maliqa
15.08.14, 23:07
Mam 14-miesięczną córkę, która je tylko same zmiksowane rzeczy. Każdą twardszą (całą) rzeczą się dławi, krztusi i wymiotuje. Jestem załamana, bo ona nie je nawet zwykłych chrupek kukurydzianych, które mój siostrzeniec wcinał mając pół roku i nie miał ani jednego zęba. Moja natomiast ugryzie tę chrupkę, przeżuje, widać że jej smakuje, a jak chce przełknąć, to nie może - utyka jej to gdzieś w gardle, przylepia się, i zaraz zaczyna wymiotować. I tak jest za każdym razem. Kiedyś ugryzła mały kawałeczek chleba, i mało się tym nie zadławiła, bo jej nie mógł przejść przez gardło (dodam, że go wcześniej długo gryza). Musiałam jej ten chleb wyciągać palcem z gardła. Potrafi zwymiotować gdy do zupy dostanie się maleńkie ziarenko ryżu albo kosteczka marchewki!
Jest mi przykro, jak słyszę "a bo jej nie nauczyłaś, nie przyzwyczaiłaś" - tylko jak konkretnie miałam to zrobić? Przecież odkąd skończyła 7 miesięcy, podawałam jej w zupie większe kawałki, chrupki itp i za każdym razem było to samo - krztuszenie, szeroko otwarta buzia, jakby nie mogła chwycić oddechu, wymioty, kaszel, płacz i koniec jedzenia. Jej się po prostu nie da "przyzwyczaić"! Dodam, że byłam już u kilku lekarzy z tym problemem, nic nie stwierdzili. Bardzo proszę o niepisanie opinii typu "nie przyzwyczaiłaś" bo robię to już od wielu miesięcy, bezskutecznie. Będę wdzięczna za podzielenie się podobnymi doświadczeniami, w szczególności jak taki problem rozwiązać, i co było przyczyną.