dorek3
11.11.14, 15:24
Dopadło nas jakieś wirusisko dziwne i zaraz zejdę.
3 tygodnie temu zaczął kaszleć I syn. Osłuchowo czysty tylko napadowy, suchy kaszel. żadne wziewy i Pulneo nie działało wiec odstawiłam wszystko w diabły. Do dziś pokasłuje.
W zeszły czwartek dopadło II syna. to asytmatyk więc wszystko bardziej spektakularne. Kotłujemy wziewy, a on i tak kaszle. Rano mokrawo, później już tylko suchy i męczący kaszel nieomalże do wymiotów. Bez gorączki i poza tym czuje się dobrze. Lekarz pojutrze.
Od dwóch dni kaszlę ja. Okropny, suchy, męczący kaszel. Cały czas czuję drażnienie w gardle i nie mogę przestać. Boli mnie już głowa i przepona od tego. Jutro mam mega ważne spotkanie w pracy na którym nie powinnam zanosić się kaszlem.
Ale abstrahując od tego to zastanawiam się co za franca. W nocy jak nie mogłam spać od tego kaszlu to wymyśliłam mykolpazmę. To ponoć wysoko zakaźne a chłopcy donosili, że pół klasy kaszle. Możliwe? Trochę mi szkoda kasy na badanie przeciwciał w dwóch klasach dla 3 osób bo wyjdzie tego ze 4 stówki a wynik i tak będzie za tydzień.
Co za cholerstwo?