rewolucja128
13.09.04, 08:27
Sprawa jest stara i przedawniona, ale brak rozwiazania meczy mnie nadal.
Mialam kolezanke, Ewe. Zaprzyjaznilysmy sie juz w pierwszej klasie
podstawowki. Do liceum tez poszlysmy razem, chociaz nasz drogi troche sie
rozeszly. Mialysmy inne towarzystwa, ale nadal sie przyjaznilysmy. Studia i
praca spowodowaly, ze widywalysmy sie sporadycznie, ale czasem do siebie
pisalysmy maile lub gadalysmy przez telefon. Do pewnego momentu.
Momentem przelomowym bylo moje zamazpojscie. Wychodzac za maz bylam w ciazy i
Ewa o tym wiedziala. Byla na moim slubie i weselu. I na tym urwal sie nasz
kontakt. Przez caly okres ciazy nawet raz nie zadzwonila, zeby zapytac, czy
wszystko jest OK. Nie zadzwonila tez z gratulacjami, jak juz urodzilam
coreczke. Potem spotkalysmy sie przypadkiem, ona przepraszala, ze nie miala
czasu itp. Powiedziala, ze przyjdzie za tydzien. Ja czekalam, ona nie
przyszla. I nie zadzwonila. Rok pozniej umowilam sie na spotkanie u mnie w
domu z nasza wspolna kolezanka. A ta kolezanka namowila Ewe, zeby zabrala sie
z nia, co Ewa przyjela niby z entuzjazmem. Kolezanka przyszla, Ewa nie. Potem
przyslala mi maila, ze przeprasza, ale miala gosci i zapomniala.
Teraz nie widujemy sie w ogole, nawet na ulicy (mieszkamy w tym samym
miescie) i moze dobrze, bo mam do niej zal o jej niejasne dla mnie
zachowanie. Ma oczywiscie prawo do tego, ale wolalabym, zeby wyjasnila mi
dlaczego nie ma ochoty widziec mnie ani mojego dziecka (ktorego nigdy nie
widziala mimo, ze corka ma juz 4 lata). Jak myslicie, dlaczego ona skonczyla
nasza znajomosc w momencie jak ja zalozylam rodzine? Dodam,ze ona jest wciaz
samotna... Z zazdrosci?