Jakoś mi dziś smutno :(

02.09.04, 15:05
Dzisiaj mam jeden z tych trudniejszych dni.... ciężko mi zebrać myśli.
Ostatnio dużo myślę o moim tacie i bracie. Obaj zginęli w wypadku w zeszłym
roku (1 lipca). Byłam wtedy w 3 miesiącu ciąży. Niestety nie zobaczyli mojego
maluszka (urodził się w styczniu 2004). Teraz tyle się dzieje w moim życiu..
mały jest naszą iskierką, jest taki radosny, planujemy z mężem kupić
mieszkanie... boli mnie, że tata i brat nie są teraz ze mną i nie widzą tego
wszystkiego. Najbardziej boli mnie to, że mały nie poznał ich. Obaj byli
wspaniałymi ludzmi. Tata był lekarzem, brat miał nim być. Niestety jadąc na
egzaminy na uczelnie mieli ten przeklęty wypadek. Teraz chciałabym spędzać
dużo czasu z mamą (została zupełnie sama) ale wiem, ze mam moich chłopaków,
synka i meża, oni też mnie potrzebują ... czy jest sposób żeby wszystkich
zadowolić? Wiem, że moja mama mocna przeżywa to wszystko, niestety jest od
nas jakieś 300 km, nie możemy wpadać do niej na kawę wieczorem... czasami nie
wiem jak pogodzić to wszystko.

Sorki, że tak smuce ... na codzień staram sie duzo uśmiechac ale czasami te
smutki mocno pchają sie na światło dzienne. Dziękuję, że mogłam przynajmniej
kilka z tych smutków tutaj zostawić.

Pozdrawiam.
    • le_lutki Re: Jakoś mi dziś smutno :( 02.09.04, 15:27
      Hej...
      Smutki maja to do siebie, ze lubia sie ujawniac nawet po dlugim czasie i bez
      uprzedzenia, zwlaszcza takie glebokie smutki jak Twoj. Dobrze jest wtedy sie
      im "poddac" bo odpedzanie nic nie daje, kiedys po prostu same przerodza sie w
      tylko mile wspomnienia, a ta bolesna strona sie zatrze, przynajmniej po czesci.
      Rozumiem doskonale, o czym piszesz, zarowno jesli chodzi o zal, ze Twoi bliscy
      nie poznali Twojego synka, osoby dla Ciebie teraz najwazniejszej w zyciu, jak i
      o swiadomosc, ze Twoja mama przezywa zapewne to samo co Ty, tylko jeszcze
      silniej zapewne (bo stracila to, co Ty zyskalas w pewnym sensie) i w dodatku
      sama. Mysle, ze sama troska o nia i o jej samotnosc juz bardzo dobrze o Tobie
      swiadczy. Wiem tez, ze zmartwienie bolem drugiej osoby potrafi przeslonic nawet
      bol wlasny.
      Nie wiem, co Ci poradzic konkretnie, ale wydaje mi sie, ze Twoja mama doceni
      kazdy przejaw tej dobrej woli od Ciebie - kazdy telefon, cieple slowo. Czyjas
      obecnosc przy nas moze byc wyczuwalna nawet na odleglosc, nie tylko fizycznie,.
      czasem tez ludzie, ktorzy sa bardzo blisko potrafia byc bardzo dalecy.
      Jesli tylko jestescie blisko siebie uczuciami i myslami, to juz bardzo wiele.
      Mysle, ze ona to czuje.
      A swoja droga jak tylko bedziesz mogla zawiezc do niej swoja rodzine, albo
      przyjac ja u Was, to zrob to - te momenty sa bardzo wazne.
      A Ty na pewno bedziesz mogla wszystkich "zadowolic" jak piszesz. Zadowolic
      niekoniecznie dzielac sie "po rowno", bo taka jest kolej rzeczy - i na pewno
      Twoja mama o tym wie - ze jestes przede wszystkim dla swojej rodziny obecnej, a
      kazda chwile ktora MOZESZ mamie poswiecic, to jej poswiecisz. W tym wypadku
      sprawiedliwie nie znaczy dokladnie po rowno, bo masz dwie rozne role do
      spelnienia, przede wszystkim jako zona i matka (ktora Twoja mama tez przeciez
      byla i jest) a potem, nadal, jako corka.
      I nie mozesz sie za te kolej rzeczy obwiniac.
      Pozdrawiam Cie cieplo i zycze aby smutki rozwialy sie szybko.
      Ania
    • beata32 Re: Jakoś mi dziś smutno :( 02.09.04, 15:37
      Trzymaj się, myślę, że fajnie, że się nie dajesz, że masz bliskich dzięki
      którym życie ma sens.
      A co do Twojego taty i brata, nie wiem czy potrafię pocieszyć.
      Może tylko tak, że fajnie, że możesz ich z takim uczuciem wspomniać, to znaczy
      to, że jakaś cząstka ich ciągle istnieje i możesz ją swojemy synowi przekazać
      aby istniała jak najdłużej ...
    • slonko12345 Re: Jakoś mi dziś smutno :( 02.09.04, 18:59
      Witaj,
      chyba wiele nas łączy - bardzo dobrze Cię rozumiem.
      Moja córeczka urodziła się 13 stycznia, a dzień później zmarł nagle na zawał mój
      tata. Też bardzo cierpię z tego powodu, że mała nie pozna swojego dziadka NIGDY.
      I że mój tato jej nie zobaczył. Pocieszam się jedynie tym, że dowiedział się, że
      urodziła się zdrowa i powiedział do mojej mamy, która wybierała się do mnie do
      szpitala: "Powiedz małej, że dziadek nie może teraz do niej przyjść, bo jest
      chory, ale mocno ją całuje."
      Choć minęło już kilka miesięcy i pozornie moje życie wróciło do normy, tysiąc
      razy dziennie myślę o tacie. I jest mi wtedy tak bardzo smutno.
      Też chciałabym wiele czasu spędzać z moją mamą, często do niej jeżdżę, ale wiem
      też, że teraz moją rodziną jest mąż i córeczka i nie mogę go zostawiać samego,
      bo on też za nami tęskni...

      Pozdrawiam CIę serdecznie.
      Pamiętaj, że masz się do kogo uśmiechać.

      Marta
      • evitaa5 Re: Jakoś mi dziś smutno :( 02.09.04, 20:40
        Ja też dokładnie cię rozumiem i czuję twój ból. Ja przeżyłam podobną tragedię.
        Gdy byłam w 6 miesiącu ciąży moja babcia dostała udaru mózgu, dodam że byłam
        bardzo, bardzo z nią związana. Po miesiącu babcia zmarła, a 7 dni po niej moja
        mama. Mama chorowała na raka piersi i serce nie wytrzymało chemioterapii. Nie
        wiem jak to przeżyłam. Może właśnie udało mi się bo wiedziałam że nie jestem
        sama, musiałam też myśleć o tej istotce, którą nosiłam pod sercem. Teraz ta
        istotka ma już 2 latka, a ja nadal z bólem myślę o mamie, która nie zdążyła
        zobaczyć swojego wnuka. Myślę o babci, która tak się cieszyła, że będzie
        prababcią. Tak mi ich brakuje......... Tyle pytań bym im zadała..............
        Dlatego wiem co czujesz. Łączę się z tobą w bólu i wspomnieniach. Z czasem ból
        i żal maleje ale czy znika do końca tego nie wiem.
        Pozdrawiam serdecznie
    • kasiak73 Re: Jakoś mi dziś smutno :( 02.09.04, 20:58
      Mnie też jest dzisiaj bardzo smutno. I nie tylko dzisiaj, bo tak naprawdę od
      wtorku rano, gdy się dowiedziałam że mój dobry kolega, bliski sąsiad nie żyjesad
      Miał 28 lat, zostawił po sobie 2 córeczki (8 i 5 lat). Był jednym z najlepszych
      ojców jakich znałam. Fantastycznym człowiekiem. Miał bardzo ciężkie życie, ale
      nigdy się nie skarżył. Dziewczynki były dla niego wszystkim, całą radością
      życia. A teraz już Go nie ma. Nigdy już nie wpadnie do nas na herbatkę, nigdy
      już nie zabierze naszej Córeczki razem ze swoimi, aby popuszczać latawce. I tak
      naprawdę chyba nigdy nie dowiemy się jak dokładnie zginął, bo oficjalna wersja
      jest tak bardzo niemożliwa, że wiem, że nie jest prawdziwa.
      Wiem, że trudno jest to porównać do Waszych tragedii, gdy umierali bardzo
      bliscy Wam ludzie, ale mnie i mojemu mężowi naprawdę brakuje Marcina. I
      najgorsze jest to, że pewnie do końca życia będziemy sobie zadawali pytanie czy
      mogliśmy coś zrobić, żeby to się nie stało. Ale dzisiaj już był Jego pogrzeb i
      już nic dla Niego nie możemy zrobić sad
      Bardzo nam z tym źle....
    • m_drago Re: Jakoś mi dziś smutno :( 03.09.04, 09:49
      Dziękuję za te wszystkie słowa. Wczoraj jak wróciłam do domu i popatrzyłam na
      mojego malucha ... to prawda... w tej małej istotce jest cząstka mojego taty i
      kawałek mojego brata. Dla mojej mamy ten mały brzdąc jest prawdziwym
      słoneczkiem. Przy nim można odłożyć smutki ... jeszcze troche czasu musi
      upłynąć i wszyscy zaczniemy wspominać wspaniałe chwile a nie rozpamiętywać
      zeszłoroczną tragedię.

      Jeszcze raz dziekuję, że mogłam zostawić tu troszkę smutków...

      Pozdrawiam.
Pełna wersja