Dodaj do ulubionych

Cenne współczucie

    • nenia1 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:11
      No jak to, przecież tu co chwilę ktoś komuś współczuje, a to męża, a to znajomych, a to rodziny, nie mówiąc już o najczęstszej formie współczucia dzieciom matki smile

      A wracają do meritum, podchodząc do sprawy logicznie, nie wydaje mi się to wcale dziwne. Pomijam oczywiście przypadki ewidentnego hejtowania, "współczucie" jak sama nazwa wskazuje jest "współ - odczuwaniem" czyli jeśli ktoś cierpi my rownież odczuwamy pewien rodzaj cierpienia, wiadomo że nie jest to cierpienie takie samo, ale jest to jednak rodzaj dyskomfortu. W tym sensie jest to strata, bo tracimy dobre samopoczucie, brzmi to niebyt ładnie, ale po prostu tak jest. Dlatego wydaje mi się ludzie niezbyt palą się zaraz do okazywania współczucia w internecie zwłaszcza, komuś kogo się nie widzi, nie zna i jak coś/ktoś sprawia wrażenie trollingu, a taki był (moim zdaniem) wątek o frankowiczu.
      Szczerze to ja nie lubię takich wątków, jak ten, bo pojawia się w nich zbyt dużo "strażników cudzej wrażliwości". Praktycznie nikt (w tym ja również) nie pisze o sobie "nie wspólczuję bo..." tylko "ludzie nie współczują bo ludzie juz takie som" Ludzie - liczba mnoga, czyli zazwyczaj jakaś grupa, do której sam nie należę i którą negatywnie oceniam. W tym też jest poczucie wyższości. Dlatego postuluję nie szeroko rozlane współczucie na wszystko ale po prostu zwykłe ludzkie zrozumienie i to nie tylko dla tych biednych, skrzywdzonych przez los - zrozumienie ludzkich zachowań - nikt nie jest ideałem. I to jest dopiero mało spektakularne i skromne, bo jakby nie patrzeć jedni zatracają się w złości a inni w nadmiernym współczuciu. I jedno i drugie nie tworzy złotej równowagi, tylko jest pewną skrajnością, która przynosi benefity. Bo i jedna i druga postawa łączy się z pewnym poczuciem wyższości i skłonnością do oceniania innych.
      • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 12:36
        lubie to
    • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:38
      Akurat Araceli ma w tej kwestii rację.
      • kropkacom Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:44
        Tak, tutaj akurat ma rację.
    • araceli Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:03
      Ja bym do tego wszystkiego jeszcze dodała - współczucie łączy się w jakiś sposób z bezradnością a szyderstwo z poczuciem kontroli. Współczujemy najczęściej rzeczy, na które nie ma się wpływu - choroby, bycia ofiarą przestępstwa czy wypadku. Szyderstwo za to daje złudne poczucie kontroli i wyższości. Znacznie łatwiej jest powiedzieć 'Co za debil, sam sobie winien, ja bym nigdy nie dopuścił do takiej sytuacji' niż 'biedny człowiek, spotkało go nieszczęście, mnie przecież też mogło'.

      Tak jest ze wszystkim - najlepszy przykład: gwałt. Z jednej strony to sytuacja, która w każdym normalnym człowieku wzbudzi współczucie. Jeden powie 'to straszne co się stało, przerażające, współczuję' a drugi 'to straszne ale gdyby była rozważna to nie szła wieczorem przez park to by się nie stało'. Druga postawa daje złudne poczucie bezpieczeństwa i kontroli, przekonanie, że 'ja jestem mądrzejsza więc mnie by to nie spotkało'.

      Podobnie jest ze wszelkiej maści oszustwami: 'Tak oczywiście to straszne, że go oszukali ALE przecież powinien wiedzieć/czytać/sprawdzić itd. bo wiadomo było, że sprawa śmierdzi na kilometr'. W końcu jak poszkodowany 'sam sobie winien' to przecież ja postępując rozważnie do takiej sytuacji nie dopuszczę, mam kontrolę nad sytuacją.
      • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:29
        Zgadzam się. A to poczucie kontroli jest bardzo złudne. I wynika ze strachu.
    • straszny.upal Re: Cenne współczucie 01.02.15, 12:38
      Wspolczucie na forum internetowym? Hahaha, przedni dowcip
      • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 01.02.15, 14:51
        Nie, jak sie pogrzebie, mozna go znaleźć naprawdę dużo. Chyba że ktoś się przyzna, że mąz nie jest biologicznym ojcem dziecka. Podobno bardzo czesta sytuacja, ale przyznanie sie do niej powoduje natychmiastowe kamienowanie.
        • straszny.upal Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:46
          Czesto widac ze ktos dzieli sie problemem a jest zwyczajnie wymiewany
          • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:48
            a możesz podac przykład problemu nie z doopy który został wyśmiany ?
            • straszny.upal Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:56
              Tak. Kiedys czytalam watek faceta, ojca rodziny, ktory opisywal problemy z zona. Nie tu, na innym ogolnym forum z kategorii wszystko i nic. Zostal wysmiany i posadzony o spreparowanie, podczas gdy ja po szczegolach ktore podal domyslilam sie, ze znam go z reala. I chociaz byla to znajomosc sluzbowa, daleka, to mialam na tyle wiedzy, zeby sie zorientowac, ze nie sciemnia.
              • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:58
                > . Nie tu, na innym ogolnym forum z kategorii wszystko i nic

                a mi kiedyś nie ty tylko inna baba ukradla portfel ty złodziejko ty suspicious
                • straszny.upal Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:13
                  Odsylam do uwaznego przeczytania mojego pierwszego postu smile
            • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:15
              Zdarzaja się takie sytuacje, wysmiewania, pouczania, wyzywania, przecież co chwilę. Ale prawdziwego wspołczucia i wsparcia tez jest dużo.
              • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:17
                ale w poważnych sprawach ?
                • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 01.02.15, 19:23
                  W poważnych zdarzają się napaści, czasem wręcz groteskowe, parę razy zdarzyło mi sie byc obiektem, to wiem. W poważnych sprawach.
    • rosapulchra-0 Re: Cenne współczucie 02.02.15, 02:06
      Dziś nikt nikomu nie ufa. Ludzie wszędzie, na całym świecie obawiają się oszustwa, okradzenia, czegokolwiek. A jednostki, które okazały komuś innemu współczucie i pomogły, a potem zapłaciły za to bardzo drogo, dla ludzi są dowodem, że nie wolno ludziom ufać. Choć sami są też ludźmi. Dlatego niejedna matka (bez e) woli pochylić się z troską nad losem pieska czy kotka, zamiast swojego sąsiada, czy nieznajomego. Współczucie w dzisiejszych czasach oznacza słabość. Współczujesz - jesteś do dpy, miękka jak masło, które każdy może wykorzystać nie tylko do smarowania chleba.
      Jakiś czas wrzuciłam tu film o bliźniaczkach, które zrobiły porutę na jednej z autostrad w UK. Osobiście bardzo przeżyłam ten dokument, a przede wszystkim sytuację na drodze, gdzie jedna po drugiej rzuciły się pod auta - forum.gazeta.pl/forum/w,567,156332235,,Serio_pytam_czy_ktos_jest_w_stanie_wyjasnic.html?v=2
      I w którą stronę potoczyła się dyskusja? NO WŁAŚNIE! Ku dopie...niu autorce, czyli mnie, merytorycznych wypowiedzi było dosłownie kilka.
      Ale. W opowieści o bliźniaczkach wystąpił jeden tragiczny bohater - zginął od ciosów nożem, ale wcześniej kierując się właśnie współczuciem (w moim rozumieniu ofkors) przyjął dziewczynę do swojego domu, bo nie miała gdzie się podziać.
      Dziś popełniłam niegrzecznie wątek o dwóch całujących się gejach. Nigdzie nie napisałam, że byłam świadkiem tej sytuacji, nigdzie nie oceniłam ich zachowania, ale dowiedziałam się o sobie, że robię sensację z tegoż incydentu, że kreuję się na tolerancyjną, itp. big_grin
      Współczucie według wiki to stan emocjonalny, w którym jeden człowiek solidaryzuje się z inną osobą, współodczuwa. Może mieć to związek z przeżywanym przez nią cierpieniem czy wyrażaniem głębokiego ubolewania, okazywanego komuś nieszczęśliwemu. Współczucie w tym kontekście jest rodzajem niesienia pomocy emocjonalnej.
      Współczucie może być również rozumiane jako "emocjonalny wyraz cnoty życzliwości"[1]. Rozumienie to bliższe jest zdefiniowaniu współczucia, wywodzącym się ze wschodnich kultur, które opowiadają o wielkim szacunku do drugiego człowieka, drugiej żywej istoty, innych dróg życia.

      Czy to nie współczucie każe nam zaopiekować się niedołężnymi rodzicami? Być przy nich, gdy nas potrzebują? Oczywiście, że tak. Tyle że tu chodzi o naszych najbliższych. A co z tymi, którzy nie mają najbliższych?
      Zostawiamy ich, bo to dla nas patologia? Bo nie są nasi?
      Nie potrzeba Boga, aby współczuć w cierpieniu bliźniemu. I właśnie dlatego nie mam żadnych oporów, aby drobniaki oddawać komuś, kto o nie poprosi, aby zapłacić za kogoś rachunek w sklepie (zaprzyjaźnionym), bo mu zabrakło, czy oddać kilkanaście worków z niepotrzebnymi nam już ciuchami do charity shop'u.
      Współczucie? Zdecydowanie nie na tym forum. Tu są same baby z jajami. Tu się nie współczuje, to się gnoi - to daje im poczucie siły i odgania ich kompleksy. Tu się dobija. Umarł emeryt, bo się przejął frankoratą? To krzyż mu na drogę - w końcu to jego wina, prawda? A że jego żona została z długiem do niepokonania, to już laski z jajami mają to totalnie gdzieś. I nieważne, że to obcy? Tym bardziej trzeba zgnoić. No i gdzie jest bezdomny piesek czy kotek, którego trzeba nakarmić i przytulić na forum?
      • rosapulchra-0 Re: Cenne współczucie 02.02.15, 02:12
        W kwestii współczucia polecam film: www.youtube.com/user/habbekratsINT
        O ile któraś z was zrozumie, o czym piszę, a mam nadzieję, że tak będzie.
      • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 02.02.15, 03:18
        Nie zawsze to, co powoduje, że ktoś opiekuje się starymi rodzicami to jest współczucie.
        czasem jest to poczucie obowiązku, zwyczajna ludzka przyzwoitość.
        Bo można nakazać sobie określone zachowania, ale uczuć, a tym bardziej emocji, nakazać sobie nie można.
        Ludzie kierują się różnymi motywami nawet gdy robią to samo co inni.
        Jedni się opiekują, bo współczują a inni z odmiennych powodów.
        Moim zdaniem generalizujesz.

        I nie bardzo rozumiem tutaj odwołanie do Twojego wątku o gejach.
        Tobie nie ma tam powodu współczuć.
        Można współczuć opisanym gejom, że zrobiono sobie z nich sensację i bito brawa z powodu zwyczajnych zachowań.
        Ale jakoś tego współczucia tam u Ciebie nie widziałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka