Mąż ma domek letniskowy za miastem (ok. 2 godziny jazdy autem), jest przyjemnie, nad małym jeziorkiem itd. Od lat spędzalismy w nim wraz ze znajomymi weekendy, długie weekendy, robiliśmy imprezy itp.
Jakiś czas temu urodziło nam się dziecko, wiadomo, jest szał, chaos, mało śpimy i mamy niewiele czasu dla siebie. W zeszłym tygodniu umówilismy się z moją mamą, że zostanie na weekend z dzieckiem, a my pojedziemy od piątku do niedzieli do tego domku, posprzątać po zimie, żeby potem móc jeździć z dzieckiem. Przy okazji mieliśmy mieć czas dla siebie
Znajomi pytali o weekend, powiedzieliśmy, że chcemy pobyć sami, bo niewiele tego czasu ostatnio mieliśmy.
I miała miejsce nieprzyjemna sytuacja, bo z piątku na sobotę rzeczywiście bylismy sami, ale w sobotę koło południa przed drzwiami stanęły dwie nasze znajome, radosne, że mieliśmy noc dla siebie, a teraz one nam zorganizują imprezę, mają ze sobą alkohol, jedzenie itp. Znajome oczywiście bezdzietne i najwyraźniej nie czają klimatu, że chcemy odpocząć, a imprezę mamy naprawdę głeboko. Chociaż na pewno w ich odczuciu zrobiły nam super niespodziankę.
Więc powiedziałam, że oczywiście mogą posiedzieć, ale żeby pilnowały sobie autobusu powrotnego. Zdziwiły się, że przecież mogą jutro wrócic do miasta z nami. Nie zgodzilam się, powiedziałam, że zgodnie z naszym planem, spędzamy czas we dwoje i imprezę z noclegiem zorganizujemy w innym, dogodnym dla nas terminie.
Znajome niby to zrozumiały, po jakichś dwóch godzinach pojechały do domu, a teraz usłyszałam, że byliśmy chamscy, bo skoro już przyjechały, to powinniśmy byli jednak je ugościć z noclegiem, bo to jednak 2 godziny od miasta, a poza tym przecież by nam nie przeszkadzały, na poddaszu są dwa osobne pokoje, a jeszcze by nam kolacje zrobiły, wszystko ze sobą przywiozły i że zadzieramy nosa, bo mamy domek za miastem. Usłyszałam jeszcze, że oczywiście zmieniliśmy się o 180 stopni po urodzeniu dziecka i że jeszcze zatęsknimy za znajomymi.
Ja uważam, że skoro zaznaczałam, że chcemy być tylko we dwoje to takie "niespodzianki" są nie na miejscu, a one po prostu się wprosiły. To chyba nie jest mój problem, że ktoś w ciemno jedzie 2 godziny? Niby ekipa znajomych, no ale... sama nie wiem, mam duży niesmak z powodu tej sytuacji, a one chyba oczekują przeprosin, nie wiem za co:///