Jedno z najbardziej drażniących odczuć jakich doświadczam w życiu jest to gdy widzę że ktoś obok mnie poddaje się manipulacji ze strony innych,daje wiarę jakims bzdurom, po czym tworzy w głowie obraz ktory obiektywnie ma niewiele wspolnego z tym jak jest w rzeczywistości,Nigdy się nie wtrącam( z wyjątkiem gdy rzecz dotyczy dotyczy mojego męza

) Mysle swoje ale jesli to ociera o jakąs moją sferę życia, czuję jakaś ogromną irytacje, choc nadal sie nie odzywam.Teraz wlasnie swoją drogą zaburzony osobnik, urabia i manipuluje jedną z bliskich mi osob, a ze to starsza pani, ktora ma swoja specyficzną percepcje, nie wszystko dobrze ogarnia,manipulant trafia w punkt i osiaga efekt.Oczywiscie nie reaguję bo to nie moja sprawa, mimo ze gdzis tam ociera o moją sfere zycia ale czasami mam ochote podejść do niektorych z młotkiem i pukać ich w głowę że robią głupoty,poddają sie manipulacji,są w błedzie, bardzo tego nie lubię.Ktos z was ma podobnie?Chcialabym osiagnac taki stan ktory pozwalalby mi miec olewkę na to jakie brednie inni mają w głowach,w co wierzą, jakim manipulacjom sie poddają, póki co nie umiem jesli dotyczy to bliskich mi osob. Jakies rady?