Dodaj do ulubionych

I to wszystko? Tylko tyle?

06.02.15, 16:09
codziennikfeministyczny.pl/jak-ucze-6-letniego-syna-bycia-feminista/
Laska pisze o tym, że wydaje jej się, że sześciolatka (na razie) wychowuje na feministę. Raz, że w opisywanych zachowaniach rodziny nie ma nic szczególnie wyjątkowego, obrazoburczego czy antykonserwatywnego, dwa - po kiego powyzsze zachowania rodzicielskie etykietować jako feministyczne/służące wychowaniu feministy.
Zresztą... niech napisze za 10 lat jak syn będzie miał 16 i będzie chciał sypiać z laskami i w kontakty z dziewczynami będzie angażował się w inny sposób niż z kolegami (a przynajmniej tego matuś życzymy).
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:25
      triss_merigold6 napisała:

      > rel="nofollow">codziennikfeministyczny.pl/jak-ucze-6-letniego-syna-bycia-feminista/
      > Laska pisze o tym, że wydaje jej się, że sześciolatka (na razie) wychowu
      > je na feministę. Raz, że w opisywanych zachowaniach rodziny nie ma nic szczegól
      > nie wyjątkowego, obrazoburczego czy antykonserwatywnego

      Ech, przeciez chyba na kazdy z tych niby oczywistych punktow bywaly tu plomienne watki... od niesmiertelnych kolorow dziewczynskich/chlopiecych poczynajac, przez "duze grono roznorodnych przyjaciol" (patologia na urodzinach? albo cala grupa z przedszkola? zgroza!) do "proszenia sie o gwalt". Sama pisalas wielokrotnie co to musi chlop, a jaka ty jestes kobieca.

      A tu nagle wszystko juz pozamiatane? big_grin
      • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:35
        Ja mam 40 lat, mam prawo być nieneutralna płciowo w relacjach prywatnych (bo w zawodowych już nie). W dodatku jak czytam "facet feminista" to mam pussy block.

        Nie ma qźwa nic dziwacznego w tym, że kilkulatek koleguje się z dziewczyną, a kilkuletnia dziewczynka z chłopcem rówiesnikiem i bawią się tymi samymi zabawkami. Ostatecznie, przynajmniej w moim świecie, koedukacyjne grupy w żłobkach i przedszkolach są normą.
        W kwestii zapraszania grup - chodziło o przymus, odgórną dyspozycję bardziej, a nie o płeć.
        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 10:56
          koedukacyjne zabawy były normą w środowisku katolickich przyjaciół moich rodziców 50 lat temu. Akurat przyjaciele moich rodziców mieli więcej synów w moim wieku, niż córek, więc częściej bawiłam się z chłopakami, niż z dziewczynami. Zwykle klockami, grałam w szachy, w wojnę, państwa i miasta, jeździliśmy na nartach na górze gliny. Jak zamarzył mi się pistolet, to moi konserwatywni katoliccy rodzice mi go kupili. Mój konserwatywny katolicki Ojciec ochrzanił mnie, że jeszcze nie weszłam na drzewo, tak jak chłopcy. Nie było mowy o żadnych dziewczęcych i chłopięcych kolorach, swetry, czapki i szaliki były wśród znajomych dzieci przechodnie niezależnie od płci. Pani feministka odkryła Amerykę.
    • gazeta_mi_placi Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:26
      Całkiem się tym feministkom w głowach przewraca, chłopa im trzeba. To już nie wystarczy dziecka wychowywać by szanowało innych tylko koniecznie na feministę?

      Uff, na szczęście doczytałom, że to jakaś angielka a nie nasza.
    • mx3_sp Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:27
      mój syn ma włosy do ramion, potrafi zmyć podłogę i zrobić kanapki, nie wychowuje Go na ...istę, ale żeby było mu potem łatwiej. Włosy - argument z felietonu.
      • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:38
        Połowa małolatów w wieku okołogimnazjalnym ma teraz dłuższe włosy, bo taka jest moda. Ale pewnie bardziej trendy byłoby powiedzieć, że to z powodu identyfikacji z feminizmem.
        • mx3_sp Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:43
          mój ma 8 lat i urodził się z długimi, zawsze miał minimum za uszy.
          • aneta-skarpeta Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:53
            tylko, że teraz długie wlosy u chlopaka nawet w podstawówce nie są niczym niezwykłym

            tak samo to, że chlopak umie sobie zrobic kanapkę czy musi pomóc w domu

            moj syn robi bardzooo duzo rzeczy sam w domu, musi nam pomagac i w sprzątaniu samochodu i domu i ogrodu czy przy psie, czy teraz czasem pomóc przy mlodszym bracie czy przypilnowac bratanicy.

            tylko, że nie robię z tego jakiegos niebywalego cudu- dla mnie to normalne, po prostu lubie sobie zycie ulatwiac niz utrudniac, a ze mam syna- jego pech- na niego padłowink

            jakbym miala córkę to ona by to robila- jakbym miała parkę to oboje

            nic w tym co jest w tym felietonie nie jest nowatorskie, szokujące, wywrotowe
            • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:57
              aneta-skarpeta napisała:

              > nic w tym co jest w tym felietonie nie jest nowatorskie, szokujące, wywrotowe

              Dla ciebie nie, dla andaby tak - specjalnie wylosowalam sygnaturke z watku o przyuczaniu corek do uslugiwania big_grin
              • aneta-skarpeta Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 18:05
                wiesz, wychodzę z założenia ze nigdy nie będzie tak, że wszyscy będa wychowywac dzieci mądrze, że wszyscy będą się kochać i szanować etc etc

                to jest niemożliwe

                natomiast nie ma co udawać, że nic się nie zmienilo w kwestii feministycznej- bo jednak coraz wiecej facetów aktywnie uczestniczy w zyciu rodzinno-domowym, ogromna rzesza facetów szanuje kobiety, mysli o ich przyjemnosci w seksie etc etc

                jest jeszcze morze rzeczy do zrobienia w tej kwestii, ale wracając do feletionu- to mnie rozśmieszył- bo pani napisala o takich oczywistosciach, a w taki sposób jakby mówiła o rzeczach z marsa


                a prawda jest taka, że dzieci najbardziej nasiąkną po prostu tym jacy jestesmy na codzien
                wiec gadki gadkami, a zycie zyciem
                • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 18:16
                  Ta kobitka chyba nie pisze, ze nic sie nie zmienilo w kwestii feministycznej. Ona tylko podaje, jak sama przeklada to na postepowanie z dzieckiem.

                  I jesli jakas nieszczesna dziewczynka jest nadal wychowywana do uslugiwania, to chyba lepiej, jesli trafi na chlopaka wychowanego wlasnie tak, a nie na misia oczekujacego na podstawienie pod nos, bo tak mial u matki...

                  Z tego co sie pisze na forum, to misiow obslugiwanych jest wciaz b. duzo, wiec mozna optymistycznie zakladac ze puff magicznie w nastepnym pokoleniu ich nie ma... a mozna temu troche pomoc.
                  • ichi51e Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 06:33
                    To raczej od charakteru zalezy. Znam takich ktorzy w domu jak w zegarku jezdzili na szmacie etc a jak sie trafila gotowa uslugiwac to palcem nie kiwneli...
    • gazeta_mi_placi Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:32
      P.s. Czemu te feministki takie brzydkie? Wygooglałom sobie i tę Panią i dwie (reszty mi się nie chciało) z obsady tego portalu i cóż.... big_grin
      • aandzia43 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:13
        Nie zauważyłam, żeby kobiety prawicy były piękniejsze big_grin
        • riki_i Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 22:28
          A Marysia z Gorzowa ? big_grin
    • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:39
      ooo
      to się okazuje ze "za moich czasów" samych feministów i feministki wychowywano big_grin
      • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:41
        Taaa... bo wszyscy mieli mówić "dzień dobry" starszym, nosili takie same gryzące rajstopy i bawili się drewnianymi klockami z pudełka na kółkach, kapslami i zestawem poczta.
        • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:45
          ej to trochę mlodsza jestem tongue_out

          hitem były ( dla obu plci) piłeczki-gluty i wszelkiej masci szkielety ( fluorescencyjne , do składania , kosciotruzy ze spadochronem big_grin )
          a moi bracia cioteczni mieli lego paradise ( babskie do bolu ale były najdroższe wiec takie dostali )
        • ichi51e Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 06:59
          Mi sie wydaje ze w ogole komuna byla pod tym wzgledem postepowa (i w ogole tamte czasy - lefo dla dziewczyn wylacznie? Nie bylo - fabuland byl ale on w sumie tez neutralny bo zielony) nie bylo podzialu na rozowe/czerwone i niebieskie. Miski pluszowe bezplciowe. Do tego wszystkie mamy pracowaly. Moj ojciec wszystko w domu robil (niejedno lepiej niz matka) ale on byl dobrze przyuczony przez babcie ktora nie dawala chlopcom taryfy ulgowej (zreszta na wsi wszystkie dzieci zasuwaja) ubrania? Nosilo sie co bylo - wiekszosc z darow badz po kims - wiekszosc ubran mialam po bracie.
          • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:30
            Troche tak troche nie. Rozowych ciuszkow i sprofilowanych kreskowek nie bylo, banda na podworku byla jedna.
            Ale na ZPT byly osobne grupy - my mialysmy sale z kuchnia i uczyli nas gotowac i szydelkowac, a chlopcy mieli warsztat i robili karmniki i szafeczki. Nikt okiem nie mrugnal, ja tez nie wiedzialam, ze cos jest niehalo.
            • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:36
              u nas była technika i wszyscy robili to samo
            • katriel Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 23:23
              > Ale na ZPT byly osobne grupy - my mialysmy sale z kuchnia i uczyli nas gotowac
              > i szydelkowac, a chlopcy mieli warsztat i robili karmniki i szafeczki.

              Ja też tak miałam, ale w szóstej klasie. W siódmej na odwrót.
              • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 23:47
                Jakby potem bylo na odwrot, to bym nie marudzila smile
            • minor.revisions Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 04:15
              U nas chłopcy wyszywali równo z nami, ale jak w starszych klasach był podział, to już była niesprawiedliwość, bo chłopcy grali w gałę, a my miałyśmy panią z ambicjami i musiałyśmy kreślic tuszem na brystolu schematy lodówek i innego AGD.
    • ichi51e Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:45
      Wariatkabig_grin a najlepsze ze feministka a juz 6latkowi zone wybiera... Jak mnie wkurza wmawianie kumplujacym sie dzieciakom ze sie ozenia... No i obraz mezczyzny chyba tez ojciec powinien przekazywac - gdzie tata w tym wszystkim? Urocze tez przekonanie ze ona i jej dziecko to zajebiscibi synus to rozkoszny maluch a tam na swiecie rozne dupki sie czaja...
      • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:48
        może młody okaze się gejem big_grin
        • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:49
          To będzie jeszcze bardziej feministyczne. tongue_out
          • asia_i_p Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 18:24
            W sumie to będzie skrajnie antyfeministyczne.
        • agata0 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:12
          Ech. Ja mam duuży sentyment do tego smile

          Magda Żakowska - Jeśli mój syn będzie gejem
      • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:51
        No tak, szanujący matuś i siostrę chłopczyk będzie zagorzałym feministą, a inni mężczyźni to ZUO, brudni, agresywni, maczystowscy.
        Aha, to się nazywa kastrująca ci..a. Ta matuś, znaczy, bo ojca to chyba to biedne dziecko nie posiada.
        • wegatka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 16:58
          Posiada, ale ojciec mówi "A dajcie wy mi wszyscy święty spokój" i wraca do prania wink
          • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:00
            big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:05
          Według informacji na necie ta Pani ma jakiegoś nieszczęśnika sad
          • marychna31 TO niesprawiedliwość! 07.02.15, 16:09
            Nawet ona ma a gazeciarz nie.
        • aneta-skarpeta Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:56
          czy chcemy czy nie synowi wzorzec w duzej mierze przekazuje ojciec swoim zachowaniem

          i jak chcemy miec w domu feministę i mamy męża to to mąż powinien synowi tluc swoim przykladem do głowy postawę - zmywanie inteligentnych ludzi nie trudzi, nalezy sie szacunek kobietom i mężczyznom etc etc
          • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 18:16
            >zmywanie inteligentnych ludzi nie trudzi
            no patrz
            a ja myslalam ze trudzi i dlatego wynaleźli zmywarke
            rownie dobrze moglabys napisac ze pranie w rzece inteligentnych ludzi nie trudzi
    • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:07
      > Zresztą... niech napisze za 10 lat jak syn będzie miał 16 i będzie chciał sypia
      > ć z laskami i w kontakty z dziewczynami będzie angażował się w inny sposób niż
      > z kolegami (a przynajmniej tego matuś życzymy)

      No i w czym bedzie problem, bo nie lapie?
      Feminisci sa fajnymi kochankami, bo nie probuja udowodnic swojej meskosci, nie zwazajac na przyjemnosc drugiej strony, nie maja zahamowan przed zrobieniem czegos, co jest niemeskie, no i przede wszystkim skoro uwazaja potrzeby kobiet za rowne potrzebom mezczyzn, to konsekwentnie zwracaja uwage na to, zeby kobieta byla po seksie rownie zadowolona jak oni.
      • riki_i Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 22:38
        turzyca napisała:

        > Feminisci sa fajnymi kochankami, bo nie probuja udowodnic swojej meskosci, nie
        > zwazajac na przyjemnosc drugiej strony, nie maja zahamowan przed zrobieniem cze
        > gos, co jest niemeskie, no i przede wszystkim skoro uwazaja potrzeby kobiet za
        > rowne potrzebom mezczyzn, to konsekwentnie zwracaja uwage na to, zeby kobieta b
        > yla po seksie rownie zadowolona jak oni.

        Ta wypowiedź wprawiła mnie w stupor.

        To jakim kochankiem jest dany mężczyzna, zależy imho głównie od temperamentu jaki dała mu Bozia , czy jak wolisz, geny. W drugim planie zależy to od inteligencji danego gościa, bo z nią wiąże się także jego stosunek do kobiet (w łóżku również). Na trzecim planie, sprawność seksualna faceta zależy od jego doświadczenia w tej materii. I to moja droga jest WSZYSTKO.

        A poglądy mężczyzny na feminizm, czy też na rolę kobiet w ogóle, do jego sprawności łóżkowej mają się nader słabo. Owszem, kipiące testosteronem prymitywne byczki zazwyczaj potrafią dobrze zerżnąć kobietę (na tyle dobrze, że wiele z nich całkowicie porzuca po takim rżnięciu swą feministyczną filozofię big_grin). Ale tę cechę owych byczków wiążę akurat z temperamentem od Bozi, o którym pisałem wcześniej , a nie z nabytymi poglądami.
        • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 00:39
          I mowisz to na podstawie swoich doswiadczen jako kobiety, ktora z roznymi panami miala do czynienia? Kurcze, jakbym przypadkiem potrzebowala egzemplarza durnego faceta, ktory jest swiecie przekonany, ze lepiej od kobiet wie, czego one potrzebuja w lozku, to bym bardziej wystawowego egzemplarza nie trafila. Wez te bajki z mchu i paproci zwin w rulonik i rozwaz znaczenie slowa czopek, bo jak na razie chrzanisz jak potluczony klasyczna meska gadka o testorenowych byczkach. I gwarantuje Ci, ze po tym wystapieniu na pewno nie zostane Twoja droga, bo z doswiadczenia wiem, ze faceci, ktory truja o porzadnym zerznieciu maja finezje pily lancuchowej, a ja nie jestem kawalkiem drewna, wiec mi z nimi zdecydowanie nie po drodze.
          • riki_i Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 01:18
            Nick masz adekwatny do elastyczności i finezji swoich poglądów.

            Faceci uwierz mi, nic nie rozkminiają. Po prostu działają, kierując się popędem. Pierniczenie, że feminista, czyli Pan który w trakcie swego życia nabył jakieś poglądy, ma być z tego tytułu lepszy w łóżku od innego Pana, jest tak monstrualną bzdurą, że aż poraża.

            Twoja gadanina odnośnie zaspokajania potrzeb kobiet przypomina wciskanie tezy, że najlepiej na rowerze nie jeździ wcale ten, kto:
            - po pierwszym wejściu na siodełko śmigał po ulicach jak ta lala
            - fantastycznie opanował umiejętność obsługi przerzutki i amortyzatorów
            - przejechał 10.000 km na rowerze w najróżniejszych warunkach
            tylko ten, kto
            # przeczytał dużo o jeździe rowerem i doszedł do wniosku, że ze swoich najgłębszych przekonań jest zapalonym rowerzystą.

            Co do testosteronowych byczków , to przywołałem tę kategorię mężczyzn wyłącznie jako ilustrację tego, że wymiar popędu u mężczyzn jest wrodzony, a nie nabyty.

            Generalnie odpowiedziałaś mi inwektywami obok tematu, wykazując kompletny brak logicznego myślenia oraz swoje liczne fobie.
            • pade Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:38
              To jakim facet jest kochankiem zależy od temperamentu i popędu, tak? Ale mowa o jednej nocy, czy o związku? Bo jeśli o związku, to ja bym postulowała, może głupio, że to, co facet ma w głowie też ma znaczenie.
            • krecik Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 12:59
              Tak, tyle ze oboje macie poniekad racje. Oboje piszecie o zaspokajaniu potrzeb. Tylko, ze kwestia jest taka, ze oprocz tych podstawowych, istnieja tez takie, o ktorych nie zawsze sie pamieta, czy nawet wie. Ktore wcale sie nie wykluczaja, a uzupelniaja.

              Ag
              • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 13:55
                a jakiez to moje potrzeby o których nie wiem może uswiadomic mi i zaspokoić feminista ?suspicious
            • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 21:03
              riki_i napisał:

              > Nick masz adekwatny do elastyczności i finezji swoich poglądów.

              Wiesz co jest najfajniejsze w moim nicku? Ze to potrojny homonim o bardzo odleglych znaczeniach. To w jaki sposob go odczytujesz, najwiecej mowi o Tobie samym.

              > Generalnie odpowiedziałaś mi inwektywami obok tematu,

              Jak chcesz konkretnie dyskutowac, to dyskutuj konkretnie, a nie pisz postow z protekcjonalnymi zwrotami.

              Ale prosz, zrobie Ci te uprzejmosc.
              Temperament jako wartosc bezwzgledna jest w zwiazku, szczegolnie dlugofalowym, zupelnie do pominiecia, bo niewazna jest wartosc bezwzgledna tylko wzajemne dopasowanie. Dwie osoby o niskim libido moga miec seks bardzo wysokiej jakosci i odczuwac bardzo duza satysfakcje ze swojego zycia seksualnego. Dlugosc interwalow nie ma bezposredniego przelozenia na jakosc seksu, o ile pasuje obydwu stronom. Za to odmienne zakresy libido sa calkiem niezla pozywka dla frustracji, bo jedna strona cierpi majac seks za rzadko, a druga czujac sie przymuszana.

              Inteligencja jest wazna, bo pozwala szybciej operowac faktami - na stosunek do kobiet ma wplyw umiarkowany, tacy mensanie roznia sie pomiedzy soba w tym zakresie kolosalnie.

              Zebranie faktow jest wazne, bo bez faktow nie ma na czym operowac.

              Ale w jaki sposob opracowuje sie fakty, tez jest wazne i ma decydujacy wplyw na wynik. Szczegolnie ze mowimy o serii sytuacji, gdzie nie ma jednego idealnego rozwiazania, tylko trzeba kazdorazowo modyfikowac zachowania. Zeby rozwinac Twoja metafore - czlowiek ktory przejechal 10 000 km w roznych terenach nadal moze byc w sumie kiepskim rowerzysta, ktory nie dopasowuje sprzetu i techniki do terenu, jezdzi wolno i nieefektywnie. (I zeby bylo zabawniej faktycznie znam osobe, ktora jezdzi minimum 500 km miesiecznie, zazwyczaj celuje w 1000, ale nawet w warunkach szosowych nie przekracza 20 km/h. Nie umie tez za grosz jezdzic w grupie.) Ten Twoj teoretyk moze juz po 2 000 km miec lepsze osiagi niz jego bardziej wyjezdzony kolega, bo nie tylko dopasowuje osprzet i technike jazdy do warunkow, ale tez trenuje w sposob pozwalajacy na maksymalizacje wynikow.
              A wracajac do fajniejszych od kolarstwa tematow - poglady ogolnozyciowe maja wplyw na to, co dany czlowiek mysli w kwestii tego, po co jest w tym lozku on sam, a po co jest ta druga strona. I w efekcie wplywaja na zachowanie, na sposob myslenia, na podejscie do faktow.
              • riki_i Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 23:40
                1. No skojarzyło mnię się z samicą tura. Ot, tak właśnie. Zresztą jako tępy płeć nie dostrzegam w tym nicku potrójnych homonimów.

                2. We wcześniejszych postach raczyłaś sugerować, że najlepszym kochankiem / partnerem kobiety jest feminista, czyli człowiek , który w trakcie swego życia nabył pewne poglądy (bo raczej mało który mężczyzna wysysa je z mlekiem matki, w Polsce to są mniejszościowe poglądy). Podważyłem rozumowanie, w którym za jakość robienia dobrze kobiecie przez mężczyznę odpowiada socjalizacja tegoż. Napisałem, że są to kwestie
                a) w dużej mierze wrodzone - bo tak jak nie każdy się rodzi predystynowany do baletu, tak i nie każdy będzie też super kochankiem. Temperament, który wymieniłem jako główną składową sprawności seksualnej, jest wrodzony.
                b) wyuczalne w drodze wielokrotnego doświadczenia - "praktyka czyni mistrza", jak mówi przysłowie, a facet który przeleciał wiele lasek zazwyczaj wie o co kaman (aczkolwiek są też żenujące wyjątki)
                c) zależne od klasy danego faceta, co zgrabnie połączyłem z jego inteligencją (oczywiście uproszczenie - nie każdy inteligentny musi akurat być dobrym kochankiem, ale imho jest tu pewna korelacja)

                Powtórzę po raz kolejny - nabyte w trakcie życia poglądy danego człowieka mają mały wpływ na jego sprawność łóżkową. Chyba, że pozostają w związku z ćwiczeniami praktycznymi np. praktyki taoistyczne, kundalini joga i tym podobne, ale nie o tym tu mowa.

                Walnęłaś głupotę, że feminista to ho ho ho ho! z gruntu wie, jak zrobić dobrze kobiecie , a teraz brniesz w średnio udane próby bronienia tego stwierdzenia. Odpowiadasz przeważająco nie na temat.

                ad1 ) Wiadomo, że w związku dwojga ludzi potrzeba zgodności temperamentów. Tylko co to ma tutaj do rzeczy?
                ad2) tak, przyznałem wyżej, inteligencja ma wpływ umiarkowany, ale bez porównania większy niż przyswojone książkowe teorie o dyskusyjnych społecznie założeniach teoretycznych
                ad3) Twoje odniesienie się do mojej analogii z kolarstwem przypomina mi stary dowcip "Czy umie Pan grać na gitarze? Nie wiem, nigdy nie próbowałem". Rzucasz mi przykład WYJĄTKU, sugerując , że jest on REGUŁĄ. Sytuacja , o której piszesz, owszem, może się zdarzyć, ale jest dalece mniej prawdopodobna niż moje konstatacje.
                ad4) "poglądy ogólnożyciowe" to już łykam dużo bardziej, zwłaszcza przy rozpatrywaniu łóżka jako elementu wieloletnich związków, czyli wspólnej podróży przez życie. Ale takie podejście wyłuszczyłaś dopiero teraz, wcześniej nie było mowy o tym, że dywagujemy o seksie i dopasowaniu w podejściu DŁUGOTERMINOWYM.
                • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 14:23
                  A to jest akurat najrzadsze uzycie tego slowa. Psycholog mialby uzywanie.

                  I wiem, ze bardzo bys chcial wygrac i bardzo ladnie probujesz zmienic temat naszej dyskusji, przesuwajac delikatnie punkty ciezkosci i sugerujac mi, ze wycofuje sie ze swoich pogladow. Ale jednak w mojej odpowiedzi na post Tris nie pisalam nic o sprawnosci lozkowej - co jak sugerujesz mialoby byc tematem rozmowy - tylko o tym, jaki kochanek wyrasta z chlopca wychowywanego w duchu feministycznym.
                  Ja uwazam, ze oprogramowanie, za pomoca ktorego przetwarzamy dane, jest bardzo wazne. Ze sprawny procesor jest przydatny, baza danych tez, ale oprogramowanie decyduje o celu i sposobie przetwarzania danych. I decyduje o podejsciu do poszczegolnych etapow procesu. Np. czy uwazamy dany proces za czesc wiekszej calosci czy jest dla nas celem samym w sobie.

                  Niezlym przykladem sa niepenetracyjne metody osiagniecia i rozladowania podniecenia. Zwane przez niektorych gra wstepna - co juz narzuca optyke, ze to nie jest gra sama w sobie a tylko przygotowanie do penetracji.



                  I dlatego ze uwazam, ze oprogramowanie jest wazne, to odmiennie od Ciebie lekcewaze wydajnosc linii produkcyjnej - bo co mi po produkcie trzy razy dziennie, jak ja chce raz na 10 dni? Bede miala tylko 29 zbednych produktow i brak amortyzacji linii produkcyjnej, a zbedne koszty zawsze sa problemem. Kazda wydajnosc jest dobra, o ile jest dostosowana do potrzeb odbiorcy. I z tego samego powodu znacznie mniej waze baze danych, bo dane maja niski stopien powtarzalnosci, a do tego juz mi sie zdarzylo, ze producent tak sie zafiksowal na potrzebach dotychczasowych odbiorcow, ze nie bylam w stanie przebic sie z informacja, ze tym razem oczekiwany jest inny produkt. Tak, tak, wszyscy dotychczasowi odbiorcy byli przeszczesliwi, ze dostaja czerwone bombki z kwiatuszkiem, ale ja chce zielonej z choinka. Nie, nadal nie chce czerwonej z kwiatuszkiem. I nie przeceniam roli procesora, bo nie dalej jak w piatek widzialam 40 mensan i paru z nich nie tknelabym nawet dlugim kijem. A zgola byl okres, ze bardzo zalowalam, ze nie mam dlugiego kija, zeby panu pewne kwestie przetlumaczyc, bo jego super sprawny procesor wykonywal petle "mowi nie - moze mowic nie, tylko dlatego ze jeszcze do niej nie dotarlo, ze jestem zajefajny- trzeba jej pokazac, ze jestem zajefajny". Fakt, ze przerabial ten program znacznie szybciej niz normalny czlowiek nie byl pozytywny, raczej tylko uprzykrzal zycie, bo pan mial znacznie wyzsze tempo nawrotow. Za to wbijanie mu nowego oprogramowania trwalo wieki, bo jego system nie przewidywal tej opcji.
                  • rhaenyra zupelny ot 08.02.15, 16:52
                    jakie jest trzecie ?
                    mi się wyłącznie z trawa do napychania kumagow kojarzy tongue_out
      • mika_p Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 00:03
        > konsekwentnie zwracaja uwage na to, zeby kobieta byla po seksie rownie zadowolona
        > jak oni.

        Nie tylko feminiści smile
        Casus Miranda + okulista, "Seks w wielkim mieście". Miranda udawała orgazm, żeby okulista był przekonany, ze jest tak dobry, że jej jest dobrze.
        Mam wrażenie, że ogólny przekaz popkultury jest taki właśnie: facet ma sprawić przyjemność kobiecie i wtedy jest dobry. A jak nie sprawia, to z kimś jest coś nie tak.
        • piepe Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 01:57
          Tylko ze nie to nie jest tak, ze jak jej nie jest dobrze, to on jest zły. Raczej, ze ona jest oziębła lub potrzebuje dodatkowych niestandardowych technik. Feminisci powinni uważać, że to raczej oni powinni sie bardziej starac i tak traktowac kobiete, by ta nie musiała udawać. Wbrew pozorom to nie jest jakas wiedza tajemna - wystarczy swiadomosc, ze 80-90% kobiet nie osiaga orgazmu przy standardowej penetracji. Tylko, ze jak facet to wie, to od razu jest obrzydliwym feministą -przynajmniej w tej sferze. Kobieta konserwatywna ma kłopot tongue_out
        • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 20:29
          > Mam wrażenie, że ogólny przekaz popkultury jest taki właśnie: facet ma sprawić
          > przyjemność kobiecie i wtedy jest dobry. A jak nie sprawia, to z kimś jest coś
          > nie tak.

          No wlasnie calym clou jest to, ze satysfakcja kobiety jest redukowana w tym ujeciu tylko do osiagniecia faceta. I pytanie brzmi, jak facet reaguje, gdy mu nie wychodzi - jesli traktuje zadowolenie kobiety jako sprawdzian swojej meskosci, to brak satysfakcji godzi w jego meskosc. A swoje ego sie pielegnuje, wiec tylko krok do stwierdzenia, ze to dana kobieta jest jakas felerna. Jesli satysfakcja obydwu stron jest celem samym w sobie, a nie sprawdzianem dla jednej ze stron, to brak satysfakcji jest problemem obydwu osob i obydwie strony staja przed kwestia "co my mozemy zrobic, zeby nam bylo przyjemniej."
      • ichi51e Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 06:40
        Czy ja moge sie dowiedziec co to w seksie jest ta niemeska rzecz ktorej antyfeminisci nie robia? o_O
        • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:09
          nie czesza jajek ?
          • claudel6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 02:17
            big_grin
    • martishia7 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:29
      Dziwi mnie, gdy ktoś z rzeczy normalnych robi krucjatę życiową.
    • anorektycznazdzira Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:33
      No to tak:
      Feminizm jest w dzisiejszej kulturze jednym z gorzej dodefiniowanych pojęć i jest z nim trochę tak jak z Yeti: wszyscy o nim słyszeli tylko nikt go nie widział. W tym kontekście, jak dla mnie, ta pani coś tam robi, ale czy to jest wychowanie feministyczne??? Uczenie dziecka, że decyduje o swoim ciele, banalna zupełnie informacja że ludzie są różni i mają różne potrzeby i zainteresowania- i to już jest ten feminizm?
      Ale przede wszystkim, nie do końca rozumiem, kto to jest feminista.
      Facet, który szanuje kobiety?
      Facet, który walczy o prawa kobiet?
      Facet, który uważa kobiety za ważniejsze niż mężczyźni?
      Czego ona go właściwie chce nauczyć?
      • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 17:49
        > Ale przede wszystkim, nie do końca rozumiem, kto to jest feminista.

        To jest akurat dosc jasne - facet, ktory uwaza kobiety za rowne mezczyznom i nie popiera odbierania im mozliwosci.

        > Facet, który szanuje kobiety?

        No wypadaloby. Tak jak facetow.

        > Facet, który walczy o prawa kobiet?

        To bylby raczej aktywista. Zwyklemu feminiscie wystarczy ewentualne popieranie inicjatyw i nie robienie gorzej.

        > Facet, który uważa kobiety za ważniejsze niż mężczyźni?

        To femidominacja smile

        > Czego ona go właściwie chce nauczyć?

        Dawania ludziom szansy z rownej stopy, bez gorsetu stereotypow.

        Dla niektorych to juz norma, ale jak widac po forum pelnym misiow i bab-gierojow, wcale nie powszechna.
        • anorektycznazdzira Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 22:21
          Ok, tylko ja uważam, że dawanie ludziom szansy z rownej stopy, bez gorsetu stereotypow wykracza daleeeeeko i szeroooooko poza feminizm. Feminizm przy tym zagadnieniu jest jak kamyczek przy żwirownismile
          Dla jasności: uważam się za feministkę, ale od feminizmu jako takiego ważniejsze jest dla mnie właśnie 'dawanie ludziom szansy z rownej stopy, bez gorsetu stereotypow.' Zakładanie, że dawanie tej szansy jest feminizmem to dla mnie rodzaj stereotypu właśnie.
          • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 06.02.15, 22:30
            No bo to podgrupa jest. Ale pani pisze artykul do magazynu feministycznego, to sie na tym skupia smile
        • ichi51e Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 06:54
          Pani smieszna pomieszanie z poplataniem zwroce uwage tylko na
          Corka ma byc swiadoma silna - syn musi pamietac ze wszyscy faceci to swinie
          Po pieniu na temat roznosci dzieci - przyklad zabaw z kolezanka - dokladnie takie same zabawy jak z chlopakami! Dziewczynka rownie dobra jak chlopak! Niech ginie co babskie! (Lalki gotowanie roze -fujjj
          No i na koniec nie rozumiem o co chodzi z dziwnym uczuciem przy piosenkach spiewanych przez mezczyzn. Smutne bo poezja i muzyka jest jedyna dziedzina w ktorej kultura pozwala mezczynom na wyrazanie uczuc - od piesni nad piesniami przez elvisa i mansona - a ru cos znowu babce w tym nie pasi.
          Reszta bez odkryc. Aczkolwiek gdybym byla dzieckiem byloby mi przykro ze matka uwaza ze musi mi klasc do glowy "moje cialo moj wybor" zebym nie gwalcil wszystkiego co napotkam jak zwierze
          • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 21:43
            > No i na koniec nie rozumiem o co chodzi z dziwnym uczuciem przy piosenkach spie
            > wanych przez mezczyzn. Smutne bo poezja i muzyka jest jedyna dziedzina w ktorej
            > kultura pozwala mezczynom na wyrazanie uczuc - od piesni nad piesniami przez e
            > lvisa i mansona - a ru cos znowu babce w tym nie pasi.

            Wiesz, to raczej nie chodzi o teksty typu "Yesterday" tylko "You have the face of a model, put your lips on my bottle. Girl I know that you can, I don't wanna hear no." czy "Shhh... I said jump on the pole, I didn't need your opinion... I'm trying to see what you got, not trying to hear what you think." lub "Put Molly all in her champagne, she ain't even know it/ I took her home and I enjoyed that, she ain't even know it." albo "Black girl sippin' white wine/ Put my fist in her like a civil rights sign."
            Serio piecioletnie dziecko nie ma prawa czuc sie dziwnie, gdy w radio leci piosenka o wsadzaniu kobiecie piesci?
            • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 22:25
              ale to sa utwory specyficznej grupy społecznej i nie sa przeznaczone dla dzieci

              ja się dziwnie czuje jak słucham adel a kiedyś zalamywala mnie kowalska
              no i co ? mam/miałam walczyc z wiatrakami?
              • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 22:58
                > ale to sa utwory specyficznej grupy społecznej i nie sa przeznaczone dla dzieci

                Ale normalnie leca w radio, to ostatnie to jest cytat z jednego z najbardziej obecnie wzietych wykonawcow, album z ktorego jest ta piosenka, w 51 krajach znalazl sie w pierwszej piatce, w Polsce zreszta tez. Tylko polskie matki maja to ulatwienie, ze ich pieciolatki zazwyczaj nie rozumieja anglojezycznych piosenek pop. I nie wiedza, ze sluchaja o fistingu.
        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:10
          facet, ktory uwaza kobiety za rowne mezczyznom i ni
          > e popiera odbierania im mozliwosci.

          A może wystarczy, żeby facet (i kobieta) nie dzielił ludzi na mężczyzn i kobiety tam, gdzie to niepotrzebne? Owszem, mężczyzna nie potrzebuje podpasek, a kobieta maszynki do golenia, ale w 90 % spraw płeć nie jest istotna. Po cholerę ciągle podkreślać, że kobiety mają być równe? Wystarczy przypomnieć, że są ludźmi.

          Facet, który szanuje kobiety?
          >
          > No wypadaloby. Tak jak facetow.

          Nie wystarczy, że szanuje ludzi?
          • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:24
            > Facet, który szanuje kobiety?
            > >
            > > No wypadaloby. Tak jak facetow.
            >
            > Nie wystarczy, że szanuje ludzi?

            Oczywiscie ze to to samo. Ale ponownie odwolam sie do watku o uslugujacych z natury dziewczynkach - dopoki takie poglady sa w mainstreamie, a nie w jakiejs sekcie, to co szkodzi przypominanie dzieciom, ze to pierdoly? Przeciez beda miec tak chowane kolezanki.
            Straszny opor budzi ten artykul, czemu?
            • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 12:16
              Bo artykuł jest doprowadzonym do absurdu i karykaturalnej postaci stereotypem feminizmu.
              Bo jeden stereotyp zastępuje innym..
              Bo jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem. Zaleca wpajanie małemu dziecku haseł ideologicznych, których ono nie rozumie i zrozumieć nie może, i próbuje za pomocą tych haseł zlikwidować problemy.
              Bo walczy z rzeczami, których nikt nie kwestionuje. Jest tam mowa o tym, że jak koleżanka powie "nie", tzn. "nie". Ty doprawdy sądzisz, że w kulturze europejskiej i amerykańskiej są matki, które uczą synów, że mają prawo przerżnąć każdą kobitkę, która im się spodoba, niezależnie od tego, czy chce, czy nie chce?
              • pade Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 12:25
                Ja tam żadnego absurdu nie widzę. Tyle,że nie wpadłabym na to, że opisane postępowanie to wychowanie w duchu feministycznym. Dla mnie to norma.
                Nazwałabym to raczej: wychowanie w poszanowaniu integralności drugiego człowieka.
                • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 20:37
                  więc choćby dlatego jest to sprowadzanie do absurdu. Bo to, co w artykule rozsądne, już dawno większość ludzi praktykuje nie nazywając tego feminizmem. Zapewniam Cię, że w podobny sposób byłam 50 lat temu wychowywana przez konserwatywnych katolickich rodziców. Ta pani walczy z wiatrakami, jednocześnie jeszcze opatrując to rewolucyjną i sztuczną dla dziecka ideologią. Dlatego jest to śmieszne.
                  • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 20:42
                    Tos sie moze troche zahibernowala, bo akurat Polska (a w kazdym razie jej spora czesc) ostatnimi laty sie mocno ukonserwatywnila i jest z tego b. dumna. Niektorych klimatow faktycznie za komuny nie bylo, prywatnie bylo zbyt biednie i publicznie zbyt swiecko.
                    • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 20:47
                      akurat moi Rodzice na komunę byli dość odporni. Ja się wychowywałam w bandzie dzieci wykładowców KUL, było to środowisko dość impregnowane na komunę. Mało kto miał telewizor, gazet się nie kupowało, jedynie "Tygodnik Powszechny". Jak czytam na forum liberalnej gazety wyznania matek, które mogłyby być moimi córkami, to nie wiem, gdzie jestem. Doprawdy te matki przerażone, że córunia lat 3 bawi się samochodzikami, a chłopiec chce mieć różowy szalik, mogłabym uczyć feminizmu. Ja, zapyziała katolka.
                      • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 21:08
                        srebrnarybka napisała:

                        > Jak czy
                        > tam na forum liberalnej gazety wyznania matek, które mogłyby być moimi córkami,
                        > to nie wiem, gdzie jestem. Doprawdy te matki przerażone, że córunia lat 3 bawi
                        > się samochodzikami, a chłopiec chce mieć różowy szalik, mogłabym uczyć femini
                        > zmu. Ja, zapyziała katolka.

                        Rybka, no ale to sa przeciez wlasnie rowiesniczki tej matki od bloga. Dziwisz sie, ze ona ciagle widzi potrzebe przekazywania takich rzeczy, skoro ty sama to widzisz?
                        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 23:33
                          Ale ja nie kwestionuję większości tego, czego ona uczy syna, tylko nie nazywam tego feminizmem. Kulowscy znajomi moich Rodziców też tego nie nazywali feminizmem i do feminizmu było im daleko. Po prostu etykiety na rzeczy normalne są śmieszne.
              • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 14:39
                > Bo walczy z rzeczami, których nikt nie kwestionuje. Jest tam mowa o tym, że jak
                > koleżanka powie "nie", tzn. "nie". Ty doprawdy sądzisz, że w kulturze europejs
                > kiej i amerykańskiej są matki, które uczą synów, że mają prawo przerżnąć każdą
                > kobitkę, która im się spodoba, niezależnie od tego, czy chce, czy nie chce?

                Srebrnarybka ty od kiedy jestes na forum? Byla kupa watkow z okazji jakichs naglosnionych gwaltow, gdzie byla silna strona "sama sie prosila, skad on mial wiedziec, ze ona nie chce". A na pytanie " to jak konkretnie wy uczycie swoich synow, zeby wiedzieli" zapadala glucha cisza. No moze czasem "noooo ucze go zeby szanowal kobiety". Lub inne watki "zadala sie z moim synem, zaciazyla glupia, on sie wypial, niech robi co chce, po co mu dawala".
                • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 14:43
                  Hm... a w sumie dlaczego to akurat matka miałaby uczyć syna jak powinny/nie powinny wyglądać poszczególne etapy i elementy kontaktów chłopaka z dziewczynami czy kobietami?

                  Tu akurat widzę pole do popisu dla ojców.
                  • ichi51e Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 14:55
                    bo dla feministki kazdy facet to dupek i gwalciciel z definicji - synus jest oczywiscie wyjatkiem bo mamusia z niego zrobi lepszego czlowieka. czego w sumie ojciec mialby nauczyc?
                  • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 14:58
                    Oboje of kors, zgadzam sie, w tych watkach akurat ojcowie nie pisywali zdaje sie.
                    • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 15:02
                      Zaczyna mnie zaku...ać zwalanie odpowiedzialności za wszystko na matki.
                      Nie pisywali, bo generalnie niewielu ojców tu akurat pisuje, a fora dla matek cieszą się większą popularnością niż te dla ojców.
                      • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 15:51
                        No to dokladnie dlatego odnosze sie do matek, nie do ojcow przeciez. Jest tu w ogole jakis sensowny ojciec na tym forum? Baltycki ma dorosle juz chyba, a reszta to trolle lub erotomani.
                        • rhaenyra Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 16:05
                          liściasty i borys
                          ale ostatnio się nie pokazuje
                        • gazeta_mi_placi Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 19:30
                          Chyba żaden sensowny ojciec nie udziela się na forach, na Małym Dziecku jest Camel, ale to też dziwoląg.
                  • mirmunn Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 15:03
                    o tak, zdecydowana racja
                    ale ojciec pewnie zwiał od feministki (też stereotypsmile)
                    • triss_merigold6 Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 15:08
                      E, juz ustalono, że ojciec pierze. Na tarze chyba skoro nie ma czasu na zajmowanie się własnym potomstwem.
                • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 20:40
                  Byla kupa watkow z okazji jakichs nag
                  > losnionych gwaltow, gdzie byla silna strona "sama sie prosila, skad on mial wie
                  > dziec, ze ona nie chce"

                  Nie przypominam sobie takich wątków.\

                  A na pytanie " to jak konkretnie wy uczycie swoich syn
                  > ow, zeby wiedzieli" zapadala glucha cisza. No moze czasem "noooo ucze go zeby s
                  > zanowal kobiety".

                  Cóż, mnie się wydaje, że jeśli uczy się syna (i córkę też), że seks powinien być wyrazem miłości, to nie będzie tej miłości szukał w krzakach po lesie. Miłość zakłada szacunek wzajemny.
                  • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 20:49
                    srebrnarybka napisała:

                    > Byla kupa watkow z okazji jakichs nag
                    > > losnionych gwaltow, gdzie byla silna strona "sama sie prosila, skad on m
                    > ial wie
                    > > dziec, ze ona nie chce"
                    >
                    > Nie przypominam sobie takich wątków.\

                    Byly liczne i dlugie, polecam. Ematka jest akurat bardzo dobrym zwierciadlem zycia, a i tak ma raczej odchyl mocno liberalny demograficznie, pewne sfery tu w ogole nie sa reprezentowane.

                    > Cóż, mnie się wydaje, że jeśli uczy się syna (i córkę też), że seks powinien by
                    > ć wyrazem miłości, to nie będzie tej miłości szukał w krzakach po lesie. Miłość
                    > zakłada szacunek wzajemny.

                    No to ty bedziesz uczyc tylko takiej wersji idealnej, a pani bedzie tez uczyc "nie znaczy nie". To ja wole jej podejscie. Ma duze szanse byc bardziej skutecznym w przypadku nastolatka, ktory przez lata widzi wszedzie szczucie cyckiem, a potem idzie sie uczyc z kolezanka. Krzaki w lesie to taki mit zreszta, imprezka czy akademik z kolega za to...
                    • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 23:39
                      Krzaki w lesie to taki mit zreszta,

                      Czyli gwałtu w Lesie Kabackim nie było? Ja sądzę, że był, i że gwałciciel doskonale wiedział, że "nie znaczy nie", skoro użyl broni do sterroryzowania ofiary. Ale z faktu, że wiedział, nie wynika, że zamierzał się do tej zasady stosować.

                      Ma duze szanse byc bardziej skuteczn
                      > ym w przypadku nastolatka, ktory przez lata widzi wszedzie szczucie cyckiem, a
                      > potem idzie sie uczyc z kolezanka.

                      No cóż, jeśli nastolatek wie, że seks ma być wyrazem prawdziwej i poważnej miłości, to nie będzie gwałcił koleżanki, z którą idzie się uczyć.

                      Nawiasem mówiąc, to liberalne media kpią, gdy tzw. katole krzyczą o seksualizacji dzieci. A teraz piszesz sama o "szczuciu cycem", które może skłonić nastolatka do zgwałcenia koleżanki. Powinnaś zgłosić się do biura prasowego episkopatu na rzecznika prasowego smile
                      • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 23:46
                        srebrnarybka napisała:

                        > Krzaki w lesie to taki mit zreszta,
                        >
                        > Czyli gwałtu w Lesie Kabackim nie było? Ja sądzę, że był, i że gwałciciel dosko
                        > nale wiedział, że "nie znaczy nie", skoro użyl broni do sterroryzowania ofiary.
                        > Ale z faktu, że wiedział, nie wynika, że zamierzał się do tej zasady stosować

                        Wiesz co, naprawde przeczytaj sobie te watki o gwaltach, bo tam wszystko juz bylo...

                        > No cóż, jeśli nastolatek wie, że seks ma być wyrazem prawdziwej i poważnej mił
                        > ości, to nie będzie gwałcił koleżanki, z którą idzie się uczyć.

                        A rzeczywistosc skrzeczy.

                        > Nawiasem mówiąc, to liberalne media kpią, gdy tzw. katole krzyczą o seksualizac
                        > ji dzieci. A teraz piszesz sama o "szczuciu cycem", które może skłonić nastolat
                        > ka do zgwałcenia koleżanki. Powinnaś zgłosić się do biura prasowego episkopatu
                        > na rzecznika prasowego smile

                        Owi katolicy za seksualizacje uwazaja edukacje seksualna. A feministki za seksualizacje uwazaja szczucie cycem na reklamie i push-upy dla dzieci. Ot taka drobna roznica.
                        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 00:03
                          Wiesz co, naprawde przeczytaj sobie te watki o gwaltach, bo tam wszystko juz by
                          > lo...

                          Nie odpowiedziałaś mi. 1. jeżeli twierdzisz, że gwałty w krzakach to mit, to chcę wiedzieć, czy wierzysz w gwałt w Lesie Kabackim? Bo jeśli to mit, to gwałtu nie było. 2. Zakładając, że ów gwałt jednak był, czy sądzisz, że gwałciciel zgwałcił dlatego, że nie wiedział, że nie znaczy nie i sądził, że może przelecieć każdą napotkaną kobietę?

                          to nie będzie gwałcił koleżanki, z którą idzie się uczyć.
                          >
                          > A rzeczywistosc skrzeczy.

                          Sorry, to jednak trochę co innego. Napadnięta w lesie i sterroryzowana bronią kobieta nie miała szans się obronić. Jakoś nie bardzo sobie wyobrażam, by normalnie wychowywany chłopak, który przyszedł do koleżanki uczyć się ni z tego ni z owego wyjął spluwę, przystawił koleżance do skroni, przewrócił na podłogę i ściągnął majtki. Owszem, bywają zapewne nieprzyjemne sytuacje, ale jednakże koleżanka ma większe szanse się wyrwać koledze.

                          Owi katolicy za seksualizacje uwazaja edukacje seksualna.

                          owszem, ale nie tylko

                          A feministki za seksu
                          > alizacje uwazaja szczucie cycem na reklamie i push-upy dla dzieci.

                          Katole podzielają ten pogląd, ale jakoś nie znajdują specjalnego zrozumienia u feministek.
                          • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 00:12
                            Serio, przeczytaj watki. Tam bylo milion raz podawane, ile gwaltow jest na ulicy, a ile w domach, ile jest przez obcych, a ilu znanych. "Mit" odnosi sie do tego, ze to najgorsze zagrozenie, i jedyne przed jakim nalezy chronic synow jako potencjalnych sprawcow. Tymczasem jesli ktorys bedzie psychopata z nozem w lesie, to wychowanie niewiele sie zda, natomiast wlasnie przy twoim "przeciez mogla sie wyrwac" ("myslalem, ze mnie lubi, pocalowala mnie nawet") wychowanie ma znaczenie istotne.

                            > Katole podzielają ten pogląd, ale jakoś nie znajdują specjalnego zrozumienia u feministek.

                            Moze jakby dali spokoj edukacji, to mieliby wieksze szanse...
                            • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 00:28
                              cherry.coke napisała:

                              bylo milion raz podawane, ile gwaltow jest na ulic
                              > y, a ile w domach, ile jest przez obcych, a ilu znanych.

                              To zrozumiałe, bowiem kobiety znacznie mniej czasu spędzają samotnie w miejscach odludnych, niż w domu, u znajomych, w pracy czy innych miejscach publicznych. Więc okazje do gwałtu w krzakach zdarzają się jednak stosunkowo rzadko.


                              "Mit" odnosi sie do te
                              > go, ze to najgorsze zagrozenie, i jedyne przed jakim nalezy chronic synow jako
                              > potencjalnych sprawcow.

                              Ja myślałam, że gwałt to jest zagrożenie dla ofiary i że to ofiarę trzeba chronić przed tym zagrożeniem, a nie sprawcę.

                              przy twoim "przeciez mogla
                              > sie wyrwac" ("myslalem, ze mnie lubi, pocalowala mnie nawet") wychowanie ma z
                              > naczenie istotne.

                              Między "mogła się wyrwać", a "pocałowała" jest różnica. Jakoś mimo wszystko nie wyobrażam sobie, by normalny facet, przekonany, że seks jest wyrazem miłości, siłą i biciem zmusił do seksu dziewczynę, o której sądzi, że go kocha. Jeżeli musiał aż bić, to najwyraźniej ani on nie kocha, ani też dziewczyna, którą biciem trzeba zmuszać do seksu, tego seksu uprawiać nie chce. Zresztą bicie to taki dziwny rodzaj pieszczoty. Zresztą myślę, że wystarczy zasada: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Jeśli dziewczyna się przed seksem broni, to widać jej to niemiłe.

                              >
                              > > Katole podzielają ten pogląd, ale jakoś nie znajdują specjalnego zrozumie
                              > nia u feministek.
                              >
                              > Moze jakby dali spokoj edukacji, to mieliby wieksze szanse...
                              >
                              Gdyby feministkom zależało na dobru kobiet, to podjęłyby współdziałanie taktyczne.

                              No i dalej nie wiem: był gwałt w Lesie Kabackim, czy nie było, bo gwałty w krzakach to mit?
                              • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 00:54
                                srebrnarybka napisała:

                                > To zrozumiałe, bowiem kobiety znacznie mniej czasu spędzają samotnie w miejscac
                                > h odludnych, niż w domu, u znajomych, w pracy czy innych miejscach publicznych.
                                > Więc okazje do gwałtu w krzakach zdarzają się jednak stosunkowo rzadko.

                                A o ile nie siedza w domu, spotykaja wielokrotnie wiecej osob obcych niz znajomych, i co z tego? Sprowadzilas sprawe do goscia z nozem w krzakach.

                                > Ja myślałam, że gwałt to jest zagrożenie dla ofiary i że to ofiarę trzeba chron
                                > ić przed tym zagrożeniem, a nie sprawcę.

                                A to sie wyklucza? Rodzice nie chca chronic synow przed skrzywdzeniem kogos i pojsciem do wiezienia? Nie po to ich ucza uczciwosci? Jesli jakies sprawy maja subtelnosci - na przyklad ze pocalunek to nie zgoda na stosunek - to dlaczego tak sie bronic przed uczeniem ich tez?

                                > Między "mogła się wyrwać", a "pocałowała" jest różnica. Jakoś mimo wszystko nie
                                > wyobrażam sobie, by normalny facet, przekonany, że seks jest wyrazem miłości,
                                > siłą i biciem zmusił do seksu dziewczynę, o której sądzi, że go kocha. Jeżeli m
                                > usiał aż bić, to najwyraźniej ani on nie kocha, ani też dziewczyna, którą bicie
                                > m trzeba zmuszać do seksu, tego seksu uprawiać nie chce. Zresztą bicie to taki
                                > dziwny rodzaj pieszczoty. Zresztą myślę, że wystarczy zasada: nie rób drugiemu,
                                > co tobie niemiłe. Jeśli dziewczyna się przed seksem broni, to widać jej to ni
                                > emiłe.

                                Ale czego ty tu tak zawziecie bronisz tak naprawde, bo nie wiem?
                                Ze wystarczy dzieci uczyc, ze do seksu trzeba milosci i nie rob drugiemu, co tobie niemile, i zalatwione? Myslisz, ze chlopcom, ktorzy wyrosli na takich domowych gwalcicieli tego nie mowiono?
                                I skad ci sie wzielo bicie?

                                > Gdyby feministkom zależało na dobru kobiet, to podjęłyby współdziałanie taktycz
                                > ne.

                                Feministki gdzies bronia katolikom zwalczac szczucie cycem? Droga wolna, im wiecej zwalcza tym lepiej.

                                > No i dalej nie wiem: był gwałt w Lesie Kabackim, czy nie było, bo gwałty w krza
                                > kach to mit?

                                Przeciez napisalam, o co chodzilo z mitem.
                                • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 01:14
                                  A o ile nie siedza w domu, spotykaja wielokrotnie wiecej osob obcych niz znajom
                                  > ych, i co z tego?

                                  Ale zazwyczaj w miejscach publicznych, a nie samotnie w odludnym miejscu.

                                  Sprowadzilas sprawe do goscia z nozem w krzakach

                                  Owszem, bo to jest realne zagrożenie, którego bałam się wiele lat, kiedy byłam w wieku poborowym, a i teraz w nocy może jeszcze bym uszła. Wychowałam się w mieście, gdzie zdarzało się wciąganie idących ulicą dziewczyn do bram przez chlających w tych bramach żuli i gwałcenie. Przez takie bramy musiałam codziennie przechodzić, idąc do szkoły czy do koleżanek. Miałam pewne opracowane zasady bhp: iść ulicą możliwie najdalej bramy, przechodząc przez bramę nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z żulami, starać się przechodząc nie zwrócić ich uwagi, na ulicy zawsze "mieć oczy z tyłu" i wiedzieć, kto za mną idzie. Sprawdziło się. Dwa razy w życiu byłam napadnięta na ulicy właśnie przez przypadkowych żuli, obroniłam się, bo krzyczałam.

                                  Rodzice nie chca chronic synow przed skrzywdzeniem kogos i p
                                  > ojsciem do wiezienia? Nie po to ich ucza uczciwosci?

                                  Mnie się wydaje, że synów i córki uczy się uczciwości po to, by byli dobrymi ludźmi, a nie po to, by nie poszli do więzienia. A dobry człowiek nie krzywdzi innych.

                                  na przyklad ze pocalunek to nie zgoda na stosunek

                                  to chyba oczywiste

                                  ale dalej nie rozumiem: kolega z koleżanką, lubiący się, są razem w pokoju, bo się uczą. Jest miło, dziewczyna pocałowała, chłopak uznał to za zaproszenie do stosunku, dziewczyna nie miała takich intencji. Ale przecież, żeby do tego stosunku doszło, to chłopak musi wstać, dziewczyna musi się położyć, chłopak musi rozpiąć spodnie, dziewczyna zdjąć majtki albo chłopak jej te majtki zdjąć, etc. Jeśli dziewczyna, która pocałowała chłopaka, nie chce stosunku, to przecież ma jeszcze sporo czasu, by wyrazić sprzeciw. A chłopak, jeśli jest uczciwy w ogóle, jeśli lubi dziewczynę i wie, że nadal będą się przecież spotykali w tej samej klasie, to przecież nie będzie jej bił, dusił ani w inny sposób zmuszał fizycznie, zwłaszcza, że przecież ona go zna i nie będzie trudności ze wskazaniem sprawcy.

                                  Myslisz, ze chlopcom, ktorzy wyrosli na takich domow
                                  > ych gwalcicieli tego nie mowiono?

                                  Myślę, że nie. Jak wyżej.

                                  I skad ci sie wzielo bicie?

                                  Napisałam wyżej.

                                  I co z gwałtem w Lesie Kabackim? Był czy nie było?
                                  • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 01:20
                                    Wychodzisz z pozycji albo skrajnego idealizmu/naiwnosci, albo jakiegos zahamowania, ale nie chce mi sie dociekac. Bylo to juz tyle razy tu walkowane, ze naprawde mi sie nie chce po raz kolejny. Polecam poprzednie watki. Dobranoc...
                                    • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 01:25
                                      cóż, jak się nie ma argumentów ...
                                      • cherry.coke Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 01:29
                                        Argument "artykul z linka jest szkodliwy, bo po co wychodzic w wychowaniu poza "seks z milosci i nie rob drugiemu"" istotnie raczej nie sprzyja racjonalnej dyskusji.
                                        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 02:22
                                          Ktoś przekonany, że słuszne jest "seks z milosci i nie rob drugiemu" raczej nie zgwałci kobiety.
                                          Nie sądzę natomiast, by wychowanie zaprezentowane w artykule, czyli powtarzanie 6latkowi abstrakcyjnego hasła "moje ciało, mój wybór" miało być bardziej skuteczne.
                                          Poza tym chcę się dowiedzieć, czy był gwałt w Lesie Kabackim i czy jego ewentualny sprawca zgwałcił dlatego, że nie wiedział, że nie znaczy nie i czy gdyby uczono go od dzieciństwa powtarzać jak mantrę: moje ciało, mój wybór, to nie zgwałciłby?
                                          • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 09:04
                                            > Ktoś przekonany, że słuszne jest "seks z milosci i nie rob drugiemu" raczej nie
                                            > zgwałci kobiety.

                                            No ale zona to kocha meza? To jak moze nie chciec uprawiac seksu?
                                            • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 09:09
                                              miłość nie polega na nieograniczonym uprawianiu seksu.
                                  • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 09:01
                                    > w wieku poborowym, a i teraz w nocy może jeszcze bym uszła.

                                    www.fakt.pl/Zgwalcil-i-zabil-staruszke,artykuly,64463,1.html ekhm

                                    to przecież nie będzie jej bił, dusił ani w inny sposób zmuszał fizyc
                                    > znie,

                                    Nie trzeba bic ani dusic, zeby doszlo do stosunku, dymorfizm plciowy sie to nazywa.

                                    ani w inny sposób zmuszał fizyc
                                    > znie, zwłaszcza, że przecież ona go zna i nie będzie trudności ze wskazaniem s
                                    > prawcy.

                                    Mysle, ze to pasuje jako przyklad: natemat.pl/105777,nigdy-nie-kochalem-sie-na-ostro-myslalem-ze-ona-tak-chce-potem-wszystko-przybralo-straszna-skale-spowiedz-gwalciciela
                                    Sytuacja opisana w linku jest niby nieco odmienna, bo nie wspolna nauka, ale domowka w zaprzyjaznionym gronie, ale ogolnie sytuacja jest wlasnie taka: ona go dobrze zna, nie bedzie miala problemow ze wskazaniem sprawcy, to chlopak z dobrego domu. Idealnie pasujace sytuacje sa do odnalezienia tutaj: projectunbreakable.tumblr.com/ ale zazwyczaj sa opisane po angielsku i trzeba poszukac. Ale sa. M.in. dlatego edukacja pod haslem "tak znaczy tak" jest tak wazna.



                                    > na przyklad ze pocalunek to nie zgoda na stosunek
                                    >
                                    > to chyba oczywiste

                                    Nie. Nie jest oczywiste. W opisywanej sytuacji - chlopak sam na sam z dziewczyna, zaproszony, caluja sie namietnie, wiele osob zaklada domniemanie zgody. Bo skoro go zaprosila do siebie, gdy rodzicow nie bylo w domu i podejmowala z nim czynnosc erotyczna, to dlaczego miala nie chciec seksu? I to jest stanowisko nie tylko czesci spoleczenstwa, ale tez np. wladz sledczych. Czyli chlopak ja zgwalcil, ona idzie na policje i jest zlewana, ze przeciez sama chciala, skoro go zaprosila.
                                    • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 09:21
                                      Czy sądzisz, że ten bandzior, który zamordował staruszkę, zrobił to dlatego, że nie wiedział, że nie znaczy nie?
                                      Czy sądzisz, że ten facet, który zgwałcił koleżankę, zrobił to dlatego, że uczono go, że seks uprawia się tylko z miłości i nie należy czynić drugiemu, co tobie niemiłe, a nie nauczono go formułki "nie znaczy nie"? Moim zdaniem zrobił to dlatego, że był przyzwyczajony do przypadkowych kontaktów seksualnych traktowanych rozrywkowo, a nie jako element budowania więzi w poważnym związku: "Nigdy wcześniej nie kochałem się na ostro, tylko raczej dziewczyny same dawały", "Byliśmy po jednej z licznych wtedy imprez, które robiliśmy z paczką, jak tylko się dało. Był alkohol, były inne rzeczy. Człowiek się nie oszczędzał. No i było ciśnienie, by zaliczyć. Napędzaliśmy się tak nawzajem. I faceci, i dziewczyny. " - czyli ten facet i jego koledzy traktowali seks jako sport, niezobowiązującą zabawę, zaliczanie dziewczyn po kolei, a nie jako wyraz miłości. Nie byli więc wychowani tak, jak ja proponuję, zatem ten tekst nie jest argumentem przeciw temu, o czym piszę.
                                      • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 10:46
                                        > Czy sądzisz, że ten bandzior, który zamordował staruszkę, zrobił to dlatego, że
                                        > nie wiedział, że nie znaczy nie?

                                        O jego motywacjach sie nie wypowiadam, chcialam tylko pokazac, ze Twoje przekonanie, ze zaczynasz byc w bezpiecznym wieku, jest bledne, bo nie ma bezpiecznego wieku. To byl pierwszy link z google'a.


                                        Nie byli wię
                                        > c wychowani tak, jak ja proponuję, zatem ten tekst nie jest argumentem przeciw
                                        > temu, o czym piszę.

                                        A to znowu bylo odpowiedzia na kwestie tego, jakie sa szanse, ze ktos zgwalci, mimo ze na pewno zostanie rozpoznany. Przykladzik. Bo w wiekszosci przypadkow ofiara zna sprawce.


                                        > ie niemiłe, a nie nauczono go formułki "nie znaczy nie"?

                                        Fascynujace, ze po moim poscie piszesz o formulce "nie znaczy nie", bo ja pisalam o "tak znaczy tak". To jest bardzo duza roznica. "Nie znaczy nie" zaklada, ze obydwie strony zgadzaja sie na wszystko, jesli tylko nie wyrazaja sprzeciwu. I stad analizowanie, jak ofiara byla ubrana, ile alkoholu spozyla, gdzie i o jakiej porze sie znajdowala. Zamiast prostego pytania do sprawcy "czy ofiara swiadomie i dobrowolnie wyrazila i podtrzymala zgode na wykonane czynnosci seksualne."
                                        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 14:48
                                          nie ja wymyśliłam slogan "nie znaczy nie". Wymyśliły go i powtarzają jak mantrę feministki. Naturalnie "nie znaczy nie" jest oczywistą oczywistością. Ja jednak postuluję coś więcej: postuluję wychowanie młodzieży w przekonaniu, że seks jest elementem budowania więzi w poważnym związku, a nie zabawą z przypadkowymi partnerami na prywatce.
                                          Oczywiście w zalinkowanym przez Ciebie wątku fakt, że do stosunku doszło wbrew woli dziewczyny jest godzien głębokiego potępienia. Ale ja bym nie chciała, żeby mój syn uczestniczył w takich prywatkach, gdzie po alkoholu "zalicza się" dziewczyny, które "dawały same", nawet gdyby rzeczywiście "dawały same" i nie musiał nikogo gwałcić. Po prostu uważam, że takie traktowanie seksu to wulgaryzacja tego pięknego przeżycia i przedmiotowe traktowanie się wzajemne partnerów. I sądzę, że chłopak, który w takich prywatkach nie uczestniczy, nie zostanie, jak to nazywasz "domowym gwałcicielem".
                              • turzyca Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 15:05
                                Jakoś mimo wszystko nie
                                > wyobrażam sobie, by normalny facet, przekonany, że seks jest wyrazem miłości,
                                > siłą i biciem zmusił do seksu dziewczynę, o której sądzi, że go kocha.

                                A jak definiujesz normalnego faceta?
                                I co z seksem wymuszonym nie biciem ale podstepem (wlacznie z uzyskiwaniem zgody od osoby nieswiadomej swojej czynow, np. po srodkach nasennych), argumentami ekonomicznymi, szantazem moralnym, odwolaniem do obowiazkow rzekomo wynikajacych z relacji?


                                Zresztą myślę, że wystarczy zasada: nie rób drugiemu,
                                > co tobie niemiłe. Jeśli dziewczyna się przed seksem broni, to widać jej to ni
                                > emiłe.

                                A moze ona tak w ogole to chce, ale wstyd jej sie przyznac? Szczegolnie jesli wysyla jednoznacze komunikaty pozawerbalne, ze ma ochote na seks, np. nosi buty na obcasie i spodnice.
                                Albo jeszcze nie wie, ze chce i na pewno po fakcie do niej dotrze, jakie sa jej prawdziwe uczucia.
                                • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 15:34
                                  A jak definiujesz normalnego faceta?

                                  Jako uczciwego człowieka, który stara się nie krzywdzić bliźnich niezależnie od ich płci.

                                  I co z seksem wymuszonym nie biciem ale podstepem (wlacznie z uzyskiwaniem zgod
                                  > y od osoby nieswiadomej swojej czynow, np. po srodkach nasennych), argumentami
                                  > ekonomicznymi, szantazem moralnym, odwolaniem do obowiazkow rzekomo wynikajacyc
                                  > h z relacji?

                                  Seks wymuszony w jakikolwiek sposób nie może być elementem budowania poważnej relacji międzyosobowej. Facet, który nie szuka przygodnych przygód, tylko traktuje seks jako element budowania więzi z ukochaną kobietą nie będzie upijał koleżanki, by nieświadomą zgwałcić. Przecież w tym ujęciu, o którym mówię, stosunki seksualne, dobrowolne oczywiście, są częścią całej relacji, która nie tylko na nich się opiera.

                                  A moze ona tak w ogole to chce, ale wstyd jej sie przyznac? Szczegolnie jesli w
                                  > ysyla jednoznacze komunikaty pozawerbalne, ze ma ochote na seks, np. nosi buty
                                  > na obcasie i spodnice.
                                  > Albo jeszcze nie wie, ze chce i na pewno po fakcie do niej dotrze, jakie sa jej
                                  > prawdziwe uczucia.

                                  Trudno takie traktowanie kobiet uznać za traktowanie ich z szacunkiem. Jeśli ktoś szanuje kobietę, to szanuje jej wole wyrażoną jasno.
                                  Feministki tworzą sobie wiatrak, z którym walczą. To, co napisałaś, to pogląd, który ja streściłam krótko: że facet ma prawo przerżnąć każdą kobietę, kiedy ma na to ochotę. Ty naprawdę sądzisz, że w ten sposób wychowuje się w Polsce facetów i że każdy facet w Polsce w ten sposób myśli, bo żyjemy w jakiejś wyimaginowanej "kulturze gwałtu"? Tak pewnie uważają faceci w Indiach, może w niektórych krajach arabskich, trzeba oczywiście z tym walczyć, ale nie w kulturze europejskiej czy amerykańskiej. Halo, tu ziemia.
    • yenna_m Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 01:41
      Wiecie co? Jesteście kochani smile Dawno się tak nie uśmiałam czytając ematkę big_grin Chodzi mi o liczne puenty padające w dyskusji czy powiedzonka adresowane do adwersarza smile Jesteście boscy smile Dzięki smile
    • mirmunn Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 06:46
      No wiesz, Triss, z moich skromnych obserwacji wynika, że feministki często traktują oczywistości jako swoje odkrycie i prawdę objawioną.
      I w swym feminizmie bywają nieco sztuczne. Walcza o drobiazgi, a zostawiają sprawy ważne. A wuj tam, jakie kolory ciuszków dziecko nosi. Niech dziewczynka, gdy dorośnie, nie będzie dyskryminwana w życiu zawodowym, niech jej płacą tyle co facetowi, niech facet będzie mógł okazywać emocje.
      A kwestie, które pani forsuje jako feministyczne - moim zdaniem każda matka powinna wpoić dziecku niezależnie od płci- że bliskich się szanuje, kocha i pomaga im, że rodzinę budują wszyscy, że wszyscy maja prawa i obowiązki, że nie wolno dyskryminować innych ludzi. To elementy wychowania na dobrego człowieka, a nie feministęsmile



      • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 12:27
        Walcza o drobiazgi, a zostawiają spr
        > awy ważne. A wuj tam, jakie kolory ciuszków dziecko nosi. Niech dziewczynka, gd
        > y dorośnie, nie będzie dyskryminwana w życiu zawodowym, niech jej płacą tyle co
        > facetowi, niech facet będzie mógł okazywać emocje.

        Otóż właśnie. Mamy ponoć postępowy, progenderowy rząd i ten rząd właśnie, z inicjatywy pani minister Kudryckiej, wprowadził do ustawy o szkolnictwie wyższym przepis dyskryminujący kobiety ze stopniem doktora habilitowanego. Przed reformą Kudryckiej dr habilitowany niezależnie od płci miał prawo wykładania na wyższej uczelni państwowej do 70 r. ż, chociaż miał też prawo przejść na emeryturę zgodnie z kodeksem pracy w wieku właściwym dla płci. Większość wolała pracować do 70tki. Ustawa Kudryckiej ograniczyła to prawo tylko dla tzw. profesorów belwederskich, jednocześnie wprowadzając bardzo duże obostrzenia, praktycznie uniemożliwiające uzyskanie tytułu profesora belwederskiego doktorom habilitowanym. Natomiast doktorzy habilitowani wg tej ustawy tracą prawo wykładania na uczelni państwowej po osiągnięciu wieku emerytalnego zgodnie z kodeksem pracy, czyli kobiety parę lat wcześniej, bo wyrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn nie obejmie przecież aktualnych doktorów habilitowanych. Czyli mnie np. rektor musi zwolnić po ukończeniu 62 lat, a gdybym była mężczyzną, po ukończeniu 66 lat. Potem może zatrudnić emeryta, ale to zależy wyłącznie od widzimisię rektora, nie jest prawem. Czyli pani Kudrycka uzależniła moje prawo wykładania na uczelni od mojej płci i uznała, że kobieta dr hab. głupieje parę lat wcześniej, niż mężczyzna. Jak to nie jest dyskryminacja ze względu na płeć, to ja jestem Dżyngis-chanem. O tym jednak jakoś cicho.
    • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:00
      dla mnie absurdem jest to fiksowanie się na płci. Chodzę w spodniach, bo mi tak wygodniej, a nie dlatego, żeby przełamać stereotyp. Maluję siwe włosy, bo uważam, że tak mi lepiej, a nie dlatego, że ulegam stereotypowi kobiety. A pod jaki stereotyp podciągnąć to, że lubię turystykę, zwiedzanie zabytków, pływanie i spacery po lesie? To są zajęcia kobiece czy męskie?
      • mirmunn Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 11:41
        najwięcej stereotypów o kobietach tworzą feministkismile
        • marychna31 ojp 07.02.15, 16:13
          > najwięcej stereotypów o kobietach tworzą feministkismile
          serio? dysponujesz jakimiś statystykami?
      • mirmunn Re: I to wszystko? Tylko tyle? 07.02.15, 15:02
        no męskie, zdecydowaniesmile eksplorujesz, anie siedzisz przy ognisku i mieszasz korzonki w garzesmile
      • mid.week Re: I to wszystko? Tylko tyle? 09.02.15, 07:03
        srebrnarybka napisała:

        > dla mnie absurdem jest to fiksowanie się na płci. Chodzę w spodniach, bo mi tak
        > wygodniej, a nie dlatego, żeby przełamać stereotyp. Maluję siwe włosy, bo uważ
        > am, że tak mi lepiej, a nie dlatego, że ulegam stereotypowi kobiety.


        Ciekawe dlaczego możesz chodzić w spodniach i malowac lub nie włosy....
        • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 09.02.15, 10:13
          w krajach islamskich, gdzie pozycja kobiety jest bardzo niska, kobiety też chodzą w spodniach, bo to element tradycyjnego stroju kobiecego. To tak przy okazji.

          Przecież ja nie jestem przeciw dyskryminacji kobiet polegającej na tym, że kobietom wtłacza się do głowy, że mają robić coś dlatego, że są kobietami i to jest zgodne ze stereotypem albo stereotypowi przeciwne. Ja uważam siebie przede wszystkim za człowieka, a za kobietę dopiero na drugim planie i w większości moich decyzji moja płeć nie ma znaczenia. I wkurza mnie to, że ktoś interpretuje moje zachowanie w kategoriach płci, bo ja w ten sposób nie myślę.

          Skądinąd feministki milczą na temat ustawy o szkolnictwie wyższym wprowadzonej przez ministrę Kudrycką, przypadkiem kobietę. W myśl tej ustawy kobieta doktor habilitowany traci uprawnienia do wykładania na państwowej uczelni parę lat wcześniej niż mężczyzna doktor habilitowany, gdy przed ustawą Kudryckiej nie było w tej kwestii zróżnicowania wg płci. To jest pierwsza ustawa dyskryminująca mnie w sensie prawnym jako kobietę, która dotknęła mnie przez 55 lat życia. Dotknęła w ten sposób różne inne kobiety. M. in. z tego powodu pani dr hab. Magdalena Środa straci uprawnienia do bycia profesorem uczelnianym UW parę lat wcześniej, niż gdyby była Marianem Środą (Magdalena Środa nie jest profesorem belwederskim, ci mają prawo wykładać do 70 r. ż. bez względu na płeć). I jakoś to nikomu nie przeszkadza.
          • srebrnarybka Re: I to wszystko? Tylko tyle? 09.02.15, 10:15
            drugie zdanie miało brzmieć "przecież ja jestem przeciw dyskryminacji kobiet".

            A może prościej: ja jestem przeciw dyskryminacji kobiet dlatego, że kobiety są ludźmi.
            Niektóre feministki są przeciw dyskryminacji kobiet dlatego, że kobiety są kobietami. W moim przekonaniu to też dyskryminacja.
    • mid.week Re: I to wszystko? Tylko tyle? 08.02.15, 09:19
      Jak widać wszystko. Większość tu piszących jest feministkami tylko nie chce być tak nazywana, więc nic dziwnego, że opis wychowywania dziecka nie odbiega od tego co znamy z własnych domów.
      • triss_merigold6 Odwrotnie 08.02.15, 09:40
        Odwrotnie. Większość wychowuje dzieci normalnie tylko feministka musi dorobić ideolo do zwykłych, standardowych i powszechnych przekazów.
        • ichi51e Re: Odwrotnie 08.02.15, 10:18
          Plus glebokie przekonanie ze pierwsza na to wszystko wpadla... I inni pierwsze slysza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka