Rok temu bardzo mi pomogłyście, teraz liczę też na waszą pomoc. Miałam się podczepić pod wątek o pracującej mamie, ale nie będę jej się wchrzaniać ze swoimi butami. Pracujemy oboje, dwoje dzieci, jedno szkolne, drugie żłobkowe. Nasz dzień: córka wstaje koło 5, ja z nią, z nią na ręku jem, maluję się, ubieram, budzę facetów. Przed 7 wyruszam z córką do Wielkiego Miasta, ojciec dzieci zaprowadza potem syna do szkoły i jedzie do pracy. Odstawiam młodą w okolicach 8 do żłobka i dalej do pracy. O 15 ojciec dzieciom robi przerwę w pracy, zbiera córkę, potem syna, czekają na mnie w domu. Ja koło 15 kończę (niepełny etat) wracam do domu w okolicach 16 30. Przejmuję bachorolandię, jemy obiad, po czym ojciec dzieci jedzie do pracy dopracować, albo zamyka się w kanciapie kotów na home office

Ja w tym czasie odrabiam lekcje, bawię córę itp i padam z nóg. O 20 syn idzie spać, jedno dziecko mniej. Stary wraca i przejmuje córkę, ja mam czas na ugotowanie, jakieś rzeczy dla mnie. Ewentualnie szybkie zakupy w pobliskim 24h, bawimy młodą do 22, potem kąpiel, zasypia koło 23. A ja umieram ze zmęczenia. Stary też. Kiedy będzie łatwiej? Z gotowania obiadów nie mogę zrezygnować, bo ma cukrzycę stopnia II i bardzo restrykcyjną dietę, ze względu na cukrzycę i karmienie alergiczki, nie możemy odbierać dzieci później, bo młoda bardzo źle znosi dłuższy niż do 15 pobyt poza tym konsekwentnie odmawia tam jedzenia i picia, więc trzymanie jej tam dłużej odpada. W weekend albo zakupy (wędliny czy chleba wysyłkowo raz na dwa tygodnie kupić się nie da) albo odsypiamy. Mam wrażenie że jest do czterech liter. Dodatkowo córka ma fazę mama i jak tylko oddale się z zasięgu jej wzroku, to wpada w histerię ( żłobek dobrze znosi, pod warunkiem, że jest tam niedługo, nie karmią jej i jej nie kładą na spanie). Sprzątanie dawno scedowałam na osoby 3 a i tak ledwo zipię. Auta mamy dwa. Z rzeczy, które jeszcze muszę to sprzątanie i karmienie kotów oraz latanie w te i we wte na zajęcia ze starszakiem.