Dodaj do ulubionych

ewolucja waszego stylu

11.01.15, 22:18
W wątku o stylistce większość wypowiedzi, jaka padła była w tonie "nie potrzebuję, sama umiem się ubrać/mam własny styl".
Ja oczywiście również tak uważam smile ale zaciekawiła mnie jedna rzecz: jak rozwijała się wasza ciuchowa świadomość? Od zawsze miałyście nosa czy długo eksperymentowałyście? W jakim wieku się "wyrobiłyście"?
Ja najpierw w liceum byłam totalną abnegatką, potem na studiach zaczęłam trochę myśleć o ubraniach i przestałam nosić spodnie (w których zawsze czułam się źle). Następnie wyczytałam jakąś złotą radę, że duży biust lubi duże dekolty w kształcie litery V i wymyśliłam, że ładnie mi w brązie. Skutek: eksponowałam biust, ubrana od góry do dołu w różne odcienie sraczki przełamane czernią. Nawet w wakacje w ciepłym klimacie, jezu.
Uwielbiałam wzorki a la desigual, jakieś łączki. orientalne rzuciki itp.
Potem były kolory, przeszłam fazę różu (no co, w dzieciństwie nie było okazji), niebieskiego i szarego.
Jakoś przed trzydziestką odnalazłam się wreszcie kolorystycznie i fasonowo, nauczyłam się wyrównywać dysproporcje ciała. Preferuję rozszerzane płaszczyki, rozkloszowane, tulipanowe lub bombkowe spódnice. Nie robię nietrafionych zakupów.
A jak wasze ewolucje?

Obserwuj wątek
    • kasia191273 Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 22:31
      przez wiele lat uważałam się za 'jesień', ubierałam więc beże, brązy i rudości i farbowałam włosy na czerwono

      odkrycie, że jestem 'zimą' było najbardziej rewolucyjnym w życiu

      co do stylu: w liceum oaza, na studiach pańciowato (garsonki!), po trzydziestce dopiero jakoś weszłam w pewien swój styl, ale za długo by pisać, w każdym razie porażek w przeszłości było sporo
      • aqua48 Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 22:49
        W liceum i na studiach miałam styl artystyczny - sama szyłam (dla koleżanek również), zawsze umiałam wynajdywać ciekawe i szokujące niekiedy "zakręcone" dodatki. Potem miałam okres przejściowy - lekko nawet ciotkowaty, pewnej abnegacji i jednocześnie dojrzewania i skupienia się na dzieciach. Potem rozmaitych prób i wątpliwości. Od jakiegoś czasu wybieram świadomie wyłącznie to w czym mi dobrze. Aaa, co do kolorów nie miałam nigdy wahań, choć nie było jeszcze podziałów na zimy i lata. Mam do kolorów nosa smile I są kolory, których nigdy nie włożę choć na kimś mi się podobają. Jestem zdecydowaną choć nie oczywistą zimą.
      • latarnia_umarlych Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 23:09
        Ja dalej nie wiem jak zaklasyfikować mój typ.
      • 3livka Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 23:41
        W liceum tez byłam abnegatem. Królował punkrock, wyciągnięte swetry, glany, wytarte jeansy i dużo agrafek smile
        Na studiach zaczęłam się tym bawić, acz to nadal był nieład i jeden wielki eksperyment. Nosiłam irokeza na głowie, różowe topiki do bojówek i glanów, by raz na jakiś czas przebrać się w elegancję lub grzeczną dziewczynkę. Fakt że zaczęłam rozzumieć, że mogę się ubrać różnie zależnie od efektu jaki chcę wywołać.
        Potem był okres mozno zachowawczy - jeansy, grzeczne bluzki koszulowe i sweteriki. Z czasem się wyrobiłam. Do perfekcji mi daleko, ale wiem co mi pasuje.
        Kolorostycznie jestem stonowanym latem, czyli wszystkie brudne odcienie są bardzo ok. Powoli buduje obie baze ubraniową. Czasem eksperymentuję. Najtrudniej mi okiełznać włosy kolorystycznie. Czasem się miotam bo jestem z przełomu stonowanego lata i jesieni. Jeśli chodzi o fasony też jeszcze eksperymentuję i wyrabiam się. Ale powiedzmy że bezpieczną bazę mam obcykaną.
        • 3livka Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 23:42
          dżizys sory za słowne rozmemłanie, nie piję dziś już więcej.
      • malwa51 Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 13:06
        Jaki to jst styl "oaza"? Serio pytam smile w klasie u mnie byly bardzo religijne dziewczyny, ale ubieraly sie normalnie. Spodnica i bluzka albo jeansy i bluzka (bluza). Na klasowym zdjeciu wiekszosc osob (plci obojga) prezentuje ten drugi zestaw. Nie moglbys powiedziec, kto ateista , kto SJ, a kto oaza tongue_out z wyjatkiem dwoch kolegow ubierajacych sie na "metalowo"i klasowych pieknotek, ktore reprezentowaly styl wczesnej dody, nie wyroznial sie nikt specjalnie wink
    • giokonda.it Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 23:10
      Nie miałam nosa, moja mama nie przywiązywała do tego wielkim wagi. Dla niej liczyło się tylko by było ciepło i wygodnie. Tak więc doszlam do swojego stylu czytając, oglądając i eksperymentując czyli wydalam sporo kasy na towink na obecnym etapie uważam to za dobrą zabawę. Podgladam styl kobiet na ulicy i niestety muszę się poskarzyc, ze malo widuje takich, na które chce mi się patrzeć. Większość jest banalna do bólu choć raczej poprawna czerń, szarosci, dzinsy itp Jakieś takie pokutnice widuje. Najbardziej jednak przeszkadza mi u nich brak makijażu i wyrazistych brwi.
    • mary_lu Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 23:25
      Ilekroć już mi się wydaje, że wreszcie wyglądam dobrze, to po jakimś czasie napadnie na mnie lustro, albo ktoś cyknie zdjęcie, które mogę skomentować tylko "ło jezu".

      Zawsze mam tylko ładne sukienki i super w nich wyglądam (jak na możliwości mojej sylwetki), spodnie, ciuchy sportowe - tu już bywa na zmianę całkiem dobrze albo koszmarnie.

      Z fryzurami, makijażami też miewam niezłe wtopy.

      Czasem marzy mi się taka stylistka, co by ze mnie zrobiła np. taką dzisiejszą Muchę czy inną dobrze ubraną i wymalowaną celebrytkę. Bo są w naszym showbiznesie spektakularne przemiany, niektóre jeszcze kilka lat temu wyglądały jakby im PKS do Grójca uciekł, a dzisiaj seksimamy.
    • burina Re: ewolucja waszego stylu 11.01.15, 23:28
      Jest taki serial "Being Erica" o dziewczynie, której zupełnie nie poukładało się w życiu i cofa się do wydarzeń z przeszłości (które zdeterminowały jej teraźniejszość) i próbuje je jakoś naprawić. W czasie teraźniejszym dziewczyna ma 35 lat a cofa się głównie do czasów licealnych i na studia. Boże! Jak ja się wstydzę i rumienię oglądając stylizacje na lata 90 i wczesne 2000.

      Doskonale potrafię podać, kiedy zaczął mi się poprawiać styl: kiedy zaczęłam więcej podróżować w miejsca nieturystyczne, czyli oglądać normalnych ludzi w normalnych warunkach zamiast zdjęć w kolorowych czasopismach, elegantek na urlopie nad Bałtykiem i innych Beverly Hills.
      • latarnia_umarlych Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 10:24
        Nie znam serialu, ale trafiłam jakiś czas temu na jakieś pierwsze odcinki Beverly Hills 90210 i umierałam ze śmiechu i żenady patrząc na stroje dziewczyn
        • lafiorka2 Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 10:27
          latarnia_umarlych napisał(a):

          > Nie znam serialu, ale trafiłam jakiś czas temu na jakieś pierwsze odcinki Bever
          > ly Hills 90210 i umierałam ze śmiechu i żenady patrząc na stroje dziewczyn
          >

          a jaki był hit ubierać się wtedy podobnie jak one wink
          • elle.hivernale Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 10:57
            Białe skarpety wystające z martensów i sukienki w kwiatki. Miałam smile
    • jowita771 Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 10:39
      Jestem lewa do takich rzeczy, ale mam dużo szczęścia, że figura łatwa do ubrania, dość proporcjonalna, nieduży biust, szczupła, żeby coś źle leżało, to musi być wybitnie nie w rozmiarze.
      Wiem mniej więcej w jakich kolorach mi dobrze, a w jakich wyjątkowo źle. I jakoś sobie radzę.
    • solejrolia Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 11:06
      w szkole średniej to był mój okres buntu. w domu ogromną wagę przywiązywało się do stroju, a ja miałam się dostosować do wizji mamy i siostry, i dlatego się buntowałam.
      (one mi nie proponowały niczego, mama nie zabrała mnie na zakupy i nie doradziła, za to chętnie krytykowała a przede wszystkim narzucała swój gust) dlatego zwyczajnie robiłam na przekór, i ubierałam się... beznadziejnie, czasem wyzywająco.
      big_grin
      i od 15roku życia , przez wiele lat kolejnych, moim ulubionym kolorem był czarny.
      na studiach nieco spuściłam z tonu, ale tylko nieco. bo wtedy np. kupiłam martensy, swoje pierwsze i ukochane, co przez wiele lat było krytykowane, mama wręcz potrafiła mi schować te buty, żebym ich nie nosiła.
      potem znów przyszła czerń, tak po całości i od stóp do głów. a że byłam bardzo szczupła, to mogłam bezkarnie nosić obcisłe tuniki, obcisłe topy, dżinsy rurki zrobiły się modne, więc zakochałam sie w takich spodniach
      bardzo stopniowo wychodziłam z tej czerni, bardzo wolniutko, i poszłam w kolory jesieni (bo ja mam urodę jesienną, i to mi po prostu pasuje).
      aktualnie mój styl, moja szafa, jest chyba najbardziej barwna odkąd pamiętam.
      a styl- preferuję przede wszystkim wygodę, trochę patrzę na trendy, ale nie bardzo, lubię co jakiś czas mieć coś nowego w szafie , ale wazniejsze mi, żeby to były porządne rzeczy, porządne marki, raczej uniwersalne i klasyczne a niestarzejące się w ciągu sezonuwink
      wybieram: dżinsy- nadal rurki, wygodne swetry, koszule w kratę, na co dzień bluzy z kapturem, lubie płaszcze, więc mam ich kilka, kurtek tez mam kilka, więc mogę ubierać się nie tylko ze względu na pogodę, ale i nastrój. lubię dodatki- szale, kominy, torba skórzana, maxymalnie prosta w formie, ale nie czarna. a na lato np. pstrokato kolorowa i absolutnie szalona. lubię buty, i od pewnego czasu wybieram naprawdę starannie obuwie (porządne oficerki, dobre obuwie sportowe, ciekawe trampki, dobre kalosze etc
      żadnego ccc, bo to strata pieniedzy!

      nie mam ostatnio nietrafionych zakupów, ponieważ idę do sklepu, przymierzam, po czym ponownie w domu przymierzam, zastanawiam się, z czym to będę nosić, i albo zostawiam ciuch, albo oddaję.
      (w wielu sklepach jest 30dni na zwrot, i ja z tego korzystam, dzięki temu nie mam zakupów pod wpływem impulsuwink)
    • quelquechose Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 11:18
      W liceum to nie mialam kasy, wiec nie szalalam jakos ciuchowo - szczesliwie mialam wowczas inne priorytety wink Stawiam na styl lekko hipisowski lub jeansy i jakas tam bluza - wielkiej zenady nie bylo, ale znajda sie jakies kwiatki wink. Pozniej nadal nie mialam kasy i nosilam glownie jakies szerokie, czarne spodnie plus t-shirt. Lubilam dekolty, bo wierzylam, ze mam fajne cycki i kiepskie nogi smile POzniej polubilam i nogi, ale dopiero ok. 30-tki. Moze dlatego, ze cycki nieco mniej fajne tongue_out - nadal sie jakos trzymaja jednakze wink Teraz to lubie bawic sie kolorem i forma, lubie odwazne stylizacje, nie znosze nudy. Pewnie czasem mam jakies nietrafione zestawy, ale kto nie ryzykuje... wink Polubilam tez makijaz i podejscie mam podobne, choc staram sie byc ostrozniejsza - ostatecznie jestem juz po 30-tce i niektore opcje mnie zwyczajnie postarzaja.

      Generalnie wiem, w czym mi dobrze, zweryfikowalam kilka kompleksow oraz pomyslow na mode przejetych od mamy i jest w miare ok smile Kasy moglabym miec nieco wiecej na takie wydadki, ale to zawsze tongue_out
    • cosmetic.wipes Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 11:25
      W LO prezentowałam styl mhroczny i grandżowy.
      Na szczęście mi przeszło, chociaż miłość do Nirvany i okolicznosciowa skłonność do glanów zostały big_grin
      • guderianka Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 12:00
        W LO prezentowałam styl mhroczny i grandżowy. > Na szczęście mi przeszło, chociaż miłość do Nirvany i okolicznosciowa skłonność > do glanów zostały big_grin

        zaczynasz mnie coraz bardziej przerażać tongue_out
        mogę napisać dokładnie to samo wink
        • cosmetic.wipes Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 12:33
          Siostrzyczko gąsieniczko tongue_out
    • default Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 11:41
      Kiedy zaczęłam się interesować ciuchami, czyli w wieku nastoletnim, to akurat była druga połowa lat 70-tych i nie dość, że ówczesna moda była dość dziwaczna, toi tak w sklepach nic nie było, a okazyjnie kupowane ubrania "z zachodu" to był najgorszy chłam wyprzedażowy (choć wtedy i tak zachwycał).
      Tak więc, nie mając wrodzonego smaku do ubrań, nie miałam szans go sobie wyrobić. Potem zasugerowałam się chyba tym, że zostałam matką i w wieku 20-24 lat ubierałam się jak własna ciotka (garsonki, spódnice do pół łydki, takież jesionki, nawet kapelutek miałam i lisa). W połączeniu z królującą wówczas trwałą z półdługich włosów dawało to efekt tragiczny...
      Otrząsnęłam się z tego dopiero pod koniec lat 80-tych i zaczęłam się ubierać normalnie, jak młoda dziewczyna, modnie i aktualnie, ale przede wszystkim wygodnie. Bo "elegancja" w zasadzie nigdy mi się nie udaje, jak mam się ubrać "elegancko", to zawsze wyglądam jak przebrana, a nie ubrana. I tak się czuję. Natomiast umiem ubrać się "stylowo", jeśli ma być to styl swobodny, luzacki, sportowy - swetry, dżinsy, bawełniane bluzki i spódnice, sportowe marynarki czy wdzianka itp. Ale i tak bardziej przywiązuję wagę do wygody stroju niż do jego "stylu".
    • guderianka Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 11:56
      Niewiele się zmieniło odkąd skończyłam liceum wink No, może tylko to , że nosze ubrania bardziej dopasowane-bo mam lepszą figurę. Poza tym standard, nic nadzwyczajnego-jeasn/sztruks, tunika, koszule, frędzelki, wzory orientalne, haftowane- glany, koturmy, sandały. Ewouulowałam tylko stanikowo- noszę od lat dopasowane staniki i nie szczędzę na nie kasy
      Poza tym nuuuda
    • angry.bird Re: ewolucja waszego stylu 12.01.15, 11:59
      Mam styl. Jednak nie jestem jakaś modową transsetką. Moja mama nauczyla mnie gustu. I od liceum wiedzialam co mam podkreslac, w ktorych kolorach i odcieniach mi dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka