W wątku o stylistce większość wypowiedzi, jaka padła była w tonie "nie potrzebuję, sama umiem się ubrać/mam własny styl".
Ja oczywiście również tak uważam

ale zaciekawiła mnie jedna rzecz: jak rozwijała się wasza ciuchowa świadomość? Od zawsze miałyście nosa czy długo eksperymentowałyście? W jakim wieku się "wyrobiłyście"?
Ja najpierw w liceum byłam totalną abnegatką, potem na studiach zaczęłam trochę myśleć o ubraniach i przestałam nosić spodnie (w których zawsze czułam się źle). Następnie wyczytałam jakąś złotą radę, że duży biust lubi duże dekolty w kształcie litery V i wymyśliłam, że ładnie mi w brązie. Skutek: eksponowałam biust, ubrana od góry do dołu w różne odcienie sraczki przełamane czernią. Nawet w wakacje w ciepłym klimacie, jezu.
Uwielbiałam wzorki a la desigual, jakieś łączki. orientalne rzuciki itp.
Potem były kolory, przeszłam fazę różu (no co, w dzieciństwie nie było okazji), niebieskiego i szarego.
Jakoś przed trzydziestką odnalazłam się wreszcie kolorystycznie i fasonowo, nauczyłam się wyrównywać dysproporcje ciała. Preferuję rozszerzane płaszczyki, rozkloszowane, tulipanowe lub bombkowe spódnice. Nie robię nietrafionych zakupów.
A jak wasze ewolucje?