lauren6 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:11 Szkoła powinna również wychowywać, a nie tylko uczyć. Wychowanie to dla mnie również nauka prawidłowych nawyków żywieniowych, do których wsuwanie słodyczy między lekcjami się nie zalicza. Dla mnie taki odgórny zakaz przynoszenia słodyczy, poza urodzinami kogoś z klasy, byłby jak najbardziej ok. Dziecku nic się nie stanie jak zamiast żelek zje jabłko. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:18 Ale wychowywanie to tez nauka zycia w spoleczenstwie - i nie ma co udawac ze wszyscy maja/jedza to samo. Kazdy powinien jesc swoje i nie ogladac sie co inni jedza. Dzis jedzenienprzeszkadza jutro ciuchy i tornister nie pasuja Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:21 Nie żartuj! Ona pisała, że dziecku daje więcej do obczęstowania! Jak ma innym to nie przeszkadzać? Urodziny rozumiem, ale codzienne wsuwanie słomek ptysiowych? Jak już wybrała taką metodę żywienia, to niech uświadomi dziecku że to niezdrowe i nie może częstować innych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
rupiowa Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:33 no i właśnie dlatego zapraszałam z popcornem - czytając kilka moich zdań stworzyłyście profil matki-wariatki która dziecku daje codziennie wór jak nie tira żelków, dwie tony słomek ptysiowych przekładanych biszkoptami i jej zapasiony syn który zupę przegryza żelkiem biega za innymi dziećmi i wciska im na siłę cukierki. I to prosto do gardła! Żelki od września w szkole były dwa razy, najmniejsze misie jakie są dostępne w ilości sztuk 24 na klasę 20-osobową. Słomki dostaje w ilości ok. 10 sztuk. Biszkopty - ok 6-7 sztuk. Częstuje inne dzieci z grzeczności ale nie wciska im na siłę, Ma 6 lat i jest na 25 centylu, zęby ma całkowicie zdrowe więc nie widzę żebym popełniała jakiś błąd w jego żywieniu. Oprócz osławionych już żelków (nie zapominajmy że w ilościach hurtowych i codziennie zagryzanych słomkami) dostaje do szkoły kanapki które rzadko kiedy wracają do domu, a jeśli już wrócą to zaraz po zdjęciu butów są dojadane. Obiady których nie może jeść nie zdarzają się często więc ochłońcie nieco zanim mnie zlinczujecie na śmierć Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:41 Większości dzieci nie trzeba wciskać na siłę... Dzięki takim "grzecznościom" moje dziecko ma popsute zęby, w domu jemy mało słodkiego, dbamy o higienę jamy ustnej - a odkąd poszła do szkoły i zaczęły się częstowanki, co rusz ląduje u dentystki. I wcale dużo nie bierze od nikogo, bo jakiś dzieciak ma np. po 1 cukierku dla każdego. Ubiłabym takie "samarytanki". Paś swoje dziecko, jeśli musisz. I ciesz się, że genetycznie ma zdrowe zęby, nie wszyscy mają. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:29 Twoje dziecko ma popsute zęby, bo ma je słabe, a nie od paru cukierków w szkole. A może wcale o nie tak wspaniale nie dbasz? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:43 Twoim problemem nie sa zeby (bo w tym tempie to dziecko mialoby sztuczna szczeke ale to ze twoje dziecko (w twoim przekonaniu) ma nadwage (mimo ze w domu slodyczy nie je) temat wraca jak bumerang - nie wiadomo tylko czy to fakt czy swoje kompleksy przenosisz - juz kiedys pisalam ruszajcie sie wiecej (slabe serce? To moze joga albo pilates - tylko w porzadnym miejscu a nie machanie nozka)nie pisze tego zlosliwie tylko sama bylam spasionym dzieckiem (mimo niejedzenia slodyczy - bo nie bylo a matka moja ciast nie piekla - po prostu lubilam jesc bo dobrze gotowala) no i sprawe rodzice moi rozwiazali wlasnie zapisujac sie calorodzinnie na cwiczenia i przeganiajac mnie regularnie. Rozumiem niechec do zelkow bo to syf nieziemski - bez smaku bez wartosci tylko takie gowno kolorowe. ale do tej mysli trzeba dorosnac (i zjesc duzo dobrych slodyczy ) Odpowiedz Link Zgłoś
7dosia Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:07 lily-evans01 napisała: > Większości dzieci nie trzeba wciskać na siłę... > Dzięki takim "grzecznościom" moje dziecko ma popsute zęby, w domu jemy mało sło > dkiego, dbamy o higienę jamy ustnej - a odkąd poszła do szkoły i zaczęły się cz > ęstowanki, co rusz ląduje u dentystki. I wcale dużo nie bierze od nikogo, bo ja > kiś dzieciak ma np. po 1 cukierku dla każdego. > Ubiłabym takie "samarytanki". Na głowę upadłaś? Co kogo obchodzą zęby twojego dzieciaka? Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:43 rupiowa napisała: > > Żelki od września w szkole były dwa razy, najmniejsze misie jakie są dostępne w > ilości sztuk 24 na klasę 20-osobową. Słomki dostaje w ilości ok. 10 sztuk. Bis > zkopty - ok 6-7 sztuk. Częstuje inne dzieci z grzeczności ale nie wciska im na > siłę... ale po co w ogole te zelki dajesz??? Ani to zdrowe, ani pozywne. Nie moze jesc w domu??? > Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:36 Poza sytuacja urodzin noszenie słodyczy do częstowania ma prawo wkurzac innych rodziców. Niech bierze 2 biszkopty i zjada sam. Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 12:02 Nie możesz dziecku dać 2 miśków, 2 słomek lub 1 biszkopta? Musisz się tak troszczyć o inne dzieci? Naprawdę nie dziwię się, że inni rodzice się denerwują. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:37 Ależ bądź realistką, kto w szkole podstawowej jest takim nonkonformistą, żeby "nie oglądać się na innych"? Dzieci jak najbardziej patrzą, porównują, oceniają, także zazdroszczą. Co do ciuchów, dziwnym trafem dużo szkół ma mundurki, nawet jeśli sprowadzają się one do podkoszulka z numerem szkoły. Z kolei w szkole mojej córki nie wolno nosić ozdób, kolczyków itp. I nie znam dzieciaka z młodszej podstawówki, który zawsze i konsekwentnie odmawiałby słodyczy, chyba, że ma cukrzycę czy coś. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Sama widzisz 18.02.15, 21:15 CytatI nie znam dzieciaka z młodszej podstawówki, który zawsze i konsekwentnie odmaw > iałby słodyczy, chyba, że ma cukrzycę czy coś. Sama widzisz, że gdy rodzice mają poważny powód do tego (choroba dziecka "czy coś"), to potrafią je nauczyć odpowiednich zachowań. Dlatego uważam, że matki żądające, by to inni zmienili swe nawyki, a przy okazji nawyki ich dziecka są po prostu bezczelne - niech się zabiorą za nawyki własnej rodziny na poważnie i konsekwentnie, a nie będą miały problemów z tym, że syn czy córka zjadł(a) w szkole cukierka, którym kolega poczęstował. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Sama widzisz 18.02.15, 21:43 No widzisz a ja zawsze czestuje fajami i proponuje alkohol w koncu jak ktos ni chce to odmowi i tak 365 dni w roku Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Sama widzisz 18.02.15, 21:53 No pacz pani, jakoś mi nie wpadło do głowy, że ci pijący czy palący to robią to wyłacznie za przyczyną częstujących. Nie przypominam sobie też, żeby mi ktoś papierosa czy alkohol do ust siłą wcisnął, a nie żyję wśród abstynentów Innymi słowy: tak, jak nie chcę to odmawiam i nawet przez 365 dni w roku nie mam z tym problemu Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 18.02.15, 22:24 Jesteś dorosła... I potrafisz wyobrazić sobie skutki palenia. Albo upicia się do nieprzytomności. Dziecko rozumie teoretycznie skutki złego odżywiania się, ale nie doświadcza ich namacalnie. Zjadło to i śmo zamiast sensownego śniadania, no i przecież nic się nie stało... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 18.02.15, 22:19 POWAŻNY powód. Do dziecka trafi to, że ma cukrzycę i może na tamten świat się przejechać, ale niespecjalnie trafi, że jeść za dużo cukru to niezdrowo. Bo to takie ple ple ple, żeby ograniczać swobodne dzieciństwo . Za tym nie idą żadne widoczne w krótkiej perspektywie konsekwencje, więc możesz gadać w nieskończoność. U mnie słodyczy się je mało, po obiedzie, nigdy w charakterze drugiego śniadania. Śmiem twierdzić, że mamy dobre nawyki żywieniowe. Niestety moje dziecko nie odmówi. I ja z kolei nie życzę sobie, żeby było częstowane słodyczami w czasie szkoły, bo ktoś ma nadmiar słodkiego szajsu w domu. Czy to naprawdę taki problem, nie uszczęśliwiać cudzych dzieci na siłę? To mamuśki przecież pakują, w szkole nie ma sklepiku, więc nie ma sytuacji, że jakiś dzieciak kupił za swoje i częstował (co dla mnie byłoby bardziej zrozumiałe). A już hitem jest np. w szkole muzycznej, gdzie czekamy na kolejne zajęcia - mamcia, która zawsze ma jakieś cukierki, draże, pastylki i podtyka. Jak córka nie chciała, to zaczęła wykrzykiwać na całe gardło, że ona nie rozumie takiego dziecka. BTW waży ok. 90 kg (przynajmniej tak twierdzi). Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 18.02.15, 22:22 A poza tym, jak tu już wielokrotnie napisano - niechże wreszcie szkoła będzie miejscem faktycznego wychowania, pokazywania jakiegoś stylu życia, zdrowej postawy itp. Niech uczy, czym jest zdrowe odżywianie, niech uczy też rodziców, jak komponować posiłki, bo niektórzy najwyraźniej tego nie potrafią. Bo skoro nie ma szlabanu na ciastka o 10 rano zamiast czegoś wartościowego, to po co szlaban np. na spóźnianie się, nie odrabianie zadań, dłubanie w nochalu, bluzganie, chodzenie cały dzień w przepoconej koszulce po wuefie itp. itd. Szkoła nie jest miejscem li i jedynie przekazywania podręcznikowej wiedzy, ale też i kształtowania postaw. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Sama widzisz 19.02.15, 08:31 To ucz swoje dziecko, by nie brało, a nie oczekuj od wszystkich dostosowania się do Twoich wymagań. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 09:22 A ty ucz swoje, żeby nie wciskało słodyczy tym, którzy o to sami nie proszą, zamiast grać dobrą przyjazną wszystkim mamunię Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Sama widzisz 19.02.15, 09:27 lily-evans01 napisała: > A ty ucz swoje, żeby nie wciskało słodyczy tym, którzy o to sami nie proszą, za > miast grać dobrą przyjazną wszystkim mamunię Proste. > Moje nikomu nie wciska. Niestety, te zdrowo żywione tak długo żebrzą o kawałek wafelka, że w końcu moje dziecko się dzieli. Mamuśki świrnięte na punkcie zdrowego odżywiania - oduczcie swoje dzieci żebraniny. I grzebania w cudzych plecakach też. Niestety, moje dziecko miewało już przekopany plecak, jak wyszło do kibla na przerwie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 09:35 Akurat moja córka nie żebrze . Ona w ogóle nie lubi o nic nikogo prosić, taki typ. Opowiada mi o różnych sytuacjach i mówi np., że ktoś przyniósł coś słodkiego i rozdawał po całej klasie. Jest to dość częste. Myślisz, że reszta nie weźmie? . Nawet panie, które się odchudzają, często gęsto się łamią i biorą w pracy jakiś tam smakołyk od koleżanki "do kawy", a co dopiero małe dzieciaki. To, co piszesz o tych plecakach, to skandal i to bym poruszała na zebraniu. Moja córka jest w III szkole, a nigdy i nigdzie nie było takich incydentów. Musicie mieć w szkole bardzo zaniedbane środowisko, może te dzieciaki po prostu głodne są??? I proszę Cię, nie imputuj mi, że jestem patologią, której dziecko wykrada innym z plecaków żelki, bo to się komiczne staje . Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 09:37 I co byś nie mówiła, częstowanie innych swoim jedzeniem to wcale nie jest dobry nawyk, ma niewiele wspólnego z grzecznością, a wiele z bezmyślnością (dzieciaki mają też różne alergie, pomijając już te nieszczęsne słodycze). Szkoła nie powinna do tego zachęcać, a raczej delikatnie ucinać takie zapędy "hojnych" mamuś. Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Sama widzisz 19.02.15, 09:51 ha, ha, ha! Ale strzeliłaś z tym zaniedbaniem i głodnymi dziećmi! Moje dziecko chodzi do szkoły z dziećmi tzw. klasy średniej. Mieszkamy w dzielnicy, w której nie ma mieszkań komunalnych, a ceny za metr jeszcze niedawno nie schodziły poniżej 10 tys. Od pierwszej klasy najczęściej żebrała o słodycze u innych dzieci córka pewnego znanego lekarza. Jak widać u niej żebractwo nie wynika z głodu. W ramach anegdoty - moje dziecko opowiadało, jak raz jednemu koledze rozsypały się kupione w szkolnym sklepiku chipsy. Zostały wyjedzone do czysta z podłogi przez dzieci: lekarzy, prawników, bankowców, dziennikarzy. --- Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek). Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 09:57 Obrzydliwość. I co z tego, że rodzice mają kasę, jak dzieci nie są uczone elementarnej kultury. "Za moich czasów", a stara baba ze mnie, takie żebractwo to uprawiały dzieci, które naprawdę dostawały byle co na śniadanie. Te "dzieci lekarzy" generalnie miały większą kindersztubę (choć nie wiem, na ile moja klasa była reprezentatywna - ale dzieci ludzi wykształconych i niebiednych naprawdę wyróżniały się zachowaniem i ogólnym zadbaniem). W każdym razie wiem, że córka nie żebrze, bo w ogóle nigdzie po nic nie lubi się przepychać, stoi sobie i czeka jak hrabianka . Z drugiej strony może to i lepiej, strach pomyśleć, że mogłaby wyżerać z podłogi . Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 10:10 Stwierdzam fakty. Nic nie poradzę na to, że w mojej klasie w podstawówce dzieci ludzi wykształconych i mających odpowiedzialną pracę BYŁY lepiej wychowane i o wiele przyjemniej było się z nimi zadawać. Wtedy. Teraz przystanek ma całkowitą rację, panuje totalne buractwo i brak kultury u dzieciaków, nawet jeśli dom jest "inteligencki" - ale niestety pewne nawyki nie są już zaszczepiane w domach. Dodam, że dzieci w klasach I-III nie są nauczone starannie jeść w stołówce, brudzą, grzebią paluchami (a to są już spostrzeżenia i mojej córki, i znajomej wychowawczyni świetlicy, która codziennie pilnuje przy obiedzie kilku grup, i bardzo bardzo narzeka na śmietnisko, jakie po dzieciakach zostaje). I jeszcze ten paskudny zwyczaj mówienia do nauczycieli per "Pani Kasiu, pani Magdo", jakby 7-letni smarkacz był dla nauczycielki kolegą z pracy co najmniej. I mogłabym tak dalej, ale w sumie nie ma to sensu. Dodam, że moja matka raczej niezamożna była, a nie rzucałam się na jedzenie, nie sępiłam o słodycze, wszystko miałam czyste i schludne, nie bluzgałam i nie jadłam ziemniaków rękami . Taka to ze mnie snobka . Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Sama widzisz 19.02.15, 10:19 >Dodam, że dzieci w klasach I-III nie są nauczone starannie jeść w stołówce, brudzą, grzebią paluchami (a to są już spostrzeżenia i mojej córki, i znajomej wychowawczyni świetlicy, która codziennie pilnuje przy obiedzie kilku grup, i bardzo bardzo narzeka na śmietnisko, jakie po dzieciakach zostaje.. No proszę, bachorstwo w dzisiejszych czasach od małego ciągane jest po restauracjach rzekomo po to aby nauczyło się poprawnego zachowania przy posiłku w miejscu publicznym, a i tak jedzą jak świnie w chlewiku. > I jeszcze ten paskudny zwyczaj mówienia do nauczycieli per "Pani Kasiu, pani Magdo", jakby 7-letni smarkacz był dla nauczycielki kolegą z pracy co najmniej. Po lekturze E-matki i różnych artykulikach o współczesnym rodzicielstwie mimo, że nie mam dzieci wcale mnie to nie dziwi. Ile się słyszy, że małe dziecko (w przywilejach oczywiście ) jest równe dorosłemu, mały człowiek, ble ble ble.... No to potem dziecko w szkole się tak zachowuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 10:26 No właśnie u córki w klasie jest chłopczyk, który odzywa się do nauczycieli w ten sposób (jeden, w poprzedniej to był niestety gremialny zwyczaj u wszystkich). W końcu pani od niemieckiego go zgasiła, powiedziała, że nie jest jego koleżanką i porozmawiała sobie trochę z klasą, jak zwracać się do dorosłych. Chwała dziewczynie za to. A jak ktoś chce się uczyć czysto i schludnie jeść, to naprawdę wystarczy miejsce przy domowym stole, talerz i sztućce, no i wspólne jedzenie posiłku. Nie trzeba w tym celu iść do restauracji. Ja zawsze takie wyjścia traktowałam raczej jak rozrywkę, a nie pretekst do nauki kulturalnego jedzenia (bo jeśli musisz w restauracji uczyć się kultury jedzenia, to w domu jesz z podłogi, czy jak?). Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Sama widzisz 19.02.15, 10:50 >Ja zawsze takie wyjścia traktowałam raczej jak rozrywkę, a nie pretekst do nauki kulturalnego jedzenia (bo jeśli musisz w restauracji uczyć się kultury jedzenia, to w domu jesz z podłogi, czy jak? Tak tłumaczą się Panie które zabierają srające pod siebie niemowlę albo krzyczącego dwulatka do restauracji i wrzeszczące że ich dziecko jest takim samym klientem jak każdy inny, nie szkodzi, że bachor zakłóca posiłek innym klientom, marzę aż w Polsce powstaną rzeczywiście strefy wolne od dzieci. Od kiedy zobaczyłem w lokalu typu "pijalnia wódki i piwa" na Kazimierzu dzieciaka z ojcem nic mnie już nie zdziwi w sumie. No, ale teraz dzieci mają wszystkie prawa dorosłych, i tylko prawa... Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Sama widzisz 19.02.15, 10:47 I jeszcze ten paskudny zwyczaj mówienia do nauczycieli per "Pani > Kasiu, pani Magdo", jakby 7-letni smarkacz był dla nauczycielki kolegą z pracy > co najmniej. O właśnie, miałam kiedyś zajęcia gościnnie w szkole męża i trochę się zdziwiłam, kiedy siedmiolatek zwrócił się do mnie per "pani Ludmiło". Za moich czasów to było "proszę pani"... Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Sama widzisz 19.02.15, 10:57 Ja się wkurzalam na takie zwracanie sie nauczycielka nie miała nic przeciwko mówieniu do niej per pani Kasiu. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 17:23 I robi błąd, między nauczycielem a uczniem jest dystans wynikający z wieku, wykształcenia, wiedzy, pełnionej roli opiekuńczo-dydaktycznej i czegokolwiek bądź jeszcze. Traktowanie uczniów z szacunkiem nie oznacza spoufalania się z nimi i pozwalania na bycie traktowaną jak kumpela. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Sama widzisz 19.02.15, 17:30 Ja to wiem i mowiłam że moim zdaniem taka forma zwracania sie dzieci do pani nie powinna istniec. Pani twierdziła że to takie miłe. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Sama widzisz 19.02.15, 19:08 przeciwcialo napisała: > Ja to wiem i mowiłam że moim zdaniem taka forma zwracania sie dzieci do pani ni > e powinna istniec. Pani twierdziła że to takie miłe. To mówienie "Pani Kasiu" oznacza brak szacunku? Pierwsze słyszę. Wychowawczyni córki tez wprowadziła taki zwyczaj: i dzieci zwracają się "Pani Joasiu" i rodzice. Jakos sie zauważyłam braku szacunki, wrecz przeciwnie: ta nauczycielka akurat cieszy sie duzym szacunkiem dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 21:42 A ja z kolei nie życzyłabym sobie, żeby dzieci, które uczą, zwracały się do mnie np. jak do równej sobie koleżanki z pracy. Zresztą też denerwuje mnie np. wydzwanianie "fachowców" od marketingu z mojego banku i zaczynanie od "pani Małgosiu" przez osobę, której na oczy w życiu nie widziałam i która pierwszy raz do mnie dzwoni . Wcale się nie dziwię, że pani od niemieckiego powiedziała wyraźnie, choć uprzejmie, że nie życzy sobie takiej formy. I ma do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Sama widzisz 19.02.15, 21:42 * które uczę Niestety mam klawiaturę w rozsypce Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:11 ichi51e napisała: > Ale wychowywanie to tez nauka zycia w spoleczenstwie - i nie ma co udawac ze ws > zyscy maja/jedza to samo. Kazdy powinien jesc swoje i nie ogladac sie co inni j > edza. Dzis jedzenienprzeszkadza jutro ciuchy i tornister nie pasuja Czyli piwo na przerwie w 3-ciej klasie liceum jest OK? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:10 No jak teraz nie nauczysz zeby nie bralo cuksow to pewnie jak i piwem poczaestuja wezmie bo co bedzie plynac pod prad... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:24 No to wytłumacz mi z drugiej strony - po co mamuśki zaopatrują swoje dzieci w ponadwymiarową ilość słodyczy i namawiają do częstowania? Dla mnie niepojęte. Fakt, że jestem dzieckiem kryzysu, ale nie przypominam sobie wymieniania się jedzeniem, rozdawania go po klasie itp. Każdy jadł to, co dostał od rodziców, ewentualnie kupił w sklepiku. Jadł sam i swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:27 Troche starsza jestem ale dzieliło sie kanapkami, jakimis ciastkami, pilo sie wodę z jednej butelki ( teraz nie do pomyslenie ). Tych kanapek to sie wiecej nosiło z rózna zawartością bo czasy kartkowe były. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:38 Ja ma zupełnie inne wrażenia. A o słodycze czy poczęstunek żebrały tylko dzieci biedne, zaniedbane i chyba po prostu głodne . Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:45 Nie o zebranie chodziło. Gryz kanapki czy jabłka był czyms normalnym. Wbrew pozorom wtedy chyba mniej głodnych dzieci było niz teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:00 He he, moja matka miała obsesję na punkcie higieny. W klasie miałam też chyba z 1/3 dzieci lekarzy i stomatologów. I podejrzewam, że rodzice też je nauczyli, żeby nie "odgryzały" od kogoś albo nie dawały komuś tam gryźć. Skrzywienie zawodowe rodziców zapewne wzięło górę . Czy teraz jest więcej głodnych? Nie wiem, pamiętam dzieci tak samo zaniedbane, jak i są dzisiaj. Jedna różnica, ludzie mieli pracę. Ale niektórzy potrafili przechlać pensję szybciutko. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:46 nie bredź lily - dawniej na porządku dziennym było "dawanie gryza" a to kanapki, a to jabłka, czy łyka picia. Wszyscy tak robili. Nie wykluczam, że pochodzimy z jakichś kompletnie różnych środowisk (aczkolwiek moje było dość urozmaicone, były i dzieci nauczycielskie czy pracowników naukowych, i dzieci robotników, i urzędników, patologia tez była) czy rejonów kraju. I prawdopodobnie moje szkolne czasy przypadły wcześniej niz twoje. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:47 Łyk picia, tak, ale gryz rzadko, nauczycielki trąbiły by tak nie robić bo choroby, poza tym to było obrzydliwe, Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:49 Młoda/y jestes wobec tego. Kiedyś ludzie nie byli tacy obrzydliwi i "higieniczni". Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:50 w mojej szkole było to normalne, na porządku dziennym, nauczyciele tym sie kompletnie nie zajmowali oczywiście, dziecko decydowało, czy i komu tego gryza da, najczęściej robiło się tak z najbliższymi przyjaciółkami czy koleżankami Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:00 Oczywiscie ze dawanie gryza (czy zamiana kanapkami byly norma. Tez ostantacyjne wyrzucanie do smieci bylo... Suma zjadanego byla jednak dalej rozna max 1 porcji. Tu problemem jest jednak cos innego - dzieci dostaja swoje jedzenie i potem jeszcze ekstra zelki (albo swojego nie jedza a zamiast tego zapchaja sie syfem) wystarczy ze jedna matka da paczke chipsow dla wszystkich druga paczke zelkow trzecia tabliczke czekolady... Po co? Kazdy niech karmi swoje dziecko - zreszta ja bym swojemu nie zaufala z paczka zelkow - a kto wie czy by sam calej nie zjadl... Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:05 ichi51e, ja tez uwazam, że nie na miejscu jest noszenie duzych ilości slodyczy i częstowanie wszystkich dzieci, a juz szczególnie jakimiś żelkami, landrynkami, czy innym syfkiem ale snobizm i poczucie wyższości lily - no, trochę mnie wkurzyły.... nie chcę nic sugerować, ale naprawdę dzieci bez rodzica, w środowisku rówieśniczym zachowują się często zupełnie inaczej niz w domu, a w każdym razie w obecności rodziców. Więc zachowaniem swojej córki być może lily tez by się nieraz mocno zdziwiła... Ona z tych matek: Co?! Moje dziecko? Ono nigdy.... Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:07 O to, to. Nieraz matki na wieści od nauczycielki pytaja czy pani to aby napewno o ich jasiu mówi Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:17 Akurat moje dziecko zbiera od nauczycieli same pochwały za kulturę osobistą . I słyszę nawet opinie typu: ach, żeby to cała klasa taka była ... Znam swoje dziecko. Dużo rozmawiamy. Jak widzę, że coś zmierza w niefajnym kierunku, staram się to od razu prostować. Nie karzę, a pokazuję skutki pewnych zachowań. Na tym etapie to działa. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:02 Jak napisałam, u mnie w klasie było sporo lekarskich dzieci. Lekarskie dzieci zazwyczaj są wyszkolone nt higieny od maleńkości . Z jednej butelki to tylko bidoki popijały . Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:06 Z jednej butelki to tylko b > idoki popijały . weź się juz nie pogrążaj, myślałam, że masz więcej klasy Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:08 Jakbym zycia i lekarskich dzieci nie znala to bym ci uwierzyła Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:11 Oj też znam, myją ręce jak do operacji . Odpowiedz Link Zgłoś
mankencja Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:13 Ja jestem lekarskim dzieckiem i lekarską wnuczką na dodatek. Gryza dawałam i brałam, piłam ze wspólnej butelki, żyję, mam się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:46 Dzieci były aktywne, szczupłe, ile wtedy było grubasów? A teraz jest epidemia otyłości więc choćby dlatego matce które daje do częstowania swojemu dziecku słodycze należałoby ukręcić społecznie łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:50 > po co mamuśki zaopatrują swoje dzieci w ponadwymiarową ilość słodyczy i namawiają do > częstowania? Takie male przekupstwo, ja Ci zelka, Ty mnie polubisz. Czestujacych lubi sie.. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:03 Eeee, przecież słodycze są w tej chwili łatwe do kupienia i niestety bardzo tanie. Nie sądzę, żeby obecnie specjalnie lubiło się kogoś za to, co można dostać w każdym sklepiku . Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:08 myślisz, że dzieci przeliczają wszystko na pieniądze, tak jak ty? Ktos daje słodycze, to jest fajny, dzieci nie zastanawiają się, na ile Jaś się wykosztował na te żelki Weź się kobieto trochę ogarnij, bo ta pogarda bijąca z twoich wypowiedzi jest coraz bardziej porażająca Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:13 Nie, nie myślę, że przeliczają. Ale że nie robi to na nich AŻ takiego wrażenia. Myślę raczej o tym, że guma czy żelki leżące na każdej półce sklepowej nie są czymś, od czego można by uzależniać sympatię (a dzieci, które lubią kogoś za słodycze, to dopiero są interesowne i przeliczające, swoją drogą ). Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:17 Szczególnie jak te gumy i żelki sa w domu niemile widziane a w szkole łatwo dostepne od innego dziecko które dostało paczke żeby wszystkich poczęstować. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:21 Wiesz, za dobrze pamiętam, jak córka nie przepadała za pewną koleżanką - a w tej najpierwszej klasie była gigantyczna presja, żeby wszystkie urodziny hucznie wyprawiać na caluteńką klasę. No i ta panna dała wszystkim zaproszenia, opowiadała, jakie będą atrakcje, bajery, a córka powiedziała, że nie pójdzie, bo jej nie lubi . I nie poszła, odmówiłam rodzicom. Powiem więcej, na swoje urodziny też zaprosiła tylko wybrane osoby. Tak że tego... Jak za kimś nie przepada, to po prostu nie wchodzi z nim w interakcje, choćby nie wiem co tam rozdawał. Dzieci aż tak głupie nie są, żeby dawać się przekupić . Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:23 W masie jednak inaczej działaja instynkty i niekoniecznie to co mówi mama ma wtedy znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:29 Ale ja nic nie mówiłam o tej koleżance . Córka sama, bardzo skrzywiona, powiedziała mi, że nie chce iść. Czemu radośnie przyklasnęłam, bo nie miałam ochoty marnować sobotniego przedpołudnia i pieniędzy na klasową zołzę . Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:20 Nigdy nie widzialas dziecka ktore bardziej sie cieszylo ze sprezyny schodzacej po schodach czy kulki-gluta niz lalki z pozytywka czy auta na pedaly? Dzieci maja inna skale wartosci - sam fakt ze cos dostaja jest znaczacy i dajacy ma do przodu (a tu jeszcze zakazane owoce rozdaje) Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:51 Żelki z wódą Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:37 Daję dzieciom do szkoły odżywcze śniadania, do których dorzucam "słodkie świństwa" w postaci kostki czekolady, wafelka czy innego ciastka. W ilości dla jednego dziecka, nie dla całej klasy. Jeśli chcą się dzielić, proszę bardzo, jeśli ktoś ich częstuje, wiedzą, czego jeść im absolutnie nie wolno, a co mogą wziąć. Pomysł, że jakaś obca matka będzie mi dawać wytyczne, co mam pakować do jedzenia moim dzieciom, uważam za kuriozalny. Dzieci nie żyją na pustyni i muszą od początku być uczone używać rozumu. W wieku szkolnym to już dziecko ma minimum kilka lat, przez ten czas ktoś mu jakieś nawyki wyrobił (bo trudno mówić, że małe dziecko miało tu jakikolwiek wybór) i pewne rzeczy wpoił, więc nie rozumiem, o co halo? O to, że część rodziców sama nie potrafi przekonać przez lata swego potomstwa, że żelki to świństwo, a mają pretensje, że obcy ludzie (w dodatku uważający, że żelki są ok) nie kwapią się tego robić za nich? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:43 Naprawdę uważasz, że jesteś w stanie przekonać kilkulatka, że żelki to świństwo? Żelki są smaczne, przynajmniej dla większości dzieci, do tego malutkie, więc szybko się je zjada i mają fikuśne kształty. Sama radość dla dzieciaka, dla zębów trochę mniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:49 lily-evans01 napisała: > Naprawdę uważasz, że jesteś w stanie przekonać kilkulatka, że żelki to świństwo > ? > Żelki są smaczne, przynajmniej dla większości dzieci, do tego malutkie, więc sz > ybko się je zjada i mają fikuśne kształty. > Sama radość dla dzieciaka, dla zębów trochę mniejsza. Otoz to. Do tego zupelnie zbedne w diecie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:52 No dobra, może nie jestem obiektywna, bo moje dzieci akurat żelki uważają za wyjątkowe obrzydlistwo, choć są słodyczolubne. Z glutami im się kojarzy Co innego czekolada czy lody z bitą śmietaną (no ale tego to do szkoły nikt raczej nie nosi). Zdarza się też, że przychodzą ze szkoły ze słodyczami nietkniętymi w śniadaniówkach i zjedzonymi do okruszka kanapkami/tortillami/sałatkami. No ale ja nie mam obsesji antycukrowej, uważam, że jak rosnące i ruszające się sporo dziecko zje nadprogramowego batonika czy ciastko, to armagedon się przez to nie zacznie. I w ogóle zauważyłam, że im bardziej prawidłowo i odżywczo karmione jest dziecko (dorosły zresztą też, po sobie samej także widzę), tym mniejsze ma "ssanie" na cukier. Więc jakoś wątpię w prawdziwość tego zaszczepiania od kołyski prawidłowych nawyków u dzieci, które potem bez mrugnięcia lecą do sklepiku po cukrowe gluty (albo od kolegów sępią takowe). Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:01 Moje jest karmione prawidłowo. Nie sępi. Poczęstowane weźmie zawsze. Parę żelków i kolejny ubytek. (chyba słabe zęby, moja matka też ma takie, może to genetyka, cholera). Ubiłabym mamusie, które zaopatrują dzieci w słodycze do częstowania. Ubiłabym, za każdym razem, jak becaluję kasę na kolejne wypełnienie . Bo nad faktem, że inni miewają kanapki z nutellą czy te bidne zafoliowane rogale, a ona nie - córka przeszła do porządku dziennego, dość bezboleśnie. Ale żelki ją wprawiają w euforię, i to bardziej z powodu kształtów niż smaków. Tak samo jak takie cukierki - galaretki owocowe. I tak myślę, co tu wymyślić, żeby miało bajerancki kształt, było słodkawe i zastępowało te tony cukru i barwników . Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:20 Może niech bierze i nie je? W końcu nie lubi chyba tych wizyt u dentysty specjalnie? Niech schowa do śniadaniówki taką "poczęstowaną" żelkę i sobie ma - kolorowe, drobne, nie musi przecież do buzi od razu pakować wszystkiego, może zjeść potem, np. w domu/w weekend, gdy jest możliwość porządnego wypłukania ust i umycia zębów - chyba tak bym to rozegrała. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:25 Chciałabym, żeby w ogóle nie jadła słodyczy. I mam swoje powody. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:28 No to pozostaje przekonać do tego córkę. Na tyle skutecznie, na ile robią to np. wspomniani wyżej rodzice małych cukrzyków. Jeśli córka ma nie jeść słodyczy wcale, to nie da się tego oprzeć na zakazie tychże w jednej szkole. Pójdzie na zajęcia dodatkowe, urodziny koleżanki, pojedzie na kolonie - i co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:35 Na zajęciach to raczej coś się robi, a nie konsumuje żelki . I bardzo byłam dumna z córki, że odmówiła cukierków grubej babie - a to jest pani, która po prostu zakrzykuje swoje dziecko i cudze też. Co do urodzin, oczywiście, że się je, bo jest to przecież jakiś tam sposób świętowania (chociaż dzieci w czasie "organizowanych" urodzin zawsze ledwo skubnęły cokolwiek, wolały coś robić). I nie wyobrażam sobie, żebym miała czegoś zakazywać dziecku idącemu na urodziny. Co do kolonii itp., niespecjalnie widzę moje dziecko na tego typu wyjazdach i mam o nich raczej złe zdanie (jako osoba przez lata współuczestnicząca w organizacji i wykonaniu, że tak powiem - choć niestety jakość tej organizacji nie zależała ode mnie). [tak, wpuszczam kij w mrowisko, wiem ] Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:49 Dorosłemu trudno odmówić, naprawdę, a dziwicie się dziecku? Powinien być zakaz przynoszenia lub choćby częstowania innych dzieci słodyczami, mało grubasów mamy czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:50 Jak dorosly mało asertywny to będzie wchrzaniał to co mu pod nos podtykaja. Im wczesniej nauczymy dziecko mówić "nie" tym dla niego lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:15 Ale zobacz, czego szkoła uczy. Że wszystko jest dozwolone. Że nie ma czegoś takiego, jak żywienie prawidłowe i nieprawidłowe. Zresztą w tej chwili szkoła nawet nie za bardzo potrafi pokazać, że jest zachowanie prawidłowe i nieprawidłowe, więc czego ja się w sumie czepiam . Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:19 To co jest propagowane jako żywienie prawidłowe wcale prawidłowe nie jest ale nieźle zlobbowane Zdrowe zywienie wyglada zupełnie inaczej. Jest to jednak temat na inna dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:22 Podziel się przykładowym jadłospisem, chętnie skorzystam . Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:25 Nie mrugaj oczkiem tylko poczytaj. Dlatego zasugerowałam ci badania córki i przegląd diety. Słabe zęby to powód do powaznych restrykcji dietetycznych i nie o cukierki tu chodzi. Napisz co je twoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:41 Dziękuję z góry za wszelkie Twoje uwagi! Zacznijmy od tego, że ma alergię na białko mleka krowiego, więc wszystko mające je w składzie odpada. Rano: jajecznica z warzywami + grzanka + mały owoc/kasza jaglana z bakaliami + mała kromeczka z wędliną/ sporadycznie płatki (nie słodkie) z kozim jogurtem + banan/pieczone kiełbaski + warzywa, np. sałatka z ogórków kiszonych, papryki, kukurydzy/ jak mało czasu to tost z kozim serem + banan Drugie: przeważnie kanapka z dobrą wędliną/kozim serem + warzywa sezonowo dostępne Obiad: niestety szkolny, nie ruszy tego i śmego, bo "niedobre". W domu w dni wolne - przeróżnie: np. zupa gulaszowa + placki ziemniaczane + surówka (teraz buraki, kapusty); rosół + ziemniaki, filet z kurcz., surówka; spaghetti (oprócz mielonego dużo warzyw) + brokuł, wtedy jakaś zupa krem; zupy warzywne i różne mięsa duszone w sosie, wtedy kasza gryczana albo jęczmienna itp. W lecie więcej warzyw, mniej mięsa. W weekendy ciasto z gorzkiej czekolady albo z jabłkami, domowe. Oczywiście owoce, w drodze do domu albo do szk. muz., czasem też do śniadania szkolnego. Aha, jak jedziemy do szk. muzycznej, to często na szybko coś typu pasztecik z ciasta franc. z kapustą i grzybami albo parówką (lubi, drożdżówek typowych z kolei nie je). To na życzenie, jeśli obiad był nie taki - nie mamy czasu na nic innego. W domu je praktycznie obiadokolację, dzisiaj będzie omlet z kozim serem i oliwkami plus sałata, wczoraj był filet z łososia plus brokuł. Robię często naleśniki na "mleku" sojowym z nadzieniem jabłkowym albo placuszki z jabłkami też na takim mleku, czasem zupa krem plus tosty. W weekendy mała kanapeczka, no ale wtedy ze szkoły nie wychodzi niedojedzona. Co jakiś czas kupuję multisanosstol, nie bez przerwy. Staram się wyrównywać wapń brokułem, brukselką, jajkiem itp. Jak posiłek w szkole był solidny, szkoła muz. krótko itp. - to w domu kolacja jest lżejsza. Ale kanapeczka to tylko w weekendy wystarcza. Co mogę i powinnam zmienić? Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:53 Ciasto francuskie przy alergii na białko mleka krowiego?!! A czekolada to rozumiem, że jakaś bezmleczna? Tosty i pieczywo też specjalne, bez mleka w składzie? --- Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek). Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 11:44 Czekolady gorzkie są bezmleczne, poczytaj skład. Pieczywo na zakwasie, te "tosty" to po prostu opieczona kromka np. z kozim serem. Co do ciasta franc., tam chyba jest masło, a nie mleko (masło nie daje tej pięknej wysypki, jaką daje mleko i ser np., przynajmniej nie u córki). Ale poczytam jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:56 Gdyby wywalic gluten to moglabys dla mnie gotować Nie wiem skąd jesteś ale jesli mieszkasz w jakims duzym miescie znajdx poradnię zywienia dla dzieci która prowadzi tez dzieci wegetariańskie. W W-wie jest taka chyba w CZD. Tam sa specjalisci i podsumuja jadłospis, ocenią czego za malo, czego za duzo, skorygują. Moje dziecko miało tak korygowana dietę i pod swoje wyniki i problemy. Wyniki poprawiły sie dośc szybko. Korekcja nie dotyczyła nadwagi bo dziecko bardzo szczuple. Zęby ok, co powierdza dentysta i rtg. Mnie tez "załatwili" bo przy tarczycy konieczne są korekty, schudłam bez problemów i wage trzymam na granicy posiadania cycków. Staram się nie chudnąc więcej bo nie chce byc plaska Szkaj lekarza lub dietetyka zajmujacego sie wegetarianskimi dziecmi, oni duzo dokladniej sie przykladają do diety i nie kończy sie wizyta wręczeniem obowiązującej piramidy zywienia. Jak cos dla wszystkich to w zasadzie dla nikogo. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:57 Mogę do Ciebie napisać na priva? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:58 Prosze bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 11:45 Od następnych porad bierz kasę, pani doktor . Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 12:52 Nie jestem lekarzem. Jesli moje rady komus sie przydadza to miło. Niech ktos ma latwiej dojść do żródła problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 11:47 Dziękuję za uwagi. Z tą gospodarką fosforanowo-wapniową i lekarzem umiejącym dobrać dietę dla specyficznych potrzeb rozejrzę się. Bo morfologie itp. zazwyczaj były ok. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 12:53 Tu również przydają sie pediatryczne poradnie endokrynologiczne kliniczne. Szukaj przy szpitalach dzieciecych chyba że masz duzo kasy na prywatna diagnostykę. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:08 Nie w CZD tylko na Kasprzaka Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:22 A to przepraszam, ja nie jestem z Warszawy a jakos z CZD kojarzyłam te przychodnię. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:12 Ale wszystko co legane jest dozwolone. Jak na razie nie ma prawa zabraniajacego jesc zelki. To czlowiek dokonuje wyboru - wiekszosc ludzi slodycze traktuje jako przysmak i woli zjesc obiad niz tabliczke czekolady. Bo ma rozum. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:18 To prawda co nie znaczy, że jest dobre dla nas czy dla naszego potomstwa, wiele legalnych rzeczy jest szkodliwa dla zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
burina Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 07:44 Kuchnia japońska przychodzi z odsieczą! Bento boxes Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:43 Cudne. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:13 Ale wartosciowe niespecjalnie - ryz kolorowany i wodorost glownie tu widac Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:14 A sory jeszcze omlet i parowki... Kwiatek z marchwi... Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:16 Ichniejsza kuchnia rózni sie od naszej a mimo to chyba zdrowsi sa od tego ryzu i wodorostów. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:24 Ale akurat jedzenie "dzieciece" maja dosc fatalne. Zdrowa to jest tradycyjna dieta "jedzenie dzieciece" takie mniej ciekawe. Na plus jest to ze ciagle jedza glownie domowe jedzenie Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:41 Badał ktoś twoje dziecko pod katem tych słabych zębow? Może jednak wcale nie jest dobrze karmione. Nie odbieraj tego jako atak ale zbadanie gospodarki wapniowo-fosforanowej i jeszcze paru parametrow sie kłania i przegląd diety nie pod kątem cukrów ale i innych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:25 Dzięki, porozmawiam z pediatrą. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:52 Można spróbować, choć pewnie genetyka, ja za czasów dzieciństwa byłem tzw. niejadkiem, na szczęście do jedzenia nikt mnie specjalnie nie zmuszał (zwłaszcza po badaniach krwi które wyszły idealnie) i zęby (jak i rodzeństwo) mam bardzo zdrowe, dom był biedny więc tym bardziej nie było żadnych rarytasów, kuchnia typowo polska (w wersji skromnej), ale oczywiście zawsze wszystko warto sprawdzić dla świętego spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 20:44 szkoła jest dobrym miejscem na propagowanie zdrowego i sensownego posiłku. W klasie 1-3 córka miała nakręconą nauczycielkę pod tym kątem. Nie tolerowała słodyczy i celebrowała z dziećmi II śniadania, duzo z nimi gadała na ten temat. Dzieci, które przynosiły wode do picia mogły ja pic nawet w ciagu lekcji /słodkie napoje tylko na przerwach/. Rodzice najpierw sie buntowali ale potem bardzo sobie chwalili. Moja córka np. nauczyła się w szkole jeśc kanapki Odpowiedz Link Zgłoś
kj-78 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:13 W norweskich szkolach jest podobny zwyczaj, takze w starszych klasach: jest 15 minut na zjedzenie sniadania, ktory to czas NIE jest przerwa. Dzwoni dzwonek, ze jest czas jedzenia, dzieci myja rece (w kazej klasie jest taka dlugo umywalka-korytko), siadaja, wyciagaja sniadania, a pani im cos glosno czyta w tym czasie. Starsze klasy sluchaja muzyki na tablicy interaktywnej itp. Po 15 min dzwoni dzwonek i wtedy wychodza na przerwe. Moim zdaniem swietne rozwiazanie! Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:38 a nauczycielka córki jadła tez śniadanie swoje razem z dziećmi i rozmawiali dużo, ogladali co kto ma w śniadaniówce.... córka chciałą zawsze owoc lub warzywo bo pani chwaliła Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:22 Ale co to znaczy zakaz przynoszenia. To szkoła ma w ogóle prawo ingerować w to co dziecko ma na drugie śniadanie? Bo mi się wydaje, że szkoła może grzecznie poprosić o nieprzynoszenie słodyczy, a rodzic może grzecznie kazać im się cmoknąć w pompkę. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:32 kota_marcowa napisała: > Ale co to znaczy zakaz przynoszenia. To szkoła ma w ogóle prawo ingerować w to > co dziecko ma na drugie śniadanie? > > Bo mi się wydaje, że szkoła może grzecznie poprosić o nieprzynoszenie słodyczy, > a rodzic może grzecznie kazać im się cmoknąć w pompkę. U nas na pierwszym zebraniu poinformowano, ze szkola promuje zdrowe zywienie i nie chce, zeby dzieci przynosily cukierki, batony, slodkie soki itp. Tym bardziej, ze lunch/obiad jest bezplatny w szkole az do konca liceum i uwzglednia kazdy rodzaj alergii, wegetarianow, ew. antywieprzowcow itp itd. "Dziwna" sprawa, ze wszyscy rodzice na to przystali. Zakaz obowiazuje do konca gimnazjum. A, w zasadzie mialam napisac, ze wszystkie szkoly promuja zdrowe jedzenie, nie tylko ta jedna. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:37 Promować sobie mogą co chcą, ale nie mają prawa zabraniać/nakazywać rodzicowi karmienia własnego dziecka według własnego uznania. Tym bardzi > ej, ze lunch/obiad jest bezplatny w szkole az do konca liceum i uwzglednia kazd > y rodzaj alergii, wegetarianow, ew. antywieprzowcow itp itd. W Polsce, w publicznej, bezpłatnej szkole? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:44 kota_marcowa napisała: > Promować sobie mogą co chcą, ale nie mają prawa zabraniać/nakazywać rodzicowi k > armienia własnego dziecka według własnego uznania. no pewnie, jak jakas mama sie uprze to i czipsami nikt jej nie zabroni codzień dziecie karmić ale jednak rodzice w wiekszości jednak przystaja na rozsadne rzowiązania. Słodycze przeciez można sobie jeśc w domu jesli juz ktos potrzebuje codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:08 kota_marcowa napisała: > Promować sobie mogą co chcą, ale nie mają prawa zabraniać/nakazywać rodzicowi k > armienia własnego dziecka według własnego uznania. > > Tym bardzi > > ej, ze lunch/obiad jest bezplatny w szkole az do konca liceum i uwzgledni > a kazd > > y rodzaj alergii, wegetarianow, ew. antywieprzowcow itp itd. > > W Polsce, w publicznej, bezpłatnej szkole? Nie, Kota, nie w Polsce, ale to w zasadzie nie ma wiekszego znaczenia. Chodzi mi o to, ze informacja o zdrowym zywieniu nie jest automatycznie powodem do reakcji typu "szkola sobie moze gadac, a ja I TAK dam slodycze". Po prostu szkola i rodzice wspolpracuja z korzyscia dla wszystkich dzieci. Mnie to odpowiada. Nigdy nie bylo i nie ma problemow z tym, zeby ktokolwiek przynosil slodycze do szkoly (bo niby dlaczego jedna czy druga matka by nie mogla dac na deser po obiedzie? A jakos nie daja. Widac, ze nikt nie uwaza tego za konieczne.) Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:53 Za granicą już odebrali małego tłuściocha rodzicom ( było kilka przypadków ), widać jednak można nie tylko nakazywać, ale i zabrać dziecko jak nie umiesz go normalnie karmić, nie jak wieprzka. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:40 To szkoła ma w ogóle prawo ingerować w to > co dziecko ma na drugie śniadanie? Mój Boże, co za paranoja, dajemy szkole w zasadzie nieograniczone prawo do ingerowania w to, co nasze dzieci mają w głowach, ale niech tylko spróbuje poingerować w śniadaniówki, to od razu włącza się rejtan, liberum veto, targowica i nic o nas bez nas. O żelka będziemy walczyć, żelka nie odbierze nam nikt, no pasaran!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:45 > Mój Boże, co za paranoja, dajemy szkole w zasadzie nieograniczone prawo do inge > rowania w to, co nasze dzieci mają w głowach, O tu się z tobą nie zgodzę. Niejeden był już wątek o robieniu dżihadu w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:46 daisy napisała: > Mój Boże, co za paranoja, dajemy szkole w zasadzie nieograniczone prawo do inge > rowania w to, co nasze dzieci mają w głowach, ale niech tylko spróbuje poingero > wać w śniadaniówki, to od razu włącza się rejtan, liberum veto, targowica i nic > o nas bez nas. O żelka będziemy walczyć, żelka nie odbierze nam nikt, no pasar > an!!! no właśnie, dobrze ujęte Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:54 A dodam jeszcze, że paranoja, to się jakaś antysłodyczowa porobiła. Co z tego, że dzieciak jest szczupły, wysportowany i zdrowy, ma jeść sałatę i kiełki, bo drożdżówka go zabije. Jak czytam, że te biedne dzieci żrą tylko kiełki tofu, a od święta dostaną garść orzechów, to nie dziwię się, że potem w szkole żebrzą o żelka. Ja nie mówię żeby karmić dziecko tylko słodyczami, ale nie widzę nic złego jak dzieciak zje i coś słodkiego. A już robienie afery o domowe ciasto, świadczy tylko o problemach z psychiką takiej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:25 kota_marcowa napisała: > A dodam jeszcze, że paranoja, to się jakaś antysłodyczowa porobiła. > > Co z tego, że dzieciak jest szczupły, wysportowany i zdrowy, ma jeść sałatę i k > iełki, bo drożdżówka go zabije. > Jak czytam, że te biedne dzieci żrą tylko kiełki tofu, a od święta dostaną garś > ć orzechów, to nie dziwię się, że potem w szkole żebrzą o żelka. > Wpadasz ze skrajnosci w skrajnosc. Szczuple i wysportowane dzieci tez nie musza jesc na co dzien slodyczy. I tu ani o wage ani o zeby nie chodzi. Chodzi o ksztaltowanie nawykow. Na reszte zycia. A kielki i tofu to przewaznie wegetarianie jedza. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:46 Hmmm... Pisałam kiedyś o dziewczynce z klasy młodych, która przynosi słodkie napoje typu Fanta jako picie do szkoły? Owszem jest wysportowana, ale jak kiedyś dozna kontuzji to nawyki zostaną, a ruchu ubędzie. Jak myślisz jaki będzie efekt? Wystarczy popatrzeć na byłych sportowców zresztą. I żeby nie było w domu czasami bywa Fanta, ale do szkoły, na wycieczki, wyjścia na miasto - tylko woda. Co do ciasta, to akurat bzdura aby się czepiać. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:01 Domowe ciasta bywają różne, smacznego: smaker.pl/przepis-sernik-teczowy,101723.html Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:25 > szkoła może grzecznie poprosić o nieprzynoszenie słodyczy, > a rodzic może grzecznie kazać im się cmoknąć w pompkę. Dokładnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:46 Mam dziecko zerówkowe, więc dostaje w szkole śniadanie, obiad i skromny podwieczorek. Mimo to w klasie zapanowały śniadaniówki, mimo, że wychowawczyni apelowała, żeby nic nie przynosić. Odezwały się więc głosy, że posiłki co 2,5 godziny to za mało i zaczęły się batoniki i inne cuda. Według mnie 3 posiłki w ciągu 7-8 godzin to aż nadto, dlatego tez córka do śniadaniówki dostaje wafle ryżowe, biszkopty bezcukrowe, orzechy niesolone (arachidowe, nerkowce), włoskie herbatniki z odrobiną cukru, owoce, jogurt pitny. I prawie codziennie słyszę, że Małgosia, Jaś i Ola mieli kanapkę z nutellą, żelki, batoniki i cukierki. Córka częstuje wszystkich swoimi orzechami, bo dzieci ich nie dostają a lubią. Jeszcze tłumaczę, jeszcze córka rozumie, ale coraz częściej słyszę, że ktoś częstuje żelkami, cukierkami... Ostatnio w szkole pojawił się automat z jedzeniem, o czym córka z radością mi oznajmiła. Nie zajrzałam do niego, ale podejrzewam, że za chwilę zacznie prosić mnie o monety do tego automatu. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:00 Orzechami czestuje? Pomyslalas,ze ktos moze byc na orzechy uczulony i go za bije tymi orzechami?uwazam,ze orzechow wcale w szkole byc nie powinno,to bardzo silny alergen. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:06 O ziemnych mówisz? To nie orzechy ale fasolki. laskowe czy brazylijskie raczej nie zabijają. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:33 chyba każde moga uczulić, ja np. mam jakieś dziwne reakcje po laskowych, ale tylko jesli jem je z ta brązową skórką, Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 16:19 przeciwcialo napisała: > O ziemnych mówisz? To nie orzechy ale fasolki. > laskowe czy brazylijskie raczej nie zabijają. natemat.pl/79121,orzeszki-ziemne-i-seler-moga-zabic-to-bardzo-silne-czynniki-alergenne Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 16:41 Na laskowe i brazylijskie czy nerkowce tez mozna byc uczulonym. Na wszystko mozna. To tego najczesciej ludzie sie dlawia wlasnie orzechami. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 16:45 Marchewka tez może do wstrzasu doprowadzic i ematczyne marchewkowe słupki wchodza na czarna liste. Nie popadajmy w przesade i niech kazdy je ze swojego pudelka Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 21:13 > Orzechami czestuje? Pomyslalas,ze ktos moze byc na orzechy uczulony i go za bij Ja daję orzechy córce, nie innym dzieciom, nie mogę przewidzieć kto jest na co uczulony, musiałabym wtedy nic nie dawać, bo znajdzie się alergik na marchewkę. Poza tym 6-letnie dzieci doskonale wiedziałyby, że im orzechów nie wolno, jeśli są na nie uczulone. Pomijając już fakt, że orzechy są praktycznie we wszystkim i nawet te śladowe ilości we wszystkich produktach mogą zabić. Jak i każde inne produkty. I pomijając fakt, że orzechy wspomagają pracę mózgu, poprawiają pamięć i koncentrację. Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_z_polnocy Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:56 Slodycz raz na jakis czas naprawde nie zaszkodzi, oby to jednak nie bylo codziennie, bo w sumie po co? No i nie za bardzo widze sens kupowania duzych paczek zelek czy biszkoptow by czestowac inne dzieci. Nie lepiej by bylo dawac synowi tylko kilka sztuk? Wyszloby i taniej, i zdrowiej dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:08 Moj syn dostaje wiecej,nie po to by czestowal,tylko po to by ok. 15.30zjadl ponownie posilek.Obiad jest o 12.30,odbieram go i jedziemy na trening.Przed samym treningiem jesc nie wolno dlatego ma wiecej,by zjesc o k.15. Odpowiedz Link Zgłoś
kj-78 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 21:58 Ja bym sie wkurzyla, jakby w poczatkowych klasach podstwowki ktos ciagle czestowal syfem moje dzieci. Tak samo bym sie zreszta wkurzyla, jakby kolezanka w pracy przynosila codziennie slodycze i wszystkich czestowala. Otoz z trudem trzymam wage, slodycze uwielbiam i nie potrafie odmowic, jak ktos czestuje czyms pysznym, mimo ze jestem dorosla. Wic nie dziwie sie, ze dzieci tez nie odmowia, mimo, ze wiedza, ze to niezdrowe, niedobre dla zebow itp. Naprawde nie mozna slodyczy dawac dzieciom w domu? Nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:46 Trzeba odmawiac słodyczy a nie wkurzac sie na koleżanke że przynosi. Mnie to lotto co kto przynosi i stawia na wspólnym stole. je ten kto chce i może, jak ktoś nie chce lub nie może to nikt go nie zmusza ani sie nie wkurza na tego kto przyniosl np. ciasto. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:28 Ale trudno odmówić jak widzisz nawet dorosłemu, a co dopiero dzieciakowi. W szkole nie powinno być słodyczy ani podobnego syfu, a jak ktoś ma w nosie to niech przynajmniej nie karmi tym syfem innych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:31 Oczywiście, dlatego uwazam że każdy powinien jeśc ze swojego pudełka. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:27 No to teraz wieści z innej planety: W szkole i przedszkolu moich dzieci (jest to jedna instytucja) można wykupić dziecku obiady lub dawać posiłek przygotowany w domu, ale to ma być posiłek a nie jakieś barachło. Słodyczy i smieciowego żarcia przynosić NIE WOLNO. Żadnych. Ani żelków, ani batoników, ani chipsów, ani herbatniczków, ani krakersików. Nie wolno też przynosić napojów gazowanych i dosładzanych soczków. Częstować kolegów i koleżanek swoim lunchem też nie wolno - ze względu na alergie i ograniczenia dietetyczne, aby wykluczyć sytuacje, że Jasio częstuje kanapką Johnny'ego, a Johnny potem choruje, bo jest na diecie bezglutenowej. Nie wolno i koniec, każdy je to, co sam przyniósł. Kiedy dzieci przynoszą cukierki z okazji urodzin i częstują kolegów, nauczycielka poleca schować cukierki do toreb i zjeść w domu po otrzymaniu pozwolenia rodziców. Nauczyciele i opiekunowie którzy pilnują dzieci w czasie lunchu widzą co dzieci przynoszą w lunchboxach, i jeśli jakieś dziecko przynosi słodycze czy inne barachło, jego rodzice dostają pisemne upomnienie, a jeśli to nie po skutkuje, są wzywani na dywanik do pani dyrektor. W przypadku gdy i to nie przynosi skutku, szkoła może nawet wyrzucić ucznia z tytułu uporczywe go łamania regulaminu. Ergo - wszyscy się stosują. Sklepiku w szkole nie ma, jest stołówka wydająca przygotowywane na miejscu obiady, które są alternatywą dla przenoszonego z domu lunchu. Codziennie jest do wyboru posiłek zwykły i wegetariański. Wszystkie dzieci (nawet te, które nie jedzą szkolnego obiadu tylko przynoszą lunch z domu) dostają herbatę z mlekiem, wszystkie mają też dostęp do nieograniczonej ilości wody do picia. Przedszkolaki dodatkowo dostają przekąskę (owoc i szklanka mleka). Moje dzieci zwykle zabierają lunch przygotowany w domu, starszy (8 lat) już od dawna sam robi sobie kanapki, młodszy (4 lata) właśnie zaczął, z pomocą brata. Mają do dyspozycji dobry chleb i pełnoziarniste bułki, sery, wędliny, zieleninę, pomidory, ogórki, etc i robią sobie kanapki wg własnego uznania. Oprócz kanapek zabierają jeszcze jakiś owoc/garść suszonych owoców/kubeczek jogurtu naturalnego/mus owocowy/etc i bidon z wodą. Czasami jak robię na obiad coś, co można wysadzić we wrapy (np. kurczak tandoori z warzywami, sos szpinakowo-serowy do makaronu) to robię więcej, zawijam w chiapati albo tortille i daję zamiast kanapek. Czasem piekę wytrawne muffiny (np z cheddarem i szynką, z oliwkami i pomidorkami) które xhłopcy biorą na lunch. Zdarza się, że zabraknie świeżego pieczywa - wtedy dostają chlebek chrupki, kabanosy, pocięte w słupki warzywa i czasem jeszcze jakiś DIP (zawsze mam w lodówce hummus albo sos pomidorowy albo jedno i drugie). Słodycze dostają, ale nie zamiast posiłków. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 17:28 To Twoja szkoła może? www.mojawyspa.co.uk/artykuly/29030/Tak-wyglada-menu-w-angielskiej-szkole Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:25 Nie. W naszej szkole codziennie są do wyboru dwa posiłki: mięsny i wegetariański. Węglowodany nie mogą być w ilości większej niż 25% całkowitej mady posiłku, reszta to musi być mięso/ryba/nabiał/jaja/warzywa. Na deser są owoce. Do picia herbata z mlekiem i woda. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 11:53 Warzywa to tez weglowodany plus woda. 25% wegle? Nikt takiej proporcji nie poleca - po za dziwami typu paleo. A reszta co? 30 tluszcz 45 bialko? Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 13:15 Skrót myślowy zastosowałam. Węglowodany czyli ryż, makaron, ziemniaki, itd stanowią 1/4 całkowitej wagi jednej porcji posiłku. Do tego warzywa i mięso/ryba w mniej więcej równych proporcjach. W posiłkach wegetariańskich zamiast mięsa jest jakiś produkt wysokobiałkowy - fasola, ciecierzyca, soja, jajko, ser, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 18.02.15, 22:38 Moja jakiś czas temu przemyciła po kryjomu do prz-la psie chrupki w ogrodniczkach i podzieliła się z kolegą z grupy, bo dla niej psie i kocie chrupki to rarytas , tez Paniom się to nie spodobało co dziecko podjada w ramach normalnego posiłku( skrajny niejadek), najwyraźniej nie tylko lakoc w postaci cukru budzi zgrozę Odpowiedz Link Zgłoś
gris_gris Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 00:24 Ha ha dobre mój na to jeszcze nie wpadł, kwestia czasu! Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 11:45 Oglądałam kiedyś program na TLC "dziwne nałogi" czy coś takiego. Występowała kobieta jedząca suchą kocią karmę. Analizowali jej skład i stan zdrowia kobiety. Kocia karma jest szkodliwa dla człowieka w dłuższym okresie jej spożywania, mimo że koty mogą ją jeść do woli. Jest również rakotwórcza. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 13:08 joaaa83 napisała: > Oglądałam kiedyś program na TLC "dziwne nałogi" czy coś takiego. Występowała ko > bieta jedząca suchą kocią karmę. Analizowali jej skład i stan zdrowia kobiety. > Kocia karma jest szkodliwa dla człowieka w dłuższym okresie jej spożywania, m > imo że koty mogą ją jeść do woli. Jest również rakotwórcza. 3 latce nie straszne żadne groźby rakotwórcze, choć w psich przysmakach bardziej gustuje No nie myśl ,ze my faszerujemy dziecko chrupkami dla zwierzaków, sama sobie z własnych zachcianek podchrupuje niezauważenie , a to żaden detergent,aby trzymać pod sufitem karmy imiski futrzaków Zanim wyjdzie do prz-la to kieszenie ma przeszukane, bo równiez inni rodzice mogliby wnieść raban co ich królewicz schrupał ukradkiem , jeszcze mu wąsy wyrosną i zacznie szczekać Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 13:16 Domyśliłam się, że nie karmicie dziecka psimi chrupkami. Podałam jako ciekawostkę, bo sama byłam zdziwiona. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:39 Najlepiej aby wkraczał tu tak zwany zdrowy rozsądek. Zazwyczaj wkracza jednak, bo mi tak pasuje i nie zamierzam robić inaczej. I to w jedną i drogę stronę. Myślę, że szkoła nie musi mieć wpływu na to co dzieci przynoszą do szkoły na drugie śniadanie, ale ma prawo promować zdrowe nawyki. A już sklepiki w szkole to nieporozumienie. W ogóle jestem zaskoczona, ze ematki zawsze tak zdrowo i w ogóle, a dziecku do bidonu wleją słodki ulepek. No ale jak co komu pasuje. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:50 Nie każdy sklepik totylko slodkie paskudztwa. Coraz bardziej dba sie o to co jest tam sprzedawane. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:52 Może nie każdy. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:53 Akcja ruszyla i szkoły powoli dostosowuja się do zasad. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 08:55 Szkoły nie prowadza chyba sklepików. Jak więc wpływają na towar tam sprzedawany? No, ale ok. Koniec tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:18 mogą np. zagrozić nieprzedłużeniem umowy u nas oprócz syfu (bo ten jest też, niestety) w sklepiku są choćby normalne kanapki faktem jest, że sprawę sklepików i automatów należałoby jednak jakos inaczej uregulować, bo niektóre rzeczy tam sprzedawane to kpina z idei zdrowego odżywiania Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 09:19 a co innych obchodzi, co moje dzieci dostają na drugie śniadanie do szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:40 Klapsa dziecku nie wolno dać bo trauma, inni powinni reagować i ukarać takiego rodzica, ale dawać mu syf do jedzenia co wpływa na zdrowie i nawyki żywieniowe to już nie trauma i nikt nie powinien się wtrącać... Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 13:03 gazeta_mi_placi napisała: > Klapsa dziecku nie wolno dać bo trauma, inni powinni reagować i ukarać takiego > rodzica, ale dawać mu syf do jedzenia co wpływa na zdrowie i nawyki żywieniowe > to już nie trauma i nikt nie powinien się wtrącać... > i to wszystko w moim poście wyczytałeś tworze forumowy? Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 10:05 rupiowa napisała: > Największe przegięcie jakie mi się zdarzyło to dan > ie dziecku żelków. Jeśli daję mu takie rzeczy to zawsze w na tyle dużej ilości > żeby poczęstował KAŻDE dziecko z klasy choćby jednym i wie, że ma to zrobić (i > robi). Ja jednak nie pojmuje takiego fenomenu nakazywania dziecku dzielenie się czymkolwiek (pal licho czy żelki, czy gumy, czy winogrona, przybory plastyczne,lub gadżety jakiekolwiek) Z KAZDYM w jego otoczeniu. Takie rozkazy całkowicie nie popieram i nie rozumiem W tych sytuacjach zostawiam wole dziecka i jego decyzje z kim się chce podzielić, czym i czy w ogole chce , bo nie koniecznie musi obdarowywać wszystkich w zasięgu jego wzroku choćby np. calą klase, bez przesady Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:20 Witam Sorry, Rupiowa, ale tych żelków to się nie da wybronić. Po co karmisz dzieciaka takim świństwem? Zębów szkoda. I te ciastka, biszkopty etc. Wszystko na słodko. Aż mnie zemdliło od czytania. Ogórasa mi się zachciało;-P Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
rupiowa Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 09:51 Widzisz - forum to takie fajne miejsce które lepiej wie co się dzieje u mnie w domu niż ja sama. Dlatego popcorn na początku był mile widziany. Forum ustaliło, że mój syn codziennie zabiera do szkoły paczkę żelków. A tak nie jest - mój syn oraz moja córka wraz z niewielką pomocą taty zjadają paczkę żelków przez ok miesiąc-półtora. Dlaczego im daję żelki? Dlatego że uważam, że nic co jest podane w rozsądnych ilościach nie zaszkodzi. Dlatego raz na ok 2 miesiące dzieciom pozwalamy wypić trochę coli - jest umowa że colę piją tylko na przyjęciu/imprezie. Dlatego pozwalam córce jeść tłusty boczek który bardzo lubi. Dlatego czasem jedzą ciasto upieczone a czasem o zgrozo dostają kupne (sama chemia). Dlatego jedzą jajka, czasem dostają czipsy, młoda czasem zje kawałek czekolady a ulubioną zupą dzieci jest biały barszcz - taki z kiełbasą, jajkiem, kwaśny. Tylko że jednocześnie w tej i każdej innej zupie jest pokrojona marchewka, pietruszka, seler. Dzieci jadają zupę cebulową, lubią masło czosnkowe, młoda je jabłka, arbuzy, paprykę, ogórki surowe, kiszone czy ulubione konserwowe, młody z kolei gruszki, truskawki, pomidory je garściami, ogórki również wsuwa. Dlatego, że poza żelkami moje dzieci nie boją się jeść innych - często dziwnych dla dziecka rzeczy (np. śledź w oleju, wątróbka) - tak jak się boją np. dzieci mojej siostry które prawie nic nie jedzą bo nie lubią. Dlatego, że uważam, że we wszystkim trzeba mieć zdrowy rozsądek... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 10:00 To podawaj im w domu te całe żelki. Nie każda żywność nadaje się do szkoły, śledzia też im dasz do szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 10:01 W oleju oczywiście . Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 10:06 No a co, nie będzie mi się żaden nauczyciel wtrącał co daję do jedzenia mojemu dziecku, skoro szkoła nie zapewnia posiłków mogę podawać co chcę, śledzia też, a co... Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:21 Ale-ale, dopiero co był wątek o deserach w stołówce chyba, które mimo, że teoretycznie istnieją, nakazowo nie są wydawane w klasie którejś forumki, bo mamunie zarządziły, że to sa świństwa i nikomu, NIE ICH dzieciom także, świństw jeść nie wolno. Powtórzę, co tam napisałam: nawiedzone mamunie niech spadają na drzewo, bo NA PEWNO nie będą dyktowały mojemu dziecku co moje dziecko ma jeść a czego nie. Ja się nie wpitalam, czy ich dziecko je mięsko, pryskane chemią owocki, alergizujące przetwory mleczne i orzechowe. I tak samo one nie będą się wpitalały w to, co ja uważam za odpowiednie. I moje dziecko będzie jadło cztery batony na jednej przerwie, jeśli uznam to za stosowne. A jak im to przeszkadza, to proszę poza niejedzeniem batonów nauczyć jeszcze swoją pociechę niepatrzenia jak ktoś je. Metoda dowolna, mogą je zamykać w komóce karmiąc przez miesiąc samymi brokułami, wali mnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:33 Jasne, jasne. Moje dziecko, moja własność. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:48 Nie, skąd, moje dziecko- własność matek innych dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
krelia Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 19.02.15, 19:27 > żeby poczęstował KAŻDE dziecko z klasy choćby jednym i wie, że ma to zrobić (i > robi). po co uczysz dziecko takich rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
anomalia_pogodowa81 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 20.02.15, 14:54 Nie mam siły czytać całego wątku, dotarłam do połowy, bo mnie szybko szlag trafia. Wiecie co jest dla mnie najsmutniejsze w takich dyskusjach? Że one są bardzo symptomatycznym odbiciem całości polskiego społeczeństwa. Organicznej niezdolności do spojrzenia dalej niż czubek własnego nosa, żeby zobaczyć interes innych ludzi w tej samej wspólnocie a przez to interes samej wspólnoty. Te wszystkie wasze "guzik mnie obchodzi zdanie innych", "MÓJ dziubdziuś będzie jadł słodkie i koniec", "JA uważam słodkie za nieszkodliwe i będę dawać a zdanie innych mam w nosie"... Wyć się chce. Przecież szkołą to jest jakiś system, jakaś wspólnotowość, która ustala jakieś zasady dobre dla ogółu. Z zasady szkoła ma edukować i wprowadzać dobre zasady, dotyczy to też żywienia. Jeśli szkołą ustala, że w sklepiku są wyłącznie rzeczy zdrowe, catering gotuje zdrowo i pożywnie, to sensowne jest ustalenie, że jedzenie, które dzieciaki przynoszą z domu również mają się w tym kanonie mieścić. W domu możecie sobie potem kompensować to na sto sposobów, jeśli macie potrzebę pakować w dzieciaki cukier, ale kurczę, naprawdę tak wiele kosztowałoby was respektowanie obiektywnie sensownej zasady "żadnych słodyczy w szkole"? Nie bez przyczyny społeczeństwa o wysokim poziomie świadomości społecznej i zorganizowania społecznego takie zasady przyjmują jako naturalne. U nas jak zwykle bezhołowie, "wolnoć Tomku w swoim domu" i liberum veto. Ogarnijcie się jakoś i przestanie machać własną arogancją jak śmierdzącym z lekka sztandarem. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna100-19 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 02.03.15, 20:09 To, że w Anglii niby dzieci tak zdrowo jedzą, to akurat nie wierzę. Może poza jakimiś specjalnymi szkołami, w których naprawdę zwracają na to uwagę. W Anglii rodzice nie dają dzieciom "strasznych" kanapek, slow foodsów, ale kupują gotowego burgera w markecie i ładują do śniadaniówek. Przepraszam lunchboxów W to że w Norwegii czy Szwecji za danie dziecku lizaka do szkoły grozi upomnienie od dyrektora, to ja nawet wierzę. W zasadzie to mama, która dostała to upomnienie, to powinna się cieszyć, że nie wezwano opieki społecznej i nie przydzielono kuratora, bo i takie cuda tam sie dzieją. Zabiorą dziecko za byleco. Zresztą o kryzysie rodziny w krajach skandynawskich dosyć często się mówi, bo dzieci dla państwa są tak ważne, że aż za ważne, a rodzice nie mają prawie żadnych praw. I tak sobie myślę, że u nas jest jeszcze całkiem normalnie, bez przegięcia w żadną stronę. Obiady w szkołach zawierają w sobie warzywa, a mamy wrzucają dzieciom jabłka i gruszki do plecaka. A to co daję swojemu dziecku do szkoły do jedzenia i tak pozostanie moją sprawą. Czy jeśli ktoś ma mniej pieniędzy to też mu zarzucicie, że daje dziecku pszenne kanapki z marketowego chleba zamiast razowego, z osiedlowej superekologicznej piekarni? Jeśli moja córka nie lubi kabanosów, ciemnego chleba i pomidorów, to mimo wszystko mam jej to pakować do śniadaniówki, bo inne mamy uważają, że to jest zdrowsze? Czy nie mogę spakować jej ulubionego ciasteczka, bo inne dzieci będą się patrzyły i zazdrościły? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 02.03.15, 20:25 Mozesz. Tylko nie dawaj jej ciastek dla calej klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna100-19 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 02.03.15, 21:04 Nawet nie mam zamiaru dokarmiać całej klasy Nie opłaca mi się, nie dość, że przepłacę, to jeszcze narażę się na antypatię innych rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: drugie śniadania do szkoły - przemyślenie 03.03.15, 00:38 A propos Skandynawii; nikt nie lata do dyrektora bo jakis tam dziubdzius przyniosl cuksy. Wiekszosc dyrków postukalaby sie w czolo na taka skarge. Dziubdziusowi kaze sie je po prostu schowac, a jak nie chowa, to sie zabiera - tak jak przyslowiowe telefony i oddaje rodzicowi razem z dziubdziusiem. Dyrek moze sie przejac, ze dziubdziusie lataja z nozami, niestety zdarza sie w pewnych kregach, a to wplywa na reputacje szkoly... Co do jedzenia, rodzicom na poczatku roku przdstawany jest regulamin szkolny, to nie jest tak, ze odgorne zalecenia - np absolutny zakaz orzechow na terenie szkoly - ustala sie z rodzicami. Tylko ze tu szkola jest na nnych zasadach - jest bezplatne sniadanie (dla dzieci swietlicowych ktore przychodza przed 7.30), lunch (obiad) dla wszystkich dzieci (schodza w trakcie lekcji) i popoludniowa przegryzka (tez dla swietlicy). / byla Swietliczanka Skandynawska Odpowiedz Link Zgłoś