Dodaj do ulubionych

Nie ma świętości, nie ma świąt!

24.12.14, 23:39
Odwołałam święta Bożego Narodzenia. Ja wierząca katoliczka, mama małego dziecka, które na te święta czekało, żona górnika, sztygara… Siedzę przy stole nakrytym nie zmienionym obrusem, te świąteczne czekają w komodzie na lepsze czasy. Zgaszona choinka, żadnej kolędy, żadnego odpisywania na sms-y z życzeniami. Dziecko usnęło godzinę temu.
On poszedł do pracy, w wigilię, tak jak rok temu, jak zawsze… Tylko tym razem ja odwołałam święta, więc zjadł kromkę chleba z serem i poszedł. Cisza w domu.
Od kiedy urodziło się nasze dziecko nigdy nie mógł być. Nie liczyły się ważne wydarzenia, rocznice, wizyty u lekarza, ciężka choroba mojego ojca. Kopalnia niczym rynsztok wlała się w nasz dom, wypełniła je i zatruła wszystkie wolne chwile – okradła z czasu, rozbiła nasze rodzinne życie, ukradła dziecku ojca. Mój mąż pracuje po sześć dni w tygodniu, bo jest do tego zmuszany. Zdarza się, że po całej nocy w pracy idzie na szkolenie. Bywało, że między szkoleniem a następną zmianą upływało tylko kilka godzin. W każdym tygodniu słyszę: – Jestem zapisany na sobotę, na niedzielę, w niedzielę na dwunastą, czternastą, siedemnastą, na noc. Nie, on nie zapisuje się na te soboty czy niedziele, bo po prostu ryje ze zmęczenia nosem. On musi iść, bo niechby się nie zgodził… won! Taki szantaż. Z mojej pensji nie wyżyjemy, bo żeby ogarnąć dom i małe dziecko w czasie jego ciągłej nieobecności pracuję na pół etatu. Mój mąż nie pracuje w wybrane weekendy, on zawsze pracuje po sześć dni. Od chwili wyjazdu do pracy do momentu powrotu do domu mija 11 godzin lub więcej. Dojazd do pracy nie zajmuje mu dużo czasu, ale: - Muszę wyjechać godzinę wcześniej, bo nie wiesz co się będzie działo…, muszę napisać raport…, jeszcze zadzwonić musiałem… Kurde, ja się wykończę… I wraca wykończony psychicznie tym piekłem na dole. Nie może spać. Żeby nie tracić czasu kładzie się na cztery godziny, bo przecież kiedyś trzeba żyć. Nigdy nie wiemy, czy będziemy mogli pojechać na jakieś wakacje w jednym czasie. Nigdy niczego nie możemy zaplanować, bo zawsze w ostatniej chwili dowiaduje się, czy w ogóle podpiszą mu urlop. Nie ma weekendów. Nie ma świąt. Nie ma żadnej pewności. Jest chaos i bylejakość.
Ma tyle nadgodzin, że mógłby obdzielić nimi pół załogi. Nie mam pojęcia, w jaki sposób zostanie to wykazane w dokumentacji kopalni, bo dawno przekroczył dopuszczalne normy i to nie jest legalne. On sam nie wie, jak to udokumentują, bo przecież ciągle odbija dyskietkę. Tydzień temu zapytałam, co ze świętami. Nie było wiadomo. Kilka dni przed świętami : pracuję w wigilię i jeden dzień świąt. Dzień przed wigilią – pracuję w wigilię, ale w innych godzinach niż mówiłem. Zadzwoniłam do mamy, że nie będziemy. Odwołałam święta Bożego Narodzenia w tym roku. Zrobiłam awanturę, dziecko płakało. Nie ma świętości, nie ma świąt. Dla tamtej rodziny z Nazaretu nie było miejsca. Dla naszej rodziny nie ma czasu w tym życiu. Mój mąż właśnie wędruje po czyśćcu w dziurawych butach, bo nie ma czasu załatwić sobie nowych i woda mu się wlewa ośrodka. Obiecał dziecku, że rano nie położy się spać tylko się pobawią.
Rząd przyjął program dla rodzin wielodzietnych, ale tym którzy zamierzają swoje rodziny powiększyć radzę się zastanowić i nie życzę pracy na jednej ze śląskich kopalń. Tym którzy świętują życzę wesołych świąt cokolwiek to dzisiaj znaczy…
Obserwuj wątek
    • idz_do_czorta_99 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 24.12.14, 23:57
      Nie pocieszę Cię. Mój ojciec przez długie lata miał podobną pracę, tyle że jeszcze bardziej przerąbaną. Pamiętam Wigilię, podczas której był wypadek na kopalni. Telefon z informacją, musiał natychmiast wyjść z domu. Oglądałam ojca tydzień później, nawet nie wiem, kiedy do domu wrócił. Był taki okres czasu, że nie widywaliśmy się miesiącami.
      Kładliśmy się spać, on wracał z pracy. Wstawaliśmy, jego już nie było.
      Tak wygląda życie wielu rodzin. Ciesz się, że mąż jest cały i zdrowy. I nie rób mu piekła, bo on już w nim jest.
      • peonka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 00:09
        Myślisz że Twójemu mezowi jest miło I przyjemnie, kiedy idzie do pracy w Wigilie, sam sobie robi kanapke z serem, a po powrocie ma Ciebie, złą, że przez niego nie macie swiąt...?
        Zastanówcie się, jak to zmienić, ale nie stawajcie przeciwko sobie.
    • krejzimama Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 00:12
      Cool story sis.
    • totorotot Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 00:48
      Troll. Nie wierzę, że mogłabyś zrobić coś takiego swojemu mężowi.
      • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:05
        Szkoda dziecka, dla niego rób swieta .

        Ja ci sie nie dziwie, bo tez czasem slysze muszę jechac godzinę wczesniej bo cos tam, albo zostaje dluzej.

        Szlag mnie trafia gdy czekam na meza bo cos tam.
        Masz racje jesli maz sam wybiera ,bo muszę oznacza chce, lub robię co mi każą bo chce i nie sprzeciwie sie.

        Jesli niestety nie ma na to wpływu to jedyne co uzbroić sie w cierpliwość.
        Lub pogodzić sie z sytuacja i nie liczyć na niego, stac sie samodzielna, podejmować decyzje,zyc po swojemu własnym życiem dla dziecka, stac sie niezależna mentalnie.

        Nie dziwie sie ze odwołałaś, bo gdy nie ma dla kogo człowiekowi odechciewa sie starać, moze cos do niego dotrze.
        Szkoda tylko dziecka.

        Pamietam 1 swieta w tym domu, posprzatalam ,nagotowalam, zrobiłam wigilje, przyszły moje siostry z siostrzeńcem , było tak fajnie pachnący dom, miła atmosfera prezenty.
        Naprawde cudnie siedzielismy czas.
        Okolo 21 siostry pojechały, dzieci poszły do łóżek i miałam w perspektywie miły wieczor we dwoje.
        A tu telefon i jade do pracy, wscieklam sie , zrobiłam awanturę , popłakałam ... Stwierdziłam ze na chusteczkę to wszystko .
        Został w domu, ale atmosferę szlag trafił, niby było miło , ale z bolącą głowa piekacymi oczyma, eh od tamtej pory stwierdziłam, ze nigdy wiecej starać sie nie bede. I nie staram, jak robię to tylko dla siebie i cześciowo dla dzieci.
        • krejzimama Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:22
          A nie przychodzi wam do łbów, że to dla was, dla dzieci?
          Dzieciaki przez 364 dni w roku będą jadły magiczne chwile wigilii?
          Wątpie by przeżyły. Siedzice na dupach w domu i od tego się wam we łbach przewraca.
          • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:26
            krejzimama napisał:

            > A nie przychodzi wam do łbów, że to dla was, dla dzieci?
            > Dzieciaki przez 364 dni w roku będą jadły magiczne chwile wigilii?
            > Wątpie by przeżyły. Siedzice na dupach w domu i od tego się wam we łbach przewr
            > aca.


            Ani ja ani autorka wątku na dupie w domu nie siedzi.
            I jesli sie ma dzieci to wypada poświecić im czas milosc, nie tylko kasa kasa kasa, bo dziecko o wiele bardziej chciałoby miec ojca.

            miedzy praca 20/24 h a siedzeniem w domu na dupie jest jeszcze sporo możliwości.
            • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:29
              Zreszta urodziny zony/dziecka , swieta BN/Wielkanocy to 4 dni w roku gdzie praca moze zejść na drugi plan, nie jest to jakis mega wyczyn.
              Praca chyba na tym nie ucierpi jakoś masakrycznie, a pokaże rodzinie ze mu zależy i ze to dla nich sie stara.
              Wtedy łatwiej znieść ciągła samotność .
              • idz_do_czorta_99 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:34
                W pracy szef pacyfikuje, bo robota ciężka. Przychodzi człowiek do domu, a tam rozkapryszona lady. Faceci mają przerąbane. A potem nagle zdziwienie, jakieś zdrady, samobójstwa.
                Nie wyglądasz na żonę, która jest wsparciem. Tak, jak założycielka wątku.
                • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:56
                  idz_do_czorta_99 napisał(a):

                  > W pracy szef pacyfikuje, bo robota ciężka. Przychodzi człowiek do domu, a tam r
                  > ozkapryszona lady. Faceci mają przerąbane. A potem nagle zdziwienie, jakieś zdr
                  > ady, samobójstwa.
                  > Nie wyglądasz na żonę, która jest wsparciem. Tak, jak założycielka wątku.

                  Tak tak, nie jestem wspierająca zona ,bo chce zeby maz spędził ,ze mna czas po wigilij , i wieczor moich urodzin hehehe, dobre wiesz.

                  Od lat gdy maz pracował o 6-20 (mniej wiecej w tych godzinach go nie było, z 3 małych dzieci wszystko sama ogarniałam, to samo gdy wyjeżdżał na 4/6 miesiecy, nigdy mu nie jeczalam ze mi ciezko, ze za duzo pracuje, bo wiedziałam ze albo pracuje w tych godzinach albo wcale.
                  A potem wymyślił sobie jeszcze dodatkowa prace, i wlasnie do tej dodatkowej chciał pojechać po wigilij, sorry ale na zycie nam starcza, ale jak ktos zaczyna tracić kontakt z rzeczywistość lub po co sie pracuje to trzeba mu o tym przypomnieć.

                  Nie wspomnę gdy przez rok sie leczylam , schudłam 26 kg wypadły mi włosy, nie raz nie mogłam wstać dziecku zrobic śniadania, to nie jeczalam ze pracuje bo wiedziałam ze musi.
                  Wolalam zadzwonić po kolezanke ,ktora była w domu ze swoim maluchem (i oferowała pomoc )z pomocą niz do niego ,zeby nie wpędzać go w poczucie winy ze jest daleko pracować trzeba i nie moze mi pomoc.

                  Wiec nie osadzaj tak pochopnie.
                  • idz_do_czorta_99 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 02:14
                    Nie jestem jasnowidzem. Wnioski pochopne ale Twój post też "niczego sobie".
                    Kto nie ma górnika w domu, nie rozumie, że w każdej chwili może się coś zdarzyć.
                    Bez przerwy są kontrole Urzędu G., który musi walić mandaty, żeby się utrzymać.
                    Mowa o sztygarze, który ponosi odpowiedzialność za swoich ludzi, więc prokuratora może mieć w każdej chwili. Starczy, czy mało ?
                    • minerallna Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 02:30
                      Ale w Czechach podobno nasi górnicy bardzo chętnie pracują.
                      To jak to jest?
                      • rosapulchra-0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 02:42
                        Znasz to z doświadczenia, czy znowu piszesz sobie a muzom? suspicious
                        • minerallna Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 02:23
                          Co robić, jak się mam wytłumaczyć? Oj ja biedna smile
                          Może tym że oprócz ematki czytam nieco więcej? Dotrze czy nie spotka się z żadnym zrozumieniem?
                        • minerallna Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 02:26
                          Poproszę o przykłady. Sama jestem ciekawa. Może będę musiała usprawiedliwiać się smile
                    • zebra12 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 08:23
                      Doradzę ematkwo: niech zmieni pracę!
                      • zebra12 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 08:26
                        Albo się rozwiedź. Wtedy zawsze będziesz mogła odwoływać Święta, bo nikt nie będzie na nie czekał. No, oprócz dziecka, ale to może ten czas spędzić ze swoim tatą w jego nowej rodzinie.
                • rosapulchra-0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 02:39
                  idz_do_czorta_99 napisał(a):

                  > Nie wyglądasz na żonę, która jest wsparciem. Tak, jak założycielka wątku.

                  A ty kto? krejzi znowu stworzył nicka na swoje potrzeby?
              • heksa01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 01:39
                Kurczę wiem że jest cięzko i rozumiem ale twoj mąz jako mlody facet przejdzie na dobra emeryturę duzo wyzsza niz zobaczy kowalski ktoróy dzis tyra u zdziska przy rusztowanaich na okrągło, macie przynajmniej cos za coś jako mlody 40 letni facet bedzie sie mogl ceszyc rodzina na emeryturze chociaż.A ryzyko utraty zycia i zdrowia dotyczy wielu zawodów w PL i oplacanych dużo marniej czesto taka jest niestety prawda.
                • szpulakasia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 02:23
                  u mnie jest jeszcze gorzej ,bo to ja jako matka pracuję w ten sposób,i bedę tak do 67....w tym roku pierwszy raz od wielu lat spędzam wigilie w domu ,ale święta też w pracy....i czasami naprawdę są takie zawody że ta praca to mus.....
              • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:24
                Kurczę mamuśk, a na to zwróciłaś uwagę:
                On musi iść, bo niechby się nie zgodził? won! Taki szantaż. Z mojej pensji nie wyżyjemy, bo żeby ogarnąć dom i małe dziecko w czasie jego ciągłej nieobecności pracuję na pół etatu.

                Miałam podobnie pierd... szefową. Dopóki pracowałam, zgadzałam się na wszystko - było ok.
                Kiedy w połówce ciąży USG wykazało mi, że natychmiast mam brać zwolnienie lekarskie, usiłowałam polemizować z lekarzem, że jeszcze trochę popracuję - bo wiedziałam, jak ona zareaguje... Bardzo dobitnie mnie wtedy określił, nie będę cytować.
                Kiedy zadzwoniłam, że mam zwolnienie, na drugi dzień, w weekend o godz. 23 miałam telefon z nieznanego nru. Córeczka szefowej, jej prawa ręka w firmie, starała się mnie zastraszyć i zmusić do dalszego świadczenia pracy. Od szefowej w poniedziałek, dostarczając zwolnienie, usłyszałam, że mam się zwolnić. Dobrze, że prawo było po mojej stronie.
                Niestety skur... chodzą po świecie i próbują zmuszać ludzi do niewolnictwa.
                A jak w końcu przestałam być tą niewolnicą, to się okazało, że nierzadko ledwo mam co żreć. Dobrze, że ojciec dziecka łaskawie regularnie płaci alimenty...
          • rosapulchra-0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 02:37
            Jesteś ohydny typ.
          • kolter No a facet serek przed szychtą zajada ... 25.12.14, 16:25
            krejzimama napisał:

            > A nie przychodzi wam do łbów, że to dla was, dla dzieci?
            > Dzieciaki przez 364 dni w roku będą jadły magiczne chwile wigilii?
            > Wątpie by przeżyły. Siedzice na dupach w domu i od tego się wam we łbach przewraca.
      • kolter Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:23
        totorotot napisała:

        > Troll. Nie wierzę, że mogłabyś zrobić coś takiego swojemu mężowi.

        Troll zimna ryba ....
    • rhaenyra Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 09:05
      nie mozesz byc prawdziwa
    • jola-kotka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 09:18
      To niemożliwe, odwolalas święta haha a to się tak da? Wyrwalas te trzy kartki z kalendarza?
      A tak serio,zabralas je dziecku bo maz poszedł do pracy? Nic nie przygotowalas? Masakra. Wiesz to nie o czas chodzi, maz wróci i nawet wspólny posiłek świąteczny który będzie trwał tylko 30 min to miłe wspólne chwile. Zamiast tej kanapki z serem też można było się postarać dla tego męża i stworzyć jakiś świąteczny nastrój. Zgaszona choinka. Koszmar. Maz idzie do pracy bo musi a nie bo chce i ucieka przed wami i zamiast wspólny czas którego macie bardzo niewiele,chwytać każda chwilę,dać mu te święta ok okrojone czasowo ale miłe ze świątecznym jedzeniem strzelasz focha o co? To nie męża wina.
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 10:32
        A ja absolutnie poprę autorkę wątku. Co innego gdy ktoś musi tyle pracować, bo bieda, takie są realia, nie ma innej pracy itp. , a co innego gdy ktoś nawet w święta woli pójść do pracy niż pobyć z rodziną. Pracoholizm to choroba, ktora sie leczy.Dlaczego to autorka miałaby przygotowywać święta? Dlaczego to ona miałaby się starać, skoro ze strony męża nie ma żadnej wzajemności? Poza tym straszne, że mąż musiał SAM przygotować sobie kanapkę do pracy. Czekam na długie opisy potraw, jakie Wasi mężowie gotują dla Was do roboty w dni świąteczne i powszednie. Ah, wait, nie robią nic. Wystarczy, że są. Moja teoria, że dla ematki ważne jest, żeby w domu były spodnie, nieważne jakiej jakości się potwierdza w każdym jednym watku. I jak zwykle biedny usprawiedliwiany miś i wredna harpia. A ja bym wolała być sama niż z facetem dla którego ważniejsza jest praca i kasa niż własna rodzina.
        • rosapulchra-0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 10:43
          Gdyby głupota umiała fruwać, to byłabyś mistrzowską gołębicą!

          Doczytałaś, że chłop wcale się nie pcha sam do pracy, tylko MUSI iść? MUSI zostawać dłużej, MUSI przyjść wcześniej itd.
          • ichi51e Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 12:55
            Jak lekarz pielegniarka kierowca czy marynarz. Czy to jest powod zeby cala rodzina nie miala swiat a matka wyla w kuchni w bezsilnej zlosci? Jak bylam na stypendium to nie mialam kasy zeby jezdzic do domu na swieta - wiec robilam sobie swieta jednoosobowe - tez dalo rade.
          • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:32

            > Doczytałaś, że chłop wcale się nie pcha sam do pracy, tylko MUSI iść? MUSI zost
            > awać dłużej, MUSI przyjść wcześniej itd.
            >

            Rosa a doczytalas ze facet idzie godzinę wczesniej, niz musi bo cos tam, ma tyle nadgodzin (o ile autorka prawdę napisala) ze to nielegalne i nie wiadomo jak go rozlicza. Bo w papierach podac tyle godzin nie moga.

            Poza tym facet padnie z wyczerpania czy na serce , tu nie chodzi tylko o swieta ale tez o to Żr facet sie wykończy.

            Moj maz tez" MUSI " tyle ze to musi moze zrobic w godzinach pracy, a nie godzinę przed rozumiesz?

            Zreszta juz swojemu kiedyś powiedziała firma istniała za nim ty sie zjawiła to i bez ciebie tez sobie poradzą tylko wycisną cie jak cytrynę.
            A potem slysze wiesz dobrze ze zostałem w domu, wysłałem sie odpoczalem i fajnie z dzieciakami posiedzieć.
    • kozica111 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 09:19
      Mam jakieś dziwne wrażenie że zmyślasz i ze chodziło ci o wpędzenie całej reszty w poczucie winy.
      Mój mąż jako syn pracownika kopalni /nie górnika/ wspomina okres świąt jako czas wypasu i dostatku. Jako jedni z pierwszych mieli łyżwy, rowery i dużo mięsa o które lat temu 30 było trudno.
      • mirmunn Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 09:31
        Mam nadzieję, ze jesteś trollem, ale życie mnie nauczyło, ze najdziwniejsze może być prawdą.

        Wiesz, są inni mężowie, których pracodawcy wykorzystują w podobny sposób za najniższą krajową.
        A Ty pięknie potwierdziłaś moje zdanie o żonach górników- leniwe krowy, którym się w tyłku przewraca.
        Nikt nie każe twojemu mężowi pracować w kopalni, może iść na tłusta emeryturkę.. albo do innej pracy- tylko wtedy nie miałabyś w domu tyle kasy. To byłoby dopiero jęczenie i sklamrzenie...

        Biedny facet i biedne Twoje dziecko. Wstydź się.
      • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:29
        Realia kopalni dziś a 30 lat temu, to chyba coś innego...
        Bardzo możliwe, że profity są podobne, ale w wykorzystywanie pracowników wierzę - to się dzieje obecnie w każdym sektorze...
    • 77kunda Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 09:31
      Nie tylko twój mąż pracuje w święta. Mój też te święta robi i co to nie powód aby nie robić świąt. co prawda wszystko jest o innej godzinie ale jak sie chce to sie da
      A ponadto co za problem zaprosić samotna koleżankę której m też pracuje i zrobić wspólna wigilię
      • verdana Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 10:37
        Jeśli nie troll, to napisze jedno.
        Te święta Twoje dziecko zapamięta sobie do końca życia. I nie do ojca będzie miało o nie pretensję.
        • heksa01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:33
          Jak rozumiem ze jest jej cięzko i wiem ze kazdy chcialby miec jaknajlepiej to uwazam że przydałoby się dziewczynie trochę pokory.Ch.lera wystarczy sie rozejzrec dookoła jak pracuje dzis wiekszosc ludzi, ile zarabiają ile kosztuje ich to stresu wyrzeczen,stresu, brak zycia rodzinnego i wiekszosc nie ma tego cos za coś jak np górnik, bo ten ma przynajmniej lepszą pensje i juz jako 40 latek moze do smierci cieszyc się tą rodziną i zyciem dostając przyzwoitą jak na pl warunki emeryture.Troche empatii i pokory.
    • lady-z-gaga Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 11:19
      Ja również głosuję za rozwodem
      bilans dla faceta: ta sama praca, te same pieniądze, ta sama kanapka z żółtym serem minus wredna baba, ktora jego pensję chętnie przyjmie, ale nie zaakceptuje, jaka praca się z tym wiąże
      bilans dla Ciebie - możesz odwołac wszystkie święta na 10 lat naprzód, chyba, że znajdziesz innego faceta, dla ktorego będziesz zmieniac obrusy
      bilans dla dziecka - a kto by się dzieckiem przejmował, skoro własna matka tego nie robi?
      A tak na marginesie - jesteś z domu dziecka? żadnej rodziny, do ktorej można pojechać z dzieckiem, kiedy mąż pracuje?
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 11:29
        Tatuś za to się bardzo dzieckiem przejmuje, tak bardzo, że po raz kolejny idzie do pracy zamiast spędzić z nim te święta. Ciekawe co odpisałybyście matce, która tak jak rzeczony tatuś nie widywałaby dziecka.
        • edelstein Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 12:15
          Z wypowiedzi autorki jasno wynika,ze maz musi pracowac i jest zapisywany na zmiany odgornie.
          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 12:25
            Pewnie. Ciekawe co w ciągu tych lat zrobił, żeby zmienić pracę. Po co komuś dzieci, rodzina, skoro nie zamierza się nią zajmować? Czas z bliskimi jest ważniejszy od kasy.
            • edelstein Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:26
              Czasem zoladka nie napelnisz.Stopa bezrobocia jest nadal wysoka.
            • guderianka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:00
              Dokładnie. Kwestia priorytetów. Pracuje się dla rodziny, a nie kosztem rodziny..
              • edelstein Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:25
                Jak praca jest
                • guderianka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:22
                  Jest. Tak jak piszę. Kwestia priorytetów.
            • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:30
              Na pewno mnóstwo jest zaje.bistej, lekkiej i nie absorbującej pracy na Śląsku wink.
              • guderianka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:55
                Pan raczej wykształcony nie jest -by mieć lekko.
                Może faktycznie stać go na tyle, by robić za frajera i dawać się wykorzystywać 6 dni w tygodniu za tak nędzną kasę, że żona musi dorabiać by przeżyć ?
                • araceli Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:56
                  Och, Och straszne, żona musi 'dorabiać' ! Co to za życie jak musi! Och! big_grin big_grin big_grin
                  • guderianka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:57
                    Tak jak pan MUSI harować 6 dni w tygodniu po kilkanaście godzin big_grin
                • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 20:50
                  Świat nie składa się z samych wykształconych panów, umożliwiających żonom całkowite nie zajmowanie się troskami dotyczącymi pracy zawodowej. Sama niestety znam pary, gdzie oboje pracują, w tym jedno bardziej intensywnie, a milionami nie pierdzą w stołek. Co jest wypadkową miejsca, czasu, wykształcenia/jego braku, znajomości/ich braku.
                  Sama miałam stukniętą szefową, która zwolnienie lekarskie (uzasadnione!!!) lub należny prawem urlop pracowniczy traktowała jako osobistą zniewagę - i nie dotyczyło to tylko mnie, bo może nie jestem obiektywna po tym, jak potraktowała mnie w zagrożonej ciąży.
                  Jest przyzwoita praca, regularna płaca, to i ludzie się jej trzymają, zwłaszcza jak druga połówka uważa, że jest w stanie pracować wyłącznie na pół etatu.
    • zofijkamyjka Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 11:49
      Radze nie uwieszac się tak na mężu. Trudno, musiał iśc do pracy ale Ty? trzeba było sie zebrac i pójśc na Wigilie do matki a z mężem zrobic sobie Wigilie wczesniej lub później.
      A nie sie umartwiać i całą pretensje przelewac na Bogu ducha winnego faceta.
      • ichi51e Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 12:50
        Amen. Dziewczyna sama pozbawila sie swiat. Sama siebie ukarala - bardzo glupio bo dzieci dostaly rykoszetem
      • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:56
        Mysle ze autorce sie przelało po prostu, dlatego nie wytrzymała.
    • bachtin Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 12:13
      Kopalnia niczym rynsztok wlała się w nasz dom...

      Idź na jakiś kurs kreatywnego pisania, bo w tej chwili to nie jest nawet poziom "prawdziwych historii" z pisemek za 0,99 zł. Musisz się jeszcze dużo uczyć.
      • burina Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 01:01
        No właśnie, mi się jeszcze ani razu żaden rynsztok do domu nie wlał...
    • ophelia78 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 12:48
      Ok, tkliwa historyjka, nawet mozna sie na moment wzruszyx...... Ale.... co przez te lata zrobiliscie żeby ye sytuację zmienić? Bo siedzieć na 4 literach i narzekac to kazdy potrafi.... Zmiana pracy? Wlasna firma? Dziecko z nianią Ty do pracy? Wyjazd? Sory ale nic mnie tak nie mierzi jak narzekanie i jednoczesne NIC nie robienie zeby sytuację zmienic.....
      No i dziecko. ... Pewnie czekalo na choinke, pierogi, prezenty. .. Poszlo spac o g.23 i nic z tego nie bylo. To jest normalne6 okrucienstwo. Poinsettia zrob cos ze soba bo jesteś trujaca dla rodziny tak jak Twoj nick...

      Moj facet jest marynarzem, wypłynął tydzień przed wigilia. I co, tez mialam święta odwołać. ... ??? OJP co za pomysł w ogole.
      Twojemu M w kopalni i mojemu na statku jest znacznie gorzej, bo to ICH nie ma w domu. Wez sie babo w garsc.
      • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:18
        Troll nie troll,ale problem istnieje w wielu rodzinach i często nie ma związku z koniecznością pracowania w święta, a raczej z brakiem zaangażowania w ich przygotowywanie na dowolnym etapie i z tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie, ze organizacja świąt to OBOWIĄZEK kobiety. Podejrzewam, ze gdyby facet szedł do pracy bo chce a nie musi to odpowiedzi byłyby takie same. Wszak są dzieci.....Nie uważacie, ze to trochę niesprawiedliwe?
        • lady-z-gaga Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:29
          >Podejrzewam, ze gdyby facet szedł do pracy bo chce a nie musi to odpowiedzi byłyby takie same.

          A ja podejrzewam, że nie.
          Brak zaangażowania, ktory poruszyłaś, to całkiem inny problem, niż świąteczne dyżury.
          • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:31
            W rodzinach, w których są dzieci? I tak posypałyby się gromy, że miała czelność popsuć święta dzieciom.
    • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:32
      Tyle jadu w tym wątku i znowu wszystkie współczują mężowi. A to to tylko czyjaś próba trollowania. Nie uwierzę, że w czasie świąt jesteście miłe i fajne. Mogłabym nawet współczuć waszym misiom.
      • lady-z-gaga Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:09
        kropkacom napisała:

        > Tyle jadu w tym wątku i znowu wszystkie współczują mężowi. (...) Mogł
        abym nawet współczuć waszym misiom.

        No i widzisz? Ty tez lubisz współczuć cudzym mężom wink big_grin
        • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:16
          To sarkazm był.
      • hermenegilda_zenia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 15:09
        Jeżeli nie jesteś w stanie zrozumieć co zostało napisane, to większość zdecydowanie współczuje przede wszystkim dziecku, a nie dorosłym osobom, które mogą decydować o swoim ( i niestety w tym przypadku) nie tylko swoim życiu rujnując maluchowi jedne z najwspanialszych zazwyczaj wspomnień z dzieciństwa.
        • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 15:12
          I co z tego współczucia wynika? Dla dziecka właśnie. Kobiety wiedzą gdzie uderzyć drugą kobietę aby bolało, prawda? Bo tylko o to chodzi.
          • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:17
            Oczywiście, że wiedzą, a jakie przy tym same sobie się dobre wydają, nieważne, jak mocno zaciskają zęby dla dobra dzieci. Kobiety stoją na z góry przegranej pozycji , bo "szkoda dziecka". Nieważne, że córkom przekazują, ze nie należy liczyć się z własnymi uczuciami i potrzebami, bo najważniejsze są uczucia i dobro innych. Mogą sobie co najwyżej pozaciskać zęby i popołakać w kąciku w samotności, dla reszty przeznaczony jest uśmiech od ucha do ucha i robienie dobrej miny do złej gry. Synków natomiast uczą, ze nic nie muszą, bo i tak kobieta - teraz mamusia , później żona o wszystko zadba. A niech no tylko spróbuje się wyłamać ze schematu to inne kobiety od razu ustawią ją do pionu. Ktoś tu pisał o empatii....oj przydałaby się forumkom w tym watku, przydała.
            • aneta-skarpeta Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 11:10
              nie o to chodzi i az dziw bierze, ze tak wiele kobiet tego nie kuma

              sytuacja jest taka, ze facet za duzo pracuje, a kobieta strzela z tego powodu focha- każda się zgadza z tym, że cierpi dziecko

              kobieta postanawia napisac na forum

              i co?

              no oczywiscie można wieszać psy na facecie, poujadac na forum, ale to nic nie zmieni

              w tej chwili mozemy cos poradzic kobiecie, nie facetowi

              nie wiemy dlaczego za duzo pracuje- moze nie dogadują się z zoną, może brakuje im pieniedzy, moze zona mogłaby ale nie chce pracowac etc etc etc

              na tą chwilę trudno jej radzic, zeby mąż się ogarnął bo mąż nie czyta wątku- mozemy jej cos poradzic

              co nie zmienia faktu, że co by się nie działo to mamusia uznała ze pieprzy i swięta odwołuje- zamiast to załatwic z mężem
              • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 15:50
                Ona wiesza psy jak już na kopalni i organizacji czasu pracy. No ludzie, czytać ze zrozumieniem nie potraficie?
    • beverly1985 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:38
      Nie do końca wierze w te historie, ale jesli to prawda to radze iść do sądu pracy walczyć o zapłatę nadgodzin i brak urlopu ( pracodawca musi dac w ciuagu roku min. 2 tygodnie ciągiem) . Lekarze, pielęgniarki, ochroniarze i pracownicy stacji benzynowych tez pracują w święta. Podobnie sprzataczki w hotelach, recepcjonisci i panie z akademików. Nie slyszalam, aby przez to rezygnowali zupełnie ze świat. Jakoś ludzie potrafią zorganizować obiad wczesniej/później, dopasować dyżury by kilka godzin w ciuagu dnia sie znalazło.
      • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 13:54
        Gdybym miała potraktować to co ta osoba napisała poważnie to napisałabym - rozumiem, ze to może być przykre. Mój mąż miał wczoraj dyżur w pracy i był z nami tylko pół dnia. No cóż, bywa. Daliśmy sobie wcześniej prezenty, zjedliśmy uroczysty obiad. Tylko, ze w zeszłą wigilię nie pracował, a ja wcześniej wiem jak będzie pracował. No i nie pracuje ponad siły. Po prostu muszą coś zmienić. Chociaż nadal twierdzę, że to troll.
        • czarna9610 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:05
          Mam wrażenie, że mąż pracuje w której z tych firm górniczych , w której nie ma tych wszystkich górniczych przywilejów. Trochę ten problem znam, ale są rzeczy których nie da się przeskoczyć i trzeba albo się pogodzić ,albo powoli zmieniać. Tylko odwołaniem świat niczego nie zmienisz, człowiek pracuje bo musi. Szantaż w pracy i szantaż w domu, to czasem za dużo jak na jedną osobę. Może jednak pomyślcie o zmianie pracy dal męża czy choćby emigracji
        • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:40
          Chociaż
          > nadal twierdzę, że to troll.


          aj tam zaraz troll.
          dziś mamy takie czasy, że przełożonych nie interesuje to, czy masz rodzinę i dzieci.
          przychodzisz do pracy i robisz, co Ci każą, albo won. na Twoje miejsce będzie 10 chętnych.
          • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:46
            > dziś mamy takie czasy, że przełożonych nie interesuje to, czy masz rodzinę i dz
            > ieci.
            > przychodzisz do pracy i robisz, co Ci każą, albo won. na Twoje miejsce będzie 1
            > 0 chętnych.

            Były jeszcze gorsze czasy kiedyś. Ja zresztą nie czepiam się opisu trybu pracy tego pana. Zapewne tak bywa często.
            • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:32
              Były jeszcze gorsze czasy kiedyś.

              Ta, w XIX-wiecznych fabrykach i kopalniach tongue_out.
          • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:29
            jagienka75 napisała:

            > Chociaż
            > > nadal twierdzę, że to troll.
            >
            >
            > aj tam zaraz troll.
            > dziś mamy takie czasy, że przełożonych nie interesuje to, czy masz rodzinę i dz
            > ieci.
            > przychodzisz do pracy i robisz, co Ci każą, albo won. na Twoje miejsce będzie 1
            > 0 chętnych.
            >

            To raz ,a dwa nawet jesli troll to pewnie i sa takie rodziny gdzie tak jest.
            Do tego mysle ze kobieta sama w domu z nudów trafiła na forum.
            • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:32
              Ty byłaś taka zapracowana i dlatego trafiłaś tutaj? big_grin
    • joa66 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:22
      Troll , nie troll - świetny przykład tego jak idea ( w tym przypadku świąt) zasłania człowieka.

      Nie sądzę, że wielką krzywdą byłaby "wigilia" 27, 30 grudnia czy nawet 5 stycznia...
    • bei Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 14:36
      Spłynęły Łzy...jak mi Was szkoda.
      Nie tylko podczas Waszych świąt, ale każdego dnia....
    • szamanta Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 15:29
      Najwieksza zadymiarą to jesteś TY poinsettiaa
      Zrobilas taki Sajgon, ze i żal dziecka( twoje spazmy musiało wysłuchiwać) i mąż także chyba powinien do soboty do domu nie przychodzić, bo piekło na ziemi miał murowane
      Czemu dziecka nie bierzesz pod uwagę i dla niego choćby symbolicznej kolacji nie zrobiłaś? Ja nie obchodzę świat, w ogole nasza cala rodzina nie jest powiązana z ta tradycją ,ale jakby dzieci z utęsknieniem czekały na Wigilie ( tym bardziej ,ze wierzący jesteście i Wgilia była co roku) to moje fochy na męża miały by wigilie odwołać? rozegra;as najgorzej jak moglas
      • eryk2601 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 15:44
        Może autorka ma kiepski okres,powinna pójść do lekarza po pomoc.Szkoda dziecka.
        Śmiem twierdzić,że jest w dość komfortowej sytuacji,że może pracować na pół etatu i być z dzieckiem.
        Mój mąż prowadzi własny biznes,wychodzi 6 rano,wraca 19-20,dodam,że kokosów z tego nie mamy,żyjemy normalnie.Jedno dziecko w przedszkolu,drugie podstawówka.Dzieci najczęściej odbiera mi i ogarnia babcia,bo ja wracam z pracy ok.17.Do tej pory wydawało mi się,że normalnie żyję.A może powinnam odwołać swięta,bo mąż jeszcze w Wigilię do klienta poleciał.
        Moja koleżanka ma męża marynarza,nie była pewna,czy ze statku na wigilię zdąży,nie było go wcześniej w domu 3 m-ce.
        I mogę jeszcze parę przykładów podać.Taki life.Takie czasy.Normalne życie.
        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:15
          Zawsze się zastanawiałam po co pracoholikom, np. sportowcom, którzy bywają w domu 5 x na rok po parę dni dzieci. A ematki to zwyczajne hipokrytki, dla facetów nieinteresujących się własnymi dziećmi zawsze znajdą usprawiedliwienie, a tymczasem gdy taka Martyna Wojciechowska pojechała na krótką wyprawę pojawiły się głosy oburzenia, nie mówiąc o zwykłych kobietach, które nie spędzają z dziećmi 24 h na dobę.
          • lady-z-gaga Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:02
            wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

            > Zawsze się zastanawiałam po co pracoholikom, np. sportowcom, którzy bywają w do
            > mu 5 x na rok po parę dni dzieci.

            To główkuj dalej, zastanow się, po co matkom pracującym na pół etatu (albo niepracującym) dzieci, skoro chcą, aby utrzymywała je opieka społeczna.
            Zapotrzebowanie na mężów przynoszących dużą kasę, ale pracujących krotko, wciąż bardzo duże w narodzie. Kryminaliści nie pracują po 10 godzin dziennie, kasę mają, ale skąd brac tylu kryminalistow, aby wystarczyło dla każdej, co nie ma własnych dochodów? wink
            • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:14
              A kto chce aby utrzymywała go opieka? Chyba ty.
              • lady-z-gaga Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:35
                ...powiedziała pracująca na swoje utrzymanie Kropkacom big_grinbig_grinbig_grin
                • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 12:53
                  Ty jej nie utrzymujesz, co Ci do tego, czy ona pracuje, czy nie. Nie Twój interestongue_out
          • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 02:35
            wyjątkowo sie z Toba zgodze. dla faceta to normalne, ze go w domu nonstop nie ma i zawsze jest usprawiedliwienie, bo takie czasy. matka musi być i to ona jest wyłacznie odpowiedzialna za zrobienie świąt dzieciom. to ja p..ę taki świat i na szczęście z moim facetem zapisałam sie do innego.
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:17
        A czemu mąż chociaż symbolicznej kolacji nie zrobił? A zapomniałam, to facet, on nie musi nic, ważne, że jest.
        • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:19
          No i dziecko też chyba nie jego , skoro nie było mu go szkoda.
          • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:30
            Mysle, ze najlepiej bedzie jak facet rzuci robote, moze za rok Szlachetna paczka im "zrobi" swieta.
            • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:34
              Po co od razu rzucać robotę, są inne rozwiązania i był cały rok, a może nawet lata liczone od Wigilli do Wigilii, żeby o tym pomyśleć. I nie widzę powodu dlaczego tych rozwiązań miałaby szukać żona.
              • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:42
                No jakby Pani tez wziela na swoje barki utrzymanie rodziny to Pan pewnie mialby wieksze pole manewru. Wiekszosci ludzi jednak pieniadze nie spadaja z nieba, jak wie ze z pensji zony sie nie utrzymaja to nie ma za bardzo warunkow zeby wybrzydzac w robocie.
                • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:45
                  iuscogens napisał:

                  > No jakby Pani tez wziela na swoje barki utrzymanie rodziny to Pan pewnie mialby
                  > wieksze pole manewru.
                  No i już nie trzeba się wysilać i myśleć.
                  • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:50
                    No to mowie, mozna rzucic robote i radosnie spedzac wszystkie swieta razem np. pod mostem.
                • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:08
                  Iuscogens, to niefajne co piszesz. Autorka pracuje na pół etatu, ogarnia dom i dziecko. I DZIĘKI TEMU jej mąż ma więcej czasu na pracę. Jeszcze nie słyszałam o samoobsługowych domach i dzieciach, a catering czy firma sprzątająca kosztują. Ktoś na to musi zarobić. Albo zrobić samemu. Prace domowe czy czas poświęcony dzieciom, to obowiązki obojga rodziców, nie tylko kobiet. Skoro jedna strona poświęca cały czas pracy zawodowej, druga przejmuje bezpłatne obowiązki domowe. I jeszcze jest za to potępianasad
                  To, że większość kobiet zarabia mniej od mężczyzn, nie jest winą kobiet.
                  • lady-z-gaga Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:14
                    Potępiane są wyłącznie osoby, ktore nie widzą zależności między czasem spędzonym w pracy a dochodami.
                    Tak się składa, że praca w dom, chociaż bardzo potrzebna, to jednak jest niedochodowa. I nie da się za nią opłacić czynszu ani kupić jedzenia.
                    • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:23
                      Ale trzeba ją wykonać, bezdyskusyjnie, po łebkach, dokładnie, ze starannością lub bez, ale trzeba.
                      Dzieciom też trzeba czas poświęcić. Chyba, że się uważa, że skoro dziecko ma wikt i opierunek to nic mu więcej do szczęścia nie potrzeba.
                      I do tej wyżej wymienionej, niedochodowej pracy potrzebny jest i czas i siły. To się samo nie robi. Dochodów nie przynosi, owszem, ale czy w życiu liczą się tylko i wyłącznie dochody? Rodzinę zakłada się po to, by mieć dochody?
                      • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:36
                        Poza tym facet nawet gdyby nie miał rodziny też by pracował. Ona gdyby nie miała rodziny też by pracowała, a dodatkowo mogła mieć, jak to się teraz mówi, wywalone na wszystko inne
                      • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:35
                        Pade, kupa ludzi wykonuje tę pracę zawodową w pełnym wymiarze, i jeszcze ogarnia dom.
                        Niestety znam babki pracujące pełną parą, w domach, gdzie mężowie pracują wręcz ponadwymiarowo, a nadal kokosów nie ma. I ten, kto pracuje "jedynie" te 8h/24 więcej w domu ogarnia, bo drugi np. po 10-11. Życie...
                        • aneta-skarpeta Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 11:16
                          no wiec wlasnie- bardzo wiele domów tak funkcjonuje
                          ona na pełen etat ale blisko i za mało, ale zeby mogla dzieci odebrac z przedszkola

                          a mąz wraca na 19stą bo albo daleko, albo duzo pracy

                          i domy ogarnięte

                          niestety nie da się zawsze wszystkiego mieć

                          skoro nie mozna znalesc dobrze platnej pracy za 8 h to niestety trzeba jakoś kombinować

                          jesli facet robi to tylko dlatego, zeby rodzinie nie brakowało, to trzeba to docenic

                          jesli ucieka w pracę- dowiedziec czemu
                        • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 12:52
                          Owszem, przecież nie twierdzę, że nie.
                          O czymś innym w tym poście pisałam. Praca w domu, opieka nad dzieckiem to też jest praca. Jeśli matka albo ojciec nie mogą jej wykonać osobiście, komuś za to płacą.
                          Drażni mnie to umniejszanie.
                          Sama pisałaś, że gdyby nie opieka nad córką, jej choroby, rehabilitacja, pracowałabyś więcej. Ale robisz to, co robisz, bo inaczej musiałabyś komuś za to zapłacić. I co? Jesteś leniem? Obijasz się, kiedy mogłabyś więcej pracować i więcej zarobić?
                          Ja tak nie uważam. Sądzę, że taka praca jak Twoja, czy moja jest bardzo wartościowa i niedoceniana przez społeczeństwo. Ale to problem społeczeństwa, nie mój. Ja swoją pracę bardzo szanuję.
                          • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 20:02
                            Tak, praca w domu też jest ważna i ktoś ją musi wykonać, żeby dzieci np. dotarły do szkoły, jedzenie było i kibelek przetarty wink.
                            Ale mnóstwo ludzi musi wykonać tę pracę pomimo tego, że są codziennie regularnie obłożeni zawodowo na te 8 godzin plus dojazdy. W wielu rodzinach jest też ktoś, kto tyra jeszcze więcej, a rewelacji finansowych i tak nie ma (nie wszyscy jesteśmy superspecjalistami w wąskich dziedzinach).
                            Jak dla mnie, babka ma spore szczęście, że może sobie na to pozwolić, żeby godzić pracę domową ze zredukowanym czasem pracy zawodowej. I wtedy niestety jest coś za coś, ktoś inny musi więcej zaiwaniać zawodowo, żeby rodzina finansowo wyszła na czysto.
                            Ja tej drugiej osoby nie posiadam na stanie, więc różnie wychodzi, ale innego wyjścia po prostu na dzień dzisiejszy nie mam. A jakbym miała chłopa przynoszącego do domu niezłą kasę, to jednak bym nie robiła piekła, że go do dyżurów przymuszają. Przyzwoitą robotę niestety w dzisiejszych czasach żal stracić.
                            Mam jednak nadzieję, że to troll i że matka nie odebrała radości ze świąt własnemu dziecku z powodu nieobecności męża. To mnie bulwersuje najbardziej. Tak jakby to dziecko nie było kimś, z kim też można cieszyć się ze świąt, równorzędnie jak z mężem.
                            ---
                            www.youtube.com/watch?vshockktB-qEOiXA
                            • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 22:13
                              Tak, praca w domu też jest ważna i ktoś ją musi wykonać, żeby dzieci np. dotarły do szkoły, jedzenie było i kibelek przetarty wink.
                              Kibelek przetarty mówisz, to ja już nie mam pytań.
                    • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 02:39
                      serio wierzysz w to, ze ten zapracowany górnik zapewne z dziada pradzaiada zaproponowałby żonie, zeby ona pracowała gdzies na cały etat, a on zajmie się dzieckiem ogarnie dom i JESZCZE pójdzie gdzies pracowac na pół etatu?? serio w to wierzysz, że tam taka opcja w ogóle jest przez niego do rozważenia?
            • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:14
              iuscogens napisał:

              > Mysle, ze najlepiej bedzie jak facet rzuci robote, moze za rok Szlachetna paczk
              > a im "zrobi" swieta.

              Ta a miedzy rzuceniem pracy a spędzeniem jednego wieczory z zona i dzieckiem, nie ma nic innego.
        • szamanta Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:25
          To autorka pisze ze jest wierząca katoliczka, o mezu tego nie napisala. Ona wierząca katoliczka była w domu z dzieckiem, mąż był w pracy . Jakby był w domu jak autorka jak najbardziej kolacje zrobić powinięć, ale z tego co pisze autorka to w robocie siedział
        • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:39
          Pewnie dlatego, ze 6 dni w tygodniu w robocie siedzi i mnostwo nadgodzin musi robic, praca ciezka i niebezpieczna, pani ma jednak wiecej czasu. Jakbym byla na miejscu meza to w zyciu bym sie nie dala zapedzic do robienia wigilii. Zawsze moga sie zamienic, pani isc do pracy na caly etat, wziac na siebie utrzymanie rodziny a pan niech przejdzie na pol etatu i niech zacznie awanturowac sie o to, ze za malo w domu siedzi. Jak sie zwalilo odpowiedzialnosc za utrzymanie rodziny na druga strone to jednak nie wypada sie czepiac, ze maz musi pracowac.
          • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:44
            Ona też pracuje, a dodatkowo ogrania całą resztę, na czele z tym dzieckiem, którego tak Wam szkoda. Jeszcze nigdy nie czytałam na tym forum, zeby praca zawodowa była argumentem rozgrzeszającym kobietę z czegokolwiek, faceta zawsze.
            • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:48
              Pracuje na pol etatu, podejrzewam, ze 5 dni w tygodniu, facet pracuje o wieeeele dluzej. Logiczne jest, ze ona musi ogarnac reszte skoro pracuje po4 h dziennie. Naprawde dziwi Cie, ze wiekszosc rzeczy w domu robi ten kto ma wiecej czasu????
          • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 02:44
            ale skąd wiesz, ze ona zwaliła jakąkolwiek odpowiedzialność?? jestes kolejną "wierzącą"? że facet, który NIGDY nie zajmowal sie domem ani dzieckiem i jego ojciec i dziad się nie zajmowali, nagle by ochoczo wskoczył w te buty, a zone pognał do pracy na pełny etat? myślę, ze zona po tej harówie z radościa by poszła do pełnoetatotwej pracy, gdyby ktoś za nią przejąl obowiązki domowe i wychowanie dziecka.
    • mynia_pynia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:13
      Co za wiedźma, jak masz czelność wymagać żeby misiu miał wolne w wigilie raz na 4 lata!
      Wiedźma, na stos, niech spłonie wink
    • kolter Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:21
      poinsettiaa napisał(a):

      > Tylko tym razem ja odwołałam święta, więc zjadł kromkę chleba z serem i poszedł. Cisza w domu.

      Aż dziw ze dla takiej żony która przed tak ciężką praca kanapkami karmi , On do tego domu jeszcze ma ochotę wracać....
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:25
        A czym on ją karmi? Pewnie niczym. Ja się dziwię, że jeszcze go nie zostawiła. Kasa nie zastąpi dziecku ojca, a żonie męża.
        • kolter Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:32
          wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

          > A czym on ją karmi? Pewnie niczym. Ja się dziwię, że jeszcze go nie zostawiła.
          > Kasa nie zastąpi dziecku ojca, a żonie męża.

          Zacznij się dziwić dopiero wtedy kiedy poznasz jego wersję.
        • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:45
          Get real, zostawi go i co??? Zacznie zyc energia z kosmosu?? Chyba, ze bedzie sie utrzymywac z alimentow.
          • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:49
            Dziewczyna pracuje na pól etatu. Zrezygnowała z całego ze względu na dziecko, żeby to dziecko miało w domu przynajmniej jednego rodzica, a poza tym ugotowane/posprzatane/poprane itp.itd
            • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:51
              No to niech wroci na caly, wtedy jest szansa, ze facet bedzie mogl mniej pracowac. Mnostwo ludzi wychowuje dzieci pracujac na caly etat i zyja.
              • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 16:55
                A twój mąż pracuje mniej? Tak z ciekawości.
                • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:01
                  Moj roznie, ostatnio dosc ladnie po 8-9 h, ale bywalo znacznie wiecej. Nie da sie tego przewidziec wczesniej niestety. Przed swietami udalo sie mu dostac 3 dni urlopu i wszystko przygotowal na swieta kiedy ja siedzialam w pracy. Dla nas normalne jest ze wiecej w domu robi ten kto jest krocej w pracy.
                  • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:02
                    2 lata temu musial siedziec w swieta w pracy i wtedy ja przygotowalam prawie wszystko. Naprawde ktos podejrzewa, ze facet woli siedziec w kopalni niz w domu z rodzina??
                    • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:06
                      Naprawdę ktoś podejrzewa, że dziewczyna zdecydowała się na tak despreackie posunięcie z powodu jednorazowej sytuacji?
                      • cherry.coke Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:21
                        adorra0 napisał(a):

                        > Naprawdę ktoś podejrzewa, że dziewczyna zdecydowała się na tak despreackie posu
                        > nięcie z powodu jednorazowej sytuacji?

                        Tez czytam ze zdumieniem, zwlaszcza ze wyraznie powiedziano, ze 6-dniowe tygodnie i wigilie w pracy trwaja od lat...
                    • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:08
                      Jest możliwość, że oboje mają problem. U niej objawia się to tak. U niego tym, ze daje się wykorzystywać w pracy, bierze każdą zmianę.
                      • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:16
                        Bo pewnie boi sie, ze jak sie postawi to wyleci z pracy, drugiej szybko nie znajdzie i wtedy co??? Zeby w sciane??? Proponuje sie zastanowic jakie awantury robilaby wtedy pani jakby musieli zyc tylko z jej pensji.
                        • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:20
                          Nie znasz, Pani i nic o niej nie wiesz, ale jak we własnym mniemaniu cudownie Ty wypadasz na tle takiej pieniaczki. Żona idealna, nic tylko w ramki oprawić i się modlić.
                          • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:29
                            Wiem to co napisała o sobie. I rzeczywiście w moich oczach Pani wychodzi na pieniaczkę. Jakby wychodziło, że facet jest pracoholikiem, który ucieka z domu do pracy to bym się zgodziła. A tutaj pani sama jasno pisze, że z jej pensji nie wyzyją a on pracuje tyle bo:" On musi iść, bo niechby się nie zgodził? won! Taki szantaż." - pretensje w takiej sytuacj to brak dojrzałości. Małżenstwo to powinna być gra zespołowa.
                            • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:32
                              iuscogens jak długo jesteś w związku małżeńskiem? Ile po drodze zaliczyłaś w nim mniejszych i większych kryzysów? Ile masz dzieci i w jakim wieku?
                              • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:26
                                Po slubie ponad 4 lata, razem prawie 10, kryzysow pare bylo przez te 10 lat nie zaprzeczam. Dzieci na razie nie mamy, ale daleko nam do zycia przecietnego bezdzietnego malzenstwa, bo mam niepelnosprawne rodzenstwo a mlodsza siostra mieszka ze mna i z mezem. Mam co robic na codzien poza praca naprawde.
                                • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:31
                                  iuscogens napisał:

                                  > Po slubie ponad 4 lata, razem prawie 10, kryzysow pare bylo przez te 10 lat nie
                                  > zaprzeczam. Dzieci na razie nie mamy, ale daleko nam do zycia przecietnego bez
                                  > dzietnego malzenstwa, bo mam niepelnosprawne rodzenstwo a mlodsza siostra miesz
                                  > ka ze mna i z mezem. Mam co robic na codzien poza praca naprawde.


                                  Ja bedziesz miała dzieci to zrozumiesz czemu kobiecie ciezko, ze dziecko ojca nie widuje.
                                  I tu nie chodzi o twoje rodzenstwo czy niepełnosprawność , tu chodzi o to ze ojciec na w doopie własne dziecko.
                                  A ty nie jestes w stanie tego teraz zrozumieć.
                                  • araceli Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:36
                                    3-mamuska napisała:
                                    > I tu nie chodzi o twoje rodzenstwo czy niepełnosprawność , tu chodzi o to ze oj
                                    > ciec na w doopie własne dziecko.

                                    No pewnie - dostarczanie środków utrzymania to 'manie w doopie' big_grin Schizofrenia jematki jest oszałamiająca big_grin

                                    Niech matka idzie do pracy na pełen etat, zarobi na utrzymanie rodziny a pan będzie mógł spokojnie zmienić pracę a nawet pracować na pół etatu. Proste?
                                    • 3-mamuska Araceli 26.12.14, 17:27
                                      araceli napisała:

                                      > 3-mamuska napisała:
                                      > > I tu nie chodzi o twoje rodzenstwo czy niepełnosprawność , tu chodzi o to
                                      > ze oj
                                      > > ciec na w doopie własne dziecko.
                                      >
                                      > No pewnie - dostarczanie środków utrzymania to 'manie w doopie' big_grin Schizofrenia
                                      > jematki jest oszałamiająca big_grin
                                      >
                                      > Niech matka idzie do pracy na pełen etat, zarobi na utrzymanie rodziny a pan bę
                                      > dzie mógł spokojnie zmienić pracę a nawet pracować na pół etatu. Proste?
                                      >
                                      >
                                      A czy czytasz ? Ona nie moze dluzej pracować ,bo nie moze podzielić sie z mężem opieka nad dzieckiem.

                                      Moj maz wiele lat pracował od 6-20 ( nie było go w domu często po 3/4 godziny jazdy autem) i nie miało znaczenia czy ja pracuje czy nie, bo albo ta praca albo musiałby szukać innej, rozumiesz?
                                      A on lubił ta prace i ja sie cieszyłam ,ze on chetnie pracuje, bo lepsza praca dłuższa lubiana niz znienawidzona a krótsza. No i było dobre zarobki , tyle ze wtedy moj maz by z niej nie zrezygnował.

                                      Ale gdy doszło do tego ze 23.12 pracowali do 2 w nocy zeby zdążyć przed światami, potem spędzili 3 godziny w aucie był wypadek na drodze i wrócił do domu o 5 rano, a potem okazało sie ze facet za wiele nadgodzin mu nie zapłacił , pracowali ponad miesiecy zarobiłby podwoją kase tylko okazało sie ,ze facet nie wypłacił im nawet podstawy, i jeszcze ogłosił bankructwo.
                                      Tyle ze wtedy wlasnie był przez swieta w domu a o kase trzeba było sie sadzić. A mowilam ze tak bedzie, bo facet 3 miesiące miał problemy z płatnościa, ale maz uważał ze jak skończą o czasie to facet dostanie kase za zlecenie i wypłaci zaległości, a tu doopa , a ja miała przeczucie ze tak bedzie.
                                  • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:44
                                    Sugerujesz, ze rodzice ktorzy dlugo pracuja maja w de wlasne dzieci??
                                    • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:51
                                      O to należałoby zapytać dzieci tych rodziców.
                                    • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 02:59
                                      są rózne sytuacje. równeiz te bardzo dramatyczne, gdy nie ma wyjścia. takie sytuacje, gdy jest samotna matka, której ulotniony tatus dziecka nie płaci alimentów, a ona została z dziecmi/dzieckiem i czasem pracuje po 12 godz. jako sprzataczka by mieć co do gara włożyć.
                                      ta sytuacja, opisana w tym wątku, zdrowego chłopa, który nadaje się do cięzkiej pracy fizycznej (jakiejkolwiek), taką nie jest. ten pan ma w dupie swoją całą rodzinę, swoje dziecko, żonę. jedyne czego nie ma w dupie to praca i z nią powinien się ożenić.

                                      ja kiedys trafiłam do takiej firmy, gdzie była taka kultura organizacji, że praca jest najważniejsza i że jej jest wszystko podporządkowane. rodzina, Twój czas wolny - to wszystko nie miało żadnego znaczenia. moja szefowa pracowała tak, ze w intensywnych okresach nie widywała swoich małych dzieci tydzień, a dzieci wychowywała jej tak w ogole jej matka. choc nigdy nie podporządkowałam się tym zasadom, to po 2 miesiącach bycia tam rozpaczliwie szukałam nowej roboty. stawałam na głowie. spedzałam kilka godzin dziennie na prezgladaniu ogłoszeń i pisaniu listów motywacyjnych. poruszyłam wszystkich znajomych, wszystkie swoje kontakty.
                                      gdy odchodzilam stamtąd, błagali mnie, zebym została. próbowali przekupić wszystkim, pieniędzmi, zmianą warunków pracy. nie wchodziło to w ogóle w grę.

                                      ciekawe czy mąż autorki ruszył choc palcem, by zmienić pracę.
                                • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:46
                                  Iusco, ale skoronie potrafisz zrozumieć Autorki to chyba nigdy, mimo licznych obowiazków, nie maiłaś tak naprawdę serdecznie dość, zeby wyżalić się do obcych na forum? Jestem po ślubie kilkanaście lat i wiem jedno - takich postów się nie pisze kiedy wszystko gra. Ten wątek jest wynikiem jakiejś kropli, która przelała czarę goryczy i może nie tylko chodzi o jego obecność na uroczystościach rodzinnych. Może być tak jak w tym watku - pan uważa, tak jak Ty i inne panie, że dlatego, że pracuje to trzeba go po piętach całować, a to co robi ona jest nieważne. Dziewczyna mogłaby nie pracować, ale pracuje i za to też została wyśmiana. To jest żałosne.
                                  • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:57
                                    A gdzie ja pisze, ze faceta trzeba wielbic (pomine tekst o calowaniu stop) bo pracuje???? Naprawde nie przypisuj mi tego czego nie napisalam. Ja naprawde jestem za podzialem obowiazkow, sama mam parterskie malzenstwo, jestem ostatnia osoba ktora by skakala wokol faceta i obslugiwala go, ale tutaj uwazam, ze postawa autorki jest niepowazna i niedojrzala.
                                    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 20:01
                                      A ja wręcz przeciwnie.
                                      W rodzinie jest ważna bliskość i obecność, a nie tylko kasa.
                                      • araceli Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 20:04
                                        wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                        > W rodzinie jest ważna bliskość i obecność, a nie tylko kasa.

                                        No pewnie - wyzywanie faceta od frajerów, robienie mu awantur, odwoływanie świąt to okazywanie wielkiej bliskości big_grin

                                        Ale przecież facet jak nie zarabia odpowiednio w odpowiedniej pracy jest po prostu do odstrzału. 'Wartości rodzinne' wg. WWC big_grin
                                        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 20:06
                                          Nie zrozumiałaś. Często Ci się zdarza zresztą.
                                          • ponis1990 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 00:36
                                            Zgodzę się z Czerwem.. Nie tylko kasa sie liczy... czasem juz szlag trafia...
                            • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:34
                              Powinna. Może kobieta czuje się sfrustrowana, bo wiecznie praca i praca, dziecko nie zna ojca, a mąż zamiast szukać innej, lepszej pracy, która pozwoli mu spędzać czas z rodziną woli utrzymywać status quo?
                              Po co komu mąż czy ojciec, którego wiecznie nie ma?
                              • araceli Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:37
                                No to niech nasza forumowa specjalistka od feminizmu poradzi tej kobiecie iść do pracy na pełen etat zapewniającej utrzymanie rodziny. Widzisz jakiś problem WWC?
                                • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:40
                                  Nie widzę. Pani idzie do pracy na cały etat, pan zmienia pracę na mniej absorbującą i gorzej płatną- ale w zamian za to angażuje się w życie rodzinne, współwychowuje dziecko, gotuje i sprząta.
                            • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:34
                              Nie zgadzam się z Tobą dlatego, że życie nie jest czarno-białe.
                              Mąż może wziąć pół dnia wolnego i przemyśleć co mu daje taki kierat i zastanowić się czy o to chodzi, żeby cały czas spędzał poza domem i nie znał swojego dziecka. Oboje mogą sprawę przegadać: on zmienić pracę, ona wziąć pełen etat, podzielić się tym, co domowe, mieć czas dla siebie nawzajem i dla dziecka. Ale do tego trzeba dwojga. Żona sama za niego tego nie zrobi.
                            • cherry.coke Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:34
                              No chyba nie jest w Polsce tak zle, zeby maz od wielu lat musial ulegac szantazowi i praktycznie nie widywac rodziny... Bo to o to zdaje sie chodzi, a nie o jedna, czy nawet kolejna z wielu, wigilie.
                            • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 02:47
                              tak obrzydliwych wpisów jak Twoje w tym wątku dawno na tym forum nie przeczytałam.
                              nienawistnych, antykobiecych, patriarchalnych do szpiku kości. to wszystko z tego katolicyzmu się bierze?
                        • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:21
                          Mam wrażenie, że bierzesz to osobiście. Może gdyby chciał to by znalazł inną pracę. Różnie bywa.
                          • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:32
                            Osobiście, bo krytykuję Panią?? To co wiemy to to, że facet jest przymuszany do pracy, że boi się,, że jak nie będzie pracował tyle ile pracuje to go wywalą a pensja Pani jest za mała zeby się utrzymali i Pani nie ma zamiaru iść do pracy na cały etat ale ma pretensje, że facet pracuje dużo, choć sama przyznaje, że pracuje tyle bo musi. Reszta to gdybanie.
                            • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:41
                              Nie wiem gdzie to przeczytałaś, ale ok. Niech zaorze się to do emerytury nie dociągnie. Pani chyba nie widzi teraz możliwości iść do pracy na cały etat.
                            • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:42
                              A gdzie jest napisane, ze Pani nie ma zamiaru iść do pracy? To też chyba Twoje gdybanie.
                        • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:34
                          iuscogens napisał:

                          > Bo pewnie boi sie, ze jak sie postawi to wyleci z pracy, drugiej szybko nie zna
                          > jdzie i wtedy co??? Zeby w sciane??? Proponuje sie zastanowic jakie awantury ro
                          > bilaby wtedy pani jakby musieli zyc tylko z jej pensji.

                          A ja mysle ze taki pracownik , ktory pracuje duzo i zaangażowaniem nie wyleciałby z pracy z powodu jednego wolnego wieczoru.
                          Zreszta moze zmiana oracy wyszłaby im na dobre.
                          • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:42
                            Ja tam opieram się na tym co pisze autorka, ona sama pisze o szantażu. Ja też mogę sobie myśleć co chcę, ale ona sama tak opisuje tę sytuację.
                            • memphis90 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 22:19
                              I cóż- to on jeden w tej kopalni pracje, że od lat musi mieć wszystkie Wigilie i Święta? Naprawdę nikogo innego tam nie ma? I jego, takiego niezastąpionego, ot tak wyleją z roboty? Ja też byłam taka glupia, że pozwoliłam sobą orać- niedziele, wolne weekendy, święta w pracy (w jednym roku siedziałam i w Wigilię, i w Wielkanoc!), a po skończeniu umowy dostałam kopa w d.pę i tyle. Tyle "mojego", że przez kilka lat dzieci matki w żadne święta nie miały. Dlatego w ostatnim roku pracy, kiedy już wiedziałam, że kolejnej umowy nie będzie, byłam mądrzejsza i twardo mówiłam, że niech wykazują się ci, którzy mają w tej placówce perspektywy, ja zrobiłam aż za dużo. Aż żałowałam, że nie zdążyłam w ciążę zajść, dwie kreski i zobaczyliby już tylko moje L4 uncertain
                              No, ale tu pan jeszcze kopa w d... nie dostał, ale może pora tupnąć nogą i wynegocjować bardziej sprawiedliwy podział pracy, na którym nie cierpi cała rodzina.
                  • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:06
                    Tu chodzi o sytuację kiedy nie wie jak mąż będzie procował, a docelowo pracuje non stop. Chciałabyś tak? Tu jest kwestia zmian bezdyskusyjna. Tylko chcieć muszą oboje.
                    • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:14
                      No ale on ma wlasnie taka prace- podejrzewam, ze tez wolalby pracowac mniej i miec bardziej przewidywalna prace, w ktorej przestrzega sie KP, ale niestety nie zawsze tak mozna. Widac pracuje tam bo nie ma innej. Wybacz kropka, ale pieniadze naprawde nie spadaja z nieba. Naprawde uwazam, ze zwalenie odpowiedzialnosci za utrzymanie rodziny na druga strone przy robieniu awantur, ze maz za duzo pracuje jest niepowazne.
                      • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:19
                        No jak rany, bo tu o powagę chodzi...

                        > No ale on ma wlasnie taka prace- podejrzewam, ze tez wolalby pracowac mniej i m
                        > iec bardziej przewidywalna prace, w ktorej przestrzega sie KP, ale niestety nie
                        > zawsze tak mozna.

                        Co znaczy taką pracę? To chyba nie jest specyfika tej pracy, a praca w tym miejscu. W rodzinie męża jest na przykład strażak i tam są zmiany po 12 godzin chyba. Potem ileś wolnego. I tam można napisać, że to taka praca.
                        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:26
                          Mój strażak pracuje w systemie 24/48 (dyżur 24 h, kolejne 48 h wolne).
                          • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:28
                            Napisałam chyba, bo nie jestem pewna.
                        • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:38
                          Taka o jakiej pisze autorka wątku. 6 dni w tygodniu z wieloma nadgodzinami.
                          • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:41
                            To nie jest specyfika żadnej pracy.
                            • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:44
                              No i co z tego, skoro on ma taką a nie inną. Można szukać innej, można samej przejść na pełny etat ale to nie zmieni faktu, że teraz ma taką i nie może z niej zrezygnować, bo z pensji żony nie wyżyją. Sama autorka tak pisze.
                              • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:46
                                Jest cos takiego jak okres wypowiedzenia.
                                • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:49
                                  Poza tym, muszą mu zapłacić za te nadgodziny i wypłacić ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Miałby za co żyć i mógłby poszukać zdrowszej pracy. Tylko musiałby chcieć.
                                  A bardzo możliwe, ze należy do tych ludzi, którzy tak bardzo potrzebują czuć się niezbędni, niezastąpieni, że nawet nie widzą, że są wyzyskiwani.
                                  • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:50
                                    Lub po prostu wpadł w pętlę...
                                  • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:54
                                    pade wybacz, ale naprawdę nie wszędzie przestrzega się KP.
                                    • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:57
                                      To tym bardziej trzeba zmienić pracodawcę.
                                      • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:03
                                        najlepiej na lepiej płatną i taką w której będzie pracował 5 h dziennie tongue_out
                                        ja mam takie pytanie, co może sprawiać, że facet pracuje w miejscu w którym nie przestrzega się praw pracowniczych i musi robić na okrągło?? raczej nie pracuje tam dlatego, że kocha siedzieć pod ziemią 6 dni w tygodniu.
                                        • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:13
                                          Ciekawe, że jak kobieta innej kobiecie to napiszę to nikt się nie kłóci big_grin
                                          > najlepiej na lepiej płatną i taką w której będzie pracował 5 h dziennie tongue_out

                                          Ematki zawsze twierdzą, ze jak ktoś pracuje (ma staż pracy) to nie problem zmienić/znaleźć pracę. Ja twierdzę, ze problem to jest, ale czasami trzeba się z nim zmierzyć.

                                          > ja mam takie pytanie, co może sprawiać, że facet pracuje w miejscu w którym nie
                                          > przestrzega się praw pracowniczych i musi robić na okrągło?? raczej nie pracuj
                                          > e tam dlatego, że kocha siedzieć pod ziemią 6 dni w tygodniu.

                                          Bo taka znalazł prę i tak pracuje.
                                          • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:18
                                            No raczej nie tyra z przyjemnosci.
                                            • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:21
                                              Tu chyba w ogóle nie ma mowy o przyjemnościach.
                                    • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:03
                                      No właśnie. Więc tym bardziej nie warto poświęcać takiej pracy całego swojego życia, pracować kosztem własnego zdrowia i rodziny.
                                • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:52
                                  Powiem szczerze, że biorąc pod uwagę to co Pani pisze o pracy męża (czyli nagminne łamanie KP) to zdziwiłabym się jakby Pan miał umowę na czas nieokreslony z 3 miesięcznym okresem wypowedzenia. Wtedy raczej nie musiałby się tak stresować, że go wywalą. Może autorka wyjaśni tę sprawę.
                              • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:47
                                To teraz mam pytanie - co byś jej odpowiedziała gdyby opisała całą sytuację z zaznaczeniem, że ona tez pracuje na cały etat.
                      • attiya Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 21:22
                        a jak mąż w końcu padnie ze zmęczenia albo przejdzie na drugą stronę na zawał serca to co napiszesz wtedy? taki lajf czy, że wina żony, bo nie powiedziała misiowi, że za dużo pracował?
                        nasz tydzień pracy to 40 ha, rozumiem, że kilka godzin więcej w tygodniu to jeszcze norma ale gdy w domu jest się 4-5 ha na dobę to coś już nie tak ale jakoś to do ciebie nie dociera
                      • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 03:04
                        odejrzewam, ze tez wolalby pracowac mniej i m
                        > iec bardziej przewidywalna prace, w ktorej przestrzega sie KP, ale niestety nie
                        > zawsze tak mozna.

                        big_grin
                        po pierwsze - można. po prostu można.
                        ppo drugie - jak się wydaje, że nie można, to sa w tym kraju jeszcze instytucje, które takich pracodawców potrafią ustawić do pionu. jakby poszedł z tym do sądu pracy, to za samą wypłatę nadgodzin móglby pewnie zyc przez rok nic nie robiąc.
                  • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:13
                    Tak, kiedy jesteście we dwójkę to jest jak najbardziej ok. Ale dzieci średnio interesuje fakt dlaczego taty nie ma w domu i co za to przynosi. Przedszkolaki są przekonane, że pieniądze wychodzą ze ściany. A czas spędzony z rodzicem jest dla nich najcenniejszy.
                    • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:18
                      Dobrze wiesz, ze malo kto w tym kraju moze sobie pozwolic na zycie z jednej czy 1,5 pensji. Wiekszosc ma dzieci i pracuje na etat.
                      • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:26
                        Ja osobiście uważam, że jeśli pracują oboje rodzice i widują dzieci wieczorem, przed myciem zębów, nie mają dla nich czasu w święta czy urodziny, (systematycznie zaznaczam), to mogli sobie darować powoływanie tych dzieci na świat.
                        • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:36
                          No z tego wychodzi, że większość ludzi na świeci nie powinna mieć dzieci. W opisywanej sytuacji Pan pracuje dużo i dzięki temu Pani może spędzać więcej czasu z dzieckiem. Naprawdę mało osób ma komfort pt. pracuję mało, zarabiam dużo.
                          • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:44
                            Iusc, naprawdę praca nie jest w życiu najważniejsza. Niezbędna owszem, ale nie najważniejsza. A czasami trzeba z czegoś zrezygnować (np. z nowego telefonu, czy tv) a w zamian za to np. pograć z dziećmi w kartysmile Grunt to równowaga.
                            Dzieci mają potrzeby emocjonalne, które trzeba zaspokoić, inaczej wyrosną z nich ludzie, którzy spędzą dorosłe życie na kozetkach u psychoanalityków.
                            • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:48
                              ale mi o tym nie musisz mówić, ale tutaj chyba nie chodzi o nowy telewizor, naprawdę. jakby chodziło o nowy telewizor to bym pierwsza się zgodziła, ale tutaj Pani pisze, że facet musi tyle pracować, bo boi się ze go wywalą a z jej pensji nie wyżyją. Gdzie tu telewizor??? To chyba ne ten problem, naprawdę.
                              • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:50
                                To był tylko przykład, A mąż autorki może posługiwać się wymówką, a nie prawdą obiektywną. Nie wiemy jak jest.
                              • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:51
                                To, że mu mówią to jedno. doczytałam. Na pewno jakieś prawa ma.
                                • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:57
                                  Ma albo nie ma, to powinna dopisać autorka, żebyśmy wiedzieli czy mąż ma podstawy do tego, żeby się bać. Może jest histerykiem, ale powiem szczerze, że nie wydaje mi się, żeby przesadzał.
                                  • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:59
                                    Jeśli autorka nawet nie jest trollem to nie musi wiedzieć wszystkiego.
                            • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:51
                              pade napisała:

                              > Iusc, naprawdę praca nie jest w życiu najważniejsza. Niezbędna owszem, ale nie
                              > najważniejsza.


                              w ich wypadku akurat praca jest bardzo ważna. chyba nie sugerujesz, że mąż autorki powinien ją rzucić?
                              zawsze może się postawić w pracy przełożonym a wtedy wszystko się rozwiąże.
                              chłop wyleci z roboty, pójdzie na zasiłek i będą się utrzymywać z pracy autorki na pół etatu oraz zasiłku, który będą mu wypłacać za rok.
                              jak mu się poszczęści,może dorobi gdzieś na czarno.
                              może zarobi najniższą krajową, albo nic, jeśli trafi na cwaniaka, który nie będzie mu chciał zapłacić za przepracowany miesiąc.
                              • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:55
                                Sugeruję, żeby nie patrzeć na życie w czarno-biały sposób. Mąż może ZMIENIĆ pracę a nie RZUCAĆ.
                                • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:58
                                  jak widać, nie może tej pracy zmienić i dlatego pracuje tam, gdzie pracuje, jak wielu wielu innych.
                                  a z pracą na Śląsku to chyba za ciekawie nie jest, czy może się mylę?
                                  • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:00
                                    Gdzie widać?
                                    Nie może czy nie chce?
                                    Autorka nic nie pisze o tym, że mąż nie może zmienić pracy. Jak również nie pisze, że szukał innej.
                                    W Polsce poza Śląskiem są jeszcze inne miejsca do zamieszkania i pracy. Poza Polską jest cała Europa, itd, itd.
                                    • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:05
                                      to zapytam inaczej.
                                      kiedy ma szukać tej pracy, jeśli spędza w niej 6 dni w tygodniu?
                                      w niedzielę?
                                      gdyby miał znajomości, już dawno pracował by mało a zarabiał kokosy.
                                      no i najważniejsze. większość nie rozumie tego, co autorka napisała i ona sama nie rozumie do końca powagi sytuacji, w jakiej oboje się znajdują.
                                      ematka jak zwykle nie zawodzi i po raz kolejny udowadnia, że jest oderwana od rzeczywistoścismile
                                      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:20
                                        Bitch please. Jakąś pracę się zawsze znajdzie, tym bardziej na Śląsku. Mnie zastanawia, czy pan szukał czy po prostu wygodnie mu mieć dziecko i źonę w dupie.
                                        • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:29
                                          no oczywiście, że jakąś tam "znajdzie", tylko czy z pensji, jaką tam zarobi, da się utrzymać żonę ( która pracuje na pół etatu) i dziecko.
                                          zawsze może iść do roboty za najniższą krajową a autorka za rok napisze, że ma chłopa nieudacznika, który nie potrafi rodziny utrzymać i będzie pytała, co ona ma teraz robić a ematka napisze ROZWIEDŹ SIĘ albo WYSTAW MU WALIZKI ZA DRZWIbig_grin
                                          pozostaje jeszcze wyprowadzka ze Śląska/emigracja i problem z głowy.
                                          ematki jak zawsze NIEZAWODNE.
                                          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:56
                                            Jasne. Pytanie: czy ważniejsza jest kasa, czy to, żeby dziecko miało ojca. Dla mnie odpowiedź jest oczywista. Ale jak widać nie dla wszystkich. Kwestia priorytetów.
                                            • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:12
                                              zawsze facet może się zwolnić z roboty i wtedy będzie miał czas dla rodziny.
                                              ona może wziąć na siebie utrzymanie domu/rodziny a jeśli nie, może MOPS im pomoże a jak będzie mało kasy, zawsze mogą we trójkę zbierać puszki.
                                              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:13
                                                jasne, bo jest albo praca ponad siły albo bezrobocie
                                                na Śląsku big_grin nie ma innej big_grin
                                                • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:14
                                                  jeśli jest, powiedz o tym autorce i załatw taką pracę jej mężowi, jeśli możesz/potrafisz.
                                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:16
                                                    autorka zapewne o tym wie
                                                    i jej mąż też, tylko nie chce mu się zmienić pracy
                                                  • jagienka75 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 19:18
                                                    yznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

                                                    > autorka zapewne o tym wie
                                                    > i jej mąż też, tylko nie chce mu się zmienić pracy
                                                    >

                                                    jasne, bo ty wiesz lepiej o czym ona wie a co jemu się chce.
                                                    my tu sobie gadu gadu a tymczasem założycielka wątku milczy.
                                                    pewnie już się z mężem pogodziła i świętują sobie w najlepsze.
                                          • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 20:25
                                            no oczywiście, że jakąś tam "znajdzie", tylko czy z pensji, jaką tam zarobi, da się utrzymać żonę ( która pracuje na pół etatu) i dziecko.
                                            Że co?
                                            Przecież ona pracuje! Ona wkłada do budżetu domowego: pracę zawodową w wymiarze pół etatu, wszystkie obowiązki domowe i opiekę nad dzieckiem, za dwoje, a on: pracę zawodową na cały etat. Ja tu nie widzę żadnego utrzymywania żony.
                                            • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 03:10
                                              czyli ona pracuje na półtorej etatu, za ktory placa jej pół,a on na półtorej za który płacą mu etat. świetny układ dla kobiety, nie powiem..
                                        • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:29
                                          Sama autorka pisze, ze facet tyra ponad sily, poda ze zmeczenia, nie dosypia, a praca go dobija psychicznie.Rzeczywiscie to sama wygoda.
                                  • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 03:07
                                    > a z pracą na Śląsku to chyba za ciekawie nie jest, czy może się mylę?

                                    przecież tam zadnej kopalni nie pozwolili upaść! zadna branża nie ma tak luksusowo.
                                • iuscogens Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:59
                                  jasne, że może. Ja tam nie znam się na górnikach, ale ostatnio na gazecie był artykuł, że facet zbił ogromną kasę, bo brał łapówki za to, że niby miał załatwić pracę w kopalni i chętnych miał sporo. I oni dawali mu po 5-10 tys. więc z tego wychodzi, że pracy w kopalni nie dostaje się na zawołanie.
                                  • kropkacom Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 18:01
                                    Praca w kopalni to nie jedyna praca dla mężczyzny.
                          • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:53
                            Wiesz nie chodzi o to zeby nie miec dzieci, czy nie pracować.
                            Ale większość ludzi w swieta ma wolne, jesli musza pracuja 1 swieta a za rok beda w domu, lub pracuja w wigilje a w święto sa w domu,moj maz tez ze 4 wigilije przepracował , łącznie odkąd jestesmy razem, od 18 lat.

                            A dziecko ma ojca nie tylko matkę.
                          • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:58
                            W opisywanej sytuacji Pan pracuje dużo i dzięki temu Pani może spędzać więcej czasu z dzieckiem.
                            Albo odwrotnie: pani spędza więcej czasu z dzieckiem i robi za ojco-matkę i dzięki temu pan może więcej pracować.
                          • claudel6 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 03:05
                            jakie większość?? to jest jakies patolo, co ten pan robi.
                        • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:47
                          Mam taka kolezanke ktora pracowała od 7 do 19, przyjeżdzała do domu kapała dziecko i szło spac.
                          W soboty często brała dodatkowa prace wieczorem, a w niedziele miała pretensje ze babcia ktora cały tydzien zajmowała sie najpierw 1 , potem 2 dzieci chce jechac do kościoła.
                          Bo ona z mężem chciali jechac na zakupy bo gdzieś ta zarobiona kase wydać trzeba.

                          Maz dobrze zarabiał (pracowali razem z moim mężem to wiem) ona pracowała i zarabiała wiecej i chciała 3 dzieci ( poprzestała po 2) a co pol roku do piórko nad dziecmi przyjeżdzała matka lub teściowa.

                          Wynajmowali strasznie duży dom , zupełnie bez sensu dla 2 dorosłych i niemowlaka, a mieli ze 3 sypialnie , ( babcia spała u dziecka w pokoju) 2 auta, 4 razy do roku wyjazdy do polski i komunie.
                          Roczne dziecko miała z 10 par butów, dobrze ze potem mieli 2 dziewczynkę to sie przydało.
                          Tylko czy roczniak wolałby pobyć z mama czy miec tyle butów,a ciuchów na 2/3 dzieci?
                        • szamanta Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:31
                          pade napisała:

                          > Ja osobiście uważam, że jeśli pracują oboje rodzice i widują dzieci wieczorem,
                          > przed myciem zębów, nie mają dla nich czasu w święta czy urodziny, (systematycz
                          > nie zaznaczam), to mogli sobie darować powoływanie tych dzieci na świat.
                          >

                          A kto to wie co przyszłość przyniesie decydując sie na potomstwo ? Dzisiaj może być idylla, az przedawkowanie i przesyt sobą nawzajem, multum czasu dla siebie ,a za 2-3 lata może być wlasnie tak jak piszesz, brak czasu na wszystko i nawet dla siebie
                          Róznie bywa w życiu i tyle . Możliwe ,ze wielu ludzi obecnie działa na fuul obrotach ,pomimo ze pare lat temu takiego maratonu życiowego nie było
                        • lily-evans01 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 20:07
                          Powołując te dzieci na świat mogli mieć inne realia w pracy niż obecnie.
                          Czasowe, organizacyjne, ale też i finansowe.
                          I jak się sytuacja rypła, to dzieci do odstrzału czy jak?
              • 3-mamuska Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 25.12.14, 17:26
                iuscogens napisał:

                > No to niech wroci na caly, wtedy jest szansa, ze facet bedzie mogl mniej pracow
                > ac. Mnostwo ludzi wychowuje dzieci pracujac na caly etat i zyja.


                Moj maz nie pracowałby mniej gdybym ja pracowała wiecej, moja praca na pełny etat spowodowałby ze dzieci ,nie miałyby ani ojca ani matki.

                Po latach teraz jest lepiej, maz kupił choinke, czesc zakupow ,ugotował bigos, woził i odbierał córkę do stadniny i młodszego na konie. Był wczoraj i dzisiaj w domu, a jutro do pracy.
                Dzieki temu ,ze wlasnie nie pozwoliłam zeby olewał swieta , prosiłam tłumaczyłam ze dzieci i ja potrzebujemy go, a jeden dzien przerwy w pracy nie spowoduje bankructwa czy biedy w rodzinie.
                • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:34
                  Dlaczego mężczyzna pozwala na upadlanie siebie i łamanie KP, pracę kosztem swoich sił fizycznych i relacji rodzinnych.
                  Niech idzie do Biedronki-zarobi za 40h w tygodniu 1800zł netto, żona na pół etatu połowę tego, wymienią się grafikiem - i będą spędzali razem więcej czasu zarówno na obowiązkach domowych jak i domowych przyjemnościach. Za 2600zł rodzina 3 os. da radę się utrzymać-w międzyczasie można szukać lepiej płatnej pracy, która dla mężczyzn zwłaszcza jest DOSTĘPNA
                  Wątek miał wywołać świąteczne refleksje , nawet nieźle składniowo napisany -ale oderwany od rzeczywistości.
                  • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:39
                    No bo pewnie zarobi znacznie wiecej niz te 1800.
                  • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:40
                    > Niech idzie do Biedronki-zarobi za 40h w tygodniu 1800zł netto,


                    pod warunkiem, że dostanie tam pracę na cały etat.
                    teraz w Biedronkach się troszkę wycwanili i często zatrudniają na 3/4 albo na pół etatu.
                    dostać się tam do pracy wcale nie jest tak łatwo.
                    • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:48
                      No to niech się zatrudni na 3/4 etatu i zatrudni się do kopania rowów/ogródków/wyrzucania śmieci/budowlanych i dorobi kolejną część etatu. Albo niech ratuje rodzinę i niech wyjadą za granicę- jak wielu w podobnej sytuacji, którzy nie mieli przed sobą perspektyw
                      • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:50
                        on ma ratować?big_grin
                        nie mam więcej pytań.
                        • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:52
                          nie, ona niech idzie do kopalni tongue_out a nocami robi obiady tongue_out
                          • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:08
                            guderianka napisała:

                            > nie, ona niech idzie do kopalni tongue_out a nocami robi obiady tongue_out


                            a dlaczego nie?
                            przecież mamy równouprawnienie, nieprawdaż?big_grin
                            • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:12
                              tak, ten mąż na pewno nocami robi obiady po pracy w kopalni big_grin
                              • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:13
                                a to tak można?
                        • cherry.coke Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:53
                          A kto ma ratowac, zona co go widuje jak dogorywa w jedyny wolny dzien w tygodniu? Na czym takie malzenstwo ma sie w ogole opierac? I tak cud ze tyle lat przetrwalo...
                          • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:16
                            A na czym zazwyczaj opieraja sie zwiazki?? Powiedzialabym, ze na uczuciu. Maja malo czasu, mozna go wykorzystac inaczej niz na robienie awantur.
                            • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:24
                              Dla jednych najważniejsza jest kasa, dla innych rodzina, proste. Na miejscu pani dawno zostawiłabym pana dla
                              takiego, który będzie wolał spędzić czas z rodziną niż w pracy.
                              • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:27
                                Bardzo sie cieszymy.
                              • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:40
                                wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                > Dla jednych najważniejsza jest kasa, dla innych rodzina, proste. Na miejscu pan
                                > i dawno zostawiłabym pana dla
                                > takiego, który będzie wolał spędzić czas z rodziną niż w pracy.

                                Forumowa arcyfeministka radzi kobiecie znaleźć następnego lepszego pana-żywiciela bo ten pracuje za dużo big_grin big_grin big_grin
                                • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:41
                                  Chyba ocipiałaś. Nie radzę kobiecie znaleźć żywiciela, tylko pana, któremu zależy na rodzinie, nie na kasie.
                                  • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:45
                                    wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

                                    > Chyba ocipiałaś. Nie radzę kobiecie znaleźć żywiciela, tylko pana, któremu zale
                                    > ży na rodzinie, nie na kasie.
                                    >

                                    tak, kolejka facetów ustawi się do kobiety z dzieckiem, która pragnie wymienić obecnego męża na lepszy modelbig_grin
                                    mądry facet z głową na karku nawet na taką kobietę nie spojrzy.
                                  • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:46
                                    wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

                                    > Chyba ocipiałaś. Nie radzę kobiecie znaleźć żywiciela, tylko pana, któremu zale
                                    > ży na rodzinie, nie na kasie.

                                    No właśnie radzisz jej znaleźć lepszego żywiciela. Bo pani ze swoich zarobków się nie utrzyma, jeżeli nie zajarzyłaś. Siebie nie utrzyma a co powiedzieć o kolejnej osobie?
                                    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:49
                                      A skąd wiesz? Nie utrzyma się z pracy na pół etatu. Praca na cały + alimenty na córkę - może sobie spokojnie poradzić.
                                      • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:52
                                        wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                        > A skąd wiesz? Nie utrzyma się z pracy na pół etatu. Praca na cały + alimenty na
                                        > córkę - może sobie spokojnie poradzić.

                                        To niech idzie do pracy! CO ZA PROBLEM????
                                    • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:50
                                      Nieważne kogo- istotne że ten z którym jest teraz zarabia na tyle licho, że ona musi dorabiać do budżetu domowego i nie ma go w domu od poniedziałku do soboty. Frajer. Albo prowadzi życie na dwa domy.
                                      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:53
                                        Granice też oczywiście zamknięte. big_grin
                        • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:01
                          Powiem szczerze to jest dla mnie fenomen, sama autorka watku pisze, ze facet tyra ponad sily, jego praca to pieklo, robota meczy go psychicznie, fizycznie, nie dosypia, robi to zeby utrzymac rodzine bo zona malo pracuje, ale to on jest tym zlym. Moze zamiast histeryzowac ze facet chodzi w dziurawych butach bo nie ma czasu zrobic zakupow niech mu kupi te buty??? Ja rozumiem solidarnosc jajnikow, ale naprawde czasem przyda sie troche trzezwego spojrzenia.
                          • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:03
                            Ups. Faktycznie, to ona jest ta zła. Powinna z pieśnią na ustach znosić samotność i trudy DNIA codziennego a pana męża po stopach całować. Bo to taki dobry mąż!!
                            • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:14
                              Mysle, ze mozna zaczac od nierobienia szopek w swieta.
                              • memphis90 Re: Nie rozumiem 26.12.14, 22:33
                                Naprawdę? Uważasz, że kobiecie, która od lat jest sama w piątki, śwątki i niedziele, która zamiast męża ma w domu sterane zwłoki, ktora- zakładam- kupuje mężowi te wspomniane buty, bo on nie ma na to czasu- i naprawdę uważasz, że takiej kobiecie nie może raz się żółć ulac na wieść, że znów nici z Wigilii? Bo pan od lat nie umie słowa w pracy powiedzieć? Sorry, ale jest jeszcze inna opcja poza "rzuć pracę"- jest jeszcze opcja: negocjuj w pracy lepsze warunki. Co o jeden w tej kopalni pracuje?
                          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:04
                            Gdzie to wyczytałaś?
                            Bo ja odnoszę się do, cytuję:
                            "Z mojej pensji nie wyżyjemy, bo żeby ogarnąć dom i małe dziecko w czasie jego ciągłej nieobecności pracuję na pół etatu"- z tego fragmentu jasno wynika, że pani pracuje na pół etatu, żeby dziecko miało chociaż mamę i dom, skoro tatuś się nie poczuwa, bo woli pracować.
                            • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:12
                              Napewno czytamy ten sam watek, skoro w poscie startowym jest napisane ze facet pracuje tak duzo bo jest do tego przymuszony, bo boi sie ze go wywala. Autorka Pisze o szantazu - a ty z tego wywnioskowalas, ze woli pracowac. Napewno przeczytalas poczatkowy post??
                              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:15
                                a Ty przeczytałaś?
                                pracy nie można zmienić, nie można szukać innej?
                                powtórzę, że autorka wyraźnie napisała, że pracuje na pół etatu, żeby ogarnąć dom i dzieci, bo mąż bez przerwy pracuje i nie może na niego liczyć.
                                • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:23
                                  Oczywiscie ze przeczytalam. Pisalam juz ze mnostwo osob pracuje na caly etat i ma dzieci. Naprawde uwazasz, ze jak maz duzo pracuje to zona od razu przechodzi na caly etat?? Fajnie jest jak jest taka mozliwosc, ale niech sobie zdaje sprawe ze takie podejscie przy jej niskich warunkach skutkuje tym, ze facet siedzi w tej robocie bo pewnie tam zarobi tyle ze jest w stanie utrzymac rodzine. Watpie, zeby pensja magazyniera to zapewniala. Skoro facet tyra ponad sily w takiej pracy to raczej nie dlatego ze latwo znajdzie kolejna, dobrze platna.
                                • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:41
                                  wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                  > a Ty przeczytałaś?
                                  > pracy nie można zmienić, nie można szukać innej?
                                  > powtórzę, że autorka wyraźnie napisała, że pracuje na pół etatu, żeby ogarnąć d
                                  > om i dzieci, bo mąż bez przerwy pracuje i nie może na niego liczyć.

                                  I to nie jest według Ciebie sprawiedliwe?
                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:43
                                    Sprawiedliwe?
                                    Co?
                                    Że dziecko nie zna ojca?
                                    A żona męża?
                                    • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:45
                                      Że on zarabia na rodzinę a ona zajmuje się domem. Ktoś pani broni zarobić na utrzymanie rodziny?
                                    • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:45
                                      Że on zarabia na rodzinę a ona zajmuje się domem. Ktoś pani broni zarobić na utrzymanie rodziny?
                                    • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:48
                                      Jak to nie zna. Znają się. Mają dla siebie całe niedziele tongue_out
                              • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:17
                                Autorka
                                > Pisze o szantazu - a ty z tego wywnioskowalas, ze woli pracowac. Napewno przecz
                                > ytalas poczatkowy post??


                                daj spokój, one nie rozumieją tego, co czytają.
                                aż dziw, że kobiety z wyższym wykształceniem, specjalistki w wąskich dziedzinach, mają problemy z czymś tak oczywistym.
                                • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:46
                                  Człowiek w życiu MUSI trzy rzeczy : s.r.ać, umrzeć i płacić podatki
                                  • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:47
                                    mnie tego nie mów, tylko JEJ mężowi.
                                    • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:48
                                      To Ty pitolosz farmazony
                                      • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:51
                                        przyganiał kocioł garnkowibig_grin
                                • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:42
                                  No, ja mam problem, pracuję na pół etatu, mam wyższe wykształcenie, dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie, żeby mojego męża nie było całymi dniami w domu przez lata. To jest do zniesienia przez krótki okres, ale nie nieustannie. Ja nie po to za mąż wychodziłam, żebyśmy żyli jak obcy ludzie.
                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:44
                                    > Ja nie po to za mąż wychodziłam, żebyśmy żyli jak obcy ludzie.

                                    Dokładnie tak.
                                • claudel6 Re: Nie rozumiem 27.12.14, 03:17
                                  specjalsitki w waskich dziedzinach przynajmniej nie musza sie zaharowywać, zeby na samym końcu nie móc nawet utrzymac swojej raptem 3-os. rodziny. więc raczje bym ich tutaj nie przywoływała, bo facet jest chodzącą kompromitacją na ich tle.
                              • memphis90 Re: Nie rozumiem 26.12.14, 22:38
                                > Napewno czytamy ten sam watek, skoro w poscie startowym jest napisane ze facet
                                > pracuje tak duzo bo jest do tego przymuszony, bo boi sie ze go wywala.
                                ...to kto wtedy będzie tyrał w Wigilie? Ja też się bałam postawić, więc zostałam wykorzystana na maksa, dostałam kopa w d.pę, a szef nawet nie zdobył się na zwykłe dziękuję za te kilka lat pracy. Teraz jestem mądrzejsza. Mąż autorki też powinien. Jak zejdzie na zawał, to mu przełozeni może kupią i zapomną, że istniał.
                                • memphis90 Re: Nie rozumiem 26.12.14, 22:38
                                  wieniec kupią
                          • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:09
                            a rozumiem solidarnosc jajniko
                            > w, ale naprawde czasem przyda sie troche trzezwego spojrzenia.


                            za dużo ematki, za mało życia w realu.
                      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 18:59
                        Pracy w budowlance/magazynach dla facetów (bo kobiet na te stanowiska nie chcą przyjmować) jest od groma. Na Śląsku rynek pracy lepszy niż polska średnia.
                        • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:24
                          Ile zarobi gornik a ile magazynier??
                          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:26
                            No jasne, jak zwykle kasa najważniejsza. Nieważne, że go nie ma dniami i nocam, ważne, ile zarobi.
                            • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:42
                              Kasa nie jest ważna. Zawsze można przecież zdechnąć z głodu. Albo wylądować na ulicy - ważne, że rodzina razem i czas jest big_grin
                              • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:45
                                Jasne-bo w życiu to albo fizyczna tyrka 6 dni w tygodniu po 12 godzin albo pełne miłości zdychanie pod płotem
                                Puknij się w łeb tongue_out
                                • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:50
                                  To samo pytanie do Guderianki - skoro jest tyyyyyle możliwości to czemu pani nie pójdzie do pracy i nie zarobi na utrzymanie rodziny? Pan będzie mógł pójść na magazyniera a nawet na pół etatu wtedy. Czemu tego nie proponujecie?
                                  • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:51
                                    Spytaj się Pani, w końcu Ty wiesz wszystko najlepiej big_grin
                                    • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:55
                                      guderianka napisała:
                                      > Spytaj się Pani, w końcu Ty wiesz wszystko najlepiej big_grin

                                      Pani jest ewidentnym trollem. Natomiast atak schizofrenii jematek jest świetnym źródłem wieczornej rozrywki big_grin
                                      • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:56
                                        No nie ? Dajesz czadu jak zwykle, nie zawodziszbig_grin
                                        • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:57
                                          Do Twojego poziomu nigdy nie dojdę big_grin
                                          • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:58
                                            Jestem pewna smile Trudno wyjść spod mułu wink Ale próbuj big_grin
                                            • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:00
                                              Trudno spaść tak nisko big_grin
                                              • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:01
                                                Masz doświadczenie w tym trudzie wink
                                                • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:02
                                                  Próby i owszem ale na szczęście bez sukcesów big_grin
                                  • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:43
                                    Przecież proponowałam. Czytasz wybiórczo? Znowu?tongue_out
                                  • claudel6 Re: Nie rozumiem 27.12.14, 03:19
                                    bo ktos musi ogarnąc dom i dziecko, a małżonek się z tego całkowicie wypisał. ta kobieta jest de facto samotną matką.
                              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:45
                                Jasne. Powtórzę: albo bezrobocie albo praca 6 dni w tygodniu po kilkanaście h dziennie. Innych opcji nie ma (do tego na Śląsku hłe hłe hłe). Jakim cudem ja, mój mąż, mnóstwo moich znajomych, rodzina ma normalną pracę na etacie?
                                • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:49
                                  WWC - odpowiedz mi proszę - skoro jest tyyyyyyyle opcji to czemu pani nie może iść do pracy i zarobić na utrzymanie rodziny?
                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:52
                                    Pani pracuje- co napisała w pierwszym poście- na pół etatu, żeby dziecko miało dom i rodzinę podczas gdy mąż w pracy. Najwyraźniej wie, co pisze. Pewnie jakby poszła pracować na cały to nie dość, że mąż nie ograniczyłby godzin dziecko nie znałoby rodziców.
                                    • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:54
                                      wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                      > Pani pracuje- co napisała w pierwszym poście- na pół etatu, żeby dziecko miało
                                      > dom i rodzinę podczas gdy mąż w pracy. Najwyraźniej wie, co pisze. Pewnie jakby
                                      > poszła pracować na cały to nie dość, że mąż nie ograniczyłby godzin dziecko ni
                                      > e znałoby rodziców.

                                      Jak ona zrobi na rodzinę to pan będzie mógł spokojnie zmienić pracę a nawet pracować na pół etatu. Czyż nie o to chodzi?

                                      Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                                      • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:56
                                        Nie da rady. Pan jest frajerem, który daje się wykorzystywać
                                        A pani frajerką, że z takim żyje
                                        KONIEC WĄTKU
                                      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:57
                                        Tak, jeśli zajmie się domem plus wychowa córkę, ale szczerze w to wątpię, skoro już teraz nie ma na to ochoty.
                                        Nie udawaj, że szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy są równe, facet bez problemu może znaleźć pracę w budowlance itp., kobieta już jakoś nie bardzo.
                                        • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:59
                                          wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                          > Nie udawaj, że szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy są równe, facet bez
                                          > problemu może znaleźć pracę w budowlance itp., kobieta już jakoś nie bardzo.

                                          OJEJ! Jak to nie może znaleźć pracy???? No jak to! Wymagać to można od faceta, pieklić się, wyzywać od frajerów itd. A od siebie wymagać nie można przecież!

                                          Taka to z Ciebie feministka WWC big_grin big_grin big_grin
                                          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:04
                                            A nie może? Nie ma równych szans, co nie znaczy, że nie może.
                                            Ja wiem, że sporo tu ematek, których faceci rodzinę widują trzy razy do roku bo wolą kasę zarabiać, ale nie wmawiaj mi, że na tym polega rodzina.
                                            • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:07
                                              wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                              > A nie może? Nie ma równych szans, co nie znaczy, że nie może.

                                              Skoro może to niech zrobi.

                                              > Ja wiem, że sporo tu ematek, których faceci rodzinę widują trzy razy do roku bo
                                              > wolą kasę zarabiać, ale nie wmawiaj mi, że na tym polega rodzina.

                                              Rodzina to ludzie, którzy się WZAJEMNIE wspierają, pomagają sobie i działają dla WSPÓLNEGO dobra. Mąż to też rodzina, mąż a nie 'żywiciel z odpowiednią pracą'. Dla Ciebie mężczyzna to taki przedmiot, który się zmienia na lepszy model jak nie pasuje? Mąż to nie rodzina, żeby mu POMÓC - można tylko wymagać?
                                              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:12
                                                Mąż, którego nie ma to żaden mąż. Ojciec wiecznie nieobecny- żaden ojciec.
                                                Skąd wzięłaś żywiciela z odpowiednią pracą? Chyba Cię powaliło, bo ja jestem akurat zwolenniczką life balance i wolałabym faceta zarabiającego 2000 na etacie, niż takiego, co ma 10000 i nie ma go nigdy w domu.
                                                • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:14
                                                  Może sobie wolisz pana zarabiającego 2000 - pytanie brzmi, czy tej rodzinie wystarczy 2000 na życie. Bo jak nie to możesz sobie swoje 'chcenie' w doope wsadzić i ot chyba do Ciebie nie dociera.
                                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:19
                                                    a czemu 2000? Pan 2000, Pani 2000 i już powinno być ok
                                                    a jak nie granice otwarte
                                                    normalny człowiek dąży do polepszenia jakości życia, a nie odwrotnie
                                                  • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:21
                                                    No przecież przed chwilą stwierdziłaś, że pani nie zarobi tyle co pan. I skąd założenie, że 4tys starczy? I że którekolwiek z nich zna język, żeby pracę za granicą znaleźć?
                                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:23
                                                    Nie trzeba znać języka, żeby znaleźć pracę za granicą.
                                                  • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:25
                                                    wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                                    > Nie trzeba znać języka, żeby znaleźć pracę za granicą.

                                                    Żeby wegetować za granicą owszem - nie trzeba.
                                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:28
                                                    Szkół językowych też nie ma-pozamykali.
                                                  • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:31
                                                    Tak, tak oczywiście bo i czas i pieniądze na kursy językowe się znajdą big_grin
                                    • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:05
                                      Napisze jeszcze raz, mnostwo osob pracuje na caly etat i wychowuja dzieci i te dzieci znaja swoich rodzicow. Skoro zakladasz ze Pani wie co pisze to czemu nie przyjmujesz do wiadomosci, ze tak dluga praca nie wynika z pracoholizmu pana - ona o tym pisze wprost, to nie jest specjalnie wyszukany jezyk, zebys mogla nie zalapac.
                                      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:09
                                        A pisałam, że z pracoholizmu?
                                        Raczej z tego, że pan woli utrzymać status quo niż zacząć szukać innej lub zmienić podział obowiązków we własnej rodzinie. Pewnie jest miękkim .... po prostu.
                                        Tak samo napisałabym gdyby to pani pracowała dniami i nocami i dziecko jej nie znało.
                                        • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:17
                                          To niech pani zmieni 'podział obowiązków'. Jakiś problem w tym widzisz? Pani idzie do pracy na cały etat, utrzymuje rodzinę a pan idzie na magazyniera i po 8h wraca do domu.
                                        • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:22
                                          Ty pisalas o wygodzie - dosc to kuriozalne w kontekscie tego, ze facet tyra, pada ze zmeczenia i nie dosypia a robota go wykancza psychicznie.
                                • jagienka75 Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:50
                                  Jakim cudem ja, m
                                  > ój mąż, mnóstwo moich znajomych, rodzina ma normalną pracę na etacie?


                                  no to daj cynk autorce wątku i załatwicie jej mężowi pracę na etacie, gdzie facet zarobi na utrzymanie rodziny i jeszcze będzie miał czas wejść na ematkęsmile
                                  to chyba nie problem, bo skoro masz Ty, mąż i Wasi znajomi...
                                  • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:00
                                    No dokładnie - w gębie wszystkie mądre.
                            • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 19:42
                              wwc- ważne ważne ale to w innym wątku-trzeba założyć wątek : Która ma męża dla którego najważniejsza jest rodzina ? -i będą same odpowiedzi na "tak" big_grin
                            • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:17
                              Czy ty naprawde utrzymywalas sie sama albo interesujesz sie budzetem domowym??? Bo trudno mi pojac jak dorosla kobieta ktora ma pojecie o rachunkach, utrzymaniu rodziny, budzecie domowym moze pisac takie glupoty. Jakby to pisala mimoza, ktora nie umie sie zalogowac na swoje konto bo finanse ogarnia pan maz to bym zrozumiala, ale Ciebie o to nie podejrzewalam.
                              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:22
                                Ojojojoj. Widzę, że nie dogadam się z sortem pań, dla których ważne są wątpliwej jakości portki w domu.
                                Pracy nie ma, zmienić nie można, za granicę nie wypuszczają. A pan co swojego dziecka nie wychowuje to ideał.
                                • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:34
                                  No ale odpowiedz konkretnie, czy ty naprawde prowadzisz budzet domowy, interesujesz sie finasami bo trudno mi pojac jak dorosla osoba, ktora ogarnia finanse domowe podchodzi do kwestii utrzymania tak lekcewazaco.
                                  Ja wiem, ze jak nie masz argumentow to wyciagasz tekst o portach w domu, ale tym razem nie trafilas bo moje "domowe portki" sa naprawde dobrej jakosci. Ale wiem ile kosztuje zycie, tym bardziej ze mam 2 osoby niepelnosprawne w rodzinie i nie pitole glupot o tym, ze kasa nie jest wazna.
                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:38
                                    Kasa nie jest najważniejsza.
                                    Ogarniam finanse domowe. Do tego nie udaję, że pracy nie ma, albo że jest tylko 6dniowy zapie..dol po kilkanaście godzin, bo żadnej innej roboty nie można dostać: tym bardziej jeśli chodzi o faceta. Nie wmawiam sobie również, że granice pozamykane i przy np. brytyjskich zarobkach na kurs językowy nie starczy.
                                  • guderianka Re: Nie rozumiem 25.12.14, 21:52
                                    No to ja odpowiem bo ja prowadzę-i to od lat, i to nawet w formie tabelki exel
                                    Jest nas 5, w tym jedno niepełnosprawne
                                    I nie uważam, bym podchodziła lekceważąco do kwestii utrzymania. Ba, to co piszę -to na podstawie właśnie tego, na czym się znam.
                              • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:24
                                iuscogens napisał:
                                > Czy ty naprawde utrzymywalas sie sama albo interesujesz sie budzetem domowym???

                                A WWC to kątem u teściowej nie mieszka przypadkiem?
                                • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:27
                                  Moja teściowa nie żyje, więc raczyłabym Ci się liczyć ze słowami.
                                  • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:32
                                    radziłabym*
                                    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:34
                                      BTW, to urocze jak rodzą się plotki.
                                      Pisałam, że odziedziczyłam mieszkanie po babci, a mąż ma swój dom (też odziedziczony).
                                      Najpierw dowiaduję się, że mieszkam kątem u rodziców (triss), teraz kątem u teściowej (araceli).
                                      Ematki bywają żenujące.
                                      • araceli Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:38
                                        wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
                                        > Pisałam, że odziedziczyłam mieszkanie po babci, a mąż ma swój dom (też odziedziczony).

                                        Czyli dobrze kojarzyłam WWC, że nie pracujesz na swoje lokum. Odziedziczyliście dwie (!!) nieruchomości a Ty pier..lisz na forum, że 'pieniądze nie są ważne'????? Puknij się w łeb kobieto bo jak na razie Twoje wywody są w klasie 'nie mają chleba - niech jedzą ciasteczka!'. ŻENADA!!
                                        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:43
                                          Że nie są najważniejsze. Nie, że nie są w ogóle ważne.
                                          Jak kogoś nie stać, niech się nie rozmnaża ani nie wiąże, proste.
                                          I co z tego, że odziedziczyłam nieruchomość? Pracuję, zarabiam na siebie, odkładam kasę. Jakby było nam ciężko to byśmy na zmywak do Anglii chociażby wyjechali, na pewno nie związałabym się z facetem, który pracuje 6 dni w tygodniu po kilkanaście godzin kosztem rodziny.
                                        • triss_merigold6 Jaka fajna jatka 25.12.14, 20:47
                                          Jaka fajna jatka.
                                          Odziedziczone 2 nieruchomości dają + 600 do luzu finansowego, do tego brak dzieci i konieczności zapewniania im jednak jakiejś opieki - żyć nie umierać.

                                          Btw gdyby troll napisał, że ma taki dramat w pracy, a mieszka w Wałbrzychu, to bym uwierzyła. Na Śląsku - niekoniecznie.
                                        • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:47
                                          Ja niczego nie odziedziczyłam, mój mąż tez nie i pisałam, że praca nie jest najwazniejsza w życiu. I co w związku z tym?
                                          • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:54
                                            No ale tutaj nikt nie twierdzi, ze kasa i praca sa najwazniejsze, naprawde.
                                            • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 20:58
                                              eee, nie?smile Cały wątek o tym.
                                              Praca w domu, to, że dziecko ma chociaż matkę na co dzień, w ogóle się nie liczy. Liczy się pół etatu różnicy i to, że facet zarabia więcej od kobiety, albo w ogóle to, że jest facetem.
                                              • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 21:12
                                                Kazdy widzi to co widzi. Naprawde sugerujesz, ze dla osob, ktore krytykuja robienie awantury w wigilie przez autorke kasa jest wazniejsza od rodziny??
                                                • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 21:22
                                                  Ulało się, emocje poniosły, psyche siadła, zdarza się każdemu. A, że w wigilię? Trudno, czasem nie da się zaciskać zębów w nieskończoność.
                                            • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 21:00
                                              Iusc, ja wiem, że masz dużo pracy, obowiązków, odpowiedzialności, ale jestem przekonana, że własne dziecko zmieniłoby Ci perspektywę.
                                              • iuscogens Re: Nie rozumiem 25.12.14, 21:09
                                                Bardzo mozliwe, ale oczywiste jest ze kazdy pisze ze swojej perspektywy i na podstawie swoich doswiadczen. Ty tez piszesz o tym pol etatu bo chyba sama tak pracowalas/ pracujesz, prawda?
                                                • pade Re: Nie rozumiem 25.12.14, 21:21
                                                  Pracowałam na cały, na pół, różnie. Po prostu szanuję to, co robię. I mój mąż równieżsmile
                              • claudel6 Re: Nie rozumiem 27.12.14, 03:24
                                ja sie interesuje budżetem domowym. tworzę go oraz finansuję. ale tak kuriozalnego i oderwanego od rzeczywistości (tej prawdziwej, rodzinnej, nie wyobrazonej) spojrzenia na sprawe jak Twoje, to trudno mi byłoby sobie wyobrazić. aracelli nie licze, bo on(a) jest poza wszelką ligą.
                  • jakw Re: Nie rozumiem 26.12.14, 13:25
                    guderianka napisała:

                    > Dlaczego mężczyzna pozwala na upadlanie siebie i łamanie KP, pracę kosztem swojego
                    > ch sił fizycznych i relacji rodzinnych.
                    A skąd wiesz, że KP ma tam wogóle zastosowanie?
                    > Niech idzie do Biedronki-zarobi za 40h w tygodniu 1800zł netto, żona na pół eta
                    > tu połowę tego, wymienią się grafikiem - i będą spędzali razem więcej czasu zar
                    > ówno na obowiązkach domowych jak i domowych przyjemnościach.
                    Jak wymienią się grafikiem to razem czasu też spędzać nie będą...
                    > Za 2600zł rodzina
                    > 3 os. da radę się utrzymać-
                    Pod warunkiem, że mieszkają we własnym mieszkaniu bez żadnego kredytu
                  • lily-evans01 Re: Nie rozumiem 27.12.14, 20:09
                    Naprawdę uważasz, że dwoje dorosłych i dziecko, które nie wkłada do wspólnego kotła, a sporo z niego wyjmuje, utrzyma się za 2600 na m-c?
    • krejzimama Ale mi się trolling udał. 25.12.14, 18:57
      Wesołych Świąt smile
      • guderianka Re: Ale mi się trolling udał. 25.12.14, 18:59
        wink
      • iuscogens Re: Ale mi się trolling udał. 25.12.14, 19:05
        Udal nie udal, jak widac w realu wiele osob z takim podejsciem sie znajdzie.
      • memphis90 Re: Ale mi się trolling udał. 26.12.14, 22:44
        Podobało mi się zdanie o rynsztoku wlewającym się w życie. Poetycko wink
    • hunkis coś ściemniasz 25.12.14, 19:52
      Moja znajoma ma kochanka górnika. Facet nie dość że z żoną wigilię spędza to jeszcze co rok zdąży obrócić do kochanki się opłatkiem połamać (hehe, niezła hipokryzja).

      Twój chłop to pracoholik i tyle.
      Tylko służby ratunkowo-medyczne coś "muszą" w przypadku wypadku. Cała reszta to własny wybór.
      • buzka25 Re: coś ściemniasz 25.12.14, 22:11
        Sciema i tyle,u mnie od str chlopa rodzina gornicza i takich jazd nie ma, wiec albo ma kogos albo poprostu z wami nie chce byc i ucieka w prace, najpierw gornicy walczyli o wolne wekendy a potem sami sie zapisywali na zmiane, oj ten temat mi otwiera noz w kieszeni, i zeby z powodu chlopa dziecku swiat nie zrobic-szok
    • kol.3 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 07:26
      Za socjalizmu mój ojciec, który wcale nie był górnikiem tylko kierownikiem wielkiej hurtowni budowlanej miał bardzo podobnie, cały czas w święta pod telefonem, bo gdy przychodziły transporty trzeba było organizować brygadę do rozładunku,nadzorować rozładunek, brygada jechała i rozładowywała wagony mimo np. że była Wigilia lub pierwszy dzień świąt. Są takie zawody, które nie śpią, nie świętują. Zawsze tak było.
    • nombrilek Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 10:26

      A ja nie wierzę że mogłby ktoś zrobić coś takiego swojemu dziecku
      • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 13:02
        nombrilek napisała:

        >
        > A ja nie wierzę że mogłby ktoś zrobić coś takiego swojemu dziecku
        czyli jednak kobieta ma zacisnąć zęby i robić dobrą minę do złej gry? Nieważne, że ona ma kolejne święta/uroczystości popsute przez męża, grunt, żeby wszyscy inni byli zadowoleni.
        • eryk2601 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 15:42
          Tak,dorośli ludzie czasami muszą zaciskać zęby i robić coś dla tych,których kochają.
          Jej mąż też pewnie zaciska.Zarabia przecież na rodzinę.
          Zawsze można porozmawiać z mężęm,niech zmieni pracę,pani znajdzie pracę na cały etat i na pewno bedzie szczęśliwsza.
          Nie wiem, rodziny,które mają jakieś ogromne problemy finansowe,nie mają pracy,domu nad głową albo dotknęła je cięzka choroba powinny wszystkie odwołac Świeta?
          Naprawdę warto poszukać czegoś pozytywnego w swoim życiu.Autorka ma czas dla dziecka,ma zdrowe dziecko, ,ma bezpieczeństwo finansowe.No nie ma męża w Wigilię,doprawdy tragedia.
          • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 15:59
            Przeczytalaś dokladnie jej post? Ona zaciska zęby cztery lata. Podejrzewam, ze rozmów było tysiąc pięćset. Z jakiegoś powodu pan uważa, ze nie ma problemu. Może dla Ciebie brak męża w święta i uroczystości rodzinne nie stanowi problemu, dla niej tak i ma prawo do swoich uczuć. Nie jestem zwolenniczką przeprowadzania rewolucji w Wigilię, urodziny itp. ale czasami nie ma innego wyjścia jak kuracja wstrząsowa. Być może autorką tego wątku jest krejzi i trolling faktycznie jej się udał, ale to nie znaczy, ze problem nie istnieje i , ze nie ma kobiet, które mają dość bycia lekceważoną. Jeżeli facet nie liczy się z uczuciami żony i dziecka to po co zakładał rodzinę?
            • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:08
              Może dla Ciebie brak męża w święta i uroczystości rodzinne nie stanowi problemu, dla niej tak i ma prawo do swoich uczuć.

              Cóż mają więc powiedzieć wdowy z dziećmi, osoby samotne, ubogie, dzieci w domach dziecka.
              Czy one nie powinny obchodzić świąt, bo czują się tak skrzywdzone przez los, że w akcie manifestacji swych uczuć decydują się nie świętować. Zawsze jest jakiś powód do świętowania. Trzeba być wyjątkowym egocentrykiem by nie zauważyć, że są ludzie, którym w życiu jest zdecydowanie gorzej niż autorce wątku. Ją przynajmniej stać na to, by mieć wybór, inni są tak biedni, że na święta ich zwyczajnie nie stać.
              • pade Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:16
                Na święta ich nie stać, ale mają siebie nawzajem. Skoro już tak na współczuciu jedziemy.
                Porównanie z wdowami też jest od czapy. Czym innym jest świadomość, że mąż jest, ale w pracy, i kiedyś wróci, a czym innym, że nie ma i nie będzie, i trzeba świętować tak, jak się umie.
                Jestem za tym, żeby poszerzać perspektywę i widzieć dobre strony w tym, co się ma, ale jestem też za przyznaniem sobie prawa do żalu, rozczarowania czy frustracji. To jest ludzkie.
              • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:18
                Ciekawe, ze poruszyłaś temat wolnego wyboru. Autorka dokonała swojego, zgodnie ze swoimi uczuciami i przemyśleniami. Nie miała do niego prawa? Rozumiem, ze Ty egocentryczką nie jesteś i wspomogłaś tych, których na święta nie stać, a dzieci z domu dziecka zaprosiłaś do siebie i wreszcie to dodatkowe nakrycie na coś się przydało?
                • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 18:33
                  Można pomagać na 1000 różnych sposobów i nie twój zasrany interes czy to robię czy nie. Dla mnie to dno totalne, mieć czelność zadawać komukolwiek pytania tego typu. Nie zaspokoję twojej ciekawości, choć mogłabym napisać dużo. Jesteś zasraną moralizatorką, zresztą jak autorka wątku, chociaż Stwierdzam, ze ty jesteś gorsza.
                  • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 18:47
                    W następnym liście do Mikołaja nie zapomnij poprosić o rurkę doodbytniczą. Gwarantuję Ci, ze jak skorzystasz to uznasz ten prezent za hit stulecia. Wesołych Świątsmile
                    • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 18:57
                      adorra0 napisał(a):

                      > W następnym liście do Mikołaja nie zapomnij poprosić o rurkę doodbytniczą. Gwar
                      > antuję Ci, ze jak skorzystasz to uznasz ten prezent za hit stulecia. Wesołych Ś
                      > wiątsmile

                      myślałam że stać cię na własne cytaty, a nie zapożyczone z forum, ale tylko potwierdzasz, to co o tobie myślę, że głupia z ciebie bababig_grin
                      • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 19:05
                        No , ty, pokazałaś już na co Cię staćsmile
                        • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 19:10
                          adorra0 napisał(a):

                          > No , ty, pokazałaś już na co Cię staćsmile

                          nie, ja jedynie stwierdziłam fakt. mnie nigdy do głowy by nie przyszło sugerowanie, że wyłącznie ci, którzy pomagają biednym, nie są egocentrykami, zwłaszcza, że sama nie jesteś w stanie tego udowodnić.
                          • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 19:38
                            Coś musi być na rzeczy skoro tak Cię drażni słowo egocentryk smile
                            • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 19:46
                              adorra0 napisał(a):

                              > Coś musi być na rzeczy skoro tak Cię drażni słowo egocentryk smile

                              myślę, że powinnaś zostać psychologiemsmile
                              • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 21:21
                                W sumie....czemu niesmileMam bardzo fajny zawód, ale co szkodzi mieć dwasmile
              • eryk2601 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:20
                Mąż lekceważyłby ją i rodzinę gdyby w Wigilię poszedł z kumplami na piwo,a nie do pracy.Zapewniam,że są i tacy.
                Autorka nic nie pisała o przeprowadzonych rozmowach,w swoim poście obwinia raczej pracodawcę.
                Nie znam sytuacji ich związku(może problem wcale nie leży w nieobecności męża),ale mąż zapewnia jej dobry byt.Powtarzam,stać ją na pracę na pół etatu,czas dla dziecka i ma bezpieczeństwo finansowe.Mnie na taki luksus jak praca na pół etatu nie stać.
                Trochę mi jednak pachnie trollem,bo miałam styczność z dwoma górnikami(rodzina moich przyjaciół) i jakoś tak hardkorowo nie pracowali.
            • pani.jezowa Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:46
              A Ty przeczytałaś, że to trolling jest?
              • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 16:59
                A Ty przeczytałaś moje posty powyżej? Może sama historia jest trollingiem, ale problem istnieje i wcale nie jest tak odosobniony jak się co niektórym wydaje. Znam przynajmniej kilka kobiet, które tylko i wyłącznie ze względu na dzieci angażują się w przygotowanie świąt. Tak jak pisałam wcześniej, polega to na zaciskaniu zębów i robieniu dobrej miny do złej gry, ale wcale szczęśliwe nie są. Nie mają prawa być szczęśliwe w święta i przeżywać ich tak jak chcą? I dlaczego to zawsze kobiety mają mieć na uwadze dobro swoich dzieci i w jego imię się poświęcać? Dlaczego o brak takiego poświęcenia u tatusiów żadna e-matka nie ma pretensji? Dlaczego ich tak łatwo jest Wam usprawiedliwić i rozgrzeszyć?
                • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 18:49
                  adorra0 napisał(a):
                  Dlaczego o brak takiego poświęcenia u tatusiów żadna e-matka nie ma pret
                  > ensji? Dlaczego ich tak łatwo jest Wam usprawiedliwić i rozgrzeszyć?

                  bo w tym czasie tatuś zapieprza by utrzymać rodzinę, a nie leży uchlany na trawniku przed domem. naprawdę tak trudno ci to zrozumieć?
                • pani.jezowa Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 18:51
                  Jeżeli kobieta się dla dzieci poświęca i nienawidząc świąt robi je dla nich to lepiej żeby przestała.
                  Dzieci będą to wspominać jako koszmar i traumę i nie będą chciały obchodzić świąt w przyszłości.
                  Dzieci doskonale widzą, że mama jest wściekła, zmęczona, żądna wdzięczności, "bo się poświęciła" - takie święta nie mają nic wspólnego z radością i dobrym byciem razem.
                  • adorra0 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 19:10
                    Pani Jeżowa no i o to mi chodzi. Dziękuję,ze to napisałaśsmile Dzieci nie są głupie, nawet jeżeli niewiele rozumieją to widzą,ze mama jest smutna/wściekla i że coś jest nie tak. Tak się zastanawiam dlaczego to zawsze kobiety wiedzą jak inne kobiety powinny żyć/czuć/myśleć i dlaczego tak bardzo oburza je kiedy inna kobieta ma odwagę się postawić/wystąpić przeciw tradycji czy utartym schematom.
                    • pani.jezowa Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 19:22
                      Myślę, że często jest to trochę na zasadzie "skoro ja się męczę to niech ona nie ma lepiej".
                      Ale częściej zwyczajnie ludziom się w głowie nie mieści, że można inaczej "niż u nas zawsze było". A szkoda.
                    • saszanasza Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 20:01
                      adorra0 napisał(a):

                      > Tak się zastanawiam dlaczego to zawsze kobiety wiedzą jak inn
                      > e kobiety powinny żyć/czuć/myśleć i dlaczego tak bardzo oburza je kiedy inna ko
                      > bieta ma odwagę się postawić/wystąpić przeciw tradycji czy utartym schematom.

                      Ale właśnie autorce wątku nikt nie broni występować przeciw schematom, ale bojkotowanie świąt nie da jej absolutnie nic. Skoro mąż jest "ubezwłasnowolniony przez pracodawcę" niech kobieta zacznie szukać sobie równie płatnej lub lepiej płatnej pracy, w stabilnych godzinach, najlepiej od 8-16.00 i niech odciąży budżet rodzinny i męża. wtedy być może stać ich będzie na to, by mąż z tak wyzyskującej pracy zrezygnował.
                      Ale nie. Ona nie robi absolutnie nic, jedynie zrzędzi któryś rok z kolei i oskarża chłopa o zaniedbania i egoizm. Najwyraźniej stać ją tylko na to.
                      Niekiedy tak bywa, że chciałoby się, ale życie i realia weryfikują poglądy i sposób postrzegania rzeczywistości. Przypuszczam, że jej jest równie trudno zmienić coś w swoim życiu zawodowym, jak i jej mężowi w swoim. Jej mąż równie dobrze także mógłby walnąć focha, że ona zarabia za za mało, a on chciałby, żeby zarabiała więcej. I zgodnie z niektórymi wypowiedziami też mógłby mieć do tego prawo. A może on też ma swoje pragnienia, oczekiwania, swoje poglądy ale nie narzeka jak ona.
              • lelija05 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 17:45
                To się Krejzi udało rozruszać niektórych na święta big_grin
                • eryk2601 Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 26.12.14, 22:16
                  Nie rozumiem dlaczego kobieta miałaby tylko ze względu na dzieci organizować Święta i to z zaciśniętymi zębami..Mówię poważnie,ja takich nie znam.Czy te kobiety dopóki nie miały dzieci Świąt nie obchodziły?Czy to jakaś kara jest?
                  Może faktycznie zaciskałabym zęby,gdybym miała bezrobotnego nieroba w domu z puszką piwa na kanapie.O tak wtedy musiałabym mocno zaciskać zęby,ale coś mi się wydaje,że za długo bym nie dała rady.
    • ichi51e Re: Nie ma świętości, nie ma świąt! 27.12.14, 19:51
      Za nonsensopedia

      "Robota jest do Ślonzoka najwożniejszo. Bydzie dupił od rana do nocy po kolana w marasie aż ciulnie pyskiem w tyn maras trocha dychnie i nazot do roboty. Ślonzok może dupic bez jedzynia i zapłaty i bydzie gonił innych co się za pomału ruszają, bo nic go tak nie nerwuje jak to, że ktoś może dupić mniej niż łon. Jedynym sposobym na zahamowanie Ślonzoka i odgonienie go od roboty jest danie mu niemieckiego auzwajsu"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka