4adela4
02.03.15, 19:14
Zakładałam jakiś czas temu wątek o moich problemach małżeńskich. Mąż wycofał się z życia rodzinnego i z obowiązków domowych gdy byłam w ciąży z drugim dzieckiem (chcianym i planowanym). Próba szczerej rozmowy z mężem zawiodła bo według niego jest wszystko ok. Minął rok macierzyńskiego i wróciłam do pracy. Jedynie co się zmieniło to to, że mąż rano odprowadza starsze dziecko do przedszkola i czyta mu wieczorem bajkę gdy ja usypiam młodsze. Czasem zostanie z dziećmi na godzinę czy dwie ale tylko jeśli postawię go przed faktem dokonanym.Zazwyczaj ogranicza się do pilnowania dzieci znad laptopa. Jeśli wychodzimy na spacer w weekend on zostaje w domu. Z seksem też się nic nie zmieniło tzn. najchętniej żeby był dwa razy dziennie ale w ostatecznie uchodzi raz na trzy dni. Mnie już się nawet nie chce udawać, że mi się chce ale jemu to nie przeszkadza pod warunkiem, że "wypełniam obowiązek". W ramach gry wstępnej z nostalgią wspomina jaka to kiedyś byłam niewyżyta tylko nie pamięta, że i on się wtedy inaczej zachowywał.
Szczerze mówiąc zaczynam myśleć o rozwodzie. No może nie koniecznie teraz ale za parę lat gdy dzieci będą większe. Tylko nie wiem czy tyle wytrzymam bo na chwilę obecną moje uczucia są zbliżone do nienawiści i mocno się muszę pilnować, żeby to nie wyszło na wierzch. Czy ktoś wie czy w obecnej sytuacji miałabym szanse na rozwód z winy męża?