Dodaj do ulubionych

Kotulanka, omg!

01.04.15, 16:58
m.se.pl/multimedia/galeria/161355/401386/agnieszka-kotulanka/
Jestem w szoku. Przykro to pisac ale niczym sie nie rozni od dworcowych meneli. Trudno w niej dostrzec babeczke sprzed lat.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:00
      Przecież ona pije od lat i właśnie jest w stadium menelicy.
    • afro.ninja Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:05
      Ona faktycznie w klanie pokazywala klase, grala taka ulozona pania profesor. Super aktorka, szkoda, ze nie daje rady sobie z choroba...
    • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:05
      Żal mi jej, nieszczęśliwa kobieta.
    • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:07
      Wielki żal, że nie ma nikogo z jej bliskiego otoczenia, żeby jej pomóc wyjść z nałogu..
      • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:08
        Musiałaby sama chcieć. Nie wolno na otoczenia zwalać winy za to, że ktoś chce się zapić na śmierć czy zaćpać.
        • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:15
          Nie każdy ma spiżową psychikę. Kobiecie się sporo na głowę zwaliło.
          • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:19
            A co, konkretnie? Bo rozwód czy nieszczęśliwą miłość i rozstanie z facetem to całkiem sporo kobiet zaliczyło.
            • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:55
              Powtarzam, ludzie mają różną wytrzymałość. Po jednej spłynie jak po kaczce, a inna się stoczy.
              • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:56
                To nie powód żeby się nie leczyć.
          • solejrolia Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:22
            >Kobiecie się sporo na głowę zwaliło.

            ?
            tak?
            myslałam, że ona po prostu ma problem z chorobą alkoholową
            zresztą, nie ona pierwsza jeśli chodzi o aktorki
            • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:53
              Poczytaj trochę więcej o jej sytuacji życiowej.
              • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:03
                A co się kobiecie przytrafiło, bo nie jestem w temacie? Ale co by się nie przytrafiło, nikt i nic nie pomoże alkoholikowi, jeśli ten nie podejmie sam decyzji o leczeniu i trwaniu w trzeźwości. Ostatecznie decyzja należy tylko i wyłączne do zainteresowanego. Moi znajomi trzeźwi i nietrzeźwi, ale przynajmniej świadomi mechanizmów, śmieją się w głos, gdy mowa jest o "pomocy alkoholikom" wink
              • solejrolia Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:11
                a nie możesz w jednym, dwóch zdaniach nakreślić jakie nieszczęścia popchnęły ją w kierunku alkoholu...? bo jak widzisz nie wszyscy są w temacie.
                • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:15
                  To nie jest wiedza tajemna. Nie znam jej osobiście. Informacje na temat osoby publicznej mozna znaleźć w necie. Dlaczego mam za kogoś odwalać robotę? smile
                  • solejrolia Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:22
                    dobra.
                    odechciało mi się wiedzieć.

                    jak dla mnie to pijaczka z wyglądu.
                    i z mojej strony to eot.
                  • lauren6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:38
                    Jeśli masz argumenty na jej obronę to warto je przytoczyć lub zacytować.
                    W przeciwnym razie będzie dla nas pijaczką jakich wiele, nad którymi nie warto się rozczulać.
                    • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:12
                      I to ja na bank dobijewink fajowa groźbasmile
                    • croyance Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 21:30
                      'Argumenty na obrone'?
                      To forum nie przestaje mnie zadziwiac.
                      • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 21:36
                        big_grin
                      • sumire Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:11
                        Mnie też. Tylko że kiedyś jeszcze mnie bawiło, teraz raczej smuci.
                        • kill.emall Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:14
                          Nie dawaj temu zjawisku przyzwolenia na zasmucanie smile
                    • kota_marcowa Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:05
                      No chłopak ją rzucił, no tongue_out
                • jola-kotka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 00:53
                  z mężem rozwiodla się lata temu,po wyjeździe do USA z kadrąwwróciła sama z dziećmi. wychowała się w Zegrzu płn. ma matke i dwoje dzieci ale sama zerwala z nimi kontakt. ojciec zmarł dawno był wojskowym pochowany jest w Legionowie. Zalamanie przyszlo gdy odszedl od niej aktor Paweł Wawrzecki dla pani farmaceutki dla której opuścił kraj i przestalismy go widywać na ekranie,więcej nie mogę napisać.
          • default Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 09:05
            kill.emall napisał(a):

            > Nie każdy ma spiżową psychikę. Kobiecie się sporo na głowę zwaliło.

            Wiele osób w sytuacjach stresowych sięga po alkohol - mamy nawet tradycyjne powiedzenia, głoszące, że "na frasunek dobry trunek", "zalać robaka" itd. Na ogół jednak chodzi o jednorazowe "ogłuszenie" . A wielu osobom w sytuacji przeżywania dramatu w ogóle nie przychodzi do głowy, by rozładować stres alkoholem.
            Nie oszukujmy się jak typowi alkoholicy - gadanie, że ktoś pije, bo mu się coś tam zawaliło, to pic na wodę - prawda jest taka, że gdyby nie poprzedzające dramat nawyki i przyzwyczajenia, to nie szukałoby się "pociechy" w alkoholu. P. Kotulanka zapewne wcześniej była osobą sporo i często popijającą, dlatego w sytuacji dramatu życiowego sięgnięcie po alkohol było dla niej naturalne i oczywiste. W dodatku taki dramat daje alkoholikowi doskonały powód i usprawiedliwienie dla picia. "No jak mam nie pić, skoro jestem taki nieszczęśliwy".
            I zupełnie nie widzi, że bardzo szybko prawdziwą i jedyną realną jego tragedią staje się choroba alkoholowa i jej skutki, a nie ów dramat życiowy, który go rzekomo popchnął do picia.
            • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:30
              z tym zapijaniem problemow to tez roznie bywa. moj ex uwielbial pic a jak wypil to nagle mial wielkie zyciowe problemy... z dupy... ktore przeciez byly wspaniala wymowka i tlumaczeniem picia

              moj wujek zaczal w ogole pic alkohol w wieku 35 lat- znajomi- bardzo szybko pili non stop- najpierw co weekend potem koledzy wpadali w tygodniu i bylo fajnie

              az stalo sie to nalogiem- koledzy znikneli, alkohol zostal
              • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:05
                35 lat? To rzeczywiście późno. Wcześniej nic w.ogóle? Pytam, bo znam przypadek pani, która bardzo ostro zaczęła tankowac po czterdziestce. Wcześniej była taką amerykańską doskonałą panią domu, perfekcyjnie prowadzącą dom dobrze zarabiającemu mężowi. Niesfrustrowaną, odnajdującą się, rozsądną i konkretną. Jak wykształciła i wyposażyła dzieci, poszła do pracy, ale to już nie było zajęcie wystarczająco istotne, żeby trzymać w ryzach jej życie i skłonności. Popłynęła. Piła.w.pracy, w domu z mężem (wysoko funkcjonujący alkoholik od zawsze), sama. Rano wypachniona, elegancka i bez śladu opuchlizny na twarzy stała razem ze mną na przystanku, po południu mijałam jej zezwłok leżący na klatce schodowej. I tak latami. Baba ma nieprawdopodobnie silny organizm - z pracy jej nie wyrzucili (dotrwala do emerytury), męża pochowala, ma.następnego faceta (też wyskofunkcjojuiący), nie zapadła na.żadną.poważną chorobę, nie narobila długów, ma 80 lat, wygląda bardzo dobrze, mówi z sensem, chałupę ma jak.zawsze na błysk, pewnie dalej pije, tylko już mniej. Wali gaz od co najmniej 40-stu lat. Biologiczny fenomen. Jej dzieci zdążyły się już zestarzeć, nie.wiem, czy też mają problem alkoholowy (mam nadzieję że nie) - ale gdyby odziedziczyły po niej biologię i neurologię nie do zaje.....nia, to tylko pozazdrościć.
                • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:19
                  "35 lat? To rzeczywiście późno. Wcześniej nic w.ogóle?"

                  w zasadzie mogę praktycznie z calym przekonaniem powiedziec że nic
                  • gazeta_mi_placi Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:25
                    Znam podobną osobę, z tym , że ona od 28 roku życia. Wcześniej też nic, raz wypiła piwo z kolegami za młodu bo wszyscy pili i od razu to odchorowała, potem w ogóle nie tykała alkoholu. Około 28 lat zmiana pracy i tam się to zaczęło.
                • gazeta_mi_placi Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:24
                  Cudowna historia smile
        • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:22
          triss_merigold6 napisała:

          Nie wolno na otoczenia zwalać winy za to, że ktoś chce s
          > ię zapić na śmierć czy zaćpać.

          A czy ja winię jej otoczenie?
          • naomi19 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:59
            Tak.
            Nikt z bliskich jej nie pomoże, może to zrobić tylko specjalista.
      • antyideal Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:20
        A skad wiesz, ze nie ma w bliskim otoczeniu osób, ktore chcą jej pomoc ?
      • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:25
        Co za smętne brednie wypisujesz, Rosa?
        • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:26
          Raany, skrót myślowy - chodziło mi o to, że nie ma nikogo, kto by był ją w stanie przekonać do leczenia.
          BTW, tobie również się smętne brednie zdarza pisać suspicious
          • naomi19 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:01
            Takie przekonywania nic nie dają, sama przecież wiesz.
            Opisywałaś nie raz sytuacje z twoim tatą. Nic nie dało zawożenie go na terapie, detoksy. To tylko prrzyspiesza śmierć.
            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:08
              Ale jednak wsparcie spoleczne wymienia sie jako jeden z wazniejszych czynnikow powodzenia terapii. Rozumiem o co chodzi Rosie, choc tez troche odbieram to jako przerzucanie odpowiedzialnosci na otoczenie. Nikt nikogo nie przekona, mozna wspierac w podjeciu decyzji, mozna rozmawiac itd. Ale rownie dobrze otoczenie moglo zrobic wszystko i niczyja wina jesli sie nie udalo. Niczyja zwlaszcza w sensie - tez NIE wina nieprzekonanej.
              • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:10
                Wsparcie tak - po rozpoczęciu terapii. Dopiero wtedy, nigdy wcześniej. Pomaganie wcześniej tylko sprzyja uzależnieniu.
    • kozica111 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:09
      Pierwsze pytanie co takie artykuły mają na celu.

      Drugie pytanie czy uważacie ze wieku lat 60 ciu, bez makijażu i z czapą na głowie idąc pod pełne słońce będziecie wyglądać lepiej?
      • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:12
        O, zdecydowanie, biorąc pod uwagę że pani ma na twarzy klasyczną alkoholową opuchliznę.
        • memphis90 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:23
          Może to niedoczynność tarczycy...
          • mozambique Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 10:39
            tarczyca chyab raczej nie objawia sie wyraznymi worami pod oczami ?
      • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:22
        Owszem, jeśli nie będę miała opuchniętej od walenia gazu twarzy, ciężko chorych nerek albo gigantycznej nadwagi, to na 100% będę wyglądała lepiej.
        Swoją drogą: ladna babka z niej kiedyś była.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:22
        Z pewnością ematki będą miały wybotoksowane piękne lica i nie będzie na nich (tych licach) widać oznak czegokolwiek.
    • oqoq74 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:09
      Wszyscy wiedzieli, wszyscy widzieli, bo przecież "pije od lat", ale nikt nie pomógł. Za to teraz jest tematem dla brukowców i koledzy mogą się polansować jak to jej żałują. Obrzydliwe.
      • kota_marcowa Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:19
        Skąd wiesz, kto i jak pomagał. Nie da się pomóc nałogowcowi, który sam nie chce się leczyć. Ona sama doprowadziła do tego, że jest na dnie.
        • oqoq74 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:24
          Zapewne wypowiedzi kolegów w prasie plotkarskiej i te artykuły i zdjęcia, co kupiła i co wypiła wynikają z troski i chęci pomocy.
      • lauren6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:21
        Kto i jak miał pomóc? Siłą ją na odwyk? Z nastolatkiem tak można, z dorosłą kobietą nie bardzo.
        • kota_marcowa Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:22
          Najwyraźniej pani nie ma zamiaru ani ochoty się leczyć.

          www.fakt.pl/gwiazdy/agnieszka-kotulanka-nie-chce-isc-na-odwyk-nalog-kotulanki,artykuly,535284.html
          • oqoq74 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:26
            I ten przyjaciel poleciał do Faktu opowiedzieć o swojej pomocy, a może Fakt sobie wszystko wymyślił?
            • kota_marcowa Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:37
              Najpewniej byli i tacy, którzy nie polecieli. Naprawdę jesteś tak naiwna i wierzysz, że jak ktoś powie alkoholikowi "proszę nie pij" albo "idź na odwyk" to on faktycznie przestanie i pójdzie się leczyć ?
              • oqoq74 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:53
                Nie jestem naiwna, miałam w rodzinie alkoholików.
                Problem z alkoholem nie wziął się z niczego. Szczególnie wśród aktorów, piosenkarzy jest to "popularna" choroba. Sama znam osoby występujące na scenach i wiem, że alkohol za kulisami to często norma. Że bez kieliszka czy dwóch "nie czują sceny". Że często koledzy podsuwają alkohol jako antidotum na stres, tremę. To samo dotyczy narkotyków.
                Dlatego uważam, że to co robią media i pseudokoledzy jest obrzydliwe.
          • sumire Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:52
            Ooo tak, tajemniczy "przyjaciel" leci do Faktu. Pozazdrościć wiary w źródła.
        • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:29
          Wiesz co? Chyba nie za bardzo masz pojęcie o czym piszesz. Wielokrotnie, w ciągu prawie 20 lat, doprowadzałam na najpierw na izbę wytrzeźwień dorosłego mężczyznę, który potem zaraz po pierwszej dobie był przenoszony na detoks.
          • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:59
            >Wielokrotnie, w ciągu prawie 20 lat, doprowadzałam na najpierw na izbę wytrzeźwień dorosłego mężczyznę, który potem zaraz po pierwszej dobie był przenoszony na detoks.

            No i właśnie sama piszesz, że gó... to dało.
            • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:00
              No nie wiem, czy takie gó... suspicious Ciągi miał średnio raz na dwa lata i trwały one od miesiąca do półtora. Ja nie traktuję tego jako gó....
          • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:04
            No widzisz, i guano to dało. Wybrałaś tracenie czasu i cennej energii.
            • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:00
              Napisałam już wyżej, że obie nie macie racji. Gdybym nie reagowała, to pewnie o jakieś dwie dekady rozstałby się z życiem.
              • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:01
                Dla jasności - nigdy nie był na żadnym spotkaniu AA czy terapii. Nie uznawał tego typu leczenia.
                • memphis90 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:24
                  Detoks po ciągu alkoholowym to też nie jest żadne leczenie.
      • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:27
        oqoq74 napisał(a):

        > Wszyscy wiedzieli, wszyscy widzieli, bo przecież "pije od lat", ale nikt nie po
        > mógł. Za to teraz jest tematem dla brukowców i koledzy mogą się polansować jak
        > to jej żałują. Obrzydliwe.

        100/100!
    • iwoniaw Abstrahując całkowicie od picia 01.04.15, 17:17
      i tego, czy pani pija nałogowo i co w związku z tym, rozwalają mnie takie artykuły i ten rodzaj "prasy". Dobrze, że nie jestem celebrity i w związku z tym nikt nie usiłuje mi zrobić zdjęcia, jak po drodze do spożywczaka wyrzucam śmieci - oraz nie analizuje ich składu. big_grin
    • fadilla Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 17:28
      Nie stosuje botoksu, kwasów to i wory pod oczami ma. wink
      Szkoda babki ale za tą nagonkę i manipulację zdjęciami oraz podpisami "wyrzuca flaszkę" też wyrzucam, a nawet sortuję.
    • ashlebbc9 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:11
      Nie wiem, nie wiem... odstrzał? Żeby nie męczyła siebie i innych. I tak z każdym pijakiem.
      • mildenhurst Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:20
        to, że męczy siebie to jej sprawa, innych? rodzinę? rodzina chyba podjęła własną decyzję? Ciebie? Uważaj byś w złą godzinę tego nie strzeliłaś,
        • bei Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:30
          Niewiele o niej wiem ( tylko tyle, ze jest aktorką), nic media nie trąbią, ze ma dzieci na utrzymaniu, więc to już jej sprawa, co ze swoim życiem robi. No i dobrze, że śmieci wyrzuca, to tylko Jeden z dowodów na to, ze utrzymuje dom w czystości.
      • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:31
        ashlebbc9 napisał(a):

        > Nie wiem, nie wiem... odstrzał? Żeby nie męczyła siebie i innych. I tak z każdy
        > m pijakiem.

        Za takie komentarze powinien być odstrzał suspicious
        • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 18:41
          Bardzo, bardzo jej współczuje.
          • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:05
            A ja współczuję dorosłej córce matki, która doprowadziła się do stanu menelicy. Jak baba przestanie płacić rachunki, zadłuży mieszkanie i przestanie rozpoznawać ludzi z przepicia, to właśnie dorosłe dzieci będą ją miały na karku.
            • kropkacom Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:14
              Zawsze dziwią mnie triss twoje tak stanowcze komentarze w temacie. Ja wiem, trzeźwy alkoholik to nie to co taka Kotulanka, ale mianownik ten sam. Myślałaś o swojej córce?
              • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:23
                Nie powinny Cię dziwić. Są stanowcze właśnie dlatego, że żyję z trzeźwym alkoholikiem. W takim związku nie można mieć tendencji do bycia ratownikiem/ratowniczką, Matką Teresą, do nadodpowiedzialności czy sentymentów. Związałam się z trzeźwym i w jego trzeźwieniu nie było cienia mojego udziału, wpływu czy pomocy. Krótko mówiąc, cudze uzależnienie to nie mój problem.
                • mildenhurst Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:28
                  ten trzeźwy alkoholik jeszcze żyje, a życie bywa przewrotne. Tu nie chodzi o użalanie się, ale o racjonalne podejście do choroby. Rak jest tak samo destrukcyjny dla rodziny, a tym bardziej przewlekły i nie znam nikogo, kto by żałował. Różnica jest jedna w samym chorym i to jest najtrudniejsze.
                  • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:48
                    Co konkretnie chciałaś przekazać? Może ciut jaśniej, bo na razie ten bełkot jest kompletnie niezrozumiały.
                    • mildenhurst Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:52
                      wypunktuj, ustosunkuję się.
                    • fadilla Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:36
                      Ale w utrzymywaniu tej trzeźwości chyba jednak jakiś udział masz? W jakim miejscu mógłby być gdyby trafił na kogoś innego, albo na nikogo?
                      • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:00
                        Nie wiem czy mam i nie wnikam. Kiedy się zeszliśmy facet był trzeźwy od bodajże 5 lat, ja przy nim piłam alkohol i piję, inni ludzie na spotkaniach towarzyskich też. Skądinąd znamy się od bardzo dawna i znaliśmy w czasach największych szaleństw i jego i moich więc żadne z nas wizerunku sobie nie wypoleruje.
                        Szczerze? Co mnie może obchodzić gdzie by był, gdyby coś tam i nie rozważam takich rzeczy w ogóle.
                  • ashlebbc9 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:52
                    Ten Twój trzeźwy pijus może znowu zacząć chlać.
                    Było sporo takich, co to niby z alko skończyli, a potem... powtórka z rozrywki.
                    • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:57
                      No i? Przyjmuję, że nie mam na to żadnego wpływu.
                      • mildenhurst Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:00
                        ale skutki odczujesz więc pełna obaw wolisz by to nie nastąpiło. Jakkolwiek się nie zaangażujesz, nie możesz powiedzieć, że nie mam wpływu, masz. Przez swoją obawę choćby.
                        • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 21:06
                          Nie ma. Jej obawa czy strach nie wpłyną na decyzje jej chłopa gdyby zechciał zacząć pić. Tylko on decyduje o piciu czy nie piciu. Co by treść nie robiła to nie ma na niego wpływu to on sam musi mieć chęć niepic
                          • mildenhurst Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 21:15
                            błąd, terapii dlatego podlega cała rodzina, nie tylko alko. to nie jest problem jednej osoby, jakby nie patrzeć .
                            • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:07
                              ale triss nie ma rodziny z problemem alkoholowym

                              poznała faceta jako trzezwego alkoholika, który jak na razie nie wykazuje problemów i daje sobie rade z nałogiem- wiec o jakiej terapii piszesz?

                              natomiast czy on wroci kiedys do picia ( czego nie zyczę ) -na to triss nie ma absolutnie zadnego wpływu i o tym triss pisze

                              znając ją- jest pewnie na taką ewentualnosc zabezpieczona i obcyngalać się z nim nie będzie
                              • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 06:35
                                O nie, aneta, tris pisała, że zna tego faceta od wielu lat, jeszcze chyba z czasów studenckich, w których powalał sobie na ostre chlanie. Dobrze wiedziała, gdy ponownie po latach się z nim związała, kim on jest.
                            • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:11
                              aha terapii podlega cala rodzina, poniewaz picie np męża wpływa destrukcyjnie na całą rodzine- z różnych powodów i powoduje kłopoty, strach, lęk i inne problemy

                              u triss tego nie ma, bo ona ze swoim partnerem tego nie przechodziła i jej rodzina jest czysta- jest czysta tak dlugo jak dlugo trzezwy bedzie jej partner i to on ma dbac o to aby wytrzymac w trzezwosci- wiadomo triss ma jakąś rolę wspierającą jak to partnerka- ale nie oszukujmy się- jak bedzie chciał zacząć to nikt go nie powstrzyma i triss to wie, a wy nie rozumiecie lub cchecie dowalic triss- co jest najbardziej prawdopodobne
                              • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 06:36
                                Niepijący alkoholik nigdy nie jest czysty. To raz. Dwa, dziecko i tris i alkoholika ma w sobie geny ojca, alkoholowe również.
                • zlotonaiwnych Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:30
                  Jestem DDA - dlatego nie żal mi pani K. Moja matka była (i nadal jest) taką "inteligentną alkoholiczką" co to drinka ukrywała za zasłoną a butelkę w pralce. Niewielu ludzi wiedziało, że pije i co dzieje się u nas w domu.
                  • mildenhurst Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:35
                    a teraz ile osób wie?
                • kropkacom Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:30
                  No ale masz dziecko z nim. Może za chwilę drugie. To nie jest już cudze uzależnienie. Może to najwyzej reakcja obronna z twojej strony.
                  • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:46
                    Cudze o tyle, że nie mam na nie wpływu i nie uzurpuję sobie wpływu.
            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 19:31
              Wspolczucie dla matki nie wyklucza wspolczucia dla corki. Ale niespecjalnie zgadzam sie z tym, ze doprowadzila sie sama itd. Wiem, ze juz byla tu kiedys dyskusja na temat "winy" uzaleznionych, nie chce jej rozpoczynac od nowawink
            • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 20:02
              triss_merigold6 napisała:

              > A ja współczuję dorosłej córce matki, która doprowadziła się do stanu menelicy.
              > Jak baba przestanie płacić rachunki, zadłuży mieszkanie i przestanie rozpoznaw
              > ać ludzi z przepicia, to właśnie dorosłe dzieci będą ją miały na karku.

              Uważaj, twoja córka może w sobie nosić ten brzydki gen alkoholizmu i na stare lata będziesz się musiała nią zająć..
              • a.va Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:04
                Jezu, ludzie, ogarnijcie się, mam wrażenie, że jakby chłop Triss jutro poszedł w tango, to połowa forum miałaby satysfakcję. Doskwiera wam, że ona się nie tnie po nocach ze strachu przed jego zapiciem? I koniecznie chcecie, żeby zaczęła?
                • triss_merigold6 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:17
                  Zastanawiam się czy te projektujące moje rzekome lęki o zapicie nie potrzebuja jakiejś terapii, takiej dla kobiet z rodzin alkoholowych lub żon aktywnych alkoholików.
                  To właśnie jest element współuzależnienia - strach, podejrzliwość, dopytywanie, obwąchiwanie faceta czy pił, rozmowy na temat, potrzeba upewniania się i założenie, że można dorosłego człowieka powstrzymać. Ja zakładam, że nie mam wpływu i nie chcę mieć wpływu. Jego problem, nie mój, ja pić mogę, on nie. Proste.
                  • kropkacom Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:45
                    Chodzi o to w jakim tonie piszesz o alkoholikach. Tak jakby tam było inne, a u ciebie jeszcze inne. Tam dzieci, które ponoszą konsekwencje menelki, a u ciebie dzieci które nie poniosą nigdy konsekwencji... To tak jakby wizja z fonią się mi nie zgadza.
                    • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:22
                      kotulanka juz zgotowała swoim dzieciom taki a nie inny los- partner triss jak na razie piekła dzieciom nie zrobił wiec nie ma co juz go za to karac, ze moze zrobi


                      nie rozumiem waszego podjazdu na triss- jakbyscie nie znaly sposobu pisania triss i jej sytuacji
                • kropkacom Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:40
                  To ty o tym pomyślałaś, bo ja na pewno nie. Gratuluje...
                  • a.va Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:44
                    To o czym ty myślałaś, pisząc: "trzeźwy alkoholik to nie to co taka Kotulanka, ale mianownik ten sam. Myślałaś o swojej córce?"
                    • kropkacom Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:46
                      Tak, bo chodzi o ton wypowiedzi, a nie Życzenie śmierci 5.
                      • a.va Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:50
                        Dalej nie wiem, co miałaś na myśli, pisząc to, co zacytowałam, możesz napisać jaśniej?
                        • kropkacom Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 22:52
                          Nie, nie mogę jaśniej, ale projektuj sobie do woli co tam chcesz. Dobranoc.
                          • a.va Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:02
                            No dla mnie to jest zupełnie jasne - z tego zdania wynika, że ostrzegasz ją, że w każdej chwili jej chłop może popłynąć, a mają córkę, więc żeby nie była taka surowa w ocenach. Nie wiem, jak można te słowa zinterpretować inaczej.
                • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 06:38
                  A w życiu. Nie życzę tego ani tris, ani jej dzieciom. Bo to jest koszmar. Mnie po prostu śmieszą pełne pogardy wypowiedzi tris na temat innych chorych na chorobę alkoholową ludzi, gdy się samemu ma w domu chorego na tę samą chorobę.
                  • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 07:48
                    No, ja tez tak odebralam wypowiedz Kropki. Jako zdziwienie. Nie podoba mi sie pogardliwe pisanie o alkoholiku - menel, menelica, niemniej jesli pisze tak ktos kto nie ma rodzinie alkoholika lub wlasnie ma i pisze powodowany zloscia i wlasna trauma - to mi sie tylko nie podoba. Natomiast dziwi mnie takie pisanie jesli osoba z wlasnej woli zwiazala sie kims kto mial/ma tego rodzaju problem. Moze Triss ma tylko taki styl pisania ale nie dziwi mnie, ze ktos wyczul zgrzyt i absolutnie nie odebralam tego, jako zyczenie by jej parter sie rozpil.
                    • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 09:23
                      Ja również. Nie wierzę, żeby któraś z dziewczyn miała satysfakcję, gdy facet tris zapił. Wręcz przeciwnie, bardzo by jej współczuły, w tym i ja. Bo ja bardzo dobrze znam problem alkoholowy - mieszkałam pod jednym dachem z alkoholikiem przez prawie 20 lat.
                    • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:39
                      Triss pisze bez upiększeń, w taki sposób, w jaki trzeźwiejący alkoholicy sami mówią o sobie i w jaki sposób mówią ich rodziny. Jak się zna problem, to się tak na niego patrzy. Nie widzę w tym żadnej pogardy. A pisanie jej w odpowiedzi - masz córkę z genem alkoholizmu, uważaj, bo twój też może zapić - jest beznadziejne, po prostu.
                      • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:54
                        No pisanie menel jest pogardliwe, jakby nie patrzec.
                        • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:13
                          Ależ taka jest prawda, człowiek, który się stoczył, to menel. Zapytaj któregokolwiek trzeźwego alkoholika o jego historię. Jak rzygał na ulicy, jak spał na chodniku zasikany, jak wyciągał własnemu dziecku kasę z kieszeni - zapytaj, co o sobie tamtym myśli.
                          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:30
                            Ale wiesz, ze to co opisalas to nie jest synonim osoby uzaleznionej a jezeli tak sadzisz to powielasz szkodliwy stereotyp? Nie wiem co ktos taki o sobie tamtym sadzi. Jezeli ocenia swoje byle postepowanie w kategoriach moralnych to widocznie ktos mu to wtloczyl do glowy a on to kupil. Nieslusznie.
                            • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:43
                              Obsikany, dokonujący paskudnych moralnie manipulacji czy konkretnych czynów menel to rzeczywiście nie jest synonim człowieka uzaleznionego, ale jest to jedenze stanów, w jakich alkoholik bywa. Częściej lub rzadziej, wcześniej czy później,.ale każdy się na to załapie.
                              Ocena swojego postępowania w kategoriach również moralnych to.chyba nie jest jakieś szczególne kuku dla trzezwego alkoholika? Bo mnie się wydawało, że to jeden z elementów terapii.
                              • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:39
                                Nie kazdego alkoholika to czeka, absolutnie nie.
                                • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:10
                                  Ale mnei nie chodziło o to, że każdy alkoholik wejdzie kiedyś trwale w fazę menelstwa spektakularnego. Niektórzy do końca życia są wysokofunkcjonującymi alkoholikami. Miałam na myśli, że każdy, nawet najlepiej trzymający życiowy pion, ma epizody zmenelenia się przejściowego (choćby w czterech ścianach własnego domu), manipulacji emocjonalnych w relacjach z bliskimi i różnych paskudnych psychicznych zagrań. No chyba, że w ogóle nie ma rodziny i bliskich znajomych.
                      • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:33
                        No właśnie, pisze bez upiększeń językiem, którym często posługują się trzeźwi alkoholicy i ich rodziny. Menel to pospolite określenie osoby w pewnej fazie picia. Pani K. niestety wygląda jak menelica, przykro ki. I przykro mi,.że.ktokolwiek na tym świecie jest menelem, ale nie.zmienię faktu, że miliony ludzi są. A nazwa jest ok, więc się jej czepiać nie zamierzam. Sama często używam i z pogardą nie ma to nic wspólnego.
    • memphis90 Re: Kotulanka, omg! 01.04.15, 23:28
      No cóż- choroba to choroba.
    • goodnightmoon Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 08:53
      best_bej napisała:

      > Przykro to pisac ale niczym sie nie rozni od dworcowych meneli.
      > Trudno w niej dostrzec babeczke sprzed lat.

      Babeczke sprzed lat pewnie trudno dostrzec w wielu osobach, ale co tak strasznego widzicie na tym zdjeciu??? Kobieta jak kobieta, lekko "podmeczona" ale bez dramatow jakichs.
      • best_bej Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:21
        Opuchlizna alkoholowa na twarzy nie jest norma.
    • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 09:37
      Agnieszka Kotulanka jest osoba publiczną, kiedys dobra, popularną i lubiana aktorka.
      Agnieszka Kotulanka jest chora. Alkoholizm jest choroba taka sama jak każda inna i ....inną niż większość . To pozornie brzmi absurdalnie. Inaczej leczy się raka jelita grubego inaczej uzależnienie od alkoholu/narkotyków. Jedno i drugie rujnuje zycie samego chorego i rodziny, jednak każda choroba inaczej. Nikt nie chce zachorowac na jakikolwiek nowotwór, choć wielu z nas skutecznie sobie w tym pomaga. Choćby paląc papierosy. Nikt z nas nie chce zachorowac na chorobe alkoholowa choć w pewnym momencie pewnie ( nie wiem, nie mam doświadczeń ani - odpukać - osobistych, ani zawodowych) mozna temu zapobiec/niedopuścić. Jednak tak się nie stało w przypadku Agnieszki Kotulanki. Pije, wyglada jak wyglada, ona i rodzina mają problem. Byc może problem, który doprowadzi do jej przedwczesnej śmierci ( tu juz mam zawodowe doświadczenia). Tyle faktów. Pozostaje pytanie - czy etyczne jest natrząsanie się z chorego człowieka? Tak, osoby publicznej, ale chorej. Alkoholizm ma swój kod ICD10, jest chorobą. Gdyby Agnieszka Kotulanka miała np. nowotwór wywołany ( Triss to do Ciebie) paleniem papierosów ( płuc, krtani, trzustki) pewnie wiele z nas interpretowałoby jej chorobe inaczej. Określenia menelka, menelica, problem dla rodziny - zostawcie proszę dla siebie. Człowiek z nowotworem tez nie wygląda urodziwie. Czy można skutecznie się leczyć? Nie wiem. Pewnie część osób może. Nowotworów tez nie wyleczy się skutecznie a w każdym razie nie wszystkie. A teraz pewna osobista refleksja - moja teściowa zmarła na nowotwór trzustki. Alkohol piła okazjonalnie i w niewielkich ilościach, paliła ok pół paczki dziennie. W ostatnim stadium choroby wyglądała znacznie gorzej niz Agnieszka Kotulanka. Dobrze, ze nie była osoba publiczną.
      • roks30 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 09:59
        "Nikt z nas nie chce zachorowac na chorobe alkoholowa choć w pewnym momencie pewnie ( nie wiem, nie mam doświadczeń ani - odpukać - osobistych, ani zawodowych) mozna temu zapobiec/niedopuścić."

        Nie, nie da się nie dopuścić czy zapobiec alkoholizmowi. Ktoś kto pije alkohol i pomyśli, że chyba za bardzo to lubi i powinien przestać jest już alkoholikiem. Na początku drogi, ale jednak. Jest jak ukiszony ogórek, z którego nie da się już zrobić ogórka zielonego. P. Kotulanka jest chora i mam nadzieję, że w końcu przestanie pić.
      • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:21
        Trzeba miec coś nie tak pod kopułą, żeby porównywać uzależnienie z rakiem i żądać jednakowego współczucia dla chorych.
        • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:24
          Trzeba mieć nie tak coś pod kopułą, żeby nie uważać alkoholizmu za ciężką chorobę.
          • mozambique Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:35
            bo tak nie jest ,
            róznica jest bardzo prosta

            nie da sie sie w 100% zapebezpieczyc przed rakiem , zatakowac moze nagle i podstepnie

            mozna sie w 100% zabepieczyc przed alkoholizmem czy narkomanią - nie brac kropli alkoholi do dzioba i nigdy nei próbwoac narkotyków , nie ma w historii swiata ani jednego alkoholika wsrod 100% abstynentów i nie ma narkomana wsrod tych którzy narkotyków na oczy nie widzieli
            • rosapulchra-0 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:01
              Straszliwie uprościłaś problem.
            • default Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:41
              mozambique napisała:

              > mozna sie w 100% zabepieczyc przed alkoholizmem czy narkomanią - nie brac krop
              > li alkoholi do dzioba

              A tak z ciekawości - czy Ty właśnie tak jak piszesz - nigdy w życiu nie napiłaś się nawet kropli alkoholu ?.
              • mozambique Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:00
                tak raz i okazalo sie ze alkohol szkodzi mi poteznie na calego czlwoieka , od srodka
                od tego pierowszego razu nie pije wo gole , nigdy i niczego , nawet piwa

                i zyje , mam sie dobrze i nie grozi mi stoczenie sie w KOtulankę
                prosty sposób tylko czemu taki trudny dla tych 90% spoleczenstwa
                • sumire Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:07
                  Ale inni piją. Co niekoniecznie czyni ich od razu alkoholikami - chociaż niektórych tak, owszem. Jak zwykła mawiać moja babcia, gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by wcześniej usiadł. Innymi słowy, poczucie moralnej wyższości nad 90% społeczeństwa nie jest do końca zasadne, zwłaszcza że nie możesz mieć pewności, że któregoś dnia nie popadniesz w inny nałóg. Jak nikt z nas zresztą. W tym cały problem.
                  • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:16
                    " Innymi słowy, poczucie moralnej wyższości nad 90% społeczeństwa nie jest do końca zasadne, zwłaszcza że nie możesz mieć pewności, że któregoś dnia nie popadniesz w inny nałóg. Jak nikt z nas zresztą. W tym cały problem."

                    i w taki to oto sposób nikt nie powinien niczego pietnowac czy krytykowac- nie powinno sie potepiac zdradzającego, bo nie wiadomo czy ty kiedys nie zdradzisz, nie mozna krytykowac menela ktory zrojnowal zycie sobie i rodzinie, bo moze ty kiedys bedziesz alkoholikiem...albo uzaleznionym od czegos innego itd itd

                    zlitujcie się- bo dochodzimy do absurdu
                    • sumire Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:24
                      Ależ nie, ja wcale nie jestem zwolenniczką głaskania po główce ani wybaczania wszystkich grzechów. Po prostu śmiech pusty mnie ogarnia, gdy czytam dobre rady w rodzaju "jakby człowiek nigdy nie spróbował, toby się nie uzależnił i kropka". Natomiast jeśli już menel został przywołany - pragnę przypomnieć, że ten wątek zapoczątkowała fotka z Super Expressu. Jak dla mnie to trochę za słabe źródło informacji, żeby od razu takie grube wnioski wysnuwać, ale co ja tam wiem.
                    • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:41
                      Ale rozumiesz, ze pietnujesz i potepiasz CHOROBE?
                      • nanuk24 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 19:09
                        No przepraszam bardzo, ale to czlowiek sie dopuscil tej choroby. Nikt nie zostaje alkoholikiem po jednorazowym wypiciu butelki piwa. Do zostania alkoholikiem potrzebny jest dlugi proces regularnego spozywania napojow wyskokowych. I bardzo przepraszam, ale trzeba byc idiota, zeby nie pomyslec, ze codzienne otwieranie piwa do ulubionego serialu, czy lampki wina do ksiazki albo niewyobraznie sobie spedzania imprezy na niepiciu, prowadzi do przyzwyczajenia, ze to wino przy ksiazce zawsze jest i pozniej juz tylko z gorki.
                • default Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:11
                  mozambique napisała:

                  > tak raz i okazalo sie ze alkohol szkodzi mi poteznie na calego czlwoieka

                  No to akurat żadna Twoja zasługa, taka Twoja fizjologia. Większości osób alkohol pity z umiarem nie szkodzi, za to dostarcza miłych wrażeń smile
                • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:01
                  No i dobrze, bo byc może bys się uzależniła, ale nie mów hop. Być może uzaleznisz sie od leków nasennych/psychotropowych, po które sięgniesz w trudnym momencie Twojego zycia.
            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:56
              Alkohol dla ludzi, rozumiem, ze w takim razie potepiasz kazdego kto kiedykolwiek wzial do ust?
            • gazeta_mi_placi Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:37
              Można brać do dzioba, byle z umiarem i wiedzieć kiedy przystopować, większość ludzi pijących alkohol nie jest alkoholikami, nawet ci którzy w młodości wypili morze wódki i piwa.
              • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:56
                No wiec wlasnie. Dziekuje za poparciewink
            • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:12
              W 100% nie, ale można np. nie palić. Każdy zapalony papieros jest potencjalnie niebezpieczny, nie tylko zresztą jeśli chodzi o chorobe nowotworową.
              Nie mam, na szczęście, doświadczenia z alkoholizmem, ale nie znam dorosłego człowieka, który nie wypiłby nigdy w życiu alkoholu. Nie wypił nie oznacza, że się nie upił. Bo to dwie rózne rzeczy. Wiekszość ludzi pije alkohol w większych lub mniejszych ilościach okazjonalnie. Nie upija się, ale wypije 2-3 kieliszki wina, wódki, słodkich alkoholi. Większości to nie zaszkodzi, ale niektórym tak. I oni nie powinni nigdy w życiu brac alkoholu, jak to ładnie określiłas, do dzioba. Niestety, alkoholizm dopada ich podstępnie. Dzis 1 kielszek, jutro drugi, nic się nie dzieje, potem kolejne: stres ( kto z nas nie ma stresu), na rozluźnienie itd. Myślę, że sporo emam potrafiłoby to lepiej opisać. Jeden się uzależni, inny nie. Na tym polega zdradliwość tej choroby.
              Alkoholik budzi wstręt, odrazę, śmierdzi, zanieczyszcza się, rujnuje życie rodziny, ale jest chory.
              Człowiek chory na chorobę nowotworowa śmierdzi, rujnuje życie - także finansowe- rodziny ( drogie leki, szukanie pomocy na całym świecie), zanieczyszcza się. Też jest chory.
              To inne choroby, inaczej kulturowo się do nich podchodzi, ale być może pierwszy chory nigdy by nie zachorował gdyby nie brał alkoholu do dzioba a drugi nie zapalił papierosa. Jedno i drugie jest używka, jedno i drugie przeznaczone dla dorosłych i dostępne bez ograniczenia w naszym, ( i nie tylko) kraju.
        • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:33
          powiem szczerze- nie mam wspolczucia dla alkoholikow

          doceniam gdy ktos walczy z uzaleznieniem, ale nie wspolczuje jemu tak jak innemu-choremu na raka
    • lelija05 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 10:00
      Wkurza mnie takie żerowanie na czyimś nieszczęściu, ależ niektórzy muszą się napawać, no taka aktorka, a tak się stoczyła.A najbardziej żenujący jest Stockinger, pijus, który teraz zgrywa ostoję trzeźwości i moralności, on by chciał jej pomóc, ale ona nie chce, bla, bla, bla.
    • lilly_about Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 10:06
      Dlaczego jesteś w szoku, alkoholizm nie moze dotykać aktorów?
      • mozambique Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:35
        mam wraznei ze od casusu Felicjanskiej alkoholizm stal sie wrecz modny
        • lilly_about Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:44
          raczej wyszedł z ukrycia
        • sumire Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:45
          Możesz rozwinąć?
    • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:50
      Jestem oburzona, że ktoś w ogole śmie głosić pogląd typu "choroba jak kazda inna". W uzaleznienie wchodzi się dobrowolnie, a efektem jest dramat całych rodzin, rozpad, niedostatek, trauma. Ludzie - partnerzy albo dzieci alkoholikow leczą się potem na terapiach, niekoniecznie skutecznych... albo probują sobie radzić samodzielnie z konsekwencjami przeżytych lat. Bywa, że DDA nigdy nie pozbywa się strachu i wstydu, nigdy nie odbuduje poczucia własnej wartości. Może mieć problem w związkach, albo problemy z własnym rodzicielstwem.
      I dlaczego niby nie wolno pisać o menelu "menel"? nie każdy się stacza, nie kazdy alkoholik zostaje menelem, ludzie potrafią pić rowniez tak, aby nie stracic pracy, ani twarzy. Nadal są alkoholikami, ale piją na tyle dyskretnie i w sposob kontrolowany, że ich otoczenie jest tego nieświadome. Ba, niektórzy są szanowanymi specjalistami.
      Hipokrytki z tego forum znalazły sobie kolejną okazję do swojej fałszywej poprawności i epatowania dobrym serduszkiem. Klawiatura wszystko zniesie, chciałabym Was widzieć oko w oko z problemem.
      • lilly_about Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 11:51
        Dobrze napisane.
        • konwalka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:02
          nie, nie zawsze alkoholizm jest autonomicznym wyborem
          nie zawsze
          budzi tylko taką nienawiść u osób nie najlepiej zorientowanych w niuansach choroby, bo jego konsekwencje sa potworne dla rodziny
          rodzina rakowca musi kupowac materace przeciwodlezynowe, podawac morfine, zmienic sie w opiece, prac non stop pobrudzona posciel.etc
          rodzina alkoholika musi się przed nim ukrywać, bo czesto jest on agresywny

          no chyba oczywiste jest, która choroba jest "gorsza" i mniej zasługujaca na pomoc, prawda?
          • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:13
            > nie, nie zawsze alkoholizm jest autonomicznym wyborem
            > nie zawsze

            Nie jest świadomym wyborem, nikt nie powie sobie "zostanę alkoholikiem, co mi tam".
            Jednak wirusem też nie jest. Ani wadą wrodzoną. Ani nie ujawnia się nagle, w nieuleczalnym stadium, jak rak.
            Każdy, zanim stanie się alkoholikiem, ma czas na refleksję i trzeźwą ocenę swojego postępowania. Bardzo często bywa tez ostrzegany przez otoczenie, zaniepokojone jego piciem.
            Więc proszę o umiar w porównywaniu chorób - bo chory na raka (czy na cokolwiek innego) nie jest w stanie zapobiec temu, że nadejdzie stan terminalny. Alkoholik może się leczyć.
            • konwalka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:20
              mam wrazenie, lady, że bardzo mało wiesz
              tzn gólnikowo, cos tam, ktos tam
              zaczął, oni mu mówili, on nie przestał, a mógł przecież
              siat nie jest czarno-biały
              raczej mniej albo bardziej szary
              są nowotwory, w których nasz osobisty udział jest wyższy niż zapadnięcie się w choroba alkoholową
              wiem, nie wierzysz i już
              i tego nie przeskoczę
              • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:08
                tak, zgoda, nic nie wiem i nic nie widziałam
                gdybym miała wiedzę tajemną, jaką masz Ty, pewnie płakałabym rzewnie nad każdym alkoholikiem, który niczemu nie jest winien - to zawsze ktoś ponosi odpowiedzialność za jego chlanie
                trudne dzieciństwo, narzeczona, ktora rzuciła, żona, ktora nie dawała, teściowa, ktora dokuczała, szef, bo skrzyczał, albo w ostateczności zwykły bół dupy z powodu ogólnego niezadowolenia z życia'
                a, zapomniałam o geniuszach, ktorzy po prostu mają głębię i tę głębię muszą zalać, bo na trzeźwo świat jest nie do zniesienia
                niestety, zostanę wredną zołzą, ktora woli użalać się nad ofiarami, niż nad katem
                • konwalka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:22
                  ależ ja nie mam wiedzy tajemnej smile
                  to dość pospolita, elementarna wiedza
                  co nie znaczy, że ogólnodostepna
                  jak widze, niektóre "nowinki" z działu uzależnienia sa dla wszystkich, ale nie dla każdego
                • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:57
                  Nikt nie mowi o uzalaniu sie - cokolwiek przez to rozumiesz. Oczywiste, ze odpowiedzialnosci za czyjs alkoholizm nie ponosi otoczenie ani ciezkie zycie. I nie ma "tlumaczenia" alkoholizmu wydarzeniami losowymi. To jasne. Ale to nie oznacza winy pijacego.
          • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:20
            Skłonność do alkoholizmu nie jest wyborem, ale jej realizowanie owszem, jest. Jeśli człowiek pije w sposób ryzykowny, to się uzależni. Jeśli w porę się pohamuje, pójdzie po pomoc, zrobi cokolwiek, to może się uchronić przed uzależnieniem. A więc ma wybór. Człowiek chory na raka wyboru nie ma.
            • konwalka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:27
              wszystko zalezy od czasu reagowania isamoświadomości
              pocieranie znamienia i machanie ręką na odwiedzenie dermatologa za bardzo nie rózni się od myślenia: chlapne jeszcze jeden kieliszeczek, to nie zbrodnia
              tu i tu konsekwencje można zatrzymać w pore
              jesli się wie i uwierzy, że jest realne niebezpieczenstwo
              • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:44
                Różnica jest taka, że związek między piciem a chorobą alkoholową jest dużo mocniejszy niż przy chorobach somatycznych. Przy znamieniu masz niewielkie ryzyko, że ten pieprzyk to akurat będzie czerniak, przy piciu ryzykownym możesz mieć prawie pewność, że prędzej czy później wpadniesz w nałóg.
                Po drugie - pijący alkoholik to jest ktoś, kto nie tylko jest chory, ale też się nie leczy. To jest taka sytuacja, jakby chory na cukrzycę odmawiał przyjmowania insuliny. Czy wówczas pogarsza swoją sytuację na własne życzenie? Tak, po prostu umrze, bo tak zdecydował.
                • konwalka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:59
                  ava- mialam wujka
                  odkad skonczyl roczek mial (podobno, wg rodzinnych opoiadan) czerwone posladki od bicia
                  był tłuczony za każde najdrobniejsze przewinienie
                  potem, przedtem, zawsze
                  ten gorszy syn
                  wczesnie wyniosl sie z domu, podjął studia
                  mial wkręconą głeboką miłość i szacunek do rodziców
                  skonczyl studia, poznal kobiete, której jego szanowana matka nie zaakceptowała, nazwała puszczalską i oswiadczyla, ze dziecko nie jego
                  on wtedy juz sie znieczulal, od dawna
                  od studiow chyba
                  to byla jedyna znana, kojąca rzecz- wódka
                  zmarł po 30 latach takiego picia, odrzucając pomysły leczenia- w jego mniemaniu zabierające mu mozliwość uspokojenia
                  pil ze strachu, ze tamte mysli wrócą
                  zmarł po cichu, w nocy, nagle
                  to, co zapamietalam najbardziej to to, że nigdy, przenigdy nie pozwolil, by ktos uderzyl przy nim małe dziecko
                  • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:08
                    Znam dziesiątki takich historii. I nawet kilka jeszcze mocniejszych. Ale to nie zmienia faktu, że ci ludzie po prostu wybrali wódkę. Wybrali znieczulenie. Sami wybrali.
                  • aandzia43 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:59
                    Bo czasem człowiek zwyczajnie nie ma siły walczyć z chorobą. Psychiczną też. Brakuje mu potencjału. Ja to rozumiem, rozumiem "Zostawić Las Vegas". Psychiatrzy potrafią ocenić, kto ma nikłe szanse na pomyślne leczenie z powodu nikłego charakteru, a kto z powodu braku zasobów wewnętrznej energii i zaplecza życiowego. Twój wujek był zapewne w tej drugiej grupie.
                • default Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:18
                  a.va napisała:

                  > niewielkie ryzyko, że ten pieprzyk to akurat będzie czerniak, przy piciu ryzykownym możesz > mieć prawie pewność, że prędzej czy później wpadniesz w nałóg.

                  A co to jest picie ryzykowne ? Tego się nie da określić jednoznacznie.
                  Są ludzie, którzy piją dużo i często, ale alkoholikami się nigdy nie stają - gdy nie mają akurat okazji czy okolicznosci są nieodpowiednie to po prostu nie piją i tyle.
                  I są osoby, które popadną w nałóg popijając nieduże ilości wina czy piwa.
                  A co do porównań z rakiem czy innymi chorobami - sama osobiście znam osoby, które z premedytacją lekceważą niepokojące symptomy, nie badają się, nie chodzą do lekarzy, a nawet jak pójdą to nie przestrzegają zaleceń, nie podejmują leczenia.
                  To nie ma tak: czarne-białe. Alkoholik mający w dupie leczenie vs chory na raka bohatersko i uparcie walczący z chorobą. Więc takie porównania tak naprawdę do niczego nie prowadzą.
                  • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:30
                    To jest picie ryzykowne:
                    www.wyhamujwpore.pl/articles/view/24/limity-spozycia
                    Oczywiście, że są ludzie chorzy na raka "na własne życzenie" (szczególnie rak płuc jest silnie związany z trybem życia), tak samo jak są alkoholicy na własne życzenie.
                    Jeśli ktoś zapija stres, jeśli pije bardzo dużo, jeśli nie trzeźwieje przez kilka dni, jeśli nie umie sobie radzić z określonymi sytuacjami na trzeźwo, jeśli na myśl - mam wolny wieczór, co by tu porobić, skręca do monopolowego - to pije ryzykownie. Znam bardzo wielu alkoholików. Nie znam ani jednego, któremu w początkach picia nie błysnęłaby myśl - chyba za dużo piję. Wejście w uzależnienie zależy od tego, co się po takiej myśli zrobi.
                  • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:26
                    Ile pań zapraszanych na cytologię ma to gdzieś i latami nie odwiedza ginekologa? Bardzo dużo coś na ten temat wiem. A rak szyjki macicy wykryty w porę jest prawie w 100% wyleczalny.
                    Ile pań bada sobie co miesiąc piersi>? Ile robi mammografię i usg przemiennie ? A rak piersi w porę wykryty jest uleczalny. O tym tez coś wiem.
                    Ilu panów robi sobie usg transrektalne, bada jądra i odwiedza urologa? Niewielu. O tym tez cos tam wiem.
                    Ile z nas robiło kolonoskopie ( bardzo nieprzyjemne badanie), ale skutecznie wykrywające raka jelita grubego? Ułamek procenta ( zaraz padnie pytanie o źródla)....
                    Ile z nas regularnie robi morfologię, która jest bardzo prostym badaniem a wiele z niej wynika? Póki jesteśmy pozornie zdrowe niewiele, chyba, ze zmusi do tego pracodawca.
                    Ile z nas pali? Całkiem sporo dorosłych Polaków.
                    Ile z nas odwiedza dermatoploga, zeby przyjrzał się znamionom? Niewiele...
                    To są też ryzykowne zachowania, nie mniej niz picie, które może bardzo podstępnie prowadzić do uzależnienia. Do końca nie znamy jego mechanizmów, teorie są rózne.
                    • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:50

                      ale czy te wszystkie badania o których piszesz, spowodują, że nie zachoruje się?
                      czy raczej wykryją, że zmiany chorobowe już są (czyli choroba istnieje), tyle tylko, że jest szansa, iż jest to wczesne stadium choroby ?
                      • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:53
                        Jeżeli wykryje się chorobę w bardzo wczesnym stadium to się ja wyleczy. Czasem wykryje się tzw. stany przedrakowe ( kolonoskopia) .
                • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:46
                  Odpisalam nizej na temat cukrzyka - analogii nie ma.
      • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 12:59
        Ale bzdura, ze w uzaleznienie wchodzi sie dobrowolnie.
        • konwalka Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:02
          bo panuje przekonanie, ze alkoholi to wesoły Balcerek z alternatywy 4
          tu wypije, tam zakąsi, a przed odwykiem jak przed piekłem się broni
          no, za kołnierz nie wylewa, jak to chłop
          ale w sumie poczciwina
          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:38
            Balcerek to raz a dwa, ludzie widza jak ktos samodzielnie kupuje sobie alkohol i samodzielnie wlasna reka i wlasnymi usty to wypija wiec odbieraja to jako jego decyzje i akt woli.
            Nieleczacy sie cukrzyk to ZUPELNIE inna sytuacja bo on ma zachowane logiczne myslenie i racjonalnosc oraz prawidlowo funkcjonujaca psychike. Alkoholik nie ma i na tym wlasnie jego choroba polega. Uzaleznienie to choroba psychiatryczna a nie somatyczna.
            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:50
              Bardziej adekwatnym porownaniem do alkoholika, bylaby osoba majaca omamy. Jest przekonana, ze widzi, slyszy i przezywa swoje urojenia. Dlaczego ma sie leczyc?
              • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:29
                Nie znam się na leczeniu alkoholików, nie mam doświadczenia. Czasem trafi nam się pacjent- alkoholik z inna choroba zasadniczą ( lub skutkami picia) a wtedy po wyleczeniu /odtruciu prosimy psychiatrę. Psychiatra jest lekarzem. A lekarza prosi się do chorych.
        • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:10
          A masz jakiś argument, że nie wchodzi się dobrowolnie? Albo że jeśli ktoś jest alkoholikiem, to już przechlapane, nic nie da się zrobić, musi pić?
          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:35
            Drugiego pytania nie rozumiem. Owszem da sie cos zrobic bo sa osoby, ktore pic przestaja. Co nie oznacza, ze kazdy da rade a jesli nie da rady mozemy oceniac go w kategoriach moralnych.
            Odnosnie pytania pierwszego - ja jako ja nie potrzebuje miec zadnych argumentow, ktore oczywiscie mam ale nie bede plodzic kosmicznie dlugiego posta - powinno wystarczyc, ze w oficjalnej definicji alkoholizmu jest sformuowanie - choroba niezawiniona. Mysle, ze nie ma co polemizowac ze stanowiskiem specjalistow.
            • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:16
              Szkoda, że nie chcesz podać argumentów, byłam ich ciekawa. Ale skoro tych argumentów nie jestem w stanie poznać, to pozostanę przy swoim zdaniu.
              • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:38
                Rozumiem, ze stanowisko elspertow Cie nie przekonuje. To trudno, mysle, ze wiekszego problemu dla swiata z tego nie bedziesmile
          • default Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:37
            a.va napisała:

            > A masz jakiś argument, że nie wchodzi się dobrowolnie? Albo że jeśli ktoś jest
            > alkoholikiem, to już przechlapane, nic nie da się zrobić, musi pić?

            Widzisz alkohol pije masa ludzi, można powiedzieć, że prawie wszyscy. Zatem samo sięganie po alkohol przy takiej czy innej okazji nie jest czymś potępianym - pijemy tu czy tam i jest git. I nagle jakaś tam część osób spostrzega, że alkohol stał się dla nich ważny-znaczący-niezbędny. Gdy to spostrzegają, to już w zasadzie jest pozamiatane : są uzależnieni.
            I tak - mają przechlapane, bo co znaczy dla alkoholika "przestać pić", tego żaden zdrowy nie zrozumie. To nie jest to samo co dla Ciebie powiedzieć sobie " OK, nie będę jadła wieczorem czekoladek". To piekło i gehenna, zmaganie się z ogromnym bólem psychicznym, a w początkach - także fizycznym. Nie każdy jest w stanie podjąć tę walkę, a jeszcze mniej - wygrać ją.
            • roks30 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 13:57
              100/100!!! Lubię to! Wreszcie jakiś głos rozsądku.
            • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:05

              pominęłaś jeden etap: jest taki moment, kiedy pijący nie jest jeszcze uzależniony, ale po prostu lubi pić i olewa sygnały, że powinien trochę zbastować, bo za chwilę będzie za późno.
              • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:09
                Jeden olewa, inny nie i to nie znaczy, ze ten, ktory sie nie zatrzymal jest gorszy. Jest rozna samoswiadomosc, rozne srodowiska, rozne konstrukcje psychiczne i powody siegania po alkohol. Nie mozna tak uogolniac. Jesli ktos sie zreflektowal, ze pije niebezpiecznie i pora to przykrocic to raczej mial bardzo duzo szczescia ( w sensie szczesliwy splot wielu czynnikow) a nie byl "lepszym czlowiekiem."
                • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:13
                  Ale ktoś tu pisze, że ten, kto się nie zatrzymał, jest gorszy? Po prostu wybrał, że woli pić i tyle.
                  • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:16
                    Nie NIE. Nie wybral. Piszac wybral, zakladasz jego swiadomy akt woli a co za tym idzie i jego wine. A tak nie jest.
                    • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:17
                      Ależ to jest świadomy akt woli - czy wypiję dziś wino, czy nie.
                      • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:20
                        No wlasnie w tym sek, ze nie. To jest choroba PSYCHICZNA. Mocno zaburzajaca postrzeganie siebie i rzeczywistosci.
                        • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:25
                          Po pierwsze - zanim alkoholik zostaje alkoholikiem, nie jest chory psychicznie i może podejmować swobodne decyzje, ile i w jaki sposób pije. Po drugie - mimo zaburzonego odbierania rzeczywistości każdy alkoholik może podjąć decyzję o leczeniu.
                          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:45
                            O tym "zanim" juz pisalam wiec nie bede sie powtarzac. Czy kazdy moze podjac? Widocznie nie kazdy. Albo nie jest w stanie w tej decyzji wytrwsc i trwac w trzezwosci. Jezeli dla Ciebie odpowiedz na to dlaczego tak jest brzmi - bo lubi pic i jest mu przyjemnie oraz olewa bliskich, to dalsza nasza dyskusja jest raczej bezcelowa.
                      • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:36
                        przeciez to nie jest tak, że alkoholikiem stajesz się od tego ze raz na 3 miesiace napijesz sie na imprezie i trochę przesadzisz z alko na wakacjach, czyli przez 2 tygodnie piszesz w zasadzie codziennie

                        ale jak lubisz spedzac praktycznie kazdy weekend tak, ze zaczynasz pic w piatek, a konczysz w niedziele, ze w swieta musi byc zapite, bo sie dawno nie widzielismy to mozna wtedy podjąc decyzje- kurde- chyba jednak nie powinno tak to wyglądac- i to są decyzje, alkohol za nas nie decyduje w tym momencie
                        • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:50
                          Aneta, piszesz o jednym rodzaju alkoholizmu - ktos sie uzaleznia po prostu dlatego, ze pije duzo i czesto. Zazwyczaj taka osoba ma takie samo otoczenie, taki kod kulturowy i "wszyscy tak robia". Nie widzi w swoim zachowaniu ani nic dziwnego ani niebezpiecznego. Co wiecej - z takiej grupy np studenckich weekendowych imprezowiczow na 10 uzalezni sie jedna. Pozostale 9 za kilka lat bedzie nad nia cmokac i pofukiwac, ze "pic trzeba umiec".
                      • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:40
                        Napisałam przed chwilą - mój mąż jest uzależniony od słodyczy. Nie są to "przemysłowe" ilości, ale kilka kostek ( nie tabliczek na szczęście) czekolady, ptasiego mleczka w ostateczności mikstury z miodem. Czy siegając po ptasie mleczko analizuje to? Nie.
                        • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:51
                          ale powinien analizowac, bo wtedy wzialby np 1 szt a nie 5- tylko dla smaku

                          ale jemu pasuje nie myslec o tym, a ty dorabiasz do tego teorie jak to ptasie mleczko zawladnego jego zyciem


                          sama jestem obecnie na diecie, bo po prostu lubie jesc, ale jak jem to dlatego ze chce - jak zaczynam o tym myslec to latwiej mi to kontrolowac i ograniczac czy z czegos rezygnowac

                          jak okazalo sie ze mam nieustajace migreny i eliminacja miesa i slodyczy mi bardzo lagodzi objawy to bez problemu z tego rezygnowalam

                          ale jak nie mysle o tym co robie to jem jak odkurzaczwink

                          moj maz jest jeszcze gorszy, ale nie mam dla niego litosci- to nie pizza za niego mysli
                          • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:56
                            I być może na tym polega uzależnienie, że bierze 3-4 czasem 5 a nie 1 kostkę. Czy słodycze zawładnęły jego życiem? Nie, ale je codziennie. Nikt nie jest doskonały ( prócz emam).
                            • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:07
                              "I być może na tym polega uzależnienie, że bierze 3-4 czasem 5 a nie 1 kostkę. Czy słodycze zawładnęły jego życiem? Nie, ale je codziennie. Nikt nie jest doskonały ( prócz emam)."


                              nie zrozumialas mnie. nikt nie jest doskonaly- ja sama mam ten sam problem co twoj maz, tylko wiecej kilogramow to zrzucenia, ale wiem ze za kazdym razem gdy siegam po czekoladkę to jest to moja decyzja- a ze nie zastanawiam sie nad tym ile ich zjem, to nie wina czekoladek tylko tego ze mi na tym tak naprawdę nie zalezy

                              z pewnością Twoj mąż bez mrugniecia okiem zrezygnowalby z jedzenia czekolady gdyby miał alergię, albo dziecko mialo tak silną alergie, ze lepiej zeby nie bylo tego w domu- zjadłby raz na jakis czas, ale przeciez nie wymykałby sie na klatkę schodową aby potajemnie najesc sie czekolady
                              • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:18
                                Pewnie by się nie wymykał, ale jak chowam czekoladki to pyta dlaczego. Na klatke schodową pewnie by nie wychodził smile, ale sama widzisz, że problem jest.
                                • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:24
                                  "ale sama widzisz, że problem jest."

                                  oczywiscie, ale nie ukrywajmy, ze mąż nie jest az tak zdominowany przez czekoladki na jakiego sie kreujewink

                                  kazdy z nas ma jakies slabosci, ale te słabosci przewaznie nie wykraczają poza te 4-5 czekoladek, choc u niektorych to poczatek do tego aby wazyc 300kg
                                  • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:33
                                    Nie, u niego to niewielka nadwaga. Naprawde niewielka, ale co będzie jeśli codziennie będzie zwiększał liczbę czekoladek tylko o pół kostki? Tak jest to jakas słabość, słabość do słodyczy, bo alkoholu może nie pic, nie pali, nie podjada paluszków/orzeszków a ubóstwia twarda czekoladę i ptasie mleczko. Innych słodyczy nie! Nie oszaleje jak nie zje, ale zjeść bardzo lubi. A do czego to doprowadzi za 10 lat? Może do dużej nadwagi? A może się zreflektuje i zamiast 3 kostek zje pół?
                                    • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:42
                                      moze, a moze nie

                                      moj tesc codziennie musi zjesc cos slodkiego- od zawsze- jest szczuply i nie zwiekszal ilosci - czasem zje wiecej czasem mniej ale nie bylo tendencji wzrostowej, ze kiedys jadl jeden kawalek ciasta a po 20 latach je juz minimum 3

                                      tak samo niektorzy np codziennie musza pocwiczyc bo sie lepiej czuja, ale przeciez to nie oznacza ze jak teraz cwicza 30 min dziennie to za 20 lat beda cwiczyli tak dyzo ze bedzie im to niszczylo zycie
                • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:14
                  Ciężką pracę nad sobą i walkę z własnym organizmem nazywasz szczęściem, ktore ot tak się niektorym przytrafia?
                  • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:18
                    a wez przeczytaj jeszcze raz co napisalam i jesli uznasz, ze ponawiasz to pytanie to wtedy odpowiem, ok? Bo przeczytalas chyba fest pobieznie()
                • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:24
                  problem jest głebszy bo alkoholik nie tylko pije bez kontroli- on tym piciem rujnuje zycie swojej rodzinie, robi im realną krzywdę- źle traktuje zonę i dzieci

                  i jest gorszy gdy w momencie kiedy jeszcze spokojnie moze przestac pic np na prosbe zony, która xle znosi jego pijaństwo czy ze względu na dzieci mimo wszystko tego nie robi- bo fajnie jest się napić, a wszyscy się go czepiają, bo on przeciez po wóce jest wesoly, nie bije, a przewaznie spi, wiec w czym problem

                  moj tata mial pewien okres gdzie pił więcej- nie była to choroba alkoholowa bo grozba rozwodu spowodowała ze sie ogarnął

                  nigdy nie był agresywny, był przesadnie mily i to był także nie do zniesienia dla nas- na szczęscie DLA NAS, DLA ŻONY zrezygnował

                  jakby nie- to z pewnoscia byłby alkoholikiem w niedlugim tempie

                  wiec ja równiez nie mam absolutnie wspolczucia dla alkoholików
                  • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:46
                    A masz współczucie dla ludzi np. starych, złosliwych, zeby nie powiedzieć wrednych, zanieczyszczających się, dręczących rodzinę, rujnujących domowy budżet? Czy asz współczucie dla chorych psychicznie, których nie można zostawić w domu, bo zrobia sobie czy innym krzywdę, wysadzą w powietrze dom?
                    • kota_marcowa Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:55
                      Ja nie mam, ale ich rodzinom współczuję.
                  • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:54
                    Ludzie, sle to jest mit, ze alkoholizm ma jakikolwiek zwiazek z silna wola czy miloscia do rodziny.
                    • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:09

                      mówimy o etapie przed alkoholizmowym, kiedy jednak już picie zaczyna burzyć życie rodzinne. Jest go za dużo, za często i ma wpływ np. na niewywiązywanie się z zobowiązań wobec bliskich.
                      • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:15
                        Jezeli ktos nie wywiazuje sie z obowiazkow Z POWODU ALKOHOLU to juz ma problem i to juz jest za pozno na reakcje.
                        • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:17
                          Poza tym niestety nie wiadomo o czym "mowimy" bo kazdy mowi o innym etapie i swobodnie nimi zongluje odpowiadajac na posty. Co mnie nieco deprymujewink
                          • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:30

                            cały czas chodzi o to, że jest etap, kiedy to od własnej woli i decyzji zależy, czy brnie dalej czy zauważa, że zaczyna się robić problem. I co z tym zrobi.
                            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:40
                              Jesli zalozymy, ze to jest takie proste to wtedy alkoholizm nie bylby uznany za niezawiniona chorobe. W ogole uzaleznienie nie byloby uznawane za chorobe. A jest.
                              • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:52
                                nikt nie mowi ze to jest proste, zycie nie jest proste- ciezko chocby codziennie wstyawac do roboty przez 40 lat, ale jednak ludzie biora sie w garsc i to robia pokonujac slabosci, lenistwo etc
                                • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:30
                                  Osobie w depresji tez powiesz zeby sie wziela w garsc?
                                  • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:03
                                    "> Osobie w depresji tez powiesz zeby sie wziela w garsc?"

                                    czy naprawdę uważasz, że każdą chorobę leczy się tak samo?

                                    terapeuci mówią, że tak naprawdę alkoholikowi trzeba pozwolic siegnąc dna, zeby chcial się leczyc

                                    czesto to bardzo bolesne dla rodziny

                                    ale czy to oznacza ze tak samo postepowac nalezy z osobą chorą na depresję? bulimie i anoreksję?
                                    • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:23
                                      Naprawde tak nie uwazam. To bylo porownanie. Alkoholizm to nie jest brak silnej woli ani olewanie innych ludzi. I gdzie ja napisalam, ze ma nie siegnac dna? Niech siega. Ale paradoksalnie brak napietnowania tylko poprawilby statystyki podejmowania decyzji o leczeniu. Bo jak juz napisalam, alkoholik nie zyje w prozni. Tez uwaza, ze "pijus" to osoba zła, sama-sobie-winna i dno moralne. Im bardziej tak uwaza, tym trudniej mu bedzie przyjac na klate wlasne uzaleznienie bo rownoczesnie bedzie musial przyjac wszystkie swoje ( nawet bledne) przekonania z tym sie wiazace.
                                      • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:30
                                        to dlaczego terapeuci radza rodzinom alkoholikow pozwolic alkoholikowi siegnac totalnego dna, nie zajmowac sie nim,nie pomagac az nie zacznie sie leczyc?

                                        wlasnie takie klepanie po pupci powoduje ze wygnie jest pic
                                        • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:33
                                          Ale gdzie ja klepie? I gdzie doradzam zajmowanie sie? Ja mowie, ze alkoholizm jest ciezka psychiczna, niezawiniona choroba. Ani sie zajaknelam o postepowaniu z delikwentemwink
                                          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:41
                                            Bo moze sie caly czas nie rozumiemy - jesli nie obwiniam alkoholika o popadniecie w nalog i niemoznosc wydobycia, to nie oznacza, ze uwazam, ze on ma powody by pic a tym bardziej nie oznacza, ze nalezy w jakis sposob sie nim "opiekowac". To ze komus wspolczuje nie oznacza, ze w relacji z nim/nia bede sie zachowywac jak wspoluzalezniona. Jednak mysle ze miedzy wspoluzaleznieniem a tzw twarda miloscia zrobila sie zbyt duza polaryzacja. Terapeuci tez podkreslaja, ze twarda ale jednak miloscwink a sieganie dna nie oznacza, ze nalezy kogos publicznie upokarzac, piszac przesmiewcze i swiadczace o prymitywizmie autorow artykuliki. Alkoholik ma sam ponosic konsekwencje swojego picia - tak. I tylko tyle. Bez dokopywania mu z satysfakcja "w imie terapii".
                                            Biedna pani Kotulanka, chyba jej dzis cos na jezyku wyskoczylo, czy co tam sie robi jak sie o kims gadawink
                                            • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:51
                                              ok zaczynamy sie rozumiec

                                              ja tez nie uwazam, ze dobre jest jechanie teraz po kotulance jak po lysej kobyle, natomiast co by nie mówić- współczucia dla niej nie mam- mam ogromne wspolczucie dla jej rodziny

                                              tak samo niestety jak moj wujek narzeka na wątrobę to nie wypominam mu picia, ale nie pochylam sie z troską nad jego podupadłym zdrowiem i generalnie mam nienajlepsze zdanie o nim

                                              nie wypominam mu tego, ale go unikam jak mogę
                                          • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:46
                                            "Ale gdzie ja klepie? I gdzie doradzam zajmowanie sie?"


                                            wg mnie tutaj
                                            cytaty
                                            -paradoksalnie brak napietnowania tylko poprawilby statystyki podejmowania decyzji o leczeniu
                                            -"pijus" to osoba zła, sama-sobie-winna i dno moralne. Im bardziej tak uwaza, tym trudniej mu bedzie przyjac na klate wlasne uzaleznienie


                                            i piszesz caly czas w tonie, ze skoro to niezawioniona choroba psychiczna, która nie zalezy tak naprawdę od pijącego, to sie tych alkoholików az tak nie czepiajcie, bo oni sa cięzko chorzy i trzeba im raczej współczuć, a nie potępiać
                                            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:53
                                              Tak, podtrzymuje swoje twierdzenia i uwazam, ze nalezy wspolczuc nie potepiac. I ze jest niezawiniona. Tylko dla mnie fakt, ze komus wspolczuje nie oznacza, ze mam sie z nim cackac i ze np jak zapije to bede klamac do szefa, ze kolega sie przeziebil. Ale nie uwazam, ze kolega jest "zlym" czlowiekiem tylko z powodu uzaleznienia. Chyba ze jest chamem i burakiem w ogolnosci to uzalezniony staje sie uzaleznionym chamem i burakiemwink
                                              Moze to tak brzmi, ze jak "niezawiniona" to biedny i nalezy sie pochylic. No i w pewnym sensie nalezy tylko tu pochylanie sie oznacza pozostawienie go ze skutkami jego picia. Co jest niestety duzo bolesniejsze dla rodziny.
                                        • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:38
                                          przypomnialo mi sie

                                          maz dalekiej kuzynki- alkoholik

                                          tak sie z nim cackali, a on po ostrej jezdzie kupowal zonie kwiaty, przepraszal- ona wybaczala...az do nastepnego razu

                                          az w koncu wszystko mu sie zawalilo- stracil prace i prawo jazdy za jazde po pijaku w pracy

                                          zonie sie przelalo- wywalila go na zbity pysk

                                          rodzice go nie przygarneli- przemenelowac tydzien w koncu po ciagu postanowil sie leczyc

                                          a cackali sie z nim kilka lat powaznego alkoholizmu i wlasnie zawsze bylo pierdylion usprawiedliwien i zeby nic zlego nie powiedziec bo sie chlop zdenerwuje i sie napije
                                          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:42
                                            Aneta, ale ja NIE POSTULUJE takich zachowan.
                                            • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 19:40
                                              Aneta, wejdz na watek o pijanym dziecku za kierownicawink
                                              • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 19:53
                                                lecesmile
                              • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:24

                                no i własnie z tym słowem "niezawiniona" ja sie nie zgadzam.
                                Uzaleznienie to choroba, dlatego się leczy, ale doprowadzenie się do uzależnienia jest jak najbardziej wynikiem własnej woli.
                                Co prawda, nikt z góry nie zakłada, że chce się uzależnić, ale twierdzenie, że wszystko odbyło się poza jego własną wolą jest wg mnie sporym nadużyciem.
                                • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:34
                                  Ale nie zgadzasz sie ze stanowiskiem psychiatrow, nie ze mna. Tzn ze mna tez, ale to poniekad wtorniewink oczywiscie, ze osoby ktore uzalezniaja sie od alkoholu pija alkoholwink na poczatku seiadomie i moglyby przestac lub zredukowac picie. Jak kazdy nas. Ale nie widza potrzeby bo najpierw jej nie ma, potem juz jest ale jeszcze nikt tego nie dostrzega, potem zaczyna dostrzegac otoczenie. Sam osobnik dostrzega ostatni albo wcale.
                                  • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:38
                                    A i jeszcze jedno. Gdyby alkoholik nie pil zanim stal sie alkoholikiem lub "zatrzymal sie pore", istnieje duze prawdopodobienstwo, ze uzaleznilby sie od czego innego. Bo, z wyjatkiem osob, ktore pija bo dorastaja w takim srodowisku i pija od nastolatka lub osob, ktore uzaleznily sie bo pily duzo z powodu okolicznosci zewnetrznych - zwyczaje w pracy np, alkohol jest problemem wtornym.
                        • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:25
                          ok- niewywiazywanie sie z obowiazkow z powodu alko

                          ok, tego sie trzymajmy

                          studenci pija i zapili wazny egzamin- pierwszy raz

                          wiekszosc sobie powie na drugi raz- kurde jednak dzisiaj odpuszczam bo jutro musze byc na chodzie i napijemy sie za tydzien i ma nauczke zeby nie zawalac- to jest moment w ktorym podejmuje decyzje, ze juz wiecej nie dopusci do zawalenia waznego obowiazku- do alkoholizmu daleka droga ale to juz pierwszy sygnal ze nie panujemy nad piciem

                          drugi student powie-leeee wtedy w sumie jakos sie udalo to teraz sie uda, ide sie napic

                          i tu nstepuje decyzja, gdzie jeszcze sami decydujemy co jest wazniejsze i jest jeszcze czas na reakcje na boga

                          zawsze jest czas na reakcje tylko czym pozniej tym trudniej i ciezej
                          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:51
                            Napisalam bardzo dlugi post i padla mi komorkawink to w skrocie: dla mnie przyklad z zapiciem i nie pojsciem na egzamin jest juz nie sygnalem a flara alarmowawink moze to zalezy od zwyczajow na uczelni ale nie znam nikogo komu by sie to zdarzylo, wiec kurcze, ciezko mi traktowac taki przyklad jako cos niewinnego. Natomiast moje ogolne zdanie jest takie - jesli ktos wybiera alkohol i zaniedbuje z tego powodu obowiazki NIE DLA ALKOHOLU, jak piszesz, tylko dla przyjemnosci, to on po prostu przedklada przyjemnosc nad obowiazek, jest leniwy, ma w odwloku zone - jezeli robi to notorycznie to jest po prostu niefajnym czlowiekiem. Nie ma to nic wspolnego z piciem. Jesli zaczyna juz wybierac alkohol ponad egzamin i alkohol ponad rower z dziecmi to juz jest za pozno. Jest bardzo cienka, plynna granica miedzy piciem towarzyskim, ryzykownym a uzaleznieniem. I co z tego, ze sa definicje, ludzie tych definicji nie znaja a jesli pijacemu ryzykownie z tendencja do uzaleznienia, to uruchomi takie mechanizmy obronne, ze pewnie nie dotrze. Wszystko zalezy od czlowieka ale im bardziej on tego alkoholu "potrzebuje" tym wieksze jest ryzyko uzaleznienia i mniejsza szansa, ze sie zatrzyma. Bo alkoholik i kandydat na alkoholika oklamuje najbardziej sam siebie. I wypiera problem - przeciez pracuje, przeciez nie robie awantur, przeciez pije tylko elegancko, nie jestem "menelem".
                        • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:59
                          Pani Kotulanka bardzo długo wywiązywała się z obowiązków - grała w Klanie, występowała w Teatrze Kwadrat a piła. Tak więc jednak jest to podstępna choroba.
                      • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:57
                        Zycie rodzinne może burzyć sto rzeczy: pracocholizm, choroba w rodzinie ( np. konieczność opiekowania się nieuleczalnie chorym dzieckiem/rodzicem.
            • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:11
              Nie jest pozamiatane, wejście w uzależnienie jest bardzo płynnym procesem, trwa z reguły długo. Nie ma granicy - wczoraj nie byłaś uzależniona, dziś już jesteś. Jest bardzo długi okres, kiedy już jesteś pijakiem, a jeszcze nie uzależniona. Wtedy można o siebie zawalczyć. Napisałam - zawalczyć. To nie jest proste, tak po prostu przestać pić, trzeba zechcieć i włożyć w to wysiłek.
              Ale widzisz - sama napisałaś w końcu, że przestać pić można. Piekło i gehenna jest wtedy, gdy się jest już mocno uzależnionym, im wcześniej się ktoś zdecyduje, żeby się ratować, tym łatwiej będzie.

              Ale nawet przez to piekło też da się przejść. Da się. Tak samo, jak da się tego piekła uniknąć, jeśli się odpowiednio wcześniej pójdzie po pomoc.

              Da się, więc nie piszcie, że się nie da.
              • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:14
                Ja nie napisalam, ze sie nie da. Oczywiscie, ze sie da i wyjscie z nalogu jest mozliwe poniewaz takie osoby fizycznie istnieja. Dyskusja o tym jest zatem jakby bezprzedmiotowa. Pisalam o tym aby nie wartosciowac moralnie na podstawie tego czy sie komus udalo czy nie. Takie myslenie jest bliskie mitowi "jakby kochal rodzine to by nie pil".
                • a.va Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:21
                  Ale kto tu wartościuje? Dyskutujemy o tym, czy alkoholik ma wpływ na to, że jest alkoholikiem, czy nie. A nie o tym, czy jest dobrym człowiekiem.
                • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:32
                  " Takie myslenie jest bliskie mitowi "jakby kochal rodzine to by nie pil"."

                  jak jest uzalezniony to jest pozamiatane, ale przewaznie rodzina- zona, duzo wczesniej prosi, żąda zeby mąż np dzisiaj nie pił, albo na imprezie się nie uchlał tylko przestał na 3 kieliszkach, albo nie pił bo po alkoholu jest po prostu nie do zniesienia

                  w tym momencie mąz decyduje, co jest wazniejsze- samopoczucie zony czy najebka z kumplami

                  przeciez dosc dlugi czas masz całkowitą kontrolę nad tym czy pijesz czy nie


                  to nie jest tak, że wódka mu sie sama wlewa do gardła a biedaczek nie wie co sie dzieje i nagle trach- jest biednym uzaleznionym alkoholikiem

                  przewaznie parę łądnych lat ciężko pracuje na swoje uzaleznienie lekcewazac swoją rodzinę i jej samopoczucie- np pijąc w swieta etc
                  • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:02
                    Strasznie duzo rzeczy wrzucacie do jednego worka. To jest tak, ze kazdy uzalezniony to czlowiek dla ktorego najebka z kumplami jest wazniejsza od zony. Zaryzykowalabym twierdzenie, ze wrecz jest to mniejszoscwink reasumujac - czesc z piszacych nie zgadza sie z faktem, ze alkoholizm jest choroba, tak?
                    • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:11

                      nie
                      jak już chcesz reasumować, to część nie zgadza się, że alkoholizm to "nagła" choroba.
                      • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:22
                        A kto tak twierdzi, ze nagla??? Rozwija sie dlugo i podstepnie. To ze dlugo nie oznacza, ze jest wina chorego. Zazwyczaj przez bardzo dlugi czas jego picie ani nie sprawia problemow ani nie odbiega od picia jego otoczenia. A jak zaczyna szkodzic czy odbiegac to juz jest uzalezniony.
                        • iwles Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 16:38

                          nie
                          często otoczenie zauważa, że już coś jest nie tak, tylko że pijący powie: głupoty gadasz, ja w każdej chwili mogę przestać pić.
                          I pewnie w tym momencie mógłby przestać (byłoby mu pewnie łatwiej niż później), tylko że nie przestaje, bo "po co", i wtedy własnie to jest jego własna decyzja, że wpada w alkoholizm.
                          • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:52
                            A skąd wiesz, że mógłby przestać? Przypomniałam sobie kolege-anestezjologa, juz niezyjącego. Co prawda nie pił, ale ćpał. Miał nieograniczony dostep do narkotyków tak jak każdy z nas. Zaćpał się na śmierć w domu. Czy widzielismy, ze dzieje się z nim cos nie tak? Retrospektywnie moge powiedzieć, ze tak, ale..... narkotyków nie czuć ( jak alkoholu). W pracy był bez zarzutu. Nikt z nim nie przyjaźnił sie poza nia. Był z kategorii mrukliwych. Nie prowadził samochodu. Narkotyki rozpisywał tak, ze nikt się nie zorientował, ze giną. Jest to nie do udowiodnienia. Może były lekko dostrzegalne symptomy, ze może cos brac, ale kazdy z nas jest /może być zmęczony po dyżurze, senny, mrukliwy, zły. Czy od razu powinniśmy krzyczeć, że ćpun? A zaznaczam, ze zaćpał się wśród lekarzy, którzy teoretycznie powinni widzieć więcej niz np. inzynier Kowalski czy sędzia Zielińska.
                          • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:54
                            Tak, jest taki moment, ze otoczenie widzi a pijacy nie. I to jest juz moment zwykle pozny. On wierzy i jest przekonany, ze moze przestac, ze otoczenie sie czepia. I to juz jest objaw. I czasem jest tak przekonany az do smierci.
                            • aneta-skarpeta Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:12
                              ja sie z tym zgadzam, tyle ze to dla mnie marne usprawiedliwienie

                              tak jak u przemocowca- on tez ma miliard wymowek i usprawiedliwien- a to slabe nerwy, a to stres, a to nie umiem zapanowac nad emocjami, a tak w ogole to mnie ponioslo ale przeciez bardzo was kocham itd itd

                              ale czy to usprawiedliwia go w jakikolwiek sposób?

                              a przeciez jemu jest duzo trudniej niz mi- oazie spokoju
                              • iskierka3 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 18:25
                                Ale przemocowiec nie jest chory psychicznie. Alkoholik jest. I moze sie nie rozumiemy, ja nie uwazam, ze nalezy pozostawac w zwiazku z pijacym alkoholikiem i niesc swoj krzyz. Absolutnie nie.
            • lady-z-gaga Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:12
              Tak, masz absolutną rację, ale to oznacza tylko jedno: alkoholikow jest więcej niż np narkomanow, bo łatwiej zostac alkoholikiem niż narkomanem. Niemniej jednak jedno i drugie to choroba zwana uzależnieniem, a jakoś nie widziałam na tym forum gremialnego użalania się i nawoływania do współczucia dla tych drugich.
              • mozambique Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 15:07
                raczej - alkohol jest powszechcnie dostepni , wszedzie , na kazdym kroku i rogu , w kazdym sklepiku, stacji benzyznowej , w kazdym barku w hotelu smile itp

                narkotyki , jako nielegalne, dostepne sa znacznie trudniej
                • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 17:45
                  Ale jest dostępny czy nam się to podoba czy nie. Prohibicja nic nie da. Bardzo dużo ludzi uzależnia sie np. od leków przeciwbólowych ( na receptę) czy nasennych/sedatywnych. Nie znam sie na uzależnieniach, ale nie jest to takie proste. Niech nie pije, niech nie ćpa.
            • anestezjolog72 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:37
              Dokładnie. Mój mąż CODZIENNIE wieczorem zjada 4--5-6 kostek czekolady albo ptasiego mleczka. Wie, ze powinien zeszczupleć kilka ( niewiele 3-4) kilogramów, ale chęć zjedzenia słodyczy jest silniejsza od niego. Czy jest uzależniony? Pewnie tak. Nie pali, alkohol pije w niewielkich ilościach i okazjonalnie , nie gra w karty, ale słodycze ubóstwia. Kiedy to się zaczęło? Nie wiem, dawno, może w dzieciństwie, może póxniej. Czy jest analogia?
              Nie, nie wydaje na słodycze majątku, zwykle są w domu ( pacjenci.......), nie rujnuje nam zycia, ale w pewnym stopniu niszczy sobie zdrowie choć jako lekarz powinien byc tego świadom. I pewnie jest, ale te czekoladki.........to silniejsze od niego.
    • ola_fatyga Alkohol jako 5 na liście twardych narkotykow 02.04.15, 14:02
      Panstwo 'chroni' obywateli przed marihuana, natomiast alkohol, substancję znacznie groźniejszą, mozna dostac w kazdym kiosku. To jest dopiero absurd i skandal. Racja, nikt nie zmuszal Kotulanki do picia, jednakze kazda nawet srednio rozgarnieta osoba powinna zdawac sobie sa sprawę, z nie ulegamy w takim samym stopniu nalogom. Ta aktorka miala mniej szczescia. Rowniez uwazam, ze alkoholizm to taka sama choroba jak inne.
      • mozambique Re: Alkohol jako 5 na liście twardych narkotykow 02.04.15, 14:14
        ja wrecz sądze ze mimo wszytkich akcji i edukacji dla zamydlenia oczu - panstwo polskie wszlkeimi sposobami zacheca ludzi do picia , zawsze i wszedzie ,
        ofk nie zmusza bron boze, ale zacheca wszelkimi siłami

        widocznie z wódy są jednak duze zyski dla budżetu
        • ola_fatyga Re: Alkohol jako 5 na liście twardych narkotykow 02.04.15, 14:22
          > widocznie z wódy są jednak duze zyski dla budżetu

          Dokładnie. Próbowałam dotrzec do pelych danych, ile nasze Panstwo ma z handlu wódką. Niestety, wszędzie info tylko fragmentaryczne.


          > ja wrecz sądze ze mimo wszytkich akcji i edukacji dla zamydlenia oczu - panstwo
          > polskie wszlkeimi sposobami zacheca ludzi do picia

          Otóż to. Koszt wyprodukowania wódy to grosze. Pędzenie własnego bimbru jest karalne. Wiekszosc Polakow jest lekko uzalezniona lub mocno uzalezniona, wiec interes sie kreci.
          • gazeta_mi_placi Re: Alkohol jako 5 na liście twardych narkotykow 02.04.15, 14:46
            Bzdura, co to znaczy w ogóle "lekko uzależniony"? Większość? Jaka większość? No, może chyba w Twoim środowisku co najwyżej.
            Chcecie czy nie większość ludzi (niezależnie od narodowości) umie pić i nigdy nie zostanie alkoholikami, nawet jeśli zdarzy im się raz czy dwa upić.
            • mozambique Re: Alkohol jako 5 na liście twardych narkotykow 02.04.15, 14:48
              a ile z tej wiekszosci umie nie pić ?
              bo to jest najistotniejsze
              • gazeta_mi_placi Re: Alkohol jako 5 na liście twardych narkotykow 02.04.15, 15:10
                Pewnie też większość.
    • roks30 Re: Kotulanka, omg! 02.04.15, 14:02
      Nie da się wygrać z alkoholizmem, bo nie można z nim walczyć. Trzeba zaakceptować fakt, że się jest i będzie alkoholikiem do końca życia i robić wszystko, żeby się nie napić w fazie nawrotu. Generalnie nie jest to łatwe, ale jak najbardziej możliwe.
    • ola_fatyga Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obyczaj 02.04.15, 14:40
      Już sama potrzeba tego, by flacha byla na stole, to początek. Tak sie zaczyna. Piwko wieczorem, lampa wina do kolacji, potem za jakis czas- cala butelka. NIKT SWIADOMIE NIE STAJE SIE ALKOHOLIKIEM. To dzieje sie stopniowo i roznie u roznych osob. Żadna z was, pijacych okazjonalnie nie ma prawa potepiac Kotulanki ani sie wywyzszac, bo byc moze nim sie spostrzeżecie, bedziecie takimi samymi "menelicami" jak ona.
      • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:43
        Tak, 99% piszących tu w czasie nadchodzących świat wypije alkohol. I to niejeden raz. Oczywiście zaraz ta i owa zaprzeczy, ale taka jest tendencja na forum. Nieważne. Niejednej mąż wypije więcej niz powinien i...... czy jest alkoholikiem/alkoholiczką? Większość nie, ale niektórzy są i nie kończy się na jednym kieliszku. Jak nie dziś to za 5 lat.
        • mozambique Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:52
          racja - o ile palenie ćmików na tym forum to samo zuo o tyle ostre drinkowanie to oznaka luzu i nowoczesnosci
          • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:00
            Nie wiem czy luzu i nowoczesności, alkohol obecny był w zyciu ludzi od bardzo dawna. Jest uzywka, dostępna na każdej stacji benzynowej, jest dla ludzi. Jedni się uzależniają inni nie. Czy w życiu nie piłaś alkoholu? Ja od czasu do czasu pije. Nie są to duże ilości, ale do sobotniego i niedzielnego obiadu na 5 osób wypijamy o zgrozo emamo! 1 butelke wina. W miare regularnie. Nikogo nie bijemy, nie rujnujemy budżetu domowego, nie lezymy zarzygani pod stołem. Nie jesteśmy uzaleznieni, ale to nam smakuje, sprawia przyjemność. A.... zawsze jedna osoba ( losowo) nie pije bo samochód, więc dlatego butelka na 5 a nie 6 osób.
        • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:59
          uwielbiam ta histerie- pijesz raz na kwartal likier do ciasta przy okazji swiat etc- pewnie za 5 lat bedziesz juz alkoholikiem bo nigdy nie wiadomo

          wiadomo wiadomo

          alkoholik wiele lat podejmuje sam decyzje o tym ze pije i pije coraz czesciej i on to widzi tylko wygodnie mu to lekcewazyc
          • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:04
            To czemu zostal uznany za chorobe psychiczna?
      • gazeta_mi_placi Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:44
        Bez przesady, pić trzeba umieć i tyle. To tak jakby zabronić ludziom całkowitego jedzenia słodyczy, bo przecież pewna część ludzi choruje na cukrzycę.
        Oczywiście jest niewielka część ludzi (w stosunku do reszty), która pić nie umie i nie powinna próbować nawet jednego piwa.
        • mozambique Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:50
          bzdyra - nikt po jedzeniu slodyczy nie traci sie panowania nad samochodem, i nad sobą , nie napada na ulicy , nie katuje na smierc itp

          starsz sie bardzo podgrzac dyskusje ale robisz to nad wyraz głupio
          • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:51
            I całe szczęście, bo mam męża słodyczolika smile, ale np. uzalezniony od komputera gdy mu się go zabierze może zabić....
      • mozambique Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:45
        nie będą te które nie piją "Piwko wieczorem, lampa wina do kolacji" + 3 drinki w łikend z psiapsiółą , proste

        są tacy co nie piją w ogóle, moze to sie wam w glowach nie miesci ale tak tez mozna życ, bez piwka, winka i drinka

        dlaczego bez problemu uznajecie ze mozna nie palic papierosów w ogóle ale nie picie w ogóle to jzu co ? zabobon, wiocha , ciemnogród i cos jeszcze ?
        bo pic trzeba ? tak myslac sama stajesz sie taką KOtulanką in spe
        • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:50
          Nie, to nie jest takie proste. Nie pali, bo nie lubi, nie próbowało, nie smakuje , około 50% dorosłego społeczeństwa. Moim zdaniem za mało. Sama jestem niepaląca. Nie pije nawet okazjonalnie znacznie mniej. I to nie chodzi o wiochę, zabobon, ciemnogród itd, Picie alkoholu jest przyjęte w naszym kręgu kulturowym. Picie a nie upijanie się. Alkohol ( w niewielkich ilościach) rozluźnia, poprawia humor, odpręża. I nie jest niczym zdroznym wypicie niewielkich ilości.
          • mozambique Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:58
            wiesz - fajka tez rozlużnia, przelamuje lody ( ach te wianuszki "napapieroskowe" pod kazdym biurowcem) , pomaga nawiazac kontakty, rozmowe, podryw , ponoc odpręza i uspokaja. A jednak na kazdej paczce papierosów masz te wielkei napisy o zabijaniu i raku i kosztach i czarnych płucach itp a maja byc jeszce wieksze , nasze "panstwo" przesttezga przed tym i zniechęca.

            uwzawam ze przed piciem jako takim jednak nasze kochane panstwo nie przestrezga np na zadenj butelce z procentami w POlsce nie widzialm ani jednej litery w tym temacie, zadnego sotoswnego obrazka itp

            skoro to uzywki niebezpiecznei i zakazane mlodziezy to dziwne ze nie sa traktowane jednakowo , nie sądzisz ?
            • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:10
              bardzo duzo rzeczy relaksuje i odpręza- czekolada, film, bieganie, masaz, sklejanie modeli, wedkarstwo, robienie na drutach

              kazdy z nas musi sie relaksowac, ale mozna to robic nie tylko przy pomocy wodki
          • ola_fatyga Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:59
            Alkohol ( w niewielkich ilościach) rozluźnia, poprawia
            > humor, odpręża.

            i uzależnia

            • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:03
              To już powinnam być od dawna uzależniona a jednak nie jestem. W każdej chwili moge powiedzieć, że nie. Nie piję np. gdy przypada mi rola kierowcy i nie mam z tym problemu. Uzależnienie nie jest takie proste.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:04
                Zaraz Ci tu będą udowadniać, że jednak jesteś. Idę po popcorn.
              • ola_fatyga Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:10

                > To już powinnam być od dawna uzależniona a jednak nie jestem.

                Ok. to możesz pić dalej, skoro lubisz i dla rozluźnienia potrzebujesz alkoholu. Aczkolwiek to już są symptomy, ale nic to przeciez ty wiesz, ze nie jestes uzaleznione i jeszcze mozesz powiedziec nie, gdy masz prowadzic. Jeszcze raz powtórzę - NIKT - świadomie nie staje się alkoholikiem.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:11
                  Masz jakiś problem z alkoholem, że wszystkim wciskasz alkoholizm?
                  • ola_fatyga Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:13

                    > Masz jakiś problem z alkoholem, że wszystkim wciskasz alkoholizm?

                    gdzieżbym śmiala - pij dalej - na zdrowie!
                • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:22
                  Mam już całkiem sporo lat. Alkohol od zawsze był w naszym domu. Stał na półkach, w barku. Piło się go w niewielkich ilościach, okazjonalnie. Nie było problemu jesli się nie piło. Co więcej nigdy nie rezygnujemy z wygody ( samochód) na rzecz chocby 1 kieliszka alkoholu. Gdy spotykamy sie pije sie alkohol- powtarzam w niewielkich iloścuiach, nikt sie nie upija. Ten problem nas nie dotyczy, ale pewnie bylabym alkoholiczka gdybym miała ku temu predyspozycję.
              • iwles Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:10

                no widzisz, a ktoś wyżej napisał, że (uproszczając) jednego dnia kładziesz się spać jako osoba zdrowa,, a na drugi dzien budzisz się jako alkoholik.

                To super, że potrafisz nie pić, bo jesteś kierowcą, ale w momencie, kiedy poczujesz złość, że znowu prowadzić samochód masz ty i dlatego musisz z picia zrezygnować, to jest to zółte światło ostrzegawcze. Więc na twoim miejscu nie ironizowałabym az tak bardzo z tego "że droga do alkoholizmu nie jest wcale taka łatwa".
                • gazeta_mi_placi Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:12
                  Ja potrafię nie jeść słodkiego przez pewien czas, ale czasem gdy mam ochotę akurat na słodycze, a w domu nie ma akurat nic słodkiego czuję złość, czy to znaczy że jestem cukroholikiem?
                • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:20
                  "ale w momencie, kiedy poczujesz złość, że znowu prowadzić samochód masz ty i dlatego musisz z picia zrezygnować, to jest to zółte światło ostrzegawcze. "


                  nie zawsze

                  mozna poczuc zlosc dlatego, ze np mąż zawsze ubiera zone w kierowanie, a ona biedna czasem tez chcialaby sie napic na impreziewink
                • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:26
                  Akurat ja nie czuję złości z tego powodu, ale w rodzinie wymieniamy sie dość sprawiedliwie - raz na 5-6 spotkań ten a nie inny nie pije. Powtarzam nie są to ilości, zeby leżeć pod stołem. Co więcej we Francji po takiej ilości wina prowadzi się samochód ( nie pochwalam). o, gdy jestem na wakacjach w południowych krajach pije do kolacji wino. Codziennie!!!! Wracam do Polski i mam to gdzieś, Moge nie pic bardzo długo. Powtarzam, nie mam skłonnosci alkoholowych, ale pije alkohol. Gdybym miała się uzaleznic dawno by tak było.
                  • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:29
                    mamy podobnie- sama pije z roku na rok coraz mnie, ale np moj maz na wakacjach pije wiecej, ale tez nie zawsze i nie na kazdych- zalezy od okolicznosci

                    czasem miesiacami nic nie pijemy i nikt sie nie trzesie, czasem kupi sobie piwo do kolacji, czasem wypijemy wino

                    a zdarzalo sie kiedys i mi i mojemu mezowi przesadzic czasem i tez nie był to krok do alkoholizmu
                    • anestezjolog72 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:37
                      Z racji zawodu alkoholu w domu mamy dużo. I np. z rodzicami i synem pijemy tylko i wyłacznie wino do rodzinnego obiadu i kolacji. żadnego innego alkoholu nie. Raz na jakiś czas wyjeżdżamy do przyjaciół do innego miasta i wtedy pijemy u nich w ogrodzie tylko zimne piwo. Taka tradycja. Na wakacjach mąż czerwone ja zimne białe wino. Codziennie. Wódka dla mnie i męża nie istnieje. Likierow nie znoszę. Whisky czasem, ale rzadko, koniak raz, dwa razy w roku, ale piję.
                    • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:35
                      Aneta, a teraz wyobraz sobie, ze pijesz dokladnie tak jak teraz. I ktos zaczyna Cie agresywnie atakowac, obwachiwac, wyrzucac Ci wino z szafki i wyzywac od alkoholiczek i przyszlych menelek. Jaka jest Twoja reakcja?
                      • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:44
                        ale dlaczego mialby mi wywalac wino z szafki? wkurzylabym sie tak samo jakby mi ktos wywalal ciuchy czy naczynia, konserwy

                        a w zwiazku z tym, ze nie pilam w zasadzie 4 lata poza kilkoma wyjatkami ktore nawet nie powodowaly upicia sie- to jakby mnie ktos nazwal menelica to bym chyba padla ze smiechu

                        no ale co w zwiazku z tym, bo ze chcesz ze mnie zribic przyszla alkoholiczke to sie domyslam
                        • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 18:01
                          Nie, absolutnie nie to bylo moim celem. Chcialam zebys wczula sie w mentalnosc uzaleznionego. Niewazne ILE pije. On zareaguje dokladnie tak jak Ty na zwracajace mu uwage otoczenie. Bo ma tak potezne mechanizmy obronne zaklamujace rzeczywistosc. Bo tak jest przekonany, ze on pije malo a ktos jest idiota i robi mu absurdalne awantury, bo jak to on, ON mialby wpasc w alkoholizm, haha?
                          Chodzi mi o to, ze alkohol to nie kokaina, to substancja powszechnego uzytku. Ty pijesz i jest ok, ja pije i jest ok, wiekszosc ludzi pije i jest ok i alkoholik sam sobie do ostatniego tchu bedzie powtarzal to samo. Bo "pije bo chce", "dla przyjemnosci", "bo zona go nie rozumie". I oczywiscie moze przestac w kazdej chwili. Zarabia. Dba o dom. A ktos przewrazliwiony sie czepiawink
                          • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 18:12
                            I zobacz jeszcze jaka jest Twoja odruchowa reakcja? Zaczepno-obronna. Nie jest Twoja pierwsza reakcja zapytanie - a czemu sie tak zachowujesz, czemu mnie kontrolujesz, czemu mi wylewasz wino? Nie Ty zaczynasz sie bronic - nie mozesz mnie tak traktowac, pije malo i mie ma opcji zebym zostala alkoholikiem, ROBISZ ze mnie alkoholiczke!
                            Jak rasowy alkoholik, rzeklabymwink
                            Nic dziwnego, reagujesz oburzeniem na naruszanie Twoich granic, niesprawiedliwe posadzenie i oskarzanie o cos, co uwazasz za naganne. Zapewniam, ze wielu uzaleznionych tez pogardliwie wypowiada sie o "menelach". Tez oceniaja. I tym bardziej boli ich, jesli to ich ktos o to oskarza.
                            Roznica miedzy Toba a alkoholikiem jest taka, ze Ty oceniasz rzeczywistosc prawidlowo a on nie. Ale Wasze ODCZUCIA I REAKCJE sie nie roznia.
                            • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 18:26
                              ja doskonale rozumiem mechaniz obronno-wyparciowy, ale co to zmienia?

                              ojciec bijacy dzieci tez stosuje wyparcie-z roznych powodow- ale czy go to usprawiedliwia trzeba mu wspolczuc ze ma takie ciezkie zycie i pogodzic sie z jego zaburzeniem?
                          • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 18:15
                            ja rozumiem mechanizm wyparcia

                            ale to nie usprawiedliwia alkoholizmu

                            tak samo jak leniowi czy chamowi powiesz prawde w oczy np jako szef to ten tez sie postawi okoniem, ale to go nie usprawiedliwia
                            • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 18:31
                              Zawsze trudno na siebie spojrzec obiektywnie i krytycznie, jasnesmile
                              Ja nie usprawiedliwiam bo nie uwazam, ze jest co usprawiedliwiac. Staram sie pokazac dlaczego wielu ludzi nie umie zatrzymac sie w pore. Nie bo tak wybiera. Oczywiscie wsrod alkoholikow jest tez pelno przemocowcow i to z nich wychodzi jak sie odhamuja ale to zupelnie co innego.
        • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:07
          Masz takie poglady - spoko. Ale potepiaj lwia czesc spoleczentwa a nie tylko pania Kotulanke. Pierwsza sie ustawiam jako bardziej winna zła bo ona jest juz uzalezniona i tego nie kontroluje a ja pije okazjonalnie, majac wyborsmile
      • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 14:57
        nigdy nie bede menelica, bo przede wszystkim alkohol nie jest dla mnie ani lekiem, ani pocieszeniem ani towarzyszem

        z roku na rok pije coraz mnij bo coraz mniej mnie alkohol bawi- ja wiem ze to budujace wmawiac kazdemu kto kiedy ktokolwiek miał alko w ustach moze byc alkoholikiem, ale tak nie jest

        od wypicia raz na jakis czas drinka nie stajesz sie alkoholikiem
        • ola_fatyga Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:00
          > od wypicia raz na jakis czas drinka nie stajesz sie alkoholikiem

          sorry, ale trzeba być idiotą, żeby tak twierdzic.


          • zuleyka.z.talgaru Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:12
            sorry, ale trzeba być idiotą, żeby wszystkim wciskać alkoholizm.
            • ola_fatyga Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:20
              > sorry, ale trzeba być idiotą, żeby wszystkim wciskać alkoholizm.

              wyznanie na miarę Kotulanki
              • zuleyka.z.talgaru Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:23
                Chyba Twoje smile ja nie mam problemu z alkoholem ergo nie wciskam kitów, że każdy to tknie alkohol to alkoholik.
            • aneta-skarpeta Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:22
              trzeba miec powazny problem z alko zeby w kazdym widziec potensjalnego alkoholika

              tak jak ludzie majacy problemy z wagą i dietą widząc kogos kto je ciasto od razu przepowiadają mu 100kg zywej wagiwink
          • gazeta_mi_placi Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:13
            Trzeba być alkoholikiem by trząść się nad jednym drinkiem i wszystkich profilaktycznie uznawać z tego powodu za obecnych lub przyszłych alkoholików.
            Napij się do może wyluzujesz piwo
            • zuleyka.z.talgaru Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:18
              stonasto big_grin
            • ola_fatyga Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:22
              > Trzeba być alkoholikiem by trząść się nad jednym drinkiem i wszystkich profilak
              > tycznie uznawać z tego powodu za obecnych lub przyszłych alkoholików.

              wyznanie następnej Kotulanki
              • zuleyka.z.talgaru Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 15:23
                Weź leki i nie zapomnij dziś iść na spotkanie AA.
              • kota_marcowa Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:04
                Masz alkoholika wśród bliskich?
        • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:09
          Ale to nie jest Twoja zasluga, ze alkohol nie jest dla Ciebie zadna z tych rzeczy!
          • iwles Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:22

            a czyja? bo chyba nie genów, skoro Aneta-skarpeta przyznała wyzej, ze ojciec jej miał problem alkoholowy ?
            • iskierka3 Re: Bez flaszki nie ma imprezy - to polski obycza 02.04.15, 16:28
              Sklonnosci do alkoholu sie nie dziedziczy jak koloru oczu! Sklonnosc zarowno do traktowania alkoholu jako lekarstwa jak i innych uzaleznien jest zwiazana z typem osobowosci, umiejetnosciami radzenia sobie ze stresem, umiejetnosci interpersonalnych, dojrzalosci mechanizmow obronnych, umiejetnosci wgladu i rozpoznawania wlasnych emocji, mnostwem rzeczy. Piszecie, ze nikt nie wartosciuje a robicie to i to bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka