W weekend na weselu.
Zginęły nam pieniądze z portfeli, perfumy chłopa, biżuteria, a co najśmieszniejsze to majtki i skarpetki.
Rzeczy były zamknięte na klucz w pokoju.
Podejrzewamy obsługę, nigdzie tego nie zgłosiliśmy, bo zorientowaliśmy się w niedzielę w drodze powrotnej.
Ciekawe jak częste są takie praktyki

Przykra sprawa.