Procedury w UK są inne niż w Polsce, to już wiemy. I tak, na ten przykład podam badanie okulistyczne (pozdrawiam
siwieńcie oburzone
pusrytstki, sorry
purystki 
).
Moja teściowa ma zaćmę całkowitą w jednym oku, w drugim postępującą. Gdy byłam z nią u GP, to poprosiłam o skierowanie do okulisty i dowiedziałam się, że w UK czegoś takiego jak skierowanie do okulisty nie ma. Idzie się po prostu do optyka, tam klient/pacjent ma badanie i gdy zachodzi potrzeba, to optyk wystawia list do okulisty i czeka się na list z terminem wizyty u tegoż. Trochę się zdziwiłam, ale nie protestowałam.
Teściowa miała dziś to badanie. Optyk po zbadaniu jej oczu stwierdził, że ma czekać na list od okulisty i będzie mieć operację obu oczu. Sprawa bezdyskusyjna po prostu.
W Polsce, gdy teściowa była u okulisty w tej samej sprawie, to dowiedziała się, że na taką operację musi czekać minimum półtora roku, na NFZ ofkors (pozdrawiam
siwieńte egen

), w UK w ciągu 16 tygodni będzie po operacji, w ramach NHS ofkors (egen pozdrawiam
siwieńte. Mało tego, optyk przepraszał za tak długi okres oczekiwania.. Mała różniczka, co?
Tak, tak, wiem, zaraz wyskoczy gazeciarz i jemu podobne, że Polska to biedny kraj, który jeszcze nie zdążył się podnieść po II wojnie światowej i takie tam.. No, ale przeca (heloł,
siwieńte 
) polska duma narodowa nie może zostać naruszona, bez względu na to, czy to łykęd, czy inne zapotrzebywania, co?