mamakasienki1
25.09.14, 12:33
Co byście zrobiły na miejscu rodziców pozostałych dzieci?
Może są tu jakieś nauczycielki, może ktoś miał podobny problem.
sytuacja wygląda mniej więcej tak:
Do wczoraj wiedziałam niewiele, a właściwie tyle, że moja pierwszoklasistka od czasu do czasu wspominała o dziewczynce, która ją popchnie, szturchnie, pociągnie za włosy. Mówiłam żeby poszła do Pani no i na tym w zasadzie się kończyło. Wczoraj zagadała mnie matka innej dziewczynki właśnie o tą zaczepiającą czy mamy problemy, mówię, że słyszałam od swojej, ale ona zaradna i jakoś sobie radzi. Potem dołączyła jeszcze jedna matka, która usłyszała naszą rozmowę i dowiedziałyśmy się makabrycznych faktów.
Ta dziewczynka, terroryzuje całą klasę, popycha dzieci, szarpie, gryzie, wczoraj obcięła chłopcu włosy nożyczkami, biega i skacze po ławkach, liże dzieciom podręczniki i zeszyty, kuje ołówkami dzieci, łamie kredki, w moją rzuciła plecakiem, jednej dziewczynce powiedziała, że lubi jak ta płacze, gryzie Panią, uwagi i spotkania z matką nie pomagają.
Podpytałam jeszcze innych rodziców i wychodzą coraz to nowe "cuda", zaczęłam bać się o bezpieczeństwo swojej córki. Dziś prosiłam aby trzymała się od tamtej z daleka. Pójdę po nią do szkoły to porozmawiam z wychowawczynią, ale wiem, że to niewiele pomoże, tyle, że będzie miała kolejny sygnał od kolejnego rodzica.
Co można zrobić z takim dzieckiem, jak wnioskować o przeniesienie? Zebrać się z innymi rodzicami i pójść do dyrekcji?
Klasa jest profilowa, jako jedyna w szkole i nie chciałabym przenosić swojej córki do innej klasy, szczególnie, że starsza też jest w takiej klasie i dużo nam to daje.
Jeśli nie będzie wyjścia to będziemy wnioskować o zmianę klasy?
Czy jeśli wszyscy rodzice się zbiorą można coś wskórać, jakoś wpłynąć na dyrekcję o przeniesienie tej dziewczynki?