beataj1
30.10.14, 10:38
Jak jednak nami rządzi.
Przez okno obserwuje sobie ptaszka siedzącego na gałęzi, który śpiewa.
Problem polega na tym że tym ptaszkiem jest wrona wielkości kondora i nie śpiewa a drze ryja aż przekłada.
I nic nie poradze na to że widok wrony na pozbawionych liści gałęziach wygląda lekko niepokojąco.
Czyżby za dużo Edgara Allana Poe w młodości? Albo za wcześnie w dzieciństwie obejrzałam Ptaki?