Dodaj do ulubionych

Przestaję czytać biografie

11.02.15, 10:05
Albo będę czytała tylko te, które nie opisują moich ulubionych twórców, tzn. do których nie mam stosunku emocjonalnego.

Najpierw biografia Colette, mojej ukochanej pisarki. Załamałam się, została mi końcówka książki, ale chyba nie dokończę, sprzedam ją na allegro. Co za antypatyczna, egoistyczna baba... Życie niby ciekawe, ale z każdym rozdziałem ogarniała mnie coraz większa niechęć i pomyślałam sobie, że w sumie nic mnie to interesuje i do odbioru jej twórczości nie jest mi ta wiedza potrzebna. Ale serce trochę do niej straciłam.

Teraz w końcu odważyłam się kupić Beksińskich. Wszyscy uwielbialiśmy malarstwo ojca, a na audycjach syna się wychowałam, był moim muzycznym guru. I znów się załamałam. Co za pop... rodzina, co za ludzie... czytam na głos mojemu niektóre fragmenty, bo mi się to w głowie nie mieści. Świrowaty Beksiński senior, zaszczuta ogłupiała matka, która poświęciła tym grzmotom WSZYSTKO i właściwie swojego życia nie miała i na koniec Beksiński junior, rozpuszczony ponad normę bachor, któremu wszystko było wolno i który się nad matką właściwie znęcał. Który w wieku 30 lat nie miał zielonego pojęcia, jak rozmawiać z kobietami, jakaś żałosna ofiara losu ze schizami, w dodatku ofiara losu niesympatyczna, apodyktyczna i chamowata, a ja się w nim jako nastolatka platonicznie podkochiwałam ludzieeee wszystko legło w gruzach smile

No i moje pytanie brzmi - jak daleko można odstawić prywatne życie twórcy od dzieła? Analizować czy nie? W ogóle się tym nie zajmować? A kiedy okaże się, że uwielbiany artysta to zwykły k...s? A kiedy okazuje się mordercą (casus Bertranda Cantata z Noir Desir)? Wspaniały zespół, koleś to niesamowity wokalista i poeta, osobowość pełną gębą i nagle BUM. I co dalej? Mam z tym problem.
Obserwuj wątek
    • nowel1 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:08
      Oj, wkurzyłaś się widzę smile
      Ja myślę o tym inaczej: ludzie poukładani, "normalni", przewidywalni, stabilni raczej nie mają w sobie tej cząstki szaleństwa, która pozwala na wykiełkowanie i rozwój talentu artystycznego.
      To "ptaki boże", w codziennym życiu często nie do zniesienia.
      A Cantat - zabójca, nie morderca.
      • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:14
        > A Cantat - zabójca, nie morderca.

        Masz rację.
        • annajustyna Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:42
          Wlasnie doczytalam, ze jego byla zona sie powiesila sad.
          • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:47
            Cantata??
            • ingryd Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 15:50
              tak, zona do ktorej wrocil po odsiadce za zabojstwo Marie Trintignant.
              w ogole za facetem ciagnie sie smierc.
              z marie Trintignant to byla taka wielka milosc pasja, oni razem niesamowicie chlali, cpali, a potem sie tlukli,
              i wlasnie ktoregos razu po takiej akcji w wilnie gdzie ona krecila film, on twierdzil ze byla awantura, ze sie tarmosili, i w koncu on wylecial z hotelu zeby sie uspokoic.
              gdy wrocil marie lezala na lozku, myslal ze spi, polozyl sie obok i obudzil nad ranem i dlugo mu zeszlo na kacu zanim sie zorientowal ze on jast w comie.
              a potem juz bylo za pozno,ogromny obrzek mozgu i zgon.
              po wyjsciu z wiezienia wrocil do zony (matki swoich dzieci) ktora przez caly czas go wspierala, w czasie procesu i podczas odsiadki.
              i jakos za niedlugo potem powiesila sie w domu podczas gdy on spal na gorze w sypialni.
              byla depresyjna, na prochach od lat,
              koszmarne losy
            • annajustyna Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 18:42
              Tak. W 2009 r.
      • martishia7 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:15
        > Ja myślę o tym inaczej: ludzie poukładani, "normalni", przewidywalni, stabilni
        > raczej nie mają w sobie tej cząstki szaleństwa, która pozwala na wykiełkowanie
        > i rozwój talentu artystycznego.

        Zgadzam się. I nie tylko artystycznego, wielcy naukowcy to też często egocentrycy, z pewnymi odchyłami. Trzeba oddzielić twórcę od tworzywa, mnie to wychodzi z powodzeniem. Inna sprawa, że nie przepadam za biografiami jako gatunkiem, więc nie mam pokusy. A jeśli chodzi o Beksińskiego to moim zdaniem twórczość akurat nie pozostawia wątpliwości co do kondycji psychicznej, nie trzeba do tego biografii wink
      • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:29

        zgadzam się
        genialni- nie tylko twórcy- muszą mieć poprzestawiane synapsysmile, muszą być inni
        zresztą- geniusze w różnych dziedzinach nauki też mieli problemy- łącznie z chorobami psychiczniymi

        a propos- czy Beksiński junior nie chorował tez - oprócz ostrej depresji- na schizofrenię przypadkiem?
        • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:29
          Jeśli jest o tym mowa, to jeszcze do tego nie doszłam smile
          • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:30
            mial cyklofrenie
    • lelija05 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:11
      Mam podobnie.
      Nie potrafię oddzielić prywatnej osoby - od twórczości. Jeśli np pewna śpiewająca osoba wkurza mnie jak tylko usta otworzy po zadanym pytaniu, to ni wuja nie potrafię docenić tego co śpiewa - wydaje mi się to sztuczne, nieszczere. Lub taki jeden z drugim artysta, czy aktor bijący żony, nie lubię, mam za piiip, koniec.
      • taka_pani_jedna Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 20:05
        O to to - tez tak mam. Jak się o jakimś aktorze/muzyku czy inszym artyście dowiem coś złego, to już za chiny ludowe nie potrafię oddzielić twórczości artystycznej od życia prywatnego. Dajmy na to, jakaś tam piosenkarka, o której np. wiadomo, że rozrywkowa z niej laska i ze 100 kolesi przeleciała, wyśpiewuje kwiatki w stylu o wielkiej miłości aż po grób, że ja ciebie na zawsze...to nie potrafię zdzierzyć takiej "tfurczości". Podobnie jak trochę jak w przypadku aktora-homoseksualisty, który namiętnie całuje na ekranie babeczki - no nie ma dla mnie magii i koniec...
    • nisar Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:13
      Przeczytaj sobie na odtrutkę parę książek Pierre La Mure.
      • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:15
        Czytałam jego książkę o Lautrecu wink zajrzę może do innych, dobry pomysł.
        • nisar Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:19
          Omatko, no to masz talent do wyszukiwania najbardziej ponurych smile Przeczytaj "Miłość niejedno ma imię" o Mendelsonie.
      • aknaszilak Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:17
        Clair de Lune, o Debussym było moją ukochaną książką późnego dorastania.
    • nowi-jka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:15
      ale kogo sie po Baksinskim spodziewałas? przeciez normalnym byc nie moze skoro tworzy takie dzieła
      to sie bierze z jego chorej psychiki
      • sumire Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:36
        Akurat Beksiński (nawiasem mówiąc - już nie tworzy, w każdym razie nie w naszym wymiarze) w porównaniu z synem miał psychikę całkiem zdrową. Może był dziwakiem, ale nie nazwałabym go psychicznie chorym.
        • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:32
          no oprocz calkowitego OBRZYDZENIA ktore zywil do wszystkich dzieci ( w tym wlasnego ) i wszystkich kobiet ktore dziecko urodzily ( w tym wlasnej zony) to byl calkiem zdrowy smile

          zdrowo pieprzniety byl za to syn , psychiczny sadysta - choc jak sie urodzil takiemu tatusiowi ....
          • sumire Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:08
            Znam wielu ludzi żywiących obrzydzenie do dzieci, co nie przeszkadza im normalnie funkcjonować w społeczeństwie. I bardzo chciałabym poznać osobę, która nie ma żadnych dziwnych odchyłów czy uprzedzeń. Beksiński senior może nie był do rany przyłóż, ale jednak troszczył się o syna - syn o niego ani trochę.
            • flo-bo Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 13:11
              Ale on miał również inne problemy-natręctwa, zdarzało mu się wchodzić przez pewien czas przez drzwi tylko pod kątem prostym, specyficzne chodzenie po chodniku się pojawiało itp. Jestem w trakcie czytania,mimo tego,że spodziewałam się choćby na podstawie obrazów jakichs "akcji" i duuuzego egoizmu, tu poziom egocentryzmu mnie poradził- mówię o seniorze w tej chwili
              Wszyscy domownicy, goście musieli się dostosować do jego wizji spędzania czasu, przebiegu rozmowy( jeść nie można,bo go obrzydza). Dolujace, bo obrazy są niesamowite,ale gdy się ogląda te, które zostały malowane by Zosi- żonie obrzydzic chęć zajścia w ciążę, to ta ich atmosfera gdzieś umyka
              • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 13:29
                Mnie rozwaliło to natrętne wykorzystywanie ludzi do kupowania mu i załatwiania różnych rzeczy - swoja drogą miał siłę przekonywania, bo sami ludzi mówili potem, że sami się sobie dziwili wink opisana akcja, jak to w sumie obca kobieta przywlokła mu samolotem z Francji 7 kg (!) płyt, a ten wziął od niej torbę i pojechał, nie podziękowawszy, nie wspominając już o tym, że nie zapytał, by kobietę gdzieś z lotniska podrzucić (zima) mnie wyjątkowo zniesmaczyła. Zasr... egocentryk.
            • nangaparbat3 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 17:20
              Troszczyłabys się o kogoś, kto sie Tobą brzydzi?
    • marzeka1 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:16
      Też tak mam i gdy pozna się biografię cenionego artysty i okaże się, że to taki sobie człowiek lub świr totalny- to na mnie to też ma wpływ. Pamiętam swój młodzieńczy zachwyt Witkacym i szok, gdy poczytałam kiedyś o jego życiu - i jakoś mnie odrzuciło, gdy poczytałam o facecie, którego nie życzy się żadnej kobicie, jeśli nie chce zmarnować sobie życia.
      I nie dziwię się Twojemu szokowi odnośnie Beksińskich, bo też lubiłam kiedyś programy Beksińskiego juniora i robiły na mnie wrażenie obrazy ojca- a jako ludzie w codzienny życiu- koszmar.
      • ywwy Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:34
        jest coś takiego jak życie prywatne. Jeśli tam zaglądamy, to możemy zobaczyć wszystko. Cóż, artyści tak jak inni ludzie muszą zmagać się z życiem.

        Często traktują swoją twórczość jak pracę. Uważam, że dobry artysta tak właśnie powinien podchodzić, oddzielać życie prywatne od twórczości, przynajmniej starać się na ile jest to możliwe.
        Kiedy coś do mnie trafia i przemawia, myślę raczej o sobie, że mogę to oglądać, czytać , słuchać. Jak mam okazję bliżej poznać twórcę to traktuję to tylko jako zdobycie dodatkowych informacji o twórcy - nie mylę tego z jego twórczością.
        Niektórych artystów miałam okazję poznać osobiście, wierz mi też jest różnie smile

        Gdybyś się dowiedziała, że twój ulubiony dentysta źle traktuje swoją matkę to też byś przestała u niego się leczyć?
        • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:29
          > Gdybyś się dowiedziała, że twój ulubiony dentysta źle traktuje swoją matkę to t
          > eż byś przestała u niego się leczyć?

          Ja odpowiem. Owszem, gdybym dowiedziała się, że na 100% mój dentysta jest ch... znęcającym się nad matką przestałabym do niego chodzić. To jest na serio takie dziwne?
        • flo-bo Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:59
          Ja na pewno tak.
        • nanuk24 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 16:16
          > Gdybyś się dowiedziała, że twój ulubiony dentysta źle traktuje swoją matkę to t
          > eż byś przestała u niego się leczyć?

          Ale to dziwne? A gdybys sie dowiedziala, ze twoj dentysta osiedzial wyrok za gwalt albo za zakatowanie dziecka, dlaej bys sie u niego leczyla?
    • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:18
      Rzadko który ARTYSTA ( w prawdziwym znaczeniu tego słowa) rzadko kiedy jest całkowicie normalny...

      Nie czytuję biografii, nie chcę by mój odbiór dzieła wynikał w jakikolwiek sposób z historii życia danego twórcy. Często za to zapoznaję się z biografią, notką biograficzną, informacjami- PO zakończeniu przygody z danym dziełem, gdy mam już do niego ugruntowany stosunek.
      Na podobnej zasadzie NIE OGLĄDAM filmów, które powstały na kanwie dzieł literackich/książek. Bo MÓJ odbiór danego dzieła jest najwłaściwszy i nie chcę go sobie zamylać
      • agaja5b Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:40
        Ja oglądam, biografie czytam, ale nie po to by sie sugerowac z jakiego zakrętu w mózgu powstało dane dzieło, ale fascynuje mnie to inne spojrzenie drugiego człowieka na to samo, albo pod wpływem tego samego, przetworzenie podobnych doświadczeń w nietypowy sposób. Jedyne czego w tym nie lubię to to, kiedy ze okazuje się że moje postrzeganie moze byc tak schematyczne i płytkiewink
        • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:43

          Jedyne czego w tym nie lubię to to, kiedy ze okazuje
          > się że moje postrzeganie moze byc tak schematyczne i płytkiewink


          Nie, bo to by świadczyć mogło, że Ty jesteś schematyczna i płytka
          Tymczasem jesteś normalna-a twórcy są ..pojechani wink
    • dziennik-niecodziennik Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:24
      no a co ja mam powiedziec jak lubiłam Lostprophets??... a tu taka ohyda wyłazi. nie mogę, niby muzyka a zycie, niby nalezy oddzielac, ale nie moge. i nei przemoge sie nigdy juz.
      z idolami tak juz jest ze przy blizszym poznaniu z reguly tracą smile

      a w ogole to taka rozmowa juz tu była, bardzo długa nawet, własnie na temat czy zycie twórcy a twórczosc mzna rozdzielic czy to jednak na siebie rzutuje.
      • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:33
        Nie znałam Lostprophets, ale poczytałam... no lipa straszna...
      • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:36
        Też tak mam- nie mogę oddzielić.
        Dawno temu przeczytałam, że gdy Dali był dzieckiem czy nastolatkiem, złapał rannego nietoperza i wrzucił go jeszcze żywego do metalowego wiadra, a kilka dni później, gdy zobaczył zwierzę w agonii, jedzone żywcem przez mrówki, wziął go i odgryzł mu głowę. I opisał swoje odczucia- kreatora i niszczyciela (?)
        Jak słyszę Dali- od tej pory mam tę scenę przed oczami- i odruch wymiotny (nie wspominając oczywiście o jego dorosłych - już świadomie kreowanych-wariactwach).

        Podobnie Modigliani- narcyz, okropny facet, współczuję jego kobietom.
        • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:40
          Czytałaś "Moje sekretne życie "?> wink
          Akcja z nietoperzem to zaledwie cząstka tego, co on tam opisywał.
          Mnie bardziej by zastanawiało, dlaczego akurat tę scenę zapamiętałaś a nie inną/inne ?
          p.s. Dalego uwielbiam pasjami"
          • ola Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:14
            Ciekawa jestem ile z tego to prawda. Dali był strasznym mitomanem.
            • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:17
              myślę, że wszystko było prawdą w jego głowie wink-jak najbardziej wszystko istniało
              jeśli chodzi o zdarzenia faktyczne - to na 100% przedstawionych prawdziwych jest 10% ( fakty jak pewne miejsca, szkoły) a reszta to doskonały szczegółowy mitomański opis.
              dla mnie-całość jest niesamowita
            • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:22
              Wiem, ale i tak mam odruch wymiotny- nawet jeśli to wymyśliłsmile
              • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:30
                Dla mnie samo to, że ktoś coś takiego wymyśla i się tym upaja świadczy, że ma nierówno pod kopułą.
                • ola Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:32
                  A to na pewno
                • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:42
                  Dla mnie to jest po prostu obrzydliwe.... brzydziłabym się przebywać z taką osobą w jednym pomieszczeniu.
          • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:20
            Nie, to był po prostu jakiś artykuł o Dalim z opisaną tą sceną - na pewno nie książka.

            >>Mnie bardziej by zastanawiało, dlaczego akurat tę scenę zapamiętałaś a nie inną/inne ?<<
            Tak, ze pudło, koleżankosmile
        • dziennik-niecodziennik Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:44
          eeech
          wybryki za dziecka czy nastolatka mnie nie ruszają az tak. dziecko nie zawsze sobie zdaje sprawe ze wszystkich konsekwencji tego co robi, nastolatki mają wiek chmurny i durny i przedziwne pomysły na doświadczanie życia.
          ale dorosli twórcy czesto zachowują sie do wyrzygania z przeproszeniem. dopóki ktos ma nas...ne we wlasnej głowie, to ok, moge zrozumiec, taki urok i męki twórcze. ale jak ktoś zaczyna krzywdzić innych, wiedząc doskonale ze to robi, to sorry.
          no, trzeba wziąć tez pod uwage ewentualne choroby. i czasy jeszcze, czasy - uwarunkowania kulturowe i społeczne itd. - coś co nam sie teraz wydaje nie do pojęcia - jeszcze kilkadziesiąt lat temu było ogólnie przyjęte. ale sa rzeczy ktore przekraczają tę granicę.
          • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:49
            Przekraczają-bo społeczeństwo daje przyzwolenie osobom chorym . A artyści często są chorzy.
            W przypadku normalnego człowieka, każda krzywdząca innych/inne akcja byłaby ostro karana i potępiona, w przypadku osoby chorej- spotyka się ze zrozumieniem (?) lub obojętnością.

            Jak jesteśmy w temacie- R. Hoss , komendant Auschwitz-dzisiaj mógłby zostać zdiagnozowany jako Aspie..
        • ola Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:20
          Modigliani - facet jak facet, jestem nawet w stanie go zrozumieć. Kompletnie za to nie rozumiem, nie ogarniam tego, co działo się w głowie Jeanne Hébuterne. To jest dla mnie MAX!! Jak dla faceta można tam stracić głowę, zamordować własne dziecko tuz przed porodem, no jak???
          • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:28
            I skoczyć z okna ?
            Uzależnienie, toksyczny związek- jakich wiele i dziś.

            Dziś wiemy o wiele więcej o sferze emocji, to byśmy powiedzieli o Jeanne: życie z narcyzem, borderline, syndrom DDA, ostra depresja, uzależnienie emocjonalne, czy co tam jeszcze. Co nie zmienia faktu, że facet był świnią.
            • ola Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:31
              Ale ona miała kilka dni do rozwiązania. Jej rodzice błagali ją, żeby poczekała parę dni az urodzi. Ok, mówił jej jej brat - chcesz się zabić, ale nie zabijaj dziecka. Pilnowali jej przez dobę, a ta i tak znalazła sposób, żeby się zabić. Nie rozumiem tego i żadne uzależnienia mi tego nie wyjaśnią.
              • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:44
                Ale już ostra depresja- tak.
                Wtedy człowiek po prostu dąży do samounicestwienia- jak w chorobie być racjonalnym?
                • ola Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:47
                  Może tak. Tyle, że ona była taka już od samego początku związku z Amadeo. Jeszcze kiedy on był w miarę zdrowy i nie było powodu do depresji. Łaziła za nim wszędzie, siedziała na progu knajp, kiedy on pił z kolegami.
                  Starszą córkę, Jeanne, też zaniedbywała, nie karmiła jej, nie zajmowała się nią, aż w końcu brat zabrał małą do dziadków. Miała to dziecko kompletnie gdzieś.
                  • nangaparbat3 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 17:24
                    więc jak najbardziej mogła mieć cięzką depresję, endogenną, więc nie potrzebującą "powodu", i mogła za nic nie chcieć urodzić dziecka, za to spieszyc się z samobójstewm, zeby zdążyć ochronic to dziecko przed światem.
    • agaja5b Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:34
      Zazwyczaj w twórczości artystycznej dokładnie widac co w głowie siedzi artyście, takze mnie kontrowersyjne wątki w biografiach nie dziwią, jak juz czegos nie znoszę to biografii- laurek. Przykladów wiele od malarzy po pisarzy przez spiewaków i aktorów. No chyba że czyjeś dzieło to nie sztuka wygenerowana z potrzeby twórcy, ale produkt wygenerowany sztucznie i na potrzeby odbiorcy, wtedy coś tam moze zaskoczyć, ale to nie artysta tylko odtwórca, choc też może byc ciekawy. Ja bym sie raczej na twoim miejscu zastanowiła co w tobie - odbiorcy jest takiego, jaki zakręt, ze cię tak fascynuje czyjas twórczość, dzieło, bo zawsze na jakies konkretne potrzeby ono odpowiada. Lepiej wiedzieć więcej o sobie, niz o tym jakim swirem okazał się genialny artysta.
    • pieskuba Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:34
      Bardzo lubiłam czytać książki Pawła Huelle, kupiłam i ukochałam wszystko co napisał, dopóki nie przeczytałam wywiadu, z którego wynika, że jest antypatycznym, wywyższającym się gburem, całkiem otwarcie gardzącym zwykłymi ludźmi. No i mi przeszło sad Jestem zwykłym ludziem i nie lubię pogardy.
    • drinkit Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:35
      Dlatego najbezpieczniejsze jest czytanie biografii postaci historycznych, tak z min. ze sto lat wstecz. Nie ma bata, żeby mnie coś zszokowało, bo nigdy nie traktuję ich z definicji "życzliwie", jak np. tworców (taki mechanizm).
      • konsta-is-me Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:38
        Mam wrazenie ze biografia jest glownie tym.czym osoba opisujaca chce by byla.
        Czyli jeden.autor przedstawia sylwetke tak, drugi zupelnie inaczej itd.
        Czytuje wiec glownie autobiografie.ktore tez nie sa obiektywne, ale trudno.
        • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:44
          dokładnie
        • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:16
          Jedyna znośna autobiografia jaka czytałam to była Polańskiego. Zdecydowanie wolę spojrzenie z zewnątrz.
          • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:22
            polecam (uwielbiam)
            • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:31
              Ale to nie autobiografia smile
              • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:35
                nie, biografia (takie wolisz)
                • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:48
                  Podpięłaś się pod moją uwagą o autobiografiach, dlatego sprostowałam.
                  • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:50
                    no ok
                    dlatego poleciłam Ci świetna wg mnie biografię (nie rozczarujesz się)
    • edelstein Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:35
      Artysci,pisarze z reguly mieli barwne zycie i odchyly od normy byly na porzadku dziennym.Jakby czlowiek patrzyl przez pryzmat zycia tworcow,to nawet "Tryptyk rzymski " trzeba by bylo znienawidzic,a przynajmniej odstawic na bok.
    • cherry.coke Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:36
      morgen_stern napisała:

      > No i moje pytanie brzmi - jak daleko można odstawić prywatne życie twórcy od dz
      > ieła? Analizować czy nie? W ogóle się tym nie zajmować? A kiedy okaże się, że u
      > wielbiany artysta to zwykły k...s? A kiedy okazuje się mordercą (casus Bertrand
      > a Cantata z Noir Desir)? Wspaniały zespół, koleś to niesamowity wokalista i poe
      > ta, osobowość pełną gębą i nagle BUM. I co dalej? Mam z tym problem.

      No niestety, tak chyba jest. Wszyscy artysci, z jakimi mialam do czynienia, to osoby nie do zwyklego zycia. W wersji lekkiej sa pozbawieni praktycznosci i odpowiedzialnosci, w wersji ciezkiej masz historie takie jak te.

      Teraz jest internet i massmedia, to wiemy o takim Polanskim czy Beksinskim, a przeciez mnostwo tworcow przed nimi to byly osoby spolecznie/psychicznie zaburzone badz kryminalisci.

      Przynajmniej ty konsumujesz tez te sztuke wlasciwa, wiec mozesz to sobie jakos wyposrodkowac - co dobrego po nich zostalo. Moja babcia lubila czytac wylacznie biografie i dokumenty, najczesciej nie znajac dorobku opisywanych ludzi, poza postaciami historycznymi czy aktorami. Jej wizja swiata sztuki byla specyficzna smile
      • naomi19 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:43
        Wszyscy artysci, z jakimi mialam do czynienia, to osoby nie do zwyklego zycia. W wersji lekkiej sa pozbawieni praktycznosci i odpowiedzialnosci, w wersji ciezkiej masz historie takie jak te.
        Mam koleżankę śpiewaczkę operową. Miała szansę być przyjaciółką, ale nie dało się. Inny świat, zero odpowiedzialności, potrafiła umawiać się i nie przychodzić albo spóźniać godzinę. Dodatkowo życie we własnym świecie- gdy jej dziecko zachorowało trzeci raz w miesiącu, spytałam o to, a ona, że w ogóle nie choruje i chory był pół roku temu wink wybieralysmy sie z kolezankami na jej koncert, a ona zapomniala poinformowac, ze spiewa kto inny.
    • atena12345 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:36
      hehe, ja tak kiedyś przeczytałam biografię Salvadore Dali big_grin Na jakiś czas przestałam lubić jego twórczość wink
      • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:41
        widzisz,..a ja czytałam autobiografię (wspominam wyżej) i polubiłam go jeszcze bardziej ( czytałam kilka razy) i lepiej zrozumiałam jego twórczość wink
        • atena12345 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 10:54
          no ja zdecydowanie lepiej zrozumiałam jego twórczość big_grin
        • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:30
          A dlaczego cię tak zafascynowała, ciekawe.... ;0
          • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:36
            bo mam nawalone w głowie tak jak oni..wink
            • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:47
              To namaluj mi odjechany portret kotasmile powieszę nad kominkiem, a na starość kupię se za niego wyspę i cię zaproszę; )
              • guderianka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:48
                maluję ale... słowami wink
    • nihiru Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:03
      Przyznaję, że rzadko czytuję biografie, ale i tak dla artystów mam jakąś tam tolerancję.
      Odróżniam artystę od prywatnego człowieka i w zasadzie nawet mnie nie zdziwiło, kiedy np.: córki Madonny czy Kaczmarskiego narzekały na nich jako na rodziców (a wiele ematek było oburzonych). Zastanawia mnie tylko, jak wielką siłę musi mieć w sobie kobieta, żeby z kimś takim wytrzymać. Zwłaszcza jeśli artysta jeszcze "nieodkryty" i tak naprawdę nie wiadomo, czy to geniusz czy zwykły wariat.
      Ciekawsza rzecz jest za to z filozofami czy moralistami. Czytałaś "Intelektualistów" Paula Johnsona? Rousseau, Shelley, Marks, Ibsen, Tołstoj, Hemingway, Sartre - buzie wypchane ideałami i miłością do bliźniego, a w rzeczywistości egoiści, megalomaniacy i ogólnie ludzie niespecjalnie przystający do głoszonych prawd i pouczeń.

      ps.: Morgen - stanowczo zawyżasz poziom tego forum swoimi wątkamibig_grin
      • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:12
        Jezusie, co za miłe słowa... doprawdy...
        Najpierw pomyślałam, że przeczytałabym tych "intelektualistów", ale szybko stwierdziłam, że może jednak NIE big_grin
        • ola Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:26
          Najbardziej "lubię" historię z Rousseau. Zawsze ją przytaczam podczas lekcji o oświeceniu. W zasadzie nie powinnam tego robić i mieszać młodzieży w głowie, ale nie mogę się powstrzymać.
          Dla nieznających rzeczy - Rousseau, autor traktatu o wychowaniu, postulujący powrót do natury, miłość rodzicielską i karmienie piersią, oddał pięcioro swoich dzieci do sierocińca nie nadając im nawet imion. A wiecie, czym w XVIII wieku był sierociniec.
          • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:32
            Nam w szkole mówiła o tym polonistka.
            • taka_pani_jedna Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 20:21
              U mnie w szkole tez polonistka o tym wspominała.
              • morgen_stern Re: Przestaję czytać biografie 12.02.15, 14:51
                Może ta sama big_grin
          • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:38
            aaaa , a zdaje sie zapytany ile wogole mial dzieci odpowiadal "nie pamietam ile umarło , dwoje albo czworo"

            co do KAczmarskeigo - nie pamietacie jakie bluzgi spadly na córke, kiedy ujawniła ze wielki bard wolnosci swojej rodzinie stworzyl piekło , w ktorym uciekanie w piżamach w nocy na mróz bylo z tych lajtowych
            • nangaparbat3 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 17:28
              Nigdy nie lubilam Kaczmarskiego (nie wiedząc zupełnie nic o tym, o czym piszesz), za to uwielbialam jego piosenki, od pierwszego wejrzenia, kiedy jeszcze w ogole nie był znany. Potem sluchałam jego felietonow w wolnej europie, od ktorych mnie odrzucaly napastliwośc tonu i prostactwo (tak to pamietam) i nie moglam się nadziwić, jak ten sam czlowiek moze pisać tak glebokie wiersze i tak płytką prozę. Ale to wszystko wcale mi nie przeszkadza w zachwycaniu się jego piosenkami wciaz.
          • martishia7 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:39
            Stare przysłowie pszczół mówi, że ornitolog nie musi umieć latać wink
        • triss_merigold6 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:30
          Morgen, czytałam "Intelektualistów", to zbiór biografii z silnie zaakcentowaną tezą, że przedstawiciele i głosiciele miłości bliźniego w wersji powszechnoludzkiej, na co dzień i dla bliskich są mocno toksyczni.
      • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:40
        Zgadzam się z obiema częściami postusmile
        apropos- dla mnie słowo klucz w tej sprawie to właśnie "intelektualista"- czyli osoba żyjaca w sferze - własnego- rozumu, intelektu, skoncentrowana na nim, nie zwracająca uwagi na otoczenie, bliskich, ich emocje, ich potrzeby i życie.

        Dla mnie współcześnie takim "kosmicznym przypadkiem" jest Woody Allen - zwłaszcza finał jego związku z Mia Farrow. Egoizm i wyciśnięcie jak ścierki kobiety, która z nim była tyle lat. I poniżenie ślubem zz pasierbicą.

        Albo nasz cudowny Korzeniowski (no, może nie geniusz, ale wybitny w sporcie). Kiedy zakończył karierę, rozwiódł się natychmiast z dotychczasową żoną, która całe lata umożliwiała mu swobodna karierę, stworzyła do itd itp. W wywiadzie uzasadnił to słowami, ze t przedtem miał inny etap życia i potrzeb, teraz jest na innym etapie, zaczyna nowy, to ma nowe potrzeby. Dodał jeszcze kilka zdań, już nie pamiętam, ale wymowa była mniej więcej taka, że żona powinna się cieszyć, że miała szansę mu pomóc w karierze , a teraz on już zmienia wszystko, bo tak zdecydował, a ona powinna się z tym pogodzić.
        Od tej pory patrzeć na gościa nie mogę.

        • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:58
          a na Zbysia Zamachowskeigo mozesz patrzec z sympatią ?

          ja juz jakoś nie
          • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:07
            No wiesz, wszyscy mogą sobie rączki podać- Justa dwadzieścia lat wcześniej zrobiła dokładnie to samo, co dziś Richardson.
            A na Zamachowskiego nie patrzę, bo nie ma gdziesmile jego ostatnie duże role to lata świetlne temu- zresztą nie przepadałam za nim jako aktorem, ale dobrze partnerujesmile.
    • aknaszilak Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:19
      Mam tak samouncertain
      Biografia P.L. Travers bardzo zepsuła mi miłe wspomnienia po Mary Poppins.
      Nie umiem myśleć dobrze o Marii Curie jako o kobiecie.
      • rhaenyra Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:26
        yyy czemu ?
        • aknaszilak Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:30
          Mam szacunek o jej gigantycznych osiągnięć jako naukowca. Natomiast mdli mnie na myśl o jej relacjach z jej dziećmi.
          Wiem, inne czasy, pewnie świadomie nie zdecydowałaby się na dzieci, wiedząc, że chce pracować naukowo, wiem, że nie każdy się na rodzica nadaje, ale jak już jest to wypadałoby się trochę przyłożyć do rodzicielstwa.
          A sama nie należę do prądu "ubermatkowego".
          • rhaenyra Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:46
            a cos by zmienilo gdyby była facetem ?
            bo napisalas ze nie możesz o niej dobrze myslec jako o kobiecie
            kiepska matka = kiepska kobieta ?
            • aknaszilak Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:40
              Wiedziałam, że się tego złapieszsmile Patrzę na nią jako kobietę bo sama jestem kobietą, może dlatego. I w tamtych czasach jednak więcej obowiązków względem dzieci miały matki.
              Z perspektywy współczesnej - dawała ciała jako rodzic po prostu.

              Zresztą przeczytałam w życiu kilkanaście biografii astronautów amerykańskich, bohaterów przez duże B, inteligentnych ludzi przekraczających granice możliwości za marne państwowe pieniądze, plus potem "prezenty" od prywatnych przedsiębiorców. I o nich jako o mężczyznach też niedobrze myślę, ojcowie z nich byli zwykle marni, mężowie bywało, że gorsi jeszcze.
              A - i w swoich autobiografiach rozpisywali się o stracie kolegów w Apollo 1, czy Teda Freemana czy tandemu Basset/See, a nierzadko własny ślub zajmował linijkę, a informacje o dzieciach - kiedy się urodziły i tyle.
              Chwała bohu za Lilly Koppellsmile
          • annajustyna Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:50
            E? A czytalas biografie marii i jej corek? Byla swietna matka!
            • kooreczka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:53
              Że co? Pierwszą biografię Marii napisała jej córka i jest to nieomal hagiografia.
              • annajustyna Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 18:44
                Mam na mysli te pozycje:
                https://solarisnet.pl/164174-70027-thickbox/maria-sklodowska-curie-i-jej-corki.jpg
                • kooreczka Re: Przestaję czytać biografie 12.02.15, 10:10
                  No właśnie, Ewa naprawdę matkę kochała. Gdzieś wspomniała, że nie dogadywały się kiedy była dzieckiem, ale Maria dbała o edukację córek, spędzała z nimi czas, pomagała rozwijać zainteresowania. Naprawdę nie wiem, co powinna robić, by być lepszą matką.
      • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:40
        Travers byla mocno odjechana ideologicznie i troche chyab tez religijnie
        ale czemu zdecydoewala sie na adopcje Camillusa to w sumie nie wiadomo - chłopak mial spaprane życie , raczej niedługie
        • aknaszilak Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:41
          Nie, no Camillus pożył trochę, zmarł w 2011r. Świństwo stulecia, że wzięła jednego.
    • crea.tura Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:20
      Uwielbiam czytać biografie. Beksińscy mnie jakoś w ogóle nie zszokowali, senior był właściwie całkiem normalny (choć nie mogłam uwierzyć jak taki światowy i w sumie skąpy człowiek pozwolił się przez lata oszukiwać swoim, koniec końców, oprawcom). Junior z kolei był mocno szurnięty, ale właściwie spodziewałam się,że taki będzie, postać mocno antypatyczna. Jakoś idealnie wpisuje się w moje postrzeganie takich romantyków-idealistów, którzy często gęsto okazują się kanaliami. Jeśli masz potrzebę poczytania biografii pozytywnej - to polecam Ci dzienniki Sandora Maraia - smutne, melancholijne ale bardzo wartościowe.
    • zona_mi Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:21
      Biografia może być wyłącznie spojrzeniem jej autora, trudniej było mi zdystansować się do żyjących autorów, których miałam możliwość poznać - albo chociaż poczytać ich wypowiedzi w sieci/czasopismach. Bywa, że ich obraz rysuje się mało zachęcająco.
      Mam jednak to szczęście, ze zazwyczaj moi ulubieni spełniają jakieś tam moje standardy, dzięki czemu nie zrażam się do nich, do ich książek.

      Pamiętam, jak nie byłam w stanie czytać poradników Samsona, po tej słynnej historii - potrzebowałam bardzo dużo czasu.

      Teraz już potrafię się zdystansować, ale są autorzy, których książek nie czytam z zasady, poznając ich - na żywo czy w sieci - zanim sięgnę po pierwszą książkę.
      • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:16
        mam poradnik Samsona , bardzo konkretny i rozsądny

        jak czytam to staram sie nie myslec o autorze

        tak po sasiedzku - kiedys czytaalm duzo Eichelbergera ale jak sie okazalo ze facet kilka razy bardzo powaznie zlama zasady pracy psychoterapauty to mi przeszlo
        • zona_mi Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:26
          Może to kwestia specyfiki ich publikacji.
          Jednak inaczej niż autor powieści, choćby najlepszych, skoro ktoś, kto w jakimś sensie radzi innym, jak żyć, wychowywać dzieci itd.
    • mdro Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:23
      Pamiętaj tylko, że biografie też są pisane przez pryzmat czyichś wspomnień. Osoba, która dla jednego była ciepłym, dobrym człowiekiem, dla innego mogła być zimnym sk..,synem (a w dodatku mogło to się zmieniać w trakcie życia) - i zależy, czyja narracja przeważy. Oczywiście dobry biografista powinien te relacje wyważyć, ale różnie to bywa. Taki przykład - żona umiera, mąż po b. krótkim czasie żeni się z inną. Jeśli rzecz działa się wieki temu, to prawdopodobnie prócz tych suchych faktów nic nie wiadomo i można jedynie domniemywać powodów. Jeśli zaś zachował się np. list rozżalonej śmiercią córki teściowej, że tylko czekał, by ta zamknęła oczy i ożenił się z tą wywłoką, długoletnią kochanicą, to taka wersja będzie podawana i nikt nie będzie wiedział, że nie miał z drugą żoną żadnego romansu, w ogóle nic do niej nie czuł, a ożenił się tylko ze względu na swoje małe dzieci, bo uznał, że akurat ta, znana mu od lat kobieta będzie dla nich dobrą matką.
    • riki_i Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:27
      Kupilem dwie opasle biografie roznych autorow zespolu ABBA. Ilosc fekalii jaka sie z tych rzetelnie napisanych dziel wylala, zniechecila mnie do przeczytania ich do konca. A byl to w sumie wyjatkowo grzeczny zespol. Biografii Bee Gees'ow juz kupowac nie zamierzam... zwlaszcza ze tam zapowiada sie jeszcze grubiej i z przedwczesnymi smierciami w tle (Andy i Maurice). Walki o kase, alkoholizm to najlzejsze rzeczy
    • oqoq74 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:39
      Myślę, że często jest tak, że przez twórczość danej osoby, kreujemy sobie jej obraz. Często jest to wynik naszych wyobrażeń, ale często jest to to co dany twórca chce, żebyśmy o nim myśleli, kreacja, która z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.
      Kiedyś było to o tyle łatwiejsze, że malarze, pisarze itd. nie byli tak dostępni jak artyści dziś. Kiedyś o życiu prywatnym wiedziały najbliższe osoby, reszta bazowała na swoich wyobrażeniach. Dziś często sami artyści, wpuszczają do swojego życia ludzi.

      Sama znam parę osób, które prywatnie są zupełnie inne niż w trakcie pracy, w tv, na scenie.
    • skarolina Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:46
      Ja tak miałam z Młynarskim i Ewą Bem. Teksty Młynarskiego wielbię od wczesnej młodości, bo uważam je za mistrzowskie, ale miałam pecha brać udział w koncercie, w którym konferansjerem był Młynarski. Co za buc bez poczucia humoru... Zaczęłam rozumieć, czemu córki jako nastolatki zasadniczo zwiewały z domu. Ale potem trochę złagodniałam w opinii, jak doczytałam, że cierpi na depresję.

      Ewa Bem - bardzo lubię jak śpiewa, ale wyjątkowo nadęta baba, zwraca uwagę tylko na siebie, otoczenia nie zauważa.
    • kooreczka Colette i Dickens 11.02.15, 11:49
      Można zapytać, czego się spodziewało akurat po Colette? Przecież Klaudyna akurat była antypatyczną egoistką z "inferiority-superiority complex". Takoż nie byłam zszokowana, gdy z Tołstoja wyszedł wannabe-prorok. Tu po prostu nie ma dysonansu- artysta pisze co mu w duszy gra, ja się zgadzam albo nie, a życie uzupełnia.

      Co innego Dickens- tutaj rozjazd z życiem na całej linii. Pan piszący rzewne historie o rodzinie robił żonie piekielne awantury o to, że miała czelność rodzić więcej dzieci niż mu się podobało (w ciążę sama zachodziła pewnie tongue_out), a w końcu puścił ją w trąbę dla tancereczki w wieku ich córki. Kobietę, która przez tyle lat umożliwiała mu pisanie zostawił bez pieniędzy, zabierając dzieci (najstarszy, samodzielny syn został z matką). Mało tego- pisał do gazet jak to żona zatruła mu życie. Hipokryta powalony, artysta jego mać.
      (Tutaj ładny wpis ze szczegółami- kobietyihistoria.blogspot.com/2013/12/zamiast-opowiesci-wigilijnej.html)
      • morgen_stern Re: Colette i Dickens 11.02.15, 11:54
        Odczep się od Klaudyny tongue_out nie była taka zła...
        • kooreczka Re: Colette i Dickens 11.02.15, 11:55
          Była. Patrzyła z góry na wszystkich i wszystko- poza tatusiem i mężusiem, tych wielbiła na czterech łapkach tongue_out
          • morgen_stern Re: Colette i Dickens 11.02.15, 12:00
            No wiesz, ta francuska prowincja... a ona taka ładna i mądra... poza tym była młoda smile
            • kooreczka Re: Colette i Dickens 11.02.15, 12:10
              Właśnie mogłam ją zrozumieć, kiedy była młoda- ale potem jedzie do Paryża, ma zupełnie wolną rękę w dobieraniu znajomych a i tak każdy poza mężem jest poniżej jej poziomu, choć n ie widać by była jakaś specjalnie inteligentna. Nie przeczę, że sporo takich osób na świecie i jest to portret wyjątkowo trafny, ale bynajmniej nie chciałabym spotkać jej w prawdziwym życiu,
      • mozambique Re: Colette i Dickens 11.02.15, 12:08
        co do Dickensa - nie wieidzalam i jest to zaskoczenie
        tym bardziej ze akurat jego pisanie wywarlo wielki wplyw na wtz swiadomosc socjalną ówczesnego spoleczesntwa . Dopiero po ukazaniu sie powiesci Dickensa ( pierwsze szly chyab w odcinkach w londynksich gazetach) w Londynie powstalo cos na kształt MOPS-u , ktory zaczal w ogoel dostrzegac bezdomne dzieci i sieroty , zzcaeto zmieniac przepisy prawa, no w ogóle cos zazcelo sie dziac .
        • kooreczka Re: Colette i Dickens 11.02.15, 12:16
          No właśnie- nie mierzi mnie nawet jego postępowanie tylko cholerna hipokryzja. A może łatwiej było pisać o wzruszających sierotkach niż dostrzec człowieka we własnej żonie i córkach.
        • akniwlam Re: Colette i Dickens 11.02.15, 16:23
          Ale niewątpliwe zasługi Dickensa na polu literackim i społecznym nie niwelują jego koszmarnego stosunku do własnej rodziny. Właśnie to w biografiach bywa fascynujące: pęknięcie między ideałem wyłaniającym się z twórczości a autentycznymi opiniami ludzi, którzy twórcę znali.
    • mynia_pynia Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 11:59
      Pasja życia - Vincent van Gogh był wrzodem do tyłku dla całej rodziny.
      • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:04
        A nasze ukochane Szopeniątko ????
        mimozowaty zakalec bezwglednie domagający sie wiekszej opieki niz kolkujący niemowlak
        • kooreczka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:08
          Tyle, że mając wieloletnią gruźlicę trudno nie domagać się opieki. I nie widzę rozjazdu między tym co tworzył, a jego postępowaniem.
          Bardziej mierzi mnie Mickiewicz używający Dziadów do dokopania Słowackiemu- kiedy Juliusz usłyszał jak mu ojczyma obsmarowano mało nie doszło do pojedynku.
          • mozambique Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:10
            no wiesz , tylko on robil to wrecz bezwglednie, kompleteni nie zawazajac na mozliwosci /warunki opiekuna. W biografii George Sand to jest łądnie wypunktowane
            • kooreczka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:14
              Dość często spotykałam się z tym, że w biografii połówek sławnych par oczerniano to drugie jako nie dające się bohaterowi rozwinąć. Starszy przypomnieć Natalię, która tittiu Puszkinka biednego do grobu wpędziła, a okazuje się, że oboje byli siebie warci. Przydałaby się jakaś krytyczna biografia Mickiewicza.
              • daisy Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 15:28
                Ależ istniej nowa, jak najbardziej krytyczna, a przy tym bardzo dobra biografia Mickiewicza, napisana przez Amerykanina (ukraińskiego pochodzenia), Romana Koropeckiego. Świetna. Właśnie chciałam ją tutaj polecić. smile
                www.empik.com/adam-mickiewicz-zycie-romantyka-koropeckyj-roman,p1081233873,ksiazka-p
                https://ecsmedia.pl/c/adam-mickiewicz-zycie-romantyka-b-iext24212080.jpg
        • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:13
          no....

          To reasumując- jedyną sympatyczną biografią i sympatyczna postacią jest chyba "Mama Muminków" - czyli Tove Jansson.

          Niespecjalnie przepadam za biografiami jako takimi, ale tę " zamówiłam" sobie na prezent i bardzo mi się podobała- wcześniej praktycznie nie znałam jej rodziny i nie wiedziałam zupełnie, że w zasadzie ona uważała się za malarkę i głownie w tym kierunku tworzyła.
          Bardzo ciekawe dla mnie były te wszystkie nowości, a także kwestia związków- opisanych wg mnie bardzo rzetelnie i taktownie.
          • kooreczka Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:22
            Sympatyczny jest Ozzy Osbourne. Do tego stopnia, że wierzę, że myślał, że ten nietoperz to zabawka. Człowiek pogryzł nietoperza i pojechał do szpitala po zastrzyki na wściekliznę...
            Jasne, że są prostytutki, koks i rock'n'roll, ale po pierwsze- piosenkarz nigdy nie głosił rodzinnych wartości, a po drugie jak przyszło co do czego to okazał się dobrym mężem i ojcem. Widać jak zmienił się przez te lata. A ja nawet nie jestem fanką jego muzyki.
      • mynia_pynia Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:11
        na tyłku smile
      • jowita771 Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:29
        A mnie jest van Gogha żal. Niedostosowany strasznie, ale niezwykle empatyczny, jemu się musiało bardzo ciężko żyć.
        • a.va Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 17:38
          Co do van Gogha to mam to samo - dopiero po biografii naprawdę go polubiłam, był niesamowicie wartościowym człowiekiem. Na pewno niekiedy trudnym dla otoczenia, ale każdy w końcu ma jakieś wady.
    • mirmunn Re: Przestaję czytać biografie 11.02.15, 12:19
      A z kolei biografia Gainsbourga rozczarowała mnie totalnie, spodziewałam się pikantności, aury skandalu, oparów galuoisów, wódki, wina i absyntu, LSD, charyzmy Jane Birkin, stu innych dam, a wyszedł- z całym szacunkiem dla twórczości- prawie że terminarz koncertów i nagrań. Co, gdzie, kiedy i za ile. Jakby menadżer przepisał swój organizer.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka