Akurat przeczytałam na forum Życie rodzinne pytanie o możliwość eksmisji eksmałzonki.
I tak mi się przypomniało.
Pewna para rozstała się w tamtym roku jakoś( to znajomi koleżanki, których ja poznałam raz kiedyś na jakiejś imprezie i znajomości nie kontynuowałam) w lecie.
Mieli zaplanowany ślub, wesele i rozstali się nagle, podobno burzliwie, odwołując ślub.
Dziewczyna nie chciała się od pana wyprowadzić.
Wcześniej mieszkała tam około 3 lat.
Powiedziała, że ma prawo tam mieszkać, nie ma dokąd pójść i on jej w żaden sposób nie wyrzuci.
Jest zameldowana, mieszka tam, przebywa na codzień, ma swoje rzeczy.
Nie wiem jak jest dziś(muszę koleżanki spytać), ale jeszcze na począku lipca jak o tym rozmawiałyśmy to ona tam nadal mieszkała.
Facet załamany, chce sobie życie ułożyć na nowo, a na nią nie było sposobu.
Od razu piszę, że znam temat z opowieści i nie wiem jak to wyglądało, ale czy to rzeczywiście możliwe, żeby nie było opcji na obcą osobę, z którą nie miało się dzieci?
Policja powiedziała, że nic nie może, wymeldowanie w trybie administracyjnym niezasadne.
Zamieszkanie razem bez ślubu to jednak ryzykowna sprawa