ichi51e Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:07 Nie mamy. Znam bogaczy spiacych na kasie ktorzy dziecku na gwiazdke skarpetki kupowali i kazali po nocy jechac rowerem 20km bo lopate zapomnial do szopy schowac a na deszcz sie zapowiadalo... Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:10 nie mamy Odpowiedz Link Zgłoś
jagienka75 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:17 to jak nie kupię 7 latkowi samochodu za 200 tyś, to nie dlatego, bo nie musi tego mieć, ale dlatego, że "niewiele mogę mu dać"? jeśli rodzic ie będzie spełniać wszystkich fanaberii/zachcianek swoich dzieci, to znaczy, że NIE MA? hahahahahahahahahahahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:22 potrafisz znaleźć różnice między tabletem dla 11 latka a tym autem dla 7 latka? Celowo siejesz demagogię i to infantylnie przełożoną. Pytanie: stać Ciebie na auto za 200 tys dla dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
jagienka75 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:29 celowo? odnoszę się do tego, co napisałaś w założycielskim poście. wszystkiego mi się czytać nie chcę, bo mi się nie chce pełnić całodobowego dyżuru na forum. a jeśli kogoś nie będzie stać na tableta na dziecka, ma się zapożyczyć, żeby mu go kupić? dla mnie ( i nie tylko), to jest głupota, tym samym uczysz dziecko, że może mieć wszystko i rodzic jest w stanie spełnić każdą jego zachciankę. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:31 to albo przeczytaj albo się nie wypowiadaj bo bredzisz nie w temacie i zakładasz , że napisał coś czego jednak nie napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
jagienka75 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:35 w przeciwieństwie do ciebie nie mam czasu na dyżury forumowe, więc będziesz musiała się zadowolić tym, co napisałam wyżej a jeśli nie, trudno. jakoś to przeżyję. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:57 no to wal na oślep by napisać cokolwiek jakby to miało jakieś znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:49 O przepraszam, napisałaś to w sumie bardzo prześmiewczo, na zasadzie, że ludzie, którzy nie mają czegoś, bo nie stać ich, głoszą pewne ideologie, żeby się pocieszać. Otóż niekoniecznie, ktoś, kogo nie stać na każdą dyrdymałę, nie musi zazdrościć tych tabletów, sretów i conversów, bo z racjonalnego punktu widzenia dziecko się obędzie bez nadmiaru dóbr i spełniania wszystkich zachcianek. Są pewne priorytety, poniżej których faktycznie robi się smutno, źle, dziecko jest zaniedbane itp. Ale nie ma jakiejś ogromnej i krzywdzącej różnicy między np. tym, że dziecko jedzie nad nasze morze w skromniejsze warunki, a nie np. na Teneryfę, że ma zwykły telefon, a nie najdroższy i najbardziej wypasiony, że ma buty (nowe i modne) z Deichmanna, a nie np. Ecco czy co tam jeszcze. Osobiście znam mało ludzi, którzy zawsze i wszystko mają, i kupują na maksymalnie najwyższym poziomie, i bez zastanowienia. A ci, których znam, wcale nie wyglądają na o wiele szczęśliwszych niż ci, którym się powodzi normalnie (tzn. mają to, czego potrzeba i do przeżycia, i do zabawy, i do rozwoju dzieci, ale niekoniecznie z wysokiej półki). Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:59 ooo przepraszam. nie było nic prześmiewczego, ot obserwacja. Nie pisałam o teneryfie, czy innych zbytkach, a o darowanych łyżwach za 70 zł (nówka) i przydatnej wyciewczce za 300 zł. Nie pisałam o fanaberiach. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:18 Cóż, ktoś nie ma, to twierdza fakt i tyle. Bo i bez tej wycieczki i łyżew też wyrośniesz na człowieka, a niestety, nie wszyscy mamy tyle, żeby poza codziennym bytowaniem zapewniać jeszcze dzieciom regularny rozwój kulturalno-sportowy. Ja do dzisiaj nie założyłam nigdy łyżew i nawet nie mam jakoś ochoty . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:23 Ja do dzisiaj nie założyłam nigdy łyżew i nawet nie mam jakoś ochoty . akurat łyżwy to żaden wyczyn, ale w opisanej przeze mnie rodzinie nie ma zajęć dodatkowych, nie ma wakacji poza domem, no chyba, że ktoś zasponsoruje. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:33 Oczywiście, że to jest przykre - ale nie znaczy, że dzieci będą jakoś szczególnie zaniedbane w stosunku do reszty. Mam w rodzinie ludzi, którzy naprawdę mieli wszyściutko, a są niestety leniwymi nieudacznikami, mimo angielskiego, ciuchów i zagranicznych wakacji od narodzenia . Problem to zaczyna się, jak dzieciak je byle jakie tanie jedzenie, nie ma wyposażenia do szkoły albo gania w adidasach zimą. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:40 prawdziwe adidasy to i zimę zniosą, zwłaszcza tegoroczną. Znam bardzo bogatą rodzinę, w której jest interes rodzinny i dzieciaki już w średniej szkole tam pracowały. Chłopaki na terenie, dziewuchy w biurze, żadne nie jest zepsute, ani tym bardziej leniwe. Jedna z największych w Polsce firm logistycznych. A i główny spadkobierca biznesu nie ma nawet matury, ale dlatego, że mu nie potrzebna do niczego, za to reszta biegle wykształcona językowo.Nie ma reguły. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:48 Sama więc widzisz, że to wcale nie "dawanie wszystkiego" uszczęśliwia ludzi. Moja kumpela, wychowana w tradycji protestanckiej, miała pod koniec LO taki układ z rodzicami, że dostanie od nich drugie tyle kieszonkowego, co zarobi . Roznosiła ulotki itp. Rodzice nie kupowali gadżetów, ale motywowali ją, żeby sobie chociaż część na swoje potrzeby zarobiła. Mój kuzyn z kuzynką niestety z tej opcji, że co się zamarzyło, to mamusia szła i kupowała.Na dobre im to wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:52 mój syn już "zarabia" na swoje wydatki zbierając kasę i sprzedając za pośrednictwem rodziców nieużywane sprzęty na olxie. Mało tego, obiecaliśmy mu, że jeśli będzie się dobrze uczyć i uczciwie trenować na koniec roku idziemy z nim do smyka i kupujemy co chce, tak raz w roku. Sprawdza się choć dopiero zaczyna edukację. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:03 Co do dawania pieniędzy i prezentów za wyniki w nauce - cóż, pedagodzy różnie się wypowiadają... A jak mu będzie słabo szła nauka, to nie zasłużył i nie dostanie? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:08 oczywiście. W pracy jak nie akceptujesz regulaminu to też cię wywalą. My generalnie z mężem jesteśmy zwolennikami jasnych reguł. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:15 A ja daję prezenty młodej, bo ją kocham po prostu . Za sukcesy w nauce jest "uścisk dłoni prezesa", pochwała, na koniec roku szkolnego jakiś miły odstresowujący wyjazd itp. Ma wiedzieć, że uczy się dla siebie, dla swojej przyszłości, a nie dla prezentów od mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:18 Brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:22 ależ on uczy się dla siebie czasami tylko motywacji potrzebuje. Nie sugeruj, że go nie kochamy i nie imputuj błędów wychowawczych tylko dlatego, że Ty masz inny model. Czym różni się miły wyjazd miły odstresowujący wyjazd od nowych korków, które sam wybrał i na które pracował, świadomie? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:22 przeciwcialo klakier. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:23 Bo mysle inaczej niz ty? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:30 bo popierasz to co napisała wcześniej... gdzie było mnóstwo insynuacji , że źle wychowuję własne dziecko.Nie wiem co Ty myślisz bo stale kontratakujesz więc pewnie inaczej, ale nie w tym rzecz. Można myśleć inaczej, ale nie wolno zarzucać komuś złych intencji. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:37 Poparłam konkretny post. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:44 i ja odniosłam się do konkretnego poparcia. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:46 Odbiór emocjonalny mamy rózny. Mnie tam nic nie uraziło, poparłam sposób nagradzania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 14:21 1. motywacją dla mojej córki jest to, że odnosi sukces, że np. będąc dzieckiem z ryzyka dysleksji na testach pisemnych z angielskiego dostaje 100% i ocenę typu 6. A doskonale pamięta sama, jak walczyłyśmy z jej dysfunkcjami. Widzi, co może osiągnąć, pracując. 2. Wyjazd jest zawsze niespodzianką i byłby za każdym razem niezależnie od wyników. Kiedy moja córka jako około 7-latka kończyła klasę I, skierowałam do rady pedagog. wniosek o nie promowanie jej z powodu niedojrzałości szkolnej i terapii dysfunkcji. Otrzymała świadectwo "uczeń nie promowany do klasy II" - a wyjazd był i tak. Nie uznaję nagród rzeczowych za wyniki w nauce. Zapewne po jakichś większych etapach kształcenia takowe będą, ale na zasadzie niespodzianki. Nie chcę, żeby uczyła się dla nagrody. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:29 już już sory, ale jeśli mowa o dzieciach i nauce to zaraz pojawia się jakaś dysfunkcja. "Widzi, co mo że osiągnąć, pracując." czy ja napisałam coś innego by sugerować nam brak miłości wobec dziecka? Twoja córka nie była promowana bo jest dysfunkcyja, a nie dlatego, że były inne powody. Wybacz, ale to, że Ty czegoś nie chcesz nie znaczy, że na Twoje dziecko by to nie podziałało, już nie wspomnę o ukrytej krytyce metody odmiennej. Ja nie zwróciłam uwagi na Twoją metodę tym bardziej nie krytykowałam na tak najniższym poziomie jak emocjonalny. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:37 Nie imputuję nikomu braku miłości wobec dziecka, jak zresztą piszę poniżej. Nie twierdzę, że motywowanie prezentami by na moje dziecko nie podziałało, o na pewno by zaje...fajnie podziałało. Ale ja chcę, żeby miało raczej wewnętrzną niż zewnętrzną motywację. Ponadto - moje dziecko faktycznie zmagało się z różnymi dysfunkcjami, ale taki często jest los wcześniaków. Nie traktuję tego jak usprawiedliwienia czy wymówki dla nieopanowania materiału, bo nie ma aż takich problemów, żeby sobie nie dać rady. Ale głupia też nie jest, i sama pamięta, jak było, kiedy szła do klasy I jako 6-latka (tylko siebie niestety mogę winić za ten układ) - a jak sobie radzi teraz. A bez jej motywacji i chęci współpracy nie osiągałaby dobrych wyników na dzień dzisiejszy. Nie wiem, czemu się rzucasz, że krytykuję metodę motywowania dzieci gratyfikacjami rzeczowymi. Ja mam argumenty przeciw temu, Ty zapewne jakieś za. Forum służy do dyskusji. Nigdzie Cię nie wykpiwam, nie obrzucam głupimi epitetami ani nie obrażam jako człowieka. Rozmawiamy o konkretnym podejściu, w którym jednak widzę wady - krótkofalowo jest to dobre rozwiązanie, w dalszej perspektywie moim zdaniem nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:39 moim jednak tak i chyba postawić pora . w tej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 14:30 Nie sugeruję, że go nie kochacie, tylko, że z Twojej własnej wypowiedzi wynika troszeczkę, że syn jest traktowany nieco jak pracownik w korpo. Czyli nauczył się, zapracował - dostaje. Sama porównujesz to z premią pracowniczą! A ja jestem przeciwna dawaniu prezentów za naukę. Po pierwsze właśnie z powodu tej motywacji, a po drugie - pracownik pełni swoją rolę i swoje zadania, bo zawarł umowę i w ten sposób zarabia na życie, daje swoje umiejętności, a szef daje mu pieniądze. Umiejętności dziecka zaś są i będą istotne przede wszystkim dla niego, stąd wolę dać prezent z okazji innych okoliczności, a w nauce skupiać się na tym, by dziecko miało motywację wewnętrzną, a nie zewnętrzną. Uważam dawanie nagród za wyniki w nauce za błąd, owszem. Ale nie sugeruję, że nie kochasz syna. Ja daję dziecku prezenty bez tego typu intencji po prostu, bo są urodziny, mikołajki, coś tam coś tam.... Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:33 nie widzę różnicy miedzy motywacją zewnętrzną a wewnętrzną. Twoja córka sama się motywuje, Ty jesteś bierna? Czy też ją wycieczkami przekupujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:40 Dużo rozmawiamy z córką o różnych rzeczach typu droga życiowa, pracowitość, odpowiedzialność, sterowanie samym sobą itp. Poza tym wydaje mi się, że dziewczynki o wiele bardziej niż chłopcy chcą tego zewnętrznego uznania dla ich sukcesów i to je też motywuje (a nie oszukujmy się, inne dzieci też widzą te sukcesy, nauczyciel chwali itp. Nie muszę nikogo przekupywać, błagam nie zniżaj się do tak cienkiego poziomu, jak w powyższym poście. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 17:34 Różnica jest ogromna. Bez motywacji wewnętrznej nie ma samodzielnego wytyczania celów, własnej drogi do jego osiągnięcia, samokontroli etc. W motywacji zewnętrznej działa kara i nagroda. To determinuje uleganie wpływom. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:48 Hmm. Moja córa urodziła się w czasach kiedy na rynku zaczęły pojawiać się sieciówki ubraniowe i firmowe sklepy z zabawkami. I muszę przyznać, że mi odbiło Starałam się nie zagracać pokoju, ale śmiało mogę powiedzieć, że miała "wszystko". Całe szczęście, że pojawiło się również allegro i tym sposobem opróżniałam pokój bez strat a za zarobione pieniądze kupowałam kolejne rzeczy (edukacyjne, wartościowe i zgodne z zainteresowaniami dziecka, lub marzeniami). Dzięki bogu, wraz z dorastaniem córki przeszło mi całkowicie. Obecna 11-latka kupiła sobie tablet za własne pieniądze, komórkę wymieniła na nowszy model również za swoje. Ja bym swoim dzieciom nieba przychyliła, ale wiecznie się stopuję, bo wiem, że wcale by im na zdrowie nie wyszło, gdyby miały "wszystko". Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:11 Obecna 11-latka kupiła sobie t > ablet za własne pieniądze, komórkę wymieniła na nowszy model również za swoje. tylko pytanie jeszcze, skąd ma te swoje pieniądze? Raczej ich nie zarobiła? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:28 > tylko pytanie jeszcze, skąd ma te swoje pieniądze? Raczej ich nie zarobiła? a czemu nie mogła zarobić? moj 10 latek w tym roku w wakacje zarabiał. niewiele bo niewiele, ale zarabiał Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:47 Bo poniżej 16go roku zycia dzieci nie mogą zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:12 no nie mówimy tu raczej o pojsciu 11 latka do regularnej pracy, ale o drobnych kwotach np. za prace porządkowe u sąsiada albo coś w tym stylu. moj akurat kosił trawę. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 15:15 ewa_mama_jasia napisała: > Bo poniżej 16go roku zycia dzieci nie mogą zarabiać. Mogą, mogą Kwestia chęci i wsparcia motywacyjnego przez rodzica Zbiory sezonowe , drobne pomoce komuś tam przy czymś tam i już zaskórniaki wpadają w skarbonkę. Jak się nie chce to każdy powód do wymówki się znajzie, jak się chce to zawsze rozwiązanie się znajdzie Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 17:35 Dostała od dziadków Mogła je wydać w sklepiku szkolnym albo kupić setny zestaw gumek, a kupiła tableta Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:47 Masz rację. Bo jak dziecko o coś prosi a możesz mu to dać ( masz na to kasę ) to dajesz, przeważnie nawet rodzice dają więcej niż mogą. To naturalny odruch - dla mojego dziecka wszystko co najlepsze. Ja też tak mam, jedyny hamulec to rzeczy dla dziecka szkodliwe nawet jeśli wiem że ono bardzo by tego chciało. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:56 Ten odruch przechodzi z czasem. Kiedy dziecko jest trochę większe, i łapiesz się na tym, że chcesz ukształtować w nim sensowną postawę finansową, i świadomość, że pieniądze nie wychodzą bez ograniczenia "ze ściany", bo ktoś je najpierw musiał zarobić . Jak córka była malutka, przez pewien czas kupowałam, co widziałam. W końcu zobaczyłam, że dziecko bawi się tym tylko przez parę dni, a niektórych ubrań nie zdąża założyć, bo wyrasta. Teraz kupuję na miarę i swoich możliwości, i potrzeb dziecka. Córka wie, że na ciut większe prezenty trzeba poczekać na jakąś okazję. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:05 Faktem jest że łatwo zapędzić się w kozi róg. Mój synek ma 3l 2 m-ce i codziennie jak wracam z pracy pyta "co mi kupiłaś ?" i zlości sie jak niczego nie mam bo przyzwyczaił się, że codziennie coś dostaje: ode mnie, jednej babci, drugiej, bezdzietnego wujka. Podobnie trudno już z nim do sklepów iść bo ciągle domaga się kupowania czegoś, głownie samochodów, a rzeczywiście ma ich tyle że traci zainteresowanie nowym zaraz po powrocie do domu albo i po dokonanym zakupie Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:15 Czyli już się zapędziliście w ten kozi róg. Dlatego ja się z moją córką umówiłam, że idziemy do takiego kiosku-sklepiku i może tam sobie wybrać jakąś gazetkę czy inny badziew raz w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:16 Zaczęłabym go delikatnie, ale konsekwentnie odzwyczajać od tego stanu rzeczy . Córka co prawda jeszcze nie doszła do etapu roszczeniowego i robienia afer w sklepie, ale w pewnym momencie żal mi było kasy na coś, czym za moment przestawała się interesować. A, pochowaj część zabawek, zmieniaj co jakiś czas - dla małego będą jak nowe. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:45 Próbuję przez ostatnie kilka tygodni w ogóle unikam chodzenia z nim do sklepów bo musiałabym kupić wszystko co ma dostać od Św. Mikołaja Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:16 u nas jest tak, że jeśli młody dostanie kasę, a dostaje od dziadków, cioć, wujków to odkładamy na konto zwykły junior w pko, tam sobie zbiera na coś czego ja mu nie chcę kupić, np.ostatnio jakieś wypasione oryginalne ochraniacze na kolana kiedy ma zwykłe drużynowe. Nazbierał i kupił - jakoś oszczędza, nie wkłada na każdy trening. Do ręki dostaje kieszonkowe, 8 zł tygodniówki i sam dysponuje tą zawrotną kwotą. Mimo, że na większość jego zachcianek (8 latek z przeciętnej rodziny z przeciętnego środowiska nie ma zawrotnych wymagań) stać nas to nie kupuję, ale nie stwarzam złudzeń, że to nie z braku funduszy, ale wyższych idei. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:28 Jestem zdziwiona odpowiedziami w watku.Kiedys byl tu watek o plecaku i fanaberii wymieniania go na nowy,bo nie taki obrazek.Wszystkie jak jeden maz rzucily sie bronic Biednego dziecka,który musi nosic dwa lata pod rzad ten sam plecak,a tu prosze w tym watku jedna przez druga sie przekrzykuja,ktora to nie spelnia fanaberii dzieci. Moje dziecko nigdy nie dostawalo wszystkiego co sobie zazyczy,Jesli uznawalam,ze cos jest nie warte swojej ceny lub ma juz za duzo, Resoraki np. to spokojnie tlumaczylam dlaczego uwazam,ze nie warto kupowac. Mój syn ma do Dyspozycji wlasny tablet,komorke, tv z dvd,oczywiscie plaski i duzy. Nadal uwazam,ze nie musi miec wszystkiego,ale i tak ma Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:43 no bo na siebie ematka może wydać, kolejne szpilki, perfumy, spa, ale dziecka trzeba trzymac krótko bo nie wiadomo co z niego wyrośnie,. Znaczy wiadomo leń, niedojda i ślepiec od gapienia się w tablet. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:48 Ja myślę, że co z dziecka wyrośnie to i tak nie wiadomo. Z dzieciństwa pamiętam, że rodzice też spełniali większość o ile nie wszystkie moje zachcianki łącznie z hitem lata 89r obrzydliwymi plastikowymi czółenkami na obcasie kaczuszce w komplecie z rajtuzami z firanki I nie wyrosłam ani na złodzieja ani na darmozjada. Sama sobie radzę z finansowaniem moich zachcianek Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:51 Nie wiem co masz ma mysli przez krotko.Jak pisalam czesto podwazalam mlodemu sensownosc jakiegos zakupu jedno czesciej nie szczedzilam kasy gdy uwazal am jakis zakupy za sensowny.Dziecko mi sie nie zbiesilo,ani nie ma traumy, ze czegos nie dostalo.Jest odporny na reklamy,malo zainteresowany zabawkami.Moj syn nie musi miec wszystkiego,ale moze miec. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 17:39 Ale ja sobie szpilek nie kupuję do spa też nie jeżdżę A dzieci nie mają tyle samokontroli co dorośli, ich mózgi są przebodźcowane, więc te tablety, smartfony wcale nie są takie dobre dla nich. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:15 Dla mnie o wiele gorzej i nienaturalnie brzmi: "moje dziecko ma wszystko" Czyli kurnia co? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:21 Takie typowe usprawiedliwianie się, że nie daliśmy dzieciom tego co powinniśmy byli dać, np odpowiednie wykształcenie, zainwestowanie w rozwój zainteresowań czy fajne wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:27 Wszystko zależy z czyich ust to spłynie. Jak z naszych to nie usprawiedliwianie Moje dzieci nie mają wszystkiego, bo nawet nie wiem co to wszystko jest. Wczoraj usłyszałam, że "szlachta szklana" nosi do placówki lepsze śniadania. Pytam się co w tych śniadaniach mają? Chipsy Pewnie nie mają też wody w butelce. No trudno, trzeba iść dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:28 Szkolna nie szklana Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:29 Ja też nie daję dzieciom wszystkiego (głównie jeśli chodzi o te materialne rzeczy). Dziecko trzeba też nauczyć dążenia do celu, a nie każdą prośbę podać na tacy. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:44 Czyli żałujesz mu? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:55 kropkacom napisała: > Czyli żałujesz mu? Niektórych rzeczy tak. W drugą stronę przegiąć też nie można. Daję wiele (zapewniam rozwój itp), natomiast dobra rzeczowe są dawkowane Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:34 ale co to znaczy " fajne wakacje"? w czym są gorsi rodzice, którzy nie mając pieniedzy np organizują wyjazd na działkę i się w tym czasie z dzieciakami swietnie bawią, spedzają duzo czasu, od tych którzy pojechali z dziecmi na teneryfe, a dzieci całe wakacje spedzily z animatorami na basenie? my same pewnie wielokrotnie spedzalysmy wakacje u dzuadków, kuzynów, biegałysmy po polach, skakałysmy po sianie, albo jechalysmy do babci zbierac maliny i mamy cudowne wspomnienia Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:39 aneta-skarpeta napisała: > ale co to znaczy " fajne wakacje"? Kolonie z rówieśnikami, zagraniczne wyjazdy. Ja w dzieciństwie też nie jeździłam na zagraniczne wakacje i było mi trochę przykro Myślisz, że ludzie którzy jeżdzą za granicę to siedzą cały dzień z animatorami na basenie? To tak samo jakby powiedzieć, że ci którzy jeżdzą na wieś do dziadków spędzają je tylko w hamaku. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:43 Fajne są każde, na których się odpoczywa od codziennych realiów, i to odpoczywa w sposób pomysłowy, zajmujący, aktywny, pozwalający dzieciakom "wyszaleć się". Kolonie są generalnie tak drogie w porównaniu do standardu ośrodków i jakości tej opieki, że na pewno jeszcze długo moje dziecko nie pojedzie. Bo za tak dużą sumę mam dłuższe wczasy w naprawdę fajnych warunkach - na osobę. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:51 Oszczędność. Zarabiam różnie, pracując sama dla siebie, wiem, jak to jest mieć na wszystkie pierdoły i wiem, jak to jest oszczędzać. Ale nigdy nie lubiłam przepłacać za coś, co nie jest tego warte. A doskonale zdaję sobie sprawę, jaka jest marża organizatora 12-dniowych kolonii za ponad 2 tysiące, pracowałam w turystyce parę lat . I są m.in. zabawki, których po prostu nie kupię, bo są w moim odczuciu typowym wyciąganiem kasy - czyli np. widzę sens kupienia rolek za 300 zł, ale już Furby nie, i żadne jęki mnie tu nie wzruszą, że ktoś tam ma . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:53 ja znalazłam 8 dni w Zakopanem za niecały tysiąc + dojazd. Więc można i taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 13:07 Wiesz, są organizatorzy i organizatorzy. Ci z pewną renomą chcą sobie dość dużo. A w moim mieście świetnie wiem, kto robi przyzwoite kolonie (najlepsze to robiła pierwsza szkoła mojej córki, 1800 zł za 10 dni - uważam, że to sporo). Najważniejsza sprawa, to obiekt dostosowany do dzieciaków i bezpieczny, czyli najlepiej typowy parterowy obiekt kolonijny/hotelowy na zamkniętym terenie. Wynajmowanie kilku pokoików w jakiejś tam agroturystyce czy zajeździe z pokojami na piętrach, z balkonami, to nieporozumienie. Dodajmy mieszanie się z innymi gośćmi, dorosłymi. Nie puściłabym dziecka na przypadkową kolonię, bo niedrogo. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 15:09 A w moim mieście świetnie wiem, kto robi przyzwoite kolonie (najlepsze to rob > iła pierwsza szkoła mojej córki, 1800 zł za 10 dni - uważam, że to sporo). Lily A skąd to wiesz ? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 16:28 Stąd wiem, że dzieci były zadowolone, bez wypadków, dobre jedzenie, dobre warunki noclegowe, opieka wyłącznie własnych nauczycieli i dzieci tylko ze szkoły. A słyszałam opinie rodziców o tej kolonii, lista była szybko zapełniona. Oprócz tego - przez kilka lat w turystyce znałam mnóstwo prywatnych opinii od środka, których nikt Ci nie powie jako osobie z zewnątrz, więc wiem, kto z komercyjnych organizatorów przykłada się do tych kolonii/obozów i ma sensowną kadrę . Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 16:33 O,to widać, ze firma już sporo lat na rynku. Dobrze wiedzieć, że masz takie wtyki Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 17:12 Spoko. Jak chcesz wiedzieć, kto robi kolonie bez wpadek, dam Ci znać na priv. W małym środowisku wieści szybko krążą. A warunki lokalowe niektórych organizatorów i dobór-kadry obserwowałam też jako pilot-konwojent grup młodzieżowych na obozy zagraniczne, niejedno można opowiedzieć . Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 20:28 Przez całe studia jeździłam na kolonie i obozy jako wychowawca kolonijny-oj mogę kilku bardzo nie polecić w naszym regionie organizowanych lub od naszych regionalnych organizatrów...... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:20 "Kolonie z rówieśnikami, zagraniczne wyjazdy. Ja w dzieciństwie też nie jeździłam na zagraniczne wakacje i było mi trochę przykro uncertain Myślisz, że ludzie którzy jeżdzą za granicę to siedzą cały dzień z animatorami na basenie? To tak samo jakby powiedzieć, że ci którzy jeżdzą na wieś do dziadków spędzają je tylko w hamaku." ja jeżdziłam na różne wakacje, ale głównie w Polsce lub po rodzinie - ale bywały tez wyjazdy zagraniczne najlepiej jednak pamiętam te tańsze wyjazdy i mówię tylko, że to tez mogą byc fantastyczne wspomnienia i nie ma czego żałować mój mąz w zasadzie nigdy nie był na wakacjach jako dziecko- wychował się na wsi- wyrósł z niego fajny facet i tez ma swoje fajne wspomnienia i pamięta dzieciństwo jako udane Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:39 Jak wiadomo ci rodzice jadacy na teneryfe oddaja dzieci animatorom.Jak czytam takie pierdoly jako usprawiedliwienie braku kasy to mi sie flaki na lewaastrone wywracaja. Zawsze to samo,bogaci obsypuja prezentami i nie spedzaja czasu,biedni spedzaja czas wartosciowo z dziecmi a nie bezmyslnie kupuja gadzety.Ciekawe kiedy wreszcie skonczy sie ta gloryfikacja biedy. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:40 edelstein napisała: > Zawsze to samo,bogaci obsypuja prezentami i nie spedzaja czasu,biedni spedzaja > czas wartosciowo z dziecmi a nie bezmyslnie kupuja gadzety.Ciekawe kiedy wreszc > ie skonczy sie ta gloryfikacja biedy. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 17:45 Tablet, psp czy inne gadżety nie sprawiają, że dziecko jest towarzyskie, empatyczne, życzliwe itd Ani zabawki, ani wakacje za granicą, dodatkowe zajęcia, gadżety nie zastąpią kochającego i uważnego rodzica. Nie gloryfikuję biedy, ale nie przeceniam też znaczenia rzeczy materialnych. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 19.12.14, 15:19 pade napisała: > Ani zabawki, ani wakacje za granicą, dodatkowe zajęcia, gadżety nie zastąpią ko > chającego i uważnego rodzica. Kochający rodzic to podstawa. Z drugiej strony, gdy dziecko nie czuje się najbiedniejsze w klasie dodaje mu to pewności siebie. A to bardzo ważna cecha w dorosłym życiu. Za dużo zabawek - nie popieram. Oczywiście są zabawki durne i mądre (typu gry rozwojowe, klocki itp). Zajęcia dodatkowe i zagraniczne wakacje, gdzie można coś poznać, czegoś nowego się dowiedzieć - jak najbardziej. Obycie dziecka "w świecie" też jest ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 19.12.14, 15:46 pade napisała: > Nie gloryfikuję biedy, ale nie przeceniam też znaczenia rzeczy materialnych. Ja tez nie przeceniam znaczenia dóbr materialnych, ale do szczęscia dziecka potrzebna jest nie tylko matka, która przytuli. Nie wyobrażam sobie moich dzieci, które w wieku nastu lat przesiadują na ławce bo nie jestem w stanie zapłacić im za zajęcia dodatkowe. Moje dziecko nie musi mieć wszystkiego, ale musi mieć zapewnione odpowiednie warunki do rozwoju, a do tego potrzebne są finanse. Musi wiedzieć, że pieniądze nie spadają z nieba, ale z drugiej strony musi wiedzieć, że jak będzie się starało i nie będzie myśleć minimalistycznie to jego zycie będzie fajniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 19.12.14, 15:50 Nie wiem dlaczego, obie moje odpowiedzi odczytałaś jako czarno-białe, albo-albo. Nic bardziej błędnego. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:48 jak biedni przestaną nimi być wówczas będzie zalew Egiptu, Tunezji i Chorwacji, a leżenie brzuchem do góry będzie usprawiedliwiać się , że się należy po ciężkim roku. Animatora też nie przegoni bo chwila dla siebie też się należy. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:23 "Ciekawe kiedy wreszcie skonczy sie ta gloryfikacja biedy." nic nie zrozumiałas z mojej wypowiedzi. NIC chodzi mi o to, że jak ktos nie ma pieniedzy i tego nie przeskoczy to lepiej ich miec mniej i poswiecic wolny czas dzieciom niz tyrac za wszelką cenę na aktrakcje przy czym zatracac to co w zyciu jest najważniejsze bo oczywiscie mozna miec beznadziejne wakacje u babci i cudne na teneryfie, ale sam fakt ze ktos jezdzi na teneryfe nie powoduje ze ma fajne zycie przede wszystkim najwazniejsze sa relacje w rodzinie- w biedzie czy w bogactwie Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:32 "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" raczej pada z ust osób które usprawiedliwiają się, że nie mogą zapewnić czegoś dzieciom. Z drugiej jednak strony, ci którzy mają bardzo dużo pieniędzy też nie dają dzieciom wszystkiego, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Ważne, żeby to "wszystko" co dajemy dzieciom uczyło go mądrości. Ja staram się dawać dzieciom jak najwięcej. Wszystkiego na pewno nie dam. Po pierwsze nie jestem w stanie dać wszystkiego, bo nie jestem milionerką, a po drugie chcę żeby wiedziały, że pieniądze nie spadają z nieba. Nie wyobrażam sobie, żeby wyrosły mi roszczeniowe 30-latki. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:44 te wakacje z braku pieniędzy nie są gorsze, ale wynikają z braku kasy, a nie z wyższych pobudek. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:40 agnieszka, moje dziecko od początku nauki szkolnej jest w placówkach prywatnych, z mało licznymi klasami, trochę bardziej zindywidualizowanym nauczaniem itp. Moja obserwacja jest taka, że dziecko zdolne da sobie radę w każdej szkole. Dziecko mniej zdolne da sobie radę z pomocą rodziców, też w każdej szkole i z każdym nauczycielem. Nie potrzeba do tego nie wiadomo jakich wymysłów edukacyjnych, a raczej dopilnowania pracy w domu, sensownego księgozbioru, nawyku korzystania ze źródeł wiedzy itp. Dziecko pozostało w placówce niepublicznej tylko dlatego, że jest niezbyt śmiałe, a ja mam nieciekawy rejon. Notabene, nawet w tej szkole rejonowej są fajne kółka zainteresowań, więc chętni mogą robić różne rzeczy za darmo. A swoje główne zainteresowanie młoda rozwija za też darmo, w publicznej placówce - warunkiem było zdanie egzaminu . Znowuż koleżanka moja przez całe liceum jeździła konno za darmo - najpierw musiała na to zapracować w stadninie. Dajemy to, co możemy - chyba rzadkością są rodzice, którzy przeżerają i przepalają bajońskie sumy, a dziecko nigdy nie pojechało na wakacje ani na wycieczkę klasową. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:34 Ja mogę swoim wieeelee dac, ale również zgadzam się z tym zdaniem, że NIE musza mieć wszystkiego na pstrykniecie palca w każdym temacie i tak jest Owszem , często spełniamy ich zachcianki zależne od potrzeb, ale pokora i cierpliwość u dziecka tez cenna rzecz. Dzieci ,które mają wszystko podtykane pod nos i kazda zachcianka w trymiga jest spełniania o wiele mniej szanują rzeczy, podarunki i nie potrafią tak tego docenić, dbać i szanować, a to błąd Umiar musi być Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:40 To zalezy, z kim sie porownasz. W porownaniu np. z Angelina Jolie dajesz swoim dzieciom bardzo malo. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:45 ale moje dziecko to nie Madox , nie ma takich wymagań. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 18:24 Co potwierdza teze, ze dzieci nie musza miec WSZYSTKIEGO Twoje dziecko jest najwyrazniej szczesliwe bez tego wszystkiego, co dostaje Maddox (btw nie chodzi mi o rzeczy materialne - raczej styl zycia, jaki Angelina jest w stanie zapewnic dzieciom: podroze, nauka jezykow, pewnie najlepsza mozliwa edukacja, przebywanie z interesujacymi ludzmi etc.) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 14:31 tym wszystkim co dzieci powinny otrzymać,a czego tłumaczący się rodzice nie dają? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 14:42 ale ten wątek mnie nie dotyczy personalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 14:51 Tak, ale każdy go personalnie interpretuje. Dla mnie np. dziecko nie musi mieć Furby'ego, ale za to dobrze, żeby miało jakiś sprzęt sportowy. Z kolei widzę jednak po znajomych, że brak pewnych atrakcji czy wakacji nie spowodował szczególnego uszczerbku w psychice. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 15:02 mój tablet ma bo nie widzę w tym nic złego, ale bramki piłkarskiej oryginalnych rozmiarów do jego pokoju mu nie kupię. Mieszkamy w bloku więc chyba wiadomo o co chodzi. W zamian dostał dziecięcego dmuchacza i też gole wali. Nie wiem czy w temacie ale napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 16:30 No wiesz, sprzęt w tym wypadku to może być dobra, trwała piłka, buty itp. Może jakieś zajęcia w szkółce piłkarskiej, jeśli dziecko ma wyraźne zamiłowania... Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 17:02 Z powietrza ten sprzet?W pl to zayebisty socjal jest daja dzieciakow za free sprzet,zwalniaja z oplat.Kurde. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mx3_sp, a co jest według Ciebie 17.12.14, 17:06 u nas w gminie pręznie działa klub sportowy- kilka dziedzin- który z racji wyników jest mocno dofinansowywany z gminy ( a gmina kombinuje kasę m.in z unii) opłaty za uczeszczanie na zajecia 3 razy w tyg po 1,5h są rzędu 20 zł- sprzęt zapewniony, trzeba miec buty. jest tez bardzi duze dofinansowanie do wyjazdów wakacyjnych jest tez mnostwo rózny dofinansowan, znizek na baseny etc Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 14:39 A co to znaczy wszystko? Pewnie dla każdego co innego. Moja mała ma dużo zabawek napiszę czym bawi się najczęściej. Np.wczoraj robiłam jajecznicę zabrała mi pięć jajek wsadziła do pudełka namalowała im buźki-stworzyła rodzinę i kładła spać przykrywając ścierkami. Ulubioną jej zabawą jest udawać konika (nic do tego nie jest potrzebne) może ogon. Od pani nauczycielki dostała mapę chodzi z nią chowa po kieszeniach jak największy skarb. Zabiera mi wszystkie szaliki chustki i cuduje z nimi. Szczerze mówiąc obyłoby się bez połowy zabawek. Owszem jęczy w sklepach czy jak ogląda reklamy ale staramy jej się tłumaczyć że nie może i nie musi mieć wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 15:05 Ja też tak mówię, a mamy wysoki dochód. Nie muszą mieć wszystkiego, bo trzeba mieć marzenia. Gdyby miały wszystko, nie miałyby marzeń Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 15:06 a mamy wysoki dochód a o wydatkach nic? Nie rzucajmy kwot i poziomów bo to nie licytacja. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 15:28 Nie, nie mamy takiego doświadczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
bry-ch Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 15:55 Owszem, tak gadają rodzice, którzy są: skapi nieudolni finansowo biedni z ojca na dizada sami tak byli wychowani niewykształceni, zazwyczaj prosci albo nieswiadomi co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 00:13 To jedna z moich podstawowych dewiz w życiu, a raczej pokazuję im że mają wszystko czego naprawdę potrzebują. Odpowiedz Link Zgłoś
lafiorka2 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 09:24 nie,nie mam. Moje mogłyby mieć,ale np wiele rzeczy na chwilę obecną jest im zbędnych. Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 10:26 Moim zdaniem, kupowanie dzieciom wszystkiego obdziera je z marzeń o czymś. My kupujemy "lepsze - droższe, wymarzone" prezenty swoim dzieciom na gwiazdkę i urodziny i to jest finał, reszta to niezbędne drobiazgi, przybory szkolne, buty, odzież, słodycze tylko w sobotę. Stać nas na zakup gadżetów, ale w imię czego? Sama nie mam tableta czy laptopa, i nie czuję potrzeby posiadania, mąż ma laptop i to wystarcza, ja mam nowszy komputer stacjonarny i żyję. Najstarsza córka ma smartfona w spadku po mnie i żyje. Na gwiazdkę zakupiliśmy robopsa o wiem, że to badziew plastikowy, ale marzyły o nim wszystkie córki, więc poza prezentami dla każdej indywidualnie dostaną tego robopsa wspólnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 10:27 w moim odczuci to wszystko to to co akurat wymaga finansowania. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 10:36 definicja nieprecyzyjna, bo dla ciebie wymaga, a dla innego właśnie nie wymaga, i można bez tego żyć Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 10:49 ok, znany mi przykład z łyżwami. Zabieram dziecko na lodowisko i za wypożyczenie płacę 5 zł, ok koszt mały, ale się nazbiera. Zaproponowałam, że można kupić w decathlonie takie po 75 zł jak my mamy, a nawet jak wyrośnie to będzie dla młodszego. Nie, nie warto bo to bo tamo w tak w ogóle to oni nie muszą mieć wszystkiego. Ok na olxie znalazłam używki po 15 zł kupiłam i już sprzeciwu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:21 A po co swoje łyżwy? Pytam bo moja też chce łyżwy. Dla mnie więcej argumentów jest na nie, bo: - przy wypozyczeniu łyżew masz znizke na lodowisko miejskie, przynajmniej u mnie - poza lodowiskiem miejskim nie ma gdzie na tych łyzwach jeździć - noga szybko rośnie, a u rodziców leżą moje stare łyzwy rozmiar 38 więc jeszcze 4 rozmiary i będą ok Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:24 przestań. Choćby po to, że zarażenie grzybem jest mniejsze. Poza tym to ja płaciłam za wynajęcie nie rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:27 agaja5b napisała: > A po co swoje łyżwy? Ja w tym roku kupiłam, bo: 1. postraszył mnie ktos, że z wypożyczonych mozna złapać grzybicę 2. zrobiono u nas przy szkole profesjonalne lodowisko, więc mozna prawie codziennie (w miarę czasu) chodzić na łyżwy, przez cały sezon 3. na WF będą chodzić na lodowisko, więc koszt wypozyczenia byłby niemały 4. mam więcej niz jedno dziecko, łyżwy przydadzą sie dla młodszego Tak, że mnie w tym roku zaczęło się opłacać kupić łyżwy, zamiast wypożyczać. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:29 a mnie opłaca się mieć zawsze swoje bo lodowisko mam w karcie i jest darmowe wejście, ale sprzęt już musiałam wypożyczać. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:33 No i ok, ja zadałam pytanie " a po co swoje łyżwy? " w kontekście naszej sytuacji, bo u nas naprawdę nie ma gdzie więcej na nich jeździć, więc to naprawde nie ma sensu, a dziecko łyzwiażem zapalonym nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:38 No wlasnie tu jest pies pogrzebany. Wiele osob pisze "nie mam tabletu nie mam kompa nie jezdze na lyzwach wiec nie mam - i zyje" ale tu chyba chodzi o odmawianie komus kto chce uzywac potrzebuje i bedzie jezdzil - W tym wypadku odmawianie z tekstem ja nie potrzebuje wiec ty nie bedziesz mial - jest po prostu bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:48 Poza tym " chcesz to zrób cos by spełnic swoje marzenia i potrzeby" Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:47 Ale dziecko samo ma wątpliwości, bo chce przeznaczeć na te łyzwy swoja kasę i widze ze się zastanawia, bo niby fajnie mieć swoje ale tak naprawde to chodzi tylko o fakt posiadania kolejnego przedmiotu, bo jak proponuje że pójdziemy na lodowisko to srednio jej sie chce. Jak sie zdecyduje to kupi i juz żadnej ideologii nie ma co tu dorabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 15:05 napisałaś, że jeździć może dziecko tylko na lodowisku miejskim, ale skąd my mamy wiedzieć, jak daleko masz do lodowiska? że dziecko wyrasta, to moze młodsze dziecko odziedziczyć. Można tez sprzedać, jak nie ma komu przekazać. że dziecko nie przepada, to dopiero teraz napisalaś Ja przyznam, że ten argument z grzybicą dał mi do myślenia U nas jest z nartami podobnie jak u ciebie z łyżwami, tj dzieci owszem b. lubią, ale mają okazję tylko raz w roku przez 7-14 dni, więc nart nie kupujemy, tylko wypożyczamy Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:48 My chodzimy na łyzwy często i zdecydowanie wolę mieć własne-dla mnie to tak jak używane obuwie mniej więcej...przy sporadycznych wyjściach jak najbardziej może i sensowniej wypożyczyć jak ktoś z tym nie ma problemu- u nas koszt wypożyczenia nie jest niski(8 zeta/h-tyle ile wejście). Dzieciaki maja łyżwy regulowane, na kilka rozmiarów-wystarczają im przynajmniej na dwa sezony. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:52 my latamy 2 razy w tyg więc na tydzień do jest 10 zł więc logicznie jest kupić, nawet najtańsze. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:29 Poza tym wiesz co,kwestia postawiona przez ciebie nawet z tymi przykładowymi łyżwami i odpowiedż na nia typu " nie musza mieć wszystkiego" może być zwykłą odpowiedzią dającą kulturalnie do zrozumienia "odczep sie" dla marudnych i wszystkowiedzących osób, które wiecznie mają recepty na szczęście i wydatki innych. Mam, a raczej miałam taka w otoczeniu i była dla mnie mocno męcząca, bo ja nie mam potrzeby sie nikomu tłumaczyc a czemu tak a czemu inaczej, a czemu drożej jak mogłas taniej, a czemu dzisiaj jak można jutro. Żyj i daj zyc innym. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:33 założę się, że nie przeczytałaś co napisałam, prawda? Nie zakładaj się bo możesz przegrać, a jeśli piszesz o traktowaniu kogoś z góry, niczym nie popartym zwróć uwagę, że Ty nie masz podstaw do takiego pisania. Zachęcam do lektury jeśli chcesz się wypowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:36 Nie czytałam całego wątku (to nie na moje siły, ani nie mówię ze ty kogokolwiek z góry traktujesz, po prostu tak może być, przykład z mojego podwórka Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:50 wiedziałam. Na tyle wpisów, Ty która nie czytałaś jako jedyna zarzuciłaś mi wścibstwo. Poza tym wątek jest o konkretnej rodzie i nie ma nigdy ani spełniania marzeń, ani żadnego widzimisię. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 11:54 No właśnie, powiem szczerze, że nie znoszę takich koleżanek, co poczuwają się do obowiązku znajdować mi rozwiązania, które nie są mi potrzebne do szczęścia. Może oni na te łyżwy idą sporadycznie i na cały sezon za wypożyczenie wydadzą ze 30 zł, więc nawet te z decathlonu to faktycznie zbędny wydatek itp. I faktycznie dziecko NIE MUSI akurat jeździć regularnie na łyżwach, a potrzebę ruchu można zaspokoić np. grą w piłkę, jazdą na rowerze (używanym i odkupionym za niewielką kasę, bo czemu nie?). Jakby mi znajoma doradzała, co mam kupić własnemu dziecku i za ile, to dziwnie bym się z tym poczuła .... Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 12:00 owszem nie musi, ale chce i to ja finansuję te jazdy. Dla tych rodziców nic nie jest potrzebne. Sporadycznie to jest dwa razy w tyg prawie podczas całego sezonu? Grę w piłkę, jazda na rowerze, a zgadnij skąd dzieci mają te piłki i rowery? Wiem jaki Ty masz stosunek, ale na litość 11 latek powinien mieć więcej niż tyskio, że nie wszystko jest potrzebne. Jakby mi znajoma doradzała, co mam kupić własnemu dziecku i za ile, to dziwnie bym się z tym poczuła ....to się dziwnie poczuj, ale kup dzieciakowi bo on chyba ważniejszy od Twoich odczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 12:21 Ale nie rozumiem - to naprawdę jakiś przymus w wychowaniu jest, te łyżwy i rower? Piszesz akurat do osoby, która nigdy nie uprawiała i nie uprawia żadnych sportów, za to kieruje swoją aktywność gdzie indziej, w czasach nauki ze sporymi sukcesami zresztą . Ale mniejsza o to. Naprawdę nie pojmuję, jak można narzucać postronnym osobom własne widzimisię wychowawcze. Znam dzieci, które uprawiają różne sporty, mają sprzęt i świetnie to na nie wpływa. Znam też takie, które nie uprawiają ani nie mają - ani w szkole, ani towarzysko to na nie źle nie wpływa i nic im nie brakuje, że tak powiem . A od moich odczuć ważniejszy jest po pierwsze stan budżetu, planowane wydatki, priorytety w tych wydatkach (czyli np. raczej wakacje niż najdroższy rower itp.), a nie to, co jakaś tam znajoma sobie uważa. Jak Ci ciąży sponsorowanie cudzych dzieci, bo tak zrozumiałam ten post, to przestań to robić po prostu i nie dawaj się wkręcać w niezręczną sytuację... Bo zaczynam mieć wrażenie, że napisałaś post startowy czując się jakoś tam wykorzystywana, być może tak właśnie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 12:32 ok Twoje zdanie już znam, różni się od mojego. Tylko jeszcze jedno:"... za to kieruje swoją aktywność gdzie indziej, w czasach nauki ze sporymi sukcesami zresztą ...". Mniemam, że te inne formy były bezpłatne. Wówczas własnie o takich osobach wątek. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 12:58 Za moich czasów większość aktywności była bezpłatna, choć czasami oznaczało to, że niekoniecznie na najlepszym poziomie, te sportowe też, w mojej szkole podstawowej była nawet klasa sportowa, basen, sks z różnymi sekcjami itp. . Niemniej w II klasie LO chodziłam na płatny angielski, dobrze to wspominam i to jest jedna z tych aktywności, na które chętnie bym wydawała pieniądze dla dziecka, gdybym musiała. Ale rozumiem, że inni mogą mieć odmienne priorytety. I faktycznie, dziecko NIE MUSI mieć dodatkowego angielskiego. Moja córka chodziła z kolei na część zajęć płatnych (taniec, karate) - z żalem musiałam zrezygnować, ale nie z powodów finansowych, tylko czasowych. Natomiast aktywność, która pochłania jej najwięcej czasu, jest bezpłatna, wymagała selekcji w postaci egzaminu. I za tę "pasję" w aż takim wymiarze na pewno bym nie płaciła, bo uważam, że jak ktoś jest dobry/ma predyspozycje, to ma możliwość chodzić do szkoły muzycznej za darmo . Nie za wszystko trzeba płacić... Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 15:14 lily-evans01 napisała: > Ale nie rozumiem - to naprawdę jakiś przymus w wychowaniu jest, te łyżwy i rowe > r? w IV czy V klasie na technice zdaje sie egzamin na karte rowerową, więc raczej rower jest wskazany > Piszesz akurat do osoby, która nigdy nie uprawiała i nie uprawia żadnych sportó > w, za to kieruje swoją aktywność gdzie indziej, w czasach nauki ze sporymi sukc > esami zresztą . I to ma być wzór do naśladowania? Nie ma sie czym chwalić, tak naprawdę. No i mowa jest o dziecku, które chętnie ten sport w postaci łyżew uprawia, tylko rodzice nie chcą/nie mogą mu zapewnić sprzętu. Ale mniejsza o to. Naprawdę nie pojmuję, jak można narzucać p > ostronnym osobom własne widzimisię wychowawcze. Można do pewnego stopnia, jesli widzi się, że widzimisię wychowawcze rodzica nie słuzy dziecku. Czyli np. gdybys ty, niechętna uprawianiu sportu, zabraniała uprawiać sport swojemu dziecku, albo nie zabraniała, ale tez i nie zaopatrzyła go w potrzebny sprzęt. Znam dzieci, które uprawiają ró > żne sporty, mają sprzęt i świetnie to na nie wpływa. Znam też takie, które nie > uprawiają ani nie mają - ani w szkole, ani towarzysko to na nie źle nie wpływa > i nic im nie brakuje, że tak powiem . Do uprawiania sportu zawsze warto namawiac i stwarzac warunki zachęcające do uprawiania. Sama należę do osób nieusportowionych, ale dbam, żeby moje dzieci mogły spróbowac różnych dyscyplin sportu. Niekoniecznie nawet, aby to była wielka pasja, tylko po prostu jako jeden z mozliwych (i do tego zdrowy) sposobów spędzania czasu. > A od moich odczuć ważniejszy jest po pierwsze stan budżetu, planowane wydatki, > priorytety w tych wydatkach (czyli np. raczej wakacje niż najdroższy rower tu mowa nie o najdroższym, tylko jakimkolwiek. I tak, wolałabym skromniejsze wakacje, gdyby tylko pod takim warunkiem dziecko mogło mieć ten rower. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 15:56 Ale to nadal Twoje i tylko Twoje zdanie. Piejesz świętym oburzeniem, a za brak roweru naprawdę nikt nie zgłosi niczyjej rodziny do sądu rodzinnego . Zapewniam Cię, że znam takich, którym uprawianie sportu posłużyło, ale i takich, którym nie uprawianie nie zaszkodziło . Nie możesz mi, czy innej matce nakazać kupowania łyżew dziecku . Są też niestety sytuacje, w których dziecko ma marzenia, ale rodzice najzwyczajniej w świecie ich nie spełnią, bo te dzieci mając łyżwy czy rower gorzej by jadły albo nie dostały ciepłej kurtki na zimę. Ja natomiast zawsze ogromnie dziwię się np. czemu ludzie nie karmią zdrowo dzieci, czemu nie gotują kaszy jaglanej, tylko zalewają słodkie płatki mlekiem albo idą w ramach obiadu do jakiegoś KFC. Ale nie wpadłoby mi do głowy wytrząsać się nad kimś ze świętym oburzeniem w głosie, bo ja kupuję córce szynkę dębową za 49 zł, a on nie. Po prostu - nie umawiam się z takimi ludźmi na obiad i tyle . Dopóki czyjeś dzieci mają drugie śniadanie do szkoły, ciepłe buty zimowe, właściwe do pogody stroje, odrobione lekcje, rodziców, którzy do nich się nie drą i nie stosują przemocy, dopóki nie są przygnębione, nie mają problemów ze sobą - dopóty nie widzę powodu do wtrącania się i komentowania czyjejś kuchni/spędzania wolnego czasu/sposobu wydawania pieniędzy itp., już pomijając interwencje innego rodzaju. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 15:59 A, dodam coś jeszcze. Być może co do tych sportów to i nie mam się czym chwalić, ale rower jest wybitnie niewskazany przy wadzie serca, jaką mam i ja, i córka . Jak widzisz, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 16:10 Nie wiem, dlaczego. Dwadzieścia parę lat temu usłyszałam od swojego kardiologa, a obecnie od kard. córki, żeby podarować sobie: jazdę na rowerze, skakanie na batucie, biegi na czas. Niedomykalność zastawki mitralnej. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 16:14 A, w dzisiejszych czasach dochodzą do tego skoki typu bungee. I miałam niedawno bardzo niefajną scenę na sali wspinaczkowej, kiedy zabroniłam córce skakać na takiej specjalnej linie w dół, a nawiedzona mamuśka solenizantki zaczęła mnie pouczać pełnym głosem, że przecież nic się nie stanie. Sport nie zawsze służy wszystkim w taki sam sposób . Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 16:20 Zobacz, na dole jest tabelka: www.sercedziecka.org.pl/wady-serca/wady-serca/warto-wiedziec/1173-aktywnosc-fizyczna-osob-z-wadami-serca.html Rekreacyjna jazda na rowerze na pewno by Wam krzywdy nie zrobiła Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 19:38 Córka miała rower. Czerwona, spocona, zasapana. Doktor powiedziała, żeby sobie darować. Za to chodziła m.in. na taniec towarzyski i karate, nie była przemęczona. Jeździ na rolkach. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: Ok, definiuję "wszystko" 19.12.14, 16:08 pade napisała: > Zobacz, na dole jest tabelka: Tylko 14 wad? A co z innymi? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 18:56 Od 20 lat troche jednak sie medycyna posunela. W latach 60 lekarze zabraniali kobietom w maratonach biegac twierdzac ze to szkodliwe. Nie lubisz sportu twoja sprawa ale nie dorabiaj teorii Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 19:39 Hm, z dzieckiem byłam u kardiologa na wizycie kontrolnej niecały rok temu, pani raczej młoda, nie sędziwa... Ale jak zwykle forum wie wszystko lepiej, nawet od lekarzy specjalistów . Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 21:24 "Ale jak zwykle forum wie wszystko lepiej, nawet od lekarzy specjalistów" Ale dlaczego lepiej? Może inaczej? Mój tato ma chore serce, jest m.in. po koronografii, bardzo dużo spaceruje szybkim tempem, pływa, pracuje fizycznie od rana do wieczora (bawi się w konstruktora łodzi) i dzięki temu jest szczupły i sprawny. Ale on jest z pokolenia powojennego, więc to pewnie dlatego A co do córki, skoro woli taniec czy karate zamiast roweru, niech tańczy czy ćwiczy co lubi. Ważne, żeby w ogóle ruszała (Ja tam po potańcówkach jestem czerwona i spocona, nie po rowerze) . Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 21:35 No wiesz, to jest taniec towarzyski, więc pewnie nie jest tak wykańczający. Na taniec nowoczesny nie zgodziłam się. A ponieważ dawno już odeszłyśmy od wątku - chodziło mi właściwie o to, że naprawdę nie każdy MUSI mieć ten rower, żeby się dobrze rozwijać, być fizycznie sprawnym itp. Złości mnie, jak ludzie usiłują innym coś narzucać w imię własnych przekonań, na mnie np. podtykanie dzieciom śmieciowego jedzenia działa jak płachta na byka, moja córka nigdy w życiu nie piła np. coli - ale nie widzę powodu, żeby z wyżyn autorytetu mówić komuś: masz kupić sokowirówkę i sama wyciskać soki, zamiast tę colę kupować . Dla każdego rodzica co innego jest ważne w wychowaniu, co innego też potrzeba poszczególnym dzieciom - i z własnej perspektywy twierdzę, że bez roweru i łyżew da się żyć, natomiast na pasztetówce i chipsach dzieciak długo nie pociągnie . Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Ok, definiuję "wszystko" 18.12.14, 22:17 A pewnie, że tak. Ja uwielbiam jeździć na rowerze, dlatego zapytałam, szkoda mi się Twojej córy zrobiło, że biedna nie może jeździć Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ok, definiuję "wszystko" 19.12.14, 01:09 Ale na rolkach za to śmiga ładnie . Pewnie mniej musi się napracować ciałem, bo nie jest tak zmachana. Ja jej tego zazdroszczę, bo chwieję się już na wysokich obcasach, rolek boję się panicznie . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Lily, sorry 19.12.14, 08:12 na każdy przykład kontratakujesz chorobą, niedyspozycją, brakiem. Przytaczasz przykłady zgoła odmienne od moich, ale zważ, że na te rolki ktoś musi kasę wyłożyć, zważ też, że właśnie o to chodzi o wyłożenie kasy na coś co wykracza poza miskę jedzenia, lekarstwa, ciepłe ubranie na zimę. Reszta to fanaberia, a na którą szkoda pieniędzy( zawsze jest coś ważniejszego do sfinansowania). Ty żyjesz w innym świecie niż opisywana rodzina i Twoja ocena sytuacji być może z tego powodu jest tak odmienna, zrozum i nie ciskaj się bo to sensu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Lily, sorry 19.12.14, 08:24 Czytam te wypociny lily na temat jej corki i wspólczuje po raz kolejny takiej matki.Ten dzieciak ma wg.matki doslownie wszystko od glupoty po ojcu po choroby z czterech stron swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Lily, sorry 19.12.14, 08:28 ma zupełnie inną perspektywę i trudno Jej wyobrazić sobie, że można inaczej - takie odniosłam wrażenie i zawsze znajdzie wymówkę niezależną od Jej chcenia, od bo inaczej się nie da bo choroba, dysfunkcja... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Lily, sorry 19.12.14, 11:40 A nie nie, te moje ostatnie wypowiedzi to już typowy OT i dyskusja z pade właściwie nie na temat (ale czy tak nie jest w większości wątków tutaj ?) . Zostawmy więc na boku IMV i tym podobne schorzenia i postaram się skupić na istocie wątku. Wracając do sedna sprawy - dzieci nie muszą mieć wszystkiego. To, co mają, zależy od możliwości finansowych rodziców, od koncepcji wychowawczej, od chęci rodziców do rozwijania jakichś zainteresowań dzieci lub nie. Czasem wiąże się to faktycznie z kiepskim statusem materialnym, ale często, ku mojemu zdziwieniu, nie. I może jest w tym jakaś metoda wbrew pozorom (ostatnio panie tu się zachwycały tzw. slow parenting, czyli spędzaniem przez dziecko wolnego czasu na podwórku, a nie na opłaconych zajęciach rozwijających zdolności czy sportowych, nie wiem, czy pamiętasz). Wspominam swoje dzieciństwo, tak, tak, bez roweru i płatnych zajęć, na które wtedy nie było rynku. Byłam szczęśliwa, miałam zainteresowania, ulubione sposoby spędzania wolnego czasu nie mające nic wspólnego z oglądaniem TV czy obecnym graniem na tablecie . Po szkole miałam wolny czas, żeby się nie tylko pouczyć, ale i zregenerować, odpocząć, nieraz pójść do koleżanki. Mimo braku tego sterowanego rozwoju i różnych gadżetów byłam świetną uczennicą, z dużą wiedzą wykraczającą poza program, z przedmiotów humanistycznych zwłaszcza. Teraz od rodziców się wymaga, tak jak i Ty wymagasz, pisząc "niech kupią rower, a wakacje mogą być tańsze", Problem w tym, że niejeden opłaca te wakacje na minimalnym możliwym dla siebie do przyjęcia standardzie i po zakupie czegoś tam i czegoś tam musiałby już jechać pod namiot . A inny znowu ma inne priorytety, dla Ciebie ważny jest sport, dla mnie zakup nowego instrumentu dla córki, co mi się niebawem szykuje, zdrowe jedzenie, przyzwoite wakacje bez męczenia się na jakimś kempingu czy w taniej, ciasnej kwaterze itp. Piszesz, że to Twoje "wszystko" to jest to, co niezbędne. A paradoksalnie, niezbędne są te rzeczy, które lekceważysz czyli jedzenie, ciepłe ubranie, potrzebne rzeczy do szkoły itp. Cała reszta to pewne idee danego rodzica, jak widzi wychowanie i w jaki sposób chciałby dziecko rozwijać (choć naprawdę znam dzieci bez sprzętu sportowego, korzystające jedynie z bezpłatnych zajęć dodatkowych w szkole typu koło plastyczne, a nie mają "defektów" - wygadane, normalne, dobrze uczące się itp.). Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że uwiera Cię to, że płacisz za czyjeś atrakcje itp. Jeśli dotyczy to osób, które nie są ubogie, a które po prostu korzystają z Twojej dobroci - daj sobie na luz i pozwól żyć innym tak, jak chcą . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Bo fantazja , fantazja jest od tego.. 19.12.14, 11:45 znasz tą piosenkę?? " A paradoksalnie, niezbędne są te rzeczy, które lekceważysz czyli jedzenie, ciepłe ubranie, potrzebne rzeczy do szkoły itp..." nie dość, że mocno nie w temacie piszesz, wyciągasz pochopne wnioski, insynuujesz, dorabiasz ideologię to jeszcze zarzucasz nachalność, brak miłości, empatii i opieki. Tak nie będę dyskutować, odpuszczam kiedyrobi się prywatne wycieczki . Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Bo fantazja , fantazja jest od tego.. 19.12.14, 11:53 insynuujesz, dorabiasz ideologię to jeszcze zarzucasz nachalność, brak miłości, empatii i opieki. Tak nie będę dyskutować, odpuszczam kiedyrobi się prywatne wycieczki . eee, gdzie to robi? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Bo fantazja , fantazja jest od tego.. 19.12.14, 11:54 we wpisach, a sporo ich jest. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Bo fantazja , fantazja jest od tego.. 19.12.14, 12:06 Ja zrozumiałam, że Lily pisze o sobie, nie o Tobie. Niepotrzebnie do siebie bierzesz. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Bo fantazja , fantazja jest od tego.. 19.12.14, 12:13 nic nie biorę, zwyczajnie nie widzę sensu licytowania się kto bardziej lub w ogóle kocha swoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 18:51 Ja akurat stwierdzenie o tym, że dzieci nie muszą mieć wszystkiego słyszałam często od rodziców, których stać na baaardzo wiele, ale nie mają napinki żeby się pokazać. Odpowiedz Link Zgłoś