Pewnie nie tylko wczasowi ale moje obserwacje są "wczasowe".
Restauracja pełna ludzi, wchodzi się przez taras tuż przy wejściu stoi popielniczka. Ludzie siedzą,jedzą , wchodzi grupa a w niej dwóch panów z papierosami zajmują stolik, rozglądają się nadal paląc dopiero interwencja kelnerki: u nas się nie pali wzbudza w panach zdziwienie ale wychodzą dokończyć poza taras. sama jestem paląca ale nigdy nie przyszło by mi do głowy żeby wejść do jakiegokolwiek lokalu z palącym się papierosem, staram się aby mój nałóg nie był uciążliwy dla innych.
Inna sytuacja także "knajpiana" , pan wychodzi a pani zostaje i krzyczy : Franek to ja latte se zamówię - dobra?... pan odkrzykuje już z ulicy : to zamów, ty będziesz sobie latte piła a ja muszę zapie...lać.
Chociaż w wątku pewnej trolicy twierdziłam iż nie możliwe aby 4-5 letnie dzieci latały na golasa po plaży to przekonałam się na własne oczy iż jednak jest to możliwe.
O spacerach z psami nawet nie będę się rozpisywać, chociaż jedno napiszę: szło brzegiem troje dzieci w tym nastoletnie z psem, pies zrobił kupę a dzieciaki poszły dalej, zanim moje zaskoczenie minęło, dzieciaki wróciły z wiaderkiem i łopatką aby posprzątać

i fakt wcześniej nie bardzo miały jak.
Kwiatków z zachowania urlopowiczów jest sporo.