Dodaj do ulubionych

Nie nadaję się

02.11.14, 01:24
na matkę. Nie mogłam zajść w ciążę, leczyłam się. Niedługo rodzę i stwierdziłam, że ja się na matkę nie nadaję. Nie wiem, jak zniosę obsługę noworodka i niemowlaka, nocne wstawania, ryki, krzyki, bunt dwulatka. Strzeliłam sobie w kolano. Nigdy nie byłam "dzieciowa", ale gdy zaczęłam się leczyć to miałam chyba syndrom ostatniego dzwonka. Jestem bliżej 40-tki niż 30-tki, pracuję zawodowo, mąż też. Boję się rewolucji, utraty kontroli nad własnym życiem. Niektóre posty tutaj utwierdzają mnie w przekonaniu, że mam rację.
Czasu nie cofnę, chciałam się wyżalić. Nie oczekuję zrozumienia.
Obserwuj wątek
    • mamawojtuska79 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 01:42
      Dziewczyno wrzuć na luz i ciesz się ostatnimi beztroskimi chwilami. Wszystkie te "trudności" o których piszesz mijają gdy patrzysz na uśmiech własnego dziecka. Życzę udanego porodu i zdrowego dzidziusia.
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 02:04
        Tak też robię, bo termin po niedzieli.
        Problem chyba w tym, że nie lubię małych dzieci.
        • ichi51e Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:32
          big_grin tez nie lubilam malych dzieci. Na szczescie okazalo sie ze tylko cudzych dzieci. Wlasne to wlasne.
        • asia_i_p Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:48
          To ma swoje dobre strony. Nie będziesz wiecznie żałowała, patrząc na szkolniaka i nastolatka, że już nie jest słodkim małym dzidziusiem. Tak naprawdę kobiety lubiące wyłącznie małe dzieci mają dużo większy problem.
          • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 19:55
            Faktycznie perspektywę będę miała dobrą. Chociaż jak to mówią, małe nie dają spać, duże nie dają żyć wink
            • agnieszka77_11 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 22:23
              forma-lina napisała:

              > Faktycznie perspektywę będę miała dobrą. Chociaż jak to mówią, małe nie dają sp
              > ać, duże nie dają żyć wink

              To prawda wink
          • jehanette Re: Nie nadaję się 03.11.14, 13:42
            Tak naprawdę kobiety
            > lubiące wyłącznie małe dzieci mają dużo większy problem.

            To prawda! Jak słucham/czytam te żale że dzieci tak szybko rosną to wydaje mi się, że takim rodzicom jest ciężko. Ja tam cieszę się z każdej oznaki dojrzewania mojej córki (3 lata) i niecierpliwie czekam na moment, kiedy będzie w szkole i będzie samodzielnie chodzić i wracać do domu big_grin
        • mid.week Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:14
          Małe dzieci są małe dość krótko. Znacznie dłużej są duże i dorosłe wink
        • mikams75 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 17:27
          no cudzych sie nie libi, wlasne sie kocha - to podstawowa roznica, ale przekonasz sie o tym dopiero jak juz urodzisz i chwile ochloniesz, bo ta wielka milosc czasem przychodzi w pierwszej sekundzie a czesem troche pozniej. Serio nie znam ani jednej matki nielubiacej, niekochajacej wlasne dziecko. Nie mylic z chwilowym wkurzeniem czy zmeczeniem.
        • stara-a-naiwna Re: Nie nadaję się 03.11.14, 20:17
          ja cudzych tez nie lubie
          smile
          ale na swoje ma się wieksza tolerancję
          (mój mnie potrafi tak zirytowac - ma 12m, że az dziwne, ze go jeszcze nie udusilam wink tak to działa - generalnie po kilku mieisącach gdzie się dostaje mocno w dupe zaczyna się widzieć, ze kontakt z własnym dzieckiem daje przyjemność)

          powodzenia na porodzie
          smile


          Problem chyba w tym, że nie lubię małych dzieci.
    • black_halo Re: Nie nadaję się 02.11.14, 02:41
      Nie stresuj sie. Male dzieci lubi malo kto tyle, ze nikt sie do tego nie przyzna bo przeciez to slodkie bobaski. Mam teorie, ze male dzieci lubia tylko kretynki, ktorym sie wydaje, ze dziecko to taka zywa lalka, ktora mozna przebierac w kolorowe ciuszki. Oczywiscie rzeczywistosc jest inna i wtedy czasem zdarza sie sliski kocyk ...
      • paliwodaj Re: Nie nadaję się 02.11.14, 03:36
        >jest inna i wtedy czasem zdarza sie sliski kocyk ...

        wez ty sie sama owin w sliski kocyk, cos z toba nie tak...
      • ichi51e Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:33
        Chyba cie pogielo big_grin daleka jestem od uwazania ze niemowlak to cos wiecej niz warzywo ale jest to zajebiste tylko wlasne warzywo.
      • aneta-skarpeta Re: Nie nadaję się 02.11.14, 12:52
        "Mam teorie, ze male dzieci lubia tylko kretynki"

        uwielbiam okres do 6 m-ca

        nienawidzę takiego 1rok-3 lata

        potem spoko, 10+ jest super

        jestem wg twojej teorii kretynkąbig_grin
        • black_halo Re: Nie nadaję się 02.11.14, 14:10
          Nie no, chodzi mi o te kobiety ktore zachwycaja sie bobaskami przed porodem. Moja przyjaciolka np. podeszla do tego tak : bedzie sie drzec, srac, wyc ale to ja zdecydowalam sie na dziecko wiec jakos przecierpie. Jest znacznie lepiej niz sie spodziewala a na ciaze zdecydowala sie bo stuknelo jej 35 lat i jakby ostatni dzwonek, bez specjalnej wielkiej milosci do dzieci. Coreczke ma swietna. Moja kuzynka cale zycie zachwycala sie slodkimi bobaskami i czasem jak ja widze to normalnie mam przed oczami cala to szopke z mama maleuj Madzi i mam wrazenie, ze jeszcze troche i tak bedzie. Ona podeszla do macierzynstwa jak do zabawy a dzieciak sie drze, wyje, ma kolki, nie chce jesc i w ogole nie jest taki ladny jak sie sie wszyscy spodziewali. Wiec dla niej macierzynstwo to miala byc zabawa a nie jest. I o tym pisze.
          • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:01
            Moja postawa jest bliższa tej, którą obrała przyjaciółka. Zakładam najgorsze.
            • mejerewa Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:14
              Jeśli zakładasz najgorsze, to się miło zdziwisz. Ważne tylko, żebyś dostrzegała i doceniała też pozytywne strony macierzyństwa, a nie tylko te, o których teraz myślisz i powtarzała z nutą gorzkiej satysfakcji "a nie mówiłam, że będzie beznadziejnie".
        • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 19:59
          Ja też nienawidzę wieku 1-3, wszędzie włazi, nic nie kuma, nie przetłumaczysz, egzekwuje wrzaskiem. Mój siostrzeniec ma 11 lat i go uwielbiam smile Wydaje mi się, że lepiej dogaduję się z chłopcami, będę miała córkę. Świat dziewczynek jest bardziej skomplikowany, wieczne porównania, zazdrość, rywalizacja - ja tego nie lubię.
          • agnieszka77_11 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 22:26
            forma-lina napisała:

            > Ja też nienawidzę wieku 1-3, wszędzie włazi, nic nie kuma, nie przetłumaczysz,
            > egzekwuje wrzaskiem. Mój siostrzeniec ma 11 lat i go uwielbiam smile Wydaje mi się
            > , że lepiej dogaduję się z chłopcami, będę miała córkę. Świat dziewczynek jest
            > bardziej skomplikowany, wieczne porównania, zazdrość, rywalizacja - ja tego nie
            > lubię.

            To prawda, że świat dziewczynek jest inny od świata chłopców, ale wiele zależy od charakteru i tego jak wychowasz swoje dziecko, jakie wpoisz wzorce i od atmosfery w Waszym domu.
          • asia_i_p Re: Nie nadaję się 03.11.14, 13:45
            Ale jakie ubranka, jakie ubranka . . .
    • cherrystrawberry Re: Nie nadaję się 02.11.14, 03:55
      Nie zamartwiaj się
      nie napiszę ci że niemowlaczki to takie słodziutkie pachnące pudrem maleństwa, bo tak nie uważam
      nie napiszę ci też w szczegółach o kupach,ulewaniu i kolkach
      dasz radę
      sama plakalam w sklepie w dziewiątym miesiącu ciąży bo nie potrafilam wybrać czapki dla noworodka,a w tym momencie wydawalo mi sie to najważniejsze w swiecie
      a zazwyczaj nie mam problemu z podejmowaniem decyzji i rzadko bęczęwink
      wszystko mija,uczucia tez maja to do siebie że sie zmieniaja
      w dzieciach sie każdego dnia zakochujemy
      niekoniecznie w ciąży czy tuż po porodzie
      daj sobie czas
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:03
        Dzięki za dobre słowa. Jestem nastawiona, że nie będzie różowo, jestem realistką i to czasami aż za bardzo, ale przynajmniej niej rozczarowań w życiu.
    • feniks_z_popiolu Re: Nie nadaję się 02.11.14, 04:54
      Rewolucji nie unikniecie to pewne. Początki będą niełatwe to też pewnik. Jeśli uda Ci się uniknąć wpadniecie w pułapkę perfekcji w każdej z życiowych ról to będzie dobrze. No i moje małe dziecko a cudze małe dziecko to dwa różne światysmile. Będzie dobrze.
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:05
        Dzięki, daję sobie przyzwolenie na nieposprzątaną chatę i brak obiadu. Na początku stawiam na siebie i dziecko, trzeba myśleć o sobie i się nie zajechać na śmierć.
    • zazou1980 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:13
      Ja sie zapewne bardziej nie nadaje, a juz drugie w drodze wink
      Prawie 6-letnia corka okazala sie naprawde bezproblemowym dzieckiem w poczatkowych miesiacach, mam nadzieje ze i drugie takie bedzie.
      Tobie radze scedowac od razu czesc obowiazkow na tatusia (np. wieczorna kapiel, popoludniowy spacer, usypianie - o ile dzieciak nie zasypia przy piersi, zmiana pieluszek gdy tatus akurat nie w pracy, itp.) to bardzo pomaga w utrzymaniu higieny psychicznej.

      Btw, dziecka nie da sie tak latwo zepsuc jak sie wydaje...
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:09
        wink
        Ja na szczęście nie boję się prosić o pomoc, mąż o 16 jest w chacie, więc wieczorami nie będę sama. Zresztą on ma lepsze podejście do dzieci niż ja, i naprawdę lubi dzieci. Powtarza mi, że ja się martwię na zapas, a w domu jeszcze on jest. Oby mu zapału wystarczyło.
    • ichi51e Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:30
      Dziecko w zyciu duzo (wszystko?) zmienia. Kolejny poziom i do poprzedniego powrotu nie ma.
      Grunt to nie nastawiac sie ze wszystko ma byc idealnie i umiec poprosic o pomoc delegowac obowiazki etc. no i trzeba miec w dupie milion dobrych rad - ludzie z dobrego serca radza.
      I jakby co niania twoim najlepszym przyjacielem.
    • kozica111 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:34
      Ja tez małych dzieci nie lubię, dużych zresztą tez ale swoje to swoje wink
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:12
        Wolę zdecydowanie duże smile Liczę, że ze swoim jest inaczej smile
        • 3-mamuska Re: Nie nadaję się 02.11.14, 21:12
          forma-lina napisała:

          > Wolę zdecydowanie duże smile Liczę, że ze swoim jest inaczej smile

          A ja ci napisze tak, przy swoim moze okazać sie ze jednak wolisz małe, gdy twoje urośnie i zacznia sie kłótnie o lekcje i sprzątnięcie pokoju.

          Ja tez nie lubie dzieci.
          Takie do 6 miesiąca. Kocham, bo mozna ponosić poprzytulać i oddac mamie.

          Powyżej uff jak dobrze ze mam to wszystko za sobą.

          Milosc mize rodzic sie powoli, nie staraj sie byc i robić wszystkie idealnie, zdaj sie na instynkt i pomoc meza.
          Ciocie dobra rada trzymaj na dystans , no chyba ze spytasz.

          Ja z moim najmłodszym miała ciezko, niechciana przeplatana ciaza, żadnego karmienia piersią spania ze mna jak największy dystans bo nie chce utracić wolności.

          Po powrocie do domu tak mi sie odmieniło, ze nue obejrzałam żadnego filmu, wolalam siedzieć i patrzeć sie w młodego był taki słodki i kochany.

          Wiec uszy do gory, bądź otwarta, nic nie zakładaj, proś o pomoc, i patrz na to małe niwe zycie jak na człowieka a nie wrzeszczące cos. I bedzie dobrze.
    • asia_i_p Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:46
      Scenariusze są dwa.
      Albo po porodzie dostaniesz takiego przypływu hormonów, że zapomnisz, że jesteś niedzieciowa, i problem przestanie istnieć.
      Albo nie dostaniesz przypływu hormonów, a wtedy pozostanie ci zrobić to, co najtrudniejsze i po prostu trochę poczekać. Więź z dzieckiem tworzy się prawie zawsze, nie ma powodu, żebyś była w tych paru promilach, które mają pecha.

      Twoja sytuacja - czyli duża potrzeba kontroli i długie starania o ciążę - stwarzają spore ryzyko depresji poporodowej. Przechodziłam, też po ciąży, o którą się starałam i przed którą się leczyłam - część problemu polega na tym, że kobieta zachodząca w ciążę z wpadki ma społeczne, a przede wszystkim własne przyzwolenie na ambiwalentne odczucia. Kobieta zachodząca planowo, po leczeniu, nie - ma się cieszyć.

      Dobrze, że już teraz piszesz takie posty. Nie tłum żadnych uczuć, nie spodziewaj się żadnych uczuć, daj się temu potoczyć własnym trybem, życia emocjonalnego nie da się zorganizować. Natomiast już teraz przemyśl organizację życia po urodzeniu dziecka. Nie w sensie planu dnia, tylko w sensie tego, kto ci będzie pomagał i w sensie planów B i C na wypadek kłopotów. Typu - jak bardzo ci zależy na karmieniu piersią, gdzie szukasz pomocy, gdyby nie szło, kiedy mówisz stop.

      Rewolucja będzie, początkowa utrata kontroli będzie, potem kontrolę odzyskasz. Zobacz, te koszmary, które wypisałaś, to wszystko pierwsze dwa lata. Coś jak ciężkie studia, a po nich wymarzona praca. wink W sumie, w końcu będzie dobrze.
      • naomi19 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:09
        Scenariusze są tylko dwa? Dlaczego żadna z was nie zakłada trzeciego- oddać dziecko? Przecież istnieje taka możliwość.
        • mid.week Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:23
          Bo to głupota na etapie ciązy zakładac oddanie. Zbyt wiele kobiet rozmyślało się po urodzeniu.
          • naomi19 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 10:31
            Umysł jest jak spadochron, działa dobrze, gdy jest otwarty. Zakładanie tylko dwóch hura optymistycznych wersji, kiedy jest źle, może być przez niektórych ludzi uznane za głupotę.
            • mid.week Re: Nie nadaję się 02.11.14, 14:27
              Opcja z poczekaniem ze wszelkimi decyzjami na czas po porodzie, kiedy to w większości przypadków pod wpływem upływu czasu, pogłebiania się kontaktu i hormonów zmienia się swiatopolgląd nie jest ani trochę hura optymistyczna. Raczej realna i wyważona.
              • naomi19 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:54
                Niestety, zmartwię Cię- niektóre kobiety nigdy nie odnajdują się w roli matki, cierpią zarówno one jak i dzieci. I z wiekiem nic nie mija... Nie zawsze hormony zamieniają świat w świat kucyków pony walący różowością po oczach. To bardzo naiwne myślenie i w pewnym sensie- zaprzeczanie uczuciom autorki. Nieeee, na pewno nie jest tak źle. Na pewno wszystko minie jak ujrzysz bejbusia. Nie róbcie z niej idiotki bez mózgu.
                • black_halo Re: Nie nadaję się 02.11.14, 21:13
                  Jesli ktos swiadomie sie zdecydowal na dziecko to raczej nie ma takich sytuacji. Najtrudniej maja dzieci z wpadek z totalnie niewlasciwymi osobami. Gdybym zaszla w ciaze 5 lat temu jakos przypadkowo to nie wiem co bym zrobila. racej nie bylabym w stanie pokochac dziecka ani moze nawet tolerowac. Gdyby mi sie to zdarzylo teraz to mysle, ze podeszlabym do tego zadaniowo biorac odpowiedzialnosc za swoj blad.
                • bi_scotti Re: Nie nadaję się 03.11.14, 14:10
                  naomi19 napisała:

                  > Niestety, zmartwię Cię- niektóre kobiety nigdy nie odnajdują się w roli matki,
                  > cierpią zarówno one jak i dzieci. I z wiekiem nic nie mija...

                  Ale nawet gdy tak jest, oddanie dziecka do adopcji niekoniecznie jest najlepszym rozwiazaniem. Pomijasz kompletnie role ojca tudziez jego uczucia a to jest po prostu zwyczajnie nie fair, tak zarowno wobec tego ojca jak i dziecka, ktore ma sie urodzic. Mnie moja matka nie byla w stanie pokochac ale byla wysmienitym rodzicem mimo wszystko - brak uczuc to tylko jakis tam element wychowania. Gdy czlowiek jest madry, odpowiedzialny, porzadny i tak old-fashion przyzwoity to brak mozliwosci pokochania wlasnego dziecka dokucza przez lata wylacznie jemu, dziecko uswiadamia to sobie dopiero jako czlowiek prawie dorosly. Szczegolnie gdy obok ma drugiego, goraco kochajacego rodzica. Scenariusze w roznych domach sa rozne i tzw. milosc macierzyska jest wybitnie przereklamowana. Milosc nie wszystko wybaczy, nie wszystko naprawi, nie wszystkie problem rozwiaze. Wrecz odwrotnie - wielokrotnie sama dodatkowe, niepotrzebne kreuje! Ale madrosc zyciowa, odpowiedzialnosc, uczciwosc - owszem, sa w stanie dac kazdemu dziecku dobry i bezpieczny dom, w ktorym ma mozliwosc wyrosnac na szczesliwego, porzadnego czlowieka!
                  Autorce watku zycze jak najserdeczniej zeby sie we wlasnym dziecku zakochala od pierwszego wejrzenia i zeby to byla taka dobra, madra milosc. Nie ma powodu watpic, ze tak wlasnie bedzie smile Gdyby jednak sie nie trafilo, to ma obok siebie, z tego co pisze, fajnego faceta gotowego na rodziecielstwo, gotowego pokochac i dac uczucie bezwarunkowo. No i cool. A przyzwoita matka, chocby i niekochajaca, to million razy lepsze rozwiazanie niz matka kochajaca niemadrze, zaborcza badz overprotective, albo zwyczajnie stupid etc. etc. etc. Scenariuszy na pewno moze byc multum, ale opcja oddania do adopcji to moze byc potencjalnie wylacznie daleka sugestia w sytuacji gdyby oboje rodzice odrzucili rodzicielstwo w 100%. Taki scenariusz chyba w ogole nie ma powodu byc tu rozpatrywany!
                  Autorko watku, daj sobie czas zeby sie zachwycic, zachlysnac radoscia tworzenia i zwyczajnie zakochac w malym ssaku smile No i na poczatek: szybkiego i bezbolesnego porodu! Good luck!
                • jehanette Re: Nie nadaję się 03.11.14, 14:18
                  Akurat ten wątek jest pełen wyjątkowo wyważonych odpowiedzi, chyba trolle miały wolne na 1 listopada wink i nie ma tu postów o zalewie miłości na widok bejbusia.
                  Z Twoich wypowiedzi z kolei wynika, że jak ciężarna się stresuje, doznaje ambiwalentnych odczuć nt. ciąży i dziecka to już kaplica, nie pokocha, hormony nie pomogą. A tak nie jest, większość osób doznaje takich ambiwalentnych uczuć i sobie potem mimo to radzą z macierzyństwem.
                  • naomi19 Re: Nie nadaję się 03.11.14, 17:08
                    Nie, zwróciłam tylko uwagę, że może być różnie, a wesja przedstawiana tutaj- tzn zobaczysz rózowego bejbunia i zaleje cię miłość- nie zawsze się sprawdza. Nie lubię hura optymistycznych wersji, kiedy jednocześnie pomija się równie realne.
        • asia_i_p Re: Nie nadaję się 02.11.14, 15:38
          Bo zastrzeżenia, które autorka wymienia, to nie są zastrzeżenia wobec bycia matką, tylko zastrzeżenia wobec opieki nad niemowlakiem i bardzo małym dzieckiem. A nie da się pójść do domu dziecka i podmienić noworodka na trzylatka.
        • 3-mamuska Re: Nie nadaję się 02.11.14, 21:22
          Czy ciebie głowa boli?
          Ma meza chcieli dziecko , maz lubi i chcetnie zajmie sie dzieckiem, to czemu mieliby oddac dziecko?
          • volta2 Re: Nie nadaję się 03.11.14, 10:54
            mogą "oddać" niani, na 12 godzin dziennie, niania z nocowaniem, pani do pracy zanim jeszcze się macierzyński skończy.
            jak dziecko podrośnie - to na każdy łikend do dziadków, z nocowaniem i odwożeniem dziecka skoro świt na 8 do szkoły.

            są takie rodziny, znam 2 gdzie tak się podchodzi do własnych i planowanych dzieci.
            w obu - matki planowały zrobić sobie po kolejnym, jedna zrobiła, druga na szczęście się rozmyśliła, ale ta druga i tak miała dwoje, z tym że starszy prawie dorosły a mąż już mocno w latach posunięty i jakoś sobie odpuściła.

            z tych matek jedna pracowała 12 godzin dziennie codziennie i ojciec też(z dojazdami) -stąd niania z zamieszkaniem, a druga - miała 4-5 godzin pracy z dojazdami ale była wiecznie zmęczona i stąd dziecko było scedowane na wszystkich innych dookoła.

            to dla mnie jest faktycznie oddanie dziecka - niekoniecznie do adopcji.
            z obiema matkami miałam okazję przebywać, gdy zabrakło niań - kompletnie nie wiedziały o co dzieciom chodzi i jak je obsługiwać.
    • asia_i_p Re: Nie nadaję się 02.11.14, 07:54
      A - i strasznie głupie pytanie: zapisałaś się do forum rówieśniczego? Chodzi mi o te typu "Listopadowe mamy 2014". Na forach rówieśniczych masz lepszy przegląd różnych podejść do dziecka niż na forum "Niemowlę", gdzie akceptowane jest jedno-dwa "właściwe" podejścia, dużo więcej wsparcia i mniej lansu niż na forach publicznych. Bardziej otwarcie można rozmawiać o uczuciach, nikt nie dokopuje, nie pętają się trole. Może się przydać w czarnych chwilach smile.
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:27
        Tak, zapisałam się i to jedna z lepszych rzeczy, jakie ostatnio dla siebie zrobiłam. Rzeczywiście to fajna grupa wsparcia i człowiek ma świadomość, że nie jest z problemami sam. Fajne dziewczyny na forum poznałam.
    • mayaalex Re: Nie nadaję się 02.11.14, 08:17
      dobrze dziewczyny radza - pomysl, jak mozna zorganizowac zycie, zeby Cie odciazyc i zebys nie byla uwiazana do dziecka 24h/7dni w tygodniu.
      hormony pewnie i tak sprawe zalatwia, albo od razu albo z czasem - nie denerwuj sie, naprawde swoje kocha sie wyjatkowo i jest inne niz wszystkie bachory dookola smile
      pamietaj ze mozesz byc zmeczona, znudzona i zniechecona, to jest normalne i zdarza sie wiekszosci kobiet, zwlaszcza na poczatku i zupelnie niezaleznie od ogromu milosci macierzynskiej (dziecko po ok 3 miesiacach robi sie latwiejsze w obsludze, trzeba jakos przetrwac ten poczatek) i dlatego bardzo wazny jest system wsparcia (pomoc/przejecie obowiazkow domowych, ktos kto wezmie dziecko na spacer zebys mogla sie zdrzemnac albo wziac dluzsza kapiel albo wyjsc na kawe, etc). dla zdrowia psychicznego wazne jest zebys miala w tygodniu troche czasu tylko dla siebie.
      Rewolucja bedzie ale skoro oboje macie prace to chyba finansowo nie jest tak zle, prawda? A bardzo wiele niedogodnosci da sie zlikwidowac/zlagodzic, jesli po prostu za pewne rzeczy mozna zaplacic - za pomoc w sprzataniu/gotowaniu, za opiekunke chocby raz na jakis czas.
      dzieci sa fajne i robia sie coraz fajniejsze, zobaczysz smile
      aha, jesli jeszcze nie masz to tablet sobie kup albo duzy telefon, zwlaszcza jak chcesz karmic piersia wink
      zycze tak promocyjnego egzemplarza jak moja mlodsza, daj znac jak juz sie cos pojawi
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:31
        Dzięki za miłe słowa. Mama mieszka 20 minut ode mnie i już jest zakochana we wnuczce, deklaruje odwiedziny i odciążenie mnie, chociaż żebym pospała. Jak się urodził siostrzeniec to bardzo dużo pomogła, ona jest matka Polka i uwielbia dzieci. Na moje szczęście smile
        Dam znać na pewno, jutro idę do szpitala bo jestem po terminie lekko. Chyba nie minie mnie wywoływanie niestety.
    • kropkacom Re: Nie nadaję się 02.11.14, 08:19
      Nie wiesz czy się nadajesz. Z drugiej strony wiekszość kobiet się jednak nadaje. Nie czytaj forów.
    • awidyna Re: Nie nadaję się 02.11.14, 08:36
      Rozterki przyszłej mamy to nic nowego. A to forum nie pomaga wink Zobaczysz, przyjdzie dzidziuś na świat, to tak Ci się zmienią priorytety, ze nie będziesz w stanie zrozumieć jak żyłaś wcześniej bez dziecka. A dziecko to nie są żadne ograniczenia, trzeba tylko żyć "z dzieckiem" a nie "obok dziecka". Ale, wiesz, żeby to zrozumieć trzeba przez to przejść. Powodzenia!
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:33
        Dzięki, mam wrażenie że fora w ogóle w niczym nie pomagają. Chociaż tu dostałam wiele wsparcia za które dziękuję.
    • mid.week Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:15
      Myśłałam podobnie. Szybko mi przeszło.
      • naomi19 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:18
        Super, ale jeśli jej nie przejdzie, to nie będzie oznaczało, że jest gorszym człowiekiem.
        • verdana Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:48
          Przede wszystkim nie ma co się martwić, gdy dziecka jeszcze nie ma. Wyobrażenie dziecka a dziecko to dwie różne rzeczy. W wyobraźni dziecko tylko je, wrzeszczy i brudzi pieluszki. W rzeczywistości robi to znacznie częściej, niz w najgorszych wyobrażeniach, ale ma sie z nim coś, czego wyobrażenia nie przedstawiają - kontakt. Tego nie widać, gdy zagląda sie do wózków, ani nawet gdy ogląda sie niemowlęta z rodziny. Z każdym dniem kontakt jest bliższy, dziecko uczy sie czegoś nowego. Nie zapomnę, jak pochylając sie nad sześciotygodniowym synem zobaczyłam, jak zaczyna próbować przekazać mi coś od siebie. To jest naprawdę fantastyczne i dlatego, nie przepadając za cudzymi dziećmi mam troje.
          Ja też zresztą zdecydowanie wolę starsze dzieci, co jest o tyle fajne dla matki, ze nie żałuje , jak dzieci rosną, tylko sie cieszy, ze są coraz bardziej dorosłe, kontaktowe i niekłopotliwe.
          • konwalka Re: Nie nadaję się 02.11.14, 09:57
            Verdana! przypomniałas mi najpiekniejsza chwile wlasnie.
            Maluch, szesc tygodni, lezymy sobie razem. On sie wlasnie obudzil, patrzy na mnie, wiec ja sie usmiecham
            i wtedy- o bogowie! otrzymuje pierwszy w zyciu usmiech, realny, prawdziwy, genialny usmiech od synka.
            Jezu, jak ja beczalam wtedy suspicious
            • verdana Re: Nie nadaję się 02.11.14, 10:04
              No i o to chodzi - to jest własne to, czego nigdy nie dostrzeże sie przy obcych dzieciach, nawet z bliskiej rodzinysmile
            • gazeta_mi_placi Re: Nie nadaję się 02.11.14, 15:11
              Ale nudy.
    • mruwa9 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 10:22
      a ja cie nie pociesze, bo moze byc dokladnie tak, jak piszesz: bo poczatki rodzicielstwa niekoniecznie wygladaja jak w reklamie Johnson & Johnson. Bo dziecko to rewolucja w zyciu rodziny, bo sila rzeczy ograniczy twoja dyspozycyjnosc zarowno odnosnie wlasnego ciala, czasu , jak i zawodowo. I moze zajac sporo czasu, zanim sie z tym pogodzisz i wypracujesz kompromis miedzy byciem mama a byciem pracownikiem., z daniem sobie prawa do niedoskonalosci na obu polach.
      Zycze ci bzproblemowego dziecka i milosci do niego od pierwszego wejrzenia.
    • mama_duzych_dzieci Re: Nie nadaję się 02.11.14, 10:47
      Odezwij się po urodzeniu, na pocieszenie poczytaj posty lipcowej przed urodzeniem dzieci i po tym fakcie. Nie wiesz jak będzie, jakie będzie dziecię ( moje 3 m-ce spało i nie otwierało oczu, musiałam czekać na kąpiel żeby zobaczyć czy kolor oczu jej się zmienia) Nie płakało, nie budziło w nocy, jadło za 2, bunt 2 latka minął szybciej niż się zaczął. Poczekaj. A jak będzie na odwrót - to okaże się że ojciec dziecka zanim dziecko zakwili to będzie na posterunku ))) a jak będzie miał 2 latka to może będziesz w 2 ciąży i szybko 2 latek zrozumie że na bunt i tak nikt nie reaguje ( dwoje się dzieci lepiej chowa, a was jak już nie będzie zawsze będą mieć siebie ) I wcale nie pocieszam, i nawet rozumiem Twoje obawy - bo dzieci zmieniają nasze życie , ale wierz mi - uważam że na lepsze.
      • bei Re: Nie nadaję się 02.11.14, 11:52
        Przez mądrą głowę wszystkie myśli przelecą...i pamiętaj, ze mozesz się też rozczarować, bo niekoniecznie może byc zbyt trudno dla Ciebiesmile
        Wpierw zaczynasz spełniać potrzeby biologiczne maluszka i za chwilę okazuje się, że zostalaś wkręcona nieodwracalnie w machinę miłości do dzieckasmile

        Szybkiego najlepszego !
        • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:38
          Dziękuję smile
    • zebra12 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 15:18
      Czy się nadajesz czy nie to się okaże. Podejdź do tego zadaniowo. Staw czoła problemom. Dasz radę.
      • czarna9610 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 15:25
        Też się nie nadaję, a jakoś poradziłam sobie. Przyznaję chwilami było ciężko - jestem dość niecierpliwa i nerwowa ale się udało bez wrzasku. Nie udało się tylko przeskoczyć psychiki, ja z tych skrytych nie potrafiących okazywać uczuć. I chyba to córce przekazałam
        • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:40
          Właśnie o psychikę boję się najbardziej, też jestem skryta i raczej zamknięta emocjonalnie. Oby na mojej drodze depresja nie stanęła.
    • koronka2012 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 17:55
      Eee tam - każda z nas jest nieprzygotowana na macierzyństwo - tak do końca. Bo póki sie czegoś nie doświadczy, nie sposób sobie tego wyobrazić w realu. Nikt nie opowiada detalicznie, że przez najbliższe 5 lat nie zje się w spokoju posiłkutongue_out

      Dla mnie najbardziej uroczy jest mały berbeć, niemowlaki są urocze, a powyżej ok. 6 roku życia zaczyna się nuda. Niemowlak niemowlakowi nierówny, dla jednych to bardzo ciężki okres, dla innych - najbardziej lajtowy. Moje dziecko kolek nie miało, nie darło sie nigdy, wstawanie w nocy było raz, i mało uciążliwe - trwało tyle co wciągnięcie butli, dziecię zasypiało jedząc. Czasu miałam wtedy pod dostatkiem na wszystko.

      A potem? Po to masz rozum, żeby nie dać sobie dziecku wejść na głowę i wychować je tak, żeby się nie wydzierało jak obłąkane.
    • klamkas Re: Nie nadaję się 02.11.14, 20:41
      Bardzo chciałam mieć dziecko, chociaż ogólnie dzieci nie lubiłam - potem przytrafiła mi się koszmarna ciąża, depresja poporodowa i dalszy ciąg problemów ujawnionych w ciąży. Przez pierwsze trzy miesiące mało zajmowałam się dzieckiem, potem wcale nie chciałam, ale podjęłam decyzję: chciałam to mam, podeszłam do tego zadaniowo. I jakoś poszło. Byłam w domu z córką przez kolejne 9 miesięcy. Nienawidziłam tego, ale byłam sumienna w wykonywaniu obowiązków. I nie, nie zaznałam miłości od pierwszego wejrzenia, hormony mi niczego nie ułatwiły. Kochałam ją, instynkt zwierzęcy działał (strach o jej zdrowie, panika gdy ulegała jakimś drobnym wypadkom), ale nie lubiłam jej i czasu z nią spędzanego.

      Wszystko zmieniło się po roku - wróciłam do pracy, dziecko stało się "ludzkie" (zaczęło się z nami porozumiewać, zrobiło się bardzo kontaktowe). Chociaż padałam na pysk (nie było żłobka, niani, zajmowaliśmy się córką na zmianę, oboje pracowaliśmy, dojeżdżaliśmy kawał drogi do pracy), zaczęło mi się podobać macierzyństwo. Dzisiaj młoda ma 13 lat i jest super dzieckiem smile. I może nie jestem typową mamą, ale wydaje mi się, że poukładaliśmy wszystko tak, żeby każdy z nas był porównywalnie szczęśliwy (mąż, ja i dziecko). Kolejnego nie zaryzykowaliśmy.
    • agnieszka77_11 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 22:12
      Urodzisz i zakochasz się w tym maluchu. Kiedy poczujesz jego ciepło, oddech, zapach, bicie malutkiego serduszka przejdą wszelkie złe myśli. Dajesz komuś życie. Wiele kobiet, które nie mogą mieć dzieci chciałyby teraz być na Twoim miejscu. Życzę udanego porodu i zdrowego maluszka. Imię wybrane? wink
      • forma-lina Re: Nie nadaję się 02.11.14, 22:29
        Chyba Zosia, ew. Kinga wink
    • daisy Re: Nie nadaję się 02.11.14, 22:41
      Najtrudniejszy jest chyba brak snu... Myśmy przez trzy lata nie przespali jednym ciągiem więcej niż 4 godzin. Było kiepsko. sad
    • annitka30 Re: Nie nadaję się 02.11.14, 23:01
      ja też z tych, co obcych dzieci nie lubią (do pewnego wieku). w epoce przeddzieciowej, gdy dziecko przede mną wywaliło się, nie wiedziałam czy coś robić, co robić, jak robić to mój mąż leciał podnosić, otrzepywać kolanka ja bałam się palcem dotknąć.
      pierwszy syn - miłość przeogromna od pierwszego zapachu - tego fizjologicznego, jeszcze krwi i żelaza. do drugiego miłość rodziła się powoli, ale byłam spokojna, wiedziałam że przyjdzie, nie czułam winy, nie zadręczałam się, robiłam co należy, ale tkliwie, to to takie maleństwo było. teraz absolutnie nie ma dla mnie kwestii, kogo kocham bardziej, to jakieś bzdury są. A sama jestem jedynaczką, przed urodzeniem drugiego zastanawiałam się, co będzie, czy można kochać dwie osoby tak samo itp. to wszystko było dla mnie abstrakcją i przyszło do mnie samo, to tylko moje, nieprzećwiczone wcześniej doświadczenie.
      bądź więc spokojna, bądź gotowa na miłość od pierwszego spojrzenia i taką co pojawia się w pewnym momencie i nie jest to nic złego, nie traumatyzuje, niczego nie przekreśla. bądź gotowa na cięższe chwile, ale to są wszystko rzeczy, które przemijają.
      ja pierwsze urodziłam w styczniu, nie miałam żadnego doświadczenia z dziećmi, mój nie przyrastał toczyłam walkę o laktację (serio to była wojna), nie wiedziałam czego ode mnie chce, pamiętam, jak wyszłam z domu w popołudniowa noc do apteki po bebilon i sobie myślałam czy to jest to, czy teraz tylko takie chwile będą dla mnie chwilami wytchnienia? ale szło ku dobremu, dziecko się rozwija, co miesiąc coś się zmienia, jedno odchodzi drugie przychodzi, i tak się to jakoś kręci.
      Kontroli nad swoim życiem nie stracisz, najwyżej uświadomisz sobie, że kontrola to była tylko złuda. ale jeśli jesteś elastyczna, dasz sobie radę. chodzi mi o to,iż jeśli w epoce przedzieciowej śmigałaś latem po 9 godzin na kajcie, to nie ma bata, teraz nie będziesz (przynajmniej przez jakiś czas) ale to nie oznacza że z tym kajtem się musisz rozstać. będziesz musiała to tylko inaczej zorganizować (wziąć na wyjazd mamusię czy kuzynke, co dziecka popilnuje, umówić się z druga dzieciowa para na żłobkowe dyżury, albo z ojcem dziecka na zmianę it.p. i musisz być gotowa na to by tym kajtem ciszyć się mimo to , że to będzie już teraz godzinka albo dwie. jeśli lubiłaś dziewczyńskie wypady w miasto, to może teraz będą dziewczynskie, ale rzadziej lub nie wypady, a domówki. jeśli masz świadomość, że za jakieś tam poświęcenia uzyskasz coś innego, co ci pasuje, to poradzisz sobie. wszystko da się zorganizować i wyjazdy i pasje i prace ale w mniejszym zakresie niż wcześniej i na to warto wziąć poprawkę i mieć tego świadomość.


    • peonka Re: Nie nadaję się 02.11.14, 23:11
      Poradzisz sobie na pewno. Jak nie tak, to inaczej.
      Trzymam kciuki za twój lekki poród, zdrowe dziecko i Twoje dobre samopoczucie po. Odezwij się po powrocie do domu!!!
    • orbital_motion Re: Nie nadaję się 03.11.14, 12:56
      smile

      Poczekaj, aż urodzisz, przetrzymaj pierwszych kilka miesięcy i zastanów się nad tą kwestią raz jeszcze. Wierz mi, nie jesteś jedyna, która tak się czuła przed porodem, a nawet i zaraz po. Znam wiele takich kobiet, dzisiaj świata poza dziećmi (własnymi!) nie widzą. Chyba niewiele jest takich matek, które uwielbiają i dobrze znoszą nocne wstawania i histerie dziecka.
    • jehanette Re: Nie nadaję się 03.11.14, 13:39
      Spoko! Jestem młodsza a też często mam myśli, że nie nadaję się na matkę. Nie patrzę sentymentalnie na malutkie ciuszki i nie wzdycham, że dzieci tak szybko rosną. Wręcz przeciwnie, cieszę się jak szalona każdą oznaką rośnięcia mojego dziecka, bo wiem że przybliża mnie to do dnia, gdy pępowina się poluźni, a w końcu oderwie. O znoszeniu ryków, glutów, wrzasków i nocnych pobudek nie będę już wspominać, OK? Wymaga to ode mnie bardzo dużo energii. Nie chcę też mieć więcej dzieci, bo mimo że moja córka ma prawie 3 lata to wciąż bardzo dużo z siebie daję i wiele to ode mnie wymaga.

      Ale mimo to lubię być mamą i cieszę się, że mam moją córkę. Są fajne momenty, a im dziecko starsze, tym są fajniejsze i jest ich więcej. Cieszę się więc tym co mnie cieszy, a to co niefajne znoszę wiedząc, że to minie. Pierwszy rok na przykład mija b. szybko wbrew pozorom.
      Taki stres jak opisujesz to normalne w ciąży. Potem będziesz w szoku, a potem się przyzwyczaisz smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka