Dodaj do ulubionych

Najtrudniejsze chwile Waszego życia

16.08.14, 13:10
Miałyście taki moment w życiu, w którym byłyście całkowicie załamane, bezradne, nie wiedziałyście co będzie dalej lub jak postąpić czy wybrnąć z sytuacji?
Moje najcięższe chwile to, jak wiecie, rozwód i równoczesne urodzenie dziecka oraz udar mózgu najstarszej. Wszystko tak zbiegło się w czasie i przez to nabawiłam się nerwicy lękowej sad
Dobrze, że to już za mną.
Mimo to nie twierdzę, że cierpienie uszlachetnia czy wzmacnia. Wyszłam z tego przemielona jak mięso na sznycla. Dojście do siebie zajęło mi około 3 lat.
Obserwuj wątek
    • kariwitch00 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:18
      Tak ale ja mam tak duze tempo życia i ten czas tak mi ucieka, rok za rokiem, że mam wrazenie że te zle wydarzenia przemijaja bardzo szybko, tzn takie mam odczucie.I zawsze sobie mysle gdy mam wzyciu duża zawieruchę ze to minie zanim się obejrze i że bede zaraz w innym miejscu.Niestety chwile szczescia tez mi przemijają szybko, nie wiem czemu ale wciąż ma wrazenie ze jest styczen kolejnego rokusurprised
      • dewolutywna Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:25
        Zebra nie ciesz się, ze to już koniec, bo jeszcze wiele złego przed tobą. I nie mowie tego ze złośliwości, ale z uwagi na to, że bezmiar cierpienia jest nielimitowanysad Nie ma też sprawiedliwości.

        Miałam swoję ciężkie chwile i teraz też trwają (nie zdałam egzaminu, a nie mam sił tego poprawiać, ani też repetować, nie zdało 60% roku i tylko dlatego, że nie dopuścili jako trafnego, drugiego rozwiązania, ktore te 60% miało). Powiesz - pestka, nie dla mnie.. bo zawiesza mi to rok do końca, w listopadzie kolejne sesje, az do grudnia, więc wakacje były przewalone i nie odpoczęłam, tak jak powinnamsad
        • memphis90 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:49
          > Zebra nie ciesz się, ze to już koniec, bo jeszcze wiele złego przed tobą. I nie
          > mowie tego ze złośliwości, ale z uwagi na to, że bezmiar cierpienia jest nieli
          > mitowanysad Nie ma też sprawiedliwości.
          Kobieto, pogrzało Cię...? Do kobiety doświadczonej rozwodem i ciężką chorobą dziecka piszesz, że ma się nie cieszyć, bo to dopiero pocżątek cierpienia- bo Ty nie zdałaś jakiegoś durnego egzaminu??? Naprawdę, czasem sobie lepiej darować i nic nie mówić.
          • anilka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:02
            kurde, to już drugi wątek w który weszłam, i jakaś leniwa , głupia gęś się pojawiła i sieje swoje mądrości. Idź dziecko ze swoim oblanym egzaminem na forum o szkole
          • jematkajakichmalo Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:43
            Wyjelas mi to z ust...
            Nie wiem jak mozna w ogole cos takiego napisac.
            Ale to prawdopodobnie jakas siksa, co to wlasnie wikeszych problemow nie ma i zawalony egzamin to koniec swiata uncertain
            • a1ma Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 15:14
              Temat brzmi "najtrudniejsze chwile Waszego zycia", a nie "przebij moją tragedię". Jesli dla kogoś najtrudniejszy był niezdany egzamin, to tylko pozazdrościć.
              • marzeka1 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 15:17
                a1ma napisała:

                > Temat brzmi "najtrudniejsze chwile Waszego zycia", a nie "przebij moją tragedię
                > ". Jesli dla kogoś najtrudniejszy był niezdany egzamin, to tylko pozazdrościć.
                >

                - zgodzę się, ba- chciałabym mieć takie właśnie "najtrudniejsze chwile".
              • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 15:43
                Precież dostała po nosie nie za to,ze najtrudniejszy w jej życiu jest niezdany egzamin, tylko za ten durny tekst:


                >Zebra nie ciesz się, ze to już koniec, bo jeszcze wiele złego przed tobą. I nie mowie tego ze >złośliwości, ale z uwagi na to, że bezmiar cierpienia jest nielimitowanysad Nie ma też >sprawiedliwości.
              • memphis90 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:24
                Tak, pozazdrościć - i nie miałabym pretensji, gdyby po prostu napisała, że jest jej trudno z powodu egzaminu. Ja też przeżywam swoje trudne chwile i czuję się mega zdołowana, ale jednak mam jakąś gradację i nie porównuję tego np. ze stratą dziecka, spaleniem całego dobytku w pożarze czy zbiorowym gwałtem - jednak mam świadomość, że nie mam najgorzej na całym świecie. Ale wgniatanie w błoto kogoś, kto ma za sobą naprawdę trudne chwile i z pewnością chciałby pocieszenia, że będzie dobrze- jest płytkie, chamskie i bezmyślne.
                • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:31
                  Dodatkowo mam nieodparte wrazenie, za tautologiczna i dewolutywna to ta sama osoba- nick, ktory ma zamieszać i durnymi postami probuje wywolać dyskusję...
              • alkocholistka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 21:57
                a1ma napisała:

                Temat brzmi "najtrudniejsze chwile Waszego zycia", a nie "przebij moją tragedię
                > ".

                Zgadza się, ale tak się składa, że to właśnie ta bździągwa te najtrudniejsze chwile życia Zebry chciała przebić.
          • madzioreck Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:10
            Przecież to trolliszcze...
          • paliwodaj Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 04:22
            > > mowie tego ze złośliwości, ale z uwagi na to, że bezmiar cierpienia jest
            > nieli
            > > mitowanysad Nie ma też sprawiedliwości
            omg skad to dziecie od egzaminu to sie wzielo? zalosne naprawde, jeszcze nie raz sie przewrocisz na rowerze i bedziesz myslala ze to koniec swiata
        • mondovi Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:55
          Oby to było najgorsze, co Cię spotka, szczerze Ci życzę. Ale nie zabieraj głosu w takich dyskusjach, bo naprawdę nie wiesz, o czym piszesz. Czas uczy pokory i dystansu.
          • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:34
            mondovi napisała:

            > Czas uczy pokory i dystansu.

            Nie zawsze i nie wszystkich. Tu widac doskonale uncertain Jesli dla kogos niezdany egzamin jest tragedia zyciowa to nie ma co tego dyskutowac czy podwazac tylko przyjac z pokora i dystansem, ze ta dana osoba tak wlasnie to odczuwa. Rozne rzeczy roznych ludzi pokonuja do dna, wielokrotnie takie, z ktorymi inni poradziliby sobie spiewajaco. To sa bardzo, bardzo indywidualne sprawy - odczuwanie niepowodzen, tragedie, uczciwa ocena wlasnej sytuacji, reakcje na trudnosci w zyciu etc. I nie tylko indywidualne ale tez zmieniajace sie w czasie - podobne przezycia w jakims okresie mozna wziac na klate i otrzepac sie gdy kiedy indziej pasc przywalonym bez zadnej nadzieji na lepsze jutro. Nie nam sadzic jak te konkretna forumke boli niezdany egzamin, exactly: pokora i dystans ...
            • jematkajakichmalo Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:49
              Ja sie z Toba nie zgodze. Na szczescie sama nie przezylam prawdziwej tragedii jaka jest smierc czy ciezka choroba najblizszych, ale zdarzylo mi sie oblac egzaminy i nie bardzo wiem jak w ogole jedno z drugim mozna porownac. Tez moglabym tak powiedziec, ze spotkala mnie tragedia, bo czegos nie zdalam (co w koncu i tak poprawilam co tez pewnie zrobi ta dziewczyna), ale wstyd by mi bylo sie w ogole odezwac i porownywac.
              • majenkir Re: 16.08.14, 14:59
                jematkajakichmalo napisała:
                > ale wstyd by mi bylo sie w ogole odezwac i porownywac
                .

                Fakt, ze troche glupio wyszlo, ale dziewczyna po prostu szczerze odpowiedziala na pytanie wink.
                Sama pamietam dzien, kiedy mnie chlopak rzucil I tez mi sie zdawalo, ze to najwieksza tragedia swiata big_grin.
                • jematkajakichmalo Re: 16.08.14, 15:12
                  No niech bedzie, ze jej sie teraz tak moze wydawac, ale jak mogla dodac, ze i tak bedzie jeszcze gorzej, ze nieszczescia to dopiero na nia spadna??
                  • memphis90 Re: 16.08.14, 16:27
                    Nie na nią, tylko na autorkę wątku... Gdyby wieszczyła równię pochyłą tylko dla siebie- to byłaby jej sprawa.
                • anilka Re: 16.08.14, 18:05
                  o tak, a w wątku Echotom również bardzo szczerze napisała co myśli. Idiotka albo troll
            • memphis90 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:26
              Bi_scotti, ale czy naprawdę musi pisać innym "szykuj się, będzie jeszcze gorzej"???
              • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:57
                memphis90 napisała:

                > Bi_scotti, ale czy naprawdę musi pisać innym "szykuj się, będzie jeszcze gorzej
                > "???

                Oh, zaraz "musi" wink Pewnie, ze nie musi i wiele osob by tak nie napisalo ani pewnie nawet tak nie czulo po niezdanym egzaminie ale co z tego? Jej sie (z jakiegos powodu) wali swiat (tak przynajmniej sugeruje), bo egzaminu nie zdala i tak to na dzis czuje, ze moze byc juz tylko gorzej. Bywa. Po co ja zaraz w ziemie wbijac? BTW, u nas jest troche takich egzaminow zawodowych, do ktorych mozna podchodzic tylko 2 razy w zyciu (sama taka jeden zdawalam i jest to psychicznie porownywalne z climbing Mount Everest wink ) - znam 3 osoby, ktore dwa razy nie zdaly i kazdej z nich po tym drugim razie swiat sie naprawde zawalil, bo wiekszosc planow na reszte zycia wraz z negatywnym wynikiem wziela im w leb. Wiec bywa, bywa, ze zawalenie egzaminu to faktyczny koniec (jakiegos) swiata.
                A ze sie kobieta wyrazila niezgrabnie? No sie wyrazila - let her be, eh ...
                • memphis90 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:24
                  Bi_scotti, ja też mam egzamin zawodowy, który odbywa się 2 x w roku i jest mega koszmarny - i liczę się z tym, że mogę go oblać, co byłoby straszne z wielu względów. Niemniej jednak nie mówiłabym wtedy np. przyjaciółce, której zmarło dziecko, że ma się szykować, bo to dopiero początek jej cierpienia. Tak się nie robi, fuj!
                  • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:46
                    memphis90 napisała:

                    > Niemniej jednak nie mówiłabym wtedy np. przyjaciółce, której zmarło dzi
                    > ecko, że ma się szykować, bo to dopiero początek jej cierpienia.

                    Ha, dalas mi furtke do prywatnego vent wiec skorzystam wink
                    Uwaga, skrecam watek: wielokrotnie ludzie posluguja sie haslem "ja bym tego nie zrobil(a)/ja bym to zrobil(a)/ja bym to czy tamto" w kontekscie "ty, druga osobo, ktora nie robisz tak ja bym, jestes kompletne dno a w ogole to czemu nie robisz tak jak ja, przeciez to takie latwe, proste i oczywiste?" No wiec "ja" to ja a "ty" to ty, i to co robisz/mowisz/myslisz/mozesz/nie mozesz "ty" wielokrotnie (najczesciej?) nie ma zadnego przelozenia na to, co robie/mowie/mysle/moge/nie moge "ja". Z miliona powodow. Osobiscie naczytalam sie tu juz tyle razy o czyichs wujkach i dziadkach po 100 lat na emigracji, ktorzy wciaz posluguja sie piekna polszczyzna bez makaronozmow i zawsze z tym samym wrednym zdziwionkiem "skoro moj wuj moze, to czemu ty, Bi_scotti, nie mozesz? na pewno po prostu nie chcesz albo jestes wredna, snobistyczna suka!" I tu znow padlo to samo wobec tej akurat forumki - "ja bym tak nie napisala" w kontescie "skoro ona tak pisze to jest ciemna masa/szczeniara bez szerszych horyzontow i w ogole mniej niz zero". Tak, ja (podobnie jak Ty) tez bym pewnie tak nie napisala ale nie dlatego, ze jestem az tak wrazliwa na przezycia kolezanki, ktora stracila dziecko ale przede wszystkim dlatego, ze z wiekiem nabralam jednak dystansu do roznych egzaminow i wiem, ze nawet gdyby mi sie noga powinela na tym najwazniejszym, to jestem w stanie ulozyc sobie zycie inaczej, moze nawet lepiej, kto wie. Ale to ja wiem o sobie. Po latach prob i bledow. Tamta kobieta, ktora egzaminu nie zdala i widzi future swoja i reszta swiata wylacznie w czerni, ma swoja wlasna perspektywe i nia sie dzieli. Moze nieudolnie, moze niedelikatnie ale najwyrazniej nie jest w stanie byc nikim innym, czuc jak inni, pisac jak inni i reagowac jak inni - moze tylko po swojemu. And that's OK. Mozna tylko miec nadzieje, ze nasza tu dyskusja o jej "case" nie pokona jej jeszcze bardziej tylko moze wlasnie zaoferuje jakas opcje postrzegania swiata w bardziej wywazonych proporcjach i bez tragizowania w sytuacjach, ktore mimo wszystko da sie rozwiazac.
                    Ufff ... ulzylo mi smile Mam nadzieje, ze moje venting nie zepsuje nikomu soboty. Jakby nie bylo ... life goes on, eh smile Cheers.
                    • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:50
                      > ja wiem o sobie. Po latach prob i bledow. Tamta kobieta, ktora e
                      > gzaminu nie zdala i widzi future swoja i reszta swiata wylacznie w czerni, ma s
                      > woja wlasna perspektywe i nia sie dzieli. Moze nieudolnie, moze niedelikatnie a
                      > le najwyrazniej nie jest w stanie byc nikim innym, czuc jak inni, pisac jak inn
                      > i i reagowac jak inni - moze tylko po swojemu

                      A ja mam prawo uznać, ze jest niedelikatną kretynką. Ja to ja, trudno, taka jestem i tego nie zmienę. W ten sposób można usprawiedliwić każdą głupią lub skrajnie nietaktowną wypowiedź, a także zwykłe chamstwo. Bardzo praktyczne.
                      • verdana Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:13
                        Hm, ja bym nie zabiła kotka. Co nie oznacza, ze nie mam prawa oceniać kogoś, kto skręcił kotkowi kark, bo lubi . I nie, nie dlatego, że "ja bym tak nie zrobiła", tylko dlatego, ze okrucieństwo i skrajny brak empatii nie zasługują na zrozumienie, że "ludzie sa różni".
                        • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:18
                          verdana napisała:

                          > Hm, ja bym nie zabiła kotka. Co nie oznacza, ze nie mam prawa oceniać kogoś, kt
                          > o skręcił kotkowi kark, bo lubi . I nie, nie dlatego, że "ja bym tak nie zrobił
                          > a", tylko dlatego, ze okrucieństwo i skrajny brak empatii nie zasługują na zroz
                          > umienie, że "ludzie sa różni".

                          Eeee tam, na to juz JK odpowiedzial wink

                          Kota schwytaliśmy w kącie śmietnika
                          Łeb mu wcisnąłem w mokrą grudę żwiru
                          Dziesięcioletni mój przyjaciel Świrus
                          Wstrzymując oddech - użył scyzoryka.

                          Zwierzak się szarpał, krew wsiąkała w żwir,
                          Fruwała w kłakach wystraszona sierść.
                          Rozwarła się pod ostrzem kocia pierś
                          W łysiny płuc i śliski kiszek wir.

                          Wiotczał pod dłonią protest żywych sił
                          Łomotał w sercu zachwycony lęk,
                          Aż o żywotach kota dziewięciu przesąd pękł
                          W cynobry nerwów i błękity żył.

                          Takie wspomnienie nić pamięci mota.
                          Świrus chirurgiem został, znanym w kraju
                          I wie, gdzie życia kończy się istota;
                          Ja piszę wiersze o śmierci Rodzaju...

                          Wiele zawdzięcza ludzkość męce kota.
                      • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:16
                        kk345 napisała:

                        > A ja mam prawo uznać, ze jest niedelikatną kretynką.

                        Alez oczywiscie, ze mozesz uznac, co Ci sie zywnie podoba i glosic to freely. Jednak oczekiwanie, ze ktos inny (np. autorka dyskutowanego postu) uzna tak samo/to samo, jest raczej nierozsadne, niepraktyczne i ogolnie not fair. That's the point. Tobie wolno myslec i mowic cokolwiek zgodnie z Twoim wlasnym uzaniem, ale to nie znaczy, ze wszyscy wokol moga i/lub chca takie wlasnie uznanie podzielac. Stress na "moga"!
                        • verdana Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:36
                          Bronisz świadomie okrutnego trolla. Trcochę mnie to dziwi. A Kaczmarski jednak nie popierał zabijania kotków, skoro jeszcze po latach najwyraźniej miał wyrzuty sumienia - o ile ktoś w ogóle kotka tu zabił. Nie mylmy fikcji z życiem, a trolli z inaczej myślącymi ludźmi.
                          • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:50
                            Nie bronie "trolla", bronie idei wink Zapewne, jak zwykle, nieudolnie i niezgodnie z oczekiwaniami swiata. Nie pierwszy to raz i nie ostatni. My cross to bear, eh.
                            • verdana Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:26
                              Jakiej idei? Akceptacji straszenia ludzi, że spotka ich nieszczęście?
                              • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:41
                                verdana napisała:

                                > Akceptacji straszenia ludzi, że spotka ich nieszczęście?

                                Tak ogolnie to sie nazywa freedom of speech ... a w szczegolach to napisalam: nikt nie ma monopolu na przezywanie czegokolwiek i na doswiadczanie bolu/strachu tylko zgodnie ze spoleczniue narzuconym schematem sugerujacym, ze smierc dziecka to "prawdziwa" tragedia a niezdany egazamin to "nieprawdziwa". Dla kazdego wlasny bol/strach jest bardziej wlasny chocby i z banalnego powodu. A tego forum nie lubi, oj nie. I know wink Wiec juz zamykam rozdzial, bo z mojej strony wszystko zostalo powiedziane. Bye.
                                • verdana Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:44
                                  Ależ nikt tu nie ma pretensji do trolla, ze pisze o oblanym egzaminie, tylko o to, zę pisze załamanej dziewczynie, ze to dopiero początek nieszczęść.
                            • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:34
                              bi_scotti napisała:

                              > Nie bronie "trolla", bronie idei wink
                              Rozumiem, ze mordercy też będziesz bronić, jako czystej idei, bo on juz taki jest i ma prawo do swojego hobby? Zapedziłaś sie i nie umiesz się wycofać, pozując na luzacką obronczynię prawa ludzi do ich poglądów. Nie, zapomniałaś o podstawowej zasadzie- wolnosć innego czlowieka kończy się tam, gdzie zaczyna moja- wiec ja nie zaakceptuje czyjegoś prawa do bezmyslnego okrucieństwa i ranienia innej osoby "bo tak".
                            • echtom Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 18:43
                              > Nie bronie "trolla", bronie idei wink

                              Mogłaś sobie wybrać lepszą okazję uncertain
                        • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:38
                          bi_scotti napisała:

                          > kk345 napisała:
                          >
                          > > A ja mam prawo uznać, ze jest niedelikatną kretynką.
                          >
                          > Alez oczywiscie, ze mozesz uznac, co Ci sie zywnie podoba i glosic to freely. J
                          > ednak oczekiwanie, ze ktos inny (np. autorka dyskutowanego postu) uzna tak samo
                          > /to samo, jest raczej nierozsadne, niepraktyczne i ogolnie not fair. That's the
                          > point. Tobie wolno myslec i mowic cokolwiek zgodnie z Twoim wlasnym uzaniem, a
                          > le to nie znaczy, ze wszyscy wokol moga i/lub chca takie wlasnie uznanie podzie
                          > lac. Stress na "moga"!


                          Powtórzę- wolność slowa konczy sie w miejscu, w ktorym te słowa zaczynają być kamieniami- i nie wiem, co tu mialoby być "not fair". Bronisz przegranej sprawy i tyle. A troll, płodzący posty jak ten dyskutowany nie ma się ze mna zgadzać, lub podzielać moich pogladow, natomiast wymagam, by jako cywilizowany czlowiek zapanował nad tym, co pisze, bo kogos rani.
                          Inaczej spotka go ostracyzm- tak działa zdrowe społeczeństwo, co doskonale widać na przykładzie Janusz Korwin-Mikkego- mial sowje prawo do wolności slowa, ekspresji i uderzenia Boniego, a swiat ma prawo go za to skazać, odbierając wczesniej immunitet. Tyle.
                          • bi_scotti Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:43
                            kk345 napisała:

                            > Bronisz przegranej sprawy
                            > i tyle.

                            Zawsze bronie przegranych spraw. Tylko takich warto bronic. I dlatego np. masz dzis co masz, bo mnie sie kiedys chcialo bronic. Life.
                            • verdana Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:46
                              Piękny, nieprawdziwy slogan. Oznacza to, zę przegrani zawsze mają rację, a wygrani - nigdy. Innymi słowy warto bronić faszyzmu, nie demokracji, pedofila, a nie praw antypedofilskich, ojca, który zakatował niemowlę i poszedł siedzieć. Owszem, adwokat takich spraw broni, ale nie dla idei raczej.
                            • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 20:31
                              bi_scotti napisała:

                              > kk345 napisała:
                              >
                              > > Bronisz przegranej sprawy
                              > > i tyle.
                              >
                              > Zawsze bronie przegranych spraw. Tylko takich warto bronic. I dlatego np. masz
                              > dzis co masz, bo mnie sie kiedys chcialo bronic. Life.

                              Upór. Megalomania. Brak zrozumienia, na jaki temat toczy się dyskusja. Trzy w jednym, a mieszanka całkowicie niestrawna. EOT.
                            • kota_marcowa Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 22:17
                              >
                              > Zawsze bronie przegranych spraw. Tylko takich warto bronic.

                              Faszyzm też bronisz? W końcu tez przegrana sprawa, a swoje racje jak by nie było mieli.

                • alkocholistka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 22:09
                  bi_scotti napisała:
                  Jej sie (z jakiegos powodu) wali swiat (tak przynajmniej sugeruje), bo egzaminu nie zdala i tak
                  > to na dzis czuje, ze moze byc juz tylko gorzej


                  No tak, w sumie w wieku 28 lat zawalona sesja, to powód do rozpaczy. W tym wieku powinna być dawno po studiach i ewentualnie się doktoryzować.

                  Po co ja zaraz w ziemie wbijac?

                  Nie zauważyłaś, że to ona w ziemię wbiła Zebrę? A zajrzyj przy okazji do wątku Echtom, a dowiesz się, jak osoba, której tak bronisz postrzega kobiety w Twoim wieku. Otóż według niej nie jesteś już kobietą.

                  A ze sie kobieta wyrazila niezgrabnie? No sie wyrazila - let her be, eh ...

                  NIEZGRABNIE?? Wyraziła się chamsko i gruboskórnie.
            • mondovi Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:45
              Ja się nie zgodzę do końca. tak, był czas, kiedy niezdany egzamin był dla mnie końcem świata, zawalony rok - apokalipsą. I tak, wiem, że to może być koniec świata na jakimś etapie, tylko że potem okazuje się, że to NIE jest koniec świata, bo zaczynają się inne problemy, że tak powiem, bardziej wpływające na rzeczywistość. Dlatego też napisałam, żeby to było najgorsze, co autorkę wpisu.
              • kk345 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 20:32
                Ale miło, ze jej przy okazji nie dowaliłaś, ze będzie gorzej, na pewno będzie gorzejbig_grin I na tym polega różnica.
        • x.i.007 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 21:37
          dewolutywna napisała:

          ...

          Czy ty jesteś nomalna?
    • yeerba Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:33
      właśnie trwają...
      Nie chce mi się nawet pisać, ale daleko mi do Ciebie (problemy nie zdrowotne i nie w związku, ale finalnie wszystko może o to zahaczyć, bo już wymiękam powoli).
      • andaba Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:44
        Utrata ciąż, wyrok na ostatnią, a także choroba cioci, która była pod moja opieką i uczucie całkowitego impasu z tym związane.

        Przeżyłam tez poważna chorobę jednego z dzieci, ale w momencie, gdy postawiono właściwą i budzącą trwogę diagnozę to było juz po operacji i i dzięki odpowiedniej opiece i kompetencji lekarki sprawa nie wyglądała tak dramatycznie.
        A pobyt w szpitalu 150 km od domu bez pieniędzy, możliwości kontaktu i miejsca do położenia się z uwagi na poprawiający się stan dziecka potraktowałam z humorem.
        • zebra12 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:37
          A tak, też straciłam 2 ciąże i to pod koniec 3 miesiąca.
    • marzeka1 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:40
      U mnie w tym roku nasze choroby: mojego męża, a potem moje- u męża nareszcie wychodzą dobre wyniki (czyli operacji i radioterapia dały skutek), ja- cieszę się, ze żyję, bo pierwszy tydzień z miesiąca w szpitalu to było bycie nieprzytomną, ale jest już prawie dobrze, niedługo mam kolejny szpital i rok z pracy wypisany.
      Nie uważam, że cierpienie uszlachetnia czy wzmacnia, ale nam z mężem mooocno uświadomiło, że ważne jest tu i teraz, dzień dzisiejszy i zwyczajnie cieszę się z tego, ze żyjemy. U mnie skutkiem tego , co nas spotkało, stało się jak na razie kompletnie olewanie łażenia po sklepach (oprócz tych z jedzeniem + drogeria) i cieszenie się spokojem.
      • andaba Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:46
        Marzeka, wiedziałam o chorobie męża, o swojej chyba nie wspominałaś, a wygląda na poważną sad

        Trzymaj się...
        • marzeka1 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:59
          Dziękuję smile, ale wiesz, to wszystko uświadomiło nam, co jest ważne, o co warto się starać, a co można spokojnie olać i zostawić, odpuścić sobie. Jednak chciałabym, abyśmy dożyli z mężem pełnej samodzielności naszych dzieci.
          • mid.week Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:51
            marzeka ściemniaro, czytam to forum kawał czasu i dobrze wiem, że ty od wielu lat już wiesz co jest w życiu ważne wink Dużo zdrowia dla was!
            • marzeka1 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:00
              Kochana, TERAZ ja tylko zdobyłam prawie 100% pewności, co jest ważne smile - i wiesz, są t tak naprawdę proste całkiem sprawy/rzeczy.
              • mid.week Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:23
                Czyli osiągnełaś cos na kształt nirwany w postrzeganiu priorytetów smile
          • ashraf Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 18.08.14, 10:51
            Moze to troche nie na temat, ale juz dawno mialam Ci to napisac: chcialabym - majac kiedys taki staz jak Wy - mowic o mezu i naszym malzenstwie z taka miloscia i szacunkiem, z jakim Ty piszesz o swoim. Mysle, ze wtedy moglabym ocenic swoje zycie jako naprawde udane i spelnione smile
    • nieszka99 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:50
      Chyba jeszcze przede mną. Dotąd los mnie oszczędzał, ale młoda siksa jestem, więc to nic nadzwyczajnego. Kilka dni temu na blogu, który namiętnie czytuję dziewczyna wstrząsająco opisała jak umarł jej mąż i teraz myślę, że śmierć czy ciężka choroba najbliższego człowieka byłoby dla mnie taką wlasnie najtrudniejsza sytuacją. Oby nie zdarzyło sie to predko.
    • werualta Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:52
      było i jest kilka
      • azja001 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:56
        miałam 2
        1. to śmierć mojej mamy gdy miałam 22 lata
        2. 3 lata temu to totalna utrata zaufania do bliskiej mi niby osoby połączona z utratą pracy, wszystko toczyło sie w tym samym czasie i totalnie skumulowane dało mi sie we znaki
    • mondovi Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 13:53
      Czwarty kwartał 2013 r. był moim najczarniejszym koszmarem, jeszcze się zbieram, ale długa droga przede mną. Przez palce mi nawet nie chce przejść, co się działo. Stany lękowe, depresja, terapia - przerabiam.
      • thaures Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:03
        Choroby moich rodziców. Pamiętam pewien styczniowy dzień, gdy weszłam u nich do kuchni i stwierdziłam,że nie wiem co dalej... Stałam tak, zadzwonił mąż i słysząc mnie chciał natychmiast zwolnić się z pracy, żeby do mnie przyjechać. A ja wiedziałam ,że to nie kwestia tego dnia, tylko następnych tygodni, miesięcy... Miałam wtedy poczucie kompletnej bezsilności i niemocy...
        Te miesiące przed i po tym dniu odbiły się bardzo to moim stanie psychicznym.
    • a1ma Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:32
      Najtrudniejsze do tej pory to choroby i smierć dziadków, a wiec obiektywnie patrząc - sprawy zupełnie naturalne. Mam poczucie, ze najgorsze przede mna i czasem boje sie na te myśl. Póki co mam świadomość, jak wiele mam szczęścia w życiu.
    • melancho_lia Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 14:46
      Ten moment kiedy moja wówczas dwudniowa córka trafiła na oddział z powodu bardzo wysokiej gorączki. Pierwsza diagnoza zapalenie opon mózgowych lub sepsa... Te kilka dni zanim sytuacja się unormowała i kiedy zadna z tych diagnoz finalnie sie nie potwierdziła. Potem kilka miesięcy strachu czy młoda słyszy (dali jej silne antybiotyki, żeby życie ratować). Wtedy nie wyjaśniło się co jej było - infekcja, alo nie wiadomo jaka. Przez pierwszy rok jej życia straszliwie się o nią trzęsłam.
    • guderianka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 15:15
      Paradoksalnie nie moja "święta trójca "( rozwód,chorba dziecka i śmierć ojca w 1,5 roku) ale chyba sytuacja sprzed roku-gdy zaczęłam podejrzewać , że moja mama choruje psychicznie i że jest z nią coraz gorzej.
    • iza232 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 15:22
      Śmierć taty. Chorował długo, podobno można się zacząć przyzwyczajać do tego, że już z tego nie wyjdzie. Ale to guzik prawda. Telefonu mojej matki i słów: "tata nie żyje" - nie zapomnę do końca życia, świat mi sie zawalił w tym momencie. Minęło 6 lat a jeszcze boli.
      • kozica111 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 15:35
        Wypadek brata, lewo wyszedł a droga z działki do szpitala trwała wieki, nie wiedzieliśmy czy jedziemy do żywego czy już martwego.Czekanie miesiąc na ostateczną diagnozę guza w piersi u mamy.Porzucenie przez faceta w którym byłam obłędnie zakochana itp; Cierpienie związane z nieodwzajemnioną miłością rodzi objawy zbliżone do głodu kokainowego - zarówno somatyczne jak i psychiczne , jest bardzo silne.Kto przeżył ten wie, dlatego nie śmieję sie z cudzych "cierpień"
        Sama z perspektywy czasu jednak dziwie sie że tak mnie wzieło.
        • vre-sna Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:10
          Córka z podejrzeniem choroby genetycznej, metabolicznej.
          Nie wiem, jak to się stało, ale z totalnego lęku o nią i co z nią w pewnym momencie przestałam cokolwiek odczuwać. Nic, żadnych emocji. Po prostu pustka.
          Oczywiście, doszłam do siebie, wyniki powtórzone w CZD wykluczyły chorobę. Ale uważam, że tego typu przeżycia nie wzmacniają. Powodują trwały uszczerbek na psychice.
        • capa_negra Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:18
          Cierpienie związane z nieodwzajemnioną miłością rodzi objawy zb
          > liżone do głodu kokainowego - zarówno somatyczne jak i psychiczne , jest bardzo
          > silne.Kto przeżył ten wie

          Przeżyłam kiedyś coś takiego - trzy dni nie mogłam wstać z łóżka
    • lily-evans01 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:25
      Praktycznie od czasu zajścia w ciążę do dnia dzisiejszego przeżywam te trudne, nawet bardzo trudne chwile.
      Nie sądzę, żebym kiedykolwiek "doszła do siebie" - jestem niestety zupełnie innym człowiekiem niż byłam te ponad 8 lat temu sad.
      • aqua48 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 16:28
        Dla mnie najtrudniejszymi miesiącami życia były te kiedy zabrałam do siebie umierającą na raka Mamę i musiałam Ją przeprowadzić do końca. Trzy lata i odchorowanie tej sytuacji zabrało mi potem dojście do siebie.
    • tryggia Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:03
      Najtrudniejszy czas mojego zycia to czas od mw pol roku do dwoch lat mojego pierwszego dziecka. Bylismy lekko ponad rok po slubie (pech nie pech, ale zaszlam w ciążę miesiac po slubie), jako malzenstwo niedotarci, totalnie zaskoczeni nawalem obowiazkow. Maz postanowil uciec w prace, a ja zostalam uziemiona z dosc trudnym, wymagającym rehabilitacji dzieckiem. To zakonczylo się ponad miesieczna separacja, depresją, dnem jakims.
      Cudem sie dogadalismy w koncu i naprawdę fobrze rodzinnie funkcjonujemy.
      Ale mam ciary ns wspomnienie tamtego okresu. I az mi zal, ze te pierwsze lata starszaka były takie trudne. Bo z drugim bylo zupelnie normalnie i dobrze.
    • dantonka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:04
      Rozwód, potworna samotność, koniec marzeń.
      Decyzja o nieposłaniu dziecka do komunii - znowu potworna samotność.
      Zła diagnoza lekarska - że niby w każdej chwili mogę zejść (co za idiota).
      Kategoryczne stwierdzenie nauczycielki, która po miesiącu 4 klasy tonem nieznoszącym sprzeciwu stwierdziła, że moje dziecko ma Zespół Aspergera.
      Niestabilna sytuacja finansowo - zawodowa.
      Myślę, że powinnam być silniejsza, ale nie byłam.
    • zielona.limonka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:32
      Poronione dwie ciąże w odstępie 6 miesięcy od siebie - po kilku latach bezowocnej walki o dziecko - i zaraz potem wyniki badań, z których wynikało, że właściwie nie ma szans, żebym jeszcze miała dzieci.
    • capa_negra Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 17:33
      Choroba nowotworowa.
      Na etapie wstępnej diagnozy nie czułam lęku, raczej niedowierzanie.
      Szybka operacja, radioterapia, chemia.
      Do połowy cyklu naświetlań i chemii pełen optymizm.
      Potem organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa - kuracja prawie mnie zabiła.
      Początki rekonwalescencji: ból i niemoc, potem strach.
      Organizm powoli wracał do siebie i rożnie reagował.
      W pierwszym roku byle nietypowe szczękniecie wywoływało u mnie napad lęku i rajd po lekarzach.
      Po 7 miesiącach od diagnozy wróciłam do pracy.
      Teraz myślę, ze byłam szalona: czułam się jak upiór, wyglądałam jak upiór .....
      Z drugiej strony to, że musiałam się ogarnąć pomogło mi się pozbierać i wrócić do życia.
      Za mną trzy lata, może za następne trzy zacznę swobodnie oddychać.
      • dewolutywna [...] 16.08.14, 18:06
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • capa_negra Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:11
          Naprawdę jesteś taka głupia czy tylko tak z sukcesem udajesz??
          • sumire Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:13
            Toż to jakiś przelotny nick. Ignorować.
        • majenkir Re: 16.08.14, 18:14
          dewolutywna napisała:
          > Wiedziałam, ze ktoś napisze, ze choroba nowotworowa. Tutaj albo zycie labo smie
          > rc, a pomyslcie, jakie cierpienia moga płynąc ze spraw, ktore się przeciągają i
          > które skończyć sie nie mogą. Nowotwór to przy nich pikus, wiec to jest dosyć ż
          > ałosne.


          Serio myslisz, ze z nowotworem albo umierasz tydzien po rozpoznaniu, albo jestes uleczona I zyjesz dlugo, zdrowo I szczesliwie??? uncertain
          • dewolutywna Re: 16.08.14, 18:16
            Nowotwór rzecz uleczalna albo i nie. A zycie pośród spraw niedokończonych i w zawieszeniu to gorsze niz bach i do piachu.

            majenkir napisała:
            > Serio myslisz, ze z nowotworem albo umierasz tydzien po rozpoznaniu, albo jest
            > es uleczona I zyjesz dlugo, zdrowo I szczesliwie??? uncertain
            >
            • kk345 Re: 16.08.14, 19:42
              Od nowotworu dużo gorszy jest zawalony egzamin i zepsute wakacje, to ogólnie znana rzecz. Forum tylko udaje, ze cię nie rozumie, w głębi duszy wszystkie się z tobą zgadzamy, tylko wstydzimy się przyznac...
        • black_halo Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:21
          Matko boska ! Nowotwory tez ciagna sie latami. Mam znajoma, ktorej maz zmarl po 12 latach od pierwszej diagnozy. Nie, ze to byly jakies dluzsze okresy poprawy, caly czas bylo zle a ostatnie 3 lata to byl wrecz horror. Czlowiek okropnie sie meczyl i nie odchodzil, wszyscy zawieszeni.

          Naprawde nie przezylas takiej sytuacji to nie powinnas sie wypowiadac. Mam zreszta przyklad w rodzinie mojego partnera, dziecko lat 7 ma ostra bialaczke. Lekarze na poczatku powiedzieli, ze cala terapia trwa ok. 2.5 roku, jednak chemii nie podaje sie kiedy wyniki krwi sa nieodpowiednie wiec juz na dzisiaj terapia przeciagnela sie o ponad pol roku. Moj wlasny brat zmarl na nowotwor, lekarze wtedy powiedzieli, ze przezyje od 2 do 12 miesiecy, nie ma szans na leczenie, przezyl 8. To jest okropne co sie wtedy przezywa.

          Dla kazdego jego tragedia jest najwieksza i zadne przekonywanie typu popatrz co sie stalo w Fukushimie, na Haiti czy w Gazie nie jest w stanie ukoic bolu. Naprawde trzeba nie miec empatii. Dorosli czesto maja tendencje do bagatelizowania dzieciecyhc tragedii (co tam chomik, zdechl to trudno, kosztowal 5 zela w zoologicznym), nastoletnich (co tam zlamane serce, przeciez tylko zauroczenie), innych doroslych (co tam, ze zostawil ja przed oltarzem, mojej szwagierce maz zginal w wypadku). Prawda jest jednak taka, ze zdolnosc relatywizacji pojawia sie jak juz swoje przezyjemy, przebolejemy i odzalujemy.
        • yuka12 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:35
          A co powiesz na taki typ nowotworu, kiedy poszczegolne guzy pojawiaja sie w dluzszych lub krotszych odstepach czasu i jedyna wspolczesnie znana terapia to wycinanie + radioterapia? I wiadomo, ze i tak w wyniku ciaglych zabiegow i pojawiania sie guzow w coraz bardziej newralgicznych miejscach sie umrze, ale to moze zabrac dwa lata, czery albo szesc, bo wszystko zalezy, jak czesto sie guzy beda odradzac, gdzie i jak dlugo organizm wytrzyma? Chcialabys tak latami umierac na raty? Dodam jeszcze, ze pierwszy guz pojawia sie nie w wieku 65 lat, ale 16, 18, 25, kiedy sie chce tak strasznie zyc, kiedy sie ma plany, male dzieci, pierwsza stala prace.
          • dewolutywna Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:39
            Odpowiem prosto wymyslne mogą byc choroby, ale jak sie robią przeciągłe to tak naprawdę nie zauważa sie ich w zyciu i wpisują sie w codzienność. Jak co, co zyja z HIV.. biorą leki, umierają młodo, często na coś innego niż HIV ( na serce, bo leki niszczą ukł. krwionośny). A jak wiesz, że włożyłas w coś lata zycia, że ci się udawało, masz już plany na normalne zycie -bez tego, a tu ci nie idzie jenda mala rzecz, ktora to dyskwalifikuje i zaczynanie od nowa, to makabra..
            • sumire Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:56
              Nie - to, że zaczyna się od nowa czasem, jest normalny scenariusz. Słyszało się powiedzenie o tym, co zrobić, żeby Pana Boga rozbawić?...
            • kannama Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:41
              a myślisz, że ludzie, którzy zachorowali na nowotwór nie mieli żadnych planów? studiów? Że choroba nie ma wpływu na ich wybory?
              • yuka12 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 20:25
                Mysle, ze nie wytlumaczysz. Nastolatek, beton albo troll. Albo wszystko razem.
            • mamawojtuska79 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 21:32

              Może podasz przykład tej malutkiej rzeczy, która dyskwalifikuje wszystko i jest gorsza od HIV i nowotworu, normalnie zjada mnie ciekawość co się za tym kryje.
              Normalnie nie używam takiego słownictwa ale wybaczcie mi bo nie wyrabiam - dewolutywna sorry ale p.i.e.r.dz.i.e.l.i.sz jak potłuczona, nie znasz życia i nawet sobie nie zdajesz sprawy z czym wiąże się zachorowanie na ciężką chorobę czy to przewlekłą czy też śmiertelną. Tak więc oświeć mnie bo jeszcze sobie pobluzgam.
    • slonko1335 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:05
      Tak-wypadek ojca i jego siedmioletnia męczarnia po-śmierć była już tylko wybawieniem dla wszystkich.
      Choroba córki a dokładniej wada OUN-wyszła z tego bez szwanku ale co przeżyliśmy to nasze...
      Analogiczne do ojca okoliczności śmierci matki choć nie na skutek wypadku tylko choroby i olewactwa lekarzy i decyzje które musiałam podjąć sama odnośnie jej leczenia/nieleczenia.
    • mid.week Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:12
      Chyba każdy miał takie chwile w życiu. Ja zostałam sama z niemowlakiem na ręce, choć zupełnie się tego nie spodziewałam. Stracłam przyjaciół, bp część w tym czasie wyjechała z PL, a część się wypięła na smutną panią z problemami. Nie miałam pracy. Miałam za to guza w piersi, a córka podejrzenie wad rozwojowych. Jeszczewtedymąż postanowił wrócić. Ale się rozmyślił po miesiącu. Wszystko niestety ciurkiem, jedno po drugim. Chyba to było najgorsze. Za dużo na raz.

      > Mimo to nie twierdzę, że cierpienie uszlachetnia czy wzmacnia

      Szlachetniejsza się nie czuję. Czy wzmacnia czy nie, nie mam pojęcia. I nie chcę się przekonywać czy kolejna czarna seria mniej by mną zachwiała wink
      • claudel6 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 23:00
        jak sobie z tym wszystkim dałaś radę?
    • tatrofanka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:33
      Śmierć mojej Mamy- totalny szok i zaskoczenie,

      potem kilka incydentów związanych z moim dzieckiem/jego zdrowiem- np nocny rajd z jednego szpitala do drugiego na pilna tomografie głowy, bo podejrzewano coś bardzo zlego (miał 4 lata), pobyt w szpitalu gdy mial 10 dni, nie wiedzieli co mu jest, a trafiliśmy tam, bo musiałam się nieźle namęczyć, zeby obudzić moje dziesięciodniowe dziecko.

      Do dzis mam ciary.

      W ostatnim roku patrzenie na odchodzenie mojej ukochanej Babci - umierała w ogromnych męczarniach- i strata ciąży,
    • klubgogo Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 18:39
      Śmierć bardzo bliskiej osoby.
      Dziecko w szpitalu.
      Utrata pracy.
      Również nie twierdzę, że cierpienie uszlachetnia, nie, cierpienie wykańcza.
    • emis81 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:52
      Urodzenie syna- wcześniaka: jego walka o życie na ojomie, po 2 latach choroba serca ( dziś ju zaleczona)
      udar mózgu ukochanej babci
    • kitty4 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 19:56
      Moje najtrudniejsze chwile.... moment kiedy dowiedziałam się ze mąż mnie zdradzał z niańką naszego syna. Starszą od nas o 6 lat, bez zębów, potem miała protezę, wykształcenie : zawodowe, praca : na zmywaku w knajpie. Rozwód to przy tym - jak mówią - pikuś. Bardzo dłuuugo nie mogłam dojść do siebie. Bardzo.
      • baczyn_ska8 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 20:06
        O ku..... Szok, że jakiegoś faceta do takiej kobiety ciągnie
        Chyba że Twój maż nie był w pełni normalny - to by się zgadzało.
        • kremka2014 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 16.08.14, 23:29
          Mnie cierpienie nie uszkachetnilo. Oslabilo na pewno wiarę w życie,sprawiedliwość,ludzi,siebie. Trochę nauczylo pokory. I przede wszystkim nauczylam sie oddzielać ziarno od plew. Nie ruszają mnie male tragedyjki jak niezdany egzamin czy spóźnienie do roboty, po prostu sobie radze lepiej i nie popadam w depresję z powodu blahego.
          swoja droga.... Czy każdy ma swój limit cierpienia? Dlaczego niektorych dotykają takie straszne tragedie,a innych wcale? Czasem poważnie myślę,ze to skutek reinkarnacji- mamy to na co zapracowalismy w poprzednim życiu....
          • black_halo Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 10:37
            Kazdego dotykaja rozne tragedie, jednych wczesniej, innych pozniej ale kazdemu cos sie trafia. Nie mozna porownywac. Mam kolezanka, ktorej na pozor sie wiedzie w kazdej dziedzinie zycia a do tego jest zjawiskowo ladna. Ale niewiele osob wie, ze jako nastolatka stracila rodzicow i dziadkow ze strony jej mamy, ze na wychowanie wziak ja i jej dwojke mlodszych braci brat ojca i ze ten wujek latami ja gwalcil, dopoki sie nie wyprowadzila. A kiedy juz sie wyprowadzila to musiala pol pensji oddawac na utrzymanie braci i nawet teraz jednego nadal utrzymuje bo on nie chce isc do zadnej roboty, taki pokrzywdzony sie czuje. Ma dwojke dzieci ale zanim urodzila to poronila kilka razy. Historia zmieniona ale oddaje co sie w jej zyciu dzialo.
      • majenkir Re: 17.08.14, 02:55
        Tak szczerze, to jakbym miala wybierac, to bym wolala, zeby mnie z taka zdradzal, nie z jakas laska wink.
    • jola-kotka Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 01:38
      Najtrudniejsze chwile w moim życiu to choroba dwóch bardzo mi bliskich osob z rodziny,potem ich odejście. Tragedia. Rozwód przeżyłam nie było źle,sama mam pewny problem ze zdrowiem,ale ten czas kiedy wiedziałam,że oni są chorzy,widziałam jak z każdym dniem było gorzej i że to już jest kwestia trzech miesięcy potem tygodnia może dwóch to było coś czego nikomu nie życzę i moment kiedy niby już jest po wszystkim,powinnam to przyjąć jakoś spokojnie,przecież wiedziałam miałam czas się przygotować,nie da się boli bardzo. Od jednej tej śmierci minęło 13lat a ja nadal tesknie. To były najgorsze okresy mojego życia.
      • ponis1990 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 09:55
        Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, po prostu zawsze było za dużo do zrobienia i trzeba było przeć naprzódsmile Najpierw widok ojca dyndającego na sznurze w szopie - cóż, do dziś mam to w oczach. Potem widok matki ze schizofrenią - dla dziecka było to krępujące i niezrozumiałe. Babcia, która zapiła się na śmierć. Zawsze byłam przez to wycofana z towarzystwa. W przyszłości zaczęłam powielać schematy - na pierwszego chłopaka wziełam awanturnika z pociągiem do nałogów bo to znałam... Otrzeźwiałam dopiero gdy zaszłam w ciążę, a ten zaczął mnie bić. Dziś wiele bym dała, żeby sie z nim nie zadawać, bo syn urodził się w 32 t.c. Swoją drogą ja na porodówce uczyłam się jeszcze do kolokwium bo studiowałam jednocześniesmile Z ciężkim niedotlenieniem, a podejrzeń różnych chorób genetycznych, metabolicznych, śmieci, paraliżu, padaczki słyszałam tyle, że po jakimś czasie machałam ręką na gadki lekarzy, bo widziałam postepy małegosmile Co sie w szpitalu nasiedzieliśmy to nasze, a przed nami operacja na kręgosłup - mały ma skoliozę mimo rehabilitacji. I tak sobie myślę, że cokolwiek by mnie nie spotkało to jest g.wno w porównaniu z tym, co mój mały musiał i musi jeszcze wycierpieć... to jest najgorsze. Ale nie uważam by czyjeś problemy były większe czy mniejsze - to jest życie, nie wiadomo z czym sie jeszcze zetkniemy. Tak więc z przyjemnościa spotykam sie z koleżankami i wybieramy wspólnie kolor sukienki do butów, bo to też jest problem smile
    • estelka1 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 11:39
      Ostatnie 7 lat to pasmo nieustających trudności, z którymi nie do końca sobie radzę. Było tego trochę: nawrót raczyska u mojej mamy, potem jej śmierć, rozpad małżeństwa w momencie kiedy córka chorowała i jej życie było poważnie zagrożone, mobbing w pracy, finanse w opłakanym stanie, obawa utraty nawet tej beznadziejnej pracy (z roku na rok nie było pewności, czy firmy nie zamkną), kolejny związek, który okazał się porażką. Teraz jest już dużo lepiej. Córa wyszła z choróbska, mam fajną sytuację zawodową i dużo lepsze pieniądze (choć pracy mnóstwo), ale czuję się potwornie samotna. Wszyscy moi znajomi nauczyli się opierać na mnie, każdy podziwia, jak ja sobie świetnie poradziłam ze wszystkim, jaka jestem silna, a naprawdę wcale tak nie jest. Tyle, że chyba nie umiem powiedzieć głośno, że jest mi źle i potrzebuję pomocy. Jestem cholerną Zosią samosią i to się mocno mści na mnie
    • alienka20 Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 12:16
      Całe życie z rodzicami, dopóki nie wyjechałam na studia - alkohol, przemoc w rodzinie ze strony ojca, planowałam nawet samobójstwo w liceum, bo już nie dawałam rady sad. Na studiach jeszcze trochę odchorowywałam to wszystko, ale całkiem przeszło po konkretnym odseparowaniu się na jeden rok i później po wyjeździe za granicę.

      Rok 2011 był straszny. Po tym jak ojciec mnie pobił po pijaku jako już dorosłą osobę przysięgłam sobie, że nigdy już tam nie wrócę i nie będę udawała, że nic się nie stało, żeby trzymać pozory kochającej się rodziny (WTF?). Matce najbardziej na tym zależało i nieźle mnie wyklinała, że wolałam spędzić święta ze swoim wtedy jeszcze chłopakiem a nie z nimi, bo przecież święta to czas pojednania. Ja miałam już dość. Zdaniem jej i siostry święta z rodziną to mój zas.rany obowiązek i nikomu łaski nie robię, że przyjadę.... No cóż. Robię łaskę sobie i nie przyjeżdżam. Do tego jeszcze nie zdałam egzaminu na aplikację, chyba dwa tygodnie nie dałam rady ruszyć się z łóżka, później nie dostałam pracy, którą myślałam, że właściwie mam w kieszeni, gdy juz się nieco ogarnęłam.

      Poza tym pierwsze 3 miesiące po urodzeniu dziecka - problemy z karmieniem piersią + kłótnie z narzeczonym i brak zrozumienia z jego strony. Jakimś cudem się w końcu dogadaliśmy zwłaszcza po jednej wizycie hv, gdy okazało się, że mały słabo przybiera na wadze. Na dzień dzisiejszy jest super wink.
      • jan.kran Re: Najtrudniejsze chwile Waszego życia 17.08.14, 14:12
        Mma nadzieję że njgorse najgorsze mam za soba ... lęk o życie własnego dziecka.
        Nie mialam lekko w życiu , choć okresy propsperity i fajnego życia przeplatały sie z dołami i ogromnymi problemami.
        Ja mogę powiedzieć że mnei cieżkie sytuacje wzmacniają , może dlatego że wychodzę teraz na prostą i ciesze sie z tego co mam dziś bo trudno było mi dojść tu gdzie jestem.
        Mam na myśli psychikę i podejście do życia anie sprawy materialne.
        Ogarnęlam z trudem swoje życie , nei jest idealnie ale bardzo oksmile
        Natomiast pozostała we mnie jakaś blizna po chorobie mojego syna , minęło już sześć lat i jest zdrowy ale raz na jakis czas patrzę na niego jaki jest piękny , mądry , wysportowany i dobry.
        I ma śledzionę ktorą mu uratowałam z rąk norweskich lekarzy.
        Ale ostatnio zauważyam że ma jakieś plamy na skorze i w panice pomyślałam że nawrót trombocytopenii...
        A następna myśl ... minęło pieć lat czy nie .. bo po pięciu latach można podać ponownie kroplowki które mu uratowały życie.
        Plamy to było AZS , ma ood zawsze i czasem sie nasila.
        A pięć lat minęło... I mimo że szans a powrotu choroby jest minimalna gdzieś w podswiadomości lęk czasami powraca.

        Do tego dochodzi relatywizm przeżyć. Dla mnie diagnoza ZA była ciężkim przeżyciem ale rok po niej syn zachorował i wtedy autyzm stał zdecydowanie mniejszym porblemem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka