26.09.14, 09:58
Byłam,oglądnęłam i…
no niestety jestem rozczarowana
jak najbardziej zgadzam się tą z opinią Czyje to słowa?
"Tak przemawia ostateczny i straszny zwycięzca powstania warszawskiego: Infantylna Popkultura i oficerowie jej armii, aktorzy odgrywający główne role w filmie "Miasto 44" generała Jana Komasy. Jeśli myśleliście wcześniej, że powstanie to wielkie znikanie miasta, rozpad i wymazywanie, byliście w błędzie. Jeśli naczytaliście się Mirona Białoszewskiego, robiliście to zupełnie niepotrzebnie. Jeśli przerażała was wielka tragedia miasta i jego mieszkańców, psu na budę zdały się wasze emocje. Od dziś obowiązująca wersja jest taka: powstanie warszawskie to była przygoda i akcja w hollywoodzkim stylu. Za rok, dziesięć i 20 boleśnie uświadomią wam to gimnazjaliści, którzy masowo obejrzą film Komasy (premiera we wrześniu zobowiązuje) i dzisiejsi patriotyczni dwudziestolatkowie, którzy do tej pory musieli zadowalać się paździerzowymi rekonstrukcjami historycznymi, a teraz dostali wielkobudżetową rekonstrukcję z malowniczymi flakami wylewającymi się z ekranu. Powstanie to była przygoda, gdyż Polacy, osobliwie młodzi, to ludzie z wyobraźnią i energią, do szukania przygody skorzy. No i piękni: wojenna młodość u Komasy wygląda bez wyjątku jak z reklamowych billboardów sieci odzieżowych, cywilna starość bez wyjątku jest brzydka, tchórzliwa i egoistyczna, gdy chowa się po piwnicach.

"Miasto 44" udowadnia też, że powstanie, najważniejsza polska masakra, mało kogo obchodzi. Nikt nie protestuje, że narodową tragedię przerabia się na kolejną część "Rambo", nikt nie krzyczy, że to nihilizm i apoteoza śmierci, nikt cynicznego zamysłu zrobienia komercyjnej superprodukcji z 200 tys. trupów nie piętnuje. Akurat, gdy przydałyby się jakieś pikiety, naczelni pikietujący siedzą cicho. Wyobrażacie sobie, żeby Adrien Brody, promując "Pianistę", powiedział: "Nie bójcie się tej całej otoczki Holocaustu, to przede wszystkim historia o artyście w trudnych czasach"? Albo, żeby Spielberg chwalił się, że w "Liście Schindlera" dobrze wykorzystał budżet i świetnie mu wyszła choreografia? Ja sobie nie wyobrażam.

Nie chcę się bawić w krytyka filmowego i oceniać warsztatowo filmu Jana Komasy. Być może jest to świetne kino akcji, genialne połączenie "Terminatora" z "Titanikiem". Nie wiem. Nie znam się. Wiem za to, że to kino, które daje przerażającą odpowiedź na pytanie, "czy to w porządku, jak kto ginie"? Otóż w porządku, panie Białoszewski, o ile śmierć "wbija w fotel".

Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,16692335,_Miasto_44___liczy_sie_masakra_i_dobra_zabawa.html#ixzz3EPGExyaU
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: miasto 44 26.09.14, 10:02
      Poszłabym, ale nie mam z kim, a sama do kina nie chadzam sad
    • inez21 Re: miasto 44 26.09.14, 10:14
      Byłam ,obejrzałam wyszłam z kina przygnieciona i z depresjąsad
      Wypowiem się własnymi słowami i nie bedę "rozkminiac" jak krytycy.
      Film dobry, wbija w fotel, pokazuje tragedię,bezsens, dramat całego powstania. Pokazuje młodych ludzi którzy bez broni i bez wiedzy militarnej którzy zostali rzuceni na pożarciesad(
      Pokazuje dzieci które z jednym granatem w dłoni zostały wysłane do walki z czołgami , pokazuje ludzi którzy wierzyli że powstanie to bedzie przygoda, która potrwa kilka dni.
      Troche hollywoodzki nowoczesny sposób pokazania tego jest po to aby dotrzec do młodego widza. Bez zbednej martyrologii której przeciętny gimnazjalista nie pojmie.
      Film nie ocenia powstania czy było dobre czy złe daje widzowi możliwość wyboru oceny.
      I na pewno nie pokazuje tych wydarzeń jako wspaniałej przygody....
      Ja oglądając myślałam o moich dzieciach, starszy ma 14 lat jest harcerzem a co by było gdyby....
      Jak wyszłyśmy z koleżanka z kina nawet gadać się nie chciałosad(
    • dziennik-niecodziennik Re: miasto 44 26.09.14, 10:36
      całkiem inaczej ten film odebrałam. owszem, śmierć wbijała w fotel, ale nie dlatego ze została przedstawiona z hollywoodzkim rozmachem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka