Dodaj do ulubionych

do emigrantek i nie tylko

03.04.15, 11:43
dziewczyny, a co wy chciałybyście przeszczepić na polski grunt?
i odwotnie- co warto byłoby puścić z Polski w wielki i daleki świat?
ja chyba brytyjski luz
nikt nie patrzył tu na mnie jak na debila, kiedy oznajmiłam, że szukam imienia dla slimaka, bo wybieramy się na ślimacze wyścigi- wszyscy szukali imienia razem ze mną
a portugalia to moje wielkie marzenie, zawsze odkąłdane w czasie uncertain

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/56,109835,17657188,Co_emigrantki_przenioslyby_ze_swoich_krajow_do_ojczyzny_.html
Obserwuj wątek
    • mamusia1999 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 11:58
      pisałam wczoraj chyba. tęsknię trochę i czasem za polską "anarchią", takim luzem w stosowaniu się do przepisów. te w ruchu drogowym są bezdyskusyjne, ale już inkwizycyjne podejście do obowiązku szkolnego w Niemczech mnie wkurza. tzn. ja bym sobie polskim sposobem jakoś załatwiła kilka dni z Młodym na nartach bez wielkanocnych tłumów. ale poza organami ścigania musiałabym jeszcze wziąć na klatę oburzenie męża i całej pozostałej rodziny etc. nie ze dziecko coś straci w szkole, tylko jak obowiązek to obowiązek, i czego ja go uczę, i oszustwo etc. a jawnie sie nie da i już. nie mogę iść do wychowawcy, dyrektora i ładnie poprosic o parę dodatkowych dni ferii.
      • laquinta Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:17
        W szkole podstawowej mojego dziecka był luz zupełny. Zabieralismy dziecko na prawie miesieczne, pozawakacyjne wyjazdy do Europy i w tropiki.

        Ale w już w gimnazjum i w szkole sredniej było to niemożliwe. (USA)
      • snakelilith Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:57
        mamusia1999 napisała:

        > pisałam wczoraj chyba. tęsknię trochę i czasem za polską "anarchią", takim luze
        > m w stosowaniu się do przepisów.

        A ja byłabym za tym, by w Polsce było więcej wartości protestanckich, czyli poszanowanie pracy, prawa, reguł społecznych i więcej poczucia obowiązku. Ta polska anarchia na dłużą metę bowiem szkodzi. Korzyści są tylko krótkofalowe i bardzo wątpliwe, bo gdy każdy sobie rzępkę skrobie społeczeństwo się nie rozwija, albo rozwija bardzo wolno, a w rozwiniętym i bogatym społeczeństwie jednostka ma większe możliwości indywidualności. W Polsce niby luz i niby każdy wszystko może, ale tak naprawdę nie może, bo warunki nie pozwalają i poza starą przeciętność się nie podskoczy.
        • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 17:00
          O, zgadzam sie.
      • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:59
        Jestem Polka z krwi i kosci i mnie osobiscie dziwi takie luzne rodzicow podejscie do szkoly. Moj maz za to chetnie by pozwalnial swoje dzieci i wyruszyl na wycieczke. Nigdy nie wyrazilam zgody.
        Raz w czasie choroby opuscil 4 dni, a ja sie martwilam, czy sobie z nadrobieniem programu poradzi, a mialabym go na miesiac zwolnic? Dzieci maja wystarczajaco duzo wolnego i dodatkowych nie potrzebuje.
        • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:22
          dokladnie nanuk. Podpisuje sie i pieczetuje.
          • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:32
            Zwalnianie z lekcji z powodu wakacji to jest wlasnie uczenie wlasnej dziatwy, ze obowiazki mozna sobie olewac. Pozniej wyrastaja tacy, ktorzy boczkiem przez zycie, a najlepiej na czyichs plecach, ktorzy w ogole nie widza sensu w zarabianiu i polepszaniu bytu dzieciom.
            • yuka12 Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 01:12
              Oj Nanuk, nie nalezy uogoniac. Ja tam staralam sie wykonywac obowiazki szkolne ... na ogole. Ale ze wzgledu na czeste choroby i pewien niepokorny rys w osobowosci, zdarzalo mi sie opuszczac sporo lekcji. Ba nawet kiedys spoznilam sie na lekscje j. polskiego w liceum, bo wolalam zbierac kasztany i podziwiac kolor jesiennych lisci. I jakos to wszystko nie mialo wiekszego wplywu ani na moja wiedze, ani na chec nauki ani na postepy w szkole. ZAwsze bylam jedym z najlepszych uczniow, chociaz nigdy nie przynosilam samych piatek. Do dzisiaj lubie sie uczyc i mysle, zee dzieki temu lekko luzackiemu podejsciu tez nigdy nie stracilam tej checi. Pracuje i ucze sie do dzisiaj. Nie uwazam tez ze, bogochwalczy, za przeproszeniem, stosunek do obowiazku szkolnego jest podstawa pozniejszych sukcesow zyciowych a raczej pragnienie rozwoju i determinacja w osiaganiu celu.
              • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 16:49
                Ja nie pisze o sukcesie zawodowym, w ogole o sukcesie nie pisze, pisze o postawie zyciowej - bo wiecej obowiazkow do wykonania czeka nas poza praca.
                I jednak jest zzupelnie innego spoznianie z twojej winy, czy nie przychodzenie do szkoly bez wiedzy rodzicow, niz podejscie rodzicow, ze szkola wlasciwie jest malo wazna i mozna sobie ja olewac.
                • e-kasia27 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 00:44
                  Ale przecież szkoła jest mało ważna i można sobie ją olewać, byle nie za wiele, bo trzeba ją skończyć z dobrym wynikiem, aby przejść do następnego etapu.

                  Jeśli dziecko nie ma problemu z opanowaniem materiału, albo już dawno go opanowało, to po co ma tam tak bez przerwy chodzić? Tylko z obowiązku, bo tak?
                  Nie szkoda na to czasu, aby siedzieć w szkole, skoro można robić w tym czasie coś ciekawszego, bardziej ambitnego, albo coś przyjemniejszego?
                  • najma78 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 08:58
                    WAKACJE sa czasem na przyjemnosci. Czas szkoly jest obowiazkiem i nalezy go wypelniac i w szkole spedzac. To proste i wydawaloby sie oczywiste ale widac nie dla wszystkich. Rodzice ktorzy uwazaja ze moga postepowac wedle wlasnego widzimisie powinni sami zajac sie edukacja wlasnych dzieci a nie wymagac tego od nauczycieli. Najgorsze ze wymagania maja i to duze plus przekonanie ze wiedza lepiej uncertain
                    A geniuszy chlonacych wiedze jak gabka to wcale nie taki wysyp jak sie niektorym rodzicom-ignorantom wydaje.
                  • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 12:30
                    e-kasia27 napisała:

                    > Ale przecież szkoła jest mało ważna i można sobie ją olewać,

                    Gratuluję podejścia zatem suspicious
    • laquinta Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:10
      konwalka napisała:

      > a portugalia to moje wielkie marzenie, zawsze odkąłdane w czasie uncertain

      żeby zwiedzić, czy mieszkac tam na stale?
      • konwalka Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:52
        jeszcze nie wiem
        • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 14:22
          Portugalia jest boska. Byłam w Algarve,, Lizbonie, Fatimie i jeszcze kilku miejscach i pozostaję do dziś w zachwycie. I nie tylko o miejsca mi chodzi.
          Jest coś, co w Polsce jest całkowicie nie do przyjęcia - o pierwszej w nocy widziałam bawiące się maluchy na placu zabaw, oczywiście maluchy były z rodzicami. Bardzo mi się to spodobało.
        • laquinta Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 18:52
          Fajny moment w zyciu, gdy się jeszcze nie wie. smile
    • cauliflowerpl Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:15
      Z Hiszpanii: knajpiano-barową kulturę, weekendowe życie na ulicy (ale to w naszym klimacie trudne do zrealizowania). Luźniejsze podejście do alkoholu, tak bardzo kontrastujące z polskim zakazem jego sprzedawania w jakiejś tam odległości od kościoła na przykład - w moim mieście jest bar tuż pod bramą katedry.

      Uśmiech na twarzach ludzi, sympatyczne podejście do innych, pogodę ducha; to, że jak wpadniesz na kogoś na chodniku to ten ktoś, zamiast na Ciebie nawrzeszczeć, jeszcze Cię przeprosi smile Sympatyczni urzędnicy, którzy nie przewracają oczami bo po raz trzeci pomyliłeś się w wypełnianiu formularza i prosisz o kolejną kopię.

      Umiejętność zrobienia fiesty z byle czego: a to dzień czereśni, a to dzień psa pasterskiego, a to dzień szparaga - niby nic, a walą na to tłumy.

      Wielki patriotyzm lokalny - on wielu cudzoziemców wkurza, bo dla Hiszpana jego region, jego pueblo, jego lokalna gastronomia są najcudowniejsze na świecie - ale przy tym nie deprecjonuje się innych. Ten patriotyzm przekłada się on też na doskonałą infrastrukturę turystyczną, bo każdy ciekawszy las, każda ładniejsza ścieżka ma punkcik informacji turystycznej z folderami, tablice, kosze na śmieci, kible i stronę internetową.

      Kulturę kierowców wobec pieszych.


      Co bym przeniosła z Polski? Pracę osiem godzin "ciurkiem" bez sjesty (choć na szczęście to nie mój problem).
      Im bardziej na południe tym więcej wad ma Hiszpania w moim ujęciu - spóźnialstwo, niedotrzymywanie terminów, "mañana" w urzędach - na szczęście mieszkam w regionie, w którym wszystko chodzi jak w zegarku.
      • t.tolka Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:25
        Do Polski - kulture jazd, tolerancje wobec styluzycia, ubioru i tak ogolnie..
        Z Polski - wizyty przyjacielsko-sasiedzkie nagle i bez tygodniowego ustalania terminu.

        A reszta?
        Kazdy kraj jest inny. Mnie tam wszystko pasuje jak jestem w Polsce i wszystko pasuje jak jestem u siebie.
        • kalina_lin Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:30
          >Z Polski - wizyty przyjacielsko-sasiedzkie nagle i bez tygodniowego ustalania terminu.

          Już nie ma w Polsce takiego zwyczaju.
          • t.tolka Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:37
            Wyjechalam 3 lata temu.
            I co nagle zwyczaj naglych wizyt u znajomych zanikl?
            Wsrod moich przyjaciol i znajomych istnieje nadal. I tego mi brak.
          • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:34
            Na wsiach jeszcze gdzie nie gdzie bywa.
            • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:24
              no szkoda bo akurat ta spontanicznosc byla czyms bardzo sympatycznym
              • kalina_lin Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 21:15
                Ja takie spontaniczne wizyty pamiętam co najwyżej z dzieciństwa, z czasów gdy telefon w domu mieli nieliczni uprzywilejowani. Wraz z upowszechnieniem się telefonów, najpierw stacjonarnych, później komórkowych zwyczaj zaniknął i wszyscy jednak się zapowiadają z wizytą. Był chyba nawet niedawno wątek na ten temat.
                W kazdym razie ja przez ostatnie 20 lat niezapowiedzianej wizyty znajomych czy rodziny nie przeżyłam.
        • chocolatemonster Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:51
          O, to ja mam podobnie. Zresztą, nie lubię narzekać.
    • evee1 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:31
      > i odwotnie- co warto byłoby puścić z Polski w wielki i daleki świat?
      magiel
    • laquinta Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:35
      Z Polski przeniosłabym kukułki, kwadraciki pol, miedze, polne drogi, kwiaty polne, grzyby w lesie.
      Z USA do Polski przeniosłabym wszystko, ( za dlugo byłoby wymieniac)oprócz tych cholernych korporacji, które i tak w Polsce już sa.

      W Polsce sa rzeczy wzięte prosto z USA, których ja akurat nie znosze, choćby programy tv. czy sieci fast foodow . Po co wam to? A nie ma rzeczy naprawdę dobrych i przydatnych np. latwosc zdawania na prawo jazdy, czy otwierania biznesow itp.
      • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:27
        z USA na pewno nie przenioslabym glebi relacji miedzyludzkich. Nie przenioslabym tez mentalnosci z Disneylandu ( sukces jest tuz tuz, bedziesz gwiazda!), ani nie przenioslabym sposobu odzywiania przecietnego Mid West Amerykanina, ani milosci do broni....

        Wiele rzeczy lepiej niech zostanie w USA.

      • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:45
        > kwadraciki pol, miedze, polne drogi, kwiaty polne


        Tak!
    • lady-z-gaga Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 12:42
      Ojtam, ja też nie widzę nic nadzwyczajnego w wybieraniu imienia dla slimaka.
      Zazdroszczę innym narodom ich komunikatywności. Oczywiście głownie południowcom smile
      • olga400 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:53
        Ja na Chorwacki grunt to szybkosc załatwiania spraw urzedowych, a odwrotnie sadowych...tutaj 2 tyg i załatwione, a w urzedzie kiIka m-cy...masakra...
    • run_away83 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:09
      Z UK do Pl chętnie przeszczepiłbym:

      dobre maniery i dewizę "keep calm and carry on"

      sposób zarządzania służbą zdrowia (biurokracja zredukowana do minimum)

      system edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej

      restrykcyjne przepisy regulujące ruch drogowy i drakońskie stawki za ubezpieczenia dla kierowców (drogi w UK są ponoć najbezpieczniejsze w całej Europie)

      równie drakońskie grzywny za zakłócanie porządku, akty wandalizmu i niesprzątnięte psie kupska

      obfity i uregulowany rynek najmu nieruchomości

      z Pl do UK:

      pierogi ruskie

      chleb z mojej ulubionej wrocławskiej piekarni

      i jeszcze pojedyncze krany w umywalkach wink
      • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:47
        run_away83 napisała:

        > Z UK do Pl chętnie przeszczepiłbym:
        >
        > dobre maniery i dewizę "keep calm and carry on"
        >
        > sposób zarządzania służbą zdrowia (biurokracja zredukowana do minimum)
        >
        > system edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej
        >
        > restrykcyjne przepisy regulujące ruch drogowy i drakońskie stawki za ubezpiecze
        > nia dla kierowców (drogi w UK są ponoć najbezpieczniejsze w całej Europie)
        >
        > równie drakońskie grzywny za zakłócanie porządku, akty wandalizmu i niesprzątni
        > ęte psie kupska
        >
        > obfity i uregulowany rynek najmu nieruchomości
        >

        Podpisuję się.
        Z Polski do UK przeniosłabym ułańską fantazję i młodzieńczy entuzjazm.
        • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:12
          > Z Polski do UK przeniosłabym ułańską fantazję i młodzieńczy entuzjazm.

          Ulanska fantazja? W wersji wspolczesnej masz to pierwsze tutaj jak najbardziej. Tylko nazywa sie to "czawstwo sie bawi".

          Ag
          • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:36
            Nie o taką ułańską fantazję mi chodzi smile
            • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:40
              WYtlumacz wiec, bo mnie meczy rozbieznosc. smile

              Ag
          • najma78 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 21:38
            krecik napisała:

            > Ulanska fantazja? W wersji wspolczesnej masz to pierwsze tutaj jak najbardziej.
            > Tylko nazywa sie to "czawstwo sie bawi".

            big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin prawda
            > Ag
          • kaka-llina Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 20:32
            > Ulanska fantazja? W wersji wspolczesnej masz to pierwsze tutaj jak najbardziej.
            > Tylko nazywa sie to "czawstwo sie bawi".
            big_grin big_grin Mieszkam zaraz koło Chatham "czawstwo sie bawi" znam dokadnie...
      • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:28
        system edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej

        mam nadzieje ze z wyjatkiem proporcji ceny przedszkoli do sredniej pensji krajowej. W UK to masakra w porownianiu z Polska
    • ichi51e Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:14
      Moglibysmy miec sytuacje finansowa Luxembourga Lichtensteinu albo Monaco
      • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:41
        Albo inną sytuację polityczną po II wojnie światowej, taką samą jak we Francji, zachodnich Niemczech itp. Wtedy moglibyśmy się faktycznie do nich porównywać i wstydzić jeżeli bylibyśmy w tyle.
    • chocolatemonster Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:46
      Ja bym najbardziej chciała (oprócz piosenki pana Korkoracza 'o zdrowiu') aby w Polsce nawet pani na kasie w Biedronce zarabiała tyle, co ja tu w mojej fabryce. Reszta to drobiazgi.
      No i jeszcze żeby polskie dziewczyny nie spinały się tak w temacie urody i mody bo szkoda życia (co nie znaczy, że jestem zwolenniczką zapuszczenia się).
      WESOŁYCH ŚWIĄT !
      • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:34
        Ja też bym chciała, ale cóż, to zagraniczny koncern, więc płaci tyle ile płaci.
        • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 22:39
          taaa, bo rodzimi przedsiebiorcy to moze ci kasy nawala az po dach, co? Najnizsza krajowa.
      • zarin Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 17:30
        Podpisuję się.
        Ogólnie jeśli chodzi o takie kluczowe kwestie to z Niemiec do Polski przeniosłabym zarobki, a z Polski do Niemiec silne prawo pracy (tak na szybko zakaz zwalniania pracownika na chorobowym, automatycznie przedłużająca się umowa w ciąży, roczny macierzyński, wliczanie czasu przerwy do czasu pracy, istnienie płacy minimalnej za miesiąc).
    • chocolatemonster Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:48
      A z Polski: tzw. słowiańską duszęsmile
      • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:13
        > A z Polski: tzw. słowiańską duszęsmile

        Zdefiniuj. Mnie sie to kojarzy z melancholia i piciem wodki, ale moze zle mi sie kojazry.

        Ag
        • chocolatemonster Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:41
          To inaczej niz mnie: z fantasia, polotem, delikatna brawura I glebia emocjonalna.
          • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 12:15
            > To inaczej niz mnie: z fantasia, polotem, delikatna brawura I glebia emocjonaln
            > a.

            No przeciez napisalam... Minus melancholia. big_grin

            Ag
    • ingryd Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 13:49
      szacunek (szeroko pojety) do zycia ludzkiego, ktorego najlepszym miernikiem jest stosunek do dzieci, starcow i chorych, a to wszystko do kupy daje miernik poziomu cywilizacji.

      spoleczenstwo obywatelskie (tu jest nad wisla jeszcze wieeeeele do zrobienia)

      oraz bardziej prozaicznie kulture kulinarna, tez w szerokim znaczeniu (jedzenie nie rowna sie tylko zapychaniu brzucha) wink

      w druga strone :
      przywiazanie do rodziny i jej duze znaczenie w zyciu spolecznym
      enrgie i optymizm zyciowy, tego ze polakom sie CHCE, ze wierza ze im sie uda (szczegolnie tym mlodym)
      odwage (czasami graniczaca z "nierozsadkiem")
      umiejetnosc zabawy (jak impreza to impreza), moze nie codziennie, ale jak juz to jedziemy po bandzie wink

      • bi_scotti Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 15:23
        Z PL do Kanady przenioslabym stary PTTK-owski system wyznaczania i oznaczania szlakow turystycznych tudziez cala baze schoroniskowa, chocby i te najpodlejsza. Z Kanady do PL przenioslabym pewnie prawie wszystko z wyjatkiem obecnie rzadzacej Conservative Party i calej reszty red-necks wink Ta banda na pewno w PL nie jest potrzebna! Zreszta nigdzie, eh suspicious
        • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:32
          Z Polski do Singapuru przeniosłabym polski chleb i kabanosy .. jestem pewna , że pierwszy odważny który przebije się przez milion obwarowań prawnych zrobi niezły interes, bo Chińczycy kochają kiełbasę, ale sami nie bardzo potrafią ją zrobić. Z Singapuru do Polski ( i generalnie na cały świat) przeniosłabym sposób kształcenia i opłacania nauczycieli... Do tego zawodu idą tylko najlepsi po ostrych testach psychologicznych ... kto się nie nadaje nauczycielem nie zostanie, ale ten kto się nadaje będzie miał świetną pensję i szacunek... Ten szacunek dla nauczycieli i traktowanie nauczyciela jak mistrza bardzo mi się podobał...Przeniosłabym jeszcze ostre prawo i zero tolerancji dla wybryków też bym wszędzie przeniosła ...
          Z Polski do Stanów przetrasportowałabym trochę informacji o rzeczywistości, bo mam dziwne wrażenie, że Polacy którzy opuścili ojczyznę w latach 80 uważają, że Polska nic się nie zmieniła, i 5 dol oraz pocztówka z Ameryki nadal robią na rodakach duże wrażenie, a mieszkanie w Stanach to jak wygranie w totka... Amerykanom też trochę wiedzy o świecie by nie zaszkodziło, bo oni uwielbiają siebie i na resztę świata patrzą z góry.
          Z kolei ze Stanów do Polski i na cały świat przeniosłabym sposób traktowania niepełnospawności ....programy wspierające w szkołach, programy aktywizujące niepełnospranych, uczulanie dzieciaków na inność ... ( W Światowy Dzień Autyzmu wszyscy w szkole ubrali się na niebiesko, a pan od matematyki zrobił sobie niebieskie włosy)... oraz uprawnienia i profesjonalizmu pielęgniarek. No i szpitale z ich sprzętem, podejściem do pacjenta i rodziny też bym przeniosła. A i jeszcze rozdział państwa od kościoła przy jednoczesnej akceptacji szkół wyznaniowych wszelkiej maści. To ostatnie mogłabym też przenieść z Sinagapuru, bo tam religii jest kilkanaście,a wszyscy sobie żyją w zgodzie i dobrze się mają.
          • go-jab Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 03:38
            Hej azja! Czyzbys już miala okazje że sluzba zdrowie się osobiscie zapoznac? Ciekawa jestem gdzie? Moze u mnie? wink
            • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 15:43
              Go-jab miała okazję wezwać karetkę i pojechać w niej wraz z moim dzieckiem na ER...Kompetencji ratownikom a także pielęgniarkom polscy koledzy po fachu mogą tylko zazdrościć....O podejściu do pacjenta i spanikonowanej rodziny to już nawet nie mówię.....Byliśmy w Northwest Community Hospital o szczegółach opowiem na żywo .
              • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 15:57
                Do Ameryki żywcem bym przeniosła zakupy przez net..Tu niby mogę bez wychodzenia z domu kupić sobie bluzkę czy kanapę do salonu , ale po wodę soki i colę muszę dymac do sklepu , bo się nikomu nie opłaca tego dowozić...Sposób dostarczania przesyłek też bym z Polski do Stanów przeniosła ... tu niestety nie ma tak , że miły pan dzwoni i przynosi pod drzwi ... Tu przesyłkę rzuca się gdzie popadnie ... najpopularniejsze miejsce to koło skrzynki na listy.... Z 21 zamówionych paczek tylko 1 dotarła do naszego domu. Reszty musieliśmy szukać i do tej pory się dziwimy, że nic nie zginęło.
                • go-jab Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 16:01
                  Sprawdzalas peapod? Pod katem zakupow spozywczych?
                  • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 16:31
                    Peapod jest ekologiczny i prozdrowotny .. więc świeże warzywa i owszem, ale używki typu cola i muszę sobie sama dostarczyć... Skoro się ma nałogi to trzeba cierpieć wink No i te ich ceny... Z czułością wspominam polskie marketyktóre dowoziły wszystkie ciężkie rzeczy raz w miesięcu po drzwi za 10 zł ..
    • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:37
      Ja bym chciał/a by emigrantki przestały wreszcie non stop krytykować Polski i porównywać do swoich zamożniejszych krajów, chciała/bym by w końcu zaczęły żyć swoim życiem w swoim nowym państwie i na tym się skoncentrowały (tam pewnie też są pewne braki czy patologie) i tam działały na rzecz ulepszenia swojej nowej ojczyzny. Nie potrzebujemy ich durnych (w większości przypadków) rad.
      • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:44
        Gazeciarz, ale jak już masz takie życzenia, to chociaż je napisz poprawnie po polsku, ok? suspicious
      • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:46
        Natomiast bardzo się cieszę, że na grunt zagraniczny zostały przeniesione ( w tym przypadku mam nadzieję, że na stałe) osoby typu Rosapulchra i życzę sobie by więcej tego rodzaju osób opuszczało nasz kraj.
        • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:48
          Ja się bardzo cieszę, że nie mieszkam w Polsce i moje podatki nie muszą iść na takich darmozjadów jak ty tongue_out
          • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:21
            ja tam mysle rosa ze ten gazetka to jakis zakochany w Tobie. W kazdym watku jak widze do ciebie ciagle cos mowi i cie zaczepia. Takie troche konskie zalotysmile))
            Ja unikam ludzi jakich nie lubie. To normalny objaw.
            • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 07:59
              Coś w tym może być wink Obraził się niemalże śmiertelnie na mnie i forum i nie było go z miesiąc, ale nie wytrzymał i wrócił. A tak się żegnał wylewnie i długo - chyba z tydzień big_grin No i łazi za mną jak piesek i obszczekuje, gdy tylko nadarzy się okazja, ale zabawnie żałosny jest przy tym, więc okazuję mu cierpliwość jeszcze wink Wiesz - taki psychofan, na szczęście niezbyt groźny smile
              • stasiowa-marynia Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 06:33
                rosapulchra-0 napisała:

                > Coś w tym może być wink Obraził się niemalże śmiertelnie na mnie i forum i nie by
                > ło go z miesiąc, ale nie wytrzymał i wrócił. A tak się żegnał wylewnie i długo
                > - chyba z tydzień big_grin No i łazi za mną jak piesek i obszczekuje, gdy tylko nadar
                > zy się okazja, ale zabawnie żałosny jest przy tym, więc okazuję mu cierpliwość
                > jeszcze wink Wiesz - taki psychofan, na szczęście niezbyt groźny smile

                No chyba jednak jest odwrotnie.doskonale widać jak hejtujesz gazetę, obszczekujesz w mało wybredny sposób każdą niemal jej wypowiedź niezależnie od treści.
                i to ty płaczesz,że niektórzy piszą z nastawieniem do nicka. Żałosna jesteś ale wiesz o tym bardzo dobrze.
                i daruj sobie gadki personalne do mnie bo obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny śnieg a tylko jak zwykle zaśmiecisz forum.
        • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 22:41
          Dla dobra Polski powinienes pomyslec o emigracji.
      • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 16:56
        Gazeciarz uczyć się trzeba od lepszych... Wystarczy popatrzeć i poczytać o małym Singapurze... Wydalony z fedeacji Malezji 50 lat temu ( jedyne państwo , które zostało demokratyczne wbrew własnej woli) wyspa bez bogactw naturalnych... Wykorzystali co mieli i stali się największym na świecie portem przeładunkowym.. To im dało kasę na rozwój na bloki komunalne, na szkoły , na pensje dla nauczycieli... Teraz ich pkb jest imponujące, a ludziom żyje się coraz lepiej...
        Z kolei Stany ogromne miały miliony emigrantów którzy przyjeżdzali do pracy bez znajmości języka czy choćby lokalnej przyrody. To byli prości ludzie a jednak udało się...i ludzie jakoś się odnaleźli przyokazji budując amerykański dobrobyt. Nie wszyscy tu skończyli studia, ale ludzie żyją uśmiechają się, płacą rachunki i jeżdżą na wakacje. Mają wieIkie auta i jeszcze większe domy.. I chociaż Stany swój złoty okres mają raczej za sobą to za średnią pensję żyje się tu wygodnie, a przeciętnego Johna stać na więcej niż Jasia nad Wisłą..
        • rosapulchra-0 Azja-od-kuchni! 03.04.15, 17:04
          Nie tłumacz komuś, kto jak ten koń pociągowy, ma klapki na oczach i nic poza swoją polską zaje..ścią, nie widzi.. Nie dotrze. Zapewniam.
          • azja-od-kuchni Re: Azja-od-kuchni! 03.04.15, 19:17
            Rosa liczę na to, że jedyna szara komórka zadziała ...wink i spowoduje zwarcie ...
            • chocolatemonster Re: Azja-od-kuchni! 03.04.15, 19:43
              Jestes wielka optymistka😆W tym wypadku nie ma szarych komorce, ani jednego.
              • azja-od-kuchni Re: Azja-od-kuchni! 03.04.15, 20:36
                Po amerykańsku jestem optymistka ...muszę się jakoś wtopić w tłum wink
            • rosapulchra-0 Re: Azja-od-kuchni! 03.04.15, 19:52
              Obawiam się, że żywot tej jedynej komórki już dawno zakończony..
        • bi_scotti Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 17:12
          azja-od-kuchni napisała:

          > I chociaż Stany swój złoty okres mają raczej za sobą

          Tu bym polemizowala. Jak znakomita wiekszosc Kanadyjczykow, mam bardzo ktytyczny stosunek do poludniowych sasiadow (typowe kompleksy zycia w cieniu Big Brother, eh wink ), ale nie da sie ukryc, ze witalnosc, kreatywnosc i umiejetnosci reinventing jakie od zawsze byly i sa obecne w Stanach, wsrod Amerykanow sa po prostu imponujace. Nie obraz sie Azja ale mieszkasz w Stanach bardzo krotko wiec i perspektywe masz tylko z tych kilku-kilkunastu miesiecy, ja sasiadow obserwuje od ponad 30 lat przez okresy down-and-up-and-down-again-and-up-again - Amerykanie sa fantastyczna nacja z amazing poczuciem bycia "invincible", co zawsze w koncu sprawdza sie w praktyce przy wygrzebywaniu sie z kolejnych kryzysow wszelkiej masci. Ich pewnosc siebie moze byc wkurzajaca dla postronnych (np. nas, sasiadow wink ) ale to wlasnie ona czyni ich tak efektywnymi w budowaniu naprawde coraz lepszego kraju i spoleczenstwa. Oczywiscie, sa momenty "2 kroczkow do tylu" i gospodarczo tudziez spolecznie wlasnie pewnie teraz jest ten moment, ale nie nalezy tego mylic z pozycja na rowni pochylej w dol - to jest raczej punkt na sinusoidzie. I tak ogolnie rzecz biorac ten stosunek Amerykanow do zycia i siebie zawierajacy sie w nieslabnacym przekonaniu, ze we are the champions moznaby pewnie zalecac innym, duzo bardziej self-reflective nacjom jak chocby nam - Canadians wink Polakom raczej tez, bo przekonanie o byciu champions jest bardziej skuteczne niz przekonanie o byciu Chrystusem Narodow big_grin
          • laquinta Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 18:42
            bi_scotti napisała:

            Amerykanie sa fantastyczna nacja z amazing poczuciem bycia "invincible", co zawsze w ko
            > ncu sprawdza sie w praktyce przy wygrzebywaniu sie z kolejnych kryzysow wszelki
            > ej masci.

            very good. smile
            Tez tak postrzegam Amerykanow, mało tego, sama się taka stalam. big_grin
          • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 18:55
            Bi scotti nie obrażam się smile...Moje spojrzenie to takie spojrzenie neofity( dodatkowo skażone mieszakaniem w Azji która właśnie teraz przeżywa swój złoty wiek( Korea, Singapur, Malezja)...Każde inne spojrzenie jest dla mnie cenne...bo ja człowiek z otwartą głową jestem... A teraz sobie pomyślałam, że to kształtowanie champions to się już w szkole zaczyna... Kurcze każde jedno dziecko jest przekonane o tym, że jest zabiście wspaniałe!!! Dzieci ciągle się chwali aż do bólu i oczywiście to jest super do czasu aż człowiek z innego świata ( czytaj mój własny mąż) nie zostaje szefem tych ludzi. Ludzi którzy jeszcze nic nie zrobili a już są zachwyceni efektem swej pracy...A my się umartwiać lubimy i czasem martwimy się na zapas ... w końcu każdy ma coś za przysłowiowymi uszami wink
            • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:32
              Sinusoida ekonomiczna wiadomo ze istnieje, jednakze rzecz w tym ze poprzednie recesje nie byly kryzysem poza tym jaki mial miejsce w latach 20tych i z jakiego US dopiero przez handel bronia z Europa sie wydzwignela.
              Aktualnie jest jednak powazniejszy problem dla US: zadluzenie ich w Chinach. To autentyczna masakra dla gospodarki
              • myelegans Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 23:31
                Ale Chiny maja rece zwiazane, rowniez przez sytuacje politycNa, strzelaja sobie w stope. Jak pociagna Ameryke do splacania dlugow to odetna galez na ktorej siedza i pociagna gospodarke swiatowa w przepasc, i siebie z caloscia
                • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 23:57
                  Chińczycy mają czas to z ich kultury wynika... tamtejszy komunizm dni ma raczej policzone, a dług rośnie...
            • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:39
              Jest chyba gorzej, sa zachwyceni nawet kiedy cos spieprzabig_grin
        • lady-z-gaga Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 11:59
          Gazeciarz uczyć się trzeba od lepszych... Wystarczy popatrzeć i poczytać o mały
          > m Singapurze... Wydalony z fedeacji Malezji 50 lat temu ( jedyne państwo , któr
          > e zostało demokratyczne wbrew własnej woli) wyspa bez bogactw naturalnych... Wy
          > korzystali co mieli i stali się największym na świecie portem przeładunkowym..
          > To im dało kasę na rozwój na bloki komunalne, na szkoły , na pensje dla nauczyc
          > ieli... Teraz ich pkb jest imponujące, a ludziom żyje się coraz lepiej...


          " Te wyniki to skutek, między innymi, nieustannej pracy Singapurczyków – zgodnie z konstytucją po roku pracy przysługuje im siedem dni płatnego urlopu. Z każdym następnym przepracowanym rokiem uzyskują dodatkowy jeden. Natomiast maksymalna liczba to jedynie czternaście dni wolnych na rok
          (...)
          Dzisiejszy wygląd miasta to między innymi efekt dwóch spektakularnych akcji rządu Lee Kuan Yewa – „Keep Singapore Green” oraz „Keep Singapore Clean”. Pomysł autorytarnego premiera był skuteczny, prosty i stary jak świat: system drakońskich kar za wszystko, co może zaszkodzić wyglądowi i bezpieczeństwu miasta-państwa. Na ulicach, w metrze, w autobusach, na przystankach, w toaletach – po prostu wszędzie widnieją znaki zakazu. Zakazu czego? Plucia na chodniki, niekulturalnego wykorzystania toalet publicznych, jedzenia i picia w środkach komunikacji publicznej, czy posiadania jakichkolwiek „kserówek”, co w realiach polskiego życia akademickiego byłoby nie do pomyślenia. Bardzo nowatorski jest zakaz posiadania gumy do żucia, wprowadzony po serii skarg na zaklejone chodniki. Niedawno, w ramach liberalizacji polityki, został on zmodyfikowany – rząd dopuścił sprzedaż gumy, ale jedynie „terapeutycznej”, przeznaczonej dla palaczy walczących z nałogiem, za to aż w dwóch smakach!

          Wszelkie złamanie prawa jest bardzo surowo, ale przede wszystkim stanowczo, karane – od grzywien po publiczną naganę w lokalnej gazecie czy chłostę. Ta ostatnia jest niezwykle bolesna, bo zadawana ratanowymi rózgami, a grozi za wszystkie przestępstwa dokonane z użyciem przemocy. Mandat za śmiecenie to dwieście dolarów, czyli prawie sześćset polskich złotych.[13] Nie dziwi więc fakt, że na ulicach nie dostrzeże się ani jednego papierka. Za samo posiadanie narkotyków grozi kara śmierci.

          Władza singapurska ma bardzo specyficzne podejście do praw człowieka. Według jej poglądów ludzie zawsze nadużywają wolności, jeśli mają prawo do robienia tego, na co mają ochotę, nie mają w tym umiaru.
          (...)
          System wychowania kolejnych pokoleń również jest bardzo surowy – monitorowane są wyniki klasówek już dziesięciolatków. Na tej podstawie dzieci klasyfikuje się na: „wyjątkowe”, „bystre” i „normalne”, czyli te, które w przyszłości będą wykonywać jedynie prace fizyczne lub prostsze usługi.[20] Idea wyścigu szczurów panuje tu od najmłodszych lat. Rząd propaguje również łączenie się w pary na podstawie wykształcenia – absolwent uniwersytetu powinien wybrać jako swoją partnerkę kobietę, która również skończyła studia. Ma to podnieść jakość narodowych genów. Póki co, system działa całkiem skutecznie – singapurscy inżynierowie należą do najlepszych na świecie.


          www.polska-azja.pl/2011/02/12/singapur-%E2%80%93-autorytaryzm-droga-do-dobrobytu/
          • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 16:50
            Lady-z-gaga spędziłam w Singapurze cztery długie lata i miałam dziecko w lokalnej szkole, więc nie go końca się z tym zamordyzmem zgodzę... Jak zachowujesz się racjonalnie to Ci korona z głowy nie spadnie..Zakaz jedzenia w metrze... pomyśl sobie, że tam jest 35 stopni przez okrągły rok i dżungla tropikalna w centrum miasta z wężami, karaluchami i innymi robakami...Gdyby pozwolono na jedzenie w metrze to byłoby drugie Kuala Lumpur z szczurami biegającymi po ulicach...Chłosta jest i owszem, ale za złamanie prawa... Skoro ludzie nie potrafią prawa szanować to niech się chociaż boją kary. Szkołę sinagpurką uważam za genialną...Zakaz kserówek .. szkoda, że nie widzieli notatek mojego dziecka.. prawie same kserówki dostane ze szkoły. Studenci też robią ksera, ale nikt Ci nie da własnych notatek, bo zaspałąś na wykład... Twoja edukacja Twoja sprawa i nauczyciela , który ma tam staus pół Boga. Nauczyciele dostają premię za progres uczniów, więc im zależy by wycisnąć z dzieciaków jak najwięcej...Klasy słabsze są mniejsze i łatwiej pracować nad problemem, a monitowanie prac 10 latków służy określeniu progresu ucznia, a także pracy nauczycieli...Jeśli dzieciak w klasie 4 pisał test na 80 % , a w piątej pisał na 60 % to rodzice zostaną wezwani do nauczyciela i będą szukać przyczyna dlaczego tak stało... Z kolei jeśli nauczyciel dostanie klasę b. dobrych dzieci i ich wyniki spadną to gdy sytuacja powtórzy się z kolejną klasą to się z pracą pożegna , bo nie wykorzystuje potencjału uczniów... Ów podział na geniuszy, normalnych i słabych nie jest dany raz na zawsze przydział odbywa się raz w roku na 1 rok... i można mieś lepszy angielski , niższą matmę i średni science ... Podobnie jak w Stanach i wielu innych krajach i nie wiem co tu jest szokującego... A biuro matrymonialne jest i owszem ... singapurczyków po studiach wysyła się na koszt państwa na wyspę miłości i robi wszystko by się ludzie poznali, bo w szkole a potem w pracy nie ma na to czasu ( wiele szkół jest jednopłciowych) ...a singapurczyk to człowiek miły, ale bardzo spokojny i nieśmiały...
      • konwalka Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 17:40
        gazeta, koorva mac, to był spokojny wątek, bez osobistych przypyerdalanek, zwyczajna rozmowa
        dopóki nie przyszedłeś
        jajka pomalowane? koszyczek przykryty serwetką? stół ubrany? bukszpanu narwij lepiejsuspicious
    • ghrtth Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 17:28
      nie jestem emigrantką, ale często bywam i dość długo byłam we Francji.

      Wzięłabym - tolerancję, solidarność, poczucie humoru, luz, komfort życia, jakość debat publicznych, wszechobecność kawiarni, 35-godzinny tydzień pracy i jeszcze parę drobiazgów.

      Przeszczepiłabym (nie tyle szczególnie do Francji co w różne miejsca Świata) - umiejętność prawdziwej rozmowy, gotowość do buntu w przypadku okupacji, odwagę, gościnność, skłonność do monogamii tongue_out, znaczenie przyjaźni
      • laquinta Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 18:49
        ghrtth napisała:

        > Przeszczepiłabym (nie tyle szczególnie do Francji co w różne miejsca Świata) -
        > umiejętność prawdziwej rozmowy, gotowość do buntu w przypadku okupacji, odwagę,
        > gościnność, skłonność do monogamii tongue_out, znaczenie przyjaźni

        Podpisze się pod rozmowy i goscinnosc, z tym, ze powiem szczerze - goscinnosc Polakow jest za duza, jest czasem wręcz uciazliwa, chociaż z dobrego serca plynaca.smile
      • snakelilith Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:42
        ghrtth napisała:

        > Przeszczepiłabym (nie tyle szczególnie do Francji co w różne miejsca Świata) -
        > umiejętność prawdziwej rozmowy, gotowość do buntu w przypadku okupacji, odwagę,
        > gościnność, skłonność do monogamii tongue_out, znaczenie przyjaźni

        Francuzi mieli swoją wielką rewolucję, należącą do największych zdarzeń historycznych nowoczesnych czasów, a ty zarzucasz im brak odwagi? Ha, ha, ha. Życzyłabym więc sobie jeszcze, by w Polsce zniknął wreszcie ten egocentryzm nacjonalny i indoktrynacja polskim mesjanizmem. Polakom wydaje się, że mają wielką wiedzę o świecie i naśmiewają się z przeróżnych, głupszych albo mniej bohaterskich nacji, ale zupełnie nie dostrzegają, że polskie spojrzenie bywa mocno skrzywione i często po prostu nieprawdziwe.
        Przyjaciół można mieć też wszędzie. Przyjaźń w Polsce to często tylko kupa powierzchownych znajomych do wódki i zabijania czasu, co nie jest ważne, bo jak kto lubi. Szkoda tylko, że nie dostrzega się wtedy, że przyjaźń w wielu krajach definiuje się inaczej.
        • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:19
          > Francuzi mieli swoją wielką rewolucję, należącą do największych zdarzeń history
          > cznych nowoczesnych czasów, a ty zarzucasz im brak odwagi?


          ale kiedy to bylo... Zobacz jak potulnie wpuscili Niemcow na poczatku 2 wojny swiatowej. No sorry... to nie jest najodwazniejszy z narodow. Rewolucja? A malo to powstan wszedzie, chocby w Polsce bylo? Malo burd i przewrotow rzadow? Oni po prostu ta rewolucje przez stulecia teraz uzywaja jako narzedzia propagandy, ze niby wraz z rewolucja odzyskali liberté, égalité, fraternité. A tak naprawde rzad o tym im pitoli, zezwala na niekonczace sie strajki ale to zamulanie oczu.
          Pracowalam w zyciu w angielsko francuskiej firmie. Mialam pozniej szefow Francuzow. Mam kolezanki Francuzki jakie wiele mi opowiadaja dlaczego nie mieszkaja we Francji jaki to kraj skadinad uwazam za wspanialy na wakacje. Naprawde tak hierarchicznego sztywnego systemu pracu nie ma nigdzie. Na pewno nie w UK i nawet nie w Polsce.
          • snakelilith Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 21:27
            princesswhitewolf napisała:

            > ale kiedy to bylo... Zobacz jak potulnie wpuscili Niemcow na poczatku 2 wojny s
            > wiatowej. No sorry...

            Do polskiego egocentryzmu należy definiowanie wszystkiego według drugiej wojny światowej i wielkiej w niej polskiej roli, jakby wcześniej (i później) nie było w historii niczego, co miało znaczenie. Tych kilku odważnych powstań polskich to nikt na świecie jednak nawet nie zauważył, a rewolucja francuska zastanie pojęciem do końca chyba dziejów ludzkości. Poza tym, z perspektywy czasu należy pytać, czy ta polska odwaga i brawura, której konsekwencją było też powstanie warszawskie naprawdę miała aż taki sens i czy postawa Francuzów nie była z punktu widzenia dobra francuskiego narodu jednak lepszym wyjściem. Stereotyp tchórzliwego Francuza kreowany był zresztą przez Niemców, Bismarck na przykład mocno się do tego przyczynił, a faszyści chętni z niego korzystali. W tym samym czasie powstały jednak też stereotypy na temat Polaków, jako leniwych awanturników niezdolnych do zbudowania i obrony własnego państwa, więc zanim kogoś oceniamy sprawdźmy lepiej, czy sami nie staliśmy się ofiarami propagandy.
            • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 21:47
              > Do polskiego egocentryzmu należy definiowanie wszystkiego według drugiej wojny
              > światowej i wielkiej w niej polskiej roli, jakby wcześniej (i później) nie było
              > w historii niczego, co miało znaczenie.


              aha, to wg Ciebie tylko Polacy uwazaja ze Francuzi poddali sie Niemcom bez walki? Wybacz, ale od 20 lat mieszkam poza Polska i to opinia w kazdym anglosaskim kraju i nie tylko. Polskim egocentryzmem jest zakladanie ze tylko Polacy uwazaja ze najblizsza wielka wojna swiatowa to pikus. Dla kazdego jednego kraju Europy i nie tylko to byl najpotezniejszy wstrzas ostatnich kilkudziesieciu lat.

              Tych kilku odważnych powstań polskich
              > to nikt na świecie jednak nawet nie zauważył, a rewolucja francuska zastanie p
              > ojęciem do końca chyba dziejów ludzkości.


              Propaganda francuskiej dominanty z czasow imperium. Wybacz ale nie tylko w Polsce byly powstania i rebelie. Wiele krajow mialo takowe na podobna skale. Historia swiata jest przede wszystkim o tych ktorzy mieli najwieksze wplywy finansowe.

              nie była z punkt
              > u widzenia dobra francuskiego narodu jednak lepszym wyjściem.


              Oczywiscie, dlatego z askekurantami nie nalezy podpisywac umowy sojuszniczej bo i tak sie z niej nie wywiaza. Jakos byly kraje jakie od razu wypowiedzialy wojne z faszyzmem i w wiekszosci nie wpuscili dobrowolnie Niemcow.

              Stereotyp tchórzl
              > iwego Francuza kreowany był zresztą przez Niemców


              Dziwne tylko ze w Anglii takowy istnieje od stuleci i nic nie ma to do bismarka. Podobny w USA.

              stereotypy na temat Polaków, jako leniwych awanturników ni
              > ezdolnych do zbudowania i obrony własnego państwa,


              Nigdy o takowym nie slyszalam a mieszkalam w paru krajach swiata i to nie krotko. Nasza opinia w swiecie to : zrzedy i narzekacze.
              • snakelilith Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:43
                princesswhitewolf napisała:

                > Dziwne tylko ze w Anglii takowy istnieje od stuleci i nic nie ma to do bismarka
                > . Podobny w USA.

                No to szkoda, że wymieniałaś tylko kraje, które od wieków miały na pieńku z Francuzami.

                > Nigdy o takowym nie slyszalam a mieszkalam w paru krajach swiata i to nie krotk
                > o. Nasza opinia w swiecie to : zrzedy i narzekacze.

                Bo o polskim awanturnictwie wiedzą tylko nasi sąsiedzi. W innych krajach mało kto coś wie o Polsce, także nic o naszym historycznym "bohaterstwie" i wielkiej "odwadze" i oceniają nas z perspektywy tego co widzą, czyli emigracji.
              • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 22:46
                "Stereotyp tchórzliwego Francuza kreowany był zresztą przez Niemców

                Dziwne tylko ze w Anglii takowy istnieje od stuleci i nic nie ma to do bismarka. Podobny w USA." Postudiuj troche historie Wysp, a dowiesz sie ze Francuzi wyspiarzom niezle zalezli za skore. Tchorzy by tak nie nienawidzili po dzis dzien. W koncu przegnali ich ze swoich ziem na te ich wyspy.

                USA tez ma za co sie odgryzac na Francji i bynajmniej nie o tchorzostwo tu chodzi.
              • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 23:06
                Co chcialabym przeniesc z Francji do Polski? Dbalosc o wlasne interesy. No i po co nam bylo zadzierac z Niemcami? Wnioslo to cos korzystnego do naszej historii? Francja przynajmniej pomyslala o bezpieczenstwie swoich obywateli. Straty wynosily 2% spoleczenstwa, podczas gdy w Polsce ta liczba siegnela 18%.
                • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 19:34
                  Kto kogo zaatakował w 1939? Coś Ci się pokręciło, za dużo jajek w majonezie widocznie...
          • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 22:57
            Trucie. Ja we francuskiej duuuzej firmie zaszlam dosc wysoko, a zaczynalam od parteru. Zalezy od motywacji i talentu. Mozna zdzialac wiele, jesli chcesz i wiesz jak. Francuskie firmy daja to czego polskie chyba raczej nie, mozliwosc ciaglego ksztalcenia i zdobywania dyplomow bedac na etacie na koszt pracodawcy. Przeznaczaja na to kolosalna kase. Kto chce sie ksztalcic i zdobywac nowe umiejetnosci, ten ma do tego swiete prawo. Pracodawca nie moze ci odmowic szkolenia, jesli jest zwiazane z zawodem jaki wykonujesz a czasem nawet ten warunek nie jest niezbedny. W ten sposob zupelnie zmienilam zawod i zdobylam ciekawe kwalifikacje, ktore pozwalaly mi zarabiac najwyzsza stawke w 10 osobowym zespole tubylcow.
            Te wlasnie mozliwosc chcialabym przeniesc na polski grunt.
            Co chcialabym przeniesc z Polski do Francji? .. Jeszcze sie zastanowie.
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 23:11
        Umiejetnosc prawdziwej rozmowy? Nie, dziekuje. Przekonywanie na sile do wlasnych przekonan? Bo tak wygladaja "prawdziwe" polskie rozmowy uncertain
        Sztuke konwersacji chetnie przenioslabym z Francji do Polski.
    • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:20
      Na scenie politycznej, poczucie odpowiedzialnosci za swoje czyny i skala wplywu opinii publicznej na skompromitowanych politykow.

      Nie, ze w UK politycy sa krysztalowi, co to, to nie. Klamia, mamia i probuja oszukiwac, jak wszedzie. Ale sa na widelcu i jesli cos wyplynie, to nie ma mozliwosci, by taka osoba pozostala na arenie. Sama rezygnuje, zostaje do tego zmuszona, albo po prostu jest wydalana z partii w trybie natychmiastowym, jesli sie jej wydaje, ze wszystko w porzadku.

      Ag
      • azja-od-kuchni Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:29
        W Singapurze jest kara śmierci za branie łapówek....kary od wielu lat nie wykonano ( jeden złapany polityk popełnił samobójstwo w więziennej celi)...
    • kandyzowana3x Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 19:40
      UK.
      Do Polski, kulture jazdy I brak narzekania.
      Z Polski do UK - przestrzen wspolna, lasy. Tutaj prawie kazdy kawalek ziemi ogrodzony I ma wlasciciela.
      • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:13
        UK.
        Do Polski, kulture jazdy I brak narzekania.


        swieta prawda
    • princesswhitewolf Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 20:05
      co warto byłoby puścić z Polski w wielki i daleki świat?

      kuchnie Polska i sposob podejmowania gosci.
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 22:47
        O matko ! Tylko nie to !
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 22:49
        PS, bylam we Francji w wielu polskich restauracjach, uparcie i wytrwale. W kazdej tylko raz. Nie mam talentu do umartwiania sie. Zarowno kuchnia jak i obsluga byly tak podle, a ceny tak wygorowane za byle co, ze zrezygnowalam dosc szybko i przez lata nie poszlam juz do zadnej.
      • anetchen2306 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 11:21
        Onieeeeeeeeee!!!!! Moj maz takie "kilmaty goscinnosci i kulinaria" wytrzymuje gora 3 dni ... i ucieka, doslownie i w przenosni. Mi nie przeszkadzaja, bo "tak mamy", bo w takiej kulturze wzrastalam, na nerwa mi nie dziala, innym - owszem! Nawet moim dzieciom z wymieszanymi genami.
    • kj-78 Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:11
      Z Norwegii do Polski: poczucie bycia wspolwlascicielem wszystkiego, co nas otacza, czego wyrazem sa sasiedzkie spotkania przy zbieraniu smieci ze wspolnej drogi dojazdowej, wspolne ustalenia typu "na jakie kolory malujemy nasze domy, zeby bylo estetycznie" i ogolny brak wandalizmu i drobnego zlodziejstwa (oprocz duzych miast pewnie). Jak w zimie robimy slizgawke, to przez miesiac stoi tam kosz ze sprzetem dla dzieci do hokeja, kazdy bierze i odklada. Jak jest boisko, to zawsze lezy kilka pilek, ktore mozna pokopac...

      Z Pl do N: wybor w sklepach WSZYSTKIEGO!
      • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:24
        A jak w dzielnicach muzułmańskich?
        • kj-78 Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 20:54
          Dzielnica muzulmanska jest chyba tylko w Oslo, wiec nie mam pojecia
        • to_ja_caryca_katarzyna Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 23:08
          Nie gorzej niz na dniach Radomia big_grin
        • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 19:04
          Cos chcesz konkretnie wiedziec? Mieszkalam (nie bylo tak strasznie), moge podzielic sie doswiadczeniem. Co prawda nie z Oslo, ale zawsze wink
          • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 16:06
            Jak jest z bezpieczeństwem, codziennym życiem w takiej dzielnicy?
            • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 17:25
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Jak jest z bezpieczeństwem, codziennym życiem w takiej dzielnicy?
              >
              A jak myślisz? Że za każdym rogiem stoi jakiś łachmaniarz z maczetą i podrzyna gardła przechodniom? Ogarnij się.
            • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 20:22
              To zalezy, jakich ludzi masz w bezposrednim sasiedztwie. W mojej klatce i bloku mieszkaly spokojne rodziny. Najwiecej halasu (porykiwania, umc-umc i trzaskanie drzwiami) robili nie-muzulmanie. Ogolnie bylo normalnie - oswietlenie osiedla bylo przyzwoite, a ze wzgledu na wielkosc nie zasypialo calkiem. Wiadomo,ze jak szla akurat grupka rozwrzeszczanych pijakow to nie wyxhodzilo sie im specjalnie na spotkanie wink Zdarzaly sie wiesci o wojanch gangow potwierdzane w lokalnej prasie nastepnego dnia, ale nie tlukli sie po osiedlach, tylko w swoim gronie. I faktycznie widzialam w okolicy plonace auta 3 razy, w tym raz w niedzielne popoludnie. Przypuszczam ze to tez gangsterka, ew. znudzona mlodziez.
              Jesli chodzi o bezpieczenstwo dzieci, to najbardziej przeszkadzaly skutery na sciezkach rowerowych, co ma zwiazek z pewna grupa wiekowa (nastolatki), nie muzulmanami. O umownym zmierzchu, tj po 20-21 najczesciej gaz do dechy i naprzod ile fabryka dala, a dzieci w wakacje dlugo siedzialy na zewnatrz - do 23 latem dosc jasno. Mnie najbardziej doskwieralo calodniowe grillowanie. Przed kazdym blokiem byly ustrojstwa do grilla na stale, oprocz tego duzo miejsca na wlasne i w cieple dni grille bywaly na chodzie od rana do wieczora, co w pewnym sensie uniemoziwialo otworzenie okna, zwlaszcza przy niepomyslnych wiatrach.
              Dresiarskie (narodowosc obojetna) grupki stojace tu i owdzie sie zdarzaja, ale nie zaczepiali. Przynajmniej nie starsze panie z dziecmi tongue_out Z maczetami nie gonili sie ani muzulmanie, ani kibole. Najbardziej "muzulmanskie" bylo tam chyba to, ze pod drzewami czy w niektorych altankach zbieraly sie rodziny czy grupki spokrewnionych lub zaprzyjaznionych ze soba osob i rozmawiali lub piknikowali z fajka wodna.

              W Norwegii mieszkalam na malutkim osiedlu zlozonym z 3 blokow, wiec nie moge sie odniesc do meritum. Tam w zasadzie nie widzialam sasiadow.
              • najma78 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 20:43
                Hehehe, to malwa51 opisala to zupelnie jak na polskim blokowisku z niewielkimi roznicami. Grillowanie na balkonach, palenie papierosow caloroczne plus na klatkach, glosna muzyka, mlodziez pijaca, palaca, klnaca i demolujaca place zabaw (w najlepszym wypadku rzucajaca pety, puszki, butelki po alkoholu), glosna muzyka, pijaczkowie awanturujacy sie miedzy soba, grupy mlodych w kapturach ktorym lepiej nie wchodzic w droge...
                • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 20:47
                  W Polsce musiałaś mieszkać na jakiejś ostatniej Pradze. Ja mieszkałem/łam łącznie na pięciu różnych osiedlach (rodzinny dom, kilka wynajmów itp.) i jakoś takich akcji nie kojarzę.
                  • najma78 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 20:55
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > W Polsce musiałaś mieszkać na jakiejś ostatniej Pradze.

                    hehehe, ja nienz W-wy ale z duzego wojewodzkiego miasta, a mieszkalam na przyzwoitym osiedlu blokow, calkiem nie starych, domki jednorodzinne tez byly (smrodzily z kominow okropnie, okna wiecznie brudne mialam od tego:/)...tiaaa gazeta, takie byly realia a muzulmanow ani sladu nie bylo.
                  • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 21:42
                    Gazeciarz, ale wiesz, że ta twoja Nowa Huta, w której wegetujesz na koszt podatników, to zupełnie do pięt nie dorasta obecnej Pradze w Warszawie.
                    • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 21:52
                      Nowa Huta to oaza spokoju i braku przestępczości przy dowolnej Waszej muzułmańskiej dzielnicy gdzie normalnemu człowiekowi strach wyjść po codzienne zakupy za dnia.
                      • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 07.04.15, 07:23
                        Bardzo byś chciało, żeby tak było. Ale nie jest. I tu cię boli, a kłamanie i intrygowanie coraz słabiej ci wychodzi.
                  • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 07.04.15, 11:04
                    Ja tez nie. Opisane przeze mnie przypadki (umc-umc itd.) zdarzaly sie pojedynczo.

                    PS. Pisalam o Skandynawii, w UK moze byc inaczej. Jesli chcesz zobaczyc take osiedla w Szwecji, wrzuc w Google maps street view np.
                    Malmö Roseng?rd
                    Stockholm Rinkeby
                    Göteborg Hammarkullen
                    i przejdz sie na wirtualna wycieczke, to sa wlasnie przyklady osiedli owianych zla slawa, gorsze niz to"moje" wink Pod wzgledem bezpieczenstwa mam wrazenie jest gorzej na "centrach osiedlowych" lub w ich okolicach - to jest miejsce niedaleko blokowisk gdzie jest kilka sklepow, plac z lawkami i czesto jakis pub lub pizzeria.

                • sniyg Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 21:38
                  No ja się przestaję dziwić opiniom, skoro ktoś się z takim slamsów wyrwał. Jak długo żyję, nie widziałem takiego osiedla? Skąd pochodzisz najma?
                  • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 21:53
                    Z tego co wiem to z po PGR-owskiej miejscowości. Obstawiam ubogi wschód kraju.
                    • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 07.04.15, 07:25
                      Nie ma znaczenia, skąd pochodzi, znaczenie ma fakt i good for her, że nie płaci podatków na takich darmozjadów jak ty.
                      Snyig, taki zdziwiony jesteś? Są w Polsce gorsze miejsca, niż te opisane. I to w dzielnicach uznanych za bezpieczne. Ale twoje klapki na oczach się dobrze trzymają, jak widzę.
                      • sniyg Re: do emigrantek i nie tylko 07.04.15, 09:08
                        Na całym świecie są gorsze miejsca niż to opisane i co z tego wynika?
    • karla.on Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 22:27
      latwosc zalatwiania spraw urzedowych-klik klik w komputer i zalatwione
    • sueellen Re: do emigrantek i nie tylko 03.04.15, 23:42
      Ja bym do Uk przeniosla polskie podlogi bo te angielskie są w wykładzianch. Obleśnych, okropnych wykładzinach.
    • yuka12 Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 01:30
      Do Polski -prostote w kontaktach miedzyludzkich i z urzedem. Ze wszyscy sa ze wszystkimi na Ty, bez paniowania i panowania. Ze nie trzeba w urzedach niczego udowadniac, wystarczy dokument albo deklaracja (np. informacja podana przez telefon) czy jakas kopia rachunku na nazwisko i jest zalatwione. Nie trzeba nigdzie osobiscie. Nawet do biura paszportowego smile.
      Z Polski - szczerosc kontaktow. Nie lubie Cie, wiec Ci pokazuje i wiadomo o co chodzi. Dostajesz w twarz i wiesz za co, wiec mozesz sie jakos przygotowac w razie nastepnego razu. A tutaj wszystko w bialych rekawiczkach, po cichu, za plecami, na boku. Dyskryminacja? Istnieje ale taka podskorna. Nic nie mozna udowodnic, bo tutaj jakas dziwna plotka, tam o Tobie gadaja bzdury i nic nie mozesz zrobic, bo to wszystko poljawne, nieformalne, nieoficjalne. A na koniec wykresla Cie z kursu, bo nie spelniasz ich wyobrazenia o kursancie, wspolpracownicy sie od Ciebie odsuwaja, na ulicy niewiele osob Cie wita itp. itd. I ty tez musisz wtedy tak nieoficjalnie wszystko wyjasniac i robic dochodzenie co z czym sie je, gdyz na zewnatrz wszyscy Cie lubia i w ogole jest ok, a na kurs bylo wielu kandydatow.
    • jusiakr Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 13:37
      Z USA do Polski:
      - dostępne wszędzie toalety
      - wymiary miejsc parkingowych
      - lody Blue Bell
      - typy żółtego sera
      - uśmiech
      - proklientowe podejście
      - muzeum dzieci
      - ilośc pielęgniarek na oddzialach
      Z Polski do USA:
      - kodeks pracy - szczególnie urlop macierzyński i wypoczynkowy
      - kabanosy, wędliny,
      - wózki z gondola
    • go-jab Re: do emigrantek i nie tylko 04.04.15, 20:31
      Do Polski:
      *Mozliwosc zrobienia zakupow niezaleznie od swiat...
      *apteki z opcja drive-thru...

      Do Stanow:
      *przyjaciol
      *truskawki
      *klimat
    • aniorek Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 13:12
      Z Finlandii przenioslabym protestancki etos pracy i poszanowanie przestrzeni publicznej, jak i brak wyraznej hierarchii w pracy i luzniejsze stosunki pomiedzy szefostwem i pracownikami szeregowymi. No i kosciol, ktory nie angazuje sie w polityke. I opieke, jaka otacza sie kobiete w ciazy od poczatku az do rozwiazania.

      Z Polski przenioslabym Beskidy i Bieszczady, ceny samochodow oraz luzniejszy stosunek do alkoholu.
    • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 19:24
      do Polski:
      szeroko pojeta infrastrukture,
      zalatwianie spraw przez internet/telefon, zamawianie drukow chociazby
      brak powalajacej ilosci reklam w przestrzeni publicznej i ogolna dbalosc o przestrzenie uzytkowe (to drugie w Polsce istnieje, ale w mniejszych miastach czesto brak funduszy i budowle niszczeja)
      maline moroszke oraz produkty z tejze, a takze produkty z losia i dziczyzny.

      z Polski - jak yuka12 napisala, brak nadmiernego pc i zaklamania w kontaktach oficjalno-towarzystkich, realistyczne podejscie do zycia (tutaj odbierane jest to jako bycie negatywnym), duzy wybor wszystkiego, ceny uslug (tutaj obciecie i farbowanie wlosow to cena ok 1000kr), sluzbe zdrowia. I na pewno duzo wiecej rzeczy by sie znalazlo.

      Przyrode obojga krajow uwiel biam, ale nie przenosze. Ma zostac tam, gdzie jest. Bo po co komu Bieszczady w Norwegii, czy Abisko w Polsce? Maja juz swoje dobre miejsce na ziemi smile
      • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 19:59
        > z Polski - jak yuka12 napisala, brak nadmiernego pc i zaklamania w kontaktach o
        > ficjalno-towarzystkich, realistyczne podejscie do zycia (tutaj odbierane jest t
        > o jako bycie negatywnym),

        O to ja bym podziekowala i nowego kraju bym szukala, gdyby ktos mi przeszczepil te rewelacyjne polskie cechy.
        Owa cudowna polska "szczerosc", "brak obludy" i "realizm" wspaniale sie przeklada na wzajemne relacje Polakow - niezaklamanie zaciete twarze na ulicach, wyraznie i szczerze okazywana niechec i/lub wrogosc wobec rzeczy, ktore sie nie podobaja oraz ludzi, ktorych sie nie lubi, wieczne realistyczne narzekajstwo i podejrzliwosc wobec cudzych "prawdziwych" motywacji.

        Zdecydowanie wole tutejsza "politeness" od polskiej szczerosci w stosunkach miedzyludzkich.


        Ag
        • gazeta_mi_placi Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 20:06
          Większość ludzi woli komplementy, nawet fałszywe.
          • bi_scotti Re: do emigrantek i nie tylko 05.04.15, 22:55
            Jeszcze jedna "rzecz" do przeniesienia z PL do Kanady: zwyczaj ofiarowywania kwiatow przy kazdej mozliwej okazji i bez okazji smile Przychodzenie do kogos "z kwiatkiem" uwazam za cudowny, uroczy polski "thing" i bylabym przeszczesliwa gdyby mozna bylo tym "thing" zarazic reszte swiata, od Kanady poczynajac.
            https://imworld.aufeminin.com/dossiers/D20100202/kwiat-1-113556_L.jpg
          • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 00:23
            Ja nie. Wole milczenie niz debilne "how are you"+ usmieszek, ktore nauczylam sie zbywac polusmiechem i milczeniem. Komplementy mi powiewaja, mam lustro i sama widze, kiedy wygladam jak milion dolarow big_grin
            • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 12:24
              > Ja nie. Wole milczenie niz debilne "how are you"+ usmieszek, ktore nauczylam si
              > e zbywac polusmiechem i milczeniem.

              A, no tak, "szczerosc" i "realistyczne podejscie do zycia". Co mnie tam obludnymi uprzejmosciami beda oczy zamydlac, ja wiem, ze i tak maja mnie w de i im to szczerze pokaze. smile

              A jak od rodaka uslyszysz "smacznego" czy "dziekuje" po posilku, to tez zbywasz polusmiechem i milczeniem? Bo to taka sama kategoria kulturowej formulki, ktorej sie w pewnych sytuacjach uzywa odruchowo.

              >Komplementy mi powiewaja, mam lustro i sama
              > widze, kiedy wygladam jak milion dolarow big_grin

              I zbywasz je milczeniem i polusmiechem, czy jednak podziekujesz?

              Ag
              • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 12:37
                Krecik, w punkt! smile
              • nanuk24 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 14:47

                > I zbywasz je milczeniem i polusmiechem, czy jednak podziekujesz?
                >

                Warczy albo uciekabig_grin
                • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 15:36
                  W kazdym razie nie warcze suspicious
              • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 14:58
                > A, no tak, "szczerosc" i "realistyczne podejscie do zycia". Co mnie tam obludny
                > mi uprzejmosciami beda oczy zamydlac, ja wiem, ze i tak maja mnie w de i im to
                > szczerze pokaze. smile

                Nie pokazuje. Czy maja mnie w d czy nie - nie wiem, bo kontakt, rowniez wzrokowy ograniczam do minimum. Rowniez w PL. Po prostu - jesli sie wybieram zalatwic jakas sprawe, dajmy na to do skarbowki, to uwazam, ze moge sie do tej sprawy ograniczyc i nie musze suszyc zebow ani kurtuazyjnie zachwycac pogoda. I odwrotnie. Jesli osoba mnie obslugujaca ma podzielna uwage - nie przeszkadza mi zupelnie fakt, ze obslugujac mnie rownoczesnie nawija z Zosia z drugiego okienka o grillu u Basi. O ile nie wplywa to na jakosc jej pracy.

                A jak od rodaka uslyszysz "smacznego" czy "dziekuje" po posilku, to tez zbywasz polusmiechem i milczeniem? Bo to taka sama kategoria kulturowej formulki, ktorej sie w pewnych sytuacjach uzywa odruchowo.

                Tez. Na "dziekuje" odpowiadam najczesciej jedynie skinieniem glowy. "Smacznego" chyba tylko od babci i starszawych cioc slyszalam? nie pamietam innych okolicznosci. Odbierajac pizze slysze " Zapraszamy ponownie "- na to w ogole nie reaguje, a i obsluga chyba na odpowiedz nie czeka? W knajpach nie bywam, chyba ze odebrac zamowione zarcie, a to odbywa sie juz w ogole automatycznie, cos w rodzaju "Zamawiano telefonicznie potrawe x trzy porcje, platnosc karta / gotowka".

                I zbywasz je milczeniem i polusmiechem, czy jednak podziekujesz?

                Nad tym musialam sie powaznie zastanowic big_grin Ostatni "komplement" slyszalam od podpitych okupantow przystanku w nocy - nie, jednak nie podziekowalam tongue_out Maz od narzeczenstwa komplementow mi nie prawi, bo wie ze mi to lotto. Sytuacji towarzyskich unikam jak ognia, wiec nie mam w sumie gdzie slyszec komplementow, mowiac szczerze, zwlaszcza odkad zmienilam prace. Pomijajac nocne powroty do domu, ale tu chyba dziekowac nie musze?
                Zeby nie bylo, polskie "co slychac" tez powiduje u mnie ten sam blad systemu - w glowie mam galimatias za kazdym razem: co-slychac-gdzie-sprecyzuj!-ja?-zdrowie?-praca?-dzieci? I po tej kilkusekundowej obrobce danych (nie moge sie nauczyc wylaczenia tego) odpowiadam cala spieta "dobrze". Nie lubie tego po prostu. Stad tez najprawdopodobniej nie lubie tego nawijania i osobistego podejscia - lepiej mi, jak osoba obslugujaca milczy lub rozmawia na temat. Moze wynika z usposobienia, nie wiem. Ale mam wrazenie ze te "oooch, jakie to urocze/jak milo cie widziec-cmok-cmok" sa bardziej rozwiniete za pewnymi granicami, bo na Slowacji czy Wegrzech jest podobnie jak w Polsce. Albo mialam pecha do "teamu", ktory lubi sie cmokac i obejmowac, co u mnie powoduje odruch natychmiastowy odruch obronny tongue_out
                • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 17:23
                  Z tego co piszesz, malwa, to jesteś strasznie ponurą osobą.
                  • sniyg Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 17:29
                    Za to ty jesteś bardzo miła, uprzejma i życzliwa big_grin
                    • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 21:43
                      Trafiłeś w sedno smile
          • rosapulchra-0 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 04:01
            Gazeciarz, pisz za siebie.
        • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 00:58
          Znam wielu fajnych Polakow, bez przyklejonego sztucznego usmiechu. "zacietych twarzy"(?) nie zauwazylam -jesli juz, to zmeczone - a bywalam w roznych miastach
          To, o czym pisze, optymizm w tutejszym wydaniu - to jak rozmowa z kims, komu jakas sekta konkretnie przeprala mozg. Starsi ludzie (pokolenie dziadkow mojego meza) tacy nie sa, z nimi fajnie sie rozmawia. Moje pokolenie -mindfulnesy, yogi, pozytywne myslenie,,, no, jednorozcami sie mozna zerzygac. Albo mialam pecha. Powaga, badziej zyciowo rozmawia sie z Arabami.
          • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 14:25
            > Znam wielu fajnych Polakow, bez przyklejonego sztucznego usmiechu. "zacietych t
            > warzy"(?) nie zauwazylam -jesli juz, to zmeczone - a bywalam w roznych miastach

            Ja tez znam wielu fajnych Polakow. No i co z tego wynika? Bo znam tez takich, ktorzy szczerze i nieobludnie nie potrafia sie przyzwyczaic do innych norm kulturowych. Przechodzac od ogolu do szczegolu mozna kazdej cesze zaprzeczyc.
            Ja pisze przykladowo o zjawisku usmiechania sie do siebie na ulicy - pal licho, czy szczerego, czy nie. Taki uroczy zwyczaj, ludzie nie bladza wzrokiem po chodniku i jesli, idac ulica, przypadkiem spotkasz czyjs wzrok, najczesciej ta osoba sie do ciebie usmiechnie.

            > To, o czym pisze, optymizm w tutejszym wydaniu - to jak rozmowa z kims, komu ja
            > kas sekta konkretnie przeprala mozg. Starsi ludzie (pokolenie dziadkow mojego m
            > eza) tacy nie sa, z nimi fajnie sie rozmawia. Moje pokolenie -mindfulnesy, yogi
            > , pozytywne myslenie,,, no, jednorozcami sie mozna zerzygac. Albo mialam pecha.

            Moze i mialas pecha i trafilas na pustoglowe ksiezniczki. A moze to ty masz pesymistyczne nastawienie do swiata i zwyczajne, nieczarnowidzace podejscie jest dla ciebie nie do przyjecia? Bo programowe traktowanie milczeniem normalnego, zwyczajowego zagadniecia, ktore sie slyszy co najmniej kilka-kilkanascie razy dziennie z okazji kazdego zetkniecia sie z drugim czlowiekiem, traci niezrozumieniem lokalnych norm.

            > Powaga, badziej zyciowo rozmawia sie z Arabami.

            Yyyyy, serio? Z Arabami? A o czym z nimi rozmawialas, ze ci tak zyciowo z ich pogladami po drodze?

            Ag
            • malwa51 Re: do emigrantek i nie tylko 06.04.15, 15:33
              Bo programowe traktowanie milczeniem normalnego, zwyczajowego zagadniecia, ktore sie slyszy co najmniej kilka-kilkanascie razy dziennie z okazji kazdego zetkniecia sie z drugim czlowiekiem, traci niezrozumieniem lokalnych norm.

              Usmiecham sie w odwecie, wystarczy. Jak wspomnialam, sytuacji towarzyskich unikam ogolnie, w pracy obecnej kontakt z "czlowiekiem" ograniczony jest do minimum, w syuacjach kryzsowych lapie sie za komorke i dzwoni do kierownika. Jedyna okazja do rozmowy jest na przerwie, poza nia w zasadzie fizycznie niemozliwa. Poza tym czesto pracuje z ludzmi ktorych nie znam, wiec nie ma potrzeby rozwjac z nimi relacji glebszej niz "dzien dobry" wchodzac do jakiegos pomieszczenia.

              >>ze ci tak zyciowo z ich pogladami po drodze?

              Uscislam - nie tyko z Arabami i nie z pogladami,bo o te nie pytam. Pytam o kraj pochodzenia, wspominaja swoja rodzine, wybryki w dziecinstwie, opowiadaja o zyciu (ogolnie, zwyczajach, kuchni, nawet krajobrazie czy faunie i florze) - to bardziej retrospekcje. Zdarza sie, ze nieproszeni przynosili zdjecia dla zilustrownia opowiesci. Naprawde fajnie sie tego slucha.
              • krecik Re: do emigrantek i nie tylko 07.04.15, 08:56
                A, tobie chodzi po prostu o to, zeby cie zostawili w spokoju, bo nie masz ochoty z nikim rozmawiac i drazni cie, ze ludzie probuja z toba jakikolwiek kontakt nawiazac, nawet taki najbardziej powierzchowny, na zasadzie lokalnego odpowiednika polskiego kiwniecia glowa.

                Ag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka