik tego forum w tym temacie, znany ze swoich pijackich wynurzeń, więc niebrany nigdy na poważnie. Mogłabyś nie wrzucać wszystkich emigrantów do jednego, parszywego wora i nie stosować myków araceli? No chyba że chcesz, żeby ciebie również zrównano z jej chamstwem i w jednym worku was umiejscowiono? suspicious
                • araceli Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:00
                  Akurat jeżeli chodzi o psioczenie na Polskę to jesteś dokładnie tyle warta do Łiskacz.
                  • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:06
                    smile
                  • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:38
                    Nie schlebiaj sobie, araceli, za cienka w uszach jesteś, za to chamska nad wyrost.
    • agnieszka77_11 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:51
      Ja się nie nadaję do emigracji, choć jak patrzę co się dzieje w naszym kraju (wysokie ceny mieszkań, brak perspektyw na spokojną starość, bezrobocie) to czasem miałabym ochotę spakować walizki i wyjechać. Nigdy nie mieszkałam za granicą. Tęskniłabym cholernie. Coś mnie tu ciągle trzyma. Rodzina, przyjaciele, wspomnienia. Może jestem biedniejsza niż gdybym mieszkała gdzie indziej, ale z drugiej strony czuję, że tu jest mój dom.
      Czy w Polsce jest aż tak źle? Ciężko powiedzieć. Jednym żyje się lepiej, innym gorzej. Zależy gdzie mieszkasz (w jakim mieście), jako kto mogłabyś pracować? W większych miastach perspektywy są większe, ale też mieszkania droższe.
      Na pewno w wielu krajach jest lepiej. Wybór między sercem a rozumem jest trudny.
      Jak ktoś powyżej już napisał. Ważne, żeby była to przemyślana decyzja, ponieważ najtrudniej dostosować się będzie dzieciom.

    • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:53
      Kilka miesiecy to nie jet długo.
      Może załóż sobie najpierw że zostaniesz rok .
      Poza tym argument o szybkej spłacie kredytu też ważny.
      Jak zostaniesz trzy lata to dzieci po powrocie do PL będą znały język , na pewmo im sie przyda.
      a poza tym możesz jeździć do PL , zaproś rodzinę , znajomych , może bedzie Ci łatwiej znieść rozstanie.
      • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:59
        jan.kran napisała:

        > Kilka miesiecy to nie jet długo.
        > Może załóż sobie najpierw że zostaniesz rok .

        no wlasnie nad tym sie zastanawiam - ze moze za malo czasu uplynelo, ze zaplanuje teraz powrot a kiedy przyjdzie wracac to bede zalowac.
    • fragile_f Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 09:54
      Tak, tak, wracaj! Koniecznie!

      Do miejsca w którym kolej praktycznie nie funkcjonuje. Gdzie budowa autostrad jest jednym, wielkim przekrętem, mieszkania są absurdalnie drogie, pensje wiekszosci spoleczenstwa żałosne a umowa o pracę na czas nieokreślony powoduje, ze polowa znajomych ci zazdrosci a ty szlochasz ze szczescia. Gdzie rząd ma w pupie obywateli do tego stopnia, ze odechcialo im sie glosowac. Do kraju w ktorym jak ci ukradna rower z klatki schodowej - policja mowi, ze nie moze nic zrobic (nawet jesli masz nagranie z monitoringu). A jesli masz jakis problem natury prawnej - na zakonczenie procesu sadowego mozesz poczekac i z 10 lat. W sprawach prostych - 2 lata. Gdzie o miejscu w panstwowym przedszkolu mozesz pomarzyc, w szkole zamiast chemii wciskaja kolejna lekcje religii a poziom matur jest po prostu absurdalny. Miejsca, w ktorym jesli chcesz prowadzic firmę musisz byc masochistą albo i szalencem. Kraju w ktorym na wizyte u ortopedy czekasz rok, na operacje dwa lata a panstowy ginekolog moze odmowic ci swiadczen wg. swojego widzimisię. Jesli tesknisz za kretynska biurokracja i idiotycznymi przepisami podatkowymi - tu je znajdziesz.

      Polecam! Pakuj sie juz dzis!
      • derena33 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:06
        Fragile to Ty wyjedz KONIECZNIE, bedzie ci lepiej.
        • fragile_f Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:12
          Ależ kochanie, robię co mogę i planuję wyjazd w przyszłym roku. Sorry, zapomniałam ze powinnam usmiechać się i cieszyć, bo jest CUDOWNIE.

          Autorko - zapomnialam dodac, że jesli wrócisz to na polska emeryturę nie licz.

          Nie licz również na tani dostęp do kultury (płyta blu-ray 100 pln a nie 10e), netflix - zapomnij, chyba ze przez amerykańskie proxy. Za obowiązkowy abonament tv możesz sobie pooglądać dodę albo szulim tanczace z gwiazdami. Aha - i elektronikę sprowadzaj z Niemiec, bo w Polsce dopłacisz 20% w zasadzie do każdego sprzętu foto, komputerowego itp.
          • barbibarbi Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:32
            Masz rację, ja to widzę podobnie.
            Tak wrosłam tu trochę, ale jakiś sensowny wyjazd powitam z otwartymi rękami.
      • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:11
        fragile_f napisała:

        > Tak, tak, wracaj! Koniecznie!
        >
        > Do miejsca w którym kolej praktycznie nie funkcjonuje. Gdzie budowa autostrad j
        > est jednym, wielkim przekrętem, mieszkania są absurdalnie drogie, pensje wieksz
        > osci spoleczenstwa żałosne a umowa o pracę na czas nieokreślony powoduje, ze po
        > lowa znajomych ci zazdrosci a ty szlochasz ze szczescia. Gdzie rząd ma w pupie
        > obywateli do tego stopnia, ze odechcialo im sie glosowac. Do kraju w ktorym jak
        > ci ukradna rower z klatki schodowej - policja mowi, ze nie moze nic zrobic (na
        > wet jesli masz nagranie z monitoringu). A jesli masz jakis problem natury prawn
        > ej - na zakonczenie procesu sadowego mozesz poczekac i z 10 lat. W sprawach pro
        > stych - 2 lata. Gdzie o miejscu w panstwowym przedszkolu mozesz pomarzyc, w szk
        > ole zamiast chemii wciskaja kolejna lekcje religii a poziom matur jest po prost
        > u absurdalny. Miejsca, w ktorym jesli chcesz prowadzic firmę musisz byc masochi
        > stą albo i szalencem. Kraju w ktorym na wizyte u ortopedy czekasz rok, na opera
        > cje dwa lata a panstowy ginekolog moze odmowic ci swiadczen wg. swojego widzimi
        > się. Jesli tesknisz za kretynska biurokracja i idiotycznymi przepisami podatkow
        > ymi - tu je znajdziesz.
        >
        > Polecam! Pakuj sie juz dzis!

        Ujęte w takiej, można by rzec, pigułce życie w III PRL! Dodam od siebie:

        Gdzie więzienia pełne są rowerzystów, a mafiozi chodzą na obiady z ministrami.

        W.
        • fragile_f Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:19
          Oraz do miejsca w którym jeśli wjedziesz po pijaku do przejscia podziemnego i tylko cudem nikogo nie zabijesz - nic się nie stało! Tatuś/mąż załatwi. Ewentualnie jeśli miesiącami podpalasz auta na ulicy i masz przypadkiem takie samo nazwisko jak znany prawnik - to w zasadzie nic nie mogą ci zrobić. Lubisz jeździć 200km/h pod prąd przez Warszawę? Spoko! Jeśli nikogo nie rozjedziesz, to wszystko jest cool. Nawet jeśli nagrywałas wszystko na własnej kamerce i wrzucałas na youtube to sprawa zostanie umorzona z braku dowodów albo niskiej szkodliwosci wink

          Co innego jeśli jestes pryszczatym 18-to latkiem z 1 gramem trawy albo rowerzystą po jednym piwie jadacym polna drogą. Polski wymiar sprawiedliwosci łapie tych straszliwych przestepców i stosownie ich karze.
          • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:27
            fragile_f napisała:

            > Oraz do miejsca w którym jeśli wjedziesz po pijaku do przejscia podziemnego i t
            > ylko cudem nikogo nie zabijesz - nic się nie stało! Tatuś/mąż załatwi. Ewentual
            > nie jeśli miesiącami podpalasz auta na ulicy i masz przypadkiem takie samo nazw
            > isko jak znany prawnik - to w zasadzie nic nie mogą ci zrobić. Lubisz jeździć 2
            > 00km/h pod prąd przez Warszawę? Spoko! Jeśli nikogo nie rozjedziesz, to wszystk
            > o jest cool. Nawet jeśli nagrywałas wszystko na własnej kamerce i wrzucałas na
            > youtube to sprawa zostanie umorzona z braku dowodów albo niskiej szkodliwosci ;
            > )

            I sutanna, sutanna też jest doskonałym sposobem na bezkarność.

            Możesz bić, gwałcić i rabować oraz wyrok sądu prawomocny mieć to może po kilku latach zostaniesz zaproszony do zakładu karnego na odbycie wyroku. Jeżeli oczywiście naprawdę bardzo tego chcesz....

            W.
      • agnieszka77_11 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:47
        fragile_f napisała:
        >
        > Polecam! Pakuj sie juz dzis!

        Nasza zielona wyspa w pigułce wink No niestety, dobrze to wszystko ujęłaś. Sad but true uncertain


      • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:46
        Fragile, no ja właśnie z dokładnie takiej rzeczywistości wyjechałam. I nie mam zamiaru wracać. Nigdy. Ale miałam nadzieję, że to jednak się zmienia na lepsze, a tu widzę, że jednak propaganda działa. Żal.
    • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:10
      Moim zdaniem trzeba znalezc swoje miejsce - czy to w Polsce, czy w innym kraju. Jezeli czujesz sie nieszczesliwa, to czas wracac, ale decyzje trzeba przemyslec, zeby nie robic dzieciom wody z mozgu. My akurat jestesmy zadowoleni z mieszkania za granica, czujemy sie "u siebie", mamy tu przyjaciol, prace, no i przede wszystkim szeroko rozumiany komfort zycia (nie tylko w sensie finansowym) - minimalny stres urzedowo-biurokracyjny, sprawnie funkcjonujace panstwo, swietna opieka medyczna, spokoj i porzadek (lacznie z surowo przestrzegana cisza nocna), spoleczne zrozumienie roli i wartosci czasu wolnego - mozliwosc pracy na czesc etatu, elastycznych godzin pracy, urlopow bezplatnych itd. bez obnizania jakosci zycia.
      • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:26
        Ashraf - chyba mieszkamy w tym samym kraju, wiec o jakosci zycia w Szwajcarii nie trzeba mnie przekonywac. Uwazam, ze lepiej nie moglismy trafic. Pomijajac wszystko o czym piszesz dochodzi jeszcze piekno tej czesci Europy. Niesamowite, ile udalo nam sie zobaczyc przez te kilka miesiecy.
        Jest super, ale tak jak piszesz - to chyba nie jest moje miejsce.
        • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:39
          zlotarybka_1 napisała:

          > Ashraf - chyba mieszkamy w tym samym kraju, wiec o jakosci zycia w Szwajcarii n

          Szwajcaria.... to trochę zmienia postać rzeczy.

          Adaptacja do tych warunków wymaga trochę ponadnormatywnych umiejętności.... Te instrukcje jak wyrzucać śmieci, te zapisy na korzystanie z pralni...Ta powszechna, otaczająca drętwota plus izolacjonizm miejscowych... Ksenofobia...

          Myślałem, że rozmawiamy o Europie...

          W.
          • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:43
            A Europa to tylko pijackie burdy o 3 nad ranem w bloku i wywalanie smieci na ulice? I nie wiem o jakiej dretwocie mowisz, trudno o kraj bardziej promujacy chocby kulture. Trzeba nauczyc sie jezyka, wystawic nos z domu, wyrazic zainteresowanie lokalna spolecznoscia i horyzonty jakby sie poszerzaja...
            • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:47
              ashraf napisała:

              > A Europa to tylko pijackie burdy o 3 nad ranem w bloku i wywalanie smieci na ul
              > ice?

              Miedzy wywalaniem śmieci na ulicę i pijackimi burdami a zakazem brania prysznica po 22:00 jest jeszcze cale spektrum różnych możliwości.

              W.
              • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:54
                Nikt nikomu nie zakazuje brania prysznica po 22:00 i nikt z takiego powodu nie wezwie policji. Jezeli natomiast sasiad wpadnie na pomysl robienia glosnej imprezy o 1:00 w srodku tygodnia, nie musze sie zastanawiac jak wstane na drugi dzien do pracy, tylko wykonuje jeden telefon i wiem, ze moge liczyc na skuteczna interwencje.
                • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:58
                  ashraf napisała:

                  > Nikt nikomu nie zakazuje brania prysznica po 22:00 i nikt z takiego powodu nie
                  > wezwie policji.

                  Gdzie nie zakazuje tam nie zakazuje.... A śmieci wyrzucasz w niedzielę? Albo pranie robisz?

                  W.
                  • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:01
                    Nie robie, bo nie widze powodu halasowania w czasie, kiedy ludzie odpoczywaja. Nie robie tez prania w srodku nocy. I jakos wszyscy z tym zyja, nie chodza brudni ani wymieci. Nie spedzamy tez calego tygodnia na zaladowywaniu i rozladowywaniu pralki. Smieci tez nie wyrzucam poza wyznaczonymi dniami i nie zalewa mnie gora odpadow - jak to mozliwe? big_grin big_grin
                    • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:06
                      ashraf napisała:

                      > Nie robie, bo nie widze powodu halasowania w czasie, kiedy ludzie odpoczywaja.
                      > Nie robie tez prania w srodku nocy. I jakos wszyscy z tym zyja, nie chodza brud
                      > ni ani wymieci. Nie spedzamy tez calego tygodnia na zaladowywaniu i rozladowywa
                      > niu pralki. Smieci tez nie wyrzucam poza wyznaczonymi dniami i nie zalewa mnie
                      > gora odpadow - jak to mozliwe? big_grin big_grin

                      Fantastycznie, że się zaadaptowałeś. Zawsze mi się wydawało, że żeby to zrozumieć to trzeba się tam urodzić i wychować...Mimo, że ja zasadniczo lubię społeczeństwa zorganizowane...

                      Jednakże wolę środowisko, w którym człowiekowi wolno trochę więcej, niż zaplanować sobie pranie z dwutygodniowym wyprzedzeniem....

                      W.
                      • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:13
                        A ja lubie srodowisko, w ktorym minimalnym wysilkiem mozna bardzo ulatwic komfort zycia sobie i innym - dotyczy to zreszta nie tylko slynnego prania i smieci, ale chocby nie zastawiania autem calego chodnika czy w ogole nie parkowania gdzie popadnie. Ja tez cenie sobie wolnosc, ale szanuje takze ludzi wokol mnie i ich potrzebe odpoczynku, ciszy w nocy czy porzadku w otoczeniu.
                        • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:29
                          ashraf napisała:

                          > A ja lubie srodowisko, w ktorym minimalnym wysilkiem

                          To nie jest minimalny wysiłek przestrzeganie tych wszystkich regulaminów, zasad, reguł i wytycznych.

                          > mozna bardzo ulatwic komfort zycia

                          dla mnie dalekim od komfortu jest planowanie najprostszych codziennych czynności z wielodniowym wyprzedzeniem. Kilka dni naprzód to ja sobie mogę zaplanować wieczór w knajpie czy w teatrze, ale nie wyrzucanie śmieci.

                          Poza tym moim zdaniem chyba delikatnie się pogubili czy zasady, które tworzą są po to żeby regulować życie, czy żyją po to, żeby przestrzegać zasad. Ale to tylko moje obserwacje.

                          Czemu służy 120 na autostradzie? A czemu ma służyć rygorystyczne karanie za +1? Przecież nie poprawie bezpieczeństwa...

                          > porzadku w otoczeniu.

                          Z tym porządkiem to bym nie przesadzał. To było chyba moje największe rozczarowanie legendarną Szwajcarią - miało być tak ślicznie i słodko, a brud i syf jak wszędzie...

                          W.
                          • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:44
                            Chyba mieszkam w jakiejs innej Szwajcarii, bo nie mam wrazenia, ze otaczaja mnie regulaminy, wytyczne itp. - istnieje kilka prostych zasad, ktorych przestrzeganie nie nastrecza przecietnemu czlowiekowi specjalnych trudnosci. A wyrzucania smieci naprawde nie trzeba planowac z kilkudniowym wyprzedzeniem - po prostu w okreslone dni wystawiasz worek i tyle. Jesli dodasz do tego mozliwosc nieograniczonego i darmowego (poza noca) wyrzucania smieci do segregacji czy kompostu (a wiec wiekszosci resztek jedzenia czy np. odpadow z kawy), to naprawde nie konczysz zalany gora smieci.
                            120 na autostradzie moze czasami denerwowac, ale z 1+ to nieprawda - sprawdzone wink Ja akurat jestem za surowym karaniem wykroczen drogowych, bo skutki przekroczenia predkosci moga byc tragiczne.
                            • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:47
                              A o co chodzi z wyrzucaniem smieci?...
                              • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:53
                                Smieci mozna wystawiac przed dom w okreslone dni - np. w pon i pt, tylko w specjalnych workach lub z winietami. Bez ograniczen mozna wyrzucac smieci do segregacji i odpady kompostowe. 1-2 x mies. mozna wystawic spakowane papiery i kartony, co jakis czas odbierane sa takze stare ubrania i odpady elektryczne.
                                • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:57
                                  Hm to u nas tez tak jest (w IE). Smieci okreslonego rodzaju zbieraja w okreslone dni, dostajesz smsa poprzedniego dnia wieczorem i rano wystawiasz. Po co wystawiac kosz, ktorego nikt nie zbierze?
                                  Co w tym dziwnego?
                                  • heet_joe Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:57
                                    Tak samo jest w DE i u moich rodziców na Podkarpaciu. Co do Szwajcarii:kiedys dostaliśmy ochrzan, bo nasz pies zaszczekal kilka razy po 21.
                                • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:04
                                  ashraf napisała:

                                  > Smieci mozna wystawiac przed dom w okreslone dni - np. w pon i pt, tylko w spec
                                  > jalnych workach lub z winietami.

                                  Te specjalne worki mnie zawsze bawiły. To takie eko jest! Trzeba wsiąść w auto (przepraszam w rower) pojechać do sklepa po specjalny, nadal plastykowy worek na odpady.

                                  Zapomniałeś dodać, że do tego wora nie wolno wkładać śmieci, które powinny podlegać segregacji. Pod kara administracyjną lub karą ostracyzmu społecznego (typu rozerwanie worka i rozsypanie zawartości na wycieraczce czy tez w ogródku).

                                  W.
                                  • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:07
                                    A w czym wyrzuca sie smieci w innych krajach? Czekam na propozycje. Z rozrzucaniem smieci to nieprawda - mozesz wyrzucac odpady do segregacji razem ze zwyklymi smieciami, ale w praktyce malo kto tak robi, bo worki na smieci sa po prostu drogie, a segregacja za darmo. Gdzie mieszkales w Szwajcarii? Na wsi czy w miescie? Czy w twojej okolicy mieszkali jacykolwiek obcokrajowcy?
                                    • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:14
                                      ashraf napisała:

                                      > A w czym wyrzuca sie smieci w innych krajach? Czekam na propozycje.

                                      Pakuje się do uprzednio już wykorzystanej reklamówki z napisem Tesco i sruuuuu do zbiorczego pojemnika. I można nawet skoczyć do pojemnika w niedzielę smile

                                      Segregacja owszem istnieje, szczegółowa nawet bardzo (kolory szkła oddzielnie, kartony napojowe oddzielnie od papieru itd). Ale wszystko jest oparte na dobrowolności i edukacji społeczeństwa, a nie na faszystowskim przymusie.

                                      > Gdzie mieszkales w Szwajcarii? Na wsi czy w miescie?

                                      Zurich. Typowy blok mieszkalny. Wybudowany w latach '60 i zamieszkały głównie przez ludzi w leciwym już wieku. Może to było problemem wyśrubowania zasad na ekstremalne poziomy.

                                      W.
                                      • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:24
                                        I ta reklamowka wcale nie jest plastikowa... fajnie, ze w niedziele chce ci sie chodzic do pojemnika, ja mam przyjemniejsze zajecia wink A faszystowski przymus istnieje raczej w glowach niektorych osob, dla innych to po prostu zasady ulatwiajace innym zycie.
                                        Co do mieszkania, to trzeba szukac go z glowa - dlatego ja nie mieszkalabym na szwajcarskiej wsi ani w bloku pelnym starszych ludzi - takze dlatego, ze planowalismy dziecko, wiec nie chcialam sluchac uwag, ze jest glosno. Przy czym my wypelnialismy formularze zgloszeniowe i deklarowalismy sytuacje rodzinna, wlasciciele niektorych mieszkan mowili tez wprost jakie maja preferencje i oczekiwania.
                                        • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:34
                                          ashraf napisała:

                                          > I ta reklamowka wcale nie jest plastikowa...

                                          Reklamówka jest owszem plastikowa, ale ma drugie czy trzecie życie. Najpierw przyniosła zakupy, potem służyła jako opakowanie, a no końcu jako worek na śmieci. I nie trzeba po nią specjalnie jechać. W odróżnieniu od dedykowanego worka na śmieci, który poza byciem workiem na śmieci nie służy niczemu. Aaa jeszcze jest nośnikiem akcyzy...

                                          > fajnie, ze w niedziele chce ci sie chodzic do pojemnika, ja mam przyjemniejsze zajecia wink

                                          Nie chce mi się specjalnie chodzić, biorę worek do pojemnika po drodze, przy tak zwanej okazji, kiedy jest pełny, nie sprawdzając uprzednio w kalendarzu jaki mamy dziś dzień i fazę księżyca. Jeżeli jest to akurat niedziela to nic się nie stało i nie nastąpił koniec świata.

                                          Sama sobie przeczysz. Właśnie w Szwajcarii wyrzucanie śmieci jest czynnością absorbująca, której trzeba poświęcić uwagę, czas i ekstra kasę. I nie tylko wyrzucanie śmieci.

                                          Ale widzę, że jesteś na etapie fascynacji niż obiektywizmu. To nic, to mija wink

                                          W.
                                          • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:39
                                            Skoro dla ciebie wyrzucenie smieci w Szwajcarii bylo sprawa absorbujaca i problematyczna, a wyznacznikiem szczescia jest mozliwosc zrobienia tego w niedziele w reklamowce z Tesco (do ktorego tez zreszta musiales pojechac...), to nie dziwie sie, ze ci sie nie podobalo. Ja patrze troche dalej niz na odpady wink Fascynacji Szwajcaria nigdy nie przezywalam, jak kazdy kraj ma wady i zalety, ale jednak cos sprawilo, ze mieszkam tu od kilku lat, maz od 11, a przyjaciele od 30 - i zadne z nas nie ma zamiaru wracac ani wyjezdzac gdzie indziej. Bilans zyskow i strat wychodzi najwyrazniej na plus.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:44
                                              Są ludzie którzy lepiej się czują w państwie policyjnym, co kto woli.
                                      • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:30
                                        W De wyrzuca sie do workow, w 3 kolorach, worki nieodplatnie dostarczane przez urzad gminy pod drzwi domu/mieszkania (2 razy do roku, jak workow nie wystarcza, to zamawia sie je - nadal nieodplatnie - przez telefon).
                                        Worki wywozone co drugi tydzien, pojemnik na smieci niesegregowalne tez co drugi tydzien, czyli co tydzien wywozka smieci, w okreslonym dniu w tygodniu.
                                        Jest bardzo malo rzeczy, ktorych do workow wrzucic nie mozna (mozna wrzcucac razem metale i tworzywa, niczego nie trzeba myc, plukac, odkrecac ...).
                                        Jezeli kosz na smieci niesegregowalne zapcha sie do pelna, poza przyslugujacy na rodzine Limit, wowczas mozna sobie nabyc odplatnie czerwony worek i w niego napchac reszte smieci. Dwa razy w roku przysluguje wywozka "wiekszych" gabaratow (stare meble, kanapy, dywany, lozka ...).
                                    • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:48
                                      https://www.sipeko.pl/tl_files/Sipeko/Segregacja/worki.jpg
                                      nie rozumiem zarzutu..
                                      w Polsce też tak przecież jest-w zabudowie domków jednorodzinnych, na wsiach-segreguje się śmieci i wkłada w odpowiednie worki. auto zbierające śmieci jeździ w wyznaczone dni..
                                      • zuzanna56 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:05
                                        No dokładnie tak jest w Polsce z dniami zabierania śmieci, z wystawianiem przed dom i kolorami worków. Przynajmniej u mnie na wsi.

                                        Co do emigracji. Nie chciałabym żyć poza Polską
                                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:09
                                    To nie odnalazlbys sie tez w Irlandii, tu jest tak samo. Jak smieciarka przy wrzucaniu twojego pojemnika z recyklingiem zobaczy, ze sa tam zwykle smieci czy kompost (co moze zabrudzic/zniszczyc cala partie recyklingu), to mozesz dostac upomnienie i zdaje sie grzywne.
                                  • sanrio Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:47
                                    a czym to się różni od polskiego systemu wywożenia śmieci?
                                • bi_scotti Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:57
                                  ashraf napisała:

                                  > Smieci mozna wystawiac przed dom w okreslone dni - np. w pon i pt, tylko w spec
                                  > jalnych workach lub z winietami. Bez ograniczen mozna wyrzucac smieci do segreg
                                  > acji i odpady kompostowe. 1-2 x mies. mozna wystawic spakowane papiery i karton
                                  > y, co jakis czas odbierane sa takze stare ubrania i odpady elektryczne.

                                  Same here (Ontario) i na dodatek o to walczylismy - my, mieszkancy roznych miast. Zwykle smiecie i recycling wystawiamy naprzemiennie co drugi tydzien raz w tygodniu, tzw. "greens" czyli compost raz w tygodniu, na kazda z tych kategorii jest kosz w innym kolorze i wymiarze, gdy potrzebujesz wiecej - kupujesz oznaczona torbe od miasta. A i tak zdarzaja sie chamy niemyte, ktore potrafia domowe smieci podrzucic w parku albo kolo publicznego kosza - osobiscie uwazam, ze enforcement jest za slaby i tacy ludzie po prostu zbyt rzadko dostaja odpowiednie mandaty zeby preceder ukrocic. W ogole nie rozumiem jak mozna narzekac na takie rozwiazania. O co chodzi? O to zeby sie smieci walaly 24/7 przez 365 dni w roku po ulicach? No comprende!
                                • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:12
                                  Eee.. to tak jak w UK. Mamy trzy pojemniki, niebieski na plastiki, puszki, szkło, czarny na ogólne śmieci i niebieskie pudełko na papier i tekturę. Co drugi tydzień wystawiamy czarny pojemnik, a co drugi tydzień dwa niebieskie. Uważam to za całkiem dobre ułatwienie życia.
                                  A jak czasem nazbiera nam się więcej worków śmieciowych (po generalnych porządkach zawsze się zbiera uncertain), to niedaleko jest punkt zbierania śmieci i bez problemu je wywozimy.
                                • mayaalex Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:34
                                  W Belgii jest tak samo. obok hali garazowej mamy komorke na te worki, tam je znosimy w dni niesmieciowe i stamtad we wlasciwy dzien wynosi je nasz konsjerz (dozorca? jakos mi nie brzmi ten dozorca wink
                                  jak masz wlasny dom to wynosisz sama smile
                            • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:52
                              ashraf napisała:

                              > Chyba mieszkam w jakiejs innej Szwajcarii,

                              Ja nie mieszkam w Szwajcarii, ponieważ bym po prostu nie dał rady. Nawet wariant z życiem we Francji czy Niemczech i dojeżdżaniem do pracy jest nie warty rozważenia. I dlatego jestem w stanie zrozumieć, że niektórzy ludzie mają problemy z życiem tam i adaptacją do tamtejszych warunków. Jest tam zupełnie inaczej niż w Europie. I tylko tyle chciałem powiedzieć od samego początku.

                              >Ja akurat jestem za surowym karaniem wykroczen drogowych, bo skutki przekroczenia
                              > predkosci moga byc tragiczne.

                              A ja tam wolę model niemiecki...

                              W.
                              • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:54
                                Ale ja sie z tym absolutnie zgadzam i tez o tym pisze od poczatku - przy czym dla mnie krajem nie do przeskoczenia byla Polska i UK.
                              • myaka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 20:41
                                Mieszkam w De, ok. 10 km od granicy szwajcarskiej.
                                I wszystko wszystkim, ale w zyciu nie zamieszkalabym po drugiej stronie granicy. Ba, nie podjelabym tam pracy. Moj facet (Niemiec) czesto musi sluzbowo z niemiecka firma tam bywac - i dla niego jest to jak kara (choc finansowo baaaardzo korzystnie).

                                Szwajcaria jest piekna.
                                Ale ludzie - jakby to ujac 'specyficzni'. Np. zle czulabym sie w kraju, ktorego mieszkancy w referendum mocno pokazuja, jaki maja stosunek do obcokrajowcow.
                                O kierowcach szwajcarskich moglabym juz chyba ksiazke napisac. Gdy ktos zamula na drodze - od razu wiemy ze to 'Lüli'.
                                • black_halo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 20:54
                                  > Ale ludzie - jakby to ujac 'specyficzni'. Np. zle czulabym sie w kraju, ktorego
                                  > mieszkancy w referendum mocno pokazuja, jaki maja stosunek do obcokrajowcow.
                                  > O kierowcach szwajcarskich moglabym juz chyba ksiazke napisac. Gdy ktos zamula
                                  > na drodze - od razu wiemy ze to 'Lüli'.

                                  Jakie to polskie - zamula na drodze. Bylam w Szwajcarii pare razy i zadnego "zamulania" nie widzialam. Szwajcarzy ze wzgledu na to jak polozny jest ich kraj - Alpy - po prostu jezdza ostroznie zachowawczo zamiast cisnac ile fabryka dala. Natomiast w Niemczech czesto widuje szalencow smigajacych conajmniej 180-200 na niektorych autostradach. Nie dziwne, ze szwajcar jedacy 140 zamula.
                                  • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:03
                                    Podobnie jest w moim mieście, jest górzyste i pagórkowate, więc jazda tutaj jest zdecydowanie nie dla polskich "rajdowców", a i tak nie raz widzę, jak nasi próbują szarżować, wpychać się na trzeciego czy wciskać z pasa dla skręcających w prawo.
                                  • myaka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:10
                                    Przez okreslenie 'zamulanie' nie mam na mysli jazdy 140, a 50\60 gora 70 (poza terenem zabudowanym, drogi troche waskie, krete, ale to nie Alpy a Schwarzwald (bo pisze o ich stylu jazdy w De).
                                    Inni jakos potrafia normalnie jezdzic (nawet Holendrzy, Belgowie - ktorym chyba do Alp daleko wink ).


                                    • black_halo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:19
                                      Jeszcze nigdy nie widzialam nikogo kto by po niemieckiej autostradzie jechal nawet 70km/h. Kosmos jakis.
                                      • myaka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:43
                                        A czy ja pisalam o autostradach?
                                • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:08
                                  Stosunek do obcokrajowcow to czysta samoobrona - inaczej tlum emigrantow, ktorych jedyna ambicja jest zyc z zasilkow i bic poklony allahowi zalalby ten malutki kraj tak jak Niemcy czy UK. Poza tym dobrzy specjalisci nie maja problemu z pozwoleniami na prace, jak i z samym zyciem. Czy to zle, ze Szwajcarzy nie przyjmuja wszystkich jak leci z otwartymi ramionami i zaczynaja stawiac wymagania?
                                  • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:34
                                    Żle albo nie źle. wszystko jedno. Kraje, które mają w swoim społeczeństwie wielu emigrantów po prostu z ich pracy żyją i żyły. A populizm jest zły i schlebia słabym.
                                    • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:40
                                      Ale Szwajcarzy maja swiadomosc, ze bez imigrantow nie sa w stanie funkcjonowac (na roznych poziomach). Sek w tym, ze oprocz tych, ktorzy przyjezdzaja do konkretnej pracy - obojetnie, czy do malowania mieszkania, czy do badan nad lekami - jest tez sporo takich, ktorzy przyjezdzaja bez pomyslu, kwalifikacji, jezyka itp. Jak rowniez sporo uchodzcow, ktorzy nie zamierzaja skorzystac z oferowanej pomocy w rozsadny sposob, tylko np. zakladaja lokalne organizacje przestepcze. Ew. muzulmanow, ktorzy nie zrozumieli, ze nie mieszkaja juz w swoim kraju i np. nie pozwalaja corkom realizowac obowiazek szkolny. To sa realne problemy, z ktorymi mierza sie Szwajcarzy - byc moze nie zawsze reaguja elegancko, ale widac poprawnosc polityczna nie jest dla nich w tym momencie najwazniejsza.
                                      • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:48
                                        Tak, tak... Niech się cieszą ze swoich lumpów. Tylko Polakom się dziwię, że przyklaskują takim pomysłom kiedy wiele rodzin w Polsce ma w swoich szeregach emigrantów. Emigrantów, którzy przysyłają kasę i otrzymują rodziny w kraju. Albo chociaż nie zasilają bezrobocia w Polsce. Wbrew pozorom takie obostrzenia uderzą nie w muzułmanów.
                                        • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 11:15
                                          Ale jakie konkretnie obostrzenia? Jak na razie konkrety (i to nie nowe) dla mieszkancow UE to kontyngent (limit) pozwolen typu B, czyli na 5 lat. Jezeli ktos ma konkretny zawod, to bez problemu dostanie pozwolenie roczne, a w nastepnej turze bedzie sie mogl sie starac o dlugoterminowe. Pardon, jest jeszcze nowy wymog (na razie w fazie projektu) nauki jezyka obcego do okreslonego poziomu (bynajmniej nie bieglego, chodzi o zupelne podstawy typu A2). Reszta to zaslyszane plotki i rozne fantazje, nie majace pokrycia w prawie.
                                          • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 11:35
                                            zgadzam sie - ludzie, ktorzy znajda zatrudnienie w Szwajcarii nie maja najmniejszych problemow z uzyskaniem pozwolenia. Moj maz mial pozwolenie z tytulu tego, ze ja takie otrzymalam bedac zatrudniona przez swoja firme, a mimo to na zadnej rozmowie kwalifikacyjnej nie zostal zapytany o to, czy ma zezwolenie na prace. Dopiero kiedy prace juz znalazl, kadry zapytaly czy ma permit czy bedzie o niego wystepowal.
                                            Uwazam, ze to bardzo dobry system - jesli ktos znajdzie prace nikt nie robi problemu z pozwoleniami, nie ma natomiast wjezdzania do kraju bez konkretnego pomyslu na siebie. Szwajcaria nie chce powielac np. modelu Franuskiego czemu wcale sie nie dziwie.
                                            • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 11:55
                                              No wiec wlasnie. Mozna jeszcze dodac, ze warunkiem uzyskania pozwolenia na pobyt jest umowa o prace. Jezeli ktos chce sprowadzic do Szwajcarii czlonka bliskiej rodziny, to musi udowodnic, ze ma wystarczajace srodki finansowe na utrzymanie tej osoby (wg kryteriow szwajcarskich, a nie swojego widzimisie), warunki mieszkaniowe (a wiec mieszkanie w 3 w kawalerce odpada), podpisuje sie tez papiery, ze pokryje sie koszty ew. deportacji.
                                • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:27
                                  myaka napisała:

                                  > O kierowcach szwajcarskich moglabym juz chyba ksiazke napisac. Gdy ktos zamula
                                  > na drodze - od razu wiemy ze to 'Lüli'.

                                  Ja mam wprost przeciwne odczucia, jak tylko wyrwą się ze "swojego" raju i kapo za portfel nie trzyma to od razu hamulce (moralne) puszczają....

                                  W
                        • mokotowianka1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:50
                          > A ja lubie srodowisko, w ktorym minimalnym wysilkiem mozna bardzo ulatwic komfo
                          > rt zycia sobie i innym - dotyczy to zreszta nie tylko slynnego prania i smieci,
                          > ale chocby nie zastawiania autem calego chodnika czy w ogole nie parkowania gd
                          > zie popadnie. Ja tez cenie sobie wolnosc, ale szanuje takze ludzi wokol mnie i
                          > ich potrzebe odpoczynku, ciszy w nocy czy porzadku w otoczeniu.


                          W ostatniej Polityce był ciekawy artykuł o dobrych manierach. Autor widzi zalew agresywnego chamstwa, zarówno w języku jak i obyczaju oraz upadek etosu 'dobrego domu', który to dom uczył zachowania, a zwłaszcza podstawy manier, jakim jest szanowanie potrzeb drugiego człowieka i dążenie do bycia nieuciążliwym dla otoczenia.
                          Pod tym względem łatwiej jest w starych demokracjach, prawda. Nie tylko łatwiej jest szanować innych, bo system - choćby dotyczący śmieci czy hałasów jest lepiej zorganizowany, ale też człowiek jest bardziej chroniony przed skłonnością do mściwego przejmowania agresywnych zachowań. Dla mnie to trochę jak na drodze - jak trafi się wariat, wyprzedzający wszystkich na żmijkę, to część jadących racjonalnie kierowców też zaczyna się ścigać. Jak sąsiad trzyma worki ze śmieciami na korytarzu, to czemu ja mam stawać na rzęsach, żeby pył z mojego remontu nie brudził klatki schodowej. Jak sąsiadka robi głośne imprezy, to będę mieć w nosie, że mój synek tupie, a córka puszcza głośniej muzykę.
                    • majenkir Re: 12.08.14, 13:55
                      ashraf napisała:
                      > Nie robie tez prania w srodku nocy.


                      I nigdy dzieciak Ci sie nie zesikal/zerzygal do lozka?
                      Mnie sie zdarzylo pare razy robic pranie w srodku nocy.
                      • mokotowianka1 Re: 12.08.14, 14:17
                        No bez przesady. W razie wypadku trzeba spłukać brudy, ale absolutnie nie trzeba włączać natychmiast pralki.
                      • totorotot Re: 12.08.14, 14:30
                        Moje dzieci mi w nocy zrobiły wszystko: zasranie, zaszczanie, zarzyganie, a także w dowolnych konfiguracjach łączone wymienione wyżej prezenty.
                        Ostatnią rzeczą, jaka przyszłaby mi do głowy,byłoby włączanie natychmiast pralki. Władować to w bęben, zaścielić łóżko i zająć się dzieckiem, a nie prac.
                        • anetchen2306 Re: 12.08.14, 17:51
                          O, to, to!
                          Bo najczesciej po zmianie poscieli byla ... nastepna zmiana poscieli wink
                          Nigdy na mysl mi nie przyszlo, by zaraz po sciagnieciu poscieli w srodku nocy pralke uruchamiac. Oplukiwalo sie z grubsza (pod prysznicem), wsadzalo do bebna i szlo do dziecka (spalam zawsze potem juz z dzieckiem az do rana). A rankiem najczesciej bylo jeszcze pare recznikow, przescieradlo, pizama i pare innych "drobiazgow"do prania (z tej samej "wypadkowej" nocy).
                      • ashraf Re: 13.08.14, 08:06
                        Zapieram, piore w dniu, kiedy planowalam prac.
        • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:41
          Szwajcaria - jak kazdy inny kraj - nie jest dla kazdego. Choc pewnie duzo zalezy od tego gdzie sie w Szwajcarii mieszka, dla nas np. w gre wchodzi tylko Basel, Zürich, moze Genewa (choc tutaj dochodzi jeszcze inny jezyk), na wsi w Schwyz czy w Uri wylabym do ksiezyca, nawet w takiej Lucernie jest dla mnie za bardzo "szwajcarsko" i swojsko. Piekno przyrody to jedna rzecz, a wieksze miasto i jego klimat to druga wink
          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:20
            Moja córka była w Genewie i jest nią zachwycona. Fakt, nie mieszkała tam, tylko turystycznie zwiedzała, ale bardzo się jej podobało.
            • naturella Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:19
              Ja z kolei byłam dwa razy po kilka tygodni w Gstaad - byłam nieustajaco zdziwiona, ze ludzie moga sie tyle uśmiechać, byc tak sympatyczni, ze wszytko jest tak czyste i ładne, ze nie ma zupełnie agresji, złodziejstwa, ze nie trzeba sie totalnie niczego obawiać - po prostu sielana. Aż z tego natężenia bezpieczeństwa, spokoju i uśmiechów powoli we mnie taka typowo Polska złość narastała, ze jakim prawem tu tak jest i kiedy ta bańka mydlana pęknie? Zazdroszczę wszystkim, dla których taki kraj to codzienność. Bo dla mnie zycie w Warszawie to codzienna walka o byt. Na razie wygrywam, ale to strasznie męczące, od 13 lat jestem w nieustannej czujności, zeby przewidywać zdarzenia i ciagle chronić sie przed, krótko mówiąc, wydymaniem. Bez seksualnych skojarzeń, oczywiście.
              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:42
                Wiem, o czym piszesz. Urodziłam się w Warszawie i wychowałam, a i tak wielokrotnie przez swoją naiwność i brak czujności byłam dymana (bez seksualnych skojarzeń ofkors) sad
                Tu, gdzie jestem, jest mi znacznie lepiej, tym bardziej, że moje kontakty z polskimi emigrantami mam ograniczone do niezbędnego minimum (bo za granicą Polacy też dymają, kradną, oszukują, pożyczają i nie oddają, wykorzystują i niezmiennie narzekają).
              • black_halo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:22
                Ladnie to napisalas. Mam wrazenie, ze jak przyjezdzam do Polski to wlasnie przestawiam sie na ten tryb stuprocentowej czujnosci i do tego ludzie dziwnie patrza jak zycze kasjerce w sklepie milego dnia. A tu gdzie mieszkam to jest tak samo naturalne jak mycie zebow z rana.
    • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:15
      Przyjedz sobie na wakacje na miesiac i wtedy sie namyslaj. Wyslij dzieci do naszej zajebistej szkoły, idz na msze,porozmawiaj z nauczycielkami, idz na poczte, do urzędu,zadzwon na policję - i wtedy podejmuj decyzje. Aha, i koniecznie wybierz się na jakiś sor.
      • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:48
        Mam od roku dużo do czynienia z NFZ-ową służbą zdrowia, od dupereli (szycie rozciętego palca na SOR-ze) po sprawy naprawdę poważne (onkologia, kardiologia) i nie mogę się nadziwić, jak dobrze to wszystko wygląda - A.D. 2014 służba zdrowia jest o całe lata świetlne w stosunku do tego, czym była 10 lat temu.
        • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:51
          zapraszam do szpitala powiatowego wobec tego i ciekawam tego wielokrotnego orgazmu z pl sł zdr, którym nam sie tu pochwaliłas
          • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:00
            No więc miałam głównie kontakty z jednym dość podrzędnym szpitalem - dekor nie powalał, trwał właśnie nieco uciążliwy remont, a żarcie było podławe, ale lekarze i leczenie było na najwyższym poziomie.

            Marudzenie na NFZ świadczy jedynie o tym, że nie masz poważnych problemów zdrowotnych (czego Ci oczywiście życzę) - bo NFZ rzeczywiście z duperelami radzi sobie słabo, po prostu ta forsa, która spłynęła do systemu, jeszcze na ten poziom nie dotarła. Natomiast, jeżeli, odpukać, trafi Cię coś naprawdę poważnego (czego Ci oczywiście nie życzę) - to się Tobą porządnie zajmą.
            • mozambique Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:14
              masz na mysli onkologie na ten przykład smile?
              • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:24
                Moj ojciec ma zaawansowany reumatyzm. Terminy oczekiwania na wizytyu reumatologa lub zebiegi u terapeuty to z reguly ... miesiace sad
                Wyjezdzalam z Polski 10 lat temu.
                Widzac wpisy na Forum "szpitale" lub "cip" to jednak odwaze sie stwierdzic, ze w ciagu tych 10 lat to moze i troszke sie zmienilo (troszke w ogranizacji, moze kapke wiecej w zakresie diagnostyki i wyposazenia, za to kultura osobista i traktowanie pacjentow leza i kwicza), jednak nadal polska sluzba zdrowia (zwlaszcza jej organizacja) to lata swietlne do tego, co jest chociazby za miedza w De uncertain
                Moja rodzina w Pl mieszka w srednim wielkopolskim miasteczku, rozowo z dostepnoscia do specjalistow nie jest. Ceny lekow przemilcze.
              • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:31
                mozambique napisała:

                > masz na mysli onkologie na ten przykład smile?

                O dobry przykład - onkologia. Nie chce mi się szukać danych, ale tak z pamięci. W Polsce śmiertelność zdiagnozowanego raka ~60% w Niemczech ~40%.

                W.
                • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:34
                  Na onkologii dostajesz z kazdej strony kopa-od rejestracji po kolejne osoby, od lekarza rodzinnego w zasadzie poczynając, gdzie o morfologię raz na dwa lata musisz sie prosic. Cos pani dolega? No to po co pani badania krwi?
                  • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:38
                    To chyba normalne, że lekarz, od którego chcesz skierowania na morfologię, pyta, czy coś Ci dolega? Nie chcę martwić, ale system, w którym zlecano by wszystkim i wobec radośnie wszelkie badania, jakie przyjdą im do głowy, od morfologii po PET, jeszcze nie powstał i raczej nie powstanie.
                    • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:41
                      babcia.stefa napisała:

                      > To chyba normalne, że lekarz, od którego chcesz skierowania na morfologię, pyta
                      > , czy coś Ci dolega? Nie chcę martwić, ale system, w którym zlecano by wszystki
                      > m i wobec radośnie wszelkie badania, jakie przyjdą im do głowy, od morfologii p
                      > o PET, jeszcze nie powstał i raczej nie powstanie.

                      Ok, nie chce mi sie tutaj podawać swojej historii chorob itp., wybacz. Powiem tak: jesteś jedyną zadowoloną osobą jaką znam.
                      • dantonka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:27
                        totorotot napisała:

                        > Ok, nie chce mi sie tutaj podawać swojej historii chorob itp., wybacz. Powiem t
                        > ak: jesteś jedyną zadowoloną osobą jaką znam.

                        Raczej przekorną i prowokującą.
                        Nie wierzę w jej zadowolenie.
                        • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:29
                          A wierz sobie, w co chcesz (albo i nie).
              • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:33
                Wiem, że charakter pisma mam nieco niewyraźny, ale myślałam, że pisania na kompie to nie dotyczy. Co napisałam wyżej?
                • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:38
                  babcia.stefa napisała:

                  Napisałaś, że poważnymi rzeczami zajmują się fantastycznie, a pewne niedociągnięcia wymagające drobnych korekt, są jedynie w obszarze dupereli.

                  Tak więc dyskutanci zapytali się czy onkologia to duperela?

                  Dobrze streściłem?

                  W.
                  • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:55
                    Nie, źle streściłeś. Pała.
                • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:39
                  Napisałaś, że 'najwidoczniej miałam problem z pierdołami', skoro na nfz mnie sie nie podobało. Błagam, Ty raz gdzies zachorowałas i Cie wyleczyli i jestes zadowolona, a ja akurat nie wylądowałam na sor z błahostką. Ponadto czekałam pare godzin a ze mną połamane dziecko, krwawiący ludzie itp., a lekarz siedział i pił kawę w trakcie gdy piguła kogoś zszywała, a on siedział patrząc przed siebie zamiast badac innego pacjenta. Wszyscy wszystkich mają w dupie, totalna blaza.

                  W innym szpitalu pielegniarki pobieraja dziecku krew przed operacją na siłę, krzycząc itp.

                  Naprawdę Twoja jedna próba osobowa przekładana na całokształt służby zdrowia nie jest miarodajna mimo że jesteś podjarana że Tobie było ok. Otóż NIE JEST ok. Halo, tu ziemia smile
                  • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:52
                    Ależ nic tak prostego i nieskomplikowanego. Mieliśmy rodzinnie rok szpitali, ja nadal pozostaję pod opieką jednej poradni. Ogólnie trzy szpitale, dwie poradnie, cztery specjalności (dupereli typu rozcięty palec do zszycia to nawet nie liczę), raczej high-tech i skomplikowane przypadki.
              • agnieszka77_11 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:52
                mozambique napisała:

                > masz na mysli onkologie na ten przykład smile?

                Onkolog i wielu innych z białej mafii. Porządnie zajmą, ta big_grin
            • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:28
              > Marudzenie na NFZ świadczy jedynie o tym, że nie masz poważnych problemów zdrow
              > otnych (czego Ci oczywiście życzę) - bo NFZ rzeczywiście z duperelami radzi sob
              > ie słabo, po prostu ta forsa, która spłynęła do systemu, jeszcze na ten poziom
              > nie dotarła. Natomiast, jeżeli, odpukać, trafi Cię coś naprawdę poważnego (czeg
              > o Ci oczywiście nie życzę) - to się Tobą porządnie zajmą.

              Tak tak, pojechałam na sor z katarem i mi podali chusteczke do nosa w różyczki a ja chciałam w niezapominajki
              • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:45
                No, dokładnie takie miałam przypuszczenia.
            • demonii.larua Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:09
              No wiesz, ja na przykład mam bardzo dużo do czynienia z lekarzami. O ile sami lekarze, szpitale i sprzęt są ok, to system jest tak niewydolny że szkoda gadać. Terminy do specjalistów to jest jakaś masakra, muszę się bujać dwa lata na lekach bo wcześniej nie uzyskam porady hematologa. To nie jest normalne, tylko chore. Bo tłumaczenie, że skoro nie jestem umierająca to mogę czekać buk wie ile jest najzwyczajniej w świecie poniżej dna.
          • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:50
            ja też mam orgazmy nad polską slużbą zdrowia -jako systemem
            nfz po przekształceniach- byłby jeszcze wydajniejszy
            pokaż mi państwo w którym ZA DARMO możesz leczyć się na wszystko, nic nie dopłacając
            • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:16
              guderianka napisała:

              > ja też mam orgazmy nad polską slużbą zdrowia -jako systemem
              > nfz po przekształceniach- byłby jeszcze wydajniejszy
              > pokaż mi państwo w którym ZA DARMO możesz leczyć się na wszystko, nic nie dopła
              > cając

              Hm w zadnym panstwie nie ma opieki zdrowotnej za darmo... W kazdym sie placi - w postaci podatkow, lub skladek socjalnych, lub ubezpieczenia, lub z wlasnej kieszeni.
              W Polsce sa wysokie koszta pracy, bo skladki socjalne oplacaja opieke zdrowotna. W Irlandii koszta pracy sa nizsze, a za to za niektore rzeczy albo przyspieszenie ich trzeba placic samemu. Co kto lubi...
            • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:17
              Za darmo? To ciekawe... jakos zadnej z wystepujacych w mojej rodzinie przewleklych chorob za darmo leczyc nie chca. Pomijam roczne i dluzsze terminy, pomijam przestarzale metody operacyjne (zacma u starszych ludzi z chorym sercem w pelnej narkozie), ale niektorzy lekarze po prostu radosnie stwierdzaja, ze "to taka choroba i trzeba z tym zyc". Gratuluje wszystkim, ktorzy maja inne doswiadczenia. A za darmo to sa szczegolnie np. plastry przeciwbolowe. I wizyta u lekarza, ktory je laskawie przepisze. Bo przeciez na leczenie bolu mozna czekac w miescie wojewodzkim 10 miesiecy, prawda?
              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:37
                "za darmo"-skrót myślowy
                (bezrobotni, dzieci, kobiety w ciąży,emeryci i renciści, on - skomplikowane operacje-np.przeszczep twarzy)

                ashraf-pisze o ogóle a nie szczegole
                • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:42
                  guderianka napisała:

                  > "za darmo"-skrót myślowy
                  > (bezrobotni, dzieci, kobiety w ciąży,emeryci i renciści, on - skomplikowane ope
                  > racje-np.przeszczep twarzy)

                  Tiaaa, z ta wspaniala nowoczesna, ogolniedostepna i darmowa opieka zdrowotna w pl jest tak jak z dostepnoscia edukacji przedszkolnej dla 3 i 4-latkow wink
                  • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:53
                    najma, napisz cos o dostępnosci przedszkolnej i żłobkowej (wiek 1-4 lata) w UK smile. W wersji 8-9 h dziennie, 7 dni w tygodniu.
                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:29
                    mam inne zdanie
                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:31
                    i jestem na bieżąco- w przeciwieństwie do Ciebie wink zarówno jeśli chodzi o nfz jak i dostęp do badań płatnych na wysokim poziomie. Ty możesz sobie iść zapisać się i bez skierowania zrobić sobie nie tylko morfologię , badania okulistyczne, ortopedyczne, laryngologiczne-wszelkie rtg, usg itp. ?
                    • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:52
                      guderianka napisała:

                      zarówno jeśli chodzi o nfz jak i dostęp do badań płatnych na wysokim poziomie.

                      Porownac to mozna platna opieke zdrowotna z platna i tzw panstwowa z panstwowa. Opieka zdrowotna publiczna wszedzie jest finansowana z podatkow i jest to (zazwyczaj) proporcjonalne do zamoznosci kraju. Generalnie to wydatki, wydatki i trzeba dobrze kroic zeby materialu wystarczylo.

                      Ty możesz sobie iść zapisać się i bez skierowania zrobić sobie nie tylko morfologię , badania okulistyczne, ortopedyczne, laryngologiczne-wszelkie rtg, usg itp. ?

                      prywatnie owszem, moge zrobic najrozniejsze badania zupelnie jak ty, na nhs musze miec skierowanie (oprocz badania wzroku, sluchu i badan ginekologicznych) czyli tak jak u ciebie.
                      • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:55
                        ale u ciebie jest dobrze a u mnie nie ? wink
                        • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:18
                          guderianka napisała:

                          > ale u ciebie jest dobrze a u mnie nie ? wink

                          Wg mnie jest lepiej niz u ciebie bo:
                          - chorzy z przewleklymi chorobami nie placa za leki np cukrzycy
                          -dzieci do lat 16 i pozniej jesli sie ucza nie placa za leki, okulary,jakies wkladki do butoa i inne medyczne rzeczy, aparaty sluchowe
                          - za leki nie placa osoby o niskich dochodach, po 60-tym roku zycia
                          - maksymalny czas oczekiwania na leczenie u spscjalisty to 18 tygodni w przypadku gdy takie oczekiwanie jest konieczne i nie przyniesie pogorszenia stanu pacjenta
                          -darmowa antykoncepcja
                          • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:23
                            nie pytałam gdzie jest lepiej
                            • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:32
                              guderianka napisała:

                              > nie pytałam gdzie jest lepiej
                              Nie musialaswink
                              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:18
                                No tak, widzę, że wszelka dyskusja z telepatką jest zbędna wink
                          • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:29
                            służba zdrowia w UK

                            www.theguardian.com/society/2011/jul/10/nhs-waiting-time-increases-may-cost-lives
                            an extra 2,400 people a month are not being treated within 18 weeks, and 200,000 patients waited longer than four hours in A&E this year compared with the same period in 2010, the data reveals.
                            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:31
                              ale co chcialas tu pokazac
                              atrykul z 2012


                              "Głos Koszaliński": - Wrzesień 2014 - usłyszą pacjenci, którzy potrzebują porady endokrynologa w Koszalinie. Taki termin wyznacza im poradnia przy koszalińskim Szpitalu Wojewódzkim.

                              wiadomosci.onet.pl/szczecin/musza-czekac-na-wizyte-w-poradni-dwa-lata-to-kpina/ec6dc
                              ja sie nie znam ale to chyba znaczaco dluzej niz 18 tygodni
                              • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:39
                                Tobie niczego nie chciałam pokazac wink

                                A czas oczekiwania zależy od placówki, w duzym stopniu te placówki można sobie wybrać.
                                • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:40
                                  mysle ze dla mieszkanca koszalina wiadomosc ze sa wolne miejsca we wroclawiu juz za rok bedzie naprawde wielka ulga
                                  • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:46
                                    Tak .... takie odległosci własnie miałam na myśli wink
                              • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:44
                                jamesonwhiskey

                                > ja sie nie znam ale to chyba znaczaco dluzej niz 18 tygodni

                                Problem w polskiej publicznej ochronie polega na tym ze jest slabo finansowana (ale gospodadczo cienko) to jeszcze zle finansowana, skorumpowana i panuje bajzel.
                                U mnie max 18 tyg to w przypadkach gdy nie wplynie to stan pacjenta a nie jakis standard (choc oczywiscie niektorzy tak uznaja bo tak im pasujewink). Mam znajomych z roznymi dolegliwosciami i nikt tyle nie czeka a kazdy by chcial na juz no ale panstwowo sa jednak ograniczenia.
                                ja na wizyte do dermatologa czekalam 2 tyg i 4 tyg (ale tak chcialam) na wyciecie narosli ktora nie byla podejrzana.
                                • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:49
                                  www.telegraph.co.uk/health/healthnews/9591814/Patients-starve-and-die-of-thirst-on-hospital-wards.html
                                  Forty-three hospital patients starved to death last year and 111 died of thirst while being treated on wards, new figures disclose today.
                                  • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:57
                                    I odprawy:

                                    www.telegraph.co.uk/news/9685171/NHS-manager-in-line-for-1-million-pay-out.html
                                  • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:01
                                    jaka to ulga ze polskie spzitale serwuja pelno wartosciowe posilko swoim opacjentom

                                    data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxQSERIUEhQUFRQVFhUUFBQUFBQUFBQUFBQWFxUUFBQYHCggGBolHBQUITEhJSkrLi4uFx8zODMsNygtLisBCgoKDg0OGxAQGiwkHCQsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLP/AABEIAMIBAwMBIgACEQEDEQH/xAAbAAABBQEBAAAAAAAAAAAAAAADAAECBAUGB//EADYQAAIBAgMGAgkEAgMBAAAAAAABAgMRBCExBRJBUWFxkaEGEyIygbHB0fAUQlLhI/EHFZJy/8QAGgEAAwEBAQEAAAAAAAAAAAAAAAECAwQFBv/EAB8RAQEAAgIDAQEBAAAAAAAAAAABAhESMQMhUUETYf/aAAwDAQACEQMRAD8AUwUgswE2c9YuT2q71pdH9CsGx0r1ZvqABpFOst2V13NvYcd6alwSuZlaF0avovC6n3S+o4Mum9RhvO70LXr23uwWmsuQ0IZJLV/ItU6O6rI1kYqOIW6refMqxo3zl4GjUw7b0ux/URj7zu+S+5NPTX2QvYQPFRzehnvFu1o5IFK71Zf9ZrQ4NCVeKSV9ORCeOjZqzzKO6NYn+tPjFxY9JWs7EHjI/wAfMqjpB/SjjB3Ug+aLeHrRX7vEHs7C78rcAGKio1GloXM7PZaal09BNoy4trQNDEvjn3NJ5fpXETEwTWRnJZmgmno7dH9yvUotMdsvRaRjoFpPMFbInQKlLS2p6EZVMwUZe0iOLds7N9jbArC2hRUou5xm0al0ujOh2niZ7lkrXMXEUFuPmd3g9Vz+RiVATDyQGR11EhhCESNEIVhCLT0RsFUCtAarPk69Fx2Lf+Wfd/MESxEr1Jvq/mQuDWHOh9HKPs95NnOnW+j8LUU+Odu92VinPppYeV5N/BdkX5WSvLw4gMLR9XFX96yy5dwdWdzTekTHZVq7eSyRXsHhQbCrcjq18yL/AK0k+K8aTCKgGWMp9fALDGU+vgLeP0ccvio8OyP6Vm1R3ZaMI6SLklTdsD9Kx4UczZqQSAYajvTQteyGpR9XTvxZzkqrc2dPjYb2S00Mv9BxLygVYMLuinQaJRJAdgkKvB5rkJoHJFSgSdG6vHPpxQKKJQnYsJ73R+TNccysAig8GnkRjdcwzTZvjUVUxuHUkzn6sLOzOoehkbSpceR04eTVZZYuSx1Hdk+WqKc0b2Oob0bcdUYclZ5npYZTPHbDqhDMnOJEQRuOKw4E9FkVq2jDzK9RnyT0HEz959xrjV17T7v5g1Dq/EcaxYgrux6NsnC+qowT963hf6nP+huxr/56l2llBO2b5/A6mq7l4zSb7V6krg5SUdc2QxlfcXUqN31Izz16nbTDHYtfEN8cvIrTZJjOPMwtb6RTJU5a/wBihEmIxIVWtDQwm0XeKk8vyxlka73Ry2e4nKS9uhxNUt7Op2i3zOX2bXcmlm7u354HZ04WjFHT48uXtzZY8ab1eXcFUpFqS8siviKqirydvr2NrdJ0p1KJVq4cPV2guEW++QJ41PWPg7mN8uH0+FVJRaIMvNKSuncqVKdhkCx4SJtX7/P+wQbNcjLeXX5k6UynCRci95X4rX7nR48/xGUPUiUsTSL60AVo3OmVFc9jqFn0MfH4S/tLXidTiYp3RlVIWdjq8Pm4sM8HLaDOPI1sdgU84mXmmd3KZdMkBE95chATvZleu7J9jLp7VqVJKMIq7yS1Oz2ds3dinO0p8csl2R8pMbXodPNVsytNtxp1Guagyzs7YFadSMXCUU3m5JpJcdT0+WRGktX8EXwiuSuqShFQirRirJA5RsrlrcuDxlP2Jdig5mtPeqPoTYCgnvT7h2cPLddkmoSQrDxHsIw4k8iTiRlEDIo4upwLVWRnzTlNLmBNb0fg3KNv5X8tfmdtB535fiOY2DhmpuSdlFKPeyv82dFGqlG7f+kdPgmpusPL2lWqqEbvQwvWOpLefwXJXG2pj/X2hTzindy0vbl0Hgt2KV/iZeXycstTqCY8Z77ClG77CUQmivbyHWdjMK1mneLt2D0aqmrP3lr17DVIlerDisnzRWOVwvoal7EqQsRkrrrx+4sPiN72Ze8vPqhPJnRMpZuM7jZdUNBqNSzBzs81/roNcqUNKMeWjA1I6k8HK6t8UEq0WduGe4ysZFeOfczsZGxs4ilddUZ+Jo3LiKxt1spYnBPO5uLDtAaqOnx+TTHLGubeHYjZdBCOj+rPS96A4LelOq+HsrvxO7MP0Qwyhhoc2t5/E25Hgzp3XsCvIsqFklyRU1nFGjuhPYiFKldg8fDhwXzNDDwsmyjiINpjvRuQjBKpUjfNu66jNFrbOGkmpx1WvwK9Oqpq61/cuT+x52Xq6duN3CiiRF3HYlIpq+ufFX+gnkSS6EJgatXmVcNnUj3LNeBSct2/AabHW7PqbuHlJ8bvz+xnVcbKraNrQV2+b/LA9o4rcoQiuS+QTZucbh5c76xjPCd5LtGCjHLlpxDQd1deYFP2m/L+gsXZafnMmXSanfIFf+iSd3+aEW7NKz72y8eZWyKTGnEX5dCb6DCpiaFyFHEtvdkvaS15/wBluSKtbDq2Wq0YS3G7ivVmqJSgk3bjn8UPIBSqPR6rz6hZM6McpZ6Z3Gy+x8LUs0zaOeg8zdw0rwXgdHiv4jKI4ikmr8UZs4I2EjMnTs2dONZ2KdWJQr0Lmw0RlSTLTpzrwzEbroIQ91PFS9AsdKdNwf7LJPpwOrmch/x1T/x1HzkvJHX1DgnTa9g4RXqPoi7OuolTAe9IWPi9UEvoLSx+Vs7EHikZcKr5Bd8nlTWpyg9UVf0OHvfcs+jkvkyEqhF1CLq9qls6H/T0f4+b+436ejyfiVnUIuZF18h8r9W3h6L5+LIvCUOv/plRzIuZO58h8r9WquCoPn4lGtsqje6u3ybyHlIjCTuLlPg3frG9IZWSvzLuyZ8OZT9Lo+wn1RS2Ti7NK+nmjDzertv4feNjp6St8c7cviHp+JVpNT3XndZ5EqUvab3suXJ8WKVFgzy/3bwCp5ZAIrln3JKbzTX53KlI81/r/Qsmh78vMjlbTy07FBBq2WvWxGRKMllr8dRt3kAVa0PFcRKV12C2y+n9gmOXjdn3NJRkbOzn7L7mEzb2S8n8Ds8V3WWUXSljVaT8TTpQuA2hhrq61OqXSNMecgLqNkpIcvaQ9x9RwqEIlD/jxf4Jf/T+h1VRHE/8eY1KM4N53v8ABnbSdzmnSr2HgPeZf9XdGbg3aZrxQYkqvB2sy1OHDhpawZ+6viTqxCw4zZ4cj+mXI091WB7pOjZrwq5EXhFyNGSAzkkRZDil+jXIhPCrkW5t6jes/l8jnuclacGVWoIaNJFvERvms+ZXTyYSyps0570to3pXOPoVGnk80ei7aw2/h59FfwPPquHa9pfH7hnjuNPHlpt7L2m8r9mbVFwbclZNo4ylLii/Rx2hzcbOnTZMu3VU9H7S6PkGi09MznqO1Uu3Us0trQXP4DmX+M747+NePivMbdVrLhnr8ynDaEXoyUcXBO92r9RzKJ4VaUfFaCk/MhCvFhL3X3LlToH1mbSWnn2BvN2s9Lp/RhZOV8rZ63IVGoJv86gYFV8DZ2Jo/gczCvvSb5s6jYq9m/NnX4JqyM82tSJVnkNSY2JlZM7GbnsS7NldzLOJzbKjLStKPURWUmOGyec4PFSpyUoOzX5ZnVYT0yaVpxd+j+5x6ROJxba2SvRNi+kEa1Syupa2fHsdvSd0jxTZGI9XWhLk1fs9T2DZtbeguhWFRlNL6eVg6zSK6DUZGlKFwBthnxK02QYdSRVjK7YSpK7sOzm8uX5GmOP6imIQjFoG4Z3WvkAxVK6fBlpgcQ7RbelibNdBVwlPepyi+KaOKwlDOUX28DstiYlSlLknYxcZhNzE1Fwbb8c/qdGPvCVn1a5zF7McXeOnLkUpQX7l9GdjOiVK2AjLVEXBePk05dUb6S8xlTkv3G3U2QuACWzbcyeFX/SM6Epcw0aj1499Cx/17IfoJXug4HzhUto7r94t09pS/kiv+i5xTHhs9N+4ybh/h8/9aH/avRNPq/sAxWKlLK/f7Fj9Buxvu2fABHD5l44a7Rck8HA6/BtQpxvy+ZgbOw15JGhtGnKckouyS8zr8M/WOVaixyXEr4jG72hSwuznHOUnLpwJtHVjj9QkitWp8S4hnAolGIixLDjk6oeWpEkh0iSRxtUoHp/oxiWqdPe1cVf6Hm+Do704x5tLzPQKD3bW0WQ8U5OviyaZQwGI3l1RdubdoFlUuUcRUD3K9aBFOK2+1mGhVTByiCkjmywaTJbEVqda2pYTMmk9kzI25idILjm/ojXnJJNs5+cd6o2+LuFx2LdCbGhuS7l/amFvUUucV5AILNM193ehHw8Tp8U9aZVjywoJ4U1/Vg3TLuJMqeFK62ert55+C7G46Q3qRcINsR4AlDZqNlUiSgHCHtmQ2auQSGES4Gg0ArSsh8ZAycdG5UVGxcqu7Y1OlvO3iRrdMbZ9LdTk/h2CxfmNXla0V+IeLOnCamkUTeK6QZEUjaEi0RUrErkQITfQgYhG8vSJJCJI4WjV9HaN6qfCKv8AHRHWRZg+jdO0JS5u3gbKmXIi320cDiHFnQUKykro5SMjRwWKa+pUuidDYi4kKFZSWQYsATplapSL9iMoE3E2XOAqN08vAvyoDxp2Mr49qlUq6bKVSnY15ooYmIXCSDYVNZGjgJZNGdTLOGnaSHj6oX5xzfj4g5RLE1lf8s9PqCkbWEC4C3SYmLQD3RrE2DmwAc2UMXULNeoZ83dkZHAbXLkYqEevEalT3c3qBlPefQrDHRWowb3m3xCxZBahKZrCPvEVIkgFXV8iyPKpYjvg5Ii2BD76EV97qOInnpJCsOkcbZ02xsqK7v5l+DzM/ZD/AMMfj8y4pZMtle1ymyanYDTeQgNqYTF2NrDYtS7nJp2LVHEjlN1qYjHw20bamlSxCloyyHsQkh1IUgNXmVK6Ls0V6sSbDZ1wqkDqoalpmZ/ptrB1N5W+H2E0U8BUztzNCrz569+JtPcIBoYeQNzAFJlWtUJVapSq1Fx8EIIzbbGVor6ga2JUVnl0M2rXlUdtFyCTQaMqm9poKWVwWHjZCqy0LJKiHuBpx0CWHCPFjVEKBJrIuBXnEFILKLGVIEhOIg+4OLROQxmy1Tt7Td3ukqmwZrRp+RsbbwEnFbudpb3kXISyVzG+OK5VibOi4Q3ZK2bsW7+yiGJdn0u145oerht6N4Oz8hcdDe12m8kTuCpvJE2g0D3HuDuPJi0exY12i1QxfJ2ZnXGigPboaO0mtcy5S2nF8bdzlZ1nHQLRxG9G9ith1irp8SMmcrUxNtL36A1tKqtH45hs3RYiBVTsZS2vV42ZGW2qn8UKyB0GG95GjVqq17o41bUqvkQqYis/3Mc9B1VbFJatLuylU2iv23fbTxOWqU6ktWyxgIyvZt+JUmy21quKfF2XT7mdiNppZQ8SWNpGZ6odmhs+9KTu3mW8JIrwjYLReZOi21Iakal7oW8RnLTuUNrNMJJA6eaCqJUg2hELTIKJOGpchbJxBTgWFIeSuPSdqlhybpiEFmh9EQx8VuPIYQqhze0NI/EHgXmxCMlzpChJ+vqrhl8jTWghEmDLUm9BCCiIPQnREIlRsRqXMIvZXYQioQklmDkhCGA3FDKK5CEOAeCLG6IRUCUYrkVaq/yfnIQiok2L+hm8RCJpnkh6WqGEQbQ5DTHEUItU+AmxCNCQhxDw4CEOFTz1Jw0EIr9SkIQhk//Z



                                    https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRr9WntbdugoIiD4SM1M6hGscxj4kamTi1GgRp3EgrAEIL84Hmf
                                    • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:03
                                      i jeszcze obiad

                                      https://bi.gazeta.pl/im/c4/82/cd/z13468356Q,Drugie-danie-w-Dolnoslaskim-Centrum-Onkologii--Oddzial.jpg
                                      • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:30
                                        jamesonwhiskey napisał:

                                        > i jeszcze obiad

                                        Czepiasz się! To specjalnie takie jest, dietetyczne i lekko strawne!!!

                                        W.
                    • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:25
                      Guderianka, jako stała pacjentka i osoba chora przewlekle mam dostęp do opieki medycznej, zarówno badania jak i leki, ZA DARMO. Nie płacę za nic. Dosłownie. Dzieci do 16 r.ż. mają całkowicie bezpłatną opiekę medyczną, włącznie z okulistą, dentystą, ortodontą itp.
                      Moja matka jest cukrzykiem, co miesiąc w Polsce wydaje połowę swojej emerytury na leki związane z jej chorobą. Proszę cię, nie ściemniaj teraz, że opieka medyczna w Polsce jest za darmo, bo się zwyczajnie wygłupiasz. To że niektóre z nas mieszkają za granicą, naprawdę nie oznacza, że łykamy wszystkie takie propagandowe atrakcje jak pelikan kulki.
                      Dodam, że osoby rzadko chorujące płacą za receptę (bez względu na ilość wypisanych na niej leków) zawsze tę samą cenę, ok. 8 funtów, zaś badania, hospitalizacja i wizyty lekarskie mają nieodpłatne. Każdy obywatel w UK opiekę medyczną ma za tzw. darmo, bez względu na status społeczny i materialny.
                      • derena33 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:57
                        Juz ktorys raz piszesz o polowie emerytury wydawanej na leki cukrzycowe, w co trudno mi uwierzyc, bo tez biore leki na cukrzyce i kosztuja mnie miesiecznie nie wiecej niz 15 zlotych jest to tzw ryczalt. Biore dobre leki. Zamienniki sa jeszcze tansze.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:45
                          Mam nie wierzyć matce? Widziałam, ile leków dostawała, gdy była w UK, podobną ilość bierze w Polsce. Nie wiem, ile masz lat, jaki rodzaj cukrzycy i czy jeszcze na coś chorujesz, tak jak moja matka. Dlatego na twoim miejscu byłabym ostrożniejsza w wypowiadaniu się na takie tematy bez poznania szczegółowo sytuacji innej osoby.
                          • derena33 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:56
                            ty pisalas jedynie o drogich lekach cukrzycowych i ja tez tylko o takich.

                            Za bardzo duzo lekow na choroby przewlekle, w Polsce placi sie tylko niewielki ryczalt, jednak wszystko zalezy od tego co dany lekarz przepisze. Niektorzy jezdza na wypasione wakacje z firm farmaceutycznych i wtedy byc moze zapisuja leki produkowane przez taka firme, a nie te objete ryczaltem.
                            • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:18
                              Przede wszystkim to nie wszystkie leki cukrzycowe są objęte ryczałtem, to raz. Dwa, nie wszystkie zryczałtowane leki nadają się do leczenia konkretnego przypadku. Weź pod uwagę, że każdy chory jest inny i ma inną historię swojej choroby, dlatego porównywanie swojego przypadku z innymi nie znając szczegółów leczenia jest po prostu chybione.
                • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:35
                  Domyslilam sie o co chodzilo i wlasnie z tym nie moge sie zgodzic, bo te grupy spoleczne najczesciej nie moga sobie pozwolic na leczenie prywatne, doplaty, lapowki itd. A jak to wyglada bez nich przekonalam sie sama i przekonuje sie na co dzien moja i meza rodzina, wiec w bajki nie uwierze. Jeden przeszczep twarzy wiosny nie czyni, a nie leczone choroby przewlekle, czy chocby takie banalne zylaki czy nadcisnienie dotykaja milionow Polakow.
                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:44
                    Dltaego pisałam o przekształceniach w NFZ-by działał sprawniej i był bardziej wydolny
                    Sam pomysł na służbę zdrowia jest - refundacje (wysokie)leków, wizyt, zabiegów, operacji, wypadków itd. Tylko wykonanie kuleje.
                    • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:50
                      Problemy sa dwa - jeden to mentalnosc, marnotrawienie srodkow, przepuszczanie ich na glupoty, wykorzystywanie panstwowego sprzetu do prywatnych badan itp., a drugi to brak srodkow. Nie ma szans, zeby z tak niskiej skladki zdrowotnej, na dodatek odprowadzanej tylko od czesci spoleczenstwa (vide slynny KRUS) utrzymac bezplatna i stojaca na wysokim poziomie sluzbe zdrowia.
                      • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:57
                        Zgadzam się
                        Co nie zmienia faktu, że teoria jest w porządku, gorzej z praktyką. Poza tym co napisałaś -większą bolączką wydaje mi się : brak JEDNEGO systemu , bazy , w której byliby zapisywani pacjenci (brak dublowania), jasne procedury bez dublowania zaleceń, wyższe pensje dla lekarzy jak również wyższe wartości kontraktów ( tu już problem nfz) i tak jak piszesz-mentalność

                        Sam system w założeniu uważam za logiczny i genialny
                        • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:02
                          Ja jednak sklaniam sie bardziej ku prywatyzacji sluzby zdrowia i kontraktowaniu uslug przez rozne kasy chorych, co wzmaga konkurencyjnosc uslug medycznych i w wielu wypadkach wyklucza "slabe ogniwa". Najbiedniejszym i dzieciom skladki mogloby dofinansowywac panstwo. Wiem, utopia (z roznych wzgledow, glownie - niestety - znowu zwiazanych z mentalnoscia), ale na dluzsza mete to jedno z lepszych rozwiazan.
                          • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:21
                            Nie bardzo rozumiem, co kryje się pod pojęciem "prywatyzacji służby zdrowia"
                            Przecież wiele placówek prywatnych ma kontrakty z nfz ( m.in ja jestem w takowej od lat, NIGDY nie czekałam w kolejce). Świetnie się w tym odnajdują zwłaszcza gabinety stomatologiczne, które mają właśnie kontrakt z nfz- świetny sprzęt, nowoczesne gabinety, "europejskie" podejście lekarzy. Są również prywatne kliniki, które mają podpisane umowy z nfz, różne Centra badań ( ostatnio byłam w Centrum Badania Słuchu i Mowy -niesamowity świetny drogi sprzęt-dostępny zarówno prywatnie niemal od razu i przez NFZ -kolejka ). Problemem jest przestarzały system-dublujący dane, wizyty, zapychający sztucznie miejsca (bo jeden pacjent może zajmować kolejkę w kilku miejscach)

                            Najbiedniejszym i dzieciom skladki mo
                            > globy dofinansowywac panstwo. Wiem, utopia (z roznych wzgledow, glownie - niest
                            > ety - znowu zwiazanych z mentalnoscia), ale na dluzsza mete to jedno z lepszych
                            > rozwiazan.


                            Nie, nie utopia, bo tak jest. Osoby bezrobotne-mają opłacone składki przez państwo, osoby bezdomne takoż samo-mało tego, osoba bezdomna nie ma rejonizacji i może się starać o prace w CAŁEJ POLSCE, gdzie tylko chce. Dzieciaki korzystają ze składek rodzica a jeśli ten nie pracuje- korzystają z pomocy państwa. Był czas, że mój M nie pracował, ja byłam na świadczeniu pielęgnacyjnym na Starszą i nasza 4 miała zapewnioną opiekę zdrowotną. Nie płacą emeryci i renciści, nie płaci kobieta w ciąży. Nie dopłacamy za skomplikowane badania i zabiegi, które są drogie- mri, tomografia, poród, łyżeczkowanie,usunięcie migdałków, przeszczepy (nerki), dializowanie, cystrografie, scyntrygrafie, złamania, pierwsza pomoc na IP i SOR w razie wypadków, nawet nie płacimy za pomoc lotniczą GOPR .
                            To funkcjonuje
                            Rozwiązań systemowych wymaga uporządkowanie i połączenie systemów- faktyczna opieka socjalna a nie tylko formalna. Kuleje to u nas-jest dużo dziur, działań na teraz a nie na przyszłość. Ale sam system -nie jest zły
                            Ni
                            • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:33
                              Prywatyzacja polegajaca na zastapieniu centralnego systemu prywatnymi placowkami, ktorych uslugi bylyby kontraktowane przez poszczegolne kasy chorych - a nie przez jeden NFZ. Wysokosc skladki bylaby zalezna m.in. od wieku, plci czy dodatkowych udogodnien, za ktore pacjent chce zaplacic. Zeby to dzialalo, trzeba podniesc skladke znaczaco ponad to, co teraz jest odprowadzane tytulem skladki zdrowotnej, ale dla wiekszosci ludzi po prostu zlikwidowaloby to koniecznosc podwojnego placenia za to samo (na nfz i prywatnie). Doplaty do skladek powinny byc ograniczone do osob potrzebujacych - rencistow, osob w trudnej sytuacji zyciowej, ale juz np. nie do wszystkich rolnikow jak leci. Poza tym nalezaloby spojrzec na kwestie doplat w kontekscie sytuacji rodzinnej - jezeli kobieta nie pracuje z wyboru, to koszt skladki powinna poniesc rodzina (czyli w tym wypadku maz), jezeli ktos stracil prace i nie moze jej znalezc pomimo usilnych staran, a malzonek zarabia 1,5 k, to panstwo powinno absolutnie pomoc.
                              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:47

                                > Prywatyzacja polegajaca na zastapieniu centralnego systemu prywatnymi placowkam
                                > i, ktorych uslugi bylyby kontraktowane przez poszczegolne kasy chorych - a nie
                                > przez jeden NFZ


                                no to jest tak- ciągle w zbyt małym stopniu, ale jest. NFZ to nie jest jeden organ- jest ich 16. Problem nie leży w ilości- ale w skostniałym systemie

                                Wysokosc skladki bylaby zalezna m.in. od wieku, plci czy dodat
                                > kowych udogodnien, za ktore pacjent chce zaplacic


                                Bezsensu ? Płacić więcej/mniej bo jestem kobietą lub więcej /mniej bo mam 35lat a nie np. 55 ? Nie rozumiem chyba co masz na myśli

                                Zeby to dzialalo, trzeba pod
                                > niesc skladke znaczaco ponad to, co teraz jest odprowadzane tytulem skladki zdr
                                > owotnej,

                                Ale jak podnieść ? Znasz system opłacania składek w Polsce i jaki % i od czego idzie na cześć "zdrowotną" ?

                                ale dla wiekszosci ludzi po prostu zlikwidowaloby to koniecznosc podwo
                                > jnego placenia za to samo (na nfz i prywatnie


                                Dlaczego ma być likwidowana prywatna służba zdrowia ?

                                Doplaty do skladek powinny byc
                                > ograniczone do osob potrzebujacych - rencistow, osob w trudnej sytuacji zyciowe
                                > j, ale juz np. nie do wszystkich rolnikow jak leci.


                                KRUS-to całkiem inna dyskusja (podobnie jak np. służby mundurowe)

                                Poza tym nalezaloby spojrze
                                > c na kwestie doplat w kontekscie sytuacji rodzinnej - jezeli kobieta nie pracuj
                                > e z wyboru, to koszt skladki powinna poniesc rodzina (czyli w tym wypadku maz


                                ale co rozumiesz-nie pracuje w wyboru ?-jak proponowałbyś to rozwiązać na drodze formalnej ?

                                jezeli ktos stracil prace i nie moze jej znalezc pomimo usilnych staran, a mal
                                > zonek zarabia 1,5 k, to panstwo powinno absolutnie pomoc


                                ale tak jest
                                • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:01
                                  Ale to dalej NFZ, a nie firmy x, y i z z konkurencyjnymi ofertami. To naprawde podnosi jakosc uslug! A ze sluzba zdrowia bylaby prywatna, to i logiczne, ze poszczegolne osoby placilyby wiecej niz inne - ja np. place znacznie wieksza skladke niz moj maz, bo jestem mloda kobieta, potencjalnie matka, co wiaze sie z kosztownymi badaniami, porodem, szpitalem itd. Czysta kalkulacja i jakos nikt nie ma z tym problemu. System u nas zaklada ponadto, ze kazda kasa chorych musi w skladce podstawowej zagwarantowac dostep do uslug ratujacych zycie i zdrowie, a dodatkowe (w tym np. ratownictwo gorskie, stomatologa czy medycyne alternatywna) oferuje na kolejnym poziomie cenowym. Nikomu nie mozna odmowic ubezpieczenia (bez wzgledu na stan zdrowia). Znam system ubezpieczen w Polsce i dalej twierdze, ze wysokosc skladek jest najczesciej niewspolmierna do kosztow leczenia - nie tylko ambulatoryjnego, ale przede wszystkim szpitalnego. U nas skladka kosztuje dana osobe tyle samo - niezaleznie od pensji. Jezeli ktos zarabia bardzo malo, pomaga panstwo. Z niepracowaniem z wyboru zle sie wyrazilam - chodzilo mi o sytuacje, kiedy ktos nie pracuje, ale rodzina osiaga dochod pozwalajacy na oplacenie skladek (nie tak trudno to wyliczyc). Jezeli jest inaczej, to panstwo powinno pomoc, ale rownoczesnie, za pomoca odpowiednich narzedzi, egzekwowac podjecie pracy przez bezrobotnego - pomijam sytuacje sprawowania opieki nad chorym dzieckiem itd. O likwidacji prywatnej sluzby zdrowia nie pisalam, przeciez prywatyzacja oznacza likwidacje panstwowej...
                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:31
                                    Hm
                                    Dziwny ten system
                                    To potencjalny ojciec nie dokłada się do składki a geriatria u Was jak rozumiem jest najsłabiej dofinansowana-bo starzy mężczyźni płacą na siebie mniej niż młode kobiety ?

                                    System u nas zaklada ponadto, ze kazda kasa chorych musi w
                                    > skladce podstawowej zagwarantowac dostep do uslug ratujacych zycie i zdrowie, a
                                    > dodatkowe (w tym np. ratownictwo gorskie, stomatologa czy medycyne alternatywn
                                    > a) oferuje na kolejnym poziomie cenowym

                                    U nas też tak jest. Np. stomatolog z nfz to chyba (poza leczeniem zębów mlecznych dzieci) podstawowe leczenie 1 i 2, wypełnienia standardowe itp. Medycyna alternatywna- nie potrafię się odnieść, bo nie wiem co dokładnie masz na myśli. Ratownictwo gorskie-powinno być współfinansowane.
                                    Znam system ubezpieczen w Polsce i dalej twierd
                                    > ze, ze wysokosc skladek jest najczesciej niewspolmierna do kosztow leczenia - n
                                    > ie tylko ambulatoryjnego, ale przede wszystkim szpitalnego

                                    niewspółmiernie wysoka czy niewspółmiernie niska ?
                                    . U nas skladka koszt
                                    > uje dana osobe tyle samo - niezaleznie od pensji.

                                    Czyli ekspedientka w sklepie zarabiająca x000 zapłaci tak samo wysoką składkę jak dyrektor banku zarabiający y000000 ?

                                    Ile to jest bardzo mało i jak pomaga państwo ?
                                    ale rodzina osiaga dochod pozwalajacy na opl
                                    > acenie skladek (nie tak trudno to wyliczyc).

                                    ale jak to wyliczyć-co jeżeli kobieta wychowuje 3 dzieci ? ( odwieczny problem czy płacić houswife czy nie)


                                    Jezeli jest inaczej, to panstwo po
                                    > winno pomoc, ale rownoczesnie, za pomoca odpowiednich narzedzi, egzekwowac podj
                                    > ecie pracy przez bezrobotnego


                                    Jasne, zgadzam się. Tak jest. Czym innym jednak teoria a czym innym-tak jak piszę-praktyka

                                    likwidacji prywatnej sluzby zdrowia nie pisalam, przeciez pryw
                                    > atyzacja oznacza likwidacje panstwowej


                                    U Was jest tylko prywatna służba zdrowia ?


                                    • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 11:21
                                      Potencjalny ojciec sie nie doklada, bo kazdy placi za siebie - za dziecko tez trzeba placic, od dnia porodu, wiekszosc szpitali polozniczych wymaga ubezpieczenia dziecka jeszcze przed porodem. Ludzie starsi sa bardziej "kosztowni" wiec placa wyzsze skladki. Geriatria stoi na wysokim poziomie. Skladki w Polsce sa za niskie - to raczej oczywistosc. I powinny miec odniesienie do realnych kosztow leczenia - dlatego ekspedientka i dyrektor powinno placic je w rownej wysokosci (za te same uslugi), bo to nie zrzuta do wspolnego wora, tylko indywidualnie wykupywane ubezpieczenie. Jezeli kobieta wychowuje 3 dzieci, jest gospodynia domowa itp., to - pomijajac wypadki losowe - chyba taka podjeli z mezem decyzje i powinni poniesc jej koszty. Nie widze powodu dofinansowywania kobiet pozostajacych w domu (jak to ma miejsce w Polsce). W Szwajcarii funkcjonuje tylko prywatna sluzba zdrowia. Wyjatkiem sa doplaty rzadowe dla szpitali uniwersyteckich, ale ma to zwiazek glownie z prowadzonymi tam badaniami naukowymi.
                                      • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 13:57
                                        To kto płaci za dziecko ?

                                        Piszesz, że w Polsce powinny być wyższe składki-ale pamiętaj, że gdyby tak było bez przemian w innych dziedzinach-to ekspedientka, 60latka, czy nawet hydraulik nie leczyliby się-tylko zdychaliby pod płotem , bo nie byłoby ich stać na te "realne koszty" leczenia.

                                        W Szwajcarii funkcjonuje tylko prywat
                                        > na sluzba zdrowia.


                                        W Polsce w najbliższych dziesiątkach lat nie ma na to szans- nie stać na takie rozwiązanie.

                                        A możesz napisać ile u Was kosztuje np. badanie MRI z kontrastem lub wizyta prywatna u ginekologa ( z usg, cytologią, badaniem piersi) ? I jaki to jest koszt względem minimalnej płacy ?

                                        • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:47
                                          Za dziecko płacą rodzice - ale ono ma utworzone osobne ubezpieczenie, nie jest "podpięte" pod ubezpieczenie rodziców. Co do pensji i relacji kosztów do zarobków mam świadomość, że jest kiepsko, ale to nie rozwiązuje problemu - Polski nie stać na bezpłatną służbę zdrowia bez podniesienia wysokości i ściągalności składek. A jednym z elementów podnoszenia ściągalności mogłoby być właśnie nieopłacanie ich za niepracujących małżonków czy Krusowców, księży itd. Mądre wsparcie w sytuacjach losowych - tak. Rozdawnictwo - nie.
                                          Co do ostatniego pytania -taka wizyta u ginekologa to koszt ok. 300-450 chf, a więc ok. 10% niskiej pensji. Badania tego nie pokrywa się jednak z własnej kieszeni (poza franczyzą, czyli pierwsze 300-2000 chf z rachunków za leczenie, które pacjent pokrywa sam), po to jest ubezpieczenie.
                                          • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:54
                                            A jednym z elementów podnoszenia ściągalności mogłoby być właśnie nieopła
                                            > canie ich za niepracujących małżonków czy Krusowców, księży itd


                                            zgadzam się

                                            Co do ostatniego pytania -taka wizyta u ginekologa to koszt ok. 300-450 chf, a
                                            > więc ok. 10% niskiej pensji. Badania tego nie pokrywa się jednak z własnej kies
                                            > zeni (poza franczyzą, czyli pierwsze 300-2000 chf z rachunków za leczenie, któr
                                            > e pacjent pokrywa sam), po to jest ubezpieczenie

                                            czyli tyle płaci pani sprzedająca w warzywniaku, studentka, kobieta w ciąży i kobieta w czasie menopauzy, żona premiera, kierowniczka banku, bizneswoman ? i jeżeli np. zdiagnozuje się u nich mięśniaki, które trzeba operować -to każda tak samo (w sensie tyle samo) płaci za zabieg ?

                                            • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:01
                                              Tak - nie ma różnicowania cen ani wysokości składek w zależności od dochodów. Oczywiście to, że istnieje kilka kas chorych ma wpływ na konkurencyjność cenową - w zależności np. od sytuacji zawodowej (student), płci czy posiadania rodziny można liczyć na zniżki i bonusy od poszczególnych kas. Państwo nie dopłaca do leczenia bezpośrednio, tylko pomaga rodzinom w trudnej sytuacji w uregulowaniu zobowiązań wobec kasy chorych. Ponadto każda przebywająca w Szwajcarii osoba jest objęta obowiązkiem podpisania umowy na podstawowe ubezpieczenie zdrowotne.
                                              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:01
                                                Tak - nie ma różnicowania cen ani wysokości składek w zależności od dochodów
                                                nie wiem czy mi się to podoba

                                                • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:14
                                                  guderianka napisała:

                                                  > Tak - nie ma różnicowania cen ani wysokości składek w zależności od dochodów
                                                  >

                                                  > nie wiem czy mi się to podoba

                                                  No ale to chyba standard? Zabieg to zabieg, nie ma roznych cennikow w zaleznosci od dochodow, jesli juz sie w ogole placi, to tak samo. Zreszta nie byloby to sprawiedliwe, zamozniejsi juz placa wieksze podatki.
                                                  Gdzies sie placi roznie w zaleznosci od zawodu?
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:17
                                                    u nas jest % na składkę zdrowotną
                                                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:21
                                                    Ale u nich to chyba nie jest powszechna skladka zdrowotna, tylko indywidualne ubezpieczenie?

                                                    Skladke powszechna z kolei tez sie placi ujednolicona - zalezy tylko od dochodu, a nie od wieku, profilu zdrowia itp.
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:22
                                                    Nie wiem, nie zrozumiałam chyba-z tego co zrozumiałam nie ma u nich ujendoliconej składki, a tym bardziej powszechnej -bo nie ma powszechnej służby zdrowia. jest tylko prywatna
                                                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:28
                                                    I chyba dziala wlasnie jak prywatne ubezpieczenie... niezaleznie od dochodow.

                                                    W IE jest kombinacja - skladka od dochodow (lub bycie na socjalu) daje dostep do panstwowej sluzby zdrowia (ale za niektore rzeczy placi sie samemu, np. lekarza rodzinnego).
                                                    Dodatkowo mozesz sobie opcjonalnie wykupic prywatne ubezpieczenie, ktore bedzie ci te dodatkowe koszta zwracac i udostepnia tez pule miejsc w prywatnych i panstwowych szpitalach. I to ubezpieczenie nie zalezy juz od dochodow, tylko od pakietu i profilu zdrowia.
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:38
                                                    zrozumiałam inaczej- niezależnie od dochodów- ale zaleśnie od wieku, płci itd.

                                                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:40
                                                    No to chyba dobrze zrozumialas... Dziala jak prywatne po prostu?
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:43
                                                    Tak
                                                    Nie wg % od zarobku i możliwości
                                                    Ale taka kwota zależna od wieku i płci
                                                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:48
                                                    No
                                                    Ale to logiczne w sumie: albo jest system panstwowy, oparty na solidarnosci spolecznej, czyli na skladce od dochodow pracujacych
                                                    Albo jest system prywatny, oparty na indywidualnym ubezpieczeniu w zaleznosci od profilu jednostki
                                                    (Albo jakies miksy)

                                                    A jak sie leczy w Szwajcarii bezrobotny albo niezdolny do pracy?
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:49
                                                    No tak,-dlatego piszę że nie wiem czy mi ten system się podoba

                                                    Podoba mi się ten u nas - w założeniu i teorii- podszlifować system, wykonanie, zreformować i byłoby ok
                                                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:58
                                                    Tak tylko system solidarny wymaga wieeelkiej kasy. Po pierwsze nie wszyscy pracuja, a leczyc sie beda wszyscy, po drugie przy jakichkolwiek brakach tworza sie kolejki i zatory, po trzecie jak to rzeczy darmowe zacheca on do korzystania czy trzeba czy nie trzeba (patrz emeryci przychodzacy na pogawedki do przychodni).
                                                    Wiaze sie tez z panstwowa administracja, czyli czesto rozdeciem, biurokracja i brakiem woli optymalizacji kosztow.

                                                    Dlatego sprawdza sie tylko w krajach o wysokich podatkach/obciazeniach socjalnych, i dojrzalej solidarnosci spolecznej. Albo-albo.
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 16:01
                                                    na teraz to najlepsze-na co nas stać
                                                  • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 16:09
                                                    Ale co ci się w nim konkretnie nie podoba? Że nie karze się bogatych za wysokie zarobki wyższą składką? Przecież to logiczne - usługa ma taki sam koszt dla biednego i dla bogatego. U dentysty też płacisz 100 zł za plombę, niezależnie od tego czy zarabiasz 1 czy 10 k. A wysokość składki jest wyliczana przez ubezpieczyciela na podstawie czynników mających wpływ na ponoszone przez ubezpieczalnię koszty - wysokość pensji ubezpieczanego do nich nie należy. Ten system funkcjonuje - zadowoleni są i pacjenci i służba zdrowia. W Polsce jest odwrotnie, zresztą - jak już pisała cherry - na państwową służbę zdrowia stać tylko bardzo bogate kraje z wysokimi podatkami.
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:28
                                                    Nie, nie to że nie "karze" się bogatych
                                                    Raczej to, że uderza w tych najsłabszych

                                                  • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 14.08.14, 08:04
                                                    Najslabszym pomaga panstwo. Urynkowienie uslug medycznych znaczaco podnosi ich poziom, poza tym w Szwajcarii nie zapisuje sie np. do 5 lekarzy rownoczesnie, bo za niewykorzystane uslugi albo wizyte, na ktora sie nie przyszlo, tez trzeba zaplacic. Nie chodzi sie tez do lekarza rodzinnego po recepte co tydzien, bo to kosztuje, poza tym mozna skonsultowac sie telefonicznie, zamowic leki bezposrednio do apteki blizej domu, wiele recept umozliwia tez wykupywanie leku przez kilka mies. Najslabsi sa dobrze chronieni - panstwo robi natomiast dosyc skuteczna selekcje w zakresie tego kto tej pomocy naprawde potrzebuje.
                                          • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:56
                                            ashraf napisała:

                                            > Co do ostatniego pytania -taka wizyta u ginekologa to koszt ok. 300-450 chf, a
                                            > więc ok. 10% niskiej pensji. Badania tego nie pokrywa się jednak z własnej kies
                                            > zeni (poza franczyzą, czyli pierwsze 300-2000 chf z rachunków za leczenie, któr
                                            > e pacjent pokrywa sam), po to jest ubezpieczenie.

                                            Napisz proszę, ile płaci się ubezpieczenia miesięcznie, żeby mieć udział własny 300 CHF oraz pełną opiekę dentystyczną.

                                            W.
                                            • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:04
                                              Nie ma jednej kwoty - inną składkę zapłaci młoda kobieta, inną osoba w podeszłym wieku, jeszcze inną dziecko itd. Ale dla przykładu - ja mam franczyzę 500 chf rocznie i płacę ok. 400 chf miesięcznie. Dodatkowo pokrywa się (we wszystkich ubezpieczalniach) 10% kwoty każdego rachunku do kwoty bodajże 700 chf rocznie. Ubezpieczenie stomatologiczne dorosłych jest bardzo drogie i mało kto się na nie decyduje, zazwyczaj taniej wychodzi bieżące opłacanie usług u dentysty. Wyjątkiem są dzieci - dla nich ubezpieczalnie mają atrakcyjne oferty, ale w CHF bardzo dba się o profilaktykę chorób zębów i dziąseł już u niemowląt, więc niewiele dzieci musi korzystać z kosztownych usług stomatologicznych.
                                              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:09
                                                ashraf napisała:

                                                > Ubezpieczenie stomatologiczne dorosłych jest bardzo drogie i mało kto się na ni
                                                > e decyduje, zazwyczaj taniej wychodzi bieżące opłacanie usług u dentysty.

                                                Albo wyprawa do Niemiec gdzie wypełnienie można zrobić za 100E zamiast 500CHF, czyż nie?

                                                W.
                                                • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 16:12
                                                  Albo w Polsce - jak my. W sprawach nagłych chodzimy jednak do stomatologa na miejscu, dziecko też chodzi tutaj - ale za niego praktycznie nie płacimy.
                                              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:12
                                                nie rozumiem
                                                tongue_out
                                                • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 16:16
                                                  Bo to trochę zagmatwane jest... każdy ubezpieczony może wybrać wysokość składki: niska składka oznacza, że w danym roku kalendarzowym będzie się mieć większy wkład własny, czyli franczyze. Czyli np. jak mam franczyzę 500 chf i pójdę dwa razy do lekarza, który przyśle mi rachunki na 300 chf i 400 chf, to pierwsze 500 chf muszę zapłacić sama, a pozostałą kwotę pokrywa kasa chorych. Po przekroczeniu franczyzy trzeba jednak dodatkowo zapłacić 10% od każdego rachunku, maksymalnie 700 chf w ciągu roku. Całkowite koszty leczenia, gdybym dużo chorowała, nie przekroczą więc rocznie - w moim wypadku - 500 chf + 700 chf. Jeżeli ktoś mało choruje, to może wybrać niższą składkę i płacić wysoką franczyzę, ale jeśli nie będzie chorować, to te pieniądze zostaną mu w kieszeni.
                                                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:27
                                                    a jeśli ktoś bardzo dużo choruje i bardzo mało zarabia

                                                    co to znaczy 700chf - jaka to część pensji ?
                                                  • ashraf Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 14.08.14, 08:02
                                                    To, czy sie choruje malo, czy duzo, nie ma wiekszego znaczenia - poza tym, ze ubezpieczyciel moze ci odmowic dodatkowego ubezpieczenia i w zwiazku z tym pokoj-jedynke i medycyne chinska bedziesz miec za dodatkowa oplata, a nie w cenie ubezpieczenia. Zarobki to wiekszy problem, ale tu moze pomoc panstwo. Poza tym w Szwajcarii bezrobocie jest marginalne, wiec nic nie stoi na przeszkodzie, zeby szukac innej pracy. Sa oczywiscie ludzie, ktorym sie nie chce, ale wtedy to juz ich problem.
            • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:28
              guderianka napisała:

              > ja też mam orgazmy nad polską slużbą zdrowia -jako systemem
              > nfz po przekształceniach- byłby jeszcze wydajniejszy
              > pokaż mi państwo w którym ZA DARMO możesz leczyć się na wszystko, nic nie dopła
              > cając

              Z całym szacunkiem, ale w Polsce nie leczy się WSZYSTKIEGO za darmo! Koleżanka choruje na raka, potrzebuje specjalnych zabiegów hipertemii, za cykl 20 zabiegów musiała zapłacić prawie 20 tysięcy złotych!! Bo NFZ nie refunduje tego typu zabiegów i wielu innych. A takich przykładów to można mnożyć na pęczki, więc nie chrzań, że w Polsce na NFZ można leczyć wszystko za darmo, bo to zwykła i bardzo szkodliwa propaganda jest suspicious
              • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:22
                NFZ nie refunduje niesprawdzonych, eksperymentalnych, nieskutecznych czy wręcz podejrzanych metod. Hipertermia w przypadku wielu nowotworów właśnie czymś takim jest.
                • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:23
                  wez babo idz sie przewietrz bo bredzisz
                • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:42
                  Bredzisz. Właśnie tę terapię zalecił dziewczynie onkolog. I nie on jeden. A po kuracji jej wyniki znacznie się poprawiły.
                • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:09
                  taaaaa ... i dlatego w kazdym miescie na peczki roznych akcji pomagajacych zgromadzic fundusze na jakis "eksperymentalny i zagrazajacy zdrowiu" (stosowany z powodzeniem od lat w innych krajach) lek lub operacje za granica dla jakiegos chorego dziecka ...
                  Nawet w glownym wydaniu wiadomosci co chwila dramatyczny apel o wplaty na jakis lek/rehabilitacje/operacje ...
                  Jakos o takich akcjach charytatywnych, zbiorkach w De jeszcze nie slyszalam.
                  Mieszkalam i leczylam sie w Polsce 30 lat. Nadal mam w Pl moich rodzicow, schorowana babcie. Mam brata, siostre, bratowa "bujajacych" sie z odleglymi terminami.
                  I zmuszeni sa korzystac (jeszcze ich na to stac) z prywatnych swiadczen.
                  Majac do swiadomego wyboru: choruje i lecze sie w De lub choruje i lecze sie w Pl, wybiore w kazdym wypadku te pierwsza opcje.
                  Juz sama perspektywa spedzenia kilku nocy przy lozeczku szpitalnym (a raczej pod lozkiem mojego dziecka, na kocu lub na szpitalnym taborecie), w ktorym lezy moje chore dziecko, skutecznie mnie odstrasza od pomyslu leczenia siebie i rodziny w Pl sad
                  I wiem o czym pisze: spedzilam z moim starszym synem ponad tydzien w polskim szpitalu, koczujac na podlodze. I spedzilam kilka dni w szpitalu niemieckim z moja mlodsza corka. Tego nie da sie porownac, bo porownywac nie ma czego. Poczynajac od sposobu mojego zakwaterowania, wyzywienia poprzez sposob komunikowania sie ze mna personelu i lekarzy.
                  • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:02
                    No właśnie nie.

                    Większość akcji ze zbieraniem na "biednego, chorego Jasia czy innego Józia" jest całkowicie niepotrzebna, bo albo a) i tak nie da się już zrobić, b) wszystko, co można zrobić, da się zrobić w Polsce, i to w dodatku taniej. Cała reszta, czyli te nowatorskie, eksperymentalne terapie, to odsetek jednocyfrowy.
              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:41
                a gdzie napisałam WSZYSTKO ?
                • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 12:46
                  Tu: forum.gazeta.pl/forum/w,567,152763888,152768218,Re_Nie_wracajcie_nigdy_do_Polski_.html?pelna=tak
                  • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:00
                    Nadal nie rozumiem
                    Leczy się każdą chorobę - czy to jest kłamstwo ? Z czym się nie zgadzasz ?
                    Za to NIE LECZY się wszystkimi dowolnymi metodami- homeopatią z nfz, metodami eksperymentalnymi z nfz (nie tylko w przypadku metod leczenia raka ale też np. przeszczepu komorek macierzystych)
                    • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:30
                      Nie leczy się wszystkiego, a przykład podałam ci wcześniej.
                    • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:34
                      > Za to NIE LECZY się wszystkimi dowolnymi metodami- homeopatią z

                      nie leczy sie nowymi metodami ktore na zachodzie sa standardem
                      nie uzywa sie nowych drogich lekow

                      mozesz sie rzucac ale tak to wyglada 20-30 lat do tylu w porownaniu z tym co sie stosuje w innych panstwach
                      • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:38
                        Nie, nic sie nie leczy. Tylko pacierze sie klepie , czlowieku sukcesu big_grin
                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:50
                          www.tvp.info/15915504/13latek-walczy-z-bialaczka-nfz-nie-refunduje-leku-rodzicow-nie-stac-na-leczenie
                          www.fakt.pl/mezczyzna-umarl-bo-nfz-nie-chcialo-refundowac-mu-lekow,artykuly,438615,1.html

                          masz sie posmiej tylo sie nie zadlaw
                          • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:57
                            A o smierci z głodu i pragnienia w szpitalach UK czytałeś? smieszne było?
                            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:01
                              chyba nie bardzo rozumiesz ze teraz temat jest o leczeniu a nie o jedzeniu
                              dwie rozne sprawy
                              jestes w szpitalu i jestes glodny to se zamowisz pizze za 20 zeta
                              leku sobie nie zamowisz
                              widzisz roznice ?
                              • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:03
                                Masz rację, takie przypadki się zdarzają. Mniemam, że Polska nie jest wyjątkiem
                              • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:20
                                Nie, no oczywiscie śmierć (w liczbie "wielokrotnie mnogiej") z głodu i pragnienia W SZPITALU, to nic, pikuś. Przecież mógł se staruch zamówic pizzę za pare funciaków, co nie...?
                          • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:06
                            Znowu jakaś medialna histeria - a nawet nie podano, co to za lek i dlaczego jakoby rzekomo ten miałby pomóc.

                            Ogólnie jest to jakiś news kompletnie z doopy, napisany przez rozdygotanego stażystę - jeśli konieczny był drugi przeszczep szpiku, to o "pokonaniu choroby" nie ma mowy, a przeszczep się przyjmuje albo nie i żadna tabletka do tego nie jest potrzebna. Ogólnie czuję zapach amigdaliny o poranku.

                            Risercz ziemkiewiczowski. Postaraj się bardziej.
                            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:11
                              Jestes babo onkologiem?
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:32
                          Niestety, ale w tym muszę się zgodzić z łyskaczem. Metody traktowane jako standardowe leczenie w Polsce nie są objęte przez NFZ. Temu nie zaprzeczysz, no chyba że nadal próbujesz wciskać tę swoją żałosną propagandę.
                          • babcia.stefa Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:07
                            >Niestety, ale w tym muszę się zgodzić z łyskaczem. Metody traktowane jako standardowe leczenie >w Polsce nie są objęte przez NFZ.

                            Wymień trzy.
                      • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 14:55
                        nie leczy sie nowymi metodami ktore na zachodzie sa standardem
                        > nie uzywa sie nowych drogich lekow

                        dokładnie
                        tudzież szczepionek gdy na zachodzie szaleje pandemia i każdy się szczepi
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:34
                          Nie zauważyłam żadnej pandemii na Zachodzie.
                          • guderianka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:28
                            pl.wikipedia.org/wiki/Pandemia_grypy_A/H1N1_w_latach_2009-2010
    • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:37
      zlotarybka_1 napisała:

      > Kurcze - o co chodzi? Czy Waszym zdaniem w Polsce faktycznie jest tak zle

      tak, uwazam ze jest zle, bez porownania (mam porownanie z kilkoma krajami) gorzej sie zyje na kazdej plaszczyznie zycia. To moje zdanie.

      > Co jest Waszym zdaniem lepsze:
      > - wyemigrowac do zamoznego kraju, zacisnac zeby, nie myslec o tesknocie i w kil
      > ka lat splacic kredyt hipoteczny, uzbierac sporo pieniedzy i podreperowac konto
      > emerytalne
      > - wrocic do kraju, gdzie sie ma przyjaciol i rodzine, gdzie zylo nam sie tak na
      > prawde dobrze - po czym splacac dom przez nastepne 20 lat i oszczedzac o wiele
      > mniej
      >
      > Co radzi ematka?

      Zycie jest zdaje sie tylko jedno a pieniadze to nie wszystko wiec lepiej zyc tak aby psychicznie nie cierpiec mek.
      My mieszkamy za granica juz ponad 12 lat i to byla bardzo dobra decyzja ale my jestesmy obiema nogami tu (tiaaa joa, gazeta i inni posanie na tym forum to nie przejaw rozdziarajacej tesknoty wink) a nie w rozkroku.
      • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:42
        Nie, najma, nigdy Ciebie nie podejrzewałam o tęsknotę. Raczej o straszne kompleksy i brak uznania na co dzień, stąd desperackie próby polepszania sobie humorusmile
      • pole_koniczyny Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:46
        Nie mogę nic jednoznacznie doradzić, ale opowiem o swoich doświadczeniach, może wyciągniesz jakieś wnioski dla siebie.

        Żyję za granicą od prawie 8 lat, na wyjazd zdecydowałam się w dosyć młodym wieku. Jest mi tu dobrze, mam nieźle płatną pracę, mieszkanie, ułożone życie osobiste... i z każdym rokiem jest mi na emigracji coraz trudniej. Przede wszystkim tęsknię za swoją rodziną, a ona za mną. Mam coraz bardziej dotkliwą świadomość tego, że moje babcie w każdej chwili mogą odejść na zawsze, a ja nie zdążę się z nimi pożegnać. Mam świadomość tego, że moi rodzice są coraz starsi, że mimo niesłychanie aktywnego trybu życia jaki prowadzą to każdego dnia za mną tęsknią. To jest coś, o czym nie myślałam gdy byłam młodsza, dociera to do mnie teraz, gdy jestem na progu założenia swojej rodziny. I nie wiem ile dalej chcę to ciągnąć.
        Emigracja to pieniądze za które płaci się wysoką cenę moim zdaniem.
        • totorotot Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 10:50
          Mam świadomość tego, że moi rodzice są coraz starsi, że mimo ni
          > esłychanie aktywnego trybu życia jaki prowadzą to każdego dnia za mną tęsknią.
          > To jest coś, o czym nie myślałam gdy byłam młodsza, dociera to do mnie teraz, g
          > dy jestem na progu założenia swojej rodziny. I nie wiem ile dalej chcę to ciągn


          bilet lotniczy kosztuje stowe w dwie strony jak se poszukasz, ja nie poszukasz to z 200-300 eur max, wiec chyba te babcie dasz rade odwiedzic? Ja zylam w PL i mi umarła mimo ze mieszkała niemal za miedzą-tez jej za czesto nie widywalam
          • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:13
            Wszystko zalezy od ukladow w rodzinie: my mieszkamy ponad 1000 km od moich rodzicow, brat jakies 120 km, siostra .... u rodzicow. I z naszej trojki najgorszy kontakt maja rodzice wlasnie z moja siostra, ktora mieszka nad nimi wink Mojego brata i bratowa widuja praktycznie tak samo czesto jak nas (2-3 razy w roku). Moja mama stwierdzila, ze mimo faktu, ze to ja mieszkam najdalej, to ze mna i moja rodzina jest najepszy kontakt ...
            Z moja babcia tez sie nie pozegnalam: umarla niespodziewanie (zaawansowany wiek, ale dobra kondycja ogolna), mieszkala 15 km od nas.
            Inaczej patrzy sie na zycie gdziekolwiek majac wlasna rodzine (maz, dzieci, tesciowie ...), inaczej bedac samemu, wlasnej rodziny nie posiadajac. Wtedy poczucie samotnosci moze faktycznie dokuczac.
            Ja mam praktycznie wszystkich tych, ktorych kocham najbardziej przy sobie. Rodzicow widuje tak samo czesto, jak brat mieszkajacy w kraju. Nie mam potrzeby widywania ich codziennie lub co tydzien (mam tesciow w odleglosci 7km i tez nie widujemy ich co tydzien). Gdy moi rodzice beda wymagali intensywnej opieki, wtedy prawdopodobnie zabiore ich do siebie.
            Zyje "na obczyznie" juz 10 lat. Za bardzo nie mam do czego wracac: tutaj mam dom, rodzine, prace, znajomych, kolezanki ...
            • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:29
              anetchen2306 napisała:

              > Wszystko zalezy od ukladow w rodzinie: my mieszkamy ponad 1000 km od moich rodz
              > icow,

              oczywiscie ze tak, mozna byc wrogami mieazkajac w tym samym domu albo po drugiej stronie ulicy.
              Rodzice, siostra i jej partner nie mieszkaja w pl i mamy do nich 990 km (do miasta z ktorego pochodze w pl 1800km) widujemy sie na ogol raz w roku ale spedzony razem czas jest bardzo dobrej jakosci. Szczere relacje to podstawa. Mamy tez rodzine a pl ale dalsza i kontakt glownie na fb ale gdybysmy mieszkali w pl tez bysmy blizszych kontaktow nie mieli. Nie ma wiec to znaczenia. A znajomych mamy i w pl i tu (tu naaiazaly sie tez przyjaznie) ale znajomych to ma sie wszedzie.
          • pole_koniczyny Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:56
            totorotot napisała:

            >
            > bilet lotniczy kosztuje stowe w dwie strony jak se poszukasz, ja nie poszukasz
            > to z 200-300 eur max, wiec chyba te babcie dasz rade odwiedzic? Ja zylam w PL i
            > mi umarła mimo ze mieszkała niemal za miedzą-tez jej za czesto nie widywalam

            A ja mieszkając w Polsce widywałabym swoją rodzinę zdecydowanie częściej niż mieszkając za granicą. To nawet nie jest kwestia pieniędzy, bardziej czasu. Moi rodzice w jednym mieście, rodzice TŻ w innym, babcia jedna w jeszcze innym, babcia druga w kolejnym i tak dalej... Wszystko daleko od siebie, urlopu zawsze mało, pozostają weekendy, jak się to poskłada w ciągu roku to nie wychodzi wcale za dużo. Mnie brakuje normalnego uczestniczenia w życiu rodziny, pojechania z prezentem na imieniny albo spontanicznych odwiedzin w letni weekend. To nie to samo, co planowanie każdego wyjazdu z kalendarzem w ręku.
        • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:00
          My mieszkamy za granica dobre kilka lat i coraz bardziej tesknimy za Krajem. Nie mozemy sie zakorzenic na obczyznie, znajomych stad nie ma nawet jak porownywac ze starymi przyjaciolmi w Polsce, co nam uswiadomila nasza ostatnia wizyta w PL. W Kraju czujemy sie soba, rozumiemy rzeczywistosc dookola, ludzi, kulture jezyk i te wszystkie rzeczy nieformalne, niuanse. Tu na emigracji czujemy sie niechciani, niepotrzebni, rowniez dzieci, ktore cale swoje zycie spedzily poza Polska. Nawet one nie chca wyjezdzac z Polski po wakacjach. Totez wlaczyla sie u nas opcja "powrot", o czym sie nam jeszcze 4 lata temu nie snilo.
          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:04
            > dzi, kulture jezyk i

            po paru latach nie znasz jezyka ?
            czas sie nauczyc


            niez dzieci, ktore cale swoje zycie spedzily poza Po
            > lska. Nawet one nie chca wyjezdzac z Polski po wakacjach. T

            nich zgadne ty siedzisz z dzieciorami w domu w czterech scianach
            i tyle tego wszystkiego ?



            • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:27
              Znam jezyk, pracuje, skonczylam pare kursow zawodowych, zaczelam kolejne studia, maz skonczyl niedawno medyczne i pracuje w dosc dobrze oplaconym zawodzie. Tu nie chodzi o sama techniczna znajomosc jezyka, ale te wszystkie metafory, synonimy, dwuznacznosci, odpowiednie dobrane wyrazenie do danej sytuacji czy emocji czy wreszcie typu odbiorcy komunikatu. James jezyk jest czescia przekazu kulturowego, a mi np. nie jest latwo zrozumiec przekaz kulturowy Walijki po gimnazjum mieszkajacej cale zycie w malym miasteczku, ktora przez cale zycie nie wyjezdzala poza UK, a wiadomosci o swiecie czerpie z telewizji i gazet. Wlasnie wsrod mniej wiecej takich ludzi sie najczesciej (choc nie tylko) obracamy w miejscu naszego zamieszkania i pracy (bliskich znajomych jednakze mamy nieco innych smile). Zdecydowanie latwiej mi zrozumiec przekaz kulturowy podobnej osoby w podobnie malym miasteczku ale w PL. Teraz kumasz? Zreszta najbardziej brakuje nam bliskich przyjaciol, osob z ktorymi sie worek soli zjadlo i niejedno przezylo, a takich zostawilismy w Ojczyznie. Na emigracji mamy znajomych- blizszych lub dalszych, kolegow, kolezanki, ale nie mamy wlasnie takich zaufanych przyjaciol. No i rodzina. Mozna ja kochac bardziej lub mniej, ale to ludzie, ktorzy nas znaja od lat i nie trzeba im niczego udawadniac. Mozna byc po prostu Soba. Wiec sama znajomosc jezyka to w tym wszystkim pikus ... .
              • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:32
                mosc jezyka, ale te wszystkie metafory, syno
                > nimy, dwuznacznosci, odpowiednie dobrane wyrazenie do danej sytuacji czy emocji
                > czy wreszcie typu odbiorcy komunikatu.


                wybacz ale moze zle trafilas
                do mnie neikt nie mowi metaforami synonimami i h... wie cxzym jeszcze
                raczej ludzie uzywaja angielskiego

                Zdecydowanie latwiej mi zrozumiec przekaz kulturowy podobnej osoby w podobnie malym miasteczku ale w PL. Teraz k

                z jakiego powodu potrzebujesz rozumiec przekaz kulturowy takiej osoby
                ja z wsiurem z mazurskiej wsi tez sobei nei opogadam i nie mam takiej potrzeby
                • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:46
                  A my wlasnie wsrod takich najczesciej wsiorow z Walii mieszkamy i pracujemy. Moze wlasnie dlatego postrzegamy zycie w UK inaczej niz ktos z Londynu, Birmingham czy Dublina.
                  • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:20
                    yuka12 napisała:

                    > A my wlasnie wsrod takich najczesciej wsiorow z Walii mieszkamy i pracujemy. Mo
                    > ze wlasnie dlatego postrzegamy zycie w UK inaczej niz ktos z Londynu, Birmingha
                    > m czy Dublina.
                    A gdybyscie mieszkali wsrod takich wsiorow ale w pl to byloby jakos lepiej?
          • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:13
            To faktycznie cos nie tak.
            Moje dzieci nigdy nie chcialy zostac w Pl dluzej, niz wlasnie tylko na wakacje.
            Dla starszego, 15 lat (brak w Pl kolegow), kazde wakacje trwajace powyzej tygodnia u dziadkow (a w ich domu sie wychowal i mieszkal do 6 roku zycia) to "masakra".
            Starszy za nic w swiecie nie pomysli nawet o opcji "powrotu" do Polski: nie ma do czego wracac. Dom nasze dzieci maja tam, gdzie mieszkaja.
            Mlodsza (prawie 7 lat) urodzila sie juz poza Pl.
            Na wakacjach u babci jej sie podoba ... ale za domem (w De) teskni.
            Inaczej sytuacje dzieci oceniaja z perspektywy "wakacji", inaczej mieszkajac gdzies na stale.
            Inaczej sytuacje ocenia 5-6 latek, inaczej 15-16 latek.
            Mojej 7-latce podoba sie, ze sasiedzi wpadaja w Pl bez uprzedzenia (czesto nawet nie pukaja do drzwi). Moj prawie 16-latek uwaza to za wscibstwo, brak kultury a wrecz buractwo, ze sasiedzi tak we wszystko sie "mieszaja" (poczawszy od zainteresowania naszym strojem, poprzez komentowanie tego, kto nas odwiedza, w jakich porach odwiedza i "pilnowaniu", czy pojdziemy w niedziele na msze do kosciola wink).
            I sadze, ze to raczej WY (jako rodzice) przenosicie swoje uczucia i odczucia ("niepotrzebni", "niechciani") na dzieci.
            • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:28
              anetchen2306 napisała:

              > I sadze, ze to raczej WY (jako rodzice) przenosicie swoje uczucia i odczucia ("
              > niepotrzebni", "niechciani") na dzieci.

              Wlasnie mialam to napisac. Rodzice programuja dzieci i wlasne odczucia przenosza na nie. Jesli rodzice wiecznie narzekaja, nie wychodza do ludzi, nie znajduja zadowolenia, krytykuja otoczenie itd a gloryfikuja jakas inny styl zycia, ludzi, kraj to dzieci tym nasiakaja. To zle dla dzieci, ze wzgledu na nich tacy rodzice powinni jak najszybciej podjac decyzje i zamieszkac w miejscu gdzie bedzie im dobrze.
              Nasze dzieci i my tez zreszta tez nie cbcemy wracac z wakacji, obojetnie gdzie czy u rodziny w de/fr czy Ameryce pld czy Grecji czy Italii bo to wakacje czyli czas relaksu, przyjemnosci, braku obowiazkow itd. Jednak wakacje a mieszkanie to roznica. Po powrocie nie placza ani nie marudza a spotykaja sie ze swoimi kolegami, dziela sie wrazeniami i zwyczajnie wracaja do zycia w domu, w swoim otoczeniu. My mamy tak samo.
              • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:55
                Moje dzieci nie maja takich kolegow, no cora ma przyjaciolke z ktora sie musi umawiac na wspolne spotkania. Co nie oznacza, ze sie a nikim nie spotykamy, czy ze sami nikogo nie zapraszamy. Ale to wszystko jakos nie styka, znajomosci z placu zabaw nie przenosza sie dalej, bo kazdy wraca do wojego domu i nie ma ciagu dalszego. Nie ma polskiego umowienia sie na kawe, "zeby dzieci sie lepiej poznaly, bo widac, ze sie dobrze bawia", czy "moze sie jutro spotkamy w tym samym miejscu, a jak bedzie padac pojdziemy tam i tam". Jest tylko pa, pa i koniec.
                Nieprzypadkowo kilkoro znajomych z dziecmi wrocilo do kraju. Oni tez nie mogli sie przebic przez ten mur, czuli sie samotni. Inni znajomi (ona Irlandka, on Anglik) zwiali z podobnej miejscowosci na Cypr i do wiekszego miasta w UK. Nawet miejscowym zdarza sie narzekac, ze ich dzieci ciagle sa w domu same, ale jakos nie chca wyjsc z tego domu i sie spotkac.
                • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:18
                  yuka12 napisała:
                  Ale to wszystko jakos nie styka, znajomosci z placu zabaw nie przenosza sie dalej, bo kazdy wraca do wojego domu i nie ma ciagu dalszego. Nie ma polskiego umowienia sie na kawe, "zeby dzieci sie lepiej poznaly, bo widac, ze sie dobrze bawia", czy "moze sie jutro spotkamy w tym samym miejscu, a jak bedzie padac pojdziemy tam i tam". Jest tylko pa, pa i koniec.

                  Wiesz no ja z dziecmi (maja 11 i 7) juz od dawna na plac zabaw nie wychodze, dzieci wychodza i bawia sie w sasiedztwie. Niektorych rodzicow znam z widzenia albo grzecznosciowych rozmow i to mi wystarcza a ja nawet nie mam czasu na wiecej bo pracuje a po pracy mam rozne rzeczy do zrobienia. Tak sie zlozylo ze znajlepszymi kolegami dzieci sie zaprzyjaznilam i to rodzinnie (nie sa Polakami) a z innymi nie mam potrzeby. Nie sadze ze w pl byloby inaczej, nie sadze ze wdawalabym sie w blizsze relacje z rodzicami spotkanymi na placu zabaw czy przed szkola.
              • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:11
                najma78 napisała:

                ci.
                >
                > Wlasnie mialam to napisac. Rodzice programuja dzieci i wlasne odczucia przenosz
                > a na nie. Jesli rodzice wiecznie narzekaja, nie wychodza do ludzi, nie znajduj
                > a zadowolenia, krytykuja otoczenie itd a gloryfikuja jakas inny styl zycia, lud
                > zi, kraj to dzieci tym nasiakaja. To zle dla dzieci, ze wzgledu na nich tacy ro
                > dzice powinni jak najszybciej podjac decyzje i zamieszkac w miejscu gdzie bedzi
                > e im dobrze.
                > Nasze dzieci i my tez zreszta tez nie cbcemy wracac z wakacji, obojetnie gdzie
                > czy u rodziny w de/fr czy Ameryce pld czy Grecji czy Italii bo to wakacje czyli
                > czas relaksu, przyjemnosci, braku obowiazkow itd. Jednak wakacje a mieszkanie
                > to roznica. Po powrocie nie placza ani nie marudza a spotykaja sie ze swoimi ko
                > legami, dziela sie wrazeniami i zwyczajnie wracaja do zycia w domu, w swoim oto
                > czeniu. My mamy tak samo.


                -------------> Kiedy moje dzieci pierwszy raz przyjechały do PL mialy 4,5 roku i rok. I wiele lat jeździliśmy na kilka tygodni do Polski która w latach 90 -tych była mocno siermieżna w stosunku do DE.
                I były zachwycone bo pokazywałam im to najlepsze , najfajniejsze we wWocławiu a rodzina i znajomu byli super.
                Całe lata czulam sie fatalnie w Norwegii ale szybko doceniłam sznse jakie dal ten kraj mnie i moim dzieciom i staralam sie narzekac malo choc czesto małam ochotę.
                Efekt jest taki że dzici lubią Polske i Norwegie i wszedzie czuja się w zasadzie u siebie.

            • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:43
              Moze i troche przenosimy. Ale tez duzo wynika z miejsca, w ktorym zamieszkalismy, a ktore opisalam w odpowiedzi na post Jamesa. Dzieci tez czuja sie nie bardzo, kiedy po szkole praktycznie nie maja kontaktow z rowiesnikami, bo Ci zamykaja sie w swoich rodzinach, domach i kazde wspolne wyjscie na plac zabaw trzeba ustalac na kilka dni naprzod. Pewnie inaczej jest w wiekszych miastach pelnych ludnosci naplywowej, gdzie wiekszosc to ludzie przyjezdni i starajacy sie zakorzenic, ruchliwi spolecznie, poszukujacy. Kolo nas takich osob jest niewiele, przewazaja miejscowi od dziada pradziada, matki od nastolectwa, mezczyzni w prostych pracach na pol etatu, zeby dostac najwieksze benefity plus jezyk walijski jako wazniejszy od angielskiego jezyk komunikacji, a ktorym posluguje sie w Walii mniej osob niz jest mieszkancow w wielkich Polskich miastach. Chcielismy sie stad wyprowadzic, ale z drugiej strony powstrzymywala nas perspektywa zmiany po raz czwarty szkoly corki w jej nienajdluzszej szkolnej karierze, a w jej przypadku stabilnosc i odpowiednie nauczanie to podstawa jakichkolwiek osiagniec szkolnych. Poza tym zaczelam studia, wiec musze je wpierw skonczyc. I wtedy zadecydujemy, co z nasza przyszloscia.
              Moje najstarsze dziecko ma dziesiec lat, z czego 9 spedzilo na emigracji, a i tak najlepiej czuje sie w Polsce, wlasnie ze wzgledu na akceptacje i brak barier w komunikacji z innymi dziecmi.
              • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:51
                yuka12 napisała:

                > Chcielismy sie stad wyprowadzic, ale z drugiej strony powstrzymywala nas perspektywa zmiany po raz czwarty szkoly corki w jej nienajdluzszej szkolnej karierze, a w jej przypa
                > dku stabilnosc i odpowiednie nauczanie to podstawa jakichkolwiek osiagniec szko
                > lnych. Poza tym zaczelam studia, wiec musze je wpierw skonczyc. I wtedy zadecyd
                > ujemy, co z nasza przyszloscia.

                Skoro zmieniliscie az 4 razy szkole dziecku to czemu nie przeniesliscie sie juz dawno w jakies bardziej przyjazne miejsce? A studia mozesz chyba kontynjowac w innym miescie?

                Moje najstarsze dziecko ma dziesiec lat, z czego 9 spedzilo na emigracji, a i tak najlepiej czuje sie w Polsce, wlasnie ze wzgledu na akceptacje i brak barier w komunikacji z innymi dziecmi.

                Twoje dziecko przez 9lat nie nauczylo sie komunikowac z innymi dziecmi? A dlaczego? Brak akceptacji jak to nazywasz moze wynikac z braku znajomosci jezyka, choc w przypadku dzieci to nie jest decydujacy czynnik.
                • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:00
                  Bo jak sie ma komunikowac? Zna troche walijski, ale nie wszystkie dzieci znaja go w sposob umozliwiajacy swobodna rozmowe. Angielski? Tez dzieci znaja go w roznym stopniu, w zaleznosci od rodziny, z ktorej pochodza. Zreszta szkola stawia glownie na nauke walijskiego, angielski jest jezykiem drugiej kategorii i do year 3 sie w nim wogole nie naucza. Corka ze swoja przyjaciolka rozmawia po angielsku, a syn nie wie w jakim jezyku ma mowic, bo angielski zna slabo, a walijskiego poza naszym malym rejonem prawie nikt nie zna. Nic dziwnego, ze polski jest dla nich w tej sytuacji najlatwiejszy w porozumiewaniu.
                  • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:13
                    o jak sie ma komunikowac? Zna troche walijski, ale nie ws


                    wybacz ale to sie kupy zupelnie nie trzyma
                    dziecko ma 10 lat przypuszczam ze chodzi do szkoly i zna TROCHE walijski
                    troche angielski to jakas paranoaja jest nie wi w jakim jezyku rozmawiac

                    nie ma zadnych dzieci na dzielni ? znajomych ze szkoly
                    naprawde dziwne to o czym piszesz
                    • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:14
                      10-letnie dziecko ma juz w UK zwykle 6-letnia kariere uczniowska za soba...
                  • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:52
                    yuka12 napisała:

                    > Bo jak sie ma komunikowac?

                    Tak jak reszta spoleczenstwa. Skoro ucza walijskiego w szkole to i twoje dzieci sie naucza, jesli angielskiego to tez i beda go znaly w stopniu porownywalnym do rowiesnikow.

                    Nic dziwnego, ze polski jest dlla nich w tej sytuacji najlatwiejszy w porozumiewaniu.

                    W porozumiewaniu z wami a nie z otoczeniem.
                    dla moich dzieci jezykiem pierwszym jest angielski czyli jezyk otoczenia i to jest naturalne.
                  • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:05
                    Przepraszam, ale sytuacja, ktora opisujesz jest co najmniej kuriozalna. Twoja corka jest w piatej czy szostej klasie szkoly podstawowej, tzn od co najmniej 5-6 lat ma codzinny prawie co najmniej 5 godzinny kontakt z jezykiem i go NIE ZNA w stopniu bieglym jak na przecietna dwujezyczna dziesieciolatke??

                    Wybacz, ale to co najmniej dziwne. Powiedzialabym, ze w takim przypadku argument o skonczeniu szkoly i lepszej edukacji nie ma sensu, bo jesli jezykowo tak kuleje, to zmiana tak slabej szkoly w zadnym stopniu nie wplynie na jej umiejetnosci/edukacje, a moze tylko pomoc.

                    Ile lat ma twoj syn, ze slabo zna jezyk? Jak to w ogole mozliwe? Maja poza szkola jakikolwiek kontak z jezykiem angielskim?

                    Dla mnie sytuacja, w ktorej dziesiecioletnie dziecko od 9 lat mieszkajace w jakims kraju i chodzace tam do szkoly, ma problemy z jezykiem czy nawet jezykami tam obowiazujacymi, jest niepojeta. O barierze jezykowej moge mowic jedynie w kontekscie mojej corki, ktora na wakacje zawsze wyjezdza do Polski na kilka tygodni. I ma owa bariere, bo zawsze na poczatku brakuje jej polskiego slownictwa, akcent kuleje. Potem sie rozkreca i spokojnie porozumiewa sie na prawie wszystkie tematy.

                    ALE - moja, rowniez dziesiecioletnia, corka chodzi do szkoly od 5 roku zycia, przedtem miala 3 lata przedszkola. Po lekcjach ma codziennie 1.5 godziny kolek zainteresowan. Oglada brytyjska tv, czyta angielskojezyczne ksiazki i jest w jezyku zanurzona. W domu rozmawiamy po polsku i po angielsku, jak nam wygodniej.


                    Ag
                    • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:14
                      krecik napisała:

                      > Przepraszam, ale sytuacja, ktora opisujesz jest co najmniej kuriozalna. Twoja c
                      > orka jest w piatej czy szostej klasie szkoly podstawowej, tzn od co najmniej 5-
                      > 6 lat ma codzinny prawie co najmniej 5 godzinny kontakt z jezykiem i go NIE ZNA

                      Ja znam polskie dziecko a wieku 6 lat ktore ma zespol downa i ono porozumiewa sie w dwoch jezykach (kontakt z jezykiem w angielskim przedszkolu od 2-go roku zycia) wiec jakos ten argument o trudnosciach edukacyjnych mnie nie przekonuje. Nie wiem czy dobrze kojarze ale a innych dyskusjach juka pisala ze kladzie najwiekszy nacisk na nauke polskiego i stad problemy z innymi jezykami.
                      • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:37
                        Najma, ale nawet srednio zdolny czlowiek chodzacy na kursy w Polsce, zdobywa w koncu znajomosc podstaw danego jezyka obcego. Takze dlatego ze zna od podstaw swoj wlasny, ojczysty jezyk i na jego bazie buduje znajomosc pozostalych. Nie ma znaczenia, na jaki jezyk klade nacisk, dziecko musi miec fundament, na ktorym buduje. Tutejsza szkola ma chyba wlasnie problem z budowaniem takiego fundamentu u dzieci niewalijskojezycznych.Doskonale radza sobie z ta sytuacja dzieci bardzo zdolne lub ktore maja dodatkowe zajecia z jezyka angielskiego fundowane przez rodzicow. Przy jakis trudnosciach edukacyjnych zaczynaja sie schody. Rozmawialam z wieloma rodzicami- Anglikami, Walijczykami nieznajacymi walijskiego, Irlandczykami, imigrantami z RPA, Wloszka, Polakami, bo wydawalo mi sie, ze mierne postepy dzieci to nasza wina, za tak promujemy polski itd., ale po tych rozmowach okazalo sie, ze nie i ze oni tez notuja podobne problemy. Oczywiscie latwiej uczyc sie angielskiego dziecku, ktorego matka jest Angielka (ojciec Walijczykiem), ale skoro nawet ona narzeka na powolne postepy w angielskim u swojego syna, podobnie inna Angielka czy ci znajomi z RPA, pokazujac przy okazji mi podobne zeszyty do cwiczen jak u mojej corki, to znaczy ze problem jest szerszy. Ja nie mowie, ze cora w ogole nie spika, czy nie w ogole nie czyta czy pisze, ale postep jest u niej dosc powolny. Jednakze w okolicy nie ma lepszej szkoly, lepsza szkola oznaczalaby wyprowadzke i calkowita zmiane srodowiska, w ktorym mimo wszystko corka i syn czuja sie bezpieczni. Nieprzypadkowo coraz wiecej osob znajomych decyduje sie na edukacje domowa.
                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:45
                          czywiscie latwiej uczyc sie angielskiego dziecku, ktorego matka jest Angielka (ojciec Walijczykiem), ale skoro nawet ona narzeka na powolne postepy w angielskim u swojego syna



                          angielka narzeka na powolne postepy w angielskim?
                          to po jakiemu do tego dziecka mowi? po czesku?

                          serio dziwne sa te twoje przygody
                        • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:51
                          yuka12 napisała:

                          > Najma, ale nawet srednio zdolny czlowiek chodzacy na kursy w Polsce, zdobywa w
                          > koncu znajomosc podstaw danego jezyka obcego. Takze dlatego ze zna od podstaw s
                          > woj wlasny, ojczysty jezyk i na jego bazie buduje znajomosc pozostalych. Nie ma
                          > znaczenia, na jaki jezyk klade nacisk, dziecko musi miec fundament, na ktorym
                          > buduje.

                          Owszem ma znaczenie bo dzieci wciaz sie ucza a jezyki sa rozne, maja rozne konstrukcje gramatyczne wiec jak na znajomosci jednego jezyka chcesz zbudowac znajomosc drugiego kompletnie roznego?
                          W koncu sie kazdy nauczy? Niekoniecznie, moze byc tak ze jeden bedzie dominowal a inne beda lezaly i kwiczaly. Ty chcialabys aby twoje dzieci znaly trzy jezyki ale nie bierzesz pod uwage innych czynnikow ktore dotycza was konkretnie a wiec special education needs u corki, tego ze twoje dzieci nie maja predyspozycji do uczenia sie jednoczesnie dwoch trudnych jezykow plus trzeciego nieco latwiejszego ktore sa calkiem rozne, tego ze kladziesz najwiekszy nacisk na nauke jezyka ktory nie jest jezykiem otoczenia i tego ze zadnego z jezykow otoczsnia nie ucza sie naturalnie.
                          Pomysl czy aby napewno to wszystko to wina szkoly, miasteczka -dziury, jego mieszkancow -mrukow i dziwakow zamykajacych dzieci a domach?
                        • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:09
                          > Najma, ale nawet srednio zdolny czlowiek chodzacy na kursy w Polsce, zdobywa w
                          > koncu znajomosc podstaw danego jezyka obcego. Takze dlatego ze zna od podstaw s
                          > woj wlasny, ojczysty jezyk i na jego bazie buduje znajomosc pozostalych. Nie ma
                          > znaczenia, na jaki jezyk klade nacisk, dziecko musi miec fundament, na ktorym
                          > buduje.

                          Zaprzeczasz istnieniu dzieci troj- i wiecej jezycznych, obracajacych sie od urodzenia w wielu jezykach. Dziecko sobie poradzi.

                          >Tutejsza szkola ma chyba wlasnie problem z budowaniem takiego fundament
                          > u u dzieci niewalijskojezycznych.

                          Nie bez przyczyny system szkol walijskich ma niskie notowania w Ofstedzie. Gdzies o tym czytalam i zastanawialam sie, dlaczego. Teraz juz wiem, o co chodzi. Ich historia jest podobna do polskiej: po latach uciemiezenia i wyrugowaniu jezyka walijskiego miotaja sie w udowadnianiu wartosci swojej kultury, jezyka i generalnej ksenofobii i wrogosci wobec "obcej" kultury czy kultur.

                          > andczykami, imigrantami z RPA, Wloszka, Polakami, bo wydawalo mi sie, ze mierne
                          > postepy dzieci to nasza wina, za tak promujemy polski itd., ale po tych rozmow
                          > ach okazalo sie, ze nie i ze oni tez notuja podobne problemy. Oczywiscie latwie
                          > j uczyc sie angielskiego dziecku, ktorego matka jest Angielka (ojciec Walijczyk
                          > iem), ale skoro nawet ona narzeka na powolne postepy w angielskim u swojego syn
                          > a, podobnie inna Angielka czy ci znajomi z RPA, pokazujac przy okazji mi podobn
                          > e zeszyty do cwiczen jak u mojej corki, to znaczy ze problem jest szerszy. J

                          Piszesz o czyms, czego tak do konca nie rozumiem. To znaczy, nie, juz rozumiem - trojjezyczne dzieci zawsze sie wolniej rozwijaja jezykowo. To naturalne.
                          Natomiast nienaturalne jest, ze dzieci dwujezyczne, ktore rozmawiaja po angielsku w domu, maja slabe "postepy". Bo powinny smigac w tym jezyku bez problemu.

                          > nie mowie, ze cora w ogole nie spika, czy nie w ogole nie czyta czy pisze, ale p
                          > ostep jest u niej dosc powolny. Jednakze w okolicy nie ma lepszej szkoly, lepsz
                          > a szkola oznaczalaby wyprowadzke i calkowita zmiane srodowiska, w ktorym mimo w
                          > szystko corka i syn czuja sie bezpieczni. Nieprzypadkowo coraz wiecej osob znaj
                          > omych decyduje sie na edukacje domowa.

                          Pytanie pierwsze: do czego porownujesz postepy corki, ze uwazasz, ze sa powolne?

                          Pytanie drugie: dlaczego uwazasz, ze zmiana na lepsza szkole oznaczalaby cos zlego dla twoich dzieci? I sama przeczytaj, co napisalas wczesniej. Wylania sie z tego obraz twojej rodziny, w ktorej wszyscy sa nieszczesliwi i byliby szczesliwi wracajac do Polski. A tymczasem uwazasz, ze przeprowadzka z jednego miejsca na drugie w UK, gdzie twoje dzieci mialyby szanse na lepsza edukacje, zlikwidowanie problemow jezykowych, byc moze wiecej kolegow i kolezanek - uwazasz, ze to byloby dla nich niewskazane, bo "czuja sie tu bezpieczni".
                          A tymczasem przenosiny do Polski, gdzie czeka ich bolesne zderzenie z zimnym wychowem polskiej edukacji, gdzie sie wymaga wszystkiego od rodzicow, malo oferujac w zamian, gdzie obowiazkiem rodzicow jest w zasadzie uczyc wlasne dzieci i utrzymywac szkole, gdzie nikt nie pomoze twoim dzieciom nadgonic braki w materiale, bo to bedzie twoim psim obowiazkiem - to wszystko uwazasz za cos, co wspaniale wplynie na samopoczucie twoich dzieci, ktore nigdy tak naprawde nie zakosztowaly innego zycia, niz w UK (bo te kilka wakacyjnych tygodni co roku to tak samo, jak twierdzic, ze zycie w Afryce jest super, bo sie pojechalo na safari i mieszkalo w pieciogwiazdkowym hotelu).

                          Pytanie trzecie: Dlaczego zmuszasz sie i swoje dzieci do zycia w okolicy, ktorej nienawidzisz? A moze to tylko ty jej nie cierpisz? Moze twoje dzieci sa calkowicie zadowolone ze szkoly i relacji z kolegami, a tylko ty odczytujesz w kazdym ich westchnieniu odzwierciedlenie swoich problemow? Przekladasz na nie swoje tesknoty i "issues", ktore nie maja prawa zaistniec w umysle dziecka, bo nie ma ono skali porownawczej.

                          Ag
                    • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:22
                      Krecik, przeczytaj moje posty uwaznie. Dzieci maja w szkole glownie walijski, angielski wystepuje dopiero od year 3 i to w 20-30%. Z kazdym rokiem jest go wiecej. Mnie tez zastanawia, dlaczego syn uczony codziennie przez 6 godzin walijskiego od 3 lat (przedtem 3 godziny dziennie) czyta w tym jezyku slabiej niz w polskim, ktorego ucze (czytania i pisania) raptem 3-4 godziny w tygodniu, czasem radziej i ktorego to czytania i pisania zaczelam uczyc syna dwa lata temu. Anielskiego tez go ucze (tak jak i core), inaczej w ogole by go slabo znal. Z cora jest inaczej- ma pewne trudnosci edukacyjne, kazdy postep w czytaniu, pisaniu czy liczeniu to u niej ciezka praca. Ale idzie jej zdecydowanie lepiej odkad od roku postawiono w jej nauczaniu glownie na angielski, walijski zostawiajac jako dodatkowy (czyli ma 70/30). Ale nawet ona lepiej czyta po polsku niz angielsku. Z drugiej strony w szkole czuje sie akceptowana, bardzo lubi swoja pania i klase. Dzieki czemu chetnie chodzi do szkoly i chetnie sie uczy. I wlasnie dzieki systematycznej nauce w szkole i w domu robi postepy.
                      • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:23
                        Chodzi mi o nauke czytania i pisania w jezyku polskim systematycznie i programowo, wedlug podrecznikow i elementarza.
                        • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:36
                          yuka12 napisała:

                          > Chodzi mi o nauke czytania i pisania w jezyku polskim systematycznie i programo
                          > wo, wedlug podrecznikow i elementarza.

                          No wlasnie systematycznie i programowo a sytuacji gdy dzieci nie znaja jezyka otoczenia a jedno ma trudnosci w uczeniu sie.
                          Oczywiscie to jest twoja sprawa ale nie dziw sie ze twoje dzieci lepiej posluguja sie jezykiem polskim niz walijskim czy angielskim skoro ty kladziesz wiekszy nacisk na nauke tego jezyka.
                          • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:44
                            Programowo ucze ich tez angielskiego, od roku w proporcjach podobnych do polskiego. Do tego dochodza jeszcze ich prace domowe, regularne poznawanie nowych slowek u corki i ich codzienne powtarzanie, ich lektury i codzienne czytanie, kursy komputerowe oferowane przez szkole (glownie angielskie) itp. itd.
                            Najma naprawde nie kazde dziecko jest jak gabka, a moj syn ma w dodatku wysoki poziom inteligencji ogolnej. Poza tym zauwazylam, ze im lepiej przychodzi im czytanie i pisanie po polsku, tym lepiej sobie radza z pozostalymi dwoma jezykami. Po prostu zostaje pobudzony ten sam osrodek w mozgu.
                            • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:26
                              > Najma naprawde nie kazde dziecko jest jak gabka, a moj syn ma w dodatku wysoki
                              > poziom inteligencji ogolnej. Poza tym zauwazylam, ze im lepiej przychodzi im cz
                              > ytanie i pisanie po polsku, tym lepiej sobie radza z pozostalymi dwoma jezykami
                              > . Po prostu zostaje pobudzony ten sam osrodek w mozgu.

                              Mhm, skoro twierdzisz, ze twoje dzieci nie maja zdolnosci jezykowych, natomiast jedno z nich ma problemy z nauka, dlaczego sama utrudniasz im przyswajanie dwoch podstawowych jezykow, ktore powinny znac, wprowadzajac sztywna nauke jezyka trzeciego?

                              Jesli twierdzisz, ze nie kazde dziecko jest jak gabka, to wedle tego co sama piszesz, utrudniasz im nauke tych jezykow, na ktorych powinny sie bardziej skupic.

                              Ja jestem sklonna twierdzic, ze postepy twoich dzieci wynikaja z ich ogolnego rozwoju a to, ze ucza sie trzech jezykow, a nie dwoch, naturalnie ogranicza postepy w kazdym z nich. Moze warto sie zastanowic, czy cisnienie na jezyk polski jest warte wolniejszych postepow w angielskim i walijskim.

                              Osobiscie zrewidowalabym liste priorytetow, ale ja nie zamierzam powrocic do Polski i dla mnie wazniejsze jest, aby moje dziecko spelnilo sie w tutejszym systemie edukacji.

                              Ag
                      • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:13
                        Juz przeczytalam i przemyslalam. Faktycznie, czesc tego, co pisalam nie ma zastosowania w twojej sytuacji.

                        Ja widze jedno rozwiazanie problemu - zmiana szkoly i srodowiska.

                        Ag
              • anetchen2306 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:56
                Ale ja tez wyladowalam na zapadlej niemieckiej wsi, w wybitnie rolniczej okolicy, gdzie dzieci jak na lekarstwo, gdzie rodziny zasiedziale z dziada pradziada i prawie pol wsi nosi to samo nazwisko wink
                "Moje najstarsze dziecko ma dziesiec lat, z czego 9 spedzilo na emigracji, a i tak najlepiej czuje sie w Polsce, wlasnie ze wzgledu na akceptacje i brak barier w komunikacji z innymi dziecmi."
                Ale o jakich barierach w komunikacji piszesz? Jezykowych? U dziecka z innymi dziecmi?
                Bo ja zauwazylam zupelnie cos innego: to wlasnie dzieci maja najmniejsze opory i problemy z jakakolwiek komunikacja, sztucznymi barierami czy "akceptacja". Zwlaszcza 9-10 latek, ktory w tym jezyku praktycznie wyrastal. Moje dzieci tez mowia raczej gwara (palatynacka), hochdeutsch, czyli "szkolnym" niemieckim to wlasciwie jedynie w szkole. To raczej ja (chociaz jestem po germanistyce) musialam sie "douczyc" tejze gwary. Z dziecmi problemu najmniejszego nigdy nie bylo.
                Ja tez uzgadniam zazwyczaj przez telefon, ze nasze dzieci spotkaja sie z taka lub inna kolezanka. Bo dzieci jest malo, mieszkaja w promieniu 10 km i trzeba im organizowac czas wolny. Nastolatki jednakze organizuja sobie ten czas same, czasem trzeba je co najwyzej gdzies podrzucic lub odebrac. I czasem odmawiam, gdy po raz 5 z rzedu, na cale popoludnie i czesc wieczoru mamu siebie kolezanke naszej corki z sasiedniej wsi ... Bo od czasu do czasu chcemy zwyczajnie odpoczac od piskow, wrzaskow i gonitwy przez dom wink
                No i nie ma w zwyczaju przesiadywania z wozkiem lub mniejszym dzieckiem polowy dnia na placu zabaw. Ale ja akurat nigdy nie lubilam siedzenia i gapienia sie na bawiace na placu zabaw dziecko wink Wolalam, by moje gdzies do kogos poszly/pojechaly lub zapraszalam jakies dziecko/dzieci do nas.
                • mokotowianka1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:45

                  > Z dziecmi problemu najmniejszego nigdy nie bylo.
                  > Ja tez uzgadniam zazwyczaj przez telefon, ze nasze dzieci spotkaja sie z taka l
                  > ub inna kolezanka. Bo dzieci jest malo, mieszkaja w promieniu 10 km i trzeba im
                  > organizowac czas wolny.

                  Pewnie problemy mają głównie te osoby, które nie potrafią psychicznie przeskoczyć innej organizacji społecznej. Paręnaście lat temu u nas wciąż jojczyli, że skończyły się spontaniczne zebrania towarzyskie, bo z wszystkimi trzeba się umawiać z wyprzedzeniem.
                • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:35
                  anetchen2306 napisała:

                  > Ale ja tez wyladowalam na zapadlej niemieckiej wsi, w wybitnie rolniczej okolic
                  > y, gdzie dzieci jak na lekarstwo, gdzie rodziny zasiedziale z dziada pradziada
                  > i prawie pol wsi nosi to samo nazwisko wink
                  > "Moje najstarsze dziecko ma dziesiec lat, z czego 9 spedzilo na emigracji, a i
                  > tak najlepiej czuje sie w Polsce, wlasnie ze wzgledu na akceptacje i brak barie
                  > r w komunikacji z innymi dziecmi."
                  > Ale o jakich barierach w komunikacji piszesz? Jezykowych? U dziecka z innymi dz
                  > iecmi?

                  -------------> Ja wylądowałam na bawarskiej wsi gdzie byliśmy jedynymi cudzoziemcami , nie znałam języka , śladowo powiedzmy , ale bawarski głęboki to nie neimeickitongue_outP
                  Bylam kompletnie od czapy z moją hipisowską przeszłoscia i luzactwem i sie nauczylam piec , gotować i miejscowych zwyczajów.
                  Zapraszałam bawarskie koleżanki na Kaffee und Kuchen , bylam zapraszana , podpatrywałam zwyczaje miejscowej ludnosci i dość szybko byłam zaakceptowana.
                  Ale się naprawdę starałam , pozatym ex mial status co się przekładalo na naszą rodzinę.
                  Wprawdzie padłam jak w sklepie wsiowym na rogu zostałam przywitana jako Frau Doktor
                  (Pani Doktorowa , bo ex byl lekarzemtongue_outPP )

                  Do emigracji człowiek sie albo nadje albo nie...
                  Mój syn przerobił dwie szkoly w DE , pięc w Norwegii i przeżył..
                  Corka dwie w DE i trzy w Norwegii.
                  Maja znajomych i szkolnych i poza szkolnych i ze studiow i z kręgów ich hobby plus sporo dzieci polskich emigrantów w róznych krajach.
                  Są tak samo łatwo przystosowujace sie i otwarte jak ja.
                  • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:41
                    Mój syn przerobił dwie szkoly w DE , pięc w Norwegii i przeżył..
                    Corka dwie w DE i trzy w Norwegii.
                    Maja znajomych i szkolnych i poza szkolnych i ze studiow i z kręgów ich hobby plus sporo dzieci polskich emigrantów w róznych krajach.
                    Są tak samo łatwo przystosowujace sie i otwarte jak ja.


                    To jest to o czym pisałam i co (sorry jan.kran) mi się nie podoba. Pewnie, że dzieci przeżyją, bo jakie mają wyjście. Łatowość przystosowania się to plus (ale to można budowac na wiele innych sposobów), ale umiejętnośc budowania relacji np przyjacielskiej to coś ważniejszego niż "znajomi w różnych krajach".
                    • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:51
                      Wlasnie cos takiego odkrylam po kilku latach emigracji. Ze latwo nawiazuje znajomosci, ale przyjacielem ktos sie staje po wilu latach albo w wyniku jakichs przezyc. NMnie nie wystarczy kawka raz na jakis czas, wzajemne utwierdzanie sie w dobrym samopoczuciu czy okresowe narzekanie na pogode. Potrzebuje ludzi, do ktorych moge zadzwonic z prosba o pomoc i o ile moga, pomagaja. Lub oni dzwonia w sytuacji awaryjnej i nie boja sie, ze w ich domu zastane balagan. Przy przyjazni nie zwraca sie na takie rzeczy uwagi, bo wazniejsi sa LUDZIE a nie okolicznosci. Mamy np taka bliska znajoma, z ktora sie wlasnie zaczelismy przyjaznic, a ktora przeszla przez rozne zyciowe przygody. I co? I nic, spotykamy sie z nia dla niej, a nie jej aktualnych partnerow zyciowych czy miejsca, w ktorym mieszka. Potrzebuje wsparcia? Wspieramy. My potrzebujemy pomocy? O ile moze, pomaga. Wlasnie czegos takiego brakuje mi w moim miasteczku.
                      • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:52
                        *o ile mozmy, pomagamy.
                        • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:57
                          Yuka ale nawiazywanie przyjazni nie zalezy od miejsca zamieszkania a roznych okolicznosci. To tak jak z miloscia, mozna szukac i nie znalezc a mozna nie szukac i same przyjda.
                    • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:58
                      Joa , corka ma sporo znajomych których zna od dziecka . W PL i w Paryżu . Ma też trochę norweskich znajomych i kilkoro niemieckich.
                      Znajomości ze szkoły średniej , norweskiej i z niemeickich studiów.
                      Ja swoje przyjaźnie które trwają do dzis zaczęlam budować w wieku 14 lat , trwają do dzis , 40 latsmile
                      Moze są przyjażnie na całe zycie u kilkulatkow , nie wiem...
                      Córka od 16 roku życia zaliczyła wprawdzie trzy szkoly norweskie ale dwie krótko a trzecią trzy lata , plus na razie studia w DE.
                      Syn w DE byl do ósmego roku życia , pierwsze cztery lata w Norwegii nie zaowocowały trwałymi przyjaźniami.
                      Chodził cztery lata do niemeiciej szkoly w Oslo i miał sporą grupę bliskich znajomych ale ich drogi sie rozeszly kiedy zaczał studiwac.
                      Potem uczęszczall rok do jednej norweskiej szkoly w Oslo , tak wyszlo.
                      Potem cztery do norweskiej sredniej i mimo że sie tam czul bdb nie nawiązał znajomości może problemem byla różnica wieku , był starszy.
                      Studia zaczał później niż jego norwescy wspól studiujacy , poza tym studia mocno sfeminizowane, ma koleżanki ale raczej luźne relacje.
                      Natomiast odnalazł sie w kręgu caporeistów , międzynarodowym , ludzie starsi , bardzo rózni i ciekawismile
                      Z grupa aikido tez sie zaczyna zaprzyjazniać.
                      Facit jest taki że ważne przyjaźnie , znajomości zawarli generalnie w wieku późniejszym.
                      Mimo że dziecińswo mieli dość niespokojene to syn od 1998 mieszka w Norwegii a od 2002 w Oslo i ma moim zdaniem stabilizajkę.
                      Córka mieszkala w Norwegii od 1998 do 2005 a potem Monachium do dziś ze sporą dawka wizyt w Oslosmile
                      • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:13
                        jan.kran - na pewno nie uda nam się rozstrzygnąc na forum czym jest relacja, przyjaźń, bo pod te słowa kazdy może podłożyc cos innego.

                        Uważam, że naturalna śmierć kontaktów , przyjaźni czy relacji jest jednak czymś innym niż jest sztuczne przerwanie dotychczasowych kontaktów, zwłaszcza jeżeli nie jest to własna decyzja tylko innych (rodziców). Zwłaszcza w wieku, w którym rówieśnicy mają coraz większe znaczenie.

                        Doskonale sobie zdaję sprawę, że czasami to jedyne wyjście, ale bardzo daleko mu do ideału.
              • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:08
                A czemu wlasciwie tam wyladowaliscie, co tam bylo fajnego?...
                • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:40
                  Przeprowadzilismy sie z wiekszej miejscowosci ze wzgledu na zmiane mieszkania na dom, za ktorego wynajem placimy, jak na warunki w UK, grosze. W tamtej miejscowosci, znanej i turystycznej, ceny wynajmu sa bardzo wysokie, porownywalne z centrami duzych miast (poza Londynem oczywiscie). A zmienic musielismy, bo syn w tamtym mieszkaniu non stop chorowal, bo grzyb, wilgoc i malo miejsca. Przeprowadzilismy sie do malenkiej miesciny utwierdzani przez znajomych, ze to swietne miejsce i mala, przyzna spolecznosc. Szkola miala byc walijsko-angielska i w wogole super. Prawda jest, ze nikt nas nie przesladuje (chociaz Anglicy i angielski nie sa tutaj zbytnio lubiani, Poalcy i inni imigranci sa dalsi w kolejnosci braku akceptacji), nikt nie tlucze szyb, dzieci nikt juz nie zaczepia (po szybkich interwencjach w szkole sie skonczylo) i nawet niektorzy nas rozpoznaja na ulicy po kilku latach mieszkania tutaj. Ale to tez bardzo zamknieta spolecznosc malenkiego miasteczka, gdzie kazdy sie boi plotek i obmow, a wielu i tak plotkuje i obmawia. Gdzie nie zaprasza sie osob spoza rodziny do domu w obawie wlasnie przed plotkami. Wyjatkiem sa osoby na osiedlu socjalnym, ktorzy zyja bardzo publicznie i niczym sie nie przejmuja. Ogolnie mamy tutaj znajomych, zawsze z kims pogadam na ulicy, przed szkola czy w sklepie, ale wlasnie nie mamy takich blizszych wiezi. Jednym to nie przeszkadza (mamy takich znajomych Polakow i sa szczesliwi w takim ukladzie), mi i mezowi bardzo.
                  Corka jest juz 7 lat w tym systemie, ale ma pewne trudnosci edukacyjne i nauka trzech zupelnie roznych jezykow na raz (bo walijski nic nie ma wspolnego z angielskim) spawalniaja jej postep. W koncu pewnie zacznie robic wieksze postepy, zreszta juz robi, bo w szkole od roku walijskiego ma malo, za to duzo angielskiego i to jej bardzo pomoglo. Syn w uczy sie walijskiego w szkole od czterech lat (angielskiego nie prawie wcale), rozwija sie jezykowo, ale idzie mu to powoli. Walijski jest jezykiem bardzo trudnym, znam osoby-zony Walijczykow, ktore jezdza na kursy i ucza sie tego jezyka na codzien i wciaz maja problemy w jego poslugiwaniu sie. Znam tez Walijczykow mowiacych na codzien po walijsku i majacych problemy z egzaminem pisemnym z tego jezyka. W koncu nie kazdy jest poliglota i nie kazde dziecko nasiaka jezykiem jak gabka.
                  • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:53
                    yuka12 napisała:

                    >W koncu nie kazdy jest poliglota i ie kazde dziecko nasiaka jezykiem jak gabka.

                    Nie, nie kazde, wiekszosc musi poswiecic czas i wlozyc sporo pracy w nauke jezykow. Po co jednak fundowac dziecku z trudnosciami edukacyjnymi nauke trzech jezykow? To ze w Walii jezyk walijski jest uzywany to cbyba wiedzieliscie zanim tam z dziecmi zamieszkaliscie. Nie lepiej przeniesc sie do Anglii, w rejon gdzie nie ma specyficznej gwary w zbyt nasilonym uzyciu?
                    • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:54
                      Twoja odpowiedz swiadczy, jak malo wiesz o Walii. W Walii ponad 70% mieszkancow nie posluguje sie jezykiem walijskim na codzien. Dlatego ostatnio jezyk walijski jest mocno promowany a nawet wrecz wmuszany. W poprzedniej miejscowosci walijskiego prawie nie zauwazalismy, chociaz mieszkalismy jak najbardziej w Walii, w szkolach tamtejszych tez nie jest jezykiem przewazajacym (10 do 30% ogolem), w takim Wrexham szybciej dogadasz sie po polsku niz walijsku. Majac taka swiadomosc i takie doswiadczenia przeprowadzilismy sie do naszej miesciny i tu zonk!, bo trafilismy do serca walijskiej Walii. Ale szkola miala prowowac wlasnie rownorzednosc obu jezykow! Z tym ze w praktyce wyszlo nieco inaczej. A ze jest to juz czwarta szkola corki i druga syna, nie chcielismy im fundowac kolejnej zmiany, zreszta okazalo sie, ze i tak nasza jest najbardziej rozwojowa i angielska ze wszystkich okolicznych. Mielismy tez nadzieje, ze w koncu znajomosci szkolne przerodza sie na pozaszkolne, wszak do tej szkoly chodza wszystkie dzieci z sasiedztwa. I tu kolejny zonk, bo nic takiego, poza wyjatkiem kolezanki corki, nic sie nie stalo, dzieci z sadziedztwa siedza zamkniete w domu lub jezdza na zakupy z rodzicami, nikt sie nie bawi wspolnie na terenach zielonych kolo szkoly czy wybiera na plac zabaw (ktorego faktycznie na naszej ulicy nie ma). Tu nie chodzi tylko o nasze dzieci, bo w ogole nie ma wokolo zadnych dzieci bawiacych sie wspolnie. Dopiero w pobliskim parku czasem mozna kogos spotkac, ale zeby tam dojsc trzeba przejsc ruchliwa droge (krajowke) i most, na ktorym nie ma pobocza dla pieszych. Wiec dzieci same nie sa tam puszczane, bo to zbyt niebezpieczne. W sumie okolica piekna, lasy i pola, dla dzie idealne miejsce do zabaw, ale wszystko za ruchliwymi drogami, gdzies za domami. Dla kilkorga dzieci nie problem. Ale jakos brak takiej woli, aby wspolnie sie bawic. Jedyny wyjatek to bloki socjalne. Tam wszyscy sie wspolnie bawia, bija, jedza i w zasadzie tylko tam mozna zobaczyc sceny znane z polskich podworek.
                      • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:31
                        yuka12 napisała:

                        > Twoja odpowiedz swiadczy, jak malo wiesz o Walii. W Walii ponad 70% mieszkancow
                        > nie posluguje sie jezykiem walijskim na codzien. Dlatego ostatnio jezyk walijs
                        > ki jest mocno promowany a nawet wrecz wmuszany. W poprzedniej miejscowosci wali
                        > jskiego prawie nie zauwazalismy, chociaz mieszkalismy jak najbardziej w Walii,
                        > w szkolach tamtejszych tez nie jest jezykiem przewazajacym (10 do 30% ogolem),

                        Czyli ten walijski w szkole to tylko w tym miasteczku?

                        > w takim Wrexham szybciej dogadasz sie po polsku niz walijsku.

                        Czyli albo wiekszosc tambylcow sie wynisla i przewazaja Polacy albo mieszkancy Wrexham ucza sie polskiego smile

                        > bo trafilismy do serca walijskiej Walii. Ale szkola miala prowowac wlasnie row
                        > norzednosc obu jezykow! Z tym ze w praktyce wyszlo nieco inaczej.

                        No jest, bo ucza walijskiego i angielskiego a nie polskiego wink
                        sorry ale takie mam wrazenie.
                        Naprawde przeniescie sie w inne miejsce bo ten smutek, beznadzieje i marazm przenosicie na dzieci a to nie dziala na korzysc.
                        • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:22
                          Jeżeli można stworzyć jakiś archetyp polskiego wrednego przypier.dalania się, to Twoja powyższa wypowiedź najma78, tym właśnie jest.

                          Zamiast starać się zrozumieć, wściekle kąsasz, bo ktoś rozumnie i dogłębnie przedstawia swoje cienie emigracji.

                          A Ty przecież z góry wiesz, że na emigracji ZAWSZE są miody i cudowności. Jak ktoś czuje inaczej, to skończony kiep, niedorozwój , albo typowo polski smutas.
                          • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:38
                            > A Ty przecież z góry wiesz, że na emigracji ZAWSZE są miody i cudowności. Jak k
                            > toś czuje inaczej, to skończony kiep, niedorozwój , albo typowo polski smutas.

                            Riki, ale nie o to chodzi (przynajmniej w moim rozumieniu).
                            Chodzi o rozwiazanie sytuacji, gdy komus jest zle w jakims miejscu a dzieci sa przeladowane trzema jezykami. I obojetnie, czy to jest Walia, Chiny czy Mazury. Gdybys czul sie zle, ale tak naprawde zle, czul sie wyobcowany czy przesladowany, to chyba rozwazylbys przeprowadzke? Gdyby twoje dziecko nie wyrabialo z nadmiarem zajec i postepy w nauce cierpialy od ich ilosci, to chyba rozwazylbys zrezygnowanie z gry na ukulele gdy w szkole ma jeszcze zajecia z gry na fortepianie i saksofonie?

                            Ag
                  • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:24
                    Hm wydaje mi sie popelniliscie blad wybierajac to miejsce, bo ewidentnie wam nie pasuje... a dzieciom doszedl dodatkowy, trudny jezyk, ktory w dodatku jest potem malo perspektywiczny. Po podobnym okresie emigracji nasze zycie spoleczne i inne wyglada naprawde kompletnie inaczej - pamietam twoje opisy z innych watkow i smutno sie je czyta, chyba naprawde sie tam nie osadziliscie, a lokalizacja sama z siebie nie jest fascynujaca. Brzmi to jak opis zeslania. Jesli glowna motywacja jest finansowa (wysokosc czynszu) to nie warto jednak przeniesc sie w jakies przyjazne, bardziej was interesujace miejsce? Jesli oboje pracujecie, to chyba troche wyzsze koszta zycia nie sa nie do przeskoczenia? Dzieci tez odetchna, jesli odejdzie im ta platanka jezykow, rozumiem ze nauke tych obcych zostawiacie szkole.
                    • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:26
                      Angielskiego troche ucze w domu, inaczej corka mialaby bardzo mierne sukcesy w szkole, a syn by w ogole nie znal tego jezyka. Dla obojga sukcesy sa wazne, zwlaszcza dla corki, dla niej to bodziec do zwiekszonej pracy.
                      Tak, czujemy sie jak na zeslaniu. Niby oboje pracujemy, ale zaplata za wynajem o 600 funtow wyzsza (ok. 800 funtow i wiecej trzeba zaplacic za wynajem 3 bedroom w najblizszej wiekszej miejscowosci, tej w ktorej kiedys mieszkalismy), co wraz z oplatami (council tax, obiady dzieci, energia, woda, gaz) pochloneloby duza czesc zarabkow meza, a benefitow poza child benefit zadnych nie dostajemy. A ja do ukonczenia studiow nie zarabie kokosow (w naszej czesci Walii pensja powyzej 7 funtow na godzine to juz dobry zarobek).
                      Dodam, ze sytuacja byla inna, jak przyjechalismy do UK. Pracy bylo wiecej, perspektywy byly lepsze i w zyciu bysmy do kraju nie chcieli wrocic. Ale sytuacja sie zmienila. Z dziecmi, zwlaszcza synem dogaduje sie lepiej, wiekszosc trudnosci wychowawczych udalo sie dzieki wspolnej pracy przezwyciezyc. Tylko ten marazm walijskiej prowincji nas dobija. I nie mamy pewnosci, co z tym zrobic. Probowalismy roznych miejsc, troche pojezdzilismy po Anglii i Walii starajac sie gdzies znalezc swoje miejsce i jakos nigdzie nie czulismy tego czegos, ze to jest miejsce dla nas. Za to poczulismy to silnie podczas ostatnich wakacji w Polsce. Na razie dajemy sobie czas. Skoncze studia, powalczymy o lepsze zycie na miejscu. Nie wyjdzie nam - przygotowujemy sie do powrotu.
                      • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:34
                        em o 600 funtow wyzsza (ok. 800 funtow i wiecej trzeba zaplacic za wynajem 3 bedroom w najblizszej wiekszej miejscowosci, tej w ktorej kiedys mieszkalismy), co wraz z oplatami (council tax, obiady dzieci, energia, woda, gaz)

                        600£ nie jest warte zdrowia psychicznego
                        znajdzcie jakies normalne roboty i zacznijcie zyc jak ludzie bo narazie to kibel w h...
                      • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:42
                        Zycze powodzenia w znalezieniu swojego miejsca... A moze tak doraznie udaloby wam sie poprawic humor jakas przeprowadzka lokalna, do jakiejs bardziej ozywionej dzielnicy czy osiedla? Po sasiedzku ze znajomymi na przyklad?

                        A moze po prostu przeznaczona wam Polska i tyle, tez pieknie. Byle tam tez nie wyladowac w jakiejs nierokujacej dziurze - byloby was stac na mieszkanie tam, gdzie chcecie? Czy tez tesknicie bardziej "do idei"?

                        Ja tam absolutnie rozumiem, ze trzeba sie dobrze czuc w wybranym miejscu. Do obecnego kraju po raz pierwszy przyjechalam kilkanascie lat temu, jeszcze w szkole, i pamietam, jak sposobalo mi sie pewne konkretne miejsce i jak myslalam, ze fajnie tu i moglabym tu mieszkac. Ostatnio na spacerze z psem przypomnialam sobie to wrazenie sprzed lat stojac w tym samym miejscu - a mieszkam w odleglosci spaceru smile Totez i jestem zadowolona, zawsze mnie tu ciagnelo. Ale gdybym wyladowala w przypadkowej dziurze, byc moze w przypadkowym kraju, gdzie trzymaja mnie okolicznosci, to raczej bym nie byla...
                        • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:08
                          Mieszkanie mamy, dosc duze i w duzym polskim miescie. W UK mozemy liczyc na chwile obecna tylko na shared ownership lub housing association, w tym drugim kolejka we wszystkich okolicznych organizjacjach jest na 9 lat.
                          Chyba ze kupimy sobie 1 bedroom flat. Z dwojka dzieci.
                          To tez niestety doluje, bo nie kazdy chce spedzic zycie na wynajetym, chocby ladnym duzym domu, ktory wynajmujemy teraz.
                          • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:20
                            yuka12 napisała:

                            > Mieszkanie mamy, dosc duze i w duzym polskim miescie. W UK mozemy liczyc na chw
                            > ile obecna tylko na shared ownership

                            a help to buy?

                            My mamy znajomych ktorzy sa wlascicielami 25% i wkrotce splaca to, beda mieli na wklad na inny dom albo kupia 75% tego w ktorym mieszkaja. Shared ownership jest lepszy niz wynajem bo choc w czesci ale splaca sie swoje.
                            • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:05
                              Wlasnie sie zarejstrowalismy w tym schemacie, tylko odpowiednich domow brak. Przewazaja 2 bedroom lub apartamenty dla emerytow. Jedyny 3 bedroom jest w jeszcze gorszej dziurze niz ta, w ktorej mieszkamy. Rada od organizacji- czekac, czekac, czekac.
                              Help to Buy- ze wzgledu na wiek mortgage dostaniemy stosunkowo niski, wiec byloby nas stac na male mieszkanie w wiekszej miejscowosci lub dom w totalnej dziurze do remontu. Chyba, ze ja dostane prace z zarobkami powyzej £20 000/ na rok, czyli musze skonczyc studia.
                          • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:51
                            > Mieszkanie mamy, dosc duze i w duzym polskim miescie. W UK mozemy liczyc na chw
                            > ile obecna tylko na shared ownership lub housing association, w tym drugim kole
                            > jka we wszystkich okolicznych organizjacjach jest na 9 lat.
                            > Chyba ze kupimy sobie 1 bedroom flat. Z dwojka dzieci.

                            Yyyyyy? Nie rozumiem. Masz w Polsce mieszkanie? Na wlasnosc? Tutaj nie stac cie na kupno? Jesli chcesz kupic tutaj, to oczywiste chyba jest, ze sprzedajesz mieszkanie w Polsce i masz na konkretny wklad wlasny tutaj, nie czekajac na ochlapy w postaci shared ownership, gdzie tak naprawde nie jestes wlascicielem, a tylko wynajmujacym z wiekszym obciazeniem.

                            Siedzenie okrakiem miedzy krajami jest dla twardzieli. Dlatego sie meczysz.

                            Ag
                      • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:15
                        Doczytalam teraz reszte historii.

                        Faktycznie, trafiliscie w kanal. Prawde mowiac, ja bym sie zebrala, zacisnela pasa i przeprowadzila gdzies, gdzie za £200 wiecej bedzie jakis powiew normalnosci.

                        ALE, jestes tak calkowicie pewna, ze powrot do Polski cudownie uleczy twoje problemu? Ze kawka z sasiadka zapewni, ze twoje dzieci gladko wejda w polski system edukacji? Zwlaszcza, ze corka ma problemy z nauka i zachowaniem. Juz widze polska szkole pochylajaca sie nad powracajacymi z emigracji dziecmi "z problemami", brakami programowymi, calkowicie nieprzystosowanymi do systemu.

                        Ja bym sie bala tak zaryzykowac.

                        Ag
                        • yuka12 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:57
                          Cora nie ma problemow z zachowaniem, wrecz przeciwnie - jest szkolnym wzorem wszelkich cnot i bardzo lubiana przez wiekszosc uczniow i nauczycieli. Ale jest bardzo wrazliwa na krytyke, podwazanie jej zdolnosci czy wytykanie jej bledow, trzeba ja caly czas popierac, dodawac wiary w siebie. W polskiej szkole mialaby rzeczywiscie fatalnie. Problemy z zachowaniem mial moj syn, ktory potrzebowal 2 lat na adaptacje w nowym miejscu i innej nauczycielki w szkole. Obecnie wiekszych problemow nie notuje poza lenistwem i niechecia do nauki szkolnej. Pozaszkolna wiedze wciaga jak gabka, wszystkim sie interesuje i bardzo duzo chce wiedziec. I bywa bardzo dociekliwy w swoich pytaniach. Dlatego ma wysoki poziom inteligencji ogolnej i nierowne wyniki w testach matematycznych (wysoki wynik w zastosowaniu matematyki, niskawy w samych obliczeniach matematycznych). Dla niego polska szkola z systemem oceniania i rywalizacja bylaby wspanialym wyborem, bo zmusilaby go do pracy i starania sie. Widzielismy to, gdy czesto dostawal prace domowe, wtedy nie trzeba bylo go zmuszac, siadal i robil. I co z tego, skoro nauczycielka go nawet nie pytala o to, odrobione prace musialam wyciagac z plecaka przy odbieraniu ze szkoly. Wiec po kilku miesiacach przestalo mu sie chciec niestety.
                          • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:12
                            Moim zdaniem jestescie naprawde dobrymi kandydatami na powrot do Polski, czemu tego nie zrobicie? Pozaczynaliscie jakies rzeczy, ale sie nie uklada, zarobki i praca slabe, wsparcia brak, dzieci maja trudnosci szkolne i spoleczne, wy nie macie znajomych, musicie mieszkac w miescinie... gdzie sie nie obejrzec, zadek z tylu. Przeprowadzka do miasta na pewno by pomogla, ale zadne was nie pociaga, i macie do tego prawo. W Polsce macie mieszkanie, wiec juz znaczna czesc wydatkow odpada, a przeciez w duzym miescie na pewno oboje znajdziecie jakies prace, skoro dzieci juz podrosniete. Dla dzieci to owszem zmiana, ale skoro tak kochaja Polske, to powinno im to wiele wynagrodzic. Studia trudno, przeniesiesz albo znajdziesz inne. A przede wszystkim - morale wzrosnie, i do problemow wtedy podchodzi sie inaczej. W imie czego sie meczyc?
                            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:17
                              e skoro tak kocha
                              > ja Polske, t


                              jak sa na wakacjach ,

                              znam 10latka ktory od roku jest w miejscowej szkole
                              na pytanie czy chcialby wrocic do szkoly polskiej znaczaco puka sie w glowe
                          • krecik Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:47
                            No ok, rozumiem. Po prostu ty sie chcesz przeniesc do Polski. Twoim dzieciom jest tam w miare dobrze. Nie piszesz nic, albo nie doczytalam, co chce twoj maz.

                            Co do twojego syna, to znowu sie dopatrze potencjalnych problemow - dlaczego uwazasz, ze skoro tutaj otrzebowal 2 lat, aby sie dostosowac, to w polska szkole wszedlby jak w maslo? Skoro tutaj nie lubi nauki szkolnej, to dlaczego uwazasz, ze w Polsce zaczalby ja lubic? W Polsce, gdzie 90% uczniow szkoly nie lubi z zasady.

                            Ag
          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:51
            Yuka, ludzie się zmieniają. Mam polskich znajomych, z którymi kiedyś się przyjaźniłam, a dziś to dwa dalekie bieguny. Nie hołubiłabym tak przyjaciół zostawionych w Polsce, bo możesz się z czasem srogo rozczarować.
            Poza tym miejsce zamieszkania zawsze można zmienić. Mnie bardzo nie odpowiadało miejsce, w którym zaczęła się nasza emigracja, więc trzy lata temu wyprowadziliśmy się do innego miasta i bardzo sobie ten stan chwalimy.
            • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:30
              Kompletnie obca, zamknięta i jednorodna nisza etniczna, do tego w warunkach prowincji jest w stanie wykończyć każdego. Ja dla Yuki nie widzę tam perspektyw, pewnie inaczej byłoby, gdyby jej mąż był rodowitym, ale tak? Aha , rdzenni Angole też nie trawią pobytu w walijskiej Walii - nie mówię tu akurat o ostracyzmie miejscowej ludności, tylko o różnicach kulturowych.
              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:37
                No to ja widzę jedno rozsądne rozwiązanie - przeprowadzić się do bardziej przyjaznego środowiska, tak ja to zrobiłam i bardzo sobie chwalę realizację tej decyzji. Moja rodzina również.
    • kobieta_z_polnocy Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:03
      A ja powiem tak: kilka miesiecy to naprawde niewiele czasu. I dosyc typowe jest takie wlasnie zagubienie i zniechecenie na samym poczatku, kiedy wszystko jest nowe i nieznane, siec kontaktow jeszcze nie rozwinieta, nazwy ulic nic nie mowiace..

      Nie wiem, w jakim kraju i miescie jestescie, ale moze sie okazac, ze do przyszlego roku zdazycie sie juz przyzwyczaic do lokalnych wygod, znajdziecie ulubione sklepy i nawet takie glupoty jak ulubione programy telewizyjne. Wtedy powrot do Polski (znow, pytanie, dokad dokladnie - duze miasto, male miasto?) moze juz nie byc az tak atrakcyjna perspektywa.

      Nie musi tak byc, rzecz jasna, ale moze. A juz zwlaszcza jesli przyzwyczaicie sie do wysokosci pensji jaka tam teraz otrzymujecie, to powrot do Polski moze sie okazac dosyc bolesny.

      Nie oceniam, bo ja mam znacznie latwiej: kraj europejski, stolica kraju, rodzina meza jest tutaj - mamy wiec doskonala znajomosc miejscowych realiow, kontakty, rodzine, jezyk, itd. Ale wielu znanych mi emigrantow czysto 'zarobkowych', po pierwszym zniecheceniu i okresie samotnosci, nagle zaczyna przyzwyczajac sie do dobrego (pieniadze, sprawna komunikacja, malo biurokracji) i powrot do Polski zaczyna sie odsuwac w czasie.

      Zbyt duzo czynnikow wchodzi tu w gre. Mysle, ze moze jednak warto dac sobie troche czasu? Rok na emigracji to naprawde niewiele.
    • mokotowianka1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:04
      Spłaciłabym hipotekę, przynajmniej powiedzmy 3/4 i odczekała, aż dzieci nauczą się przyzwoicie języka obcego.
      Przed powrotem zbadałabym szkoły i zorientowała się w rynku pracy - i wtedy podjęła decyzję.
      • kietka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:13
        jaka tesknota? smile naiwna jestes, po powrocie 90% rodziny i znajomych bedzie zaintereswoana ile mozesz im pozyczysz, a jak nie pozyczysz, to bedziesz wrogiem.
        idealizujesz, wszedzie dobrze, gldze nas nie ma.
        nie wracaj. chyba, ze na urlop.
    • hipinka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:12
      Rozumiem Cię doskonale
      zawsze mi się wydawało, że chcę i mogłabym mieszkać poza Polską (języki w moim przypadku to nie problem), ale po ostatnim dłuższym pobycie za granicą wracałam do kraju z taką ulgą, że sama się o to nie podejrzewałam
      i to nie tak, że nie widzę tego wszystkiego, o czym wyżej piszą dziewczyny, oczywiście, że widzę i mnie to wkurza, ale mimo to TUTAJ JESTEM U SIEBIE, nawet jeśli gdzieś indziej żyło by mi się wygodniej
      i z tą Polską to jest jak z rodziną - czasem cię wkurza, drażni, widzisz wszystkie mankamenty, chcesz ją naprawiać i reformować, ale mimo wszystko to jest nadal twoja rodzina
      ja osobiście tak to widzę

      a w Twojej konkretnej sprawie - sądzę, że dziewczyny mają rację - odczekaj jeszcze te 3 lata i jeśli nadal nie zmienisz zdania to wtedy wróć
      • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:14
        mozesz rozwinac co sie wiarze z twoim " TUTAJ JESTEM U SIEBIE "
        • hipinka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:16
          chodzi Ci o "wiąże"?
          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:19
            tak chodzi mi o wiaze , mozesz to rozwinac >?
            • hipinka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:35
              tu się urodziłam i wychowałam, dlatego znam wszystkie niuanse i meandry życia w tym kraju, czego nigdy nie będę miała za granicą, znam mentalność ludzi od podszewki, i, choć czasem mnie drażni, wiem z czym to się je, ba, mogę nawet próbować ją zmieniać, smile czego bym nie zrobiła za granicą.
              poza tym, jakkolwiek to by nie zabrzmiało, tutaj mogę o czymś współdecydować, podczas gdy za granicą muszę się raczej dostosować
              i jak rzucę tekstem z "Misia", rozmawiając nawet z nieznajomą osobą, to jest duża szansa, że ten ktoś będzie dobrze wiedział o co chodzi smile
              a tak w ogóle, to po co Ci te informacje? rozumiem, że za chwilę będziesz próbował wykazać, że to głupi sentymentalizm,
              • zlotarybka_1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:37
                emama

                Autor:
                zlotarybka_1korzysta z IP: (217.193.203.114) .Temat:
                .Treść:
                Pogrubienie.Kursywa.Podkreslenie.Obrazek.Wideo.Link.
                . Powiadamiaj mnie mailem o odpowiedziach w wątku .Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.
                . .

                Odpowiadasz na:
                hipinka napisała:

                > tu się urodziłam i wychowałam, dlatego znam wszystkie niuanse i meandry życia w
                > tym kraju, czego nigdy nie będę miała za granicą, znam mentalność ludzi od pod
                > szewki, i, choć czasem mnie drażni, wiem z czym to się je, ba, mogę nawet próbo
                > wać ją zmieniać, smile czego bym nie zrobiła za granicą.
                > poza tym, jakkolwiek to by nie zabrzmiało, tutaj mogę o czymś współdecydować, p
                > odczas gdy za granicą muszę się raczej dostosować
                > i jak rzucę tekstem z "Misia", rozmawiając nawet z nieznajomą osobą, to jest du
                > ża szansa, że ten ktoś będzie dobrze wiedział o co chodzi smile

                swieta prawda
                • 1borgia Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:38
                  yes, tak, ja, jawohl!

                  borgia
                • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:49
                  > > poza tym, jakkolwiek to by nie zabrzmiało, tutaj mogę o czymś współdecydować, podczas gdy za granicą muszę się raczej dostosować

                  Jestes pewna ze mozesz? Teoretycznie to owszem w praktyce to wcale nie jest takie oczywiste a juz biorac pod uwage niska spolecznie swiadomosc mozliwosci wspoldecydowania i wogole postrzegania i traktowania wspolnego dobra to jest w zasadzie dopiero raczkujace i nie wiadomo czy sie przyjmie przez mentalnosc wlasnie.
                  Za granica tez mozna wspoldechdowac ale trzeba najpierw poznac spoleczenstwo i stac sie jego czescia. Nie chodzi o ty aby byc takim samym jak wiekszosc ale aby wniesc cos wartosciowego. Mozna zachowac tozsamosc nie izolujac sie i nie odrzucajac wartosci spoleczenstwa w ktorym sie zyje dla zasady.
              • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:46
                liczylem na cos wiecej a tu standardowy belkot typu znam meandry
                poza tym zycie nie polega na rzucaniu tekstami z misia
                a jak juz rzucisz ten tekst w strone jakiejs gimba to tez nie bedzie mial pojecia o co ci chodzi
                • hipinka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:49
                  skoro liczysz na coś więcej, to najpierw sam zaprezentuj jakiś poziom, np. nie używając słowa bełkot (o ile wiesz, co ono znaczy)
                  poza tym, jakoś dziwnie po Tobie nie spodziewałam się merytorycznej odpowiedzi
              • pole_koniczyny Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:58
                hipinka napisała:


                > i jak rzucę tekstem z "Misia", rozmawiając nawet z nieznajomą osobą, to jest du
                > ża szansa, że ten ktoś będzie dobrze wiedział o co chodzi smile

                Mam dokładnie tak samo. Brak wspólnego kodu kulturowego naprawdę zaczyna w pewnym momencie doskwierać na co dzień.
                • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:01
                  > Mam dokładnie tak samo. Brak wspólnego kodu kulturowego naprawdę zaczyna w pewn
                  > ym momencie doskwierać na co dzień.

                  no to trzeba poznawac kulture kraju w ktorym sie jest a nie byc jakims wyalienowanym dzikiem
                  • jan.kran Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:03
                    jamesonwhiskey napisał:

                    > > Mam dokładnie tak samo. Brak wspólnego kodu kulturowego naprawdę zaczyna
                    > w pewn
                    > > ym momencie doskwierać na co dzień.
                    >
                    > no to trzeba poznawac kulture kraju w ktorym sie jest a nie byc jakims wyalieno
                    > wanym dzikiem

                    ----------> W Paryżu znalazłam sie od razu , znałam dobrze i język , miałam sporo znajomych , dzieci jeszcze nie i prowadziłam dwa lata wesołe hipisowskie życie.
                    Na zadomowienie sie w DE potrzebowalam cztery lata na poczatek tyle mi zajeło nauczenie sie podtaw funkcjonowania kraju , poznanie mentalności i języka , po sześciu latach byłam u siebie.
                    Norwegia zajęła mi wiele lat ale to bardzo specyficzny kraj , po 16 latach wreszczie się zaaklimatyzowałam , poznalam jak funkcjonuje ten kraj i akceptuje ich reguły za to mam fajne i spokojne życie.
                    Parę miesięcy to nic ...
                    A moje dzieci nie miały lekko a teraz sa dorosłe i maja róznorodnych znajomych i znaja cztery języki biegle.
                    Jedno studiuje w Oslo bo tak mu pasuje , drugie w Monachium . Oboje mówia po
                    polsku ,kochaja Polske , mają znakomite kontakty z polska rodzina a także z odłamem rodziny polskiej w Szwecji i Londynie.
                    Pewnie ze nie miały lekko , przyznaję , ale za to teraz moga mieszkać w zasadzie wszedzie ...
              • echtom Hipinka 12.08.14, 13:29
                mam identycznie i ewentualne zarzuty o sentymentalizm mnie nie ruszają smile
              • bi_scotti Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 16:52
                hipinka napisała:

                > poza tym, jakkolwiek to by nie zabrzmiało, tutaj mogę o czymś współdecydować, p
                > odczas gdy za granicą muszę się raczej dostosować

                Nie rozumiem. Mieszkam poza PL wiele juz lat i jak najbardziej "wspoldecyduje" o tym jak sie moj kraj, moja prowincja, moje miasto, moja okolica ksztaltuja/zmieniaja. Zyje w spoleczenstwie obywatelskim i moje zdanie/wklad/glos/opinia maja taka sama wartosc i znaczenie (badz jego brak wink ) jak kazdego z moich sasiadow/wspolobywateli/wspolmieszkancow. Caly witz imigracji polega na tym, ze ja jestem u siebie tu, gdzie jestem.
                • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:57
                  bi_scotti, 100/100
                • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:49
                  Taaaaak, bi_scotti, bo Kanada będąca krajem imigracyjnym to jest dokładnie to samo co walijska prowincja. Jakbyś nie wiedziała , krynico mądrości wypowiadająca się w Ponglish, rdzenni Walijczycy mają korzenie sięgające co najmniej dwóch tysięcy lat, a Kanada rozpoczęła się de facto od wielkiej emigracji z Europy po 1815 roku, więc ma historię sięgającą lat dwustu.
                  • bi_scotti Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:54
                    riki_i napisał:

                    > Kanada rozpoczęła się de facto od wielkiej emigracji z Europy po
                    > 1815 roku, więc ma historię sięgającą lat dwustu.

                    You know nothing.
    • empirical Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:32
      Wydaje mi się, ze to zależy gdzie w Polsce planujesz mieszkać i od zawodu/doświadczenia.

      Wróciłam do Polski po 8 latach, przywiozłam zagranicznego męża. Nie narzekamy, dochody nam wręcz podskoczyły.

      Według mnie:
      Po paru latach sprzątania/mycia garów gdzieś w Anglii nie wróciłabym na polską wieś - to nie ma sensu, wegetacja.
      Ale po paru latach jako np. programista w Londynie chętnie wróciłabym do dużego polskiego miasta (ale za stawkę podobną do tej w UK).
      • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:35
        empirical napisała:

        > Ale po paru latach jako np. programista w Londynie chętnie wróciłabym do dużego
        > polskiego miasta (ale za stawkę podobną do tej w UK).

        Przecież te wielkie korporacje nie po to się przenoszą do Wrocławia czy Krakowa, żeby płacić jak w Londynie, prawda?

        W.
        • empirical Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:49
          Zależy jak bardzo firma jest zdesperowana.

          Mnie się udało, moja firma szukała osoby na moje stanowisko ponad rok.
          Teraz ściągam kolegę z Francji, bo w Warszawie oferują mu 30% więcej niż w Nicei.
          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:57
            > Mnie się udało, moja firma szukała osoby na moje stanowisko ponad rok.

            no wiesz nie kazdy jest waskim specjalista w waskiej dziedzinie co go rok trzeba szukac
            na ceo duzej firmy poszukiwania sa krotsze wiec trudno mi sie ustosunkowac
            ale zaczyna sie gadka typu , trzeba miec szczescie , trzeba trafic, dobrze zeby tatus byl ubolem a najlepiej jak sie jest juzefem bakiem wtedy wszytko sie udaje i fajne prace sie znajduje



            ferują mu 30% więcej niż w N

            wiesz procentami to se w domu operuj rzuc kwote
            poznaelm grafika z paryza ktory pracowal za 1500 euro
            • empirical Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:02
              Pełna zgoda.
              Właśnie dlatego nie radzę do Polski wracać, o ile się nie jest poszukiwanym na polskim rynku pracy.

              To samo w przypadku własnego biznesu - broń boże przenosić do PL.
          • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:30
            W Polsce dobrze płacą doświadczonym programistom. Porównywalnie do europejskich stawek, a więcej niż we Francji. Długo to nie potrwa, bo zalewa nas tania hinduska siła. Wracając do tematu jestem zawodowo od paru miesięcy za granicą i wrócę z ogromną ulgą do Polski. Dobrze znam język kraju w którym jestem, ale czujemy się tu samotnie. Jest bariera kulturowa, której ja z moją introwertyczną osobowością na pewno nie przeskoczę. Nie nawiąże tu też przyjaźni takich jakie mam w Polsce od 15 lat jeszcze z liceum. Te udogodnienia cywilizacyjne mi tego nie zastąpią. Tylko, że ja nie wyjeżdżałam zarobkowo. Moze to dlatego jestem pewna, że emigracja nie dla mnie.
            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:38
              ę. Nie nawiąże tu też przyjaźni takich jakie mam w Polsce od 15 lat jeszcze z liceum

              wnioskuje ze masz lat 30-35?

              > W Polsce dobrze płacą doświadczonym programistom. Poró

              wiec jakby rozumiem kasztana jakiego tu popelniles
              znajomy lat 45 wieloletnie doswiadczenie za granica europa/stanach
              firmy w ktorych pracowal korporacje miedzunarodowe, wielkie banki
              czy ty wiesz ile mu zaproponowano w polsce?

              mnije niz mial przed wyjazdem 12 lat temu

              cale 2800 brutto

              wiec swoja naiwnoscia naprawde nie rozbiles
              • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:06
                Ale skąd ja mam wiedzieć co potrafi Twój znajomy. Ja piszę o moich własnych doświadczeniach w IT.
                • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:16
                  > Ale skąd ja mam wiedzieć co potrafi Twój znajomy. Ja piszę o moich własnych doś
                  > wiadczeniach w IT.

                  widzisz problem jest taki ze w tych calych opowiesciach to zawsze sie pojawiaja jacys znajomi i ich "CUDOWNE" umiejetnosci ktorych to umiejetnosci nie ma nikt poza tymi znajomymi
                  dziwnie latwo ci znajomi znajduja zdalen roboty za miejscowe stawki
                  EWENEment

                  • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:19
                    No i co ja Ci na to poradzę, że nie wierzysz. Masz prawosmile
                    • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:21
                      oczywiscie ze nie wierze bo znam rynek
                      to podaj jeszcze za jakies tawki pracujecie bedzi emozna ocenic czy takiej ak dla miejscowych czy jednk nie do konca
                      • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:41
                        Oczywiście, że nie znasz rynku bo wtedy byś wiedział o czym piszę. Z resztą który rynek? Analityków, testerów, programistów, adminów, RMów, CMów warszawski, wrocławski, bankowy, telekomunikacyjny, ubezpieczeniowy, javowców, cobolowców? Tester z Gdańska i programista z Warszawy to dwa inne światy finansowe. I jest jeszcze spora grupa freelancerów pracująca zdalnie. To, źe o niej nie wiesz nie znaczy, że nie istnieje.Jeśli nie wiesz jak bardzo ten rynek jest zróżnicowany pod każdym względem ( od wiedzy do stawek finansowych) to o czym my możemy podyskutować?
                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:49
                          no juz skupmy sie na tym twoim mezu i znajomych
                          pisze kod wiec programista , i nie wiem po co mi piszesz o wroclawiu czy warszawie jak ty twoj maz i wszyscy dookola robicie zdalnie za stawki zachodnie


                          > eszcze spora grupa freelancerów pracująca zdalnie

                          nie rozmieszaj mnie

                          > pod każdym względem ( od wiedzy do stawek finansowych) to o czym

                          w londynie ten twoj mega zdolny programsta to 400-500£ na dzien
                          wiec moje pytanie jest czy zarabia 500£ na dzien


                          • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:03
                            Przede wszystki nie zarabia w £. Sprawdź sobie ile zarabia " mega zdolny programista" w Szwajcarii (skoro tak "doskonale" znasz ten rynek) to będziesz wiedziałsmile
                            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:09
                              ürich
                              Swiss Franc70 - Swiss Franc100 per hour

                              Our client, a leading Manufactuing/High Engineering company based in Zurich is currently seeking a Java developer to get hands-on with on ongoing project, this project will run to the end of the year with optional extension. Skills Required: J2EE...

                              Geneva, Switzerland
                              560chf

                              An exciting position has arisen for a candidate in Geneva, to work with a finance company developing and maintaining applications. Experience in: JEE, Swing, Spring, Oracle EJB Full Java-Stack technologies fluent French is essential. My client is...

                              Zürich
                              £400 - £500 per Day

                              Java Developer - Zurich - £400 - £500 - 3 months Montash have been engaged by a prestigious organisation to secure a Java Developer. We are looking for an experienced Front End Developer who has a very "can do" and creative attitude. You will have...


                              pomijam ograniczenia w dostepie do rynku pracy dla polakow zniesione
                              nie dawno temu
                              pomijam konkurencje programistow lokalnych , jak i niemieckich holenderskich austryjackich , angielskich hiszpanskich - genralnie ze starej europy
                              kity to se mozesz w maglu wciskac
                              znam rynek i wiem ze roboty zdalnej az tak duzo nie ma
                              no chyba ze zlapiesz kontrakcik za 100 euro/ dzien na 3 misiace i z tego zyjesz potem rok w pl
                              ale chyba nie o to chodzi
                              • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:13
                                Dla mnie kitem jest to, że znasz rynek smile dowodem na to ten znajomy co to dostał 2800 brutto a taki był fantastyczny. I co każdy Twój znajomy z IT jest tak wyceniany w Polsce? Dlatego pisałam o zróżnicowaniu na rynku i pytałam co ten znajomy potrafi, ale Ty tam wiesz lepiej. Ty ZNASZ rynek, chociaż tu nie mieszkasz. Taaaa
                                • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:17
                                  dem na to ten znajomy co to dosta
                                  > ł 2800 brutto a taki był fantastyczny. I

                                  tyle kmiocie mu zaproponowano ale nie sadzisz ze to zaakceptowal
                                  siedzi w zuirichu w banku za jakies 100k euro

                                  to byla maja odpowiedz na opoiesci dziwnej tresci o tych wspanialych zarobkach w pl

                                  Dlatego pisałam o zróżnicowaniu na rynku i pytałam co ten zna
                                  > jomy potrafi, ale Ty tam wiesz lepiej.

                                  moze inaczej

                                  co potrafi twoj maz i ile za to dostaje(ty twierdzisz ze lokalna stawke)
                                  ja ci pokazuje ze lokalna stawka to 500£ i nie ma opcji ze tyle dostaje zdalnie
                                  • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:23
                                    Nie rozmawiam z ludźmi, którzy nie potrafią dyskutować bez obrażania. Postaraj się może jednak, żeby za granicą nie robić Polakom tyłów i nie rozmawiać z lokalsami w tym stylu, oksmile
                                    • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:29
                                      napisalem ci juz, kity to se mozesz babom w maglu sadzic
                                      mieszkam pare lat za granica
                                      mam kupe znajmomych w it w polsce wiem jak to wyglada i nie musisz mie tu swoich wizji zapodawac bo zwyczajnie nie uwierze
                                      a ze cos gdzies komus sie udalo ok, rozmowa jest o normalnych ludziach a nie o juzzefie baku
                                      • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:35
                                        Nie złość się tak. Złość piękności szkodzismile
                                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:38
                                          > Nie złość się tak. Złość piękności szkodzismile

                                          ze co ?
                                          swoja postawa wiejskiego glupka, ktory zapodaje zmyslone historie poprostu mnie bawisz
                                          • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:43
                                            Dużo złości w tobie czlowieku. Chyba masz smutne życie. Mogę tylko życzyć poprawy.
                                • aneta-skarpeta Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 19:21
                                  znam tylko 2programistów w warszawie
                                  jeden zarabia ok 5 tys na rękę, drugi 7 na rękę

                                  w branży mi bliższej- inżynierskiej, w pewnej specjalizacji rozstrzał jest ogromny, znam kolesia, który w zawodzie nie znalazł roboty za 2 tys i pojechał na truskawki do niemiec ( z warszawy), znam takich co zarabiają po 3-4 tys i takich co na tym samy stanowisku 6-7

                                  -wiek stosunkowo młody, dobre warunki pracy ( typu etat, prywatny pakiet medyczny etc)
      • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:38
        > Ale po paru latach jako np. programista w Londynie chętnie wróciłabym do dużego
        > polskiego miasta (ale za stawkę podobną do tej w UK).


        a kto ci da ta stawke?,
        asseco - biedronka dla programistow czy stasiek i jasiek spolka zoo?
        i nie pisz mi o "centrach" r i d bo sie tylko osmieszysz
        • empirical Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 11:51
          No przecież piszę - jeśli byłaby taka okazja wrócić do PL za dużą kasę - to czemu nie. Okazje się zdarzają.

          A jak takiej okazji nie ma, to nie ma sensu się do PL pchać, nie?
          • najma78 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:36
            empirical napisała:

            > No przecież piszę - jeśli byłaby taka okazja wrócić do PL za dużą kasę - to cze
            > mu nie. Okazje się zdarzają.
            >
            > A jak takiej okazji nie ma, to nie ma sensu się do PL pchać, nie?

            Czyli ta Ojczyzna to taka wslaniala, te przynaznie to jedyne i niepowtarzalne, kod kulturowy wyssany i zassany przez umysl ale jednak czynnik ekonomiczny i tak silniejszy.
            W sumie to zalosne jest zycie takich ludzki uncertain
            • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:41
              sentymentalnym patriotyzmem nie zaplace za leki ani podreczniki dla dzieci.
              A z tego sklada sie codzienne zycie.
              Moj dom jest tam, gdzie mam stabilizacje (mieszkaniowa, zawodowa, ekonomiczna), a nie tam, gdzie musze kombinowac, jak dociagnac do pierwszego i z czego bede zyla na emeryturze.
              Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wodke ostatni grosz wydlubany ze skarbonek dzieci i w pijackim belkocie bedzie wmawiala, ze matka jest tylko jedna i matke trzeba kochac. Za sam fakt bycia matka.
              Ja dziekuje za taka matke.
              • demonii.larua Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:14
                Doskonale podsumowane. Biorę do sygnaturki, nawet jak się nie zgadzasz smile
                • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:13
                  Ja też kradnę do sygnaturki smile Po prostu lepiej tego nie można ująć. 100/100!
              • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:55
                mruwa9 napisała:

                > Moj dom jest tam, gdzie mam stabilizacje (mieszkaniowa, zawodowa, ekonomiczna),
                > a nie tam, gdzie musze kombinowac, jak dociagnac do pierwszego i z czego bede
                > zyla na emeryturze.

                Wełna nie wełna, byle kicha była pełna.

                > Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wodke ostatni grosz wydlu
                > bany ze skarbonek dzieci i w pijackim belkocie bedzie wmawiala, ze matka jest t
                > ylko jedna i matke trzeba kochac. Za sam fakt bycia matka.
                > Ja dziekuje za taka matke.

                Chyba mylisz kastę polskich polityków z Polską. Polska to też płaczące wierzby, pola, lasy, zapach łąki i różne inne takie, z Twego punktu widzenia zapewne bździny, ale dla niektórych ważne rzeczy.
                • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:53
                  ta... Zelazowa Wola, kalumnia Zygmunta i Gosciu siadz pod mym lisciem a odpocznij sobie...
                  Tu gdzie mieszkam, tez mam pachnace laki i lasy. Po ktorych dzieci moga biegac, bez ryzyka wdepniecia w goovno, czy wory z gruzem i smieciami, podrzucone przez okolicznych mieszkancow.
                  Do Polski mozna pojechac na wycieczke i pochodzic po Krakowie.
                  Ale Wawel czy zamek w Malborku jest tylko jeden.
                  Zreszta nawet piekna Jure Krakowsko-Czestochowska rozjezdzono quadami.
                  • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:24
                    W lesie się rzadko wdeptuje w gó-wno, nie wiem po jakich lasach chodziłaś w Polsce. Jest od jakiegoś czasu dość rewolucyjna nowa ustawa śmieciowa, która daje efekty w postaci coraz mniejszej szansy natrafienia w lesie na wory z gruzem i śmieciami. Bo każdy ma obowiązek płacić za wywóz śmieci, a gmina musi wyłonić jedną jedyną firmę odpowiedzialną za ich wywóz. Wiadomo kto za co odpowiada,a i segregacja postępuje.
            • empirical Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:44
              Czyli według Ciebie jak ktoś na przykład mieszka w lepiance w Etiopii i ma okazję wyjechać do Europy, by żyć godnie, powinien odmówić w imię miłości do ojczyzny?

              Są grupy ludzi w Polsce ledwo wiążące koniec z końcem, miłość do ojczyzny ich nie wykarmi.
        • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:36
          Można programować zdalnie w Polsce i zarabiać niemieckie/szwajcarskie stawki. Moi znajomi i własny mąż od lat tak funkcjonują. Raz na miesiąc lecą za granicę i tyle.
          • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:42
            i zarabiać niemieckie/szwajcarskie stawki

            czary mary, zdalnym nie placi sie tyle co miejscowym
            poza tym dlaczego za jednego zdalnego polaka ze stawka szwajcarska nie zatrudnia 10 hindusow?

            • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:10
              Może dlatego, że hindusi nie mają takich umiejętności jak moi znajomi i mój mąż? Widziałeś kiedyś hinduski kod?
      • pole_koniczyny Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:01
        empirical napisała:

        > Ale po paru latach jako np. programista w Londynie chętnie wróciłabym do dużego
        > polskiego miasta (ale za stawkę podobną do tej w UK).

        No i to jest trochę taki święty Graal.
        Bo o taką pracę może być w Polsce bardzo trudno. Szczególnie jeśli ktoś chce mieć nie tylko pracę w miarę dobrze płatną, ale także z jakimiś perspektywami, w której nie utknie na jednym stanowisku, nad tymi samymi monotonnymi projektami.
    • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:19
      ja w ogole nie rozumiem takiego sentymentalnego patriotyzmu i tesknoty za ojczyzna, moje miejsce jest tam, gdzie jest moja najblizsza rodzina: maz, dzieci. gdzie mam dom i prace. Obecnie- poza Polska. W nowy kraj weszlam jak w maslo, nawet przez chwile nie zalowalam decyzji o emigracji, nawet przez chwile nie rozwazalam powrotu do Polski.Bo IMHO nie ma do czego wracac, do idiotycznego systemu ochrony zdrowia? Do szkol nieprzyjaznych uczniom? Zwlaszcza uczniom o specjalnych potrzebach.Do harowki po 13 godzin na dobe, 6 dni w tygodniu?Do chamstwa na drogach? Zdroworozsadkowo patrzac na za i przeciw uwazam, ze powrot do kraju to strzal we wlasna stope.
      Nie mowiac o tym, ze majac dziecko w wieku szkolnym, ktore w dodatku wieksza czesc swojego swiadomego zycia spedzilo poza ojczyzna, trzeba wziac pod uwage , ze dla niego taki wyjazd , re-emigracja, bedzie niezawiniona kara. Dziecko wcale nie musi podzielac sentymentalizmu i tesknot rodzicow. Jego ojczyzna jest gdzie indziej.
      No ale ja jestem moze ulepiona z innej gliny, bo opowiesci o wielkich tesknotach za ojczyzna, dla ktorej to tesknoty czlowiek jest w stanie pogorszyc swoj standard zycia, brzmia dla mnie jak bajki z mchu i paproci.
      Do Polski moge leciec na urlop (nie latam), w odwiedziny na kilka dni, ale za nic bym nie wracala na stale.
      • hipinka Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:28
        >No ale ja jestem moze ulepiona z innej gliny, bo opowiesci o wielkich tesknotach za ojczyzna, dla ktorej to tesknoty czlowiek jest w stanie pogorszyc swoj standard zycia, brzmia dla mnie jak bajki z mchu i paproci.
        no i dobrze smile tak czujesz, tak trzymaj
        ale ludzie są różni
      • echtom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:37
        > No ale ja jestem moze ulepiona z innej gliny, bo opowiesci o wielkich tesknotach za ojczyzna, dla ktorej to tesknoty czlowiek jest w stanie pogorszyc swoj standard zycia, brzmia dla mnie jak bajki z mchu i paproci.

        Są różne definicje "standardu życia" i różne potrzeby w tym zakresie. Nie trzeba rozumieć, wystarczy przyjąć do wiadomości smile
      • bi_scotti Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 17:57
        mruwa9 napisała:

        > opowiesci o wielkich tesknotac
        > h za ojczyzna, dla ktorej to tesknoty czlowiek jest w stanie pogorszyc swoj sta
        > ndard zycia, brzmia dla mnie jak bajki z mchu i paproci.

        Ale chyba nie sprowadzasz "standardu zycia" wylacznie do dachu nad glowa i pelnej miski. Uczucia, ich bogactwo i skomplikowanie to tez czesc tego "standardu" i ja osobiscie bardzo podejrzliwie podchodze do deklaracji, ze "nie tesknie", "nie przezywam", "najwazniejsze tu i teraz plus ewentualnie zabezpieczenie na starosc". Nie ma sie co wstydzic uczuc czy przykrywac ich jakas taka demonstracyjna bunczucznoscia. Jak najbardziej naturalnym jest tesknic, co nie zmienia faktu, ze wielkorotnie ostateczne decyzje podejmuje sie regardless albo wrecz przeciwko takiej tesknocie. Wszystko zalezy od okolicznosci.
        Poza tym tesknota jak malaria - odchodzi i wraca a szczepionki wciaz brak tongue_out Life.
      • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:18
        Mruwa, mam dokładnie takie samo podejście do emigracji i reemigracji jak ty. Identiko!
      • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:59
        nie chcę być złośliwy mruwa9, ale myślę, że za czasów Adolfa H. , z chęcią podpisałabyś volkslistę
        • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:04
          lepiej podpisac volksliste , niz sluzyc za mieso armatnie, na jakie przerobiono mlodziez i dzieci, a potem cale miasto, w Powstaniu Warszawskim, w imie utopijnych idei.
          Dla mnie prawa ludzkie, prawa jednostki do wolnosci maja wiekszy ciezar gatunkowy, niz wszelkie patriotyzmy.
          I dobrze, jesli ta jednostka ma prawo wyboru miejsca do zycia i pracy. Bez poczucia winy.
          Ludzie od zawsze migrowali. Na dlugo przedtem, zanim ktokolwiek nakladl im do glow glupot o patriotyzmie i obowiazkach wobec Ojczyzny.
          Ta naprawde podstawowy obowiazek wobec wlasnego kraju (zamieszkania) to we wspolczesnym swiecie obowiazek placenia podatkow.
          Wierzby placzace i uocze landszafciki, oraz pola zajezdzajace obornikiem, mozna znalezc w wielu miejscach na swiecie.
          Polska nie jest az tak unikatowa i wyjatkowa , jak chca ja widziec Prawdziwi Polacy.
          • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:29
            Bardzo ciekawe masz poglądy na podpisywanie volkslisty. W ramach poszerzania horyzontów proponowałbym poczytać, jak po wojnie potraktowali volksdeutschów Holendrzy czy Norwegowie - światłe zachodnioeuropejskie nacje. Masz mentalność kundla, któremu wszędzie dobrze, byle pan podstawił michę z żarciem i ogrzewaną budę. Ja takiej postawy wcale z góry nie potępiam, nawet częściowo rozumiem (zwłaszcza u ludzi, którzy wyszli z czworaków). Jednego tylko nie jestem w stanie znieść - gdy kundel się nadyma, twierdzi że jest rodowodowym dalmatyńczykiem, wszyscy dookoła są głupi, a on jeden mądry.
            • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:51
              emigrant jako kundel..rownie ciekawe porownanie.
              Wlasnie takie poglady , ksenofobiczno-zasciankowe dowartosciowanie sie w nieuzasadnionym poczuciu wlasnej wyzszosci nad inymi nacjami dopelnia calosci i skutecznie zniecheca mnie do powrotu do Polski.

              Nawet, jesli twierdzisz ze wyszlam z czworakow, to mam te przewage, ze z nich wyszlam, ty nadal w nich tkwisz i tkwic bedziesz, po wieki wiekow. Nawet nie majac pojecia, ze poza czworakami tez istnieje jakies zycie.
              • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 23:05
                Zmartwię cię, ale cała Europa pogrąża się w dziś w poglądach, które określasz jako "ksenofobiczno-zaściankowe". Popatrz sobie choćby na wyniki ostatnich wyborów do europarlamentu. A w sławionej w tym wątku Szwajcarii od lat główną siłą polityczną jest SVP , która chce wygonić cudzoziemców z tego kraju. Nic nie pisałem o żadnym poczuciu wyższości nad innymi nacjami, dopisałaś to sobie żeby wepchnąć mnie w szablon. I jeszcze jedno - również tam, gdzie aktualnie przebywasz może Cię dopaść myślenie, od którego uciekasz. Bo ci mili lokalsi mogą niesłychanie szybko przestać być mili, a to kto skąd pochodzi, może nagle stać się kwestią decydującą o być albo nie być. Wielokrotnie pisałem na tym forum o wielokulturowej sielance w Jugosławii za czasów Tity. Mieszane małżeństwa były powszechne i nikt nikomu nie zaglądał w metrykę. A potem jakby się zmieniło... Więc niewykluczone, że jeszcze kiedyś będziesz spie-p-rzać w podskokach do tych znienawidzonych polskich czworaków.
              • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:12
                mentalnie nadal jesteś w czworakach - i "wspulczuję twoim dziecią", bo z mentalnych czworaków odziedziczonych po rodzicach trudniej wyjść niż z tych osiedlowych.
          • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 23:08
            lepiej podpisac volksliste , niz sluzyc za mieso armatnie, na jakie przerobiono mlodziez i dzieci, a potem cale miasto, w Powstaniu Warszawskim, w imie utopijnych idei. "

            Ty chyba nie wiesz, jak kończyli po wojnie ci, którzy podpisali volkslistę albo kolaborowali z Niemcami. Co za ciemnotasad


            • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 23:21
              akurat pochodze z regionu, w ktorym ci, ktorzy nie podpisali, nie mieli szans przezyc wojny. To nie GG, gdzie byl wybor. Tu wyboru nie bylo.
              A po wojnie dzieki komu konczyli, jak konczyli? Dzieki kochanym " rodakom"-Polakom, nawet jesli byli oni tylko bezwolnymi marionetkami w rekach ZSRR.
              Naprawde jest za co byc wdziecznym Polsce...
              • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 23:33
                A wiesz jak konczyli w Norwegii? Też dzięki Polakom?

                Doucz się.
                • joa66 poczytaj sobie mruwa... 12.08.14, 23:36
                  news.bbc.co.uk/2/hi/6432157.stm
                  • mruwa9 Re: poczytaj sobie mruwa... 12.08.14, 23:46
                    ale o czym to ma swiadczyc?
                    Kazda nacja ma swoje za uszami. Koszmarne dramaty byly, sa i beda, w roznych czesciach swiata.
                    Tylko niektorzy potrafia sie przyznac i rozliczyc z przeszloscia, inne zamiataja sprawy pod dywan i udaja za niebyle.
                    Kiedy, po ilu latach, w Polsce wylynela sprawa Jedwabnego?
                    Polacy tez maja krew na rekach.
                    Jak wszystkie inne nacje. Nie sa ani o grosz wiecej warci.
                    • joa66 Re: poczytaj sobie mruwa... 12.08.14, 23:52
                      Z artykułu wynika, że Norwegia ciągle ma problem z rozliczeniem się z przeszłością wink

                      Ale nie o tym teraz - sugerowałaś , że kwestia "rozliczeń" z osobami nazwijmy to "sprzyjającymi" niemieckim okupantom to tylko sprawa polska, że tylko Polacy tak nieładnie się rozliczali. I o tym jest ten artykuł.

                      Także o tym jak wyglądałoby Twoje życie w Norwegii gdybyś podpisała volkslistę.
                      • joa66 Re: poczytaj sobie mruwa... 12.08.14, 23:54
                        p.s. ja wiem, że stawianie na wygranych może być atrakcyjne, ale czasami można się pomylić w ocenie sytuacji - tak uczy historia smile
                      • mruwa9 Re: poczytaj sobie mruwa... 12.08.14, 23:56
                        za to Polacy szybko i sprawnie rozliczyli sie z antysemityzmem, Jedwabnem, pogromem kieleckim, lustracja, PRLem, eksterminacja Mazurow, ... itd itp...
                        • joa66 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 00:01
                          big_grin

                          mruwa - jesteś bardziej "polska" niż Ci się wydaje . to trochę jak ze słomą w butach...wink
                          • mruwa9 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 00:09
                            a ty z belka w oku wink
                            • joa66 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 08:49
                              mruwa - to tylko rada gdyby przyszło Ci do głowy podpisywanie różnych volkslist itp co tak ochoczo deklarujesz. Uważaj, bo możesz postawic na złego konia wink
                              • gazeta_mi_placi Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 08:59
                                Typ emigranta - prostytutki, pójdzie z każdym kto zapłaci więcej za numerek lub loda.
                                • rosapulchra-0 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 17:39
                                  Emigrantem, gazeciarzu nie jesteś, ale normalnie jakbyś o sobie napisał. Wypisz - wymaluj - na 100% cały ty!
                              • mruwa9 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 10:04
                                szkoda tyko, ze wykrecasz kota ogonem. Nie chodzi o podpisywanie lojalek, ale o swobode wyboru miejsca zamieszkania, bez poczucia winy i wysluchiwania zarzutow o zdradzie narodu, czworakach i slomie z butow.
                                Grzech ciezki: czuc sie obywatelem swiata i byc szczesliwym rozwniez poza wlasnym grajdolem.
                                Prawdziwy Polak ma urodzic sie,przezyc cale zycie i umrzec w tej samej zagrodzie. Bo tylko tak jest patriotycznie. A emigracja to zdrada albo przynajmniej przejaw porazki zyciowej co powinno skutkowac dozywotnimi wyrzutami sumienia i nieustanna tesknota do tych pol malowanych zbozem rozmaitem..
                                • joa66 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 10:44
                                  Nie, to Ty przekręcaszsmile Nawiązuję tylko i wyłącznie do Twojej deklaracji ewentualnego podpisania volkslisty - co wg Ciebie jest lepszą opcja niż "umieranie za ojczyznę". I pare osób usiłuje Ci wytłumaczyć, że (pomijając kwestie wartości, itp) to historia wskazuje, że to nie zawsze jest najlepszy wybór dla nas I naszych rodzin.

                                  I nie - nie ma nic przeciwko emigracji, jest mi obojętne gdzie kto chce mieszkać. Nie pojmuję jednak ludzi, ktorzy z uporem maniaka kontaktują się z porzuconym miejscem , zeby udowadniac jak im dobrze a tamtym jak źle.

                                  Wiesz, mam gałąź rodziny, której "filozofia zyciowa" mi nie odpowiada. Nie mam z nimi kontaktu. Nie wysyłam im kartek ani maili o tym co mi się w nich nie podoba, co powinni w sobie i u siebie zmienić i w ogóle jak u nich jest beznadziejnie a u mnie cudownie. Nie twierdzę, że mnie nic nie obchodzą, jednoczesnie śledząc ich losy na facebooku czy innych portalach , ekscytując sie tym co mi się nie podoba.


                                  Bo to byłaby paranoja. Przemyśl to sobie. I nie tylko Ty ale inni "chorzy na Polskę" . (chociaż tak naprawdę na żadne przemyślenia nie liczę)
                                  • rosapulchra-0 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 17:40
                                    Odpowiedziała pierwsza manipulantka na forum - joe66 uncertain
                                  • mruwa9 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 20:39
                                    przemyslalam sobie. Dawno temu. Podczas zwiedzania Pragi, ktora tchorzliwi Czesi poddali i dzieki temu ich piekne miasto, wraz z zabytkami, przetrwalo wojne w stanie praktycznie nienaruszonym, stanowiac piekna ozdobe i dziedzictwo kultury oraz architektury.
                                    I analogicznie- przyklad Warszawy, po Powstaniu przemielonej na miazge. Razem z tysiacami mieszkancow.
                                    Ja wiem, ze zaraz odezwa sie patrioci , wskazujacy na wklad Polakow w pokonaniu faszyzmu (chwala im za to), ale oprocz porywow serca i sentymentalnego patriotyzmu zdrowy rozsadek z elementami oszacowania zyskow i strat nie zaszkodzi.
                                    • araceli Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 21:07
                                      mruwa9 napisała:
                                      > Ja wiem, ze zaraz odezwa sie patrioci , wskazujacy na wklad Polakow w
                                      > pokonaniu faszyzmu (chwala im za to), ale oprocz porywow serca i sentymentalnego
                                      > patriotyzmu zdrowy rozsadek z elementami oszacowania zyskow i strat nie zaszkodzi.

                                      Wiesz jakby wyglądał świat (w kontekście II wojny światowej), gdyby każdy wykazywał się tym co wg. Ciebie jest 'zdrowym rozsądkiem'?
                                    • menodo Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 21:20
                                      ty nic nie nie kombinuj mrówko, wal od razu do ruskich specsłużb - dla takich jak ty w całej Europie jest teraz dużo robotybig_grin
                    • joa66 Re: poczytaj sobie mruwa... 12.08.14, 23:55
                      (Polacy) Nie sa ani o grosz wiecej warci.

                      Ani mniej, co nieudolnie usiłujesz udowodnićsmile
                      • mruwa9 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 00:07
                        Nie. Nie sa.
                        Co nie zmienia faktu, ze istnieja miejsca na swiecie, w ktorych zyje sie wygodniej i latwiej. Gdzie mozna rozwinac skrzydla i wbrew temu, co chca glosic Forumowi Patrioci, mozna wiesc szczesliwe zycie bez tesknoty za ojczyzna.
                      • rosapulchra-0 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 00:31
                        Nieudolnie? Jesteś ślepa czy czytać nie umiesz? suspicious
                    • rosapulchra-0 Re: poczytaj sobie mruwa... 13.08.14, 00:29
                      To smutne, ale jednak bardzo prawdziwe.
              • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 23:49
                mruwa9 napisała:

                > akurat pochodze z regionu, w ktorym ci, ktorzy nie podpisali, nie mieli szans p
                > rzezyc wojny. To nie GG, gdzie byl wybor. Tu wyboru nie bylo."

                Jaki to region? Coraz bardziej ciekawi mnie twoja głupota big_grin
                • mruwa9 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 23:59
                  menodo napisała:

                  >
                  > Jaki to region? Coraz bardziej ciekawi mnie twoja głupota big_grin

                  zgadnij.. bylo uczyc sie w szkole historii...
                  na Warszawie swiat sie nie konczy.
                  • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:28
                    zgadnij.. bylo uczyc sie w szkole historii...
                    > na Warszawie swiat sie nie konczy."

                    Nie, no to raczej ty tu wychodzisz na historyczną analfabetkę, ale może to rodzinka naściemniała ci, że bez podpisania volkslisty nie dało się przeżyć wojny?
                    Moi dziadkowie volkslisty nie podpisali, owszem - żyło im się o wiele gorzej niż szmaciakom, ale wojnę przeżyli.
                    • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:33
                      A ty, poza obrażeniem, masz jakieś merytoryczne argumenty?
                      • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:59
                        Rosia, rozumiem, że masz dobre serduszko, ale nie broń amatorów volkslisty, bo to obciach.
                        • mokotowianka1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:09
                          Władze niemieckie stosowały wobec osób, które nie zamierzały podpisać volkslisty, środki przymusu, m. in. grożenie eksmisją z mieszkania, odebranie kartek żywnościowych, przeniesienie do gorszej pracy, bicie, wywożenie do obozów przesiedleńczych i obozów koncentracyjnych, widmo kary śmierci (od 1944 roku).

                          Szerzej pisał o tym w rocznicę Newsweek (Tekst linka, między innymi obalając mit o 'podpisywaniu' - nikt niczego nie 'podpisywał'...
                          • derena33 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:49
                            Oczywiscie tak bylo w mojej rodzinie, moj krewny po osiagnieciu w 44 roku 21 lat i umieszczeniu na liscie nr 3 , zostal wcielony do wojska i wyslany na front wschodni gdzie prawie natychmiast zginal.

                            Volksdeutschów dzielono na cztery kategorie DVL:

                            Kategoria 1 - Volksdeutscher – osoby narodowości niemieckiej, aktywne politycznie, działające na rzecz III Rzeszy w okresie międzywojennym (tzw. Reichslista).
                            Kategoria 2 - Deutschstämmige – osoby przyznające się do narodowości niemieckiej, posługujące się na co dzień językiem niemieckim, kultywujące kulturę niemiecką, zachowujące się biernie.
                            Kategoria 3 - Eingedeutschte – osoby autochtoniczne, uważane przez Niemców za częściowo spolonizowane (Ślązacy, Kaszubi, Mazurzy) oraz Polacy niemieckiego pochodzenia (osoby pozostające w związkach małżeńskich z Niemcami).
                            Kategoria 4 - Rückgedeutschte – osoby pochodzenia niemieckiego, które się spolonizowały i czynnie współpracowały w okresie międzywojennym z władzami polskimi, bądź aktywnie działały w polskich organizacjach społeczno-politycznych (popularnie zwane przez Niemców renegatami)[2].

                            To na ktora liste bys sie chciala wpisac mruwa?
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:44
                          Nikogo nie bronię, po prostu widzę, że zamiast merytorycznych argumentów znowu używasz inwektyw.
                    • mokotowianka1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 09:54
                      A cóż to za bałamutny argument?
                      U mnie część rodziny podpisała - bo czuła się Niemcami mieszkającymi w Polsce (a wcześniej w carskiej Rosji - granice się zmieniały), a część nie podpisała, bo pomimo czysto niemieckiej krwi czuła się Polakami. Nie wydaje mi się, żeby postwa któregokolwiek z nich była dowodem na 'szmaciactwo".
                      Natomiast na ziemiach spornych były ostre naciski żeby podpisywać i byli Ślązacy, Mazurzy, Kaszubi, Pomorzanie którzy do podpisania zostali zmuszeni.
                      • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:46
                        U mnie też część rodziny podpisała, a cześć nie - ta, która podpisała, po wojnie bardzo źle skończyła.

                        To skomplikowane sprawy, wiem, ale ja się odnoszę do stwierdzenia mruwy - że "lepiej było podpisać volkslistę", co budzi mój sprzeciw na wielu wymiarach i tyle o tym.
                        • mokotowianka1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 11:32
                          U mnie ta, która podpisała zdązyła uciec przed Armią Czerwoną - z wyjątkiem mojej prababki, która hem, zmarła z powodu wieku, w polskim obozie wysiedleńczym. Oraz z wyjątkiem praciotki, która mieszkała na wsi i była uwielbiana przez otoczenie, które ją wybroniło.
                          Natomiast to był dawny zabór rosyjski, Polska centralna. Całkiem inaczej rzeczy się miały na zachodzie i północy - i zarzucanie zeszmacenia ludziom, którzy byli przymuszani, jest nieetyczne.
                          • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:27
                            Całkiem inaczej rzeczy
                            > się miały na zachodzie i północy - i zarzucanie zeszmacenia ludziom, którzy by
                            > li przymuszani, jest nieetyczne."

                            No patrz, a mój zapamiętał, ze nie było jego ojca na pogrzebie babci (bo przebywał w Sztutowie), natomiast przybył na ten pogrzeb stryj - komendant policji w okolicznym miasteczku - w szwabskim mundurze.
                            • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 15:29
                              No patrz, a mój zapamiętał"

                              Mój ojciec to zapamiętał.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:48
                          menodo napisała:

                          > U mnie też część rodziny podpisała, a cześć nie - ta, która podpisała, po wojni
                          > e bardzo źle skończyła.
                          >

                          Znaczy się też masz szmaciarskie geny w sobie.
                          • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 18:00
                            To raczej nie geny, tylko kalkulacja i wygodnictwo graly role. Znalem ubekow co w 1980 roku zapisywali sie do Solidarnosci, wcale nie z polecenia partyjnego. Po prostu wydawalo im sie, ze te teraz tam beda staly konfitury. Po 13 grudnia kleli, ze "na zlego konia postawili"
                            • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 18:17
                              Nie zawsze w grę wchodziły profity, często to był przymus, więc proszę cię, nie generalizuj.
                            • rosapulchra-0 A tu sobie poczytaj: 13.08.14, 18:17
                              polska.newsweek.pl/volkslista---fakty-i-mity,63899,1,1.html
                          • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 14.08.14, 10:29
                            Rosia, szmaciarskie to mało powiedziane, ja mam szwabskie, nazistowskie geny, ale mam też geny po dziadku, który wojnę spędził w obozie koncentracyjnym (jako więzień żeby nie było) big_grin
    • kol.3 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:23
      1. Polska jest w tej chwili jak na minie w związku z sytuacją Rosja-Ukraina.
      2. Społeczeństwo ostro skręciło w prawo w związku z czym wybiera coraz głupszych polityków do rządzenia
      3. Partie centrowe i lewicowe są w odwrocie - brak rownowagi na scenie politycznej.
      4. Wzrost nacjonalizmu, nietolerancji i rozwój środowisk faszyzujących
      5. Brak działania takich podstawowych mechanizmów ochrony obywateli przez państwo jak sektor sprawiedliwości, policja, nadzór bankowy.
      • znowu.to.samo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:38
        Mieszkam zagramanicą 7 lat. I tak każdy kogo znam, a kto zjechał do polski, po jakimś czasie znowu chciał wracać zagranicę......zderzenie z polskimi realiami, ot co....
        Poza tym zależy jakie się ma kontakty rodzinne w Polsce. Jeśli są to serdeczne więzi, to dla nich może być warto wracać..... w moim wypadku niestety ta rodzinka jest taka sobie.....każdy żyje swoim życiem i jak się widzimy raz na rok czy rzadziej, to wystarczy...

        U mnie dodatkowa przyczyna pozostania jest taka, że moje dziecko jest niepełnosprawne, i tu ma 100% refundowane drogie sprzęty, rehabilitacje i dostęp do lekarzy o którym w pl mogłabym tylko marzyć
      • nie_dlaczego Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:39
        Większość z tych punktów dotyczy całej Europy. Dlatego najlepiej się wynosić do Australii smile
        • kol.3 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:51
          I co? Ostatni brzeg?
        • agnieszka77_11 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:52
          nie_dlaczego napisała:

          > Dlatego najlepiej się wynosić do Australii smile

          Oj, jak ja bym tam chciała pojechać. Chociażby na wakacje. Marzenia jak ptaki szybują po niebie ... wink
        • evee1 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 15:47
          Ale w Australii są strasznie drogie domy i praca w IT schodzi na psy.
        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:21
          Mnie się marzy Nowa Zelandia i.. te owiecki.. wink big_grin
      • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:50
        kol.3 napisała:

        > 2. Społeczeństwo ostro skręciło w prawo w związku z czym wybiera coraz głupszyc
        > h polityków do rządzenia

        > 4. Wzrost nacjonalizmu, nietolerancji i rozwój środowisk faszyzujących

        To są typowe objawy towarzyszące powiększającym się obszarom ubóstwa.

        W.
      • menodo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 00:00
        A ty kol.3 , poza tym że zioniesz frustracją w necie, zatruwasz powietrze w Polsce czy na emigracji?
    • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:42
      Jeśli chcesz to wróć. Po co się męczyć? Ludzi nie słuchaj tak uważnie, bo oni mówią co im akurat nastrój, sytuacja (ale tylko ich) dyktuje. To widać też na forum.
      • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:45
        Zobacz gdzie czujesz się u siebie. ja wracając z wakacji wróciłam do siebie i to nie jest Polska. Stety/niestety. Widzę jednak, ze masa Polaków po wakacjach wraca do Brna, czy innego Londynu jak na roboty przymusowe. I po co? Aby ględzić jak to źle za granicą? smile
    • lafiorka2 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 12:56
      sporo ludzi nam to odradza - czesto sa to osoby, ktorym (przynajmniej finansowo) wcale zle sie nie zyje,


      tjaaaaa.


      Mam wrażenie że narzekanie na Polskę to taka nasza mentalność.W ogóle narzekanie i narzekanie i narzekanie....
      Bo w pozostałych krajach to krainy mlekiem i miodem płynace.
      • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:04
        Zadziwię cię, za granicą Polacy też narzekają big_grin I nie na Polskę. big_grin
        • lafiorka2 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:07
          no własnie wiem,dlatego o tym napisałam.Może nie zbyt jasno,ale właśnie narzekają polacy wszędzie i na wszytko.
          • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:12
            No nie tylko Polacy, ale jak Polak słucha Polaka to tez inaczej to czuje. Ja jeszcze tylko chciałam zaznaczyć, ze często porównywanie warunków życia (gdzie niekoniecznie Polska, czy obcy kraj są oceniane lepiej) brane jest za narzekanie.
            • kropkacom Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 13:14
              Lub pisanie, ze gdzieś jest człowiekowi dobrze. Lub czuje się u siebie. To stwierdzenie wywołuje wręcz lawinę marudzenia. Bo jakim prawem emigrant może być u siebie poza Polską? Nie może wink Bo nie zna wieczorynki lub ma akcent.
              • znowu.to.samo Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:19
                To prawda polacy są strasznymi malkontentami....chodziłam wiele lat na zajęcia językowe gdzie spotkałam ludzi z Ghany, Kenii, Nairobi czy wielu innych krajów trzeciego świata, gdzie ludzie naprawdę mają na co narzekać. I nigdy nie słyszałam słowa skargi na ich rodzinne kraje. Natomiast będąc na spotkaniu polek młodych matek z psychologiem (organizowane przez tutejszy zarząd) i była maskara. Od słowa do słowa dziewczyny zaczęły psioczyć tej psycholog jaka ta polska jest zła, jaka straszna i w ogóle same złe rzeczy -aż mi głupio było...narzekać można na wszystko, pytanie tylko: po co?
          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:23
            Narzekanie i psioczenie na wszystko i wieczne niezadowolenie oraz bezinteresowna zawiść to narodowe i główne cechy Polaków. Niestety sad
            • joa66 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:00
              rosapulchra-0 napisała:

              > Narzekanie i psioczenie na wszystko i wieczne niezadowolenie oraz bezinteresown
              > a zawiść to narodowe i główne cechy Polaków. Niestety sad


              big_grinbig_grinbig_grin


              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:14
                Nie wiem, co cię tak ubawiło, ale wystarczy poczytać to forum, o innych kanałach informacji nie wspominając, żeby przyznać mi rację.
    • d.o.s.i.a Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 14:18
      Mieszkam za granica od 10 lat, z czego pierwsze 1-2 to byly zeby w sciane I ryk w poduszke - samotnosc, wyobcowanie, uczucie skazania jak na jakies wiezienie I jedna mysl - kraj, ojczyzna, ziemia przodkow! Normalnie Latarnik.
      Paradoksalnie, to dalo mi kopa w dupe I jakies 8 lat temu los sie odmienil diametralnie.
      Pomine kwestie pracy - zarobki, atmosfera pracy, rownowaga miedzy praca a zyciem osobistym - to jest wszystko nie do porownania z Polska, wiec nawet o tym pisac nie bede.

      Przyjaciele, mowicie? No fajnie miec przyjaciol z liceum, ale prawda jest taka, ze ja po tych 10 latach pobytu za granica tak sie zmienilam, ze nie mam absolutnie o czym z nimi rozmawiac. Mam wrazenie, ze glownym ich zmartwieniem jest to kto jaki sobie dom postawil I jakie marmury w nim wylozyl. Normalnie KAZDA rozmowa toczy sie wokol tego typu spraw. W dodatku wiekszosc z nich przedwczesnie sie podstarzala, mam wrazenie, z wyjatkiem grona znajomych z Wawy, reszta to model pt. nam to juz nie wypada... Normalnie slabo sie robi, zawsze po takich wizytach wyjezdzam zdolowana ich zyciem. A oni patrza na mnie jak na ufo.

      Meandry I zrozumienie kultury? To jest kwestia pierwszych paru lat, potem czlowiek chce czy nie wnika w kulture, a bedac w Polsce brakuje mu np. angielskiej stand-up comedy, seriali BBC czy nawet reklam w telewizji. Ja polskiej telewizji nie moge obecnie ogladac, no odrzuca mnie wszystko absolutnie, lacznie z reklamami, ktorych nie trawie. Inne kwestie jak kultura debaty politycznej i spolecznej - chyba nie musze tej mysli rozwijac?

      I tu chcialam podjac najwazniejszy czynnik, ktory trzyma mnie za granica: MOZLIWOSCI!
      Mieszkam w Londynie I to co to miasto oferuje jest dla mnie cudem, ktory uswiadamiam sobie kazdego dnia. To, ze w tym wieku moge zaczac studia na jednej z najlepszych uczelni na swiecie, chodzic tymi samymi ulicami i przebywac w budynkach, po ktorych chodzili wielcy ludzie tego swiata, pojsc do najlepszych teatrow na swiecie I zobaczyc najwieksze swiatowe gwiazdy tanca I teatru, o ktorych opowiadac bede wnukom, zapisac sie na lekcje baletu do angielskiego baletu narodowego I to, ze nikogo to absolutnie nie zdziwi (z wyjatkiem moich polskich znajomych, he he), pojsc na jakikolwiek koncert chce do najlepszej sali koncertowej. To, ze moge sie zapisac na sto roznych kursow lepienia garnkow, spiewu, ukladania kwiatow, gotowania z najlepszymi kucharzami. To sprawia, ze jak wstaje codziennie to mi sie geba usmiecha. I jak sobie pomysle, co ja mialabym robic w takiej Polsce, to mnie paralizuje normalnie.

      Zlotarybko. Piszesz o zaledwie paru miesiacach emigracji. To jest nic. Jak ja bylam na etapie paru miesiecy emigracji to wylam w poduszke. Obecnie mysl o powrocie napawa mnie panika.
      • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:31
        Dośka, jeśli 10 lat temu wyjechałaś z Polski, to tak naprawdę nie masz zielonego pojęcia o pracy w Polsce, miałaś wtedy c.a. 20 lat, podobno studiowałaś, więc nie porównuj czegoś, czego nie znasz, ok?

        dośka napisała:
        Mieszkam w Londynie I to co to miasto oferuje jest dla mnie cudem, ktory uswiad
        > amiam sobie kazdego dnia. To, ze w tym wieku moge zaczac studia na jednej z naj
        > lepszych uczelni na swiecie, chodzic tymi samymi ulicami i przebywac w budynkac
        > h, po ktorych chodzili wielcy ludzie tego swiata, pojsc do najlepszych teatrow
        > na swiecie I zobaczyc najwieksze swiatowe gwiazdy tanca I teatru, o ktorych opo
        > wiadac bede wnukom, zapisac sie na lekcje baletu do angielskiego baletu narodow
        > ego I to, ze nikogo to absolutnie nie zdziwi (z wyjatkiem moich polskich znajom
        > ych, he he), pojsc na jakikolwiek koncert chce do najlepszej sali koncertowej.
        > To, ze moge sie zapisac na sto roznych kursow lepienia garnkow, spiewu, ukladan
        > ia kwiatow, gotowania z najlepszymi kucharzami. To sprawia, ze jak wstaje codzi
        > ennie to mi sie geba usmiecha. I jak sobie pomysle, co ja mialabym robic w taki
        > ej Polsce, to mnie paralizuje normalnie.

        Londyn to nie jest jedyne miejsce na świecie z takimi możliwościami. Skąd ty zjechałaś do Londynu? Z jakiejś wiochy zabitej deskami, że tak się zachwycasz rzeczami, które są dostępne praktycznie w każdym większym mieście, nie tylko w UK, ale niemalże na całym świecie? A co z Warszawą, Krakowem, Trójmiastem, Wrocławiem, Liverpoolem, Manchesterem, Nowym Jorkiem, Las Vegas, Chicago, Montrealem, Zurichem, Bonn, Paryżem, Lizboną, itp?? Myślisz, że tam nie ma tych twoich MOŻLIWOŚCI?? No nie ośmieszaj się już więcej.
        • cherry.coke Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:38
          Hm mozna nie lubic Londynu, ale faktem jest, ze nalezy on do "stolic swiata", jak Nowy Jork czy Tokio, i inne na twojej liscie sa nieporownywalne. No Paryz moze jeszcze.
          Jesli dla kogos "mozliwosci i wplyw miasta na swiat" to glowne kryteria, to Londyn ma gleboki sens.
          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:52
            Nie neguję wartości Londynu, tylko śmieszy mnie postawa dośki hołubiąca tylko to jedno miasto, jakby inne to były gruzami kultury zabite i miały zamknięte MOŻLIWOŚCI rzeczy, które dośka z taką lubością wymieniła big_grin
            Wnoszę więc, że pochodzi z małej mieściny po prostu, bo ktoś wychowany w mieście z prawdziwego zdarzenia, nie będzie się zachwycał tymi jej MOŻLIWOŚCIAMI, które u siebie ma w zasięgu ręki.
            • d.o.s.i.a Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:56
              Rosa, wez sie przymknij, bo nic nie kumasz.
              Porownywanie mozliwosci dostepnych w Polsce z mozliwosciami jakie daje Londyn jest niedorzeczne.
              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:12
                Kursy plastyczne, tańca,garncarstwa, czy koncerty, premiery filmowe, wydarzenia kulturalne, teatralne? I kto tu się ośmiesza, dośka? big_grinbig_grinbig_grin
                • d.o.s.i.a Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:51

                  > Kursy plastyczne, tańca,garncarstwa, czy koncerty, premiery filmowe, wydarzenia
                  > kulturalne, teatralne?

                  Rosa. Prawie czyni roznice.
                  Jak mam sobie ochote zobaczyc Carlosa Acoste w Don Quichocie to zgadnij gdzie mam wieksza szanse to zrobic? W Londynie czy w Warszawie? A jak sie zdarzy ten cud w Warszawie to po ile sa na taki wystep bilety Rosa, bo ja pamietam ze na Cassandre Wilson musialam 10 lat temu wydac ok 500 zl? A kiedy ostatnio do Warszawy przyjechala na wystepy grupa Mariinsky baletu? A w ktorym teatrze w Warszawie moge obecnie zobaczyc Humberbucha czy jak mu tam? A jaki ostatnio musical leci w Romie? Dalej piluja Metro?
                  Teraz kumasz troche czy dalej nie baudzo?
                  • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 20:24
                    Pi---lisz jak potłuczona, czyli jak zwykle. Nawet nie wysiliłaś się sprawdzić, co teraz można zobaczyć z Warszawie czy Krakowie, co można zobaczyć z w Nowym Jorku lub Paryżu, ale hołubisz ten Londyn, jakby to co najmniej był ołtarz kultury ludzkiej. Nie tędy droga, tym bardziej, że nawet prawidłowo nazwisk nie potrafisz napisać, więc nie wygłupiaj się więcej w tej materii, bo coraz gorzej wypadasz - jak nie przymierzając spuszczony z grubego łańcucha wiejski kundel, który wpadł na wielkomiejskie ulice i zachłysnął się tą kolorową bańką, którą zobaczył.
                    Nawet nie chce mi się wspominać, ale wspomnę, bo zapewne ty w tym swoim przewąskim móżdżku nie bierzesz pod uwagę, że Polacy, gdy chcą, to też mogą wsiąść w samolot i przylecieć na kolejną premierę "Harrego Pottera" lub inny koncert gwiazd światowego formatu. Realia się mocno zmieniły od czasu, kiedy zobaczyłaś po raz pierwszy prawdziwy świat i nie musisz wmawiać ludziom, że tylko tam gdzie ty jesteś to jest najlepiej, bo nie jest, ale tobie to nawet nie przyjdzie do tego czegoś, co swoją głową nazywasz, dlatego jesteś taka zachwycona kursami garncarstwa czy innymi wyrobami, bo w twojej wiosce tego nie było, no to powiało ci wielkim światem, który ma się tak do wielkiego świata jak ty do baletu, specjalistko od wszystkiego i do niczego.
                    • d.o.s.i.a Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 20:59
                      > Polacy, gdy chcą, to też mogą wsiąść w s
                      > amolot i przylecieć na kolejną premierę "Harrego Pottera" lub inny koncert gwia
                      > zd światowego formatu.

                      Dobre big_grin
                      • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 21:04
                        Jak zwykle, tylko zdołałaś przyjąć do swojej ograniczonej świadomości, specjalistko od wszystkiego i do niczego.
                      • the_last_guardian_angel Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 08:45
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > > Polacy, gdy chcą, to też mogą wsiąść w s
                        > > amolot i przylecieć na kolejną premierę "Harrego Pottera" lub inny koncer
                        > t gwia
                        > > zd światowego formatu.
                        >
                        > Dobre big_grin

                        Słusznie zauważyła, że w Polsce nawet filmy są tydzień, dwa, albo i dłużej po światowej premierze. Przypominam głośną obsuwę z Hobbitem w zeszłym roku - cały świat 11-13 Grudnia. Polska 25 Grudnia smile

                        Prawie jak w Pakistanie. Też dziwne państwo na P wink

                        W.
                    • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:04
                      jest taki program graham norton szow. I se kiedys wlacz nie musisz znac angielskiego chodzi o to kto tam wpada I zobaczysz gosci jak kluni kruz czy stalon czy richana potem wlacz sobie szol wojewodzkiego I zobaczysz tam trybsona I mroczkow. I ta sa mniejwiecej roznce pomiedzy londynem a warszawa
                      • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:20
                        No rzeczywiście, obecność Stallone w jakimś show jest wyżyną kulturową.
                        Aż chce się napisać: Piłeś? Nie pisz.
                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:23
                          No wlasnie jakis show widac sie wgryzlas w srdodowisko I w krajw ktorum zyjesz
                          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:27
                            Możesz to napisać po polsku?
                          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:42
                            Jeśli dla ciebie wysoką kulturą jest Rihanna czy Stallone, to ja nie mam pytań.
                            • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 18:00
                              dla ciebie trybson to szczyt intelektu wiec sie nie dziwie ze sie dziwisz
                              • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 18:23
                                Nie mam pojęcia, kto to jest trybson, ale widzę, że ty jesteś specjalistą w tym temacie, to może mnie oświecisz?
                                • ichi51e Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 18:30
                                  Trybson+memy wpisz w googla duzo smiechu wink
                                  • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 18:31
                                    Dzięki, zapoznam się smile
                      • riki_i Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:32
                        Łyskacz, pojechałeś po bandzie. Akurat w UK jest śmieciowych celebrytów co niemiara, choćby Katie Price. Co do nazwisk , które wymieniłeś, też można mieć uwagi np. Rihanna to dla mnie wyjątkowo tępa czarna dzida.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 22:37
                          Czegóż innego można się spodziewać po wiecznie nawalonym łyskaczu? No czegóż?
                          Owszem, czasem zdarza mu się napisać coś mądrego, ale to są tak rzadkie wyjątki, że w jego przypadku należy je traktować jako potwierdzenie reguły.
                        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 10:25
                          rysiek rysiek ty sie czasem zastanow co wypisujesz
                          po pierwsze szol jest na bbc one, mam nadzieje ze wiesz co to takiego
                          po drugie nie znac tego to jak by w stanach nie znac late night show
                          rihana dla ciebie jest smieciowym celebrytem ok
                          tu masz liste gosci z innego odcinak
                          Russell Crowe, Cameron Diaz, Richard Ayoade, Kylie Minogue
                          tez smieciowi?

                          tu masz liste gosci we wszystkich odcinkach
                          epguides.com/GrahamNortonShow/
                          i to bylo w zasadzie do pokozanaia roznic pomiedzy london a warszawa
                          bo dla kontrastu w najwiekszym poslkim szol gosci to
                          Honorata Skarbek Adam Asanov Maja Koman
                          kto to kurrde jest?

                          jak 50 cent przyjechal do polski to prawie ze transmisje live robili w tvn a polskim smieciowym celebrytom gacie spadaly
                          w london moglby sie nawet nie przebic

                          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 13.08.14, 17:52
                            Źle podpięłam moją odpowiedź:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,152763888,152815555,Re_Nie_wracajcie_nigdy_do_Polski_.html
                  • majenkir Dosia 13.08.14, 17:02
                    d.o.s.i.a napisała:
                    > Jak mam sobie ochote zobaczyc Carlosa Acoste w Don Quichocie to zgadnij gdzie m
                    > am wieksza szanse to zrobic? W Londynie czy w Warszawie?


                    Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze....

                    Nie orientujesz sie moze, czy jest mozliwosc kupienia puent jednej (konkretnej wink) baleriny z Royal Ballet? W Stanach jest to dosc popularny proceder, napisalam kiedys do RB, ale nikt mi nie odpowiedzial sad
                    • rosapulchra-0 Re: Dosia 13.08.14, 17:54
                      majenkir, wierzysz, że ona wie o czym pisze? Już tyle razy udowodniła tu swoją głupotę i pustogłowie, że na twoim miejscu byłabym ostrożna.
        • d.o.s.i.a Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 18:48
          > Dośka, jeśli 10 lat temu wyjechałaś z Polski, to tak naprawdę nie masz zieloneg
          > o pojęcia o pracy w Polsce, miałaś wtedy c.a. 20 lat,

          Pieprznelas sie Rosuniu w obliczeniach.

          > czami, które są dostępne praktycznie w każdym większym mieście, nie tylko w UK,
          > ale niemalże na całym świecie?

          Nie osmieszaj sie Rosa, bo nie zrozumialas tego o czym ja pisze. Kazde miasto ma cos do zaoferowania, ale ja akurat mieszkam w Londynie i o atrakcjach Londynu pisze. I nie, nie bylo takich atrakcji w Warszawie.
          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:10
            Owszem, wiele z nich było, a to że ty o nich nie wiedziałaś, to już tylko świadczy o twoim braku zainteresowania, to wszystko.
            W kwestii wieku, to nie ty niedawno pisałaś, żeś koło 30 -ki?
        • jamesonwhiskey Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 19:22
          No widzisz tyle moiwosci wszedzie a szejkowie I ruscy ciagna do london jak mis do miodu wez im powoefz ze w krakowie jest tak samo
          • rosapulchra-0 Re: Nie wracajcie nigdy do Polski... 12.08.14, 20:27
            No rzeczywiście, ruscy i szejkowie to grupa mająca największy wpływ na kulturę miasta! HHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!
      • black_halo Amen. 12.08.14, 20:36
        Tez mialam tak, ze pierwsze lata na emigracji byly ciezkie, pierwszy rok najgorszy bo dopiero uczylam sie jezyka i wzgledna bieglosc osiagnelam po okolo 1.5 roku dopiero, po mniej wiecej 3 latach mowie biegle, po 7 biegle w obu jezykach plus angielski i niemiecki.

        Po tych 7 latach wsiaklam w tutejsza kulture a kod kulturowy z Polski jest mi obcy. Nie ogladam polskiej tv, nie mam zielonego pojecia kto jest teraz na topie, jacy aktorzy graja w jakich serialach. Od czasu do czasu przeczytam co nowego na Pudelku ale znowuz polowy celebrytek nawet nie znam z imienia. Ogladam za to lokalna tv i BBC chociaz nie mieszkam w UK. Na emigracji natruniej maja Ci "tymczasowi", ktorzy mysla ze wroca i nie probuje sie integrowac na 100%.

        Teraz nie moge zniesc polskiej tv, jak przyjezdzam i obejrze wiadomosci to mi niedobrze. Nawet na stronie glownej wyborczej mozna spotkac takie kwiatki jak "leci na leb na szyje" - o gieldzie np. A niby opiniotworcza gazeta, zas jezyk jak z rynsztoka.
        • salinas Re: Amen. 13.08.14, 10:27
          black_halo napisała:

          > Po tych 7 latach wsiaklam w tutejsza kulture a kod kulturowy z Polski jest mi o
          > bcy. Nie ogladam polskiej tv, nie mam zielonego pojecia kto jest teraz na topie
          > , jacy aktorzy graja w jakich serialach. Od czasu do czasu przeczytam co nowego
          > na Pudelku ale znowuz polowy celebrytek nawet nie znam z imienia.

          Pewnie po polsku mówisz już z obcym akcentem, ha ha ha , drugi Max Kolonko tongue_out

          > Teraz nie moge zniesc polskiej tv, jak przyjezdzam i obejrze wiadomosci to mi n
          > iedobrze. Nawet na stronie glownej wyborczej mozna spotkac takie kwiatki jak "l
          > eci na leb na szyje" - o gieldzie np. A niby opiniotworcza gazeta, zas jezyk ja
          > k z rynsztoka.

          Jesteś bardziej brytyjska niż ich królowa . Uwielbiam ,,stara emigrację" ha ha ha ha ... Przy tym wątku zjadłam dwie paczki popcornu i się ubawiłam po samiutkie pachy big_grin
        • menodo Re: Amen. 13.08.14, 10:27
          Po tych 7 latach wsiaklam w tutejsza kulture a kod kulturowy z Polski jest mi o
          > bcy. Nie ogladam polskiej tv, nie mam zielonego pojecia kto jest teraz na topie
          > , jacy aktorzy graja w jakich serialach. Od czasu do czasu przeczytam co nowego
          > na Pudelku ale znowuz polowy celebrytek nawet nie znam z imienia. Ogladam za t
          > o lokalna tv i BBC chociaz nie mieszkam w UK. Na emigracji natruniej maja Ci "t
          > ymczasowi", ktorzy mysla ze wroca i nie probuje sie integrowac na 100%..Teraz nie moge zniesc polskiej tv, jak przyjezdzam i obejrze wiadomosci to mi n
          > iedobrze "

          Wszystko co piszesz przeczy temu, jak chciałabyś być postrzegana.
          Mam wielu przyjaciół, którzy od lat mieszkają poza Polską.
          Ci naprawdę szczęśliwi, wtopieni w inną kulturą, usatysfakcjonowani życiowo/zawodowo - mają duży dystans do Polski i tego, co się tu dzieje. Nie przeżywają tego, co się dzieje na Pudelku (chyba nawet nie wiedzą, co to jest big_grin)) ani naglówków w wyborczej i nigdy nie mówią, że im niedobrze jak oglądają polską tv - polskie sprawy nie wzbudzają w nich aż takich emocji, bo ich życie jest juz gdzie indziej.
          Najgorzej z tymi, którym jednak się nie powiodło - żyją poniżej własnych aspiracji - ci na każdym kroku próbują udowodnić innym, jakim to świetnym wyborem życiowym była dla nich emigracja, bo gdyby nie emigracja - musieliby oglądać te polskie seriale i czytać wyborczą i jeździć furmanką po tych dziurawych polskich drogach big_grin Niby nie obchodzi ich, co się dzieje w "tym kraju", ale są na bieżąco, ciągle o tym gadają/piszą, siedzą w necie i wyszukują ciekawostek typu "o matko, ale u was syf" - ciągle potrzebują negatywnego polskiego tła, aby pokazać - jak świetna jest ich nowa sytuacja.
          To jest stara, dobrze opisana i zbadana przypadłość "chorych na Polskę" emigrantów - podobno można się z niej wyleczyć, ale najpierw trzeba się do niej przyznać.
          • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 10:48
            zbadana przypadłość "chorych na Polskę" emigrantów - podobno można się z niej wyleczyć, ale najpierw trzeba się do niej przyznać.

            Ha, pisałam swój post zanim przeczytałam Twój.
          • hipinka Re: Amen. 13.08.14, 11:03
            trafiłaś w sedno
            nie mam nic do cudzych wyborów, tylko że ten, kto jest naprawdę szczęśliwy, że wyjechał i świetnie się czuje poza Polską nie potrzebuje tego ciągle podkreślać i pokazywać innym, w jakim to bagnie oni zostali
            to jest przekonywanie samego siebie i udowadnianie sobie słuszności swojego wyboru
            • kropkacom Re: Amen. 13.08.14, 11:08
              To tak jak z homoseksualistami. Spoko homo to taki co się nie obściskuje publicznie, nie mówi o swoich związkach i nie chodzi na parady. big_grin
              • the_last_guardian_angel Re: Amen. 13.08.14, 11:32
                kropkacom napisała:

                > To tak jak z homoseksualistami. Spoko homo to taki co się nie obściskuje public
                > znie, nie mówi o swoich związkach i nie chodzi na parady. big_grin

                Ooo to tak jak z katolikami. Spoko to taki co wiesza krzyż tylko w swoim domu, nie mówi o swoim wyznaniu i nie chodzi na jakieś uciążliwe procesje .

                W.
                • cherry.coke Re: Amen. 13.08.14, 11:40
                  E nie. Katolik moze sobie posesje obwiesic krzyzami i nie abortowac, problem sie zaczyna gdy to samo kaze robic innym. Gej nie kaze facetom kochac innych facetow. Robiliby mu zreszta konkurencje big_grin
                • kropkacom Re: Amen. 13.08.14, 11:42
                  No ale ten sam katolik może ucałować partnerkę/partnera nie tylko w domu jak jest hetero, chodzić na spacery trzymając się za rękę i mówić o swoim związku. To tak jakby coś innego niż wiara. Tak odchodząc już od tematu daleko.
              • menodo Re: Amen. 13.08.14, 12:43
                Zupełnie nietrafne porównanie.
                Raczej jak homo, który zamiast cieszyć się swoją homozwiązkiem zawsze na podorędziu mają jakiś przykład patologii związków hetero. (zjawisko spotykane raczej wsród lesbijek niż gejów - nie wiem czemu).
                Albo jak bezdzietne stare panny, które mają dużo do powiedzenia na temat patologii w rodzinach; zresztą - one też są ekspertami od problemów małżeńskich i wychowawczych.
                Albo jak gospodynie domowe, które "współczują" kobietom aktywnym zawodowo - na pewno są nieszczęśliwe, a już na pewno ich rodziny.
                Albo biedni-wielodzietni współczujący zamożnym parom z jednym dzieckiem (wychowują egoistę, który odda ich do przytułku).

                I tak dalej, dalej - żałosne czasami są te "kwaśne winogrona" sad
                • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:16
                  Jednym słowem sama sobie odpowiedziałaś, jak to jest z emigrantami, którzy ośmielają się powiedzieć głośno, że na obczyźnie jest im zdecydowanie lepiej niż w pozostawionej przez nich Polsce.
                  • araceli Re: Amen. 13.08.14, 18:25
                    rosapulchra-0 napisała:
                    > Jednym słowem sama sobie odpowiedziałaś, jak to jest z emigrantami, którzy ośmi
                    > elają się powiedzieć głośno, że na obczyźnie jest im zdecydowanie lepiej niż w
                    > pozostawionej przez nich Polsce.

                    Szczególnie dobrze jest Rosie i dlatego co chwilę chce się zabijać.
                    • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 18:30
                      Może w Polsce było jej jeszcze gorzej? Kto wie, w sumie żal kobiety.
                      • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:34
                        Żałuj siebie, bo osiągnęłaś dno i pukasz w nie od spodu.
                    • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:33
                      No, ty wiesz lepiej ode mnie, kiedy i w jaki sposób chcę to robić, prawda? suspicious

                      BTW, chamski argument, ale czego się spodziewać po takim indywiduum, jak ty?
              • hipinka Re: Amen. 13.08.14, 13:03
                porównanie raczej nie trafione
                homo, który manifestuje, się obściskuje i chodzi na parady nie ma na celu pokazania innym ; "patrzcie, ja żyję w jedynie zajebistym świecie, a wy w syfie"
                on chce być sobą, a nie podkreślać słuszność swojego wyboru
                • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 13:50
                  Oczywiście, że porównanie od czapy - nie znam zadnego homoseksualisty, który by łaził po ludziach w związkach hetero i mędził im jak bardzo muszą byc nieszczęśliwi ("ojej, to wy tak możecie, kobieta z mężczyzną? Błe- ja bym tak nie mógł/mogła. Pewnie boicie się przyznac sami przed sobą, że wolicie związki homo, po prostu brak wam odwagi" - ja takich homoseksualistów nie tylko nie znam, ale nigdy o takich nie słyszałam))

                  Ale porównanie miało jeden cel - ustawić przeciwnika dyskusji w roli z gory ustalonej - "polskiego zaściankowego homofoba' . Cóż, nie udało się.
                  • kropkacom Re: Amen. 13.08.14, 16:32
                    Ty lubisz być ustawiana big_grin A tutaj się sama nawet ustawiłaś - "polskiego zaściankowego homofoba".

                    Porównanie trafione jak każde inne. Zawsze można znaleźć dziurę w porównaniach.

                    Teraz przeczytaj to jeszcze raz: "nie mam nic do cudzych wyborów, tylko że ten, kto jest naprawdę szczęśliwy, że wyjechał i świetnie się czuje poza Polską nie potrzebuje tego ciągle podkreślać i pokazywać innym, w jakim to bagnie oni zostali
                    to jest przekonywanie samego siebie i udowadnianie sobie słuszności swojego wyboru "

                    Tak samo ja mogę napisać: nie mam nic do cudzych kompleksów, ale jak napiszę, że mi gdzieś lepiej niż w PL to nie przypominajcie, że wszędzie to samo bagno. Na pewno nie to samo! big_grin Bo jak ktoś nie ma kompleksów i jest szczęśliwy to nie bawi się w każdym wątku w przekonywanie, że wszędzie jest jednakowo. Nie jest. I mamy prawo to zauważać.
                    • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 16:43
                      Porównanie nie jak każde inne. Kiepskie.

                      A jeżeli nie widzisz różnicy między maniakalnym ...trudno użyję tego słowa .. masturbowaniem się każdą złą informacja o Polsce, zakładaniem tysiąca wątków na te tematy maniakalnym śledzeniem nagłowków w gazetach, ba, dopisywaniem histerycznych opisów, a zwykłym stwierdzeniem przy okazji, że w X mieszka mi sie lepiej niż w Y z różnych powodów, to trudno.

                      I jak ktoś wczesniej napisał - najpierw trzeba się przyznac do problemu, a potem go można leczyć. Bo na razie ta grupa dyskutantów "chorych na Polskę" wzbudza litość i zażenowanie oraz jest raczej przykładem osobistej frustracji a nie samozadowolenia.
                      • kropkacom Re: Amen. 13.08.14, 16:58
                        To twoim zdaniem jest masturbowanie. Ustaw się teraz sam w kierunku co z tobą jest nie tak.
                        • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:35
                          Nie dotrze. Beton nie do przebicia.
                      • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:30
                        joe, ty jesteś pierwsza, która wzbudza zażenowanie, szczególnie tym wiecznym wmawianiem emigrantom, że robią coś, czego nie robią. Jakoś dziwnym trafem zawsze się uaktywniasz tylko w wątkach emigranckich, w innych cię nie widać - co świadczy tylko i wyłącznie o twojej osobistej nienawiści do ludzi, którym zdecydowanie lepiej jest za granicą niż tobie w Polsce. To ty leczysz swoje frustracje, to ty poprzez swoje zakłamanie i kompleksy wmawiasz emigrantom nienawiść do Polski, to ty manipulujesz informacjami i postami (zgrabnie wycinasz czyjeś wypowiedzi i je przytaczasz jako argument dla twojej zakłamanej racji), więc gdybyś miała odrobiną honoru, to byś po prostu zamilkła, bo to forum już się na tobie poznało, niczego poza złą na nim opinią, nie ugrasz.
                        • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 18:39
                          No to powtórzę , co mi tam smile Nie utożsamiaj się rosa z emigracją , bo krytyka Ciebie to nie jest krytyka emigracji.
                          • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:43
                            Jasne, nie jestem emigrantką, bo tak sobie wymyśliłaś. Jak już wcześniej napisałam - jesteś beton. Nie do przebicia.
                            • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 18:48
                              Nie napisałam, że nie jesteś emigrantką smile Tylko, że nadużywasz utożsamiania siebie i emigracji, tak jakby to były synonimysmile

                              Nie są.
                              • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:56
                                Tak, tak, manipuluj sobie dalej.
            • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 17:58
              Hipinka, to są bzdury polskich patryidiotów, którzy za wszelką cenę się starają umniejszyć zadowolenie emigrantów. Nie zauważyłam, choćby na tym forum, żeby emigrantki masowo narzekały na Polskę, a to im się systematycznie wmawia. Nie można napisać, że gdzie indziej na świecie jest coś lepiej zorganizowane (vide służba zdrowia) niż w Polsce, bo zaraz rzucają się patryidiotki do gardeł, że emigrantka śmie narzekać na Polskę, a tak to się ma z prawdą, jak świnia z siodłem.
              • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 18:06
                tórzy za wszelką cenę się starają
                > umniejszyć zadowolenie emigrantów.


                rosa - nie emigrantów. Mam nadzieję, że emigracja ma także inną twarz niż Twoja, najmy, jamesona czy kropkicom. Naprawdę w to wierzę smile Poza tym to nawet widac na tym forum.
                • araceli Re: Amen. 13.08.14, 18:14
                  joa66 napisała:
                  > rosa - nie emigrantów. Mam nadzieję, że emigracja ma także inną twarz niż Twoja
                  > , najmy, jamesona czy kropkicom. Naprawdę w to wierzę smile Poza tym to nawet
                  > widac na tym forum.

                  Ja dokładnie wiem, że są inni od tych zgorzkniałych, smutnych, uzależnionych od alkoholu a wręcz chorych psychicznie ludzi.
                • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:22
                  Manipulantko i kłamczucho pierwszej wody, przestań nam wmawiać rzeczy, które nie są naszym działaniem. A jak już tak za każdym razem się starasz nas oczernić, to przynajmniej podaj linki do naszych wypowiedzi, w których to tak strasznie narzekamy na Polskę.
              • araceli Re: Amen. 13.08.14, 18:16
                rosapulchra-0 napisała:
                > Hipinka, to są bzdury polskich patryidiotów, którzy za wszelką cenę się starają
                > umniejszyć zadowolenie emigrantów. Nie zauważyłam, choćby na tym forum,
                > żeby emigrantki masowo narzekały na Polskę, a to im się systematycznie wmawia.

                Błahaahaha big_grin No nieeeee - etatowa narzekacza, onanizująca się nagłówkami z gazet to napisała? Napraaaawdę?

                Psychotropy się skończyły?
                • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:36
                  Udowodnij mi to.
              • hipinka Re: Amen. 13.08.14, 20:28
                Rosa, pisałam już wcześniej, że naprawdę nic mi do cudzych wyborów, sama swojego czasu rozważałam wyjazd. Wiem to z autopsji, że życie w wielu krajach jest lepiej zorganizowane i wygodniejsze, dlaczego miałabym tego nie przyznać? Jednak ja czuję, że moje miejsce jest tu, co natychmiast skłania co poniektórych do uwag o idiotycznym sentymentalizmie, kompleksach i tym podobnych. Tak jakbym ja kogoś swoim "wyznaniem" atakowała, widocznie niektóre osoby mają jakiś z tym problem, bo jak można chcieć żyć w Polsce?
                Nie zgodzę się z Tobą co do jednego: niestety wiele emigrantek na tym forum bardzo narzeka na Polskę, co mnie naprawdę dziwi, zresztą nie chcę już rozkminiac dlaczego, bo to oddzielny temat
                • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 20:34
                  Hipinka, ja wielokrotnie pisałam, że tęsknię za Polską, za moimi miejscami w Polsce, za ludźmi, których tam zostawiłam, za moją Warszawą. Nie oznacza to jednak, że nie widzę różnic między życiem w Polsce a w UK. I zdaję sobie doskonale sprawę z faktu, że nie dla każdego emigracja jest pomysłem na życie. Ale to co się dzieje na forum (jeden poziom - joe, gazeciarz, araceli i jeszcze kilka nicków), to naprawdę nagonka na emigrantów i wmawianie nam rzeczy, których nigdy nie popełniliśmy.
                  Dziwnym trafem, gdy proszę o linki do moich wypowiedzi, gdzie narzekam na Polskę, gdzie psioczę na swoją ojczyznę, zostają bez odpowiedzi. A te pomówienia nie tylko mnie dotyczą.
          • black_halo Re: Amen. 13.08.14, 16:45
            > Wszystko co piszesz przeczy temu, jak chciałabyś być postrzegana.
            > Mam wielu przyjaciół, którzy od lat mieszkają poza Polską.
            > Ci naprawdę szczęśliwi, wtopieni w inną kulturą, usatysfakcjonowani życiowo/zaw
            > odowo - mają duży dystans do Polski i tego, co się tu dzieje. Nie przeżywają te
            > go, co się dzieje na Pudelku (chyba nawet nie wiedzą, co to jest big_grin)) ani nagló
            > wków w wyborczej i nigdy nie mówią, że im niedobrze jak oglądają polską tv - po
            > lskie sprawy nie wzbudzają w nich aż takich emocji, bo ich życie jest juz gdzie
            > indziej.

            Calkowicie bledna diagnoza. Moglabym miec dystans do Polski tak jak mam do konfliktu w Sudanie na ten przyklad, ale w Polsce nadal mieszka moja rodzina. To co sie dzieje w Polsce drazni mnie ze wzgledu na nich, nie ze wzgledu na to, ze sie tak strasznie przejmuje kolejnymi przewalami rzadu (niedawno doszly mnie sluchy, ze przeglosowano, ze darmowych lekow dla emerytow nie bedzie), chora biurokracja i ogolnymi trudnosciami. To wszystko mozna miec gdzies jesli sie w Polsce nie ma zadnej rodziny lub bliskich znajomych albo nie ma sie za grosz empatii. No chyba, ze ta rodzina jest odpowiednio posadzona na stolkach albo tez nalezy do tych paru procent, ktorem jakos sie udalo.

            Nie musze generalnie nikomu nic udowadniam, jestem z tych ktorym sie udalo, natomiast ma swiadomosc ze w Polsce zyja miliony tych ktorym sie nie udalo i to najczesniej nie ze swojej winy. I zadne zaklinanie na forum, ze w Polsce jest tak super mnie nie przekona. Kazda wizyta przyprawia mnie o bol glowy, zamartwiam sie o rodzine i znajomych, ktorzy jeszcze jakos ciagna ale coraz czesciej przebakuja o wyjezdzie.
            • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 16:51
              natomiast ma swiadomosc ze w Polsce zyja miliony tych ktorym sie nie udalo i to najczesniej nie ze swojej winy

              Wiesz... nie wiem jak Ci to delikatnie powiedzieć, żebyś szoku nie przeżyła. W każdym kraju zyją "miliony" którym się nie udało nie ze swojej winy.
              • kropkacom Re: Amen. 13.08.14, 17:00
                Tak, ale są kraje gdzie jest prościej i gdzie ten procent jest większy (tych co im się udało). Naprawdę trawa nie wszędzie jest tak samo zielona. Jeśli jednak to stwierdzenie ma wpływ na twoje życie to znowu: ustaw się sama w roli ofiary.
              • black_halo Re: Amen. 13.08.14, 17:12
                > Wiesz... nie wiem jak Ci to delikatnie powiedzieć, żebyś szoku nie przeżyła. W
                > każdym kraju zyją "miliony" którym się nie udało nie ze swojej winy.

                Nie wiem jak Ci to delikatnie powiedziec, zebys szoku nie przezyla ale procent tych, ktorym sie nie udalo np. w krajach Europy Zachodniej jest znacznie mniejszy. Przy czym "nie udalo sie" oznacza tam zazwyczaj wine wlasna bo pracy jest pod dostatkiem, za przyzwoite pieniadze i pogardzana w Polsce sprzataczka moze sobie pozwolic na o wiele wiecej niz sredniozarabiajacy Polak. Tak wiec przynalezenie do kategorii pogardzanych w Polsce zawodow, glownie fizycznych, nie oznacza jeszcze ze sie nie udalo. Tal "nie udalo sie" oznacza np. lenistwo tak wielkie, ze sie do zadnej pracy nie pojdzie, alkoholizm przez ktory ciezko sie gdziekolwiek utrzymac i tym podobne. W Polsce do kategorii "nie udalo sie" naleza miliony, ktore nie zalapaly sie na odpowiednie stolki. Przemysl wlasciwie zlikwidowany, jakies tam miejsca pracy sa dostepne wlasciwie tylko w uslugach szeroko rozumianych. Centra outsourcingowe glownie teraz bo nawet montownie sie zaczynaja zwijac. I nawet to co jest, to jest glownie za dosc niskie pensje. Nie kazdy mial szanse zostac informatykiem czy bieglym rewidentem albo lekarzem lub prawnkiem.
                • joa66 Re: Amen. 13.08.14, 17:50
                  Przy czym "nie udalo sie" oznacza tam zazwyczaj wine wlasna

                  Oczywiście smile
                  • black_halo Re: Amen. 13.08.14, 17:57
                    joa66 napisała:

                    > Przy czym "nie udalo sie" oznacza tam zazwyczaj wine wlasna
                    >
                    > Oczywiście smile

                    Wyczuwam sarkazm a zupelnie niepotrzebnie. W bardziej rozwinietych od Polski krajach naprawde kazdy kto chce to moze isc do jakies pracy. Wyjatek stanowia jedynie nieznajacy chocby podstaw jezyka emigranci. Z tej pracy zazwyczaj mozna sie utrzymac na dosc przyzwoitym poziomie, z pensji minimalnej raczej skromnie ale bez dziadowania. Dlatego ten kto nie pracuje, nie pracuje zazwyczaj z wlasnej winy, bo sie leni, bo naduzywa alkoholu czy innych substancji. Nawet niepelnosprawni maja raczej przyzwoite zycie, czesto normalnie pracuja. Np. u mnie w urzedzie miejskim pracuje starszy pan, ktory ma mocno powykrzywiane palce i nadgarski (nie wiem jaka to choroba), pracuje normalnie, w okienku. Na poczcie pracuje dziewczyna, ktora nie ma calego ramienia. W urzedzie pracy widzialam kiedys chlopaka, ktory mysle, ze mial porazenie mozgowe. W kazdym razie na tyle niepelnosprawny, ze do pracy przyzwozil go specjalny bus, odbierali rodzice. Zajmowal sie skanowaniem dokumentow z papierowego archiwum.
                    • gazeta_mi_placi Re: Amen. 13.08.14, 20:02
                      W Polsce osobiście poznałam dwóch niewidomych masażystów (bardziej zadowoleni z życia niż niejeden tutejszy zdrowy emigrant), jedną dziewczynę niewidomą prowadzącą firmę, właściciela firmy informatycznej z czterokończynowym porażeniem plus padaczką, osobę z przewlekłą depresją (znam ją dobrze stąd info o tej niby niewidocznej chorobie) pracującą w biurze i jedną Panią w średnim wieku pracującą na słuchawce, fizycznie musiała być w pracy i też przyjeżdżał po nią bus.
                      Po Krakowie często widzę takie busy, żadna nowość, no chyba że ktoś się faktycznie wyrwał z podkarpackich czworaków....
                      • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 20:05
                        Tak, tak, gazeciarz, ty zawsze wszystko masz i widzisz i znasz.
                        • joa66 dygresja 13.08.14, 20:12
                          nie wiem dlaczego teraz mi się przypomniało..ale kiedyś , kiedy jeszcze nie orientowałam się gdzie kto mieszka , myślałam , że rosa i jameson to małżeństwo.... tak mi jakoś pasowali do siebie...
                          • rosapulchra-0 Re: dygresja 13.08.14, 20:29
                            Lecz się na głowę, manipulantko.
            • gazeta_mi_placi Re: Amen. 13.08.14, 17:06
              Skoro w tej Polsce tak źle czemu owa rodzina i znajomi też nie wyjadą? Nie ma już komuny, a koszt samego wyjazdu do góra 1000 zł.
              • kropkacom Re: Amen. 13.08.14, 17:07
                Sam marudzisz jak najęty. Czemu nie wyjedziesz?
              • black_halo Re: Amen. 13.08.14, 17:19
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Skoro w tej Polsce tak źle czemu owa rodzina i znajomi też nie wyjadą? Nie ma j
                > uż komuny, a koszt samego wyjazdu do góra 1000 zł.

                Rodzice ze wzgledu na dziadkow i dlatego, ze musza dopracowac te pare lat do emerytury, dziadkowie ze wzgledu na wiek. Siostra wlasnie wyjechala do UK. Jedna kuzynka szczesciara wyszla bogato za maz, jest maz jest wlascicielem firmy, ktora robi audyty. Druga jednak jest na macierzynskim i juz ma zapowiedziane, ze nie ma po co wracac. Znajomi wlasnie mysla nad wyjazdem chociaz maz mojej przyjaciolki jest informatykiem ale cisnie ich kredyt na mieszkanie w stolicy i opiekunka, ktora bierze tyle ile moja przyjaciolka zarabia w szkole. W prywatnej juz nie uczy bo maz czesto siedzi po godzinach a druga opiekunka na wieczory tez pochlonie cale albo prawie cale zarobki. Tak tylko z najblizszego otoczenia. Nie, ze im tak strasznie zle dodam, programista Java zarabia dobrze nawet w Polsce ale na jego miejsce sa tysiace absolwentow gotowych pracowac za 1/3 jego pensji ze swieza glowa.
                • azjaodkuchni Re: Amen. 14.08.14, 12:51
                  programista Java zarabia dobrze nawet w Polsce
                  > ale na jego miejsce sa tysiace absolwentow gotowych pracowac za 1/3 jego pensj
                  > i ze swieza glowa tylko bez doświadczenia i umiejętnosci testowania to można sobie co najwyżej tabelki w exelu wypełniać.
                  A dobry polski informatyk z doświadczeniem w Polsce jest tylko z osobistego wyboru , bo rynek niemiecki chętnie go kupi za tyle samo ile miał tylko w ciut innej walucie.
              • rosapulchra-0 Re: Amen. 13.08.14, 18:41
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Skoro w tej Polsce tak źle czemu owa rodzina i znajomi też nie wyjadą? Nie ma j
                > uż komuny, a koszt samego wyjazdu do góra 1000 zł.

                Gazeciarz, to że na zmywaku byłeś przez trzy miesiące, to naprawdę nie oznacza, że poznałeś realia.
            • menodo Re: Amen. 13.08.14, 17:11
              . Kazda wizyta przyprawia mnie o bol glowy, zamartwiam sie o rodzine i znajomych, ktorzy jeszcze jakos ciagna ale coraz czesciej przebakuja o wyjezdzie. "

              Szczerze współczuję sad
            • rosapulchra-0 black_halo 13.08.14, 18:38
              Zgadzam się w 100% i mam podobne myślenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka