usiadlam dzisiaj na forum zeby w spokoju poczytac sobie i odpoczac po
trudach przygotowan chrztu mojego brzdaca...ale tak sobie pomyslalam ze
opisze Wam jacy dziwni sa ludzie...w tym przypadku moi
tesciowie..ochrzcilismy malego slyszac od mojego tescia ze to glupota a
ksiadz ktory go chrzcil to karierowicz(ochrzcil Dziecko mimo ze my nie mamy
slubu)..po ceremoni w Kosciele zaprosilam wszystkich tzn
chrzestnych ,rodzicow i tesciow na tort i jako ze bylo to juz popoludnie
wiec przygotowalam taka wczesna kolacyjke...no i tu sie zaczelo...tesciowie
mieszkaja naprzeciwko nas ale musielismy na nich czekac pol godziny zanim sie
zjawili...z moimi rodzicami widzieli sie pierwszy raz wiec moi poczuli sie
nieco dziwnie czekajac na szanownych Panstwo...tesciowa miala przez caly czas
przestraszona mine i strofowala swojego meza ze za duzo je..tesc na samym
wstepie obmacal moje sztucce z glosnymi komentarzami...myslalam ze
splone...po czym moja tesciowa zmyla sie po angielsku...nic nie mowiac poszla
sobie do domu...tesc zostal bo znalazl mojego tate jako sluchacza i nadawal
mu jacy to sa Zydzi ,Niemcy i Ksieza...jeste jeszcze jedna sprawa ktora
wydala mi sie dziwna..z tesciami mieszka siostra tesciowej -ma kolo 50 lat
ale w dziecinstwie zatrula sie gazem i ma rozum pieciolatki...otoz moja
tesciowa zabronila jej przyjsc do nas...rece mi
opadly...wstyd ..wstyd..wstyd...teraz rozumiem dlaczego moj maz-niemaz ma
taka awersje do swiat , nie obchodzi urodzin i jest taki antyrodzinny...ja z
biegiem lat lubie te spedy poniewaz rodzice mieszkaja 200 km odemnie i milo
jest sie z nimi spotkac albo miec poczucie ze jestem dla nich wazna mimo
odleglosci..te moje wywody nie sa podszyte zalem ani pretensjami do
tesciow...nie odbierajcie tak tego..poprostu dobiegajac trzydziestki
otworzyly mi sie oczy jacy ludzie sa dziwni

pozdrawiam