Dodaj do ulubionych

kontakt z rodzicami

27.10.14, 20:26
Nie mam dobrego kontaktu z rodzicami, nie mamy ze sobą wspólnego języka, jako dziecko byłam zahukana, wycofana, bałam się ojca, do mamy nie miałam zaufania, nigdy się jej nie zwierzałam, nie opowiadałam o swoich sprawach i od zawsze ona ma o to do mnie pretensje. Właśnie przed chwilą odbyłam jedną z wielu podobnych do siebie rozmów telefonicznych, w których najwięcej miejsca zajmuje opowiadanie o pogodzie. Mama zakończyła z żalem, że nie chce jej nic powiedzieć, "no skoro nie chcesz rozmawiać, to do widzenia". Jestem już stara baba i przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy, ale wkurza mnie to, że ona mnie o to obwinia. Oczekuje, że będę ją traktować jak przyjaciółkę, mimo, że nigdy moją przyjaciółką nie była, wydaje jej się, że to się samo dzieje a właściwie, że zależy ode mnie, sama nie czuje się za to odpowiedzialna w najmniejszym nawet stopniu.
Kiedyś w jednej z takich sytuacji zapytałam ją czy kiedykolwiek zastanowiła się dlaczego tak jest, czy może popełniła jakiś błąd? Popatrzyła na mnie wtedy jakbym po chińsku mówiła.
Podobny mechanizm obserwuję u teściów - totalny brak autorefleksji, niczym nie zmącone przekonanie o własnej wspaniałości a winni są wszyscy wkoło. Ja nie wiem, czy to jest cecha tego pokolenia, ale ja np. w kółko myślę czy jestem dobrym rodzicem, dołuję się, że popełniam błędy, staram się jakoś świadomie pełnić tę rolę.
Być może wynika to z przeświadczenia, że to dzieci mają obowiązki wobec rodziców (odwrotnie już nie) i że rodzice, choćby źli, są niczym święte krowy. Widzę, że wobec własnych rodziców taką właśnie czołobitność prezentują.
Macie podobne obserwacje? (oczywiście nie jest to pytanie do tych, które mają super kontakt z rodzicami). Zastanawiam się czy oni rzeczywiście są tak przekonani, że byli świetnymi rodzicami, czy jednak mają świadomość swoich błędów, ale stosują wyparcie? Czasem mam podejrzenia, że nie zadają sobie nawet trudu, żeby o tym pomyśleć, tylko patrzą na to na zasadzie "nie mam dobrego kontaktu z dzieckiem, bo dziecko złe, a ja biedna skrzywdzona matka".
Są chwile, takie jak dzisiaj, że mam ochotę jej wszystko wygarnąć, oczywiście nie zrobię tego, bo wiem, że to nie ma sensu, niczego już to zmieni a może tylko popsuć, z resztą teraz bardziej zależy mi na tym, żeby byli dobrymi dziadkami. Przynajmniej tutaj się wygadam...
Obserwuj wątek
    • iziula1 Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 20:34
      A jednak coś cię łączy z rodzicami. Totalny brak autorefleksji na temat własnego zachowania. Nic tylko wciąż obwiniasz innych big_grin
    • ichi51e Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 21:14
      Coz nie wiem.
      Ale swoich rodzicow (i pozostalosci pokolenia wyzej) z kazdym mijajacym rokiem doceniam i rozumiem bardziej. Dlaczego nie sprobujesz przepracowac swojej przeszlosci z matka i nawiazac z nia kontakt z wolnej stopy? Jako dwoje doroslych ludzi. Twoja mama nie zawsze byla czepialska zrzeda. Czy widzialas jej zdjecia z mlodosci? Z czasow kiedy zostala matka? Mloda dziewczyna i swiat u jej stop - duma milosc i nadzieje bila z oczu. I co sie z nia stalo? Ona tam jest? Nie ma?
    • leanne_paul_piper Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 21:17
      Zastanawiam się czy oni rzeczywiście są tak przekona
      > ni, że byli świetnymi rodzicami, czy jednak mają świadomość swoich błędów, ale
      > stosują wyparcie? Czasem mam podejrzenia, że nie zadają sobie nawet trudu, żeby
      > o tym pomyśleć, tylko patrzą na to na zasadzie "nie mam dobrego kontaktu z dzi
      > eckiem, bo dziecko złe, a ja biedna skrzywdzona matka".

      Jest dokładnie tak jak piszesz, tacy ludzie są przekonani o tym, że to ci inni są źli, a sobie nie mają nic do zarzucenia. W sumie to trochę im zazdroszczę, bo człowieka ciągle trapią jakieś wątpliwości, czy dobrze robi, czy wystarczająco się stara, czy ktoś przez niego nie cierpi, a toksyki są kompletnie bezrefleksyjne.
      Ja to samo mam z matką i nasze kontakty są poprawne, ale bardzo powierzchowne. Plus jak przekroczy nieakceptowalnie moje granice, to na wiele tygodni następuje cisza, której zakończenia ja sama już nie inicjuję. A tak poza tym to właśnie rozmawiamy o pogodzie, o kwiatkach, o tym, że była na grzybach.
      A jak mnie pyta: - co w pracy? - dobrze. Zdrowa jesteś? - zdrowa. Co u R.?(mojego partnera) - dobrze. A koty zdrowe? - zdrowe.
      I to by było na tyle z tematówwink.
      Wypracowana po latach szarpania się metoda postępowania, którą polecamwink.
    • echtom Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 21:19
      > Kiedyś w jednej z takich sytuacji zapytałam ją czy kiedykolwiek zastanowiła się dlaczego tak jest, czy może popełniła jakiś błąd? Popatrzyła na mnie wtedy jakbym po chińsku mówiła.

      A nie prościej było powiedzieć, co zrobiła źle, zamiast zagadkami rzucać? Ja na jej miejscu w życiu bym się nie domyśliła - rodzice zupełnie inaczej postrzegają wzajemną relację niż dzieci.
      • klamkas Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 21:51
        Ja kiedyś zaryzykowałam to proste rozwiązanie - dowiedziałam się, że jestem niesprawiedliwa, że się nie staram, że nigdy nie wyciągnęłam do niej ręki, że zawsze ją oceniam, że jestem wredna, wstrętna i w dodatku nastawiam przeciwko niej ojca (bo z nim się dogaduję i on też jej kiedyś powiedział, że to to ona jest winna naszym fatalnym stosunkom w odpowiedzi na jej płacze, że jestem taką okropną córką).

        Nie zawsze prościej jest powiedzieć...
      • 1matka-polka Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 08:37
        Miałaś toksycznych rodziców? Jeżeli nie, to nie masz pojęcia co potrafią zrobić własnym dzieciom.
        • echtom Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 11:09
          Miałam wybitnie toksycznych rodziców i pisałam o tym w setkach wątków. Dziś jestem nietoksyczną (w moim głębokim przekonaniu) matką trzech dorosłych córek. Mam z nimi dobry kontakt w sensie, że lubią ze mną rozmawiać i zwierzają się ze swoich spraw, ale mają też masę pretensji o różne rzeczy, a ja w ogóle nie rozumiem, o co tym dziewczynom chodzi. W moim przekonaniu zrobiłam, co mogłam w realiach, w jakich przyszło mi je wychowywać i te pretensje odbieram jako niesprawiedliwe.
          • jamesonwhiskey Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 18:12
            moim przekonaniu zrobiłam, co mogłam w realiach, w jakich przyszło mi je wychowywać i te pretensje odbieram jako niesprawiedliwe.

            czyli ty juz jestes po tej stronie wyparcia
            zrobila co moglam nie wiem o co wam chodzi
            • echtom Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 23:18
              I tak nie zmienię niczego z przeszłości. Ale kontakt jest dobry, a chyba o tym mowa w wątku.
    • solejrolia Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 21:23
      no jest tak, jest.
      u mnie dodatkowo całą sytuację potęguje fakt, że mama z siostrą nadają na jednej fali, a mnie w tej relacji nigdy nie było. a teraz (no nie teraz, bo już od dawna) nie chcę nic zmieniać- skoro od zawsze byłam poza układem, to na starość miałabym w to wejść? udusiłabym się. i one zadusiłyby moja rodzinę. a tak mam spokój.
      tylko, że mama nie rozumie dlaczego nie jestem z nią blisko. i ma pretensje i żal. jest absolutnie przekonana o swojej nieomylności, za brak dobrego kontaktu mnie obwinia. a ja już jako 10 czy 12 latka czułam to, a jak powiedziałam jej wprost, że nie jesteśmy blisko, no to zrobiło jej sie przykro, ale wniosków nie wyciągnęła, i z jej strony nic nie zmieniło się, poza tym, że wyrzuciła mi kilkakrotnie, jaką jej sprawiłam przykrość. na szczęście nie byłam zostawiona tak zupełnie sama sobie, bo byłam córeczką tatusia. no i w sumie mam jego charakter, na ile to geny, a na ile sama pielęgnuję te cechy, które mi tatę przypominały, no to już nie wiem.
    • peggy_su Re: kontakt z rodzicami 27.10.14, 23:10
      Obserwacje mam takie że łatwo przerzucać się odpowiedzialnością za kiepskie relacje, trudniej coś zrobić.
      Mama zapewne popełniła błędy, bo mało kto ich nie popełnia. Ty natomiast gdy dorosłaś, nie podjęłaś trudu wyrażenia swoich żali, zostawiłaś sprawy swojemu biegowi. Teraz obydwie macie do siebie zupełnie uprawnione pretensje.
      • silver_spoon Re: kontakt z rodzicami 28.10.14, 10:18
        Szczera rozmowa z teściami doprowadziła do tego, że przestali się do nas odzywać i trwają w śmiertelnym obrażeniu. Z niektórymi ludźmi nie da się normalnie porozmawiać bo oni nie przyjmują po prostu innego punktu widzenia, wszystko odbierają jako atak a ich reakcją jest całkowite zamknięcie się.
        Z resztą co taka rozmowa w przypadku mojej mamy miałaby zmienić? Czasu się przecież nie cofnie, nie da się nadrobić pewnych spraw. Masz rację, że każdy z nas popełnia błędy, tylko że różnica polega na tym, że ja jestem świadoma tego faktu, staram się pracować nad sobą, żeby nie powielać wzorców z domu wobec moich dzieci, nie twierdzę, że mi się to zawsze udaje, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest moja odpowiedzialność jako rodzica. Moja matka natomiast żyje w błogim przeświadczeniu, że nic złego nie zrobiła. I właściwie nie przeszkadzałoby mi to, bo sobie to przepracowałam właśnie skupiając się na swojej rodzinie a stosunki z rodzicami utrzymując na poziomie poprawnym acz powierzchownym. Wkurza mnie tylko gdy ona ma do mnie pretensje, że nie jesteśmy super przyjaciółkami, że nie opowiadam jej o wszystkim co się u mnie dzieje itd.
        • peggy_su Re: kontakt z rodzicami 28.10.14, 16:09
          Wiesz widzę po swojej rodzinie jak różnie mogą się ułożyć stosunki z rodzicami. Moi rodzice popełnili sporo błędów, w wielu miejscach nas skrzywdzili bo sami byli niedojrzali, nie chciało im się, uważali się za nieomylnych itd. Jest nas czworo rodzeństwa i widzę jak skrajnie różne postawy można przyjąć. Ja i jedna z sióstr poukładałyśmy swoje relacje z mamą. Pozostała dwójka tkwi w poczuciu krzywdy i żalu. Nie mogą się z mamą dogadać. Z jednej strony mówią że to przeszłość, mają to gdzieś, żyją swoim życiem, z drugiej strony na każdym kroku widać pretensje, wyrzuty, bo mama to, bo mama tamto. Mówią że przeszłość nie ma znaczenia, a wyraźnie widać jak każde zachowanie jest karą dla mamy bo ona coś tam, bo ona sobie na to zasłużyła, zapracowała.

          Na swoim przykłądzie mogę tylko powiedzieć, że jedna rozmowa nic nie da. Faktycznie po jednej ostrej rozmowie pełnej wyrzutów strony mogą zamknąć się w sobie i nie da się wiele zrobić. My obydwie pracowałyśmy latami żeby było dobrze. Takich rozmów było wiele, czasem o drobiazgach, czasem o wszystkim od początku. Całkiem możliwe że moja mama sama by tego nie zapoczątkowała, pewnie ja włożyłam w tą odnowę kontaktów więcej energii, zwłaszcza na początku. Ale robiłam to dla siebie. Dla siebie naprawiałam i odbudowywałam to, co ona kiedyś zburzyła.
          Nie mówię że tak trzeba, nie narzucam nic nikomu, uważam że po prostu warto.
          • gorajka Re: kontakt z rodzicami 28.10.14, 21:37
            peggy su piszesz że obydwie pracowałyście latami żeby było dobrze
            a co zrobić jeśli rodzic lub rodzice nie widzą żadnej swej odpowiedzialności ani żadnej winy w tym że relacje z dziećmi są kiepskie?
            są osoby mniej i bardziej pielęgnujące w sobie poczucie winy, mniej i bardziej wrażliwe na pewne słowa i zachowania dlatego jednym łatwiej a drugim trudniej na starość ułożyć sobie dobre relacje z rodzicami
            też mam to wrażenie że tamto pokolenie jest kompletnie pozbawione autorefleksji i samokrytycyzmu w stosunku do siebie, a może to po prostu dotyczy tylko mojej rodziny wink
            od swojej matki całe życie słyszę jakim to niedobrym i niewdzięcznym dzieckiem jestem, teraz wiem że to jej sposób na dobrą samoocenę, jeśli inni są źli to ona jest ta dobra, ale jako dziecko brałam to do siebie i żyłam w przekonaniu o własnej beznadziejności
            Można się z rodzicem pogodzić i dogadać pod warunkiem że i on dojrzeje i zrozumie co robił nie tak, ci co piszą że sobie poukładała relacje z rodzicami widocznie miała to szczęście
            reszta po prostu nie ma na to szans
            ja całkiem niedawno usłyszałam od swojej matki że żałuje że mnie więcej nie biła w dzieciństwie bo mówili jej ludzie, że ma więcej bić i że słowa przepraszam to nigdy z jej ust nie usłyszę
            I co wy na to drogie panie? udawać że wszystko jest ok?
            ja nie potrafię
            • peggy_su Re: kontakt z rodzicami 29.10.14, 00:36
              Moja mama na samym początku była przekonana że wszystko robiła dobrze. Asekuracyjnie przyznawała że każdy popełnia błędy więc pewnie i ona jakieś popełniła ale "CHCIAŁAM DOBRZE" i to jest najważniejsze. Była z tych co to należy im się niemal bałwochwalczy szacunek za sam fakt bycia matką. Za brak posłuszeństwa fundowała szantaż emocjonalny. Więc różowo nie było.

              Tyle że z perspektywy mojej i jednej z moich sióstr bardzo się zmieniła przez ostatnie lata. Jest dojrzalsza, poukładana, bardziej otwarta. Z perspektywy części mojego rodzeństwa jest gorsza, totalnie bezrefleksyjna, całkowicie bezkrytyczna wobec siebie.
              Skąd aż taka różnica?

              Pewnie idealnie byłoby gdyby rodzic sam z siebie przemyślał, zmienił się i złożył samokrytykę. Tyle że druga strona musi być w jakiś sposób gotowa na zrozumienie i wybaczenie, też musi przejść jakąś drogę. Bez tego nie da się dogadać. Myślę że w naszych stosunkach na nic by się zdała cała przemiana mojej mamy, gdybym ja stała w miejscu i nie była gotowa na zrozumienie jej.
            • 1matka-polka Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 08:40
              Moi rodzice też żałują, że mnie więcej nie bili.
          • klamkas Re: kontakt z rodzicami 29.10.14, 00:47
            Ale żeby sukces był możliwy, trzeba dobrej woli i otwartości obu stron. Jeśli chęci i działania są jednostronne, to niewiele da się zrobić. Można zrobić to co ja - nie tykać problemu, ograniczyć kontakty, nie prowokować, unikać tematów, które mogą sprowokować awanturę: możliwe tylko wtedy, kiedy można się zdystansować (bo nie żyje się razem).
    • grrrrw Re: kontakt z rodzicami 28.10.14, 07:27
      Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami.
    • nowabiala1 Re: kontakt z rodzicami 28.10.14, 18:20
      Nie ty pierwsza masz ten problem.


      Bywa ze rozmowy matek i córek przypominają pole minowe.Prowadząc je, trzeba stąpać ostrożnie, bo nie wiadomo, kiedy nastąpi wybuch. Czasem wystarczy jedno słowo, rada udzielona w momencie, gdy nie jest oczekiwana, mniej lub bardziej świadoma mina lub gest, aby rozmowa przeistoczyła się w pole bitwy lub została przerwana.Relacja między matką i dorastającą czy dorosłą już córką to relacja ciągłego przyciągania i odpychania, negocjowania bliskości i dystansu, włączania i wykluczania. Matkom trudno jest pogodzić się z faktem, że już nie wiedzą wszystkiego o swoich córkach, że to nie im córka zwierza się ze swoich problemów, nie prosi o pomoc czy radę, nie opowiada o błahostkach dnia codziennego. Bolesne dla matek bywa dowiadywanie się po fakcie o tym, że coś ważnego wydarzyło się w życiu córki, a one o tym nie wiedziały, zostały w swoim poczuciu wykluczone. Często nie potrafią powiedzieć o tym córce wprost, chciałyby, aby córka domyśliła się, jak matka się czuje.Dorastającym i dorosłym córkom zdarza się reagowanie irytacją czy gniewem na pozornie niewinne uwagi matki, szczególnie te odbierane jako krytyka, brak akceptacji, próby kontrolowania czy brak zaufania. Większości z nas zdarzyło się usłyszeć od swoich matek uwagi w rodzaju: „Jak ty wyglądasz!”, „Nie powinnaś pójść do fryzjera?”, „Zamierzasz właśnie to podać gościom?” czy „Jak ty sobie teraz poradzisz?”. Niezależnie od rzeczywistych intencji matki, córka może w tych słowach usłyszeć krytykę np. swojego wyglądu czy brak zaufania do jej umiejętności radzenia sobie z trudnościami. Interpretacja w dużym stopniu zależy od historii wcześniejszych rozmów córek i matek, pamiętać jednak warto, że zarówno matki, jak i córki są niezwykle wrażliwe na sygnały wzajemnego braku akceptacji.Córki cenią sobie mówienie matkom o przytrafiających im się drobnych przykrościach, ponieważ ważny jest dla nich wyraz troski, który mogą otrzymać – w spojrzeniu, głosie, słowach. Reakcja matki zwykle różni się od pragmatycznej reakcji ojca czy męża, który córce opowiadającej o problemach doradzi, co powinna według niego zrobić. Zainteresowanie matek najdrobniejszymi szczegółami z życia córki, dopytywanie, nawiązywanie do poprzednich rozmów, o ile nie jest odbierane jako wtrącanie się czy chęć kontrolowania, jest zazwyczaj postrzegane jako oznaka troski i silnej więzi.Relacja matka–córka to relacja wysokiego ryzyka. Obie strony oczekują od siebie bardzo dużo, a frustracja tych oczekiwań powoduje silne reakcje emocjonalne i konflikty wybuchające pozornie bez powodu. Córki pragną akceptacji swoich matek, jednocześnie czasem z przerażeniem odkrywają, że „zachowują się jak własne matki”. Matki, widząc, że córki je naśladują w określonych sytuacjach, mogą czuć się akceptowane, w przeciwnym wypadku, często czują się odrzucane.Warto przyglądać się naszym rozmowom z matką czy córkami. Powtarzają się w nich określone schematy, korzystamy z sekretnych, tylko dla nas zrozumiałych kodów, Jeśli rozmowy nie są satysfakcjonujące, poddawanie ich refleksji może doprowadzić do zrozumienia tego co się dzieje i chęci wprowadzenia zmian. Zmieniając sposób, w jaki reagujemy na słowa i zachowania matki czy córki, mamy szansę pozytywnie wpłynąć na wzajemne relacje.


      www.czarymary.pl/p_847480_matki_corki_wzajemne_relacje_breitsprecher_claudia
    • agnieszka77_11 Re: kontakt z rodzicami 29.10.14, 23:36
      Więź matki z córką jest jedną z najtrudniejszych więzi, pełną emocji i bólu. To nie jest konkretnie błąd danego pokolenia, a błąd wielu matek, które pokładają zbyt duże nadzieje w swoich córkach i zbyt dużo od nich wymagają. Większość matek chce mieć córki, bo widzą w nich swoje przyjaciółki za 30 lat. Tylko nie zawsze tak jest i później tworzą się niezdrowe relacje. Pokolenie naszych mam / mojej mamy wychodziło często z założenia, że ta więź matki z córką powinna zbudować się sama. Matkę się szanuje z zasady, bo matka jest jedna i kochać trzeba ponad wszystko i mimo wszystko. Nieważne, że w dzieciństwie ten kontakt ograniczał się do zwykłych przyziemnych spraw, że brakowało w nim wspólnych chwil, przytulenia, rozmów i miłości. Dzieci się nie hoduje, a wychowuje. A tamto pokolenie o tym zapominało.
      Rozumiem o czym piszesz. Bo żeby coś zmienić to potrzeba, aby dwie osoby wyszły sobie na przeciw. A niektórym brak autorefleksji, nie widzą popełnionych błędów, nie umieją przepraszać.
      Jeżeli moja mama próbuje mi coś zarzucić to jej odpowiadam, że jestem taka jak mnie wychowała. Kiedy wypomina, że nie umiem z nią rozmawiać, nie radzę się jej w różnych sprawach to pytam się, że gdzie ona była kiedy ja kiedyś potrzebowałam rad i rozmów (gdy byłam rozchwianą emocjonalnie nastolatką). Ale do niej to nie dociera. Nie potrafi się przyznać do popełnionych błędów. Mówi, że to ja jestem niewdzięczna i się czegoś doszukuję. Ona jest idealna i jak można z takimi osobami rozmawiać?!
      • grrrrw Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 08:47
        Ten problem istnieje od kiedy istnieje ludzkość i rodzina. Tylko inne były realia.
        Dawniej nie dało się wydzwaniać do córki co dwie godziny i kłócic sie przez telefon.

        Jako dzieci przypisujemy rodzicom wszelkie pozytywne cechy.Stosunek rodzicow do dzieci ksztaltuje ich poczucie wartosci. Na innej drodze stosunek z ojcem, na innej z matka. Rodzice sa "małymi Panami Bogami na ziemi", daja nam poczucie bezpieczenstwa emocjonalnego i ekonomicznego. Szczególnie matki wspieraja i doradzaja dziewczynkom w inny sposob niz ojcowie. Z matka corka porusza tematy intymne (np. miesiaczka, całowanie z chłopcami, ciaza, poród ).

        Do pewnego wieku, obowiazuje takze posłuszenstwo, informowanie o swoich osobistych sprawach, jest zalezność ekonomiczna, radzenie sie w waznych sprawach .

        Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami. Taka postawa nie jest brakiem miłosci ani szacunku dla rodziców.

        Osiagniecie dojrzalosci nie nastepuje z dnia na dzien. I dziecko i rodzic dojrzewaja do tego powoli, czesto z wielkimi trudnosciami.

        To tak jak z porodem. Teoretycznie rodzic powinno sie bez bólu i połoznictwo zna takie nieliczne przypadki. Sa porody bolesne, bardzo bolesne,sa takie gdzie i dziecko i matka traca zycie.

        Ten bol rozstania doroslego dziecka i matki wynika z tego,ze obie strony sie kochaja !

        Dorastające dziecko chciałoby, żeby rodzic był zawsze rodzicem doskonalym. I to do tego na warunkach dziecka !!!
        Masz spelniac wszelkie kryteria rodzica doskonalego, nie masz prawa posiadac wad !

        A to jest niemozliwe. Czlowiek nigdy nie zaspokoi w pelni potrzeb drugiego czlowieka. Ani dziecko, ani rodzic, ani mąż, ani kochanek.

        Obiecywanie sobie, ze bedzie sie mialo z corki przyjaciolke, z syna wspolpartnera domowego interesu jest tak samo niebezpieczne dla wiezi rodzic-dziecko jak mazenie o poiadaniu rodzica doskonalego.

        Jest to marzenie absurdalne,niehumanitarne, śmiercionośne dla więzi.


        Stwierdzenie, że matka nigdy nie przytuliła, nie powiedziała, że kocha, jest najprawdopodobniej tylko wspomnieniem dziecka. Nie słyszałam,żeby kogos wsadzili do więzienia na podstawie tylko zeznań dziecka.

        A jesli nawet by tak bylo, nieumiejetnosc okazywania uczuc jest przykra dla obu stron, ale nie jest niemoralna.

        Nadmiar wspólnych chwil, przytulen, rozmów jest równie szkodliwy jak brak, moze wytworzyc chorobliwa, zaburzoną wieź dziecka z rodzicem.
        • agnieszka77_11 Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 10:23
          grrrrw napisała:

          > Z matka corka porusza tematy intymne (np. całowanie z chłopcami).

          Nigdy nie poruszałam takich tematów z mamą. Temat miesiączki ograniczył się do kupienia podpasek, a wszelkie informacje na ten temat posiadałam ze szkoły, z książek. Nie pamiętam żadnych rozmów związanych z tematem dorastania.

          > Dorastające dziecko chciałoby, żeby rodzic był zawsze rodzicem doskonalym. I to
          > do tego na warunkach dziecka !!! Masz spelniac wszelkie kryteria rodzica doskonalego, nie masz prawa posiadac wad !

          Nie. Żeby nie szantażował emocjonalnie i akceptował, że dzieci bywają inne niż sobie pierwotnie założyliśmy. Nigdy nie oczekiwałam, że będę miała rodziców doskonałych, a jedynie otwartych, tolerancyjnych, wyrozumiałych i szanujących się.

          > Stwierdzenie, że matka nigdy nie przytuliła, nie powiedziała, że kocha, jest n
          > ajprawdopodobniej tylko wspomnieniem dziecka. Nie słyszałam,żeby kogos wsadzi
          > li do więzienia na podstawie tylko zeznań dziecka.

          Takie rzeczy nie są karalne, ale w dużej mierze wpływają negatywnie na charakter dorosłego człowieka i stosunki na linii matka - córka.

          > Nadmiar wspólnych chwil, przytulen, rozmów jest równie szkodliwy jak brak, moze
          > wytworzyc chorobliwa, zaburzoną wieź dziecka z rodzicem.

          Nie o nadmiar wspólnych chwil chodzi.
          • grrrrw Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 11:55

            > Nigdy nie poruszałam takich tematów z mamą. Temat miesiączki ograniczył się do
            > kupienia podpasek, a wszelkie informacje na ten temat posiadałam ze szkoły, z k
            > siążek. Nie pamiętam żadnych rozmów związanych z tematem dorastania.

            U mnie bylo inaczej. Z ojcem mialam innego typu kontakt, bardzo pragmatyczny, konkretny . Z matka bardzo emocjonalny. Rozmowy na tematy intymne byly. Szantaz emocjonalny ze strony matki również, szczególnie po rozwodzie.

            Nie przeszkadza mi czuc wdzięcznośc do rodziców za to co mi dali, pomino swoich wad. Zawdzieczam im baaaaaaaaardzo wiele i juz doroslam na tyle, zeby za to umiec wyrazic wdziecznosc poprzez dziekuje.


            > Nie. Żeby nie szantażował emocjonalnie i akceptował, że dzieci bywają inne niż
            > sobie pierwotnie założyliśmy. Nigdy nie oczekiwałam, że będę miała rodziców dos
            > konałych, a jedynie otwartych, tolerancyjnych, wyrozumiałych i szanujących się.

            To nie pozostaje nic innego, jak pokornie uznac, ze wady moich Rodzicow nazywaja sie _ brak tolerancji, niewyrozumialaosc, brak szacunku dla siebie.


            Takie rzeczy nie są karalne, ale w dużej mierze wpływają negatywnie na charakter dorosłego człowieka i stosunki na linii matka - córka.

            Wplywaja, no i co z tego. Twoja matka zlosliwie, albo zeby bylo smieszniej nie okzywala ci uczuc. Cos bylo tego przyczyna, ze nie umiala, nie byla w stanie. Duzo ludzi tak ma. Taki chrakter ma tez zalety.
            • agnieszka77_11 Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 12:20
              grrrrw napisała:

              > Duzo ludzi tak ma. Taki chrakter ma tez zalety.

              jakie?
              • echtom Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 13:07
                Wiesz, ja z kolei jestem "ofiarą" nadmiaru rodzicielskich uczuć, więc wyobrażam sobie, że pewna rezerwa w tej kwestii daje dziecku poczucie swobody w relacji z rodzicami zamiast poczucia osaczenia.
                • klamkas Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 23:12
                  "pewna rezerwa" to nie to samo co emocjonalny chłód i nie okazywanie uczuć.

                  Bardzo prawdopodobne wady: nie umiejętność okazywania uczuć z jednoczesnym desperackim poszukiwaniem uwagi i dzikim łaknieniem tej uwagi, pochwał oraz chociaż ochłapu uczuć i pozytywnych emocji. Ja tego nie doświadczyłam, ale mój brat owszem. On jest desperatem (na szczęście trafił na mądrą kobietę i ona go uzdrawia - widzę znaczną poprawę od kiedy są razem), ja jestem chłodna i ukrycie złakniona. Nie wiem co czują dzieci, które miały w dodatku kiepskiego ojca, skoro my mając super hiper zaangażowanego (jak na tamte czasy), otwartego i kochającego całym sobą w sposób widoczny i wręcz nachalny, mamy widoczne problemy emocjonalne.
              • grrrrw Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 17:51
                Mozliwe zalety -refleksyjność, opanowanie, spokój i równowaga ducha, zrównoważenie, zamiłowanie do spokoju i ciszy, powaga, godność, stałosc, spokój wobec niebezpieczeństwa, latwość przystosowania do otoczenia, tolerancyjność, dyskrecja, prawdomównośc, uczciwość...


                Mozliwe wady osób umiejacych okazywac uczucia - niecierpliwość, porywczość, powierzchowność, chaotyczność, próżność, chęć manipulowania uczuciami innych, słomiany ogień, upiekszanie rzeczywistosci, kapryśność, potrzeb posiadania "publiczności", niedyskrecja,

                • agnieszka77_11 Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 18:30
                  grrrrw napisała:

                  > Mozliwe zalety -refleksyjność, opanowanie, spokój i równowaga ducha, zrównoważe
                  > nie, zamiłowanie do spokoju i ciszy, powaga, godność, stałosc, spokój wobec ni
                  > ebezpieczeństwa, latwość przystosowania do otoczenia, tolerancyjność, dyskrecj
                  > a, prawdomównośc, uczciwość...

                  To nie zawsze to idzie w parze z tym ograniczeniem uczuć.
                  • grrrrw Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 22:08
                    Juz starozytni zauwazyli, ze ludzie roznia sie od siebie temperamentem, czyli zespółem dziedziczonych cech, zdeterminowanych genetycznie i ujawniających się już w pierwszym roku życia człowieka.

                    Hipokrates wyroznil 4 typy :
                    choleryczny – porywczy, niewyrozumiały, energiczny, urodzony przywódca, człowiek czynu
                    sangwiniczny – wesoły, pogodny, towarzyski, gadatliwy, niezorganizowany, zapominalski
                    flegmatyczny – powolny, zrównoważony, dowcipny, pogodny, obserwator
                    melancholiczny – perfekcjonista, uczuciowy, wrażliwy, wierny przyjaciel, podatny na
                    depresje

                    Inni wyrozniaja wiecej, sa typy pośrednie.

                    Kazdy typ ma swoje zalety i wady. Za swoj temperament nie odpowiadamy, Bog go daje. Ten temperament stanowi dopiero podstawe dla ksztaltowania charakteru. Za swoj charakter odpowiadamy, ale on sie buduje na bazie temperamentu, nie bierze sie z powietrza.

                    www.traugutt.net/lo/temperament/profile_osobowosci.php
                    Słabości osob łatwo wyrazajacych uczucia -za dużo mówi, przesadnie koloryzuje, nie jest dobrym doradcą, gdyż woli mówić niż słuchać. Przerywa rozmówcy i odpowiada za innych. Cechuje go zmienność i nadmierna spontaniczność.

                    Osobowość perfekcyjnego melancholika - introwertyk, myśliciel, pesymista, depresje, trudno odróżnić, kiedy jest szczęśliwy, a kiedy smutny, lubi cierpieć, wszędzie węszy krytykę, której nikt nigdy nie wyraził, ma nierealne oczekiwania w stosunku do innych, perfekcjonista, nieufny i przewrażliwiony.




                    Odwieczny problem wychowawcow - co silniejsze w czlowieku ? Geny (temperament) czy wpływ zewnetrzny (charakter) ? Nikt nie zna odpowiedzi. Pewnie po połowie.

                    Teksty typu - "jak sie dziecko wychowalo, takie sie ma", "jestem taka, mamo, jak mnie sama wychowalas" wynikaja z ignorancji.

                    Na nasza i naszych rodzicow osobowosc nie wplywaja przeciez tylko oddzialywania wychowawcze, (ktore padaja na glebe jaka jest temperament dziecka), jest multum innych czynnikow - wplyw rowiesnikow, mass-mediow, środowisko społeczno-kulturowe, choroby (np.dysfunkcje mózgu), niedorozwoj emocjonalny itd.


                    A w odniesieniu do osoby powyzej 15 lat na pierwszym miejscu stawiac nalezy na samowychowanie.


    • 1matka-polka Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 08:44
      Są osoby, które nigdy nie przyznają się do swoich błędów, to głównie narcyzi i psychopaci. Jeżeli negocjacje nie przynoszą skutku, twoje granice po raz kolejny są przekraczane, to zerwij kontakt. Ja tak zrobiłam i jestem szczęśliwa.
    • mynia_pynia Re: kontakt z rodzicami 30.10.14, 20:11
      Mam z mamą dobre relacje z siostrą wręcz bardzo dobre. Nie zwierzam sie praktycznie nikomu. Czasam cos o sobie powiem kolezanka od serca. Ten typ tak ma. Zawsze sie dziwilam ze np kolezanka opowiada swojej mamie ze sie poklucila z mezem, czy tez o swoich planach zakupowych. Ja taknie robie i nie brakuje mi tego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka