kruche_ciacho
02.09.14, 12:28
No wiec jest bezdomny. Sypia po jakichs przytulkach dla bezdomnych, wczoraj wieczorem nagral mi sie na skrzynke ze jest w szpitalu (niekontrolowana od roku cukrzyca, stopa cukrzycowa) i zebym zadzwonila do niego bo on nie ma juz pieniedzy na telefon.
Nie zadzwonie. Nie mam sily na jego historie. A co ja jeszcze moge mu powiedziec? Ze przez picie rozwalil swoja rodzine, narazil swoje zycie, zbankrutowal, naraza maja i dziecka sytuacja finansowa? Wszytko to bylo mowione kilka lat temu ze jak nie wezmie sie w garsc i nie przestanie pic to wszystko trafi szlag. A teraz skomlenie.
A co najbardziej mnie wq.wia to to, ze przerzucil na moje barki ten kredyt i wez mu cos zrob, on przeciez taki biedny, bezdomny i chory.
Co ja mam powiedziec szesciolatkowi jak pyta o ojca...?