01.12.14, 18:10
Ludzie są tacy sztywni, impreza do 22; za głośno to policja, lepiej w domu niż się szlajac, wpuszczają do domów tylko z tygodniowym uprzednim umowieniu się,bo ja takich nie znam. Po co tak żyć,co oni mają z życia oprócz swoich czterech ścian. Rozwalil mnie tekst,ja do domu nikogo nie wpuszczam bo dom to dla mnie świętość. Jak wy zyjecie,nie lepiej na pustynie się przenieść?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Na serio? 01.12.14, 18:18
      Nie, bo na pustyni sucho i zmienne temperatury.
      • nanuk24 Re: Na serio? 01.12.14, 18:31
        I pajaki, i skorpiony.
        • antyideal Re: Na serio? 01.12.14, 18:35
          I dziecko mialoby za daleko do szkoly.
          • magiczna_marta Re: Na serio? 03.12.14, 02:18
            Brakuje mi tu opcji "lubie to" big_grin
        • rhaenyra Re: Na serio? 01.12.14, 18:46
          ale za to jakie słodziaki śliczniusie
          https://www.ljplus.ru/img3/s/h/shutov_sparkle/fenek.jpg
          • marusia_ogoniok_102 Re: Na serio? 01.12.14, 19:35
            O tak smile
    • mid.week Re: Na serio? 01.12.14, 18:30
      Naprawdę przeszkadza ci to, że ktoś żyje spokojnie i nie zakłóca ciszy nocnej...?
      • gulcia77 Re: Na serio? 01.12.14, 18:40
        Mnie tam nie przeszkadza. Za to bardzo się cieszę, że otaczam się na co dzień w miarę normalnymi ludźmi, którzy utrzymują ze sobą bliskie relacje, nie traktują własnego domu jak skrzyżowania muzeum i pałacu arcybiskupa, potrafią się śmiać i bawić.
        Podobnie cieszę się, że nie wpadłam na jakiś poroniony pomysł zakupu mieszkania na zamkniętym osiedlu, znam swoich sąsiadów po imieniu i wpadamy do siebie na kawę, bo się spotkaliśmy przy drzwiach, a nie umówiliśmy się miesiąc temu na pół godziny. Na wsi żyję na jeszcze większym luzie, bo spontaniczne balangi całego podwórka są na porządku dziennym. Zresztą moi rodzice też tak żyją na swojej małopolskiej wsi i nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby się zapowiadać sąsiadom, kiedy wpada się do siebie na kawę, zaprasza się hurtem dzieciaki z okolicy na racuchy czy organizuje grilla.
    • 3-mamuska Re: Na serio? 01.12.14, 20:04
      jola-kotka napisał(a):

      > Ludzie są tacy sztywni, impreza do 22; za głośno to policja, lepiej w domu niż
      > się szlajac, wpuszczają do domów tylko z tygodniowym uprzednim umowieniu się,bo
      > ja takich nie znam. Po co tak żyć,co oni mają z życia oprócz swoich czterech ś
      > cian. Rozwalil mnie tekst,ja do domu nikogo nie wpuszczam bo dom to dla mnie św
      > iętość. Jak wy zyjecie,nie lepiej na pustynie się przenieść?


      Bo ludzie sa zabiegani ,zmęczeni, ja uwielbiam muzykę ale szanuje sąsiadów i słucham z słuchawkami na uszach. Tego samego uczę dzieci. Do imprez sa kluby dyskoteki.
      Zreszta ja nie chce brac odpowiedzialności za inne dorosłe osoby po alkoholu, szanuje moje dzieci zeby nie musiały słychać śmiechów rozmów głośnej muzyki w czasie kiedy chca spac.
      Kiedy wyrzuciłam znajomych z domu, bo było pozno dzieci na drugi dzien miały isc do szkoły a oni nie bardzo chcieli byc cicho.

      Ja lubie sie umówić wczesniej ,bo przygotuje jedzenie czy cos słodkiego .
      Ogarne dom, czy choćby znajde czas.

      Moje kolezanki sa tez zabiegane, maja dzieci prace uczą sie jeszcze, wszystkie mamy dzieci z autyzmem i mamy dodatkowe zajęcia.
    • eliszka25 Re: Na serio? 01.12.14, 20:13
      ja sie o takich ludziach dowiedzialam z ematki big_grin. w realnym zyciu takich nie spotkalam. owszem, jedni sa mniej imprezowi, drudzy bardziej, ale nie musze slac podania o audiencje do sasiadki z odpowiednim wyprzedzeniem. jak mam sprawe, to ide (sasiedzi do mnie tak samo) i nawet jak zadna z nas z nikim sie nie umawiala, to nawet domofon odbiera i otworzy drzwi tongue_out. policji tez jeszcze nikt nigdy na nikogo nie nasylal, a mieszkam tu juz prawie 9 lat.

      jak robimy grilla i dzieciaki sasiadow przybiegna z kielbaskami czy chlebem do upieczenia, to nikt ich nie goni, a jak sie wynosi na podworko jakies slodycze, to tyle, zeby dla wszystkich dzieciakow starczylo. latem w ogole jest prawie ze komuna i nie raz zdarzylo sie, ze jak wynioslam dzieciakom podwieczorek, to sie okazalo, ze juz u sasiadow sie najadly, albo na odwrot, ja musialam doniesc, bo moje chlopaki kolegom z podworka rozczestowaly.

      nie zawsze mam dom wysprzatany na blysk, ale nie przeszkadza mi, ze moj starszy syn po przyjsciu ze szkoly zapowiada, ze za 2 godz. przyjdzie do niego kolega i nawet pozwalam go wpuscic do domu tongue_out. a i nawet wychodze z pokoju czy gdzie tam jestem, zeby sie przywitac!
      • bei Re: Na serio? 03.12.14, 09:38
        Cisza nocna to chyba czasy PRL. Teraz, jeśli w dzień czy wieczorem czy w nocy hałas jest dokuczliwy mamy prawo stawiać veto smile
        Lubię gości, często nas odwiedzają i nie wiem, jak musieliby byc głośno, by mialo to przeszkadzać sąsiadom w drugim domu. Pustynia tak- jest wówczas duży areal i mozna włączyć nagłośnienie jak w dyskotece smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka